doral2 Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 11:10 przy okazji pozdrawiam moje psychofanki i forumowe sępy. Odpowiedz Link
dziewczyna_bosmana Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 14:43 Efekty spektakularne ale jak tylko Państwo porzucą codzienne treningi i pozwolą sobie co jakiś czas na kromkę białego pieczywa i inne normalne rzeczy to obawiam się że szybko wrócą do stanu pierwotnego.. Odpowiedz Link
majuszka77 Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 16:48 pani ze zdjęcia 3 po prostu mnie powaliła wygląda rewelacyjnie Odpowiedz Link
doral2 Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 17:57 majuszka77 napisała: > pani ze zdjęcia 3 po prostu mnie powaliła wygląda rewelacyjnie.." też tak uważam a co do dalszej diety - rzecz prosta, że nie można wrócić do dawnych nawyków żywieniowych, bo wiadomo do czego one prowadzą. odchudzanie nie jest na miesiąc czy dwa, czy pól roku. to jest styl życia i bycia i albo się go ma i ma się super figurę, albo się go nie ma i się jest "mniej szczupłym". to proste jak budowa cepa. Odpowiedz Link
maja-02 Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 18:28 albo jest sie megaszczesciarzem i zre sie byle co i duzo i ma sie rozmiar 34 - niestety to nie moj przypadek Odpowiedz Link
doral2 Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 18:32 no ale to tak, jakby w totka wygrać... Odpowiedz Link
grave_digger Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 19:41 Dziewczyna mojego szwagra, jak ją pierwszy raz zobaczyłam, pomyślałam, boshe, ona pewnie nic nie je - ma chyba rozmiar 30. Jakie było moje zdziwienie, gdy się okazało, że na imprezie rodzinnej zjadła więcej ode mnie i wódkę łoiła. Szwagier powiedział, że ona bardzo dużo je, bierze dokładki, ale jest chuda. Ja, jak zjem to 6h później wciąż czuję w żołądku, że mi jeszcze nie zmieliło Odpowiedz Link
doral2 Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 20:52 bo żeby być szczupłym, trzeba jeśc. ale nie ciastka, czekoladki i fastfood. Odpowiedz Link
dziewczyna_bosmana Re: jak się mocno chce, to się da 11.11.13, 07:32 Nigdy nie obżerałam się ciastkami, czekoladą i fastfoodem, nawet teraz ciastka i fastfood dla mnie nie istnieją, teraz jadam czekoladę bo przy karmieniu mam straszną ochotę. W domu rodzinnym wszyscy jedliśmy to samo, matka z siostrą chudziny, ja z ojcem nie bardzo chudziny, tryb życia taki sam.. Teraz z mężem też jemy to samo, mąż w sumie dwa razy tyle co ja i co? Mąż klekocze gnatami a ja mięciutka jestem. Nie każdy kto ma tłuszczyk tu i tam wpieprza frytki i chamburgery poprawiając słodyczami i jest leniem kanapowym. Predyspozycje genetyczne potrafią zepsuć na prawdę twardego dietowicza. Osobiście żeby być szczupłą musiałabym całe życie jeść tylko warzywa i chude mięso, nawet produkty pełnoziarniste odpadają bo idzie mi w przysłowiowe boczki. Pewnie jeszcze tarczyca mi miesza ale kompletnie nie po drodze mi z rozmiarem 38.. Odpowiedz Link
doral2 Re: jak się mocno chce, to się da 11.11.13, 11:05 ale twój mąż nie siedzi w chałupie, tak jak ty i z całą pewnością w tygodniu odżywia się zupełnie inaczej niż ty. poza tym, nie ma uniwersalnego sposobu dla wszystkich. jedni mogą żreć i są jak patyki, inni tyją od liścia sałaty. dietę i ilość ruchu trzeba dobrać indywidualnie. Odpowiedz Link
dziewczyna_bosmana Re: jak się mocno chce, to się da 11.11.13, 15:13 Owszem biega po budowie ale i ja biegam po osiedlu i domu wcale nie tak dużo mniej. W tygodniu je dokładnie to samo co ja bo przychodzi z pracy i jemy razem. Na śniadanie w pracy zjada 3-4 razy tyle co ja w domu. Już prawie 2 lata nie jest w delegacji. Doral wiem że nie przepadasz za ludźmi z nadwagą ale to nie powód żeby każdemu takiemu wmawiać że się nie rusza i objada stąd jego "problem". Odpowiedz Link
kfiatuszkowa Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 10:22 A ja się muszę odezwać, bo twierdzę, że Bosmanowa pierdzieli głupoty, figurę ma jak ta pałka znad jeziora, ten, no, tatarak ona się zwie Odpowiedz Link
dziewczyna_bosmana Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 11:18 Nie wstawię fotki, może nie jestem skrajnie otyła ale 12 kg za dużo to nie takie znowu nic Odpowiedz Link
ceres9 Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 12:28 ty zrzucila chyba sporo swego czasu nie?;/ co sie stalo, ciaza? Odpowiedz Link
dziewczyna_bosmana Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 14:11 Nie stać mnie na same warzywa i chude mięso to przytyłam. Pisałam wcześniej że mnie nawet pełnoziarniste węglowodany tuczą.. Ruchu mi nie brakuje, tarczyca do dupy.. Odpowiedz Link
kfiatuszkowa Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 14:41 Nie wyglądasz na 12 kilogramów na + Odpowiedz Link
doral2 Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 19:03 dziewczyna_bosmana napisała: "..Doral wiem że nie przepadasz za ludźmi z nadwagą ale to nie powód żeby każdemu takiemu wmawiać że się nie rusza i objada stąd jego "problem". błąd w rozumowaniu. osoby z nadwagą są mi doskonale obojętne. wkurzają mnie ich wymówki. szukają wymówek, a nie sposobu rozwiązania. dzisiaj rozmawiałam z koleżankami w pracy, na okoliczność kart sportowych, które nam fabryka częściowo dopłaca. obie karty wzięły, ale od dwóch miesięcy jeszcze nie rozpakowały z kopert, w których karty przysłano. dwa miesiące płacą za karty, z których nie korzystają. mogłyby za to sobie ze dwie fajne bluzki kupić. słuchając ich wymówek, ręce mi opadły. jedna ma klub o 3 minuty na piechotę od domu, ale nie ma czasu, bo musi córce studentce w odrabianiu lekcji pomagać. studentce!! OJP! druga nie ma czasu, bo ma małe dziecko. no tak średnio małe, chodzące spać ok. 20.00, a kluby czynne są do 22.30, i jeszcze są soboty i niedziele. ma z kim dziecko na godzinę zostawić. po co w takim razie brać karty, płacić i nie korzystać? przecież to wyrzucanie pieniędzy w błoto. tak, wiem, gówno mnie powinny obchodzić cudze pieniądze, uprzedzając ataki moich psychofanek i forumowych trolli. przy okazji pozdrowienia dla magicznej-miotły i zapytanie czy już umówiła wizytę u psychiatry? Odpowiedz Link
guderianka Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 19:05 po co w takim razie brać karty, płacić i nie korzystać? może dla motywacji ? nie jest łatwo grubasowi zacząć-szczególnie jeśli nie ma wsparcia od innych osób może za jakiś czas się zdecydują Odpowiedz Link
