Dodaj do ulubionych

zamorduję

21.02.13, 22:05
córkę swą... Bardzo dużo pracuję w tym miesiącu, łapię każdą zmianę, bo zarabiam grosze, 2 miesiące czynszu nie zapłaciliśmy a w przyszłym miesiącu mamy przegląd auta. Miałam zaledwie 2 dni wolnego jak dotąd od początku miesiąca. Niestety to już 3ci albo i 4ty tydzień drugich lub środkowych zmian, czyli do wieczora lub nocy, wracam jak dzieci już śpią.

Kolejny dzień z rzędu pytam męża czy córka (lat ZALEDWIE prawie 9) miała zadanie domowe i dziwnym trafem nie ma. Wpadłam do jej pokoju zaglądam w książki i zeszyty a tam czerwono! Brak zadania domowego, znowu nie zrobiłaś zadania domowego, błędy, poszarpane zeszyty. No masakra. Piórnika nie ma, wyciągnęła nowy z zapasów skoro dostała nowy 2 miesiące temu!!! Śladu po nim nie ma. Kubusia Puchatka miała przeczytać jako lekturę, pilnowałam jej na feriach bo się WIDZIAŁYŚMY, a potem temat olała i szybko książkę oddała. No o mało w łeb nie zarobiła. Od poniedziałku ścigam ją by wypożyczyła to albo zapominała albo zapominała specjalnie. W końcu dzisiaj ją za uszy przed 8mą do biblioteki i od razu dwie grube książki kazałam wziąć (kubusia do skończenia i drugą część).. Najgorsze jest to, że oczywiście zadania domowego nie ma zrobionego i już chrapie, oraz SAMA PODROBIŁA PODPIS TATY pod pieczątką od wychowawczyni wymagającej podpisu, że rodzic WIE o wszystkim. Naprawdę tylko resztki rozsądku powstrzymują mnie przed obudzeniem jej i ROZSZARPANIEM na strzępy.

Mąż raz, że średnio rozgarnięty w temacie, to obecnie jest tak chory, że kompletnie nad niczym kontroli nie ma i ja to rozumiem. Prosiłam dzieci by dbały o tatę i problemów nie robiły. No to małpa tak pyskowała do niego, że się wkurzył i w łeb dostała. Tylko jedno dziecko było bezproblemowe.. to zawsze najbardziej problemowe big_grin

Oj ja im jutro zrobię pobudkę wcześniej!!
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: zamorduję 21.02.13, 23:52
      Maz dal dziecku w leb a ty to akceptujesz?
      To ze maz chory nie zwalnia go z obowiazku dopilnowania dzieci. Wszak ty w tym czasie ciezko oracujesz a nie siedzisz u kosmetyczki.
      Corke oczywiscie ze obudz rano zeby lekcje zrobila. Tylko sie najpierw upewnij czy to faktycznie ona powiedziala ojcu ze lekcji nie ma czy tez tatus pod przykrywka choroby mial w dupie czy dziecko odrobilo prace domowa.
      Za podrobienie podpisu nalezy sie kara. I to powazna.
      • annabetka Re: zamorduję 22.02.13, 01:29
        Trochę mnie rozbawił twój opis bo ja mam podobnie ,jak nie dopilnuję ,jak 10 razy nie powtórzę ,jak nie krzyknę to nie będzie zrobione(mówię o dziecku i domowych/szkolnych obowiązkach) No ale w łeb to bym ścierą mężowi przywaliłasad Aż tak bardzo obłożnie chory że nie mógł dopilnować? Mój obecnie kwalifikuje się na wózek inwalidzki a jednak jak ja sprzątam czy gotuję czy jakieś sprawy na mieście załatwiam to on na leżąco ale JEDNAK z dzieckiem rozmawia,odrabia lekcje,przegląda zeszyty.Jedyne do czego się nie dotyka to e-dziennik,to moje poletko.
        • mamaivcia Re: zamorduję 22.02.13, 08:40
          Ania padłam big_grin
          Mała zawsze miała ten błysk w oku ;P, no ale z tym podrobieniem podpisu to pojechała big_grin
          Ja przepraszam, wiem, że to nie jest śmieszne i też bym się wkurzyła, ale się uśmiałam do łez.
          Tak w ogóle, to jak chłop chory, to ściany jęczą, co?
          A Ania jak chora, to zapitala, obiad gotuje, sprząta, dzieci ogarnie i jeszcze lekcji dopilnuje wink
          Weź ty go ździel ścierą, to broszka rodzica, żeby dzieci z lekcjami dopilnować. I nikt mnie nie przekona, że 9 latek ma być nad wyraz odpowiedzialny. Wiesz, ja na jej miejscu też bym wolała porobić coś fajnego, niż lekcje dziergać big_grin
          • rose.rouge Re: zamorduję 22.02.13, 09:17
            > Tak w ogóle, to jak chłop chory, to ściany jęczą, co?
            No własnie, co mu jest? Są stany kiedy faktycznie nie ma się łba do tego by ogarnąć rzeczywistość, ale jeśli zwykle przeziębienie z gorączką, to rodzicem jest się nadal wink
            Z postu zrozumiałam, że OPRÓCZ tego że jest chory nie bardzo orientuje się w temacie, czyli nie bardzo wchodzi w poletko pt. wychowanie niezależnie od stanu zdrowia? To błąd, wtedy nawet i zdzielenie córki scierą nie pomoże (czego też nie popieram ale pewnie mąż był zdziwiony że posłuchu nie ma,a nic dziwnego że nie ma)
            > na jej miejscu też bym wolała porobić coś fajnego, niż lekcje dziergać big_grin
            Noo co innego bawić się klockami zamiast lekcji, a co innego podrobić podpis rodzica.... Tu skala problemu jest dużo większa niż zwykłę wykręcanie się od obowiązków.
            • talusia Re: zamorduję 22.02.13, 09:42
              Jeśteś wściekała i masz prawo, źle młoda zrobiła - fakt, ale to jest dla niej również zupełenie nowa sytuacja, mama była na wyciągnięcie ręki, teraz mamy nie ma. Ja też muszę dopilnować i to nie na zasadzie "Masz zrobione lekcje?" "Mam " tylko musi pokazać, bo się okazuje potem, że połowy nie ma. Jeśli nie możesz dogadać się z chłopem, to może umów się z młodą , że będzie Ci zeszyty zostawiać do zobaczenia i umów się, że ma czytać ileś tam ( konkretnie ) lektrury dziennie. Najbardziej by mnie zmartwił podrobiony podpis i miałaby moja odebraną przyjemność - najczęściej jest to konfiskata na tydzień i-poda.
            • anna_sla Re: zamorduję 22.02.13, 21:32
              wiesz co, teraz mąż głównie z nimi siedzi i prawdę powiedziawszy on teraz od prawie roku próbuje wypracować to co zawalił w kontaktach z nimi przez ponad 5-7 lat! On wczesniej wychodził z założenia (nieoficjalnie), że to ja jestem od wychowywania bo on nie umie? czy cuś? Unikał tego, co nie znaczy, że się nie udzielał, ale nie wypracował sobie "pozycji" dyscyplinującego rodzica. Zawsze włazili mu na głowę i nie potrafił się temu wystarczająco mocno przeciwstawić. Teraz zbiera tego żniwo, od nowa buduje te relacje. Teraz role się odmieniły to głównie on ich wychowuje.

              Co do lekcji. Ja sama nieraz pytam jej "masz lekcje?" jak mówi nie to ok, ale jak trzeci dzień z rzędu mówi "nie" to sprawdzam (a on nie) i ona się wtedy focha, że jej nie wierzę. Więc z jednej strony trochę chcemy jej ufać a z drugiej strony już drugi raz nasze zaufanie sponiewierała. Znów musimy kontrolować ją codziennie.
    • motylka34 Re: zamorduję 22.02.13, 12:32
      9 latka podrobiła podpis????? Dla mnie to przerażające bo co będzie później?! Kara się należy i to taka żeby była bolesna i nie mówię o biciu żeby nie było wątpliwości. Mój syn ma 9 lat i wie jakie są zasady, po szkole ma czas na zabawę, spotkania z kolegami ale lekcje do 19 muszą być odrobione bo potem są problemy z koncentracją. Nie stoję nad nim, jak później wracam z pracy to ma obowiązek przynieść zeszyty do sprawdzenia i powiem szczerze, że jeszcze nigdy nie zdarzyła się wpadka. Lektury czytamy razem, po niewielkich fragmentach, na głos. Dziwi mnie tez trochę zachowanie Twojego męża bo jak chory tzn., że ma czas żeby zajrzeć i przypilnować. Jak mój M choruje to w domu wszystko jak w zegarku, posprzątane, ugotowane, przypilnowanesmile Ale to typ, który w grobie odpoczniesmile
      • a-ronka Motylka ? 22.02.13, 13:51
        jesu, mój podrobił podpis mają 8 lat, w książce do religii.Mam spalić go na stosie ?
        Ja podrobiłam podpis w IV klasie na reli i co żyję.
        Wyluzuj, kara i tyle .
        Podrobienie podpisu=co będzie póżniej ? Hahah pewnie poprawczak, węzienie i dożywocie za zabicie kanarka.
      • motylka34 a-ronka 22.02.13, 17:18
        A-ronka, uwierz mi jestem bardzo wyluzowanasmile Później- miałam na myśli wagary z "usprawiedliwieniem rodzica", "podpisy rodziców" pod sprawdzianami itd. Łatwo będzie stracić kontrolę nad dzieckiem... Nie jestem też za nadmiernym karaniem dzieci, ale za cos takiego mój syna miałby tydzień bez tv, konsoli i kompa, akurat na nadrobienie zaległości w lekturach i pracach domowych. Też kiedyś podrobiłam podpis pod jedynkowym sprawdzianem z matmy i dostałam taki wpierdol, że później już nie bałam się opierdolu za pałysmile
        • iwonamarta83 Re: a-ronka 27.02.13, 19:32
          A o jaka kontrole chodzi? Jaka kontrole nad dzieckiem mozna stracic? Dziecko to normalny czlowiek, a 9 latka nie potrzebuje kontroli, zeby odrobic lekcje. Wg mnie, to jest na tyle duza, zeby wiedziec, ze lekcje nalezy odrabiac, nade mna nigdy nikt nie siedzial, nigdy w zyciu rodzice nie zawolali mnie z zeszytami, zeby sprawdzic czy mam odrobione lekcje - wiem, ze moze skrajnosc, ale takie warunki mialam w domu. Na zle mi to nie wyszlo. A i cale zycie sobie sama usprawiedliwienia pisalam, ale jako dziecko mialam w glowie zakodowane, ze ucze sie dla siebie, a nie dla rodzicow. Wiekszosc tych usprawiedliwien byla uzasadniona, zdarzaly sie tez i wagary, ale zdrowy rozsadek zachowalam. Nie rozumiem jak mozna kontrolowac dziecko dzien w dzien czy zadania domowe odrobilo, to brzmi jak wiezienie, a nie partnerska relacja. A jak nie odrobi - jego sprawa, dostanie pale, nie dostanie sie na studia, nie osiagnie w zyciu nic, bo leniwe jest, tak trzeba podejsc, i takie rozumowanie powinno miec dziecko, nawet to 9 letnie.
          • doral2 Re: a-ronka 27.02.13, 20:16
            iwonamarta83 napisała:

            > A o jaka kontrole chodzi? Jaka kontrole nad dzieckiem mozna stracic? Dziecko to
            > normalny czlowiek, a 9 latka nie potrzebuje kontroli, zeby odrobic lekcje. Wg
            > mnie, to jest na tyle duza, zeby wiedziec, ze lekcje nalezy odrabiac, nade mna
            > nigdy nikt nie siedzial, nigdy w zyciu rodzice nie zawolali mnie z zeszytami, z
            > eby sprawdzic czy mam odrobione lekcje - wiem, ze moze skrajnosc, ale takie war
            > unki mialam w domu. Na zle mi to nie wyszlo. A i cale zycie sobie sama usprawie
            > dliwienia pisalam, ale jako dziecko mialam w glowie zakodowane, ze ucze sie dla
            > siebie, a nie dla rodzicow. Wiekszosc tych usprawiedliwien byla uzasadniona, z
            > darzaly sie tez i wagary, ale zdrowy rozsadek zachowalam. Nie rozumiem jak mozn
            > a kontrolowac dziecko dzien w dzien czy zadania domowe odrobilo, to brzmi jak w
            > iezienie, a nie partnerska relacja. A jak nie odrobi - jego sprawa, dostanie pa
            > le, nie dostanie sie na studia, nie osiagnie w zyciu nic, bo leniwe jest, tak t
            > rzeba podejsc, i takie rozumowanie powinno miec dziecko, nawet to 9 letnie. .."

