słuchajcie jaka akcja.
Wstaję rano, coś mnie noga szczypie w kostce...Patrzę, a na
prześcieradle krwawa plama... Ale na wysokości naszych nóg. "o co
chodzi" pytam siebie. No nic, ubieram się, zakładam skarpetkę i jak
nie skoczę z bólu - na kostce z zewnętrznej strony rana

długa na
jakieś 4cm, dość głęboka, sącząca się

No i zonk...Zdarzało mi się wiele razy wejść w futrynę, uderzyć
głową o szafkę kuchenną i inne, o których już nie piszę, coby Was
nie załamać

Ale noga??? no i myślę, że to ja zrobiłam.
Mówię męzowi, że coś stało mi się w nogę ikurna nie wiem kiedy i nie
wiem jak...
Mija trochę czasu, mąż zbolły przychodzi do mnie i mówi, że wczoraj
wieczorem jak kładł sie spać to przez przypadek MNIE DRAPNĄŁ
PAZNOKCIEM U STOPY!!!

i trochę jęknęłam ( już spałam
podobno). Ale on nie wiedział, że AŻ TAK MNIE DRAPNĄŁ

nieźle, co???