No jest taka jedna. Wszystko jej się należy, tylko nie robota.
Gdzieś z miesiąc temu naskoczyłyśmy na siebie, bo robota niezrobiona
przez idiotkę spada na mnie. Za to kasa bynajmniej nie. Mam jakiś
zakres tolerancji (bo mi się laska wydawała w miarę OK), ale
ograniczony. Idiotka nadęta, stawia się i demonstruje- mam już
rozstrój nerwowy. Z opierdolenia jej przez szefa może nic nie wyjść,
bo ten ma rok dobroci powszechnej i wziął sobie na cel załagodzić
problem. A tym czasem panienkę trzeba poprostu pogonić do roboty i
to ostro!!!
Drogie Panie: PROSZĘ WYŁĄCZNIE O WPISY PEŁNE WSPÓŁCZUCIA, WSPARCIA I
POTWIERDZENIA MOICH RACJI .