Dziewczyny, może któraś z Was spotkała się z czymś takim u kota. U mojego Mieczysława co jakiś czas pojawia się na nosie to, co widać na zdjęciu. I nie wiadomo co to

3 wetów myślało i nic nie wymyśliło (były podejrzenia o alergię, grzybicę itp.). W ogóle wszystkie problemy zaczęły się już jakiś czas temu (ok 2 lat). Prawdopodobnie gdzieś naruszył/naderwał pazur, paliczek (czy jak to się wokół pazura nazywa) zaropiał i wet postanowił wyciąć całość (czyli pazur + paliczek). Prawdopodobnie w trakcie tego zabiegu zaraził Mietka gronkowcem złocistym, bo wyszedł mu po badaniu. Generalnie od tej operacji kot ma na zmianę: zapalenia uszu, przez długi czas pojawiały się rany na grzbiecie i wokół uszu, lekarz (ten, który leczył pazur) postawił na autoagresję wywołaną przez gronkowca i długo leczył go różnymi zastrzykami. W końcu przez zupełny przypadek trafiliśmy do super weta, który opiekuje się kotowatymi w ZOO i zna się na zwierzętach - Mietek zupełnie się go nie boi. U niego okazało się, że autoagresja to grzybica tak naprawdę, rany na grzbiecie i uszach zniknęły, raz walczyliśmy z zapaleniem uszu ale przeszło szybko, w trakcie tych przypadłości pojawiało się to coś na nosie, ale przechodziło razem z pozostałymi.
Teraz znowu pojawiło mu się to "coś" na nosie. I nawet ten wet nie wie co to jest. Kot wg badań jest zdrowy. Miał robione badania krwi, bo ja panikara poleciałam z nim jak przez 3 dni kilka razy zwymiotował, ale okazało się że tylko odwodniony przez rzyganie, a całość była wywołana kłakami. Ten nos chyba go nie boli, bo smarujemy Panologiem i nie wrzeszczy ani się nie wyrywa. Czasem mam wrażenie, że jeszcze coś dodatkowo mu jest bo np. podczas snu budzą go takie jakby skurcze przednich łap, ale silne (nie chodzą mu całe łapy tylko pazury, tak jakby zdrętwiały) i strzyka też wtedy uszami (obejrzane, nic w nich nie ma, pazury też czyste). Nie wiem, może przesadzam, ale Mietek się już trochę namęczył w ostatnim czasie i wolałabym dmuchać na zimne niż fundować mu kolejny ból...
Tu są fotki:
FOTO 1

FOTO 2

A tu mój Mietek, wersja chińska tap madl bo nie chciało mu się pozować