No bo było mycie lodówki i podlewanie moich 20 kwiatów (albo raczej teściowej kwiatów). No a oprócz tego, małż mój kochany zobaczył, że ma pięć minut zapasowych do wyjścia i że dzieci grzecznie bawią się w pokoiku, i tak zwyczajnie, w kuchni, na stole, od tyłu mnie zerżnął. W dwie minuty zakończył, oczywiście ja tylko udostępniłam, bo dwie minuty dla mnie to trochę mało, żeby było dobrze, ale ja lubie tak czasem charytatywnie się wystawić, przyjemność małżowi zrobić