rudamarta4
01.10.12, 17:11
Wyszłam z auta na 5 minut dosłownie, poszłam do PZB, a jak wracałam to minęłam moje auto. Ciągnięte przez holownik. Dawaj biegiem za holownikiem, machałam do nich, przechodnie im machali, że ktoś biegnie za nimi, ale udawali, że nic nie widzą. Jak zwolnili żeby skręcić, to nawet zapukałam w szybę, ale pan wielce ważny strażnik miejsko-wiejski nawet nie raczył szyby uchylić. Uśmiechnął się tylko i pojechali dalej. Mało mnie kurwa mać szlag na miejscu nie trafił.
Gdybym wyszła 2 minuty później, to bym pomyślała, że ukradli mi auto. Z tych nerwów zapomniałam jaki jest numer na Straż Miejską, zadzwoniłam na policję, potem na Straż i dowiedziałam się, że muszę pójść na Pl.Dąbrowskiego (W-wa) wyjaśnić co i jak.
Tam mi powiedzieli, że muszę zapłacić 440zł za holowanie plus 33zł za każdą dobę auta na parkingu. Ale doby nie liczą od momentu wjazdu auta na parking, tylko doba kończy się o północy, czyli jak auto wjedzie tam o 23-ciej, to po północy już się płaci za dwie doby. No, kurwa mać!!!
Na raty oczywiście nie rozkładają, bo ustawodawca tego nie przewidział. Zarząd Dróg Miejskich czynny do 15.30, a auta nie wydadzą bez kwitka, że jest opłacone.
Jutro złożę skargę na tego pajaca, który nie raczył się zatrzymać i poinformować mnie gdzie jest zabierane auto.
Ciekawe skąd do jutra wytrzasnę tyle kasy plus 100zł na mandat.
Zajebiście mi się październik zaczął....
No, to się wygadałam.