córkę swą... Bardzo dużo pracuję w tym miesiącu, łapię każdą zmianę, bo zarabiam grosze, 2 miesiące czynszu nie zapłaciliśmy a w przyszłym miesiącu mamy przegląd auta. Miałam zaledwie 2 dni wolnego jak dotąd od początku miesiąca. Niestety to już 3ci albo i 4ty tydzień drugich lub środkowych zmian, czyli do wieczora lub nocy, wracam jak dzieci już śpią.
Kolejny dzień z rzędu pytam męża czy córka (lat ZALEDWIE prawie 9) miała zadanie domowe i dziwnym trafem nie ma. Wpadłam do jej pokoju zaglądam w książki i zeszyty a tam czerwono! Brak zadania domowego, znowu nie zrobiłaś zadania domowego, błędy, poszarpane zeszyty. No masakra. Piórnika nie ma, wyciągnęła nowy z zapasów skoro dostała nowy 2 miesiące temu!!! Śladu po nim nie ma. Kubusia Puchatka miała przeczytać jako lekturę, pilnowałam jej na feriach bo się WIDZIAŁYŚMY, a potem temat olała i szybko książkę oddała. No o mało w łeb nie zarobiła. Od poniedziałku ścigam ją by wypożyczyła to albo zapominała albo zapominała specjalnie. W końcu dzisiaj ją za uszy przed 8mą do biblioteki i od razu dwie grube książki kazałam wziąć (kubusia do skończenia i drugą część).. Najgorsze jest to, że oczywiście zadania domowego nie ma zrobionego i już chrapie, oraz SAMA PODROBIŁA PODPIS TATY pod pieczątką od wychowawczyni wymagającej podpisu, że rodzic WIE o wszystkim. Naprawdę tylko resztki rozsądku powstrzymują mnie przed obudzeniem jej i ROZSZARPANIEM na strzępy.
Mąż raz, że średnio rozgarnięty w temacie, to obecnie jest tak chory, że kompletnie nad niczym kontroli nie ma i ja to rozumiem. Prosiłam dzieci by dbały o tatę i problemów nie robiły. No to małpa tak pyskowała do niego, że się wkurzył i w łeb dostała. Tylko jedno dziecko było bezproblemowe.. to zawsze najbardziej problemowe
Oj ja im jutro zrobię pobudkę wcześniej!!