Dodaj do ulubionych

zaręczyny opowiadać

22.04.09, 22:57
temat oczywiście zaczerpnięty z Panienki Migotki. Opowiadajcie kobietki, jak
któraś ma ochotę jak to było u Was czy kompletnie Was chłop zaskoczył (jak
mnie dla przykładu) czy same wybierałyście pierścionek, w jakich
okolicznościach ta chwila magiczna miejsce miała itede itepe. Te co zaręczyn
nie miały też niech piszą czy facet w jakichś okolicznościach specyficznych wink
zapropnował wspólne życie. A może jest taka która się oświadczyła swojemu
facetowi ?
Obserwuj wątek
    • karra-mia Re: zaręczyny opowiadać 22.04.09, 23:01
      u mnie całkiem normalnie, pierścionek wybrałam sama, bo ja lubię
      dośc specyficzną bizuterię i nienawidzę złota, więc musiał być
      srebrnywink przyszedł z białymi różami, z szampanem i po prostu
      poprosił o to, zebym wkońcu została jego żonabig_grin

      A moja wtedy przyszła teściowa dwa miesiące później kupiła kolejny
      pierścionek, okropny, ZŁOTY i chciała, żeby M. się oświadczył
      jeszcze raz przed rodziną jak należy <??> na szczęście się nie
      zgodził, ale że też ja wtedy się nad tą babą nie zastanowiłambig_grin
    • aaadddaaa83 Re: zaręczyny opowiadać 22.04.09, 23:08
      A więc...
      zaczęło się od tego, że bez mojej wiedzy kupił sobie nowy motor. A jako, że nie
      lubię motorów no i że mi nic o tym zamiarze nie wspomniał, to mu wyjechałam z
      koparą, że już razem 3 lata jesteśmy, zaczynamy coś brzebąkiwać o zamieszkaniu
      razem i tak dalej i że zamiast kasę na wesele lub mieszkanie odkładać to on na
      takie pierdoły wywala i tak dalej i tak dalej.
      No to na następny dzień wpadł do mnie tym swoim nowiutkim motorem z kwiatami,
      słodyczami (bo uwielbiam) i pierścionkiem z 5 brylantami (a z 5 dlatego, że
      durne kuzynki po kolei dostały z 1 i 3 i wymachiwały każdemu ręką przed twarzą)
      i się oświadczył - 26 września 2005 r. - dzień przed moimi urodzinami.
      Pierścionek wybierał sam i nawet trafił w rozmiar. Po 10 miesiącach był ślub a
      po 14 sprzedał motor big_grin
      • to_wlasnie_cala_ja Re: zaręczyny opowiadać 22.04.09, 23:17
        w Twojej opowieści to chyba ten motor najważniejszy wink
    • mathiola Re: zaręczyny opowiadać 22.04.09, 23:26
      Najpierw ja mu się oświadczyłam na ławeczce pod liceum (liceum jest rekwizytem
      przypadkowym, nikt z nas już od dawna nie uczęszczał) słowami: wiesz co, mam
      pomysł: a może byśmy się chajtnęli? Trochę go zatkało, ale jakoś to przegryzł...
      A potem on mi kupił pierścionek. Taki jak lubię - najprostszy z najprostszych,
      złoty - chociaż złota nie lubię i prawie nie noszę... obrączki były już nie złote.
      • mariolarozner Re: zaręczyny opowiadać 24.05.09, 00:03
        Mój mąż to osoba...kochająca dziecismile tak jest do dziś. Poprosił
        dzieciaki od sąsiadów, żeby pomogły mu zorganizować jego
        pomysł.Jako, że grupie były dziewczynki, bardzo się przejęły. Kiedy
        wracaliśmy z romantycznej kolacji (pomysł oklepanysmile) poprosił
        dzieci, by ustawiły się z kartkami "Mariola wyjdzesz za mnie?"
        Bardzo mnie to wzruszyło, szczególnie, że ostatnią kartkę trzymała
        nasza 3 letnia śpiąca już sąsiadeczka... jak mogłam się nie zgodzićsmile
        Teraz jest inaczej ludzie wyjeżdżają i dzieje się....
        Przy okazji....moja koleżanka ma firmę zajmującą się organizacją
        zaręczyn w Rzymie....Ma ciekawe pomysły zobaczcie na stronie
        www.rzymskiapartament.pl
    • exotique Re: zaręczyny opowiadać 22.04.09, 23:43
      a ja kuzwa nie mam pierscionka.
      se wymysle jakis kosmiczny na rocznice slubu i tyle big_grin
      tzn pojde i se sama kupie, bo mezu raczej z tych praktycznych
    • slimakpokazrogi Re: zaręczyny opowiadać 22.04.09, 23:54
      no ja też miałam dwa pierscionki - jeden paskudny od teściówki
      (przemycany jeszcze z ZSRR), drugi od małża. Oba bez brylantów (kogo
      było stać wtedy na brylanty, jak my biedne studenty byliśmy...). A
      teraz nie wiem, gdzie jest ani jeden, ani drugi, ani nawet
      obrączka...
    • gacusia1 Przez telefon 23.04.09, 05:18
      12 luty 2004. Wrocilam z ambasady kanadyjskiej w Wawie z tzw
      kwitkiem. Nie dostalam wizy. Chcialam w koncu poznac na zywo
      mojego "menszczyzne" a tu dupa! Ryczalam cala droge. Mielismy za
      soba tysiace godzin przegadanych przez tel. W domu oczywiscie
      telefon i placz. Bylam wsciekla i zrozpaczona. A ON pyta "bedziesz
      moja zona?" Powiedzialam oczywiscie TAK.Potem sie brat ze mnie
      nabijal,ze pierscionek w liscie dostane. W maju byl nasz slub,po 10
      dniach od pierwszego spotkania twarza w twarz.
    • prigi Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 07:03
      mój przyszły pracował ok 100km od ówczesnego domu w strasznej
      wichurze. pojechałam do niego w odwiedziny. po paru piwach, myślę że
      już mu "lekko" w głowie szumiało, klęknął przede mną i zapytała czy
      będe jego żoną. jako pierwszy pierścionek dostałam zawleczke do
      piwa:]czarny okocim, ech...aż sie uśmiechnęłam pod nosem...
    • matysiaczek.0 Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 07:16
      eh, co tu opowiadać..zajszłam w ciążę i małz mówi, ze teraz to chajtać się trzeba "nie?". Ja mówie, no trzeba, albo i nie. Małż mówi, ze moze pierścionek by kupili? Ja mówie, ze jak on chce. Pojechaliśmy do sklepu, wybrałam sobie toto, przed sklepem założyłam sobie i już. No wieczorem przy soczku opiliśmy (bom zaciążona).
      I chociaż wtedy chciałam być z nim na zawsze, po wsze czasy, to jednak, myślałam, ze niekoniecznie może nam się ułożyć...teraz po sześciu latach mysle, że trafiłam na takiego, co każda by chciała mieć, przez myśl by mi nie przeszło wtedy, przy zaręczynach, ze będe z nim szczęśliwa po 6 latach smile
      takie to marniutkie zaręczyny były początkiem naszego małżeństwa....
      • agik82 Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 07:31
        byliśmy jakiś czas razem, nawet coś o ślubie przebąkiwaliśmy, ale tak bardziej w eter, i okazało się , żem w ciąży, na to chłop, że skoro tak to weźmiemy ślub i poszliśmy kupić pierścionek,który sama wybrałam. potem on żekł " no to weź se załóż ten pierścionek jak już jest" (dosłownie tak powiedział, ale on z tych nieromantycznych) i jeszcze kwiatka kupił.
        także zaręczyny kiepskawe raczej, ale w sumie chłop do rzeczy
        • asiaiwona_1 Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 07:56
          Pierścionki dla 3 synów miała przygotowane teściowa. Nie były
          najpiękniejsze, ale było mi wszystko jedno... Ponieważ jeden brat
          już się ożenił to miałam do wyboru 2. Wybrałam ten mniej brzydki big_grin
          Oświadczyny nastąpiły w autobusie PKS linii Żuromin-Warszawa, na
          moją stanowczą prośbę, żeby mi już dał ten pierścionek.
          Potem były takie bardziej oficjalne z rodzicami, ale bez klękania,
          tylko z kwiatami (które zresztą teściowa kupiła bo mój m by na to
          nie wpadł) big_grin
    • liwilla1 Re: nie mam o czym ;( 23.04.09, 07:54
      jeszcze nie jestesmy "po slowie"
      • buzka25 Re: nie mam o czym ;( 23.04.09, 08:41
        najpierw pokłócilismy sie mega powaznie, tydzien prawie niegadalismy, co jest
        rzecza niemozliwa u nas, bo my gaduły, a przynajmniej ja, hehehe, w koncu od
        slowa do słowa pogodzilismy sie, poszlismy ze znajomymy na piwko do pubu, i
        jakos gadka zeszła na sluby, i moj do mnie: to co "żoncia" zostaniesz moją
        prawowitą żonką?? a ja: jak to bez pierscionka ni huhu, hehehe, na drugi dzien
        kupilismy pierscionek, i nie ze od razu załozyłam, musiał sie postarac, odwióżł
        mnie do domcium popołudniu pojechał gdzies, wrocił z bukietem roz, winkiem, no
        wiec se mysle ze w koncu sie oswiadczy, wieczorem wino juz puste a on nic, o 22
        po sexe juz, kleka na łózku (ja se leze) a on no to co,bedziesz ta moją zonka??
        a ja ze no jak juz tak chcesz to OK, i w lipcu nam stuknie 4 lata pozycie
        małzenskiegosmilesmilesmile
    • aniazm Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 08:51
      Byliśmy już ze sobą 5 lat, pracowaliśmy razem od jakiegoś czasu no i, jak to
      bywa, zaczął mnie strasznie wkurzać (za dużo czasu razem spędzonego). No, ale
      pojechaliśmy na żagle z naszą ekipą (chociaż myśli o zerwaniu się pojawiały u
      mnie...). W moje imieniny (26 lipca 2002) byliśmy w Stręgielku (planowo dobę,
      spędziliśmy dwie...), wieczorem, na szantach wyciągnął pierścionek, klęknął i
      zapytał, czy zostanę jego żoną big_grin no jak tak, to siem zgodziłamsmile Potem
      poszliśmy wszyscy pod pałac, a tam (z pomocą jakiegoś małego scyzoryka) dostałam
      bukiet róż z klombu (wiem, wiem, nieładnie). Kumpel robił zdjecia, ale wziął mój
      aparat, w którym akurat kliszy nie było, więc zdjęć ze zrękowin nie mamy big_grin

      A w rok po zrękowinach był nasz ślubsmile
    • tabakierka2 :)ah... 23.04.09, 08:58
      u nas było tak:

      miejsce - nasze ulubione miejsce na wakacje ( właściwie tak zaczeła
      się nasza miłość i w tym miejscu zdarzyły się najważniejsze dla
      nas "sprawy" i decyzje); jeździmy tam średnio kilka razy w domu,
      fajne, urokliwe...
      Mężolek rozpalił w piecyku ( pseudo -kominek)
      Zrobił grzanki ze starej bułki i jajka ( jakież pyyyyyszne!!!) +
      winko czerwone + muzyczka ( wściekły rock akurat "puszczali"). Dał
      mi pierścioneksmile nie musiał już pytać - całą noc siedzieliśmy sobie
      zawinięci w kocyk przy tym piecyku imitujacym kominekbig_grin
      ah...wspominam ten dzień z rozrzewieniem. W każdą rocznicę
      oświadczyn jeździmy w to nasze miejscesmile Za dwa tygodnie będzie
      druga rocznicasmile
      A oficjalne zaręczyny i kolacja u mnie w domu dla rodziców odbyły
      się tydzień po oświadczynach.
      • alesio23 Re: :)ah... 23.04.09, 09:00
        A u mnie było tak:

        dzieciak już ponad roczny został z babcia a my poszliśmy do urzędu
        po mój nowy dowód. I wtedy mój mówi: choć zobaczymy jakie dokumenty
        trzeba mieć żeby sie na slub zapiać. Mówię: dobra.
        poszliśmy, ustaliliśmy termin, pojechaliśmy po pierscionek i już.
        • zebra51 Re: :)ah... 23.04.09, 09:05
          żyliśmy w słodkim i zgodnym konkubinacie dobrych parę lat, kiedy
          leżąc latem na łące któreś nas wpadło na pomysł, żeby miesiąc
          później wziąć ślub big_grin
          A o ręke poprosił mnie w DNIU ŚLUBU!
          Brylanty, owszem, były...
        • aniuta75 Re: :)ah... 23.04.09, 09:10
          Wracałam z pracy, jedna siata w jeden ręce, druga w drugiej. Wchodzę do domu a
          ten pada przede mną na kolana w przedpokoju z pierścionkiem i się pyta czy
          zostanę jego żoną. Nawet mi tych siat nie dał odłożyć smile taki niecierpliwiec
          był. No i się zgodziłam...
    • panna.migotka777 a czy wszystkie z Was miały oficjalne zaręczyny?? 23.04.09, 09:51
      bo my sobie tego jakoś nie wyobrażamy. Moja siostra miała i oboje narzeczeni
      wyglądali jakby mieli marchewki w doopach. Sztywno jak na pogrzebie, stres.. Moi
      przyszli teściowie mieszkają pod Krakowem, ja z rodziną w Warszawie. Nie widzę
      sensu ciągania którejś z rodzin taki kawał tylko po to żeby zjedli barszcz z
      kotletem i zobaczyli błysk złota, zwłaszcza że byłby problem z noclegami. Co o
      tym sądzicie??
      • tabakierka2 Re: a czy wszystkie z Was miały oficjalne zaręczy 23.04.09, 10:01
        panna.migotka777 napisała:

        > Co o
        > tym sądzicie??

        u nas były oficjalne zaręczyny. Nasi rodzice znali się zanim się
        zaręczyliśmy, bo bywali u nas na imieninach, urodzinach czy grillu,
        stąd atmosfera była bardzo sympatyczna, rozmawialiśmy głownie o
        wizji wesela.
        Aktualnie nasi rodzice też mają fajny kontakt, czasem nawet
        wyjżdżają razem na weekendy, chodzą na koncerty, czy to teatru. W
        sumie cieszy mnie taki układ.
        • to_wlasnie_cala_ja Re: a czy wszystkie z Was miały oficjalne zaręczy 23.04.09, 13:10
          u mnie były oficjalne - atmosfera do bani. Wesele za to zostało obgadane
          szczegółowo (bo z małzem wszystko pozałatwialiśmy wczęniej) i dzieki temu nie
          trzeba było więcej się spotykać i całe szczęście
      • olinka20 Re: a czy wszystkie z Was miały oficjalne zaręczy 23.04.09, 10:05
        Ja tez sobie nie wyobrazam zwlaszcza, ze zyje sobie slodko w
        nieformalnym zwiazku i jakos nie mam zamiaru go formalizować...
        A co do zaręczyn to moja siostra miała własnie takie sztywne, na
        szczescie mnie przy tym nie było, ale ona myślała,że sie spali smile
        • tomelanka Re: a czy wszystkie z Was miały oficjalne zaręczy 23.04.09, 10:29
          ja miałam takie właśnie oficjalne zaręczyny, ale nasi rodzice z jednej wioski,
          to sztywno nie bylo big_grin
          gdzies tak po roku znajomosci oswiadczyl mi sie poid jakas oborabig_grin ot tak, bez
          pierscionka
          potem bardzo chcial jak szedł do wojska tak oficjalnie, chyba sie bał biedak i
          jakiś czas o tym wspominał, ale dla mnie to było za wczesnie
          w końcu mi sie przypomnialo i zapragnelam big_grin wymyslilismy sobie ze bedzie to w
          Wielkanoc po poludniu, zeby specjalnie nic nie szykowac, spotkalismy sie z
          rodzicami, Tomasz uklakl na oba kolankawink no i sie zgodzilam, aha pierscionek
          mial kupic sam, ale wybralismy sie razu jednego do jubilera zeby mu pokazac co
          mniej wiecej mi sie podoba, ale nie dosc ze zakochalam sie w jednym z
          pierscionko, to jeszcze byl taki malenkiiii, akurat na moje chude paluszki, wiec
          kupilismybig_grin zero romantycznosci i spontanicznoscismile aha, kwiaty tez byly
          oczywiscie i flacha nawet smile
          • ololla Re: a czy wszystkie z Was miały oficjalne zaręczy 23.04.09, 12:14
            Byliśmy razem 3 miesiące i w nocy po bardzo udanym ( jak to owych czasach
            bywałosmile) seksie mój chłop wyskakuje z pierścionkiem.Nawet nie wiem skąd go
            wytrzasnął (tzn wiem że na pewno kupił ale gdzie go skitrał na czas seksu to nie
            wiem). Spytał czy zgodzę się być jego żoną i czy chcę co noc przezywac tak
            kosmiczne orgazmy - powiedziałam RACZEJ! smile
            Zoną jestem wciąż ale że matką się zrobiłam to po kosmicznych orgazmach tylko
            wspomnienie zostałosad
      • eyes69 Migotka 23.04.09, 12:33
        Ja nie mialam oficjalnych.
        Nieoficjalnych tez nie mialam, bo mimo 5ciu lat malzenstwa, ktore
        mam prawie za soba, to pierscionka nadal brak. wink
        Nawet dwoch obraczek sie pozbylam, bo mi przeszkadzaly.