magiczna_miotla Re: jak się mocno chce, to się da 21.11.13, 18:21 > przy okazji pozdrowienia dla magicznej-miotły i zapytanie czy już umówiła wizyt > ę u psychiatry? tak, wyobraź sobie Twój psychiatra obiecał mnie przyjąć jak tylko skończy Twoją terapię, zapisał mnie na 2025 rok Odpowiedz Link
3-mamuska Re: jak się mocno chce, to się da 10.11.13, 16:52 dziewczyna_bosmana napisała: > Efekty spektakularne ale jak tylko Państwo porzucą codzienne treningi i pozwolą > sobie co jakiś czas na kromkę białego pieczywa i inne normalne rzeczy to obawi > am się że szybko wrócą do stanu pierwotnego.. Mylisz sie dobra dieta ćwiczenia, plus wyprowadzenie z diety a to jest najważniejsze , to oznacza trwałość w wynikach. Ja kiedyś schudłam 20 kg przez 5 lat trzymałam sie az do następnej ciąży. Jadłam wszystko i chleb lody i pizzę , wszystko z głowa . Z Odpowiedz Link
ceres9 Re: jak się mocno chce, to się da 11.11.13, 12:30 jak co jakis czas i tylko na kromke to moze nie bedzie tak zle;] ale fakt, efekt spektakularny Odpowiedz Link
karra-mia Re: jak się mocno chce, to się da 11.11.13, 12:54 a ja uważam, że wcale nie tak trudno osiągnąć taki cel, największe wyzwanie pojawia się tuz po, czyli żeby to teraz utrzymać. czego im z całego serca zyczę Odpowiedz Link
kfiatuszkowa Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 10:25 Ja zazdroszczę i podziwiam bardzo, że kobitki obyły się bez ciachania, ale przypuszczam, że same w domu by tak nie daly rady, będąc w programie były pod stałą opieką dietetyka, trenera, nie miały innych rzeczy do roboty tylko patrzeć siebie. A w domu to jeszcze są obowiązki, nie zawsze wszystko da się pogodzić lub jest bardzo ciężko. Mimo wszystko respect. Odpowiedz Link
fajnyrobal Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 10:50 I dodałabym jeszcze, że całą opiekę i prowadzenie przez Gace tym osobom zafundowała telewizja. A nie kosztuje ona mało... Odpowiedz Link
rowerzystka_terrorystka Re: jak się mocno chce, to się da 12.11.13, 19:35 Największy problem głównie wynika z braku regularnych posiłków i wbrew pozorom z powodu zbyt małej liczby kalorii. Kobiety chudną wolniej bo im tłuszcz potrzebny jest w celach rozrodczych. I można się katować dietą, ćwiczeniami i nie chudnąć. Czemu? bo wierzymy w bzdurne diety 1000 lub 1200 kcl. Które są złe i szkodliwe. Przeciętne zapotrzebowanie kaloryczne kobiety lat 30 ważącej 55 kg i mającej wzrostu 160 cm to około 1500-1600 kcl. A to zapotrzebowanie oznacza, że LEŻĄC PLACKIEM i oddychając nasz organizm potrzebuje 1500 kcl by mózg, wątroba, nerki itd funkcjonowały. Zakładając, że mamy lekką pracę biurową dochodzi nam przez 8h spalonych kalorii 600-800. Czyli już nam bilans wychodzi min. 2100 kalorii. Plus do tego kilka godzin innych czynności codziennych poza pracą (sprint do autobusu, dźwiganie zakupów, etc) To licząc po najmniejszej linii oporu mamy kolejne 400 kcl. Sumarycznie daje nam to 2500 kcl. Normalnego funkcjonowania. Bez ćwiczeń, bez wysiłku. Liczba kalorii którą musimy przyjąć by wyjść na ZERO a by nasze ciało mogło funkcjonować, przepalać na bieżąco to co jemy i nie odkładać nic na później. Jeśli ucinamy z tego drastycznie liczbę kalorii nasze ciało zostaje wprowadzone w stan zagrożenia. Szybki spadek wagi to wynik spalania przez ciało mięśni, które są najlepszym i najłatwiejszym do wykorzystania przez organizm paliwem. Tłuszcz jest zabezpieczeniem organizmu na ciężkie czasy. Jeszcze ludzie za krótko funkcjonują w czasach dobrobytu i łatwej dostępności jedzenia by ewolucja zmieniła nam tryb funkcjonowania. Nasze funkcje obronne nie różnią się wiele od funkcji organizmu jaskiniowca, dla którego najedzenie się było czymś co zdarzało się raz na jakiś czas. Więc każda nadwyżka kaloryczna lądowała do osobistej spiżarni czyli tłuszczu na ciele. Jeśli jemy za mało nasz organizm ma włączony tryb spowolnionego metabolizmu (oszczędza zapasy) i odkłada wtedy w większości to co jemy w tłuszczowe rezerwy. Stąd stwierdzenia, że często chude dziewczyny się objadają a nie tyją. Nie tyją bo dostarczają tyle energii w postaci jedzenia organizmowi by ten przepalał na swoje potrzeby na bieżąco i nic nie odkładał na czarną godzinę. Dla zobrazowania wam jak to działa poniżej link do tego co jedzą ludzie uprawiający sport: deser.pl/deser/51,111858,12007850.html?i=0 A są chudzi jak patyki. Co do zasadności jedzenia w stałych porach (i nie chodzi o jedzenie co do minuty z zegarkiem w reku a o przedziały czasowe w jakich jemy. Pierwszy tydzień będzie męczarnią, bo ma sie wrażenie, że jemy za dużo i nie jesteśmy głodni. Po dwóch tygodniach organizm się przestawia i sam o podobnych porach sygnalizuje nam głód. A głód o stałej porze to bardzo dobra rzecz, znaczy że przepalił wszystko z poprzedniego posiłku.) Najprościej wytłumaczyć zasadę stałych pór jedzenia na podstawie pensji Wyobraźmy sobie, że zarabiamy 1000 zł tygodniowo. Jak wiemy, że na 100% kasę mamy w reku w każdy piątek to wydajemy kasę na bieżąco i się nie przejmujemy czy w sobotę nam zabraknie. W piątek na bank kasa będzie znowu. Ale jeśli wiemy, że zarabiamy tego tysiaka ale nie wiemy czy kasa będzie w piątek, czy w sobotę a może w poniedziałek to wtedy kombinujemy i staramy się coś tam odłożyć na wszelki wypadek. Nasze ciało działa dokładnie tak samo, jak dajemy mu jeść o stałych porach to przepala wszystko. Jak jemy byle jak i nie o stałych porach, nawet ilość posiłków jest różna każdego dnia to odkłada. Odkłada z każdego kęsa prosto nam w dupę bo nie wie kiedy następne jedzenie będzie. Ot cała tajemnica. Ja osobiście dołożyłabym do tego zasadę 5x dziennie warzywa (czyli zawsze jakieś warzywa do posiłku) i owoc. Minimum 1 dziennie. Jak najmniej przetworzonego jedzenia, stawiać na świeże sezonowe produkty. Polecam do przeczytania książki takie jak Dieta dla aktywnych (Joe Friel) oraz Waga startowa (Matt Fitzgerald). I jak sie bardzo chce to się da. Ja pół roku temu nie wyobrażałam sobie śniadania bez szynki, obiadu bez porcji mięsa i kilka razy w tygodniu bez kiełbasy lub kabanosów. Obecnie od pół roku nie jem mięsa w ogóle, nie ciągnie mnie i ba! przestało mi smakować za to w sklepie czuję jak ono śmierdzi. Dzień zaczynam od miski sałaty, na obiad warzywa, kasze, ryże (bo jednak makaron to przetworzona sieczka), kolacja owoce lub warzywa. 2-3 razy w tygodniu ryba lub owoce morza. Ćwiczę, biegam, roweruję... codziennie po 2 godziny średnio. W życiu nie czułam się tak dobrze i tak pełna siły. I najedzona. Polecam Odpowiedz Link
anna_sla rowerzystka 20.11.13, 23:55 a co myślisz o nie jedzeniu po jakiejś tam godzinie? No i po której i jak to się ma do pory snu (chodzi mi o osoby, które późno chadzają spać)? Różnie się słyszy, znam nawet hardcorów co nie jedzą już po 15. Odpowiedz Link
motylka34 Re: rowerzystka 21.11.13, 17:35 Jesz wtedy gdy jesteś głodna. Jak jesteś głodna o 20 to jesz coś lekkiego najlepiej wysokobiałkowego. Głodu nie oszukasz, jak przetrzymasz to potem zjesz z nawiązką a od tego się tyje. Powtarzam- dieta to nie zaprzestanie jedzenia tylko mądre odżywianie. I ruch który sprawia przyjemność. Odpowiedz Link
anna_sla a j uwżam, że nie wystarczy chcieć 14.11.13, 23:33 ... by schudnąć.. Przerabiałam wiele diet, aktywności, spadków woli, nasilenie silnej woli... jestem w potrzasku. Odkąd urodziłam swoje bliźniaki ruchu mi nie brakuje. Początkowo to było bieganie wokół nich i ich siostry, potem za nimi + ćwiczenia, potem z nimi i ćwiczenia. A od kilku lat dużo ćwiczę, jeżdżę, pływam, biegam. I wciąż, wciąż jestem duża. Jem mało nie chudnę, jem dużo tyję. Tarczyca też do dupy, wciąż się z nią "ganiam". Jak schudnę to hormony skaczą, puchnę, tyję, odchudzam to samo od nowa po uregulowaniu poziomu hormonów. Mam dość tej ciągłej bezowocnej walki i dość bycia grubej. Odpowiedz Link
motylka34 Re: jak się mocno chce, to się da 15.11.13, 11:43 Z odchudzaniem jest jak z rzucaniem palenia, trzeba CHCIEĆ a nie MUSIEĆ. Ja jeszcze 2 lata temu przy wzroście 178 cm ważyłam 108 kg, nosiłam rozmiar 50. Katowałam się dietami, prawie każda forma ruchu bardzo obciążała stawy. Masakra, patrzeć na siebie nie mogłam a jeszcze mój ukochany mi nie pomagał bo gotował pyszności i ciągle mówił jaka to jestem piękna I któregoś dnia coś mi się przestawiło w głowie i z minuty na minutę zmieniałam sposób zywienia czyli zamiast smażenia pieczenie, gotowanie na parze, pieczywo pełnoziarniste, makarony zmieniłam na razowe, smietane na jogurt, odstawiłam zupełnie słone przekąski, ale zaczęłam jeść baaardzo niewielkie ilości słodyczy żeby mieć energię, więcej warzyw, do picia tylko woda z limonką i miętą. Do tego codziennie zaczęłam wysiadać z tramwaju 10 przystanków wcześniej i 5 km zapierdz... na piechotę w jedna i drugą stronę Efekty są. Ważę 76 kg, noszę rozmiar 42 a bywało że i w 40 wchodziłam Twrało to jakieś 1,5 roku ale nie traktowałam tej zmiany jako odchudzanie tylko jako zmianę sposobu życia. Nie wpadłam w obsesję. Nie robiłam sobie wymówek za pizzę, schabowego w panierce itd. Mój facet tez zrzucił przy mnie 15 kg i wygląda jak ciacho A teraz spędzamy ze sobą więcej czasu bo razem jeździmy na rowerze, chodzimy na spacery, biegamy... I tak jak napisałam wcześniej- bardzo chciałam ale nie traktowałam tego jako mus, nie ważyłam się codziennie. To ma być przyjemność a nie katorga. Aha, przy okazji fajki zarzuciłam tarczycę też mam rozwalona przez Hashimoto... I popieram Doral, jak się bardzo chce to się da Odpowiedz Link
doral2 Re: jak się mocno chce, to się da 15.11.13, 16:58 motylka34 napisał(a): > Z odchudzaniem jest jak z rzucaniem palenia, trzeba CHCIEĆ a nie MUSIEĆ..." toteż właśnie dlatego wącik ma taki tytuł, a nie inny. że jak się mocno chce... jak się mocno chce, to i góry można przenosić. i dzięki za twój post, bardzo wiele wnosi pozytywów do dyskusji. Odpowiedz Link
motylka34 Re: jak się mocno chce, to się da 21.11.13, 17:41 Proszę bardzo chociaż legginsów dalej nie mam odwagi założyć, biegam w dresie Odpowiedz Link