Wróciłam do pracy. Pracuję już 3 tydzień i nie mam czasu na nic. Dziecko,
praca, dom - i tak w kółko. Poza tym jestem ciągle zmęczona i brak mi energii.
Nawet na magiel mi czasu brakuje
Pewnie z czasem się zorganizuję i ogarnę wszystko.
Teraz do rzeczy. Wierzycie w tzw. wampiry energetyczne? W piątek miałam chyba
z kimś takim do czynienia. Otóż jechałam autobusem do pracy i jakaś staruszka
zapytała gdzie ma wysiąść, bo nie chce się zgubić. A że była rozmowna, to
sobie pogadałyśmy po drodze. I uwierzcie mi, że po wyjściu z autobusu byłam
jak nieprzytomna. Nie pamiętam o czym z kim rozmawiałam. Byłam tak słaba, że
poszłam do pielęgniarki mierzyć ciśnienie (było w normie). Zwolniłam się z
pracy i do domu wróciłam z koleżanką taksówką. Marta wysiadła wcześniej i
później mi mówiła, że nawet się bała czy do domu dojadę, bo wyglądałam jak
śpiąca królewna. Wiem, że zawzięcie z taksówkarzem rozmawiałam. I że w
sklepiku osiedlowym zakupy robiłam. Okropne uczucie, taka półświadomość.
Inna koleżanka z kolei twierdzi, że to moje zmęczenie wychodzi. A zaniki
pamięci... Cóż, podobno z wiekiem będzie to częstsze.
A co Wy o tym myślicie?