            to, że ty taka byłaś, nie oznacza, że wszystkie dzieci takie są.
            a skoro tego nie rozumiesz, to znaczy że twoja nauka za młodu poszła w las.
            najwyraźniej nie nauczyłaś się tego, co potrzeba.
          • karra-mia Re: a-ronka 27.02.13, 20:20
            o jezusie jakie bzdury...
            nie, 9 letnie dziecko nie powinno jeszcze tego wiedzieć, to raptem 3 klasa dopiero, nie wymagajmy, zeby 9latka myslała już o studiach, no większej głupoty nie słyszałam.
            My dorośli, skoro jesteśmy rodzicami, to po to, żeby dzieci wychować, a nie hodować. Wychowanie wiąże się własnie ze sprawdzaniem, nakierowywaniem, pomocą, a nie olewaniem, bo przecież skoro umie mówić, ma 9 lat, to powinno wiedzieć, że zadanie po to jest, żeby się kiedyś na studia dostać i prace miec, jak sie ma 9 lat, to nie potrzeba żadnej pomocy, nawet w nauce...
          • kama_msz iwonamarta 28.02.13, 10:25
            chciałam się odnieść do jednego stwierdzenia - związek rodzić-dziecko, to nie jest związek partnerski. rodzic nie ma być kumplem, rodzic ma być wychowawcą i przewodnikiem.
            każde dziecko jest inne i do każdego należy znaleźć odpowiedni klucz, ale na boga, moja córka to nie jest moja kumpela.
            nie twierdzę, że ma mnie traktować jak posągowy monument i nie możemy porozmawiać o zwykłych pierdołach, ale ma mieć też respekt i szacunek do mnie. dla swojego własnego dobra - dziecko musi mieć jakiś autorytet.
            takie jest moje zdanie.
            co do lekcji - ja przypominam, a później sprawdzam, żeby ewentualnie wyłapać błędy i wytłumaczyć co zrobiła źle.
            czasami sama prosi, żebym wytłumaczyła.
            i nikt mi nie powie, że skontrolowanie dziecku lekcji jest złe. moja dukała jak nieszczęście, do tego pod nosem, mimo, że czytać umie już od 2 lat. wystarczyło powałkować do wyrzygu 2 czytanki - dziecko czyta pięknie, płynnie i dostało 5+. mogłam ją zostawić samą sobie ze świadomością, że uczy się dla siebie, jednak jakoś wolę w te zeszyty zajrzeć.
            głównego tematu wątku nie komentuję bo mi się nie chcewink
    • przeciwcialo Re: zamorduję 22.02.13, 14:34
      Za podrobiony podpis to wlałabym w tyłek.
    • valla-maldoran Re: zamorduję 22.02.13, 15:12
      Sorry, ale dla mnie dziecko czuje się zaniedbane i wpierdziel powinni dostać rodzice.
      Matki nie ma ciągle w domu, ojciec ma w dupie w ogóle, a jak chory, to cały świat ma się zatrzymać i pewnie jeszcze dziewięciolatka powinna się sama ogarnąć tatusiowi pomóc.
      Dzieciak potrzebuje uwagi i troski rodziców a nie opieprzu i kary za to, że sobie nie radzi, gdy ich ciągle nie ma dla niej.
      • verdana Re: zamorduję 22.02.13, 17:26
        Jak wynika z opisu, przez długi czas w ogóle nikt nie zajmuje sie 9-latką i o dziwo - dzierwi.ęciolatka sobie sama nie poradziła. A powinna, bo przecież jest w takim wieku, zę może obyć się bez rodziców.
        Przepraszam bardzo, ale to jest po prostu zaniedbane dziecko i nie ono zasługuje tu na zamordowanie. Jedno z rodziców pacuje i "widzi dziecko w ferie", a potem nie ma pojęcia przez dłuższy czas, co dziecko robi, drugie jest chore, to znaczy, że dzieckiem się nie zainteresuje. To jakaś masakra, naprawdę.
        Jesli dziecko dostało w łeb od ojca, to ja się nie dziwię, że ze strachu podrobiło jego podpis. Miało dać zeszyt i oberwać od tatusia? Naprawdę?
        Zaniedbanie juz procentuje - dziecko nie odrabia lekcji, kłamie w samoobronie. Cóż.
        • anna_sla oooo widzę zaczynają się już teorie spiskowe :D 22.02.13, 21:39
          no proszę napisz coś jeszcze.. może opieka społeczna?? wink
          • dorgaj1 Re: oooo widzę zaczynają się już teorie spiskowe 22.02.13, 21:43
            obowiązkowo i odebranie praw rodzicielskich ... hi hi
          • quadalupa Re: oooo widzę zaczynają się już teorie spiskowe 23.02.13, 04:36
            Dlaczego teorie spiskowe?

            Napisałaś, że mąż dopiero uczy się kontaktu z dziećmi które od lat zaniedbywał ( kontakty a nie dzieci) jednakże nie przeszkodziło Ci w zrzuceniu na niego obowiązku pilnowania córki przy lekcjach. Pracujesz, ok, ale nie mogłaś przelotem sprawdzać dziecku lekcji tylko teraz chcesz ją karać za to, że oboje zostawiliście ją sami sobie? W dodatku mówisz dzieciom, aby zadbały o chorego ojca, kto tu kogo ma wychowywać? Rozumiem, że zawalona jesteś pracą, ale nie karaj córki za to, że Ty ciężko pracujesz, a Twój mąż nie umie zajmować się dziećmi bo go zawsze wyręczałaś.
            Jak zwykle winne dziecko bo 9 letni maluch musi pilnować szkoły, lekcji, chorego ojca i zapewne zabawiać rodzeństwo....
            Przylania córce przez łeb jak to nazwałaś nie skomentuję bo jeśli rodzic bije dziecko tzn. że nie umie rozwiązywać problemów bez bicia a to bardzo przykre jest....
            I nie to nie moja teoria spiskowa tylko odpowiadam na Twój post. Współczuję wykańczającej pracy bo to na pewno nie jest łatwe harować na okrągło i widywać dzieci kiedy śpią, ale przeczytaj sama co napisałaś. Chcesz ukarać 9-letnią dziewczynkę za to, że nie jest tak dorosła jakbyś chciała aby była. Przemyśl to i może pogadaj z córką.
        • lolinka2 Re: zamorduję 27.02.13, 20:41
          Zgadzam się z verdaną.

          Daliście się ponieść i zwieść złudzeniu, że 9latka jest prawie dorosła. G$%^&*() prawda! Dzieciak. I to dzieciak potrzebujący nukania (te współczesne jakieś takie lewe są, że trzeba im za flash memory disc robić tongue_out).

          Mąż twój ma raka? połamany kręgosłup? po wylewie leży sparaliżowany?
          Nie? To zasrany obowiązek zajmowania się dzieckiem.

          Ja rozumiem wiele, rozumiem brak czasu na podrapanie się po zadku. Rozumiem pracę w domu i to w wersji 2 małżonków jednocześnie, a po chałupie pałęta się dwoje dzieci. Ale zawsze jedna z tych osób, ta mniej zajęta, musi być "na wylocie" i ogarnąć co małoletnie robią. Zeszyty moja jedenastolatka ma podpisywane codziennie --> dla jej dobra, bo zapominała prac domowych, autentycznie zapominała.

          Co do kłamstwa - to jest jakiś mechanizm radzenia sobie z problemami. Zapewne bęcki zebrała kiedyś albo znalazła jakąś (prawdziwą lub nie, bo są lękowe dzieci po prostu) podstawę do wnioskowania, że jeśli się przyzna, to będzie bardzo źle. Przed wami praca - przekonanie córki, że rodzicom warto ufać, że rodzice poradzą sobie z każdą trudnością i zdjęcie jej z garba ciężaru dźwigania całego świata, bo jako najstarsza, zostawiona samopas (bo życie was zapętliło) obawiam się, że może mieć poczucie dźwigania tego świata na własnych małych pleckach.
    • karra-mia Re: zamorduję 23.02.13, 12:45
      dziecko sobie poradzilo w tej sytuacji tak, jak umiało najlepiej, po najmniejszej linii oporu. kara nalezy się za podrobienie podpisu, pogadanka o tym, że zadanie domowe to jej rzecz i musi o tym pamiętać i robić. Ale ale... i ty i mąż żeście odpuścili trochę. On chory, ty zapracowana. Ale ani jego ani ciebie nei zwalnia to z obowiązku kontroli nad dzieckiem, bądź co bądź jeszcze ciagle dośc mały dzieckiem. Ty zadajesz pytania mężowi, on udziela informacji. A trza było mimo wszystko sprawdzić, co za problem? Ja wiem, ze jak człowiek zapierdziela ile się da, to potem nie ma ani czasu ani ochoty na nic, ale mus to mus i te kilkanaście minut na przeglądnięcie zeszytów trzeba znaleźć.
      • babowa Re: zamorduję 24.02.13, 13:49
        maz po kilku latach nieuczestniczenia w wychowywaniu i ogarnianiu potomstawa, teraz buduje swoj autorytet biciem po głowie
        i to matki nie dziwi, i jej nie przeszkadza
        dziwi matke fakt, ze 9 letnie dziecko nie pilnuje lekcji, zaczyna kombinowac by po głowie nie dostawac czesciej oraz ze corka nie zajmuje sie chorym tatusiem( ktory z tej choroby nie moze przypilnowac lekcji ale reka przylac jeszcze siłe ma)
        nie oklamuj sie, ze jestescie oboje bez winy a tylko corka taka jakas problemowa
        powiem wiecej, ona bedzie za rok, dwa jeszcze bardziej problemowa bo dorastanie takie jest
        i tez nie bedzie winy dziewczynki
        spychanie odpowiedzialniosci na nia za wasze nieudolne rodzicielstwo nie jest dobrym wyjsciem
        jakis smutek ogarnia człowieka, gdy czyta sie twoje słowa o corce
    • grave_digger Re: zamorduję 24.02.13, 18:31
      ‎''Kiedy stosujemy kary i nagrody, dziecko ma skłonność do robienia tego, co się opłaca. Trudno jest mu wtedy kształtować własną osobowość, bo uczy się jedynie odczytywania sygnałów płynących od dorosłych Poznaje swoich rodziców i wie, kiedy są zadowoleni, a kiedy nie - ale o sobie samym dowiaduje się niewiele.'' Jesper Jull, ''Przestrzeń dla rodziców, str.95
      • bei Re: zamorduję 26.02.13, 10:21
        jejku, a kiedy będziesz miała czas dla niej?
        Przeciez to male dziecko! Nie radzi sobie i nie dziw się jej.
        Ty nie radzisz sobie z opieką nad nią, ale musisz to zmienić.
        Tata chory- no ale w domu jest?
        Ja, jak bylam chora- dzieci odrabiały lekcje przy moi łóżku.
        Tylko nie krzycz, nie szarp, ględźsmile
        Pomoż zaplanować dziecku czas po lekcjach.

