pojechałam dziś z instruktorem na dłuższą jazdę (do miasta egzaminacyjnego). No i opowiada z entuzjamem "Bartek zdał za pierwszym razem"! Cieszę się, że koledze się udało.. Za jakiś czas telefon.
- Monia zdała za pierwszym podejściem!
- ale fajnie, też bym tak chciała

instruktor cieszy się..
- nooo wczoraj Bartek, dzisiaj Monia, wkrótce Ania.. i jeszcze raz




- i znowu i znowu
- no no no - grozi




Fajna była ta jazda, pożartowalimy, bliżej poznali. Fajnie, bardzo sympatyczny człowiek, a za tydzień razem % popijemy na urodzinach mojego męża

Przydałoby się rozbudować to nasze życie towarzyskie, może fajną żonę ma i zostaniemy psiapsiółami?

Brakuje mi ludzi dookoła.