Dodaj do ulubionych

Sklep z butami - wkurw....

03.10.10, 19:49
Ja sie tu posmiechiwałam z magicznej marty, nawet chciałam komentarz walnąc ze ma coś nie tak pod kopuła skoro takie rzeczy ja wkurwiaja
a.... okazało sie ze sama nie lepszam sad

Z tym ze to nie jest u mnie normalne - jestem ostatnio mocno zestresowana i praca i w domu (facet oddelegowany z pracy od pół miesiaca do USA i jeszcze 4 tyg tam siedzi ) - nie wiem brak seksu?smile, zmeczenie materiału, przemeczenie w pracy ... nie wiem
W kazdym razie dziś "wybuchłam" i zrobiłam karczemna awanture w sklepie z butami .
Na swoje usprawiedliwienie dodam ze sytuacja była lekko kuriozalna - szuakłam butów na jesien, nic mi sie nie podobało (co juz mnie lekko wkurwiło ...) w koncu w bólach wybrałam jakies - drogie jak piorun, wcale nie jakies piekne ale COS musze miec na jesien - wiec zła jeszcze bardziej - bo kupuje cos co mi sie jakos szczegolnie nie podoba i kosztuje kupe forsy - zadna przyjemnosc . No ale buty nie jakies straszne, w sumie wygodne, prawdziwa skóra wiec porzadne - mysle sobie jakos to bedzie.
Staje do kasy - i stoje stoje (bo 1 pani w szczycie zakupowym)
jest moja kolej - po czym okazuje sie ze ktoś (producent? sklep? ) tak idiotycznie wszył w buty zabezpieczenie alarmowe ze :
a. nie da sie tego "rozmagnetyzowac"
b. nie da sie usunac bo trzeba by pruc cała podeszwe buta!!!

No i po godzinie wybierania wsciekania sie, zmeczenia (nienawidze łazic po sklepach!!!) zostałam w rejku z butami które beda mi piszczec w kazdej każdziusieńskiej bramce w kazdym sklepie - od carrefour'a poczynajac a na sephorze i empiku kończac.

No i to była ta kropla co przelała dzban i mucha pod która sie wielbład załamał. Wybuchłam, pwoiedziałam co o tym mysle, powiedziałam ze po kiego wystawiaja buty na pólke skoro raczej trudno je potem uzywac (tzn. ok mozna ale zadna przyjemnosc w kazdym sklepie sie tłumaczyc ze sie ma piszczace buty a nie ze sie cos rabneło z pólki)

generalnie moj wybuch był zupełnie nieadekwatny do sytuacji ale autentycznie przestałam nad soba panowac (co moze zdarzyło sie moze z 3 raz w zyciu) i zamiast odstawic te nieszczesne buty i najwyzej spokojnie powiedziec co sadze o tak "genialnym" sposobie ich zabezpieczania - to troszke sie wzburzyłam (aczkolwiek "miecho" i nie leciało - bo ja w ogóle nie przeklinam smile).

Musze przyznac ze maja jednak w sklepie dobrze wyszkolony personel i pani nawet powieka nie drgneła i bardzo spokojnie prosiła mnie zebym nie podnosiła głosu i jej nie atakowała bo ona ze mna rozmawia spokojnie. Efekt był - bo troche ochłonełam - nie na tyle zeby sie uspokoic ale na tyle zeby powiedziec jej zeby nie brała do siebie moich krzyków personalnie bo jestem wkurzona na sytuacje i kretynizm tego co to wymyslił a nie na nia i oczywiscie rozumiem ze ona tu sprzedaje ale dac upust swoim emocjom musze. Chyba zrozumiała bo nawet namawiala mnie zebym zadzwonila do centrali (bo oni - tzn sklep - to zgłaszali i 0 efektu , moze jak zadzwoni wkurzony klient to sie opamietaja)

Tak czy siak - butów nie mam , za to mam poczucie ze stanowczo przesadziłam i troche mi głupio przed ta pania sprzedwaczynia, choc wiem ze ona wyszkolona i niejedno widziala i w sumie koniec konców nawet grzecznie i z usmiechem sie rozstałysmy.

Ale jak tak dalej bedzie to zmaienie sie z miłej, fajnej i optymistycznej kobiety jaka zawsze byłam w jakies rozjazgotane, wkurwione na wszystko i wszystkich obrzydliwe babsko które nawet błaha sprawa wyprowadza z róznowagi
A tego nie chce!sadsadsadsad
Nie wiem co robic - zółka? joga? sport? nie radze soebie ostatnio ze swoim stresem (a tym samym emocjami sad
Obserwuj wątek
    • magiczna_marta Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 20:08
      A widzisz Kicia tongue_out
      Ładnie to sobie podśmiechujki robić?
      Ja przynajmniej wyżyłam się na forum i jutro do przedszkola z pidżamą idę z przyklejonym bananem i wyuczonym na pamięć tekstem.

      Gdzie te buty z defektem sprzedają? Co prawda mam już na jesień ale antyreklamę możesz zrobić.
    • aga9001 Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 20:09
      Przypomniał mi się mój stanik lub majtki - piszczało w każdym sklepie big_grin
      Czułam się durnowato jak wychodziłam z poszczególnych i się tłumaczyłamtongue_out
      A na stres - nic nie powiem, bo ja nerwowa i krzykliwa i sama nie umiem znaleźć na to sposobu crying
      • amoreska Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 20:16
        A mi się przypomniało, jak musiałam się rozdziewać na lotnisku w Zurichu, bo piszczał mi chyba guzik od dżinsów big_grin

        Kotka, nie zazdroszczę, ale czy warto było się AŻ TAK wkurzać?
      • doral2 Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 20:17
        kicia, zjedz czekoladę smile
        • 3-mamuska stawiam na brak sexu n/t 03.10.10, 20:23
    • mme_marsupilami Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 20:46
      Proponuje pojsc do knajpy sie zrelaksowac, brak chlopa doskwiera, ale brak butow to juz szczyt wszystkiego !!!! Wczoraj urwalam sie z bajzelku remontowego-stresowo-pracowo-ciazowego ( w tle tajemnicza muzyczka ), szybka ucieczka do fryzjera (tak, jestem bardzo zadowolona !!!) a wieczorem uczestnictwo w urodzinowym aperitifie kolezanki z tanczeniem Zorby miedzy stolikami wlacznie. Pomoglo. Moze skusisz sie na zakupy przez internet zamiast latac po butikach - u mnie sie sprawdza.
      • kotka.zielonooka Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 21:39
        Najgorsze jest to ze ja strasznie niszcze buty (strasznie!) i po prostu zniszczyłam w zeszłym, sezonie ostatnia pare która sie na obecna aure nadaje i przez okres letni po prostu zapomniałam ze de facto butów takich jesiennych nie mam.
        W miedzyczasie wywaliłam te juz najb. zniszczone zostawiajac jedna jedyna pare na zasadzie - jak latem bedzie deszcz to bedzie jak znalazł na dobicie ich a pod koniec sezonu letniego kupie sobie 2 czy 3 pary na jesien. No i oczywiscie nie znalazłam czasu na kupienie [ a własciwie - ja wyzej pisałam - nawet zapomnialam uncertain jaki jest moj stan obuwniczy ]

        Obudziłam sie z reka w nocniku w zeszły poniedziałek , bo sie mokro i zmino zrobiło - wygrzebałam te ostatnia pare w której nie wstyd wyjsc na ulice - przez ostatni tydzien w robocie taka harówa ze nawet nie miałam czasu i siły kupic gdziekolwiek jakichkolwiek butów - w sobote musialam byc w pracy - i powtarzałam sobie tylko jak mantrę "aby do niedzieli" . Ze sobie w niedziele spokojnie pochodze po galerii i tych nieszczesnych butów poszukam.
        Spokojnie to nie było - bo na ten sam plan wpadło chyba pół kobiet z Wawy (tłumy w sklepach dzikie) ale do sklepu poszłam juz naprawde na zasadzie aby dotrwać do sklepu zanim te cholery na nogach mi sie rozwala (pękł szew z boku i wyglata to ohydnie!) poza tym mam starte obcasy i obtarta piete.
        Miałam zamiar kupic nowe i zaraz za drzwiami sklepu je założyć stare wywalając do kosza na smieci.
        No i niestety jutro mam wybór - albo wbic się w te stare (i modlic się zeby do nastepnego weekendu wytrzymały) albo przeprosic sie z takimi z odkryta pieta lub palcami - czyli raczej juz na obecna pogode słabo sie nadajacymi uncertain
        Grrrr!!!!! czekolady!!!! czekolady!!!!! smilesmilesmile
    • changeone Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 21:34
      Po 1. nie kupuję butów "no nie najlepsze, ale niech już bedą" bo i tak ich nie nosiłabym tongue_out
      Po 2. polecam persen smile
      Po 3. nie trawię ludzi wyżywających się na niewinnych pracownikach, szczerze uncertain Nie jeden raz już odezwałam się (generalnie mało się odzywam) w momencie robienia awantury sprzedawczyni kiedy ewidentnie widać, że nie jej wina!
      • kotka.zielonooka Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 21:45
        Po1 . jakby ci sie rozwalała ostatnia para to nie sadze zebys nie kupiła tylko latała w tych ohydnych i rozwalajacych sie
        zreszta mi sie mało co podoba i własciwie na palcach jednej reki moge policzyc buty które uwazalam za sliczne (90% tego co w sklepach jest dla mnie bleee... musiałabym boso latac wyznajac twoja zasade)

        Po 2. Nie działaja na mnie takie ziołowe gówienka

        Po 3. No to własnie przeciez pisze ze awanurujac sie, wyjasniałam ze nie personalnie na te pania krzycze bo wiem ze ani tych butów nie wyprodukowała ani nie "zaczipowała" i zeby nie brała tego do siebie bo ja sie bulwwersuje tak ogólnie.
        Zadne personalne słowa tez w jej strone nie padły, a ja wyraznie i tak pisze ze wcale mi sie nie podoba moj wybuch i nie jest dla mnie normalny.
        wiec juz naprtawde nie musisz mi tłumaczyc ze powinnam nie tak emocjonalnie reagowac na błahą w sumie sprawe - bo TO WIEM!smile

        bardziej mnei amrtwi czemu tak a nie inaczej zareagowałam uncertain
        • kotka.zielonooka Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 21:50
          Kurcze w necie nie bardzo moge uncertain
          ja mam b. wysokie podbicie i dosyc waska stopę - duza czesc butów jest - pomimo mojego rozmiaru (chyba dosyc typowego bo 39) niewygodna a czesto tez niestety - za szeroka.
          najczesciej własnie jednak buty uwieraja u gry przez to podbicie - szczegolnie w butach bj. zabudowanych jak takie na jesien i zime.
          Tu mnie uwiera a tu kłapie i/lub odstaje mimo ze na wielkosc dobre ....

          ja musze przymierzyc zeby kupicsad dlatego tez własnie nienawidze zakupów ( zwł. obuwniczych uncertain)
          • olinka20 Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 22:01
            O, Kotka to mamy podobna stope. W odkrytych butach prawie zawsze paluchy mi przodem wyjezdzają.
            Generalnie mam wrazenie, ze odkąd zmieniłas prace to stałas sie bardziej wybuchowa.
            Pamietam jak sie cieszyłas ze zmiany, ale kurcze...teraz to odbieram, ze jednak nie jestes super zadowolona. A wręcz sfrustrowana.
            • kotka.zielonooka Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 22:34
              Z pracy jestem zadowolona. Jest bardzo duzym wyzwaniem ale ja je lubie , poza tym bardzo duzo sie ucze, rozwijam, pracuje ze swietnymi ludzmi [ naprawde chyba 1wszy raz w zyciu moge powiedziec ze pracuje z ludzmi którzy mnie inspirują i których podziwam!] - naprawde miesiac w tej pracy jest bardziej "rozwojowy" dla mnie ni z rok w tamtej.
              Ale wiadomo ze nie moze byc rózowo i obecna praca jest duzo bardziej wyczerpujaca psychicznie, stresujaca, mam duzo wieksza odpowiedzialnosc , duzo wiecej maksymalnych nerów, podbramkowych sytuacji i dokonywania karkołomnych ewolucji zeby cos sie udało/ podpisało/ dotrzymało terminów/ wynegocjowało etc. i ... to ma na mnie wpływ, niestety.
              Sama widze (a i znajomi i przyjaciele potwierdzaja) - jestem bardziej niecierpliwa, wybuchowa, dużo wiecej rzeczy mnie drażni, duzo łatwiej mnie wyprowadzic z równowagi.
              No i znacznie bardziej bywam paradoksalnie - zmeczona uncertain
              Nawet dla bardzo lubianych ludzi potrafie czasami byc opryskliowa, zniecierpliwona etc.

              Chyba po prostu nie umiem sie "resetować" - wracam do domu i miedle w głowie te rzczy z pracy, czasem nawet mi sie ona sni!
              Musze znaleść jakiś sposób zeby - po wyjsciu do domu o pracy nie myslec - odciac się , wyluzować . Bo wybuchy - wybuchowoscia ale zaraz sie "wypalę zawodowo" i dupa bedzie uncertain
              Może faktycznie jakaś joga albo techniki relaksacyjne ? (od czekolady to mi tylko tyłek urosnie i bede miała powód do kolejnego wkurwu smile)
              • olinka20 Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 22:39
                O to to, joga albo odwrotnie- boks. Kolezanka chodziła i mowiła, ze ją to mega odstresowało, jak tak sobie powaliła w gruszkę.
        • changeone Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 22:41
          Tak zareagowałaś, bo Ci się "zbiera" już od dłuższego czasu i była okazja się wyładować i oczyścić. Sama zresztą dokładnie tłumaczysz w pierwszym poście co i jak, więc nie pytaj dlaczego, bo wiadomo big_grin

          Co do Persenu, hmmm, szczerze z Twoich postó nie wnioskuję byś potrzebowała silnych prochó uspokających, stąd poleciałm Ci lek na uspokojenie. Rewelacyjne (mimo, że ziołowe g...) są tabletki uspokające Labofarm. Skoro piszesz, że nie działa, tzn. że wszytskich próbowałaś długofalowo i stąd wiesz, że nie działają, tak? To w takim razie jeśli Ci doskwiera Twoja nerwowość to udaj się po receptę na silne prochy...

          P.S.
          co do butów: dla mnie niewiarygodne, że można mieć jedną rozwalająca się parę. Ja mogę miesiącami szukać ulubionych butów i nie ma sytuacji bym nie miała "zapasowej" pary big_grin Dlatego nie kupuję "bo mus", bo wtedy też nie cierpiałabym zakupów.
          • changeone Re: Sklep z butami - wkurw.... 03.10.10, 22:43
            Kotka a tak z czystej ciekawości ile Ty masz lat? To nie jest podchwytliwe pytanie, tak mnie zastanowiło..

            Co do nerwowości, zgadzam się z Olinką.
          • kotka.zielonooka Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 21:16
            change - nie ja raz na ruski rok kupie sobie persen jak mam bardziej stresujacy moment w zyciu i stresuje sie tak samo - wiec twierdze ze nie dziala
            ale ja psychicznie nie wierze w leki "nie-na-recepte" smile

            mam nadzieje ze to jeszcze nie wskazanie do brania mocnych prochów ?smile
            • kotka.zielonooka Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 21:17
              W tym roku trzydziecha mi stuknie (23 pazdziernika)
              stara dupa smile jestem co nie zmienia faktu ze czasami zachowuję się jak gówniara uncertain

              ps. ja niszcze na potege, dwa - nie pamietam o zakupach (bo je odkladam i wyrzucam z głowy)
              • magiczna_marta Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 21:32
                kotka.zielonooka napisała:
                > (23 pazdziernika)

                hahaha, witaj w klubie!
              • changeone Kotka 04.10.10, 21:37
                No jak kto woli Kotka, ja zdecydowanie wybieram ziołowe uspokajacze, ale jest jeden warunek: trzeba pamiętać o dłuższym przyjmowaniu. Nie może być tak, że łykniesz raz, drugi i stwierdzasz, że nie działa uncertain Dla mnie prochy (na receptę) to już mocna ostateczność, zbyt rozwalają organizm sad

                O wiek pytałam bo nigdy nic nie piszesz a ciekawa jestem czy planujesz i kiedy założenie rodziny big_grin "Dzieciusie" to dopiero wyprowadzają z równowagi, a im strasze tym gorsze big_grin I tak sobie myślę, że te siły zostaw sobie na później, czyli na razie delikatniej próbuj się uspokajać. Sorki za takie osobiste pytania.
                • kotka.zielonooka Re: Kotka 04.10.10, 22:01
                  a ... no to ja łykam raz, drugi (czasem anwet i piaty) i ... przestaje bo stwierdzam ze nie dziala
                  ok - kupie w takim razie i bedę zarła ;_)
    • prigi Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 10:44
      moja propozycja dot. butów i związanej nerwówki z ich szukaniem: przeglądnij sobie strony internetowe twoich ulubionych producentów (nie wiem jakie to, ale np, ryłko, badura itd), zobacz co oferują i tak wybierz model. potem przedzwoń do salonów w W-wie czy takowy model i rozmiar mają u siebie w sklepie i wtedy jedziesz je przymierzać. ja czasami tak robie, jak mi sie jakiś konkretny model podoba a nie chce mi sie latać po sklepach szukając tego buta.
    • ona_bez_ogona Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 10:57
      Wiesz kotka- ogólnie wkurw jestem w stanie zrozumieć. Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć robienia afery o BYLE CO... Co do Twojego zachowania- żyłka może skoczyć każdemu- a tylko ci co maja klasę umieją wyjść z sytuacji z twarzą... Ty ja masz, mm nawet o tym nie może pomarzyć- w tym sie różnicie.

      • pulcino3 Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 12:38
        kotka witaj w klubie smile
        wiem co czujesz
        • donerkasia Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 14:13
          komu, komu kubek melisy???!!!

          ja chyba z innego świata jestem, bo takich problemów nie miewam big_grin
    • nenia3 Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 15:46

      Kotka
      po prostu te buty nie były ci przeznaczone tongue_out

      oznacza to, że w najbliższym czasie znajdziesz inne - idealne.
      • kotka.zielonooka Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 21:25
        Dzis kupiłam inne smile
        nie piszczą smile

        ps. co do "klasy" - to własnie strasznie sie zle potem czułam bo w sumie nikt sie nie wygłupił tylko ja sama.
        chociaz jak pisałam koncówka rozmowy miedzy mna a sprzedawczynia była ok, ona mnie umiejetnie ułagodziła wink a ja b. wyraznie prosiłam zeby mojego niezadowolenia broń boze nie brała do siebie - ale niesmak troche mam
        z drugiej strony - ciekawe zjawisko to było - naparwde w pewnym momencie poczułam jak mi sie czerwono przed oczami robi i albo "wybuchnę"werbalnie albo złapie cos ciezkiego i zaczne rozwalac ten sklep - cos jak w fimie z Michaelem Douglasem "Upadek?falling down" gdzie pracownik firmy (korporacji?smile) stojac w korku - sfrustrowany , nieszczesliwy i zestresowany - wybucha, zabiera komus broń i strzela do wszystkiego co sie rusza
        Lubie ten film wink
        • gapix Re: Sklep z butami - wkurw.... 04.10.10, 21:30
          Niech ten Twój Maż już wróci smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka