magiczna_marta
29.04.09, 11:24
Tyle miesiecznie kosztowac bedzie nasz spokoj.
Bedziemy mieszkac praktycznie obok przedszkola do ktorego dostal sie
Mlody.
Klucze odebrane, jutro przeniesiemy rzeczy.
Facet przed praca przyjechal do nas, bo mial po drodze,
podpisywalismy umowe, tesciowa wpadla ze ona sie nie zgadza, ze nie
mozemy! sie wyprowadzic, ze jak podpiszemy ta umowe to ona mojego
meza wydziedziczy. Moj stary na to "to sobie wydziedziczaj!" i
chlast, zamaszysty podpis zlozyl na umowie. Wkurwil sie strasznie ze
wioche przy obcym facecie robi, cale zczescie ze tamten sie nie
wygadal ze to mieszkanie tak blisko.
Sluchajcie, moj M sie strasznie wkurwil, ale to tak ze w zyciu go
takiego wpienionego nie widzialam i powiedzial jej ze pozwie ja do
sadu o splate. Dla mnie prawo to czarna magia, procz kilku
paragrafow, i zastanawiam sie, jesli nie uda mi sie go przekonac
zeby tego nie robil, tzn zeby darowal sobie ta splate na razie,
dopoki ona zyje, to co on moze zrobic? Wiecie, jak wielka suka by
nie byla, matka to matka, tak troche glupio zeby syn matke po sadach
ciagal.