Kuźwa, tak sie cieszyłam na poniedziałek... Że spokój, że cisza... Jedno dziecko oddam matce, drugie upchne do placówki.. że pierogi sobie zrobie.. No i co? jedno oddane, drugie z zielonym glutem po pas, ja z bółem głowy, gardla i z gilem po pas... Pierogów mi sie odechcialo, zamarynowalam tylko kurczaka i gniję pod kocem z herbatką.. Nauczke mam- nie planuj pierogów bo cię szlag trafi