11.11.12, 10:21
Weźcie mi wytłumaczcie bo ja tego pojąć nie mogę, jak rana na 4-5 szwów od nacięcia tudzież pęknięcia może boleć tak że przez miesiąc siadać się nie da ani chodzić, po 3 latach ją czuć i wg koniec świata (nie mówię tu o hard core'ach typu źle prowadzony poród i pęknięcie "od dziury do dziury"), a z raną 10-15 cm po CC przez kilka warstw (skóra, mięśnie, macica)- szwów ile to nie liczę nawet- to nic nie boli po 3 dniach i w ogóle świat jest piękny. Bo mi się to kupy nie trzyma.
Obserwuj wątek
    • dragica Re: CC vs SN 11.11.12, 11:11
      Albowiem naciecie jest zamachem na wolny wybor kobiety i barbarzynstwemsmile
      Mialam 2 ciecia, bolesne,chodzic normalnie nie moglam, bo bolalo, przypuszczam,ze po psn bolaloby nieco mniej...Efektem cc sa rozne zrosty,ciecie nosi ze soba ograniczenia w ilosci ciaz,wymaga odstepow pomiedzy porodami itp.Dzis porod naturalny moze byc w sumie bezbolesny,mozna rodzic w wodzie,domu,na krzesle, w roznych konfiguracjach,jest tyle srodkow znieczulajacych, a po cc,niestety,rana napierdziela i to zdrowo-kaszlnac nie mozna, smiac sie,bo boli.Ale,jak sie poczyta rozne opowiesci o rozwalonych pochwach po nacieciu,o bolu (na zdrowy rozum to pewnie boli, bo szwy sa w miejscu dosc specyficznym), to pewnie cesarka sie jawi jako doskonale rozwiazanie.
    • deelandra Re: CC vs SN 11.11.12, 11:28
      nwm bo mnie nikt nie naciął, nie mam porównania
      • paciaty Re: CC vs SN 11.11.12, 14:48
        Córkę rodziłam sn, miejsce po cięciu lubiło zaboleć tak gdzieś do roku po porodzie(ale mnie się paprało porządnie).
        Syna cc, bolało jakieś 3 miesiące, czasem czuję jeszcze to miejsce ale to na pewno nie ból.
    • mme_marsupilami Re: CC vs SN 11.11.12, 15:27
      Wedlug mnie to zwykla "dobra mina" jak w wiekszosci tematow okolodzieciowych. Nie nalezy brac na serio.
    • esofik Re: CC vs SN 11.11.12, 15:37
      jestem tylko po cc wiec nie mam porównania. Moje cięcie szybko i bezproblemowo się zagoiło, jedynie przez pierwsze 3-4 dni czułam się jak ofiara wojny, pózniej było coraz lepiej
      Może różnica bólu/dyskomfortu wiąze się z tym, że jest to inny rodzaj tkanki. Pochwa i jej okolice są bardzo ukrwione i unerwione. Psychika też pewnie robi swoje. CC to jak operacja wyrostka, a pękniecia i szycie po SN dotyczą sfery bardzo intymnej
      • dragica Re: CC vs SN 11.11.12, 16:14
        Tyle,ze kazda operacja brzuszna to spore ryzyko, natomiast szycie tkanem juz raczej mnie-nie ma znieczulenia, czesto ogolnego,nie ma ryzyka uszkodzenia pecherza,drog moczowych,jelit,ryzyko zatoru,zakazenia....
        • dziennik-niecodziennik Re: CC vs SN 11.11.12, 16:20
          tyle ze ryzyko tych uszkodzeń jest naprawde mikre i zdarza sie baaaaaardzo rzadko. ryzyko zakażenia jest takie samo, tyle ze dotyczy inych miejsc wink przy czym nacięcia drog rodnych są tutaj bardziej niebezpieczne, bo cale środowisko tegoż nacięcia sprzyja rozwojowi zakażeń bardziej niż nacięcie brzucha. znieczulenie zaś jest sprawą rewelacyjną. ogolnego sie juz nie robi, chyba ze cc interwencyjne na szybko i nie ma czasu sie bawic we wkłuwanie miedzy kręgi - no to wtedy tak.
          nie ma co demonizowac cesarki.
          • dragica Re: CC vs SN 11.11.12, 16:45
            Znieczulnei to nie zawsze zn.zzoponowe lub podobne, mamy tez ogolne=mialam 2 razy.
            Nie jestem pewna, czy infekcja typu zapalenie otrzewnej to taki pikus...
        • esofik Re: CC vs SN 11.11.12, 16:42
          jeśli dobrze zrozumiałam, Magiczna pytała o różnice w odczuwaniu bólu po porodzie, a nie o komplikacje pooperacyjne
          • dragica Re: CC vs SN 11.11.12, 16:46
            Przy powiklaniach bol jest jakby mocniejszy,tak sadze?
    • dziennik-niecodziennik Re: CC vs SN 11.11.12, 16:32
      ja Ci nie wytłumacze bo mnie praktycznie bolało przez jakies 1,5 dnia. potem to juz tam jak kaszlnęłam czy sie jakos nazbyt energicznie zgięłam to dawało zna, ale raczej takim rwaniem niż bólem.
      moja bratowa miala w pierwszej ciązy cc, w drugiej sn. sn poszło jej zgrabnie bo calośc trwała 4 godziny z groszami, ale mowi ze jej sie bardziej podobało cc i ze po cc czula sie o wiele mniej zmaltretowana. bolowo to mowi ze wszystko jedno, tyle ze tu boli przed a tu boli po. różnica jej zdaniem byla taka ze przy sn bolało ją o wiele bardziej, ale wiedziala ze po prostu musi przez to przejsc, wiec dalo sie zniesc. przy cc pobolało, przestało i tyle.
      dzieci dostała tak samo, karmila tak samo, zajmowała sie nimi tak samo.

      • asiaiwona_1 Re: CC vs SN 11.11.12, 16:40
        rodziłam raz sn i 2x cc. Po takim porodzie sn jaki miałam mogłabym tak co miesiąc rodzić. Po pierwszej cesarce zmuszona byłam expresowo stanąć na nogi, więc z przyczyn oczywistych nie miałam czasu zajmować się bólami po cięciu itp. Po drugim cięciu bolało mnie długo. Kilka dni zajeło mi dojście do wyprostowanej pozycji ciała. Potem bolało jeszcze długo. Nie wiem o co chodzi z bólami rok po, bo takich nie miałam, ale zapewne chodzi o zrosty itp. Generalnie moje zdanie jest takie: dla SN TAK, dla cc NIE
    • aniuta75 Re: CC vs SN 11.11.12, 17:16
      Jest to mozliwe, jestem tego najlepszym przykładem smile.
      • aguacate Re: CC vs SN 11.11.12, 18:41
        Ja tez tylko po cc, wiec porownania nie mam, ale zdaje mi sie, ze cc robi sie w takim miejscu, ze tych miesni jakos nawet bardzo nie uzywasz, wiec po zagojeniu rany nie ma co bolec. A skora goi sie szybko. Co innego delikatna tkanka krocza. Ktora, w dodatku, ciagle nadwyrezasz siedzac. A przy cc bola tylko szwy, w sumie.
        Niemniej, zaluje, ze nie urodzilam sn smile
    • one-smutasek Re: CC vs SN 11.11.12, 19:53
      Pierwszą córkę 4kg!!! rodziłam siłami natury od 6:15 do 15:15 w tym czasie chyba z milion razy powiedziałam że umieram, było koszmarnie. Na dupsko usiąść nie mogłam przez bity miesiąc mimo że mialam przynoszone lampy do naświetlania i osuszania rany goiłam się koszmarnie i bolalo nieziemsko. Za drugim razem miałam cc po 3 dobach w szpitalu funkcjonowałam normalnie owszem coś tam ten szef mnie ciągnął trochę ale bez przesady, goił się szybciutko bez zrsotów, został niewielki ślad jak dla mnie zarówno nasilenie jak i czas trwania bólu nieporównywalne wręcz. Jeśli kiedyś zdecyduję się na 3 dziecko to urodzę na pewno przez cc nigdy ale to nigdy więcej nie urodzę siłami natury.
    • anna_sla Re: CC vs SN 11.11.12, 21:33
      bo to zależy kto tnie.. Mi pierwszą ranę cc tak cięto, że też czułam i zakładki się brzydkie zrobiły, mięśnie odrętwiałe trwale miałam, reagowałam na zmiany pogody. Za drugim razem ładnie mnie przecięto i nic nie czuję, ładnie się zagoiło. Koleżanka zaś cięta w kroku też ładnie zszyte, nic nie czuła potem.
    • donerkasia Re: CC vs SN 11.11.12, 22:17
      ale co Ci się kupy nie trzyma?
      mnie po cc boli już jakieś 5 lat, bo mam bliznowca i zrosty i endometriozę gratis. nie bolalo od razu, o nie - na początku było ekstra, bolało tylko kilka dni przy kichnięciu - po roku zaczęło napierdalać.
      po sn też boli, bo dziecko było bardzo duże (jak na moje gabaryty) i ciąć musieli - pękałam, też boli jak skurweszon na zmianę pogody, bo bliznowca mam. no i spojenie mi się zeszło chyba po 2 latach jako tako. cały czas odczuwam w miednicy dyskomfort, kość ogonowa mi wystaje, długo siedzieć nie mogę na dupsku, bo boooli. ogólnie dziecko mi zrobiło z miednicy jesień średniowiecza. nie z cipki - z miednicy. przy wchodzeniu po schodach po ponad 5 latach czuję, jak mi każda kośc inaczej chodzi.
      po skomplikowanym wyrostku nie bolalo nic a nic i nie boli i chodziłam 2h po zejściu ze stołu.
      ale wtedy byłam młode dziewczę na wiosnę i nikt mi macicy ni dupy nie ciął.
      • anetchen2306 Re: CC vs SN 12.11.12, 08:58
        Ja co prawda cc nie mialam, rodzilam jednak tez dzieci z waga powyzej 4 kg.
        Pierwszy porod wspominam koszmarnie. A moze nie tyle sam porod (bo ten poszedl sprawnie, oczywiscie ciachnieto mnie "na wszelki wypadek", nawet nie pytajac mnie) co to, co sie po nim wydarzylo: dostala krwotoku, bo lekarzowi nie chcialo czekac sie za urodzeniem lozyska i probowal wycisnac je ze mnie sila. W efekcie dostalam krwotoku i stalam sie nietomna na pare nastepnych godzin. Rana po nacieciu bolala dluuuugo, bo jakis baran spapral szycie. Kolega tegoz barana, zdejmujac mi szwy powiedzial mi wprost: "Kto pania tak spapral przy zsyciu?". Noz gdybym byla przytomna, tobym wiedziala! I wowczas cieszylam sie, ze jednak urodzilam sn, bo jakby mi brzuch taki baran zszywal to nie wiem, czy bym przezyla. A jakbym przezyla i zobaczyla jego "dzielo", to on z pewnoscia by nie rzezyl ...
        Porod nr 2: cora tez sporawa, tez powyzej 4 kg. Nie zostalam nacieta, nieznacznie peklam, polozna zalozyla mi profilaktycznie jeden rozpuszczalny szewek. I doswiadczylam olsnienia: po porodzie mozna wstac po godzinie, nie zataczajac sie, wziasc prysznic, ze NIC nie boli, nie ciagnie. Moglam siedziec na tylku ile chcialam i bylam wniebowzieta, ze mozna urodzic w taki sposob.
        Co do zmasakrowanej miednicy po porodzie: to nie tyle porody co ciaze ja masakruja.
        Po pierwszej ciazy moja lekarka byla zachwycona, jak szybko schudlam po ciazy i porodzie. O cwiczeniach nie wspomniala slowem. A wtedy nie bylo netu, zeby sobie googlowac co i jak. Nie cwiczylam i prosilam sie o poroblemy. I sie ich doczekalam.
        W czasie drugiej ciazy moja owczesna lekarka caly czas mi swpiewala, jak wazne sa cwiczenia na miednice po porodzie i po ciazy. Ze po pologu mam natychmiast zapisac sie na kurs (u nas refunduje kasa chorych), ze mam cwiczyc i wszystko znowu bedzie cacy.
        No i znowu doznalam olsnienia: powoli wszystko zaczelo wracac na swoje miejsce, nawet wczesniejsze problemy z pecherzem zniknely. Zniknely bole kregoslupa, bole w okolicach ledzwiowych. Bo bole te zawdzieczam nie temu, w jaki sposob dziecko urodzilam, tylko calej ciazy, wsio razy dwa. I juz w ciazy zaczelam z kregoslupem miec problemy.
        Wkurza mnie, ze kobietom w Pl nikt nie przypomina, nikt nie informuje o koniecznosci cwiczen. Nie, nie tych na schudniecie, bo tym zdaje kobity martwia sie najbardziej, a nie stanem podwozia. Ze ogromnej wiekszosci problemow z miednica po ciazy mozna uniknac. Ze wystarcza proste i systematyczne cwiczonka, by wszytsko powrocilo do dawnego stanu.
        • donerkasia Re: CC vs SN 12.11.12, 16:06
          nic z tego - u mnie "ćwiczonka" nie pomogły - te po, a troszku po lekarzach i terapeutach od kości i mięśni pochodziłam. tych przed nie mogłam, bo miałam zakaz czegokolwiek z okazji ciąż wysokiego ryzyka. do 2 porodu szłam z wagą 53 kg. dziecko ważyło słusznie, rozjechało mi wszyyystko, całe podwozie.. z pęcherzem nic się nie dzieje, mięśnie kegla jak się należy, ale kości są w fatalnym stanie. mam nietypową budowę miednicy - przy pierwszym porodzie lekarze się nie kapnęli - dlatego po 12h mąk miałam cc, przy drugiej córze szybki poród w 20 min. tylko dlatego, ze położna była nie w ciemię bita i rodziłam jak indianka smile
          a kość ogonowa po prostu mi po porodzie baaardzo wystajei tu ćwiczenia niczego nie zmienią. żadne. nie wszystko można załatwić "ćwiczonkami", szczególnie jak się rodzi małe monster, a nie dzieciątko big_grin
          • anetchen2306 Re: CC vs SN 12.11.12, 18:16
            ... no ale nie win za ten stan sposob w jaki rodzilas tylko ciaze same w sobie ...
            To ciaze pozostawily taki obraz nedzy i rozpaczy. Jakbys miala cc za kazdym razem to kosci mialabys w lepszym stanie? Raczej nie sad Znam kobiety, ktore tez rodzily "klopsy" (w tym moja mama moja siostre: siostrunia wrzucila na wage 5 kg!), a mimo wszystko podwozie maja w najlepszym porzadku, wiec to raczej nie sposob rodzenia a sposob przechodzenia ciazy, uwarunkowan genetycznych, budowy ciala itd. Ja uwazalam, ze nie mam problemu z nietrzymaniem moczu (bo przy bieganiu bylo ok, przy dzwiganiu tez ok), dopoki polozna nie kazal mi wlezc na trampoline i se poskakac. I juz po drugim skoku ze mnie polecialo fajne ciepelko ... Mnie kosc ogonowa dluzszy czas bolala (bolala juz w ciazy): chodzilam na akupunkture i masaze do poloznej i przeszlo. I wszyscy mi mowili, ze to nie porod rujnuje nam zdrowie co wlasnie ciaze. Bo dziecko rosnie prawie 10 mcy. I przez te 10 mcy w ogranizmie zachodzi tak wiele zmian, ze porod prz tym to pikus sad
    • ellgie Re: CC vs SN 12.11.12, 22:31
      Pierwszy poród SN - koszmar - położne wycisnęły ze mnie dziecko łokciami. Nacięcie spore ale szybko się zagoiło nic się nie paprało na dupsku przez około 4-5 dni ciężko było siadać.
      Drugi poród CC - po 12 godzinach wstałam sama - wyprostowałam się i poszłam pod prysznic - rana po cięciu szyta tak "wewnętrznie" na wierzchu wisiały dwie nitki - i cały czas myslałam czy to się nie rozleziewink nie brałam nic przecwbólowego. Jeżeli byłabym 3 raz w ciąży to tylko CC
      • 3-mamuska Re: CC vs SN 13.11.12, 01:54
        Ja 14 lat po nacieciu i nadal je czuje.
        Jak usiade krzywo czy na jakiejś krawędzi pobolewa.
        Czasem pobolewa po seksie.
        Nacieci boli bo to jest nie naturalne, skóra brzucha jest twarda i nie tak wrażliwa.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka