siedze przy kompie; tzw.druga połówka śpi; .... a ja "kątem ucha"
słyszę, ze ktoś wszedł do pokoju.... odwracam się, a tam "synek"
(7lat) stoi i nic.... podchodzę i pytam się
-Grzelka, co tam?
dłuuuga cisza...
- nic, nic..pójdę już
i poszedł...
ja za nim, a on sipu pod kołderkę i spi...
hmmm... ostatno w piątek było podobnie; wchodzi do nas do pokoju..
byłam pewna ze my go obudziliśmy...(a było już po wszystkim

)
zlękłam się jak głupia...a on przeszedł do kuchni, postał i wrócił
do siebie...
myslałam ze to jednorazowe..ale dzisiaj znowu? hmm
zobaczymy jak będzie jutro