migotka-2
24.08.11, 20:15
Siedzę sobie w pracy spokojnie, obowiązki wykonane. No to do laptopika i okna się teleportowałam. I tak sobie dumam patrząc na pobliski parking i trawnik i co me oczy widzą? A Żmijkę widzą jak nagina skrótem przez trawnik w kierunku mojego! biura. Myśli jak błyskawica mi przez spocony łeb przeleciały, że może nie do mnie ale nie wali prosto do biura. Sekretarka w postaci Zbycha nie mogła jej zatrzymać własnym ciałem ponieważ wykonywała inne czynności.
No więc jak już wlazła, powiedziała, e nie, burknęła jakieś powitanie powiedziała:
Na ciebie jedną mogę w życiu liczyć. O! się doczekałam. Wyłgałam się obowiązkami i zwiałam tam gdzie wiedziałam, że za mną nie polezie. Wiecie, że czekała prawie kwadrans. Rany co za babsko. Przecież jak ona znowu pała do mnie miłością to znak, że będzie pojawiać się w moim domu pewnikiem bez uprzedzenia. No, no co ja komu zrobiłam, pytam się??????