        Dla mnie zwyczaje, obyczaje i tradycja nie maja zadnego znaczenia.
        Nie uszczesliwiaja mnie, ani nie zachwycaja.
      • jowita771 Re: a czy wszystkie z Was miały oficjalne zaręczy 23.04.09, 15:02
        Ja się zgadzam z migotka w tej sprawie. Nie chciałam mieć takich oficjalnych
        zaręczyn z rodzicami i rosołem. Byłam na takich zaręczynach u brata i to była
        kicha do potęgi.
    • zocha16 Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 09:55
      po 6,5 roku związku 13 grudnia 2008 r. podszedł do mnie mój
      konkubent z naszym wspólnym synem. Syn trzymał małe czerwone
      pudełeczko w ręku i zapytał się mnie: "Mamusiu, czy zostaniesz żoną
      tatusia ?" No cóż chłopu mogłabym i odmówić, ale synusiowi już nie.
      I tak o to wyglądały moje zaręczyny
      • czarnataka Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 12:25
        strasznie fajniesmile

        A moje...Moje zaręczyny były z moim byłym, który teraz ma
        ograniczone prawa rodzicielskie i okazał się przeskurwysynemtongue_out A
        wygladały tak:

        Zadzwonił domofonem i powiedział, żebym na klatkę schodową wyszła.
        Wyszłam. Miał jakieś kwiatki. Powiedział, że to dla mnie ale że musi
        je dać mojej mamie, bo w autobusie dowiedział się, że przyszłej
        teściowej tez trzeba zanieść...
        Wyjął pudełeczko a z niego pierścionek za około 50 zł. Powiedział,
        że przeprasza, że taki ale musiał kupić sobie jakiś tam mikrofon
        studyjny ....big_grin I powiedział, że już po zaręczynach. Popłakałam się
        bo byłam taka zła a on uznał, że to moje tak.
        Już dłuuugo z nim nie jestem i Bogu dziekismile
    • frida-marzec08 Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 12:24
      jakoś to "kiepściutko" wspominamwink no bo to w łóżku się stało...
      Po... big_grin
      Nie uwierzyłam MU - ale za chwilę zadzwonił do swojego rodzinnego domu (bo
      mieszkał już u mnie) i poinformował rodziców pełen radości, że przyjęłam jego
      oświadczyny i za 3 m-ce bierzemy ślub - wtedy mnie wmurowało... bo zrozumiałam,
      że nie żartuje.
    • lineczkaa Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 12:33
      Rozpoczęcie znajomości mieliśmy takie: siedzę z koleżankami w knajpie, podchodzi pijany jegomość i pyta: przepraszam, czy nie zostałabyś matką trójki moich dzieci?. Odpowiedziałam "udaj się w pokoju w przeciwnym kierunku". Wracał jak bumerang, dałam numer telefonu i ponowiłam prośbę o oddaleniu się. Następnego dnia zadzwonił, żeby się umówić. Poszłam w celu poinformowania, że ani on fajny, ani mi się podoba. Na dzień dobry dostałam informację, że on wie, że ja to ta jedyna i do końca życia. No i zlitowałam się nad chłopem i zostałam.
      "Oświadczyny": waliłam tłuczkiem w kotlety, wszedł do kuchni i powiedział: w marcu bierzemy ślub, po czym wylazł z kuchni.
      • to.ja.kas Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 14:30
        lineczkaa napisała:

        > "Oświadczyny": waliłam tłuczkiem w kotlety, wszedł do kuchni i
        >powiedział: w marcu bierzemy ślub, po czym wylazł z kuchni.

        Uwielbiam takie historie big_grin
        • l.e.a a może być o tym jak się poznaliśmy ? 23.04.09, 15:20
          o naszych początkach ?

          Miałam 19 lat, w czerwcu rozstałam się z chłopakiem. Był sierpień, a
          moja koleżanka wychodziła za mąż, zostałam zaproszona na jej ślub,
          nie miałam nikogo z kim bym chciała balować więc zabrałam ze sobą
          kuzynkę.
          Na weselu byłyśmy małą "atrakcją " dwie czeszki bez partnerów.
          Nigdy nie zapomnę tego wesela, cały czas w tańcu i objęciach młodych
          i przystojnych mezczyzn.

          Po dwóch dniach miałyśmy wracać do domu ale tak dobrze sie
          bawiłyśmy, że postanowiłyśmy nie wracać. Jeden telefon do domu i
          zostałyśmy.
          Codziennie ogniska przy gitarze, wyjazdy nad jezioro ...

          Zauważyłam, iż jeden z kolegów częściej mnie odwiedzał, zabierał na
          imprezy, odwoził do domu, zaczęliśmy flirtować - wiem, że podobał
          się dziewczynom,
          wiedziałam też, że to taki "kowboj"który nigdy na stałe się nie
          zakochuje, więc flirtowałam z przymrużeniem oka, traktowałam to
          bardzo na luzie.

          Sierpniowy deszcz... kolega zaproponował, owiedziny u przyjaciela.
          Drzwi otworzył facet koszmar - długie rozczochrane włosy, które
          przyklejały się do dwudniowego zarostu, brudny od smaru w brudnych
          spodniach i papierosem w ustach
          ( okazało się, że wrócił z garażu - naprawiał coś w samochodzie ).

          Umył się, przebrał - no inny facet - A. cholernie mi zaimponował
          jego gest, u młodych mężczyn to rzadkość - wiem,że niektóre kobiety
          tego nie lubią ale ja poczułam sie ech... bajecznie Jego zachowanie
          się przy stole, rozmowa i jego wiedza na temat historii i kultury
          czeskiej mnie oszołomiła. Pięknie i z szacunkiem zwracał się do
          swoich rodziców ech ....

          Raczej milczał, typ obserwatora, zerkał na mnie ukradkiem ... ale
          mój wakacyjny flirciarz dawał wszem do zrozumienia, że jesteśmy
          razem. Gadaliśmy o wszystkim min. o używkach, szkodliwości palenia,
          że to tak naprawdę szkoda zdrowia, pieniędzy i taki zbyteczny nałóg,
          wyciągnął papierosa z ust i go z gasił - od tej pory wiecej nie
          zapalił.

          Cały następny tydzień spędzaliśmy w 6 osób również z A., bardzo mi
          się podobał, tak jak i ja był blisko Boga, opiekował się jakiś czas
          dziećmi niepełnosprawnymi, jemu jako pierwszej osobie zwierzałam się
          z moich problemów rodzinnych, zawodach miłosnych...

          To był przedostatni wieczór, ognisko na działce, A.grał na gitarze,
          nagle wstał i poszedł nad jezioro. Chciałam być blisko niego -
          staliśmy tak obok siebie milcząc, a ja marzyłam o tym aby mnie
          przytulił, pocałował. Powiedział - jesteś cudowną kobietą, życzę Ci
          wspaniałego faceta, który zawsze będzie Cię
          kochać i pocałował mnie w czoło. A ja pragnęłam już wtedy jego,
          wiedziałam,że go kocham - Potem zabrał gitarę i znikł ...

          W dniu przed moim wyjazdem do domu ( za 2 dni miałam wyjazd do Łodzi
          na kurs języka obcego dla obcokrajowców ) cały czas myślałam o nim.
          Rodzina śmiała się, z moich wakacyjnych miłości. Nie wytrzymałam,
          zadzwoniłam do A., odebrał jego brat i powiedział:

          Zabrał gitarę i poszedł do parku, zrób coś z nim bo od tygodnia
          tylko o Tobie nawija. Ubrałam się i z wioski oddalonej o 5 km
          wyruszyłam do niego na piechotę. Wyszłam na prostą drogę po prawej i
          lewej szumiało piękne, złociste zboże, zaczęło padać na końcu drogi
          zobaczyłam A. jak jedzie w moim kierunku na rowerze, kiedy mnie
          zauważył, wrzucił rower do rowu i zaczął biec w
          moim kierunku. Kiedy się spotkaliśmy wyszło słońce ...

          Mocno uścisnęłam jego dłoń i zapytałam : kochasz mnie ? ..
          milczał .. po godzinie powiedział, że jego przyjaciel mnie kocha, ma
          wobec mnie poważne zamiary. Szliśmy w kierunku jego domu i nie
          puściłam jego dłoni, mocno zwierałam go palcami, bojąc się,że zaraz
          ucieknie...

          Pod blokiem stał on-jego przyjaciel, facet, z którym flirtowałam.
          Strasznie się zdenerwował kiedy nas zobaczył, awantura była na całe
          osiedle, powiedział, że się zabije, po czym wsiadł w samochód i
          walnął w drzewo nic mu nie było, a poduszki powietrzne amortyzowały
          jego wstrząs - na szczęście ...

          A. obiecałam,że się odezwę ale ten dzień spędzę z jego przyjacielem
          aby z nim porozmawiać, wytłumaczyć, że serce nie sługa ...

          Wtedy ukląkł i powiedział: jeżeli zostaniesz ze mną, będziesz moją
          żoną ( po
          tygodniu znajomości ! )- wiedziałam, że tak się stanie, czułam to


          .... w dniu wyjazdu, żaden z nich nie pojawił się na dworcu,
          płakałam, w czasie
          przesiadki we Wrocławiu wyslałam do Andrzeja telegram, że naprawdę
          go kocham.
          Wróciłam do domu, spakowałam się i nazajutrz wyjechałam do Łodzi.
          Na portierni zostawiłam paszport w celu zameldowania się.

          W drugim dniu - 7 rano telefon, portier każe zejść na dół - byłam
          zła, bo paszport mogłam przecież odebrać później, założyłam
          szlafrok, zeszłam, a tam A. z bukietem róż, gitarą i plecakiem.

          Zwolnił się z pracy bo nie chcieli dać mu wolne aby mógł się ze mną
          pożegnać w dniu wyjazdu. Nie miał adresu, wsiadł w pociąg i pojechał
          do Łodzi, tam pytał o akademiki, w których mieszkają obcokrajowcy -
          wariat ....

          ... od tej pory mieszkamy razem, to już 12 lat. Jestem szcześliwa z
          nim
          BARDZO ...
          • zocha16 Re: a może być o tym jak się poznaliśmy ? 23.04.09, 15:29
            jakbym czytała jakieś piekne romansidło - cudowna historia
            • pati.kowalska1 Re: a może być o tym jak się poznaliśmy ? 23.04.09, 15:51
              ech, pozazdrościć.
              my ślub bierzemy we wrześniu, a zaręczyny....chyba nie byłouncertain
              jechaliśmy do przyszłych teściów na Boże Narodzenie autobusem. nie
              pamiętam dokładnie o czym rozmawialiśmy, ale zgadało się coś o
              wakacjach. no i ja zaproponowałam, że może by w końcu do tej Grecji
              skoczyć, bo się do niej wybieramy jak sójka za morze.
              no i mój P. rzekł: z Grecją to on to kiepsko finansowo widzi, bo
              przecież ślub we wrześniu więc trzeba trochę przyoszczędzić.
              pytam więc kto się żeni. no i się dowiedziałam że myuncertain

              i tyle.
          • jowita771 Re: a może być o tym jak się poznaliśmy ? 23.04.09, 16:09
            L.e.a. cudowna historia, zazdroszczę
    • osa551 Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 15:53
      Oficjalnych zaręczyn nie miałam, pierścionek zaręczynowy dostałam jak byłam w
      ciąży z drugim dzieckiem. 8 lat po ślubie, po 14 latach bycia razem.
    • lelieb Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 15:54
      Byliśmy razem 2 lata.Czasami snuliśmy plany na przyszłość,że chcemy być
      razem,kiedyś wziąć ślub,ale nic konkretnego.To była sobota,28 październik
      2006.Pojechaliśmy na kolację,tak zwyczajnie,bez okazji.W drodze powrotnej
      posprzeczaliśmy się o coś,już nawet nie pamiętam o co,jakąś pierdołę chyba i
      raczej na pewno z mojej inicjatywysmile Wróciliśmy do domu,atmosfera miedzy nami
      była już trochę lepsza.Wyszłam do kuchni zrobić herbatę,a jak wróciłam
      zauważyłam ,że M.jest jakiś taki spięty.Usiadłam,a wtedy M.klęknął przede
      mną,powiedział,ze mnie kocha i że chce spędzić ze mną resztę życia(chyba tak
      powiedziałsmileByłam w takim szoku,że nie bardzo pamiętamsmile,wyjął z kieszeni
      pudełeczko w kształcie serca,otworzył,a tam był piękny pierścionek z żółtego i
      białego złota!!!Totalnie mnie zaskoczył!Powiedziałam TAK,a on,że zaraz
      wraca.Może za minutę wrócił do pokoju z naręczem czerwonych,metrowych
      róż,naliczyłam ich później 60! Szaleństwosmile Poszliśmy powiedzieć moim
      rodzicom,ucieszyli sięsmile Od zaręczyn do ślubu minęło 11 miesięcy.
      • marta_i_koty Re: zaręczyny opowiadać 23.04.09, 16:05
        Bylismy razem 2 lata, gdy urodził sie nasz syn. Gdy młody miał 3,5 roku
        doszliśmy do wniosku, ze pora zalegalizowac konkubinat i nie zawiadamiając
        nikogo wzięlismy ślub - bylismy my, świadkowie i dzieckosmile Zaręczyn nie było, bo
        by mi to waliło jakąs hipokryzją na kilometrwink
    • andziulec Re: zaręczyny opowiadać 24.05.09, 00:13
      Kompletne zaskoczenie na imprezie u znajomych. Moja zgoda i największy życiowy
      błąd. Obecnie rozwódka najbardziej zadowolona z obecnego stanu rzeczybig_grin
      • guderianka Re: zaręczyny opowiadać 24.05.09, 09:20
        Pojechaliśmy na grzyby ale był nieurodzaj
        Nagle krzyknął : Wkońcu mam i kucając wyciagał coś spod krzaka
        Gdy podeszłam klęcząc wyciągnął przed siebie rekę z pudełeczkiem i
        spytał czy będę jego żoną
        Założył pierścionek na palec gdy usłyszał TAK
        Skoczyłam na niego z radości a on po kilku sekundach powiedział-e-
        nie wiem jak to robią w filmach ale mi jest już ciężkotongue_out
        wink
    • deela Re: zaręczyny opowiadać 24.05.09, 12:48
      nooooooo wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeec
      bylo to tak
      poznalam mego chlopa jakos we wrzesniu x roku, spotkalismy sie 4 razy
      1 raz jak sie poznalismy
      1 raz jak mialam cos w wawie do zalatwienia
      1 raz jak na poczatku listopada mnie odwiedzil
      1 raz jak na sylwka do niego pojechalam
      jakos tak na poczatku stycznia roku nastepnego dzwonil do mnie
      cos tam nawijamy a moja mam z kuchni
      (osoba dowcipna i zlosliwa w najlepszym deelowym wydaniu)
      mowi w te slowy
      "a to znowu ten dzwoni?"
      "no ten"
      "a co on tak wydzwania? oswiadczylby sie a nie cie tylko sciemnia!"
      "co? co?" - dopytywal sie zaciekawiony chlop
      "moja mama mowi ze bys sie oswiadczyl a nie sciemy walisz" podsuwam mu uprzemie
      "jak przyjade to sie oswiadcze" żachnął się chlopina
      z powodow rozych chlop mogl przyjechac dopiero w polowie lutego
      oswiadczyl mi sie w moje wlasne 25 urodziny jak sie 5 raz w zyciu na oczy
      widzielismy smile
      slub odbyl sie nieco ponad pol roku pozniej
      • cudko1 deela 25.05.09, 14:31
        hehebig_grinbig_grinbig_grin dobre
    • jk3377 Re: zaręczyny opowiadać 24.05.09, 12:55
      hahha gdyby nie ja to pewnie do dzis by sie nie zdecydowal...nie
      lubi zmian ale uwielbia gdy jest juz po nich...taki dziwak...
      tak wiec po 6,5r bycia razem powiedzialam ze albo w ta albo wcale bo
      ja juz nie mam ochoty dluzej czekac...niby wyszlo wszystko jak ma
      byc ale to ja popchnelam go do tego...a on mysli ze to dzieki
      niemu...hhahah i tak powinno bycsmile
      zareczyny swietnie wyszly,tort w ksztalcie serca,rodzice,mlody
      ukleknal,pierscionek super,rozmowy o weselu...
    • eva_mendez tak ale powiedziałam nie 24.05.09, 23:33
      mnie sie oświadczył jak w romantycznym filmie ale odmówiłam. Głupi był, na
      drzewo z nim. Czekam na czarnego księcia na białym koniu big_grin w zbroji, któremu
      będę szyć CZAPRAKI i ja tu będę urządzać smile
    • mondovi Re: zaręczyny opowiadać 25.05.09, 09:24
      ja pierścionek dostałam z okazji ciązy, bez "wyjdziesz za mnie" itd. Gdzies po 2
      latach zapytał się "zostaniesz moją żoną", kompletnie znienacka, w domu, w
      okolicznościach okołoobiadowych: zero nastroju wink i tak mnie to pytanie zbiło z
      pantałyku, że powiedziałam "nie, bo ja nie chcę wychodzić za CIEBIE za mąż",
      zamiast "nie, bo ja w ogóle nie chcę wyjść za mąż"... Ale była atmosfera
      potem... na nic były moje tłumaczenia, że się przejęzyczyłam. Po jakims czasie
      ponowił pytanie i ja raczej z poczucia winy powiedziałam, coś w stylu "no
      dobra". taka ze mnie księżniczka z bajki smile od "oświadczyn" minęły ze dwa
      następne lata i jakoś wesela na horyzoncie nie ma smile
      • magi.magi11 Re: zaręczyny opowiadać 28.08.09, 13:40
        absolutnie nie polecam tych Pań z rzymskiegoapartamentu do
        organizowania czegokolwiek. Wyjatkowy brak profesjonalizmu.
        korzystanie z ich uslug to jak wyrzucenie gigantycznych pieniedzy w
        bloto i strata czasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka