w_miare_normalna
05.05.09, 15:32
W poniedziałek tydzień temu poszłam do lekarza bo mała w niedziele
zaczęła kaszleć i harczeć.Nie było mojej lekarki,więc przyjęła nas w
zastępstwie inna lekarka.Osłuchowo było wszystko ok,więc nic nie
zapisała i kazała podawać inhalacje tak jak daje oraz ketotifen też
bez zmian.Kurde cieszyłam się,że wszystko ok.W czwartek miałam wizytę
u pulmonologa i stres,że małą mi zostawią bo harczała tak,że wszyscy
na nas patrzeli,a kaszel nie zmalał.Pulmonolog stwierdził,że
osłuchowo super i że mam dawać tak jak daje wszystko,ale
zapobiegawczo zapisał Eurespal.No i dziś skończyło mi się
mleko(bebilon Pepti),więc zamówiłam się do lekarki,poszłam z małą bo
nie miałam gdzie jej zostawić(przy telefonicznym zamówieniu recepty
jest czas oczekiwanie 2 dni za receptą,a normalnie lekarka daje od
ręki)Pediatra mówi,że mam małą rozebrać to ją zbada od razu,że już
się nie męczyć z Eurespalem.No i co się okazuje??Że ma zapalenie
oskrzeli i spazmy płucne!!Zapisała augumentin i kazała podwoić
inhalacje(czyli 8 razy dziennie)oklepywać i w piątek do kontroli,a ja
maturę mam
No i mam teraz stres,że się skończy tak jak w styczniu,czyli
zapaleniem płuc.Ale w sumie wtedy nie dawałam antybiotyku,a teraz
zacznę szybko działać to może nie dojdzie do płuc?
Nie dość,że matura na głowie to jeszcze dziecko chore.
Przez to wszystko obiadu dziś nie zrobiłam,żeby tylko K. się nie darł
bo to już w ogóle będzie wszystko do pupy.aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
to się wyżaliłam !