Stoi taka "pani" w mikroskopijnym ogródku i co lato daje gruszki

robaczywe, nikt ich nie je. O, przepraszam, nikt, oprócz szerszeni... Dziadek nie chce słyszeć o ścięciu drzewka, więc mąż wpadł na pomysł, żeby drzewko podtruć, żeby uschło czy cuś w ten deseń. Jednakże pomysłowi temu brakuje katalizatora. Nie wiemy czym by to drzewko podlewać, żeby dziadek nie wpadł na to, że ktoś mu (drzewku, nie dziadkowi

) pomógł zejść

Ja wiem, że to może niezbyt humanitarne, ale jak już wspominałam, gruszek tych nikt a nikt nie je, są robaczywe, a szerszeni masa w zeszłym roku było, aż strach.