        Dobrze, ze to luty, a nie czerwiec, jest tyle czasu na reorganizacjęsmile
        • ella_nl Re: zamorduję 26.02.13, 12:36
          Niestety ale dzieci Anny są zaniedbane. Pamiętasz Anna - na innym forum pisałaś o synku (chyba wtedy 5-letnim) że wciąż sika do pampersów, że coś nie tak z trzymaniem moczu.Lekarze kazali Ci iść z synem do szpitala. A ty co?Że nie pójdziesz z dzieckiem do szpitala bo to będzie dla syna trauma! Były też inne "rzeczy" z twoimi dziećmi, ale wszystkie nasze rady zawsze były złe, nigdy nie miałaś czasu dla nich.
          I jeszcze ten post - pewnie, najlepiej i najłatwiej o wszystko obwiniać 9-letnie dzieckosad
          • bei Re: zamorduję 26.02.13, 13:19

            Dzieci potrafią zaskakiwać-niekiedy wlasnie takim podejściem podejściem do obowiązków szkolnych.
            Nie każdemu odrabianie lekcji wejdzie tak od razu w nawyk.
            Tak się zdarza. Musisz pomoc corce rozplanować czas po lekcjach.
            Najlepiej wspólnie ustalić, kiedy powinna odpocząć po szkole, kiedy je posiłek, kiedy odrabia lekcje, kiedy ma czytac lekturę, kiedy ma czas na przyjemności, na zabawę z bratem, na kąpiel, na sen.
            Zrobcie kolorowe tabele i powieście grafik w jej pokoju.

            Jestem stara, a lubię mieć zapisane, co mam zrobić w danym dniu, bo inaczej skleroza lub lenistwo cos przysłonismile
            • doral2 Re: zamorduję 26.02.13, 17:47
              a mnie zaskakuje anna_sla.
              gotowa jest wybaczyć mężowi, staremu koniowi, bo chory, a małemu dzieciakowi nie i leje w łeb.
              męża traktuje lepiej, niż własne dzieci.
              mąż chyba umierający nie jest i potrafi zajrzeć do zeszytu?
              czy jest takim debilem, że wymaga specjalnej troski, większej niż dzieci??
              to w pale się nie mieści.
    • anna_sla bardzo mnie zaskoczyłyście 26.02.13, 22:57
      że tak bardzo się nie rozumiemy.

      Nie będę się z niczego tłumaczyć, bo to nic nie da. Opinię już sobie wyrobiłyście. Jakby wszyscy tak zaniedbywali dzieci jak my to świat byłby piękniejszy tongue_out, no ale Wy wiecie lepiej

      P.S. Byłam z synem w szpitalu w wieku 6 lat i diagnoza "ten typ tak ma", jest zdrowy, pęcherz ok. Do dzisiaj wpadki mu się zdarzają.
      P.S.2. Nie rozplanuję z córką niczego, bo rano jak wstaję to szykuję i rozwożę ich do szkół a potem idę do pracy, a jak wracam z pracy to oni śpią. Soboty i niedziele pracuję po 10 godzin i też wracam jak już śpią. Kiedy znajdę czas? Jak minie kryzys (czyli nigdy) albo znajdę inną pracę, która nie pochłania 200 godzin pracy miesięcznie za marną pensję.
      • thegimel Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 26.02.13, 23:05
        Ale starego powinnaś doprowadzić do pionu i to on powinien w łeb dostać a nie córka. Ma się dziećmi zająć, chyba że jest umierający. Dziewięciolatka sama się nie dopilnuje niestety. Chłopem musisz potrząsnąć - jakoś to musicie wspólnie ogarnąć. Nikt nie chce Ci tu dosrać, ale jakoś musicie to rozwiązać .
      • paskudek1 Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 08:39
        a na co liczyłaś kobieto? Że ci przyklaśniemy zgodnym chórem bo zwaliłaś na dziewięcioletnie dziecko obowiązek dbania o lekcje, tatusia i dom? Owszem, masz prawo być zmęczona i nieogarniać wszystkiego ale twój mąż a ojciec dzieciom też ma obowiązki. Na co on chory jest? umiera z gorącą 40 stopni od miesiąca? To do szpitala? Galopujące suchoty czy tfu nie daj Boze rak w ostatniej fazie rozwoju? Bo wybacz ale nic poniżej nie zwalnia go jako ojca, opiekuna z obowiązku dbania o dziecko a nie na odwrót. I ty piszesz że prosiłaś dzieci żeby "dbały o tatusia" a tatuś "nieogarnięty lekko i chory'. To niech się ogarnie bo choroba nie zwalnia go z opieki nad dziećmi. I póki co to na razie dorosły ma zakichany obowiązek zadbać i przypilnować zeby dziecko zjadło, ubrało się odpowiednio, odrobiło lekcje itd. A jakby Ci się, co nie daj Bóg, jakis wypadek przytrafił to też byś zwaliła obowiązki na dziecko żeby tatusia oszczędzały? Bo tatuś nieogarnięty?
        Reasumując: nikt ci kobieto nie wypomina że pracujesz zeby na dom zarobić, ale przy okazji nic cię z obowiązków rodzicielskich nie zwalnia, a odciążanie i usprawiedliwianie starego konia "bo chory i nieogarnięty" oraz zwalanie wszystkiego z dbaniem o tatusia włącznie, na dziewięciolatkę, a potem dziwienie się że dziewięciolatka nie podołała i zawaliła, to wybacz ale nieodpowiedzialne jest z WASZEJ strony. Zmęczona jesteś? Ok, to pogoń ścierą ślubnego do roboty w domu a nie zwalasz to na dzieci.
      • karra-mia Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 10:11
        nie bardzo rozumiem stwierdzenia, że nie rozplanujesz niczego z córką, bo...
        wymagasz wobec tego, żeby córka 9latka sama sobie rozplanowała wszystko tak?
        • paskudek1 Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 10:48
          no i jeszcze o tatusia zadbała, może i o braciszka? Niedługo każe jej obiady gotować i aprowizację zapewniać. smile
      • ella_nl Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 11:03
        anna_sla napisała:

        >> P.S. Byłam z synem w szpitalu w wieku 6 lat i diagnoza "ten typ tak ma", jest z
        > drowy, pęcherz ok. Do dzisiaj wpadki mu się zdarzają.
        Czyli czekałaś rok żeby z dzieckiem iść na badania.OMGsad
        Nigdy w życiu nie powierzyłabym ci mojego dziecka, a wiem że się obcymi dziećmi zajmowałaś.
        Niestety, ale w tym przypadku naprawdę MOPS powinien się wam przyglądać.
        Po wątkach na tamtym forum i na tym jestem tego pewna.
        • anna_sla Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 17:37
          > Czyli czekałaś rok żeby z dzieckiem iść na badania.

          nie, podstawowe badania laboratoryjne miał robione w wieku 4 lat. Widzę, że żadna odpowiedź Wam nie dogodzi, więc nie będę ich udzielać.
      • cura_domestica Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 11:30
        anna_sla napisała:

        Jakby wszyscy tak zaniedbywali dzieci jak my to świat byłby piękniejszy tongue_out,

        P.S.2. Nie rozplanuję z córką niczego, bo rano jak wstaję to szykuję i rozwożę
        > ich do szkół a potem idę do pracy, a jak wracam z pracy to oni śpią. Soboty i n
        > iedziele pracuję po 10 godzin i też wracam jak już śpią. Kiedy znajdę czas? Jak
        > minie kryzys (czyli nigdy) albo znajdę inną pracę, która nie pochłania 200 god
        > zin pracy miesięcznie za marną pensję.

        Jedno przeczy drugiemu , albo ja czegoś nie rozumiem ? Możesz jaśniej?
        Chyba , że przez sen jakaś hipnoza czy coś , no nie ogarniam.
        • grave_digger Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 11:56
          o, cura, z ust mi to wyjęłaś.
          • opium74 Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 14:38
            Mi tez po głowie chodzi że anna to jeszcze cudzymi dziecmi się zajmowała...
            No i przyznam że linia obrony tez taka sobie... nie chodzi o to żeby ze szczegółami chorobe mężą opisywac ale kilka dziewczyn zapytało jak poważna to choroba uniemożliwiająca przeglądnięcie zeszytów i tu Anna milczy....
            ja się obawiam ze ta powazna choroba to katar połączony z lenistwem....

            Dziewczyny maja rację: Winni jesteście wy, dorośli rodzice a nie 9 latka
            • anna_sla Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 27.02.13, 17:44
              bo naskoczyłyście na mnie i dlatego nie chcę dyskutować ani rozwijać żadnej kwestii, bo to jest tak jak rzucać bestii mięso a ona chce więcej. Wiem jak takie dyskusje się kończą, wolę to olać niż drążyć i się denerwować. Myślcie sobie co chcecie, dopowiadacie sobie takie niestworzone historie, że nie będę "Was karmić"..
      • bei Re: bardzo mnie zaskoczyłyście 28.02.13, 16:20

        Aniu- rozplanowywanie- to proste

        Kartka papieru
        Dziecko wraca ze szkoły o danej godzinie w poniedziałek, wtorek itd.
        Iles tam czasu przeznaczacie na odpoczynek, posiłek.
        Poźniej np. 30 min czytanie lektury. Może te 30 min wrzucić w grafik przed snem?
        Godzinę czy dwie-odrabianie elkcji- jak się wyrobi szybciej, to więcej czasu ma na zabawę.
        Wpisujesz w grafik jej ulubiony program tv, wpisujesz np. 10 mi na uprzątnięcie zabawek po zabawie.
        Wpisujesz o danej godzinie kąpiel itd.
        Taki plan robisz na cały tydzień- z dzieckiem, ważne, by tam były tez i jej pomysły, ważne, by plan akceptowala. W planie wstawanie do szkoły o danej godzinie, czas na mycie, czas na ubranie się, na jedzenie, mycie zebow, czesanie.
        Powtarzalnosc daje dziecku szansę na złapanie nawyków, mala poczuje się bezpieczniej.
        Nie poradziliście sobie bez grafików, pora zmienić troszkę rytm i sprobowac pracy z planem.
        Możesz umowic się z Corką, ze ma zostawiać ćwiczenia na stole do Twojego wglądu.
        Wówczas będzie pewna, ze mama zawsze , nawet wówczas gdy wroci bardzo poźno zajrzy, czy lekcje są zrobione.
        Może jakas drobna nagroda- np. wyjście na spacer tylko z nią- będzie ukoronowaniem tygodnia jej staran.
    • kostalia Re: zamorduję 27.02.13, 17:28
      Nie przesadzacie trochę, dziewczyny?
      Specjalnie popatrzyłam na wcześniejsze posty anny i było tam o nietrzymaniu moczu przez syna, ale podczas snu. Nie przesadzajmy, dużo dzieci tak ma. Ponoć do końca 5-ego roku życia jest jeszcze normą, więc nie dziwię się, że anna nie leciała od razu z tą przypadłością do szpitala.

      Prawda jest taka, że 9-latka nie powinna dostać po łbie. Jest to mimo wszystko małe dziecko, które należy pilnować i któremu nie należy we wszystko ufać, bo dzieci w tym wieku kłamią, kombinują i jest to powiedzmy taka norma wiekowa.
      Anno, rozumiem, że jesteś zapracowana. To przykre, że znajdujecie się w tak trudnej sytuacji, gdzie nawet nie masz czasu, aby odpocząć czy pobyć z własnymi dziećmi, dopilnować ich, a przy tym zarabiasz marne grosze, które nie starczają Wam na utrzymanie. Jest to niesprawiedliwe, że pracujący ludzie muszą klepać taką biedę, ale tak już bywa w naszym pięknym kraju sad(. Mam nadzieję, że jakoś się w końcu odkujecie i będzie lepiej, a póki co życzę więcej zrozumienia dla córki.
      No i szczerze mówiąc boję się spytać co oznacza, że dostała po łbie. Mam nadzieję, że mąż na nią tylko nakrzyczał.
      • anna_sla Re: zamorduję 27.02.13, 17:56
        Dzięki za zrozumienie. Dostała za pyskowanie, miarka się przebrała, ode też by dostała, bo za dużo sobie pozwala. Strzela fochy, pyskuje, nie robi lekcji, nie rozmawia z nami normalnie, zaczepia braci, "szuka dziury w całym", kary i pogadanki nie skutkują, mąż nie chciał być surowy pozwolił jej w niedzielę iść z koleżanką na dwór, a w poniedziałek rano odkryłam kolejne nie odrobione lekcje, znów uwierzył jej tata na słowo, że lekcje zrobiła. "Gonił" ją, przypominał. Jest bardzo chory i nie ogarnia domu, a opieka nad dziećmi sprowadza się do niezbędnego minimum, większość czasu leży w łóżku i nie, on nie choruje w taki sposób jak tu większość z Was opisuje swoich mężów obłożnie chorych umierających na katar. Widzę jak się męczy, dlatego 1-2 razy w tygodniu wpadają babcie. Poza tym mąż opiekuje się nimi wspaniale, ale jeszcze nie umie trzymać takiej dyscypliny jakiej ich nauczyłam. Dziś mam wolny dzień (trzeci w tym miesiącu!!), im też zrobiłam wolne od szkół i zaplanowałam im miły dzionek. Zabrałam ich na małą wycieczkę, pogadaliśmy, pokazałam im gdzie pracuję itd., może jakoś to zaowocuje? Nie wiem.
        • asiaiwona_1 Re: zamorduję 27.02.13, 18:08
          a nie lepiej było zamiast pozwalać dzieciom na wagary posłać je do szkoły i potem usiąść z nimi nad lekcjami??? Skąd wiesz, że za jakiś czas nie uznają, że wagary to nic takiego skoro mamusia pozwoliła i będą na nie chodzić częściej?
          To, że wchodzą ojcu na głowę nie ma nic wspólnego z tym, że skoro nie raz i nie dwa córka kłamała w sprawie lekcji to tatuś nawet leżąc w łóżku powinien kazać córce przynieść zeszyty i sprawdzić czy lekcje zrobione. I tak powinno być codziennie. Jeśli nie zrobione - szlaban na wyjście z koleżanką czy film w telewizji. Najpierw obowiązek potem przyjemność. I skoro tatuś taki nieporadny/niedysponowany, że babcie muszą się angażować w obrobienie domu to może niech babcie wpadają codziennie na godzinkę żeby z wnuczką przy lekcjach usiąść. Inaczej nie widzę żeby zachowanie waszego dziecka miało się zmienić. Po prostu ktoś musi nad nią stać i ją kontrolować dzień w dzień.
        • karra-mia Re: zamorduję 27.02.13, 18:28
          a zaległości dnia dzisiejszego z nimi zdążysz nadrobić? czy tez zostawisz to w gestii córki?
          • anna_sla Re: zamorduję 27.02.13, 20:22
            córka miała dzisiaj z rana szczepienie, więc i tak nie poszłaby do szkoły, masz coś jeszcze do dodania w tej kwestii???
            • ella_nl Re: zamorduję 27.02.13, 20:25
              anna_sla napisała:

              > córka miała dzisiaj z rana szczepienie, więc i tak nie poszłaby do szkoły, masz
              > coś jeszcze do dodania w tej kwestii???
              Wszystkie dzieci miały szczepienia???
            • asiaiwona_1 Re: zamorduję 27.02.13, 20:38
              anna_sla napisała:

              > córka miała dzisiaj z rana szczepienie, więc i tak nie poszłaby do szkoły, masz
              > coś jeszcze do dodania w tej kwestii???

              No to tym bardziej... Skoro pozwalasz jej zawalac caly dzien szkolny bo RANO ma szczepienie to powinnas kazac jej poswiecic dzien na nadrobienie zaleglosci w lekcjach i lekturze.
              No ale wiem - zaraz sie dowiemy ze po szczepieniu tak ja boli reka ze do szkoly nie moze isc albo ze wlasciwue szczepienie nie byli tak rano i by nie zdarzyla do szkolt. No tak. Lepiej ciagac dziwci po markecie
              • anna_sla Re: zamorduję 27.02.13, 21:04
                no widzisz, co nie napiszę to źle. Nie będę więc nic pisać. Bawcie się dobrze ujadaniem, pa..
                • anna_sla Re: zamorduję 27.02.13, 21:06
                  p.s. w przychodni byłam 8:12 (lekarz od 8), wyszłam o 10, o 12:30 córka kończyła lekcje. I tak, tak rozpieszczam dziecko, że z bolącą rączką do szkoły nie poślę..
            • karra-mia Re: zamorduję 27.02.13, 20:43
              ja??? nie, ja nie. W koncu to nie moje dziecko.
        • grave_digger Re: zamorduję 27.02.13, 19:58
          anna, zrobiłaś wagary dziecku, które nie uczy się i nie odrabia lekcji? wspaniale. byłabyś dobrą matką, gdybyś właśnie tego nie zrobiła - jak napisała asiowa.
      • ella_nl Re: zamorduję 27.02.13, 18:03
        kostalia napisała:

        > Nie przesadzacie trochę, dziewczyny?
        > Specjalnie popatrzyłam na wcześniejsze posty anny i było tam o nietrzymaniu moc
        > zu przez syna, ale podczas snu. Nie przesadzajmy, dużo dzieci tak ma. Ponoć do
        > końca 5-ego roku życia jest jeszcze normą, więc nie dziwię się, że anna nie lec
        > iała od razu z tą przypadłością do szpitala.
        >
        Kostalia - nie wiesz wszystkiego to nie komentuj.
        Sorry, ale nie czytałaś wątku o jej dziecku. To było inne forum. I tak, lekarze kazali jej lecieć ale sprawę olała(tam chodziło o coś jeszcze). I tak było w wielu sprawach.
        • ella_nl Re: zamorduję 27.02.13, 18:36
          Zrobiłaś dzieciom wagary a potem się dziwisz że córka robi to co robi.
          Taaa, napewno zaowocuje...
          • lolinka2 Re: zamorduję 27.02.13, 20:46
            akurat "wagary" takie --> dla poprawienia relacji, rozumiem.

            Najlepszą metodą na mnie, gdy nie ogarniałam szkoły, było zostanie w domu na jeden dzień. Na serio potem się odkręcało wszystko i było OK. Córce (podobny typ jak córka anny) też czasem tak pozwalamy, tyle że potem idzie do koleżanki po zeszyty i odrabia nieszczęsne lekcje.
    • hedna Re: myślę sobie... 28.02.13, 06:43
      Myślę,że Anna trochę się pogubiła.
      Przede wszystkim nie popieram sytuacji,gdzie "mloda dostała po łbie"...Nic nie tłumaczy rodzica z takiego zachowania i mąz powinien ją przeprosić.Ona zachowuje się zle (pyskuje itd),ale jest człowiekiem i szacunek jej się należy.Jest tylko dzieckiem, sama nie potrafić zapanować nad wszystkim.Może chcieć czas po szkole poswięcić na zabawę/tv,ale musi być ktoś,kto ją dopilnuje ( i tu Wasza rola).Mam nadzieję,ze mąż szybko wyzdrowieje i będzie Ci trochę lzej. Musisz się postarać znalezc czas,zeby doglądnąć nauki dzeci.Porozmawiaj z córką,powiedz jej,że zawsze może na Ciebie liczyć i dotrzymuj słowa.Wtedy może nie powtórzy się sytuacja z olewaniem wszystkiego i podrabianiem podpisu.Staraj się z całego serca poświęcać dzieciom jak najwiecej czasu.Nie chcę się wymądrzać.Sama mam małe dzieci,wiec trudno mi coś radzić.
      Poza wszystkim-słowo pisane ma taką specyfię,że każdy interpretuje je na swój sposób.Dlatego zakładając watek trzeba się liczyć zarówno z pozytywnymi jak i negatywnymi odpowiedziami.Staraj się nie dopuszczać do powstawania zaległosci w szkole i nie rób 'wagarów" jesli to nie jest naprawę potrzebne.Myslę,że potrzebna Wam jest powazna rozmowa,ale tez wysłuchaj córki.
      Życzę Ci,zebys sobie wszystko poukładała i pozdrawiam.
      • opium74 Re: myślę sobie... 28.02.13, 06:53
        Czy twoja córka chodzi do świetlicy? Wystarczy pójść do opiekunki w świetlicy i pogadać. To jest 3 klasa więc lekcji pewnie nie maja wiele zadane. Powiedzieć ze taki czas ze masz urwanie głowy w pracy mąż chory i czy maja jakiś system odrabiania lekcji. W znajomych szkołach są panie pomagające, osobne pokoje albo kaciki ciszy. Widziałam ze maluchom pomagają 6 klasisci. Czasem wystarczy się rozglądać żeby znaleźć proste rozwiazanie.
        Pamiętaj żeby w pogoni za rzeczami pilnymi nie zapomnieć o rzeczach ważnych i naucz się odróżnić jedne od drugich smile
    • anna_sla a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 07:56
      i wszystkie się mylicie smile. To był problem w szkole.
      • stillgrey Re: a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 08:55
        ale fakt, ze sie Wam do tego nie przyznala od razu i sama podrobila Wasz podpis to juz chyba nie jest problem ze szkola tylko z relacjami miedzy Wami?
        • karykatura12 Re: a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 09:36
          rzuciłyście się ,jak sępy na padlinę...
          tak ,łatwo oceniać
          zwłaszcza siedząc przed kompem z kawką bądź nie ,każda może się wykazać smile
          i dowartościować czyimś kosztem ,nie?
          • quadalupa Re: a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 09:41
            sępy na padlinę? urocze określenie smile

            autorka nie ma czasu zajrzeć dziecku do zeszytu ale aby załozyć wątek i się w nim tłumaczyć czas znalazła, to jest wyciąganie wniosków a nie ocenianie
            • talusia Re: a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 10:14
              Matko święta nie sądziłam, że funkcjonuję między tak idealnymi ludźmi. Swoje zdanie na temat sytuacji wyraziłam wcześniej, teraz tylko dopowiem, Anna łeb do góry , kto da radę jak nie ty. Kobito podziwiam Cię, że zaiwaniasz po 10 godzin dziennie, nie robisz tego z "pustej" chęci kariery tylko żeby dać jeść dzieciakom. Ciężko ogarnąć cokolwiek więcej jak, tyle pracujesz. Może jak okrzepniesz w nowej pracy i będzie łatwiej, może znajdziesz lepszą. Może niech młoda ma obowiązek zrobić lekcje do określonej godziny a potem wysłać Ci sms, zawsze jakaś mobilizacja. Pozdrawiam
              • karykatura12 Re: a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 10:23
                tak ,na forum sa same ideały smile

                życie jest cholernie niesprawiedliwe,ot co
                żeby człowiek walczył o przetrwanie ,zapierdalał za głodową pensję by dzieci wyżywić
                widać coraz większa przepaść między ludzmi ,od nieprzyzwoicie bogatych do takich co zapylają za najniższą krajową sad ludzie się godza na takie warunki ,własnie z musu ,by miec co dzieciom dac jeść ...
                łatwo wtedy o frustrację
                no i oczywiście przykładna matka ,zapierdalająca po 10 godzin dziennie ,nie ma prawa na forum zaglądnąć ,a broń Boże jakąś większą przyjemność sobie zrobić ! i jeszcze sie do tego przyznać bo od razu to zostanie wyłapane uncertain
                • quadalupa Re: a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 10:46
                  Nie rozumiesz sedna Karykaturo. Anna napisała ten post po to aby ją zrozumieć i pogłaskać po główce jak to ma ciężko. To nie nasza wina, że nie rozumiemy wg Ciebie jej sytuacji bo pomimo tego, że same pracujemy, wychowujemy dzieci użeramy się z długami, małymi wpłatami i wyzyskująca pracą i wiemy jak życie potrafi dać po dupie to nie pochwalamy wyżywania się na dziecku, bicia po łbie, akceptowania męża, który nie radzi sobie z wychowaniem dzieci bo się za niego wszystko robiło i zakładania postów pt. "zamorduję" dotyczącego jej 9 letniej córki.

                  Jeśli przejrzysz wątki Anny sprzed kilku tygodni to zauważysz jak wiele Anna poświęcała czasu na przyjemność zaglądania na forum, szkoda, że zamiast wtedy przygotowywać męża do zajęcia się domem i dziećmi bo wiedziała, że musi wracać do pracy to wolała pisać pierdoły na forum i tracić tu czas.
                  Nie zazdroszczę jej sytuacji w pracy i w domu bo faktycznie ma ciężko, ale dzieci nie są niczemu winne, że mają rodziców, którzy sobie co tu dużo mówić nie radzą.

                  • anna_sla Re: a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 22:08
                    > Jeśli przejrzysz wątki Anny sprzed kilku tygodni to zauważysz jak wiele Anna po
                    > święcała czasu na przyjemność zaglądania na forum, szkoda, że zamiast wtedy prz
                    > ygotowywać męża do zajęcia się domem i dziećmi bo wiedziała, że musi wracać do
                    > pracy to wolała pisać pierdoły na forum i tracić tu czas.

                    możesz mi powiedzieć jak ja niby miałam przygotowywać męża? Miałam wykonywać te czynności za niego czy może stać nad nim i podpowiadać mu "a teraz w tej sytuacji powinieneś zrobić tak i tak.."? A Ty jak wypracowałaś sobie relacje z dziećmi?? Zawsze mi się wydawało, że poprzez przebywanie z nimi, no ale może się mylę wink.. Skoro już tak mnie rozliczasz to jeszcze sprawdzaj w jakich godzinach najczęściej bywam na forum. Jako podpowiedź w kalkulacji dodam, że w zeszłym miesiącu przepracowałam 141 godzin (w 18 dni) a w tym miesiącu 198 (w 24 dni), od 8 do 31 grudnia 131 (w 15 dni), a do połowy listopada pracowałam wyłącznie w domu (pod koniec listopada byłam nawet bezrobotna wink)
                    • quadalupa Re: a ja już wiem o co chodzi 28.02.13, 22:45
                      Skoro teraz nie możesz na męża liczyć tylko dzieci muszą się nim zajmować to może właśnie tak trzeba było zrobić? każdy sobie rzepkę skrobie znasz takie powiedzenie?

                      Poza tym założyłaś wątek, dałaś nam okazję do dyskusji i jeśli na 68 wypowiedzi cztery osoby Cię rozumieją to może trzeba jednak usiąść i pomyśleć czy pozostałe wypowiedzi są z czystej naszej złośliwości czy może jednak jest w nich ziarenko prawdy?. Postanowiłaś założyć sobie, że na Ciebie naskoczyłyśmy, poszłaś po najmniejszej linii oporu bo my jesteśmy "be" a Ty jesteś biedna zaharowana i niezrozumiana tylko weź pod uwagę jeszcze jedno..... każda kobieta tutaj wychowuje dziecko i ma pod górkę, ale żadna nie tłumaczy się zbyt dużą ilością pracy, aby zwalać winę na dziecko na swoją nieporadność.... Wyłapujesz z tego wątku tylko pozytywne wypowiedzi ( ich odsetek) więc widać sama szukasz rozgrzeszenia, ale jak widzisz ciężko o nie.....
    • guderianka Re: zamorduję 28.02.13, 16:34
      to prowokacja?
      Waszym zasranym obowiązkiem jest dbać o dziecko a nie scedować na nie całą odpowiedzialność za siebie.

      Prosiłam dzieci by dbały o ta
      > tę i problemów nie robiły. No to małpa tak pyskowała do niego, że się wkurzył i
      > w łeb dostała


      chyba pozamieniały się u Was role
      WY macie dbać o dzieci i nie przysparzać im problemów a nie swoje problemy odbijać na nich.
      Zawalacie obowiązki rodzicielskie, zaniedbujecie dzieciaki a Ty jeszcze zdziwiona...ręce opadają
      Napisz proszę że to żart, że nie istniejesz, że sobie wymyśliłaś..
      • kostalia Re: zamorduję 28.02.13, 17:52
        > to prowokacja?
        > Waszym zasranym obowiązkiem jest dbać o dziecko a nie scedować na nie całą odpo
        > wiedzialność za siebie.

        A ja sądzę, że wiele osób błędnie odbiera sytuację i w rzeczywistości anna nie zrzuciła odpowiedzialności na dzieci, tylko po prostu tłumaczyła im, aby wykazały się empatią, bo tata źle się czuje i dobrze by było jakby nie przysparzały kłopotu. Sądzę, że z tą opieką nad ojcem nie chodziło o to, aby się nim jakoś szczególnie zajmowały, tylko po prostu nie dawały w kość.

        Dziecko nie powinno dostać w łeb i myślę, że właśnie ta wzmianka w tym poście wywołała taką burzę, ale wyliczanie annie wszystkich "błędów" jest wręcz niesmaczne. Mam wrażenie, że na siłę próbuje się z niej zrobić potwora, sądzę, że zupełnie niesłusznie. Gdybym była w takim samym stopniu zapracowana jak ona, to z pewnością też nie dawałabym sobie rady.
        A zrobienie wolnego z powodu szczepienia, to rozumiem, szczególnie jeśli czeka się długo w poczekalni na swoją kolej. U nas szczepienie również wiąże się z wolnym dniem od szkoły. Uważam, że dziecko przez to nie nabawi się jakichś większych zaległości, bo jak często są szczepienia??

        A mnie ciekawość zżera o co tak naprawdę chodzi..
        No i dobrze, że córka powiedziała prawdę.
        • guderianka Re: zamorduję 28.02.13, 19:12
          Myślę, że osoby tak odbierają sytuację jak...została ona przedstawiona. Odbiór wydaje się być jednoznaczny-czy to przypadek? Albo autorka źle przedstawiła sytuacje i tylko fragmentarycznie albo trzeba coś robić żeby ratować dzieci, które uważa za "problemowe". Skoro są problemowe to potrzebują masy czasu, kontrolowania, sprawdzania (szkoła), motywowania-a tego nie da się zrobić w nocy i rano przed wyjściem do szkoły uncertain
          Zapracowanie to jedno-ale to co z tego wynika to drugie uncertain BO gdyby ona była zapracowana a Mąż czuwał nad rozwojem dzieci-byłoby ok. A tymczasem jest on niewydolny wychowawczo, przez co autorka się miota bo choćby się skichała, to nie da fizycznie rady zadbać o wszystko w należyty sposób.
        • anna_sla kostalia 28.02.13, 21:42
          zinterpretowałaś mój post dokładnie tak jak chciałam go przedstawić. Dziękuję, właśnie tak było. Sprawdź maila gazetowego smile
    • magiczna_marta Re: zamorduję 01.03.13, 07:28
      Nie będę się rozpisywać, bo mnie poniesie i będzie kolejna afera na 101 fajerek, le powiem Ci tylko że ja jestem sama i nie ważne czy chora, czy zdrowa sama zajmuję się dziećmi, 24h.
      Nawet w dniu wyjścia ze szpitala, niecałe 5 dni po operacji w obrębie jamy brzusznej przejęłam opiekę nad chłopcami, nie dlatego że miałam na to taką wielką ochotę, ale innej możliwości nie było. Tak samo Twój mąż (bezrobotny czy na L4?) w sytuacji kiedy Ty zapieprzasz na półtorej etatu to zbiera dupe w troki i zajmuje się dziećmi. Biedny miś, bo nie naumiany. Jak Wam kurator wejdzie do rodziny to się szybciutko nauczycie, on- przestanie się opierdalać, Ty go usprawiedliwiać.
      Bicia tego biednego dziecka łaskawie nie skomentuje, bo nawet jeśli jest na tym forum wielka swoboda wypowiadania się to mnie modelacja za to wytnie.
      • paskudek1 Re: zamorduję 01.03.13, 08:45
        a swoją drogą magiczna poruszyłaś istotną kwestię. Jakoś tak jest że matka czy zdrowa czy chora, czy pracująca czy nie, zaorana czy swobodna jak ptaszek ma te dzieci wpisane w obowiązki i już. A tatuś może się nimi zająć jak ma akurat czas, siły, predyspozycje i jak przepracował odpowiednio relacje z nimi. Jak już chory, nienaumiany, nieporadny do sporo osób usprawiedliwi takiego misia w mgnieniu oka. Ana też usprawiedliwia męża bo on chory i nieporadny. To niech się uporadni, bo na chorobę wpływu nie ma. Nawet leząc można zadania dziecku sprawdzić.
        Jak mi któregoś dania małżonek zadzwonił i spytał w co ma ubrać dziecko odparłam "w ubranie, są w szafie na półkach" i szybko zakończyłam rozmowę. I mimo że pierwszy rok dziecka spedziła w oddaleniu to jednak musiał sobie radzić.
        • grave_digger Re: zamorduję 01.03.13, 12:33
          O tak.
          Ja byłam samotną matką od początku urodzenia moich dzieci, nie od czasu rozwodu. To było dla mnie straszne... Nie to, że mi mąż nie pomaga. Że tylko ja wstaję w nocy do nich (na zmianę się budziła raz jedna raz druga, wstawałam co godzinę!). Że tylko ja karmię, przewijam, rozwożę etc etc etc... Tylko, że nie poświęca uwagi swoim dzieciom. Nic. Nul. Zero. To był jeden z gwoździ do trumny mego dotychczasowego życia.

          Mój obecny mąż jest ojcem moich dzieci, bo je wychowuje. Robi tyle, ile może, bo np. nie może ich wykąpać wink Gdy jest chory, dom błyszczy. Odrabia zadania domowe ze starszą, gdy ja w tym czasie np. mam korepetycje. Karmi je i szaleje z nimi wink Dają mu w kość i widzi, że musi uczyć się roli ojca nie kumpla. A przecież to obce dla niego dzieci - chociaż on mówi, że są jego wink Ale nie nosił je w ciąży, nie przeżywał porodu i nie nosił noworodka na rękach to jednak pokochał i czuje się za nie odpowiedzialny. Tego życzę wszystkim ojcom biologicznym i niebiologicznym jak i ojcu Anny.

          Chociaż znając moją naturę, ja bym olała taki związek i wzięła życie i swoje dzieci w swoje ręce. Nie potrzebne mi trzecie dziecko, którego dzieci nie obchodzą i który nawet nie zajmuje się najpotrzebniejszymi domowymi remontami - pamiętam zwisające kable z sufitu. Któremu trzeba zaproponować sex, by to zrobił. To nie jest normalność. A o normalność warto walczyć.
          • anna_sla Re: zamorduję 01.03.13, 23:15
            jezu jakie WY brudy wyciągacie, byleby mi doargumentować, wyciągacie tak stare rzeczy, że też w ogóle to pamiętacie! I macie czelność mówić, że jesteście ok? Nie jesteście ok i szkoda, że ja nie pamiętam tych Waszych wpisów o mężach itp., te Wasze dywany i chodniczki... ale to moim zdaniem też świadczy o człowieku.
            • grave_digger Re: zamorduję 02.03.13, 15:20
              Ależ oczywiście - każdy ma swoje za uszami i swojego trupa w szafie wink Ale ty masz do mnie pretensje o coś, co sama napisałaś big_grin

              Jak to ktoś mądry powiedział - gdy popełniasz wciąż te same błędy to to już nie są błędy a nawyk.
              • ella_nl Re: zamorduję 02.03.13, 17:56
                Pamiętaj Anna że w necie tak naprawdę nie jest się anonimowym.
                Żeby faktycznie jakiś kurator do ciebie nie przyszedł, tak jak to któraś forumka napisała.
                A może lepiej by było dla dzieci jakby do ciebie i męża przyszedł.....
                I masz odwagę zakładać wątek, pisząc o biciu dziecka i to że nie widzisz że źle robicie.
                No ale tak to jest - dzieci zrobić to nie problem - gorzej już z wychowaniem i opieką....
    • magiczna_marta Re: zamorduję 02.03.13, 18:12
      Zamiast "zamorduję córkę swą" powinno być "zamorduję męża swego", no ale widać czyje dobro jest ważniejsze...przykre to.
      • doral2 Re: zamorduję 02.03.13, 18:17
        właśnie to samo chciałam wyżej wyartykułować..

        w opisanej przez annę sytuacji domowej, męża może usprawiedliwić jedynie rak w ostatnim stadium....
        każda inna choroba nie jest usprawiedliwieniem olewania własnych dzieci, a sprawdzenie zeszytów nie wymaga wysiłku takiego, jak przy kopaniu rowów przeciwlotniczych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka