doral2
19.11.11, 23:04
onegdaj widziałam się z takim jednym, co to go znam od stu lat, no i się okazało że:
- był mężem łikendowym, znaczy się raz na miesiąc do dom zjeżdżał.
- dawał żonie na utrzymanie domu i dziecka 20 tysiaków miesięcznie
- jak wracał, to chciał żeby posprzątane było, zwłaszcza pety z sypialni, ugotowane i dzieciak by się od kompa oderwał, poza tym mogła robić co chciała.
no i podobno to dla żony za duże wymagania były.
fakt, nie znam wszystkich szczegółów ich pożycia, ale kurna za dwie dychy miesięcznie na jeden likend to bym się sprężyła..
a jakie wasze zdanie w temacie??