Dodaj do ulubionych

Monsz mi zaginal...

09.04.09, 08:26
Zadzwonil wczoraj do niego koleszka z pracy, ze urodziny ma i niech wpada na
baze. Szefo podjechal i go zabral. Przed wyjsciem slyszalam " postaram sie nie
zasiedziec, godzinka, poltorej i wracam" Ze zadna godzinka to nie bedzie, to
wiedZialam, ale jego nie ma do teraz! A do pracy przeciez mieli isc... Telefon
mi menda zabrala, bo w drodze powrotnej mial jeszcze zajsc do kolego cos
zabrac, a na moim koncie wiecej to moj wzial. Swoj tez... I nawet nie mam jak
sie z gnojkiem skontaktowac...uncertain Kurwa, faceci to debile! Wyjdzie taki raz do
roku gdzies i go amba wcina...uncertain
Obserwuj wątek
    • hellious Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 08:37

      Przylazl.. a raczej sie przytoczyl.. Kurwa zaraz mu leb rozpierdole ... Lezy i
      zdycha bo mu sie filnm urwal!!! No kurwa mac co za lajza jebana!!!
      • ololla Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 08:41
        faceci są jak bumerangi - zawsze wracająsmile
      • zocha16 Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 08:41
        Nie denerwuj sie, każdemu się zdarza od czasu do czasu. A sama
        mówisz ze wychodzi raz na rok. Daj mu odespać i tyle.
        • tabakierka2 :) 09.04.09, 08:46
          ee...nie karz gobig_grin kac go ukarze za Ciebiebig_grin

          jaka pogoda na Pomorzu, helliosku?
          • hellious Re: :) 09.04.09, 08:49
            Pogoda pieknasmile choc tyle tongue_out W nocy lalo, ale burza jak zazwyczaj poszlaq bokiem
            sad A tak na nia czekam...
        • hellious Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 08:48
          no ale wez sie kurwa na debila nie denerwoj, jak nie wiesz co sie z palantem
          dzieje... A skad mialam wiedziec ze mu gdzies mordy nie okopali? u nas w nocy
          nie jest najbezpieczniej...
          Pierdole, ja tez jak kurwa wyjde, tak rano przyjde. a jak taki z niego bumerang,
          niech spierdala spowrotem na baze, bo woda smierdzi a tehgo to kurwa w domu nie
          zniose,.
          • aniazm Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 09:30
            hell, lepiej nie rano, a wieczorem wróć tongue_out
            no, ale to łajza jedna, zadzwonić na domowy nie mógł? o ile macie domowy, ofkors.

            u nas, to ja prędzej bym się złajzowała, niż mój mąż - domator z niego. no, ale
            problem z nieinformowaniem, że się spóźni to i z nim mam i mnie to na maksa
            wkurza... ale to kwestia wychowania i tyle.
            • hellious Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 09:42
              Jemu to sie zdarza raz na ruski rok, ale moja wyobraznia mi zawsze spac nie
              daje, bo widze jak go gdzies kopia jakies gnojki. Pelno u nas takiego elementu.
              I to mnie do kurwicy doprowadza, ze nie wiem czy gnojek zyje.
              • doral2 Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 09:46
                posyp go solą, uschnie wink
          • eyes69 Wlacz glosno muze :D 09.04.09, 09:51
            Jesli ma kaca, to bardzo sie ucieszy. wink
    • karra-mia Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 08:47
      pochowaj mu wszystko, co może być do picia, jak się obudzi, to kac
      nie da mu zyćbig_grin
      • hellious Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 08:50
        hehe, do picia i tak nic nie ma, bo ON wczoraj zakupy robil i nie kupil big_grin Sam
        na siebie bat ukrecil tongue_out A ja zaraz wychodze, nie bede w tych oparach sie kisic
        jak tak ladnie na dworze, takze nawet mu szklanki wody nie podam, niech sam do
        kuchni sie zwecze.
        • tabakierka2 eee... 09.04.09, 08:58
          bierz młodzież i idź się relaksować na plażębig_grin chwytaj słonko - za
          mnie też chwyćsmile
          a mężol niech sobie śpiwink
          • hellious Re: eee... 09.04.09, 08:59
            A jak juz wstanuie, to nie ominie go dokonczenie glafdzi na scianie smile Zemsta
            bedzie slodkatongue_out nie cierpie jak robi takie akcje... Raz odjebal mi cos takiego
            jak bylam w ciazy;/ z reszta on pic nie umie, i to dlatego... az sie boje isc z
            nim w maju na wesele, bo kichy narobi uncertain
            • hellious Re: eee... 09.04.09, 09:00
              jesu, jak ja pisze... sorry smile Nerwobole to mi przez gnojka raczej nie przejda uncertain
              • aniuta75 Re: eee... 09.04.09, 09:04
                No a ja zaczęłam się już zastanawiać czy Tobie czasem się od tych oparów nie
                rozjeżdża ekran i klawiatura bo co post to coraz gorzej hihihihi.
                Uciekaj szybko z domu na plażę smile. A i nie zapomnij głównego zaworu z wodą
                zakręcić, coby z kranu nie chłeptał suspicious. Wredna jestem co big_grin?
                • hellious Re: eee... 09.04.09, 09:08
                  hehe, az taka to nie bede, niech ma w czym paszcze umyc, bo jak wroce, to
                  kwiatki pozdychaja tongue_out
    • deela Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 09:02
      wez mi nic nie mow
      mi maz ostatnio zaginal a ja w ciazy i z mlodocianym w domu
      • hellious Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 09:03
        no kurwa, deela, czy te chlopy sa pojebane? Mi sie jakos nie zdarza wyjsc i
        wrocic rano sad Ale zacznie sie zdarzac od teraz.
        • alesio23 Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 09:53
          są pojebane. mój kiedy wychodzi z kumplami na piwo to wraca 0 6 i
          jeszcze jest zdziwiony, że dostaje kopa w dupe, zamiast buziaka.
          • hellious Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 09:58
            Mnie nie o to chodzi, ze on gdzies idzie, bo niech idzie. ale niech nie pieprzy
            ze wroci za godzine i po drodze zalatwi co mial zalatwic. Niech powie jak
            czlowiek, ze idzie pic i wroci rano, a nie ja siedze pol nocy i sie zastanawiam
            ...;/
            • alesio23 Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 10:03
              no tak. mi mój mówi, że idzie na piwo i nie będzie późno!!!! Ale
              chuj wie może 6 rano to dla niego wcześnie, a nie późno.
              • tabakierka2 alesio;) 09.04.09, 10:10
                no przecież każdy szanujący sie człowiek wie, że SZÓSTA RANO TO JEST
                CHOLERNIE WCZEŚNIE, więc właściwie to on wraca wcześniebig_grin
                • hellious Re: alesio;) 09.04.09, 10:19
                  hie hie, moj jak by o 6 przyszedl, pocalowalby klamketongue_out O tej porze nikt mu nie
                  otworzy, a nie jestem pewna czy mial klucze.
                  • tabakierka2 Re: alesio;) 09.04.09, 10:28
                    ja nie jestem pewna, czy gdyby je miał, dałby radębig_grin otworzyćwink bo,
                    wiesz odkluczyć drzwi w stanie upojenia łatwo nie jestbig_grin
                    • alesio23 Re: alesio;) 09.04.09, 12:21
                      mój kurwa mać zawsze klucze nosi a od środka się zamknąć nie da.
                      Zjebe wtedy dostał porządną i szczerze mówiąc ostatnio mu jakoś nie
                      po drodze piwo z kumplami.
                      • krolowazla Re: alesio;) 09.04.09, 12:25
                        zawsze możesz od środka zostawić swój klucz w zamku smile
                        • alesio23 Re: alesio;) 09.04.09, 12:26
                          niezłe cholera że nie wpadłam na to wczśniej....
                          • tabakierka2 Re: alesio;) 09.04.09, 12:33
                            tylko musisz go w poprzek przekręcić, żeby nie wypchnał swoim
                            kluczem, Twojegobig_grin
        • deela Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 15:12
          oj u mnie to chlop w robocie byl
          nie wiem ile w sumie, ze 30 h wtedy bez przerwy
          dzwonilam do niego jeszcze o 2 w nocy jak im idzie usuwanie awarii, a on ze
          powoli i konca nie widac ale chyba kumpla do domu odwiezie bo cos tam
          no i dzwonie o 8 rano nikt nie odbiera
          GODZINE wydzwanialam, chyba ze 30 razy dzwonilam i nikt nie odebral
          myslalam ze na zawal zejde: myslalam ze pojechal sam zjebany jak pies z tym
          kumplem i sie gdzies po drodze rozpierdolil
          okazalo sie ze siedzial w inne czesci firmy a nie wzial telefonu
          ale co przezylam to moje :o
    • slimakpokazrogi Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 10:30
      hell, to jest nauczka, zeby nigdy chłopu swej komórki nie oddawać! A
      jakby w międzyczasie przyszedł sms od wielbiciela, he ?
      • hellious Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 10:32
        Nie posiadam takowego, wiec o to sie nie bojesmile Ale fakt, juz mu nigdy telefonu
        nie dam.
    • krolowazla Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 10:51
      hehe, jak on takie wypady robi raz na rok - to ciesz sie kobieto. ja miałam tak
      co tydzień, i nie zawsze wracał rano, czasami rano , ale po dwóch dniach wink)

      Ale rzecz jasna daj mu kazanie, że jak wychodzi, nich mówi, gdzie , z kim, i o
      której będzie. Przynajmniej bedziesz spokojnie spała.
      • tomelanka Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 11:07
        dobre wychowanie wraca na sniadanie big_grin
        • to.ja.kas Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 13:59
          Chciałam Cie pocieszyc ze moze nie wróci i kłopot z głowy, ale widze
          ze sie odnalazł. No nic, moze nastepnym razem opatrznosc bedzie
          czuwac nad Toba smile
          • krolowazla Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 14:21
            to.ja.kas napisała:

            > Chciałam Cie pocieszyc ze moze nie wróci i kłopot z głowy, ale widze
            > ze sie odnalazł. No nic, moze nastepnym razem opatrznosc bedzie
            > czuwac nad Toba smile

            smile
    • alleo1 Re: Monsz mi zaginal... 09.04.09, 22:01
      U mnie wszystko na opak: nie doś, że nie-monsz, to jeszcze na
      pępkowe wczoraj polazł i narobił nadziei, że zostanie tam do rana,
      po czym uda się grzecznie do swojej pracusi, a do domu zawita
      dopiero popołudniem. Ustaliliśmy, ze ja sobie tymczasem drynia
      skomponuję (mam i wódeczkę i soczek grejfrutowy, i nawet cytrynkę
      zakupiłam na tę intencję) i sobie pobędę w swoim własnym miłym
      towarzystwie, podelektuję niemęczącym rozmyślaniem o niczym... Nawet
      dziecię jakoś szybko usnęło.
      I co?
      Nawet nie zdążyłam tego drynia zrobić, a ten już wrócił (fakt, w
      drodze do kuchni wlazłam "na chwilę" na magiel wink ).
      I w dodatku obudził się dziś chory. Wcale nie z przepicia, bo
      pojechał samochodem, więc wrócił trzeźwy jak świnia. Chory tak na
      prawdę. Gorączka, bolące gardełko i te sprawy. Więc mu rosołek
      ugotowałam- nie zjadł nic a nic (to do niego nie podobne). Z nudów
      skończyłam nawet robić tę fasolkę po bretońsku, co mi się nie
      chciało. Też nie chciał. Ani herbatki z cytrynką.
      Ogólnie żre/wypija tylko lekarstwa i śpi na okrągło (przynajmniej
      nie stęka, heheh). Tyle, ze pilnuję, żeby antybiotyk brał o czasie...
      Za to moje zupełnie zdrowe dziecię zatkało się na amen i kilka
      godzin jęczało, bo się odetkać nie mogło. Na szczęście już po akcji
      i śpi wreszcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka