Dodaj do ulubionych

Do dupy jest ...:(

10.02.10, 21:21
W pracy sad

Juz pomijam nawal roboty , stres i inne (bo to bylo zawsze).
Ale od nowego roku jest nowy "dyrektór" tego calego bajzlu - i ohydna wesz z niego sad.
Cham i buc - malo powiedziane uncertain - nawet nie chce mi sie pisac co on wyprawia (musicie uwierzyc na słowo sad)

Pocieszam sie ze nie tylko mnie sie czepia - ale co z tego jak ja i tak sie stresuje?
Sekretarka prawie codziennie ryczy przez niego (ja tylko raz - w polowie stycznia - poszlam do kibla i sie poryczałam ze złosci i bezradnosci ), inni chyba bj. odporni bo nie widzialam - ale atmosfera ze siekiere zawiesic. Zyc sie nie cche i nic nie cieszy ...sad
Rano sie budze i mi niedobrze ze stresu ... autentycznie (juz nawet z zasypianiem mam problemy sad

Kurcze a było fajnie - naprawde zgrana ekipa a i "boss" do tej pory był ok (nie ideał ale nie bylo zle). Pracy huk i "na ostatnia chwile" ale nikt nie darł mordy na nas o byle gówno i nie dawal do zrozumienia ze wszyscy jak leci jestesmy beznadziejni i do krowiego gowna sprzatania sie tylko nadajemy uncertain. byl stres i nerwy - ale do przezycia

A od tygodnia (odkad wrocilam z tygodniowego chorobska) coraz bardziej zastanawiam sie nad ...zmiana pracy...
I tak lukam po tych serwisach pracowych-netowych - i kicha jest sad naprawde.
To znaczy na tyle - ze NIC nie ma co by mnie w 100% interesowalo i odpowiadalo mojemy wyksztalceniu/doswiadczeniu sad
Pytam znajomych, przyjaciol - raczej zwalniaja sad niz zatrudniaja
Albo jak zatrudniaja - to od razu 5 jezykow trzeba znac (a ja tylko angielski i to tez nie tak ze klekajcie i poklony bijcie).
I nawet to ze mam podyplomowe studia chyba moge sobie pod tyłek podłozyc sad

No i nie wiem co bedzie - inna branża? Jakas pokrewna ale inna? sad - kurcze i stress tez i trzeba by bylo jakies kursy/ szkolenia dodatkowe pokonczyc sad
Bo cos czuje ze dlugo - glownie nerwowo sad- ni pociagne sad

Chlip sad
a w 2010 mialo byc leeepiiieeeejjj sadsadsadsad
Obserwuj wątek
    • zales239 Re: Do dupy jest ...:( 10.02.10, 21:28
      Kota a w czym robisz?jak chcesz napisać oczywistasuspicious
      Pisałas,że dobrze zarabiasz to ważne prawda?
      Ale stres niefajna sprawa- wykończy.
      Współczuję,może szef jak się wykaże to zbastuje trochęsuspicious
    • dlania Re: Do dupy jest ...:( 10.02.10, 21:28
      Czyli klasyczny mobing. Nie ma na to rady? Nie wiem co za branża, ale naprawde
      ten szef to taki drugi po bogu, nie ma sie komu na nkiego poskarżyc?
    • zocha16 Re: Do dupy jest ...:( 10.02.10, 21:30
      wspólczuję i to bardzo.Wiem co czujesz, ja może nie mam
      beznadziejnej atmosfery w pracy, ale totalnie sie wypaliłam i też mi
      nie dobrze na sama myśl że mam iść do pracy.
      Siedzę aktualnie na chorobowym i jestem z tego powodu bardzo
      szczęśliwa i zastanawiam sie co by tu zrobic żeby je przedłużyć.
      Też szukam innej pracy na portalach i też widze że jest kiepsko.
      W zeszłym roku byłam na kilku rozmowach, ale płacić chcą połowe tego
      co zarabiam dzisiaj, a na to sobie pozwolić nie mogę.
      CZekam chyba aż złapię taka deprechę, że tylko psychiatra mi pomoże
      i da dłuuugie zwolnienie.
      Beznadzieja. Łączę się z Tobą w ubolewaniach
      • kotka.zielonooka Re: Do dupy jest ...:( 10.02.10, 21:52
        Branza budowlano-projektowa - ja jestem z wyksztalcenia architektem ( bez uprawnien projektowych) - ale bardziej "bawię się" w konsulting - czyli co budowac, gdzie budowac, w jakim stylu budowac, w jakiej technologi , z jakimi rozwiazaniami technicznymi (np. GWC, reku, systemy intelig. domu etc.) , architektura wnetrz tez w to wchodzi czasami.

        I nie dla indywidualnego klienta raczej a dla firm, korporacji itp.
        Sama praca - jako taka - jest super, zarabiam całkiem znosnie (naprawde tu narzekac nie moge) - fakt faktem duzym kosztem czasu - bo mamy takie zrywy ze czasmi naprawde po 20 godzin dziennie nad projektem siedzimy.
        Ale wszystko bylo by ok - gdyby nie ten dziad.

        I faktycznie mobing sie troche kłania - bo np. taka sytuacje mam : ja mam pilny projekt, musze cos przygotowac dla inwestora etc, kolezanka obok tez - z tym ze jej troche pilniejsze. I "boss" mowi "niech pani (czyli: ja) pomoze koleżance - dzis do 22.00 ma byc to skonczone"
        Ok - rzucam swoje - obie siedzimy nad jej projektem, uchetane , zestresowane , nie jemy , nie pijemy nawet kawy tylko zapieprzamy i ... cud 21.55 projekt jest - mozna wysylac inwestorowi . fajnie - po 15 godzinach zapieprzu na wysokosci lamperi - mozemy opasc bezwladnie na krzesla (stan psychiczny i fizyczny mamy taki ze nie jestesmy w stanie kubka z kawa pdoniesc do ust )
        Na co "gnida" zlosliwie dzwoni (bo sam juz w chalupie siedzi ) i mnie sie pyta czy MOJ projekt bedzie gotowy jutro na rano ...
        no i zonk .... - raz ze umieram i nie mam sily , na oczy nie widze, łeb peka , dwa - nawet jakbym usiadla teraz i zapierdalala do rana - nie ma sily - nie skoncze - jest to fizycznie niemozliwe - bo zrobienie tego tez wymaga minimum 15-20 godzin takiego samego zapieprzu i to w dwie osoby.

        Kolezanka płaczac i umierajac - idzie do domu , ja (zgrzytajac zebami ) tez - bo nie ma sensu siedziec w nocy - bo to chore , nie zdaze a dwa - nie dam rady fizycznie!
        Ona nastepnego dnia rano - dostaje kolejna rzecz - tez na cito - tak ze nawet gdyby chciala nie da rady mi pomoc (bo ma prikaz zajac sie szybko swoim) - ja dostaje opierdol ze nie zrobione - a na argument : ze pomagalam wyrobic sie z nieswoim projektem - słysze : no to moze trzeba szybciej pracować"
        No żesz .... rece opadaja, bo nie da rady szybciej (projekt z terminem 2 tygodniowym zrobiony zostal w ciagu 2 ch dni - malo?!)

        Oczywiscie - nie tylko ja mam takie akcje - czasami jest odwrotnie - ale ja mam dosc sad

        ps. z bucem nic sie zrobic nie da - jest nie do ruszenia i on wygryzl tego fajnego szefa - ktory mial bardzo dobre wyniki , byl lubiany i wszystko inaczej dzialalo (a nie jak teraz - kociol i burdel i nikt nie wie za co sie zlapac sad)
        • malgkrzys Re: Do dupy jest ...:( 10.02.10, 22:53
          Czytam Was od dawna-najlepsze forum dla mnie w tej chwili.Pasowaloby
          sie jakos przedstawic..mieszkam w UK,wyjechalam rok temu,jako stare
          babsko.Bo dzieci po swicie sie kuzwa plączą a je nie bede przeca w
          chałupie siedzieć i głupieć.
          Znalazlam prace w swpim zawodzie i specjalizacji (pielegniarka)
          mimo,ze jezyk znalam tak sobie..
          moze Koteczko Zielonooka pomyslalabys o czyms takim?
          Wchodzi to w grę w Twojej sytuacji? bo jeśli tak, to nie
          zastanawiałabym się.
          Mialam w ostaniej pracy buraka i przez niego własciwie wyjechałam,bo
          nabawiłam sie depresji i ciul wie czego jeszcze.
          A terz burak moze mi skoczyć!
    • stokrotka-23 Re: Do dupy jest ...:( 10.02.10, 23:56
      współczuję serdecznie, mnie tam nikt w pracy nie nagabuje, ale szczerze jej nienawidzę, zero awansu, zero rozwoju, zero perspektyw na cokolwiek, a jeśli chodzi o podwyzkę, dosłownie usłyszałam, że jak mi sie płaca nie podoba to pracę zawsze mogę zmienić i próbowałam zmienić, ale nikt mnie nie chce sad a teraz próbuję zajść w ciążę i pokazać im środkowy palec przez najbliższe 9 miesięcy, a potem jeszcze conajmiej rok. może przez ten czas znajdę pomysł na siebie i życie zawodowe, pocieszam się, że tak będzie
      --
      Kubuś (05.01.2008) smile
      --
      https://img1.jurko.net/avatar_7402.jpg
      • kotka.zielonooka Re: Do dupy jest ...:( 11.02.10, 01:05
        Ja jeszcze tylko napisze ze jestem na kontrakcie (a nie na "etacie" ) - lepsza
        kasa co miesiac ale ... niestety nie mam tak ze mnie trudno zwolnic uncertain bo łatwo
        smile - tak wiec podskakiwac nie moge (i na "zdrowotne" urlopy czy "ciążowe" tez
        nie smile)

        co do wyjazdu - eh... jak NIC ale to naprawde NIC nie znajde i nie bede
        wytrzymywac w pracy (a niestety jestem juz na skraju ) to moze faktycznie
        Z tym ze moj narzeczony w PL prace ma - fajna - i ja kocha i uwilebia - i sie
        nigdzie "za gramanice" nie wybiera.(i sie mu nie dziwie smile)
        W 2011 planujemy slub - to tylko troche wiecej niz rok i co? Ja tam on tu? bez
        sensu sad.

        Licze jednak ze cos znajde innego - moge nawet poswiecic ładne zarobki - i
        zapitalac za srednia krajowa smile Tzn. nie wiem jaka jest srednia 9chyba ok 3 tys
        ale brutto nie netto) ale jakbym dostawała do łapy 3(3,5) tys - to mi styknie
        i nie marudze i jestem happy smile - zwł. ze innych osob (oprocz kota smile) na
        utrzymaniu nie mam .[ byly by to ~ polowa moich obecnych zarobków - ale jak bym
        miala spokoj i nikt sie na mnie nie darl - to fajnie , nie musze wiecej smile ]

        Tyle tylko ze np. gdybym chciala sie zatrudnic w jakims biurze stricte
        projektowym - to mnie zabija smiechem uncertain Kase zarabiaja wybitni architekci (taki
        Budzynski,Kuryłowicz, faceci z JEMSu smile) a taki robaczek jak ja (jeszcze bez
        uprawnien i bez jakiegos duzego dorobku artystycznego i jeszcze kobieta )to na
        poczatke dostaje 1500 do łapy i kwiczy ze szczescia.


        ----
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/OZxEdRnxhanUBRUeAX.jpg
        • turzyca Re: Do dupy jest ...:( 11.02.10, 01:51
          > co do wyjazdu - eh... jak NIC ale to naprawde NIC nie znajde i nie bede
          > wytrzymywac w pracy (a niestety jestem juz na skraju ) to moze faktycznie
          > Z tym ze moj narzeczony w PL prace ma - fajna - i ja kocha i uwilebia - i sie
          > nigdzie "za gramanice" nie wybiera.(i sie mu nie dziwie smile)
          > W 2011 planujemy slub - to tylko troche wiecej niz rok i co? Ja tam on tu? bez
          > sensu sad.

          A na rok na przyklad? Zyskasz rok spokoju od szefa buca, rok ekstra na szukanie fajnej posady w Polsce, a do tego zobaczysz, jak sie robi Twoja robote za granica - cenne doswiadczenie. Albo nawet i nie rok, ale tylko pol roku, zawsze to oddech. Rozstanie z wyraznie okreslonym koncem nie jest az tak zabojcze dla zwiazku, jest zdecydowanie latwiejsze od takiego "jeszcze troche i bedziemy razem".
          I ja bym rozgladala sie nie tylko w WB, ale rzucila okiem tez np. na Szwecje, Norwegie, Finlandie - male kraje, w ktorych angielski jest popularny, wiec pewnie moglabys sie dogadac. Szanse tym wieksze, ze Twoja praca opiera sie przeciez w duzej mierze na cyfrach, rysunkach itp.
          Finlandia jest bardzo fajna. smile
          • tabakierka2 Re: Do dupy jest ...:( 11.02.10, 07:38
            kotko, doskonale Cię rozumiem -tzn. nie jeśli chodzi o natężenie
            pracy, bo akurat tutaj mam wręcz przeciwnie (że też nie da się tego
            wypośrodkować) - mam pracy sporo raz na jakiś czas i wtedy
            faktycznie przez tydzień zapierniczam. U mnie problemem od samego
            początku są aspekty personalne i sposób zarządzania (chachacha!!!)
            firmą. W dziale mamy dwie osoby z szaleńczo wybujałym ego i poczuciu
            swojej ponadprzeciętności, które skutecznie rozwalają atmosferę,
            rzucają złośliwe aluzje -nawet szefowa nic nie może z nimi zrobić.
            Masakra!
            Kotka, a myślałaś o własnej działalności? może to byłaby jakaś
            opcja? zanim się wypalisz w tej pracyindifferent
            • dlania Re: Do dupy jest ...:( 11.02.10, 07:55
              No jak o własnej dziłalności, jak ona jeszcze uprawnień nie ma, jeszcze sie uczy?
              To jest minus kontraktu - zapierniczas tyle i tak jak jak ci każą.
              • tabakierka2 Re: Do dupy jest ...:( 11.02.10, 08:04
                no w sumie racja, ale pisała, że mogłaby się zająć też
                projektowaniem wnętrz, więc może w tę stronę pójść?
    • dziub_dziubasek Re: Do dupy jest ...:( 11.02.10, 08:07
      Ja też mam nie za ciekawie. Wprawdzie osobiście do mnie jeszcze nikt nie gadał,
      ale teksty w stylu "no X, Ty to potrafisz pracować, jakby wszyscy tak pracowali
      to by tu kokosy były"- czyli takie publiczne sugerowanie, że reszta to się
      opierdala.
      Wyrzuty, że wychodzi się o czasie do domu (!!!), włącznie ze stwierdzeniem, że
      na pewno przyszło się później.
      I przyznam, ze powoli też mam juz tego dosyć. Ostatnio dochodzą mnie słuchy, ze
      mam sama zajmować się tematem, którym początkowo zajmowały się 4 osoby i tez
      rady czasowo nie dawały...
    • bernimy Re: Do dupy jest ...:( 11.02.10, 08:15
      Kotka, ja jednak tak na spokojnie szukałabym pracy. Nie nerwowo ze
      musisz "na już" zmieniać, bo nic nie znajdziesz, ale tak na
      spokojnie.
      Dlaczego? Dlatego, że taki stres nic dobrego Ci nie przyniesie. Ok,
      forsa forsą, ale jak sobie zdrowie zrujnujesz, to Ci i ta forsa nie
      pomoże, a trzymać Cię na zwolnieniu nie będą, bo jak sama piszesz,
      nie masz etatu! Czyli teraz, po odejsciu oki bossa jedyną zaletą
      jest ta kasa, a to za mało. Żeby to chociaż była "ciepła posadka"
      włąśnie na zasadzie, że jakby co (ze zdrowiem, ciąża etc.) to
      śmigasz na zwolnienie, to ok. Ale tu w razie czego (tfu, tfu tfu)
      zostajesz na lodzie!
      Choć nie ukrywam, że praca na pewno jest fajna taka "wszystko na
      już", ale to pod warunkiem, że nie masz zobowiązań i nie masz
      rzucanych dodakowo kłód pod nogi!
      • ala_bama1 Re: Do dupy jest ...:( 11.02.10, 08:35
        Atmosfera w pracy to naprawdę bardzo dużo... Ja miałam podobnie. U mnie i "kurwy
        " leciały często (szefowa). Po 10 latach pracy urodziłam dziecko, potem
        macierzyński i wychowawczy jeszcze do lipca br. Z nieoficjalnych żródeł wiem że
        nie mam po co wracać - od razu dostaję wypowiedzenie. Chyba nie mam czego
        żałować, zarobki takie że aż wstyd (budżetówka) a cholera ciągle u władzy i
        naprawdę małe szanse na zmiany.Wiem że u mnie będzie ciężko znaleźć coś
        sensownego, ale Ty masz lepsze kwalifikacje i większe szanse. Życzę Ci powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka