Dziś Tusk był w Lanckoronie. Mówił, że ludzie będą mieli odbudowane
domy. Jakaś babcia stwierdziła, że za 300 tyś to chyba kurnik będzie
a nie dom
No i tak sobi myślę, że chyba niektórym się w głowie poprzewracało.
Bo niektórzy chyba sobie wymyślili, że za kasę od rządu sobie
megawillę postawią z basenem i niewiadomo czym jeszcze. Tusk mówił
też, że spotkał się z innymi propozycjami inwestycji. Że niektórzy
sobie właśnie wymyślili, że skoro dom mu postawią to może jeszcze
basen, boisko, itp.
Przecież to nie może tak być, że ludzie sami nie myślą o
zabezpieczeniu swojej przyszłości i liczą, że państwo wszystko im
da, itp.
Co wy o tym sądziecie - czy powodzianie mają "prawo" oczekiwać od
państwa, że im niewiadomo jakie wypaśne chałupy postawi, czy powinni
się cieszyć z tego co dostaną i spróbować własnymi środkami i
własną pracą polepszyć sobie standard życia?