Wczoraj rozegrala sie pod moimi oknami

Wlasciwie to poszlo o kosz ktory
stio pod blokiem. Pan jeden upatrzyl go sobie do przypinania roweru. Dzieciaki
chca grac i tu powstaje problem, bo pan na dzieci wrzeszczy, ze mu rower
zniszcza, a dzieciaki nie poczuwaja sie do oddawania jedynego okolicznego
miejsca rozrywki dla roweru owego pana. Pan twierdzi, ze ma prawo sobie tam
rower przypiac, no ale chyba jednak wieksze prawo maja dzieciaki do grania, bo
do tego kosz sluzy. Dziad sie zaparl i roweru przestawic nie chce, rodzice
dzieckow stwierdzili, ze skoro tak, tto mlolaci beda rower niszczyc bo gdzies
grac musza. Jak myslicie, jak to sie zakonczy? Ktos pewno wkoncu kosz
przewroci, zeby dziad roweru nie stawial a dzieciaki nie graly