Dodaj do ulubionych

Sprawa sie rypla

16.05.09, 00:59
Zapisalam sie do was baby jakis czas temu ale pisac? Nie mialam ku
temu zacnej okazji co by sie podzielic czyms godnym uwagi, ale
dzisiaj kurwa nie dalam rady. Na poczatku zaznacze, ze rzucialm sie
czas jakis temu w brazylijskie strony i tak tkwie po dzis dzien.
Czytajcie:
Sprawa sie rypla
No moze raczej: 'wyszlo szydlo z worka'. Wczoraj odwiedzil mnie
facet z tzw. Policji Federalnej, aby sprawdzic czy moja corka
napewno istnieje, czy mieszkam tam gdzie podalam i takie tam...w
celu obdarzenia mnie stala wiza. Ku mojemu zdziwieniu facet, ktory
pracuje w dziale ds. emigranow i obcokrajowcow ni w zab nie gada po
angielsku. Plus do tego bardzo byl zaskoczony, ze ja - polka wladam
i polskim i angielskim plus lamanym portugalskim. Ale do rzeczy.
Przyszla-potencjalana (tesciowa) robila za 'tlumacza'. Znaczy
sluchala, tlumaczyla sie i miala przekazac wszystko staremu (jak sie
pozniej okazalo nie wszystko dobrze zalapala). Ale. Chodzi o to, ze
z rozmowy wyszlo (bo opowiedziala facetowi historie swojego zycia i
zycia corki - wiem, bo rozumiem), ze rodziny sie znaja i se
wiadomo 'moga pomoc.
Stary przyszedl z roboty i sie pyta matki:
A zapytalas go o prace? Przyszla-Potencjala: Dla ciebie, synu?
C: Nie, nie dla mnie, dla L! P-P: Co??!! Dla niej? (!) Przeciez ona
ma male dziecko i nie moze pracowac! Przynajmnie do 4 roku zycia
powinna siedziec w domu.
I to z takim tonem, ze dala nam mocno do zrozumienia, ze w kwestii
pomocy na opieka dziecka, gdybym dostala jakos prace, nie mozemy na
nia liczyc. Suma sumarum - wyszlo szydlo z worka, a moze raczej
babsko z przemilej kobiety.... Stary mowi, ze ona to by chciala aby
zatrudnic kogos do pomocy w domu (burzuazja kurwa jego mac)to ona
wtedy by nie miala nic do roboty. Tak jak by kurwa miala! -
dzieciaki odchowane, 25 lat bezrobotna kura domowa, maz ja zostawil
wieki temu, siedzi w domu calymi dniami, oglada telenowele,
wieczorami dwa razy w tygodniu leci na balet i zakupy w centrum
handlowym.
Nie twierdze, zeby kolkiem z dzieciakiem siedziala dzien i noc. No
ale sie wypiela i tyle. A dzis mamy 3 rocznice ze starym i znow
kurwa przyszlo nam siedziec w domu bo przyszlo-potencjala na balet
leci (jak co tydzien)...Kurwa, kurwa. . .
Przyjechalm tu z Londynu i co? Zamienil se stryjek siekierke na
kijek...

Nie ma to kurwa jak nasze polskie babcie. . .
Obserwuj wątek
    • semida Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 01:04
      Yyyyy,nie kumam-ale to chyba po tym winie
      • ligiacris namieszalam- prostuje 16.05.09, 01:15
        a bo chyba niezle namieszalam, bo wkurw mnie wciaz trzyma. Krotka i
        zwiezle: tesciowa mi notorycznie odmawia wspolpracy przy opiece nad
        dzieciakiem a dzis mam 3 rocznice ze starym i siedze przed kompem
        zamiast se smigac po miescie na romatycznej kolacji. . .
        semida napisała:

        > Yyyyy,nie kumam-ale to chyba po tym winie
        • kowalowa Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 01:26
          ale że ona niby musi? teraz to ja nie kumam...
          • karshaj Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 03:58
            Moze i nie musi, ale milo by bylo, gdyby jednak troche pomogla.
            Doskonale Cie rozumiem, ja tez mieszkam w cieplym kraju, moja tesciowa chociaz
            korzenie ma polskie, nie jest typowa polska babcia. Nawet babcia do siebie mowic
            nie pozwala, tylko wymyslila jakis inny zwrot, ktorym wnuki sie do niej zwracaja.
            Fajna z niej babka, moge z nia pogadac o wszystkim, ale o opieke nad wnukami nie
            mam co liczyc. Ona ma swoje zycie, swoje dzieci juz odchowala, tez jej nikt nie
            pomagal, a mloda byla i sama...i takie tam gadki!
            Mieszkam tu dopiero poltorej roku a z mezem poza domem bylismy sami bez dzieci
            moze ze dwa razy, niestety. smutne to ale prawdziwe.
            Teraz to juz sie nawet przyzwyczailam, ale na poczatku to bardzo bolalo, w
            Polsce mamie podrzucalismy malego kazdy weekend, doslownie kazdy. Babcia byla
            szczesliwa, ze ma wnuka(tym bardziej ze wiedziala, ze juz niedlugo nie bedzie go
            widziec-planowalismy wyjazd), wnusiu u babci mogl wszystko i uwielbial u niej
            zostawac, a ja z mezem moglismy sobie oddechnac pelna piersia i nadrobic za caly
            tydzien, gdy zycie toczy sie sie wokol pracy i malego.
            Zaraz dostane becki, ze podrzucalam dziecko, zeby mi nie przeszkadzalo w
            zabawie.Ale wiecie, co??? ja mysle ze bylam o wiele lepsza matka wtedy niz
            teraz. Odpoczelam sobie jedna nocke bez plieluch, dziecko bylo w najlepszych
            mozliwych rekach, a ja ladowalam sobie baterie. A teraz jade ciagle na rezerwie,
            nie mam tyle cierpliwosci do dzieci( teraz ma dwojke), czasami padam na pysk. I
            konca nie widac!
            Nawet nie moge miec zalu do tesciowej, bo to nie chodzi, ze ona jest wredna,
            fajna jest, tylko nie uwaza ze powinna, a raczej mogla by czasami pomoc. choc
            jeden wieczor w miesiacu.
            • karshaj Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 04:01
              to znowu ja, cos pojebalo mi sie z tekstem, bo koniec moich wynurzen pod
              sygnaturka sie ulokowal.
              • hellious Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 07:15
                Z tesciowymi tak juz jest tongue_out Moja mimo ze mieszka przez ulice, z mlodym na
                spacerze byla raz i to przymusowo. My z mezem sami nie bylismy odkad sie brzucha
                pozbylam. Tesciowa klapie geba na prawo i lewo, ze po remoncie to ona bedzie
                przychodzic, zabierac Domnika na plac zabaw ( mamy pod blokiem) itp,Remont juz
                sie dawno skonczyl, a ona nie byla nawet zobaczyc, jak chata wyglada, o
                przyjsciu do wnuka nie wspomne. I ok, niech nie przychodzi, niech sie nie
                zajmuje, ale niech tez nie pierdoli do obcych bab ze ja zla bo jej dziecka nie
                przyprowadzam, albo ze dziecko dzikus bo babci buzi nie da. A co, ma sie z obca
                baba calowac, ktora widuje od swieta??
                Takze widzisz, nie jestes samasmile
                • dlania Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 09:29
                  Ligiacris, no tsk bywa. Moja i owszem, pomaga od czasu do czasu, ale o stałej
                  pomocy nie ma mowy. A w tamte wakacje tydzien przed naszym planownym wyjazdem be
                  dzieci (na całe 3 dni) powiedziała, że ona ma jednak inne plany. I co? No i ma
                  do tego prawo. Więc trza byc samodzielnym, na wieczorek mozna zatrudnic
                  dziewczyne do pomocy, a potem dziecko do złoba czy przedszkola i już. ja tam mam
                  satysfakcje, że jetem samodzielna i niezalezna od niej.
                  • hellious Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 09:33
                    hehe, przypomnailo mi sie, jak mnie moja kiedys w chuja zrobilabig_grin Ugadalam sie z
                    nia na kilka dni wczesniej, ze zajmnie sie mlodym ze trzy godzinki, bo chce
                    malzonowi tort na urodziny zrobic. I myslalam, ze sie dogadalysmy. Pol godziny
                    przed planowanym zaprowadzeniem d niej mlodego pisze do niej na gg ze juz sie
                    zbieramy, a ona mi na to, ze nie, bo idzie sobie drzwi ogladac! A na tort
                    przylazla... tylko ze dupa z tortu wyszlauncertain
                    • magiczna_marta Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 10:01
                      Hehe, moja przez 2 i pol roku, w tym poltora roku ponad wspolnego
                      mieszkania NIGDY nie zaproponowala nawet ze zabierze dziecko na
                      spacer, tylko sie wpieprzac potrafila co dziecko je, jak jest
                      ubrany, dlaczego biega.
                  • w_miare_normalna Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 10:10
                    u mnie to samo.
                    moja mama nie była z małą ani razu,teściowa raz kiedy leciałam na
                    solarium,generalnie zostaje z małą moja babcia czyli może ze 2 razy w
                    miesiącu,raz kiedy jedziemy do marketu i raz kiedy jade do szkoły.nie
                    proszę się nikogo,ale chętnie bym odpoczeła.mała grzeczna,więc
                    problemu by nie mieli gdyby wziaął ją ktoś na choćby 3-4 godzinki,a
                    ja bym sobie odespała,ale cóz ..
                    wkurza mnie jednak jak ktos mi mówi'Roxanka nie grzeczna?nie
                    wierze,ty chyba nie grzecznego dziecka nie widzialas.
                    Tak,latwo sie mowi jak sie z roxanka przebywa 3 godzinki w miesiacusmile
                  • ligiacris Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 12:15
                    Tez bym se zatrudniala, ale tu nie ma mozliwosci. Tu dla np.
                    studentki dorabianie jako nianka jest ublizajace, bo zawod owy
                    zarezerwowany jest dla okreslonej grupy spolecznej, ktora wypina na
                    sie na dorywcze bawienie dziecka. Chcesz nianie to ja zatrudnij na
                    caly etat, plac za jedzenie i bilety autobuswe a najlepiej przygotuj
                    osobny pokoj do spania. . .i jeszcze traktuj jak czlonka rodziny -
                    nie stac mnie na to...Probowalam - nie znalazalam...
            • ligiacris Re: namieszalam- prostuje 16.05.09, 12:09
              och... namieszalam w moim watku, a jedak ktos zalapal hyrrraaa! ot i
              wlasnie mowa o tym, co bym chciala i ja czsem odlezec nieprzespane
              noce ale przyszla-potencjalna (z ktora pomieszkuje) zajeta jest albo
              malowaniem paznokci albo wybiera nowe ciuchy na balet. . .musiec nie
              musi mi pomagac - litosci, ale wspomoc by mogla raz jeden? smile
    • luzbel26 Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 09:41
      Ku mojemu zdziwieniu facet, ktory
      > pracuje w dziale ds. emigranow i obcokrajowcow ni w zab nie gada
      po
      > angielsku.

      Przypadłość krajów latynoskich,nie jestem zaskoczona.

      C: Nie, nie dla mnie, dla L! P-P: Co??!! Dla niej? (!) Przeciez ona
      > ma male dziecko i nie moze pracowac! Przynajmnie do 4 roku zycia
      > powinna siedziec w domu.

      Jak wyżej i zaskoczona jestem twoim zaskoczeniem.

      Suma sumarum - wyszlo szydlo z worka, a moze raczej
      > babsko z przemilej kobiety

      A może raczej na własnej skórze doświadczyłaś co znaczy inna
      mentalność.

      A dzis mamy 3 rocznice ze starym i znow
      > kurwa przyszlo nam siedziec w domu bo przyszlo-potencjala na balet
      > leci (jak co tydzien)...

      Ma własne plany i co w tym złego?

      • lanka3 Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 10:05
        jako kobieta w leciwych latach i przyszła babcia coraz bardziej, po
        czytaniu postów młodych mam, utwierdzam sie w przekonaniu że czasami
        to i może zajmę się wnukiem-wnuczką, ale stała opieka? i to jeszcze
        ma być mój obowiązek? no i co z tego że teściowa woli seriale i
        balety? widocznie woli to niż zmnienianie pieluch i gotowanie dla
        malucha, w końcu to nie ona zrobiła wam dzieciaka. Bo wiecie młode,
        życie zaczyna się jak dzieci wyprowadzą się z domu i pies zdechnie.
        Babcia-Polka uwieszona wnukami to nie nasza bajka.
        • wilma1970 Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 10:17
          Słusznie, lanka3. Moje plany na życie, jak najmłodsze wyfrunie z domu to podróż
          dookoła świata.
        • granadax Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 10:50
          ja sobie nie wyobrazam, ze za dziesiec lat, a tak sie moze stac bede od nowa
          wychowywala dziecko mojego syna i synowej. Syn ma 15 lat.
          Czy oni zechca przyjsc do mnie zanim zdecyduja sie na dziecko i uzgodnia moj w
          tym udzial, tak abym mogla kierujac sie wlasnym szczesciem i wlasna
          nieprzymuszona wola mogla wybrac, czy wole balet, seriale, zakupy w
          hipermarkecie czy raczej dzieci????. Ja dzieci juz mam od 15 lat w tym jedno
          roczne. Nie pozwole sobie, zeby mi ktos chocby to byl moj ukochany cudowny synek
          pisal scenariusz mojego zycia. Troche empatii drogie panie. Wystarczy na chwile
          zamknac oczy i zajac miejsce tesciowej. Przecuez nia bedziesz!!! zapytaj siebie
          czy masz ochote w koncu, kiedy mozesz pierdziec sobie w stolek, nanczyc dzieci?
          Dajcie spokoj dziewczyny, punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia. Zmiencie
          miejscowke i zobaczycie jak szybko podwieziecie tesciowa na balet.
          Zaloze sie ze zadna z was nie konsultowala posiadania dziecka z tesciowa?
          prawda, a woec skad wymaganie aby sie tym dzieckiem zajmowala. Naprawde nie moge
          tego pojac.
        • ligiacris lanka3 16.05.09, 12:34
          A kto mowi mowi o stalej opiece?Obowiazkach jakich?
          NIe chce z dzieckiem posiedziec - wolna wola tylko niech nie
          dopieprza sie przy okazji jak wychowuje dziecko. Bo to niby jej
          obwowiazek uswiadamiac mnie jak dziecko sie wychowuje? No chyba nie,
          bo swoje juz odchowala.
          Ja tam nie wiem, moja mama by mi posiedziala i wziela by dzieciaka
          na kilka godzin co bym mogla z mezem pojsc na kolacje. . .(pierwszy
          raz od 3 la) i jabym to samo dla corki zrobila. . .

          lanka3 napisała:

          > jako kobieta w leciwych latach i przyszła babcia coraz bardziej,
          po
          > czytaniu postów młodych mam, utwierdzam sie w przekonaniu że
          czasami
          > to i może zajmę się wnukiem-wnuczką, ale stała opieka? i to
          jeszcze
          > ma być mój obowiązek? no i co z tego że teściowa woli seriale i
          > balety? widocznie woli to niż zmnienianie pieluch i gotowanie dla
          > malucha, w końcu to nie ona zrobiła wam dzieciaka. Bo wiecie
          młode,
          > życie zaczyna się jak dzieci wyprowadzą się z domu i pies
          zdechnie.
          > Babcia-Polka uwieszona wnukami to nie nasza bajka.
      • ligiacris izabel26 16.05.09, 12:27
        luzbel26 napisała:

        > Ku mojemu zdziwieniu facet, ktory
        > > pracuje w dziale ds. emigranow i obcokrajowcow ni w zab nie gada
        > po
        > > angielsku.
        >
        > Przypadłość krajów latynoskich,nie jestem zaskoczona.

        A ja jestem.


        > C: Nie, nie dla mnie, dla L! P-P: Co??!! Dla niej? (!) Przeciez ona
        > > ma male dziecko i nie moze pracowac! Przynajmnie do 4 roku zycia
        > > powinna siedziec w domu.
        >
        > Jak wyżej i zaskoczona jestem twoim zaskoczeniem.

        A to niby dlaczego??

        > Suma sumarum - wyszlo szydlo z worka, a moze raczej
        > > babsko z przemilej kobiety
        >
        >A może raczej na własnej skórze doświadczyłaś co znaczy inna
        > mentalność.

        A wlasnie - CZYTAJ MIEDZY WIERSZAMI

        > A dzis mamy 3 rocznice ze starym i znow
        > > kurwa przyszlo nam siedziec w domu bo przyszlo-potencjala na
        balet
        > > leci (jak co tydzien)...
        >
        > Ma własne plany i co w tym złego?

        Zlego niby nic, ale jak kurwa zaplacic za czynsz trzeba - to ja, bo
        sie z sasiadka poklucila i nie gada od pol roku. Albo jak sie pilot
        od bramy elektrycznej rozwali, to kto, kurwa do sasiadki ma leciec
        po numer telefunu do fachowca? A no ja?? (bo zazwyczaj w domu tylko
        ja i ona sidzimy calymi dniami)
        A jak kolezanka dzwoni, a ona wczoraj byla bez niej na balecie to
        kto ma klamac, ze jej w domu nie ma, albo ze byla na koalcji z
        rodzina? Niby kurwa ja. . . Nie klamie i nie zciemniam..wypianam sie
        tak ja i ona sie wypiela.
        Dodam tylko, ze tydzien temu obiecala ze dzieciakiem
        posiedzi...zapomniala jej sie...

        A ty to juz czasem nie tesciowa??
        • luzbel26 Re: izabel26 16.05.09, 13:07
          > > C: Nie, nie dla mnie, dla L! P-P: Co??!! Dla niej? (!) Przeciez
          ona
          > > > ma male dziecko i nie moze pracowac! Przynajmnie do 4 roku
          zycia
          > > > powinna siedziec w domu.
          > >
          > > Jak wyżej i zaskoczona jestem twoim zaskoczeniem.
          >
          > A to niby dlaczego??

          Bo nie wiem gdzie ty się uchowałaś,że tak zaskakuje cię fakt,że w
          bardzo patriarchalnej kulturze latynoskiej panuje przekonanie że
          miejsce kobiety jest w domu.Rozumiem że mało przyjemnym
          doświadczeniem może być przeżycie tego na własnej skórze,ale twoje
          zdumienie dowodzi braku elementarniej wiedzy o świecie.

          > > Ku mojemu zdziwieniu facet, ktory
          > > > pracuje w dziale ds. emigranow i obcokrajowcow ni w zab nie
          gada
          > > po
          > > > angielsku.
          > >
          > > Przypadłość krajów latynoskich,nie jestem zaskoczona.
          >
          > A ja jestem.

          Jak wyżej,wystarczy poczytać o krajach latynoskich żeby mieć
          świadomość że z angielskim u nich krucho.

          > > Suma sumarum - wyszlo szydlo z worka, a moze raczej
          > > > babsko z przemilej kobiety
          > >
          > >A może raczej na własnej skórze doświadczyłaś co znaczy inna
          > > mentalność.
          >
          > A wlasnie - CZYTAJ MIEDZY WIERSZAMI

          Przeczytałam dokładnie;nazwałaś teściową babskiem bo nagle zderzyły
          się wasze światopoglądy.Tylko coś mi się zdaje że to ty mieszkasz u
          niej,w jej domu,w jej kraju.I przyznaję,mieszkasz w kraju bardzo
          trudnym dla cudzoziemki,ale to ty jesteś gościem.Wyprowadźcie się i
          żyjcie osobno po europejsku.

          > Dodam tylko, ze tydzien temu obiecala ze dzieciakiem
          > posiedzi...zapomniala jej sie...

          Jeśli tak to macie prawo mieć żal.

          > A ty to juz czasem nie tesciowa??

          Za jakieś dwadzieścia lat może będę.



      • angel-marta Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 22:52
        noż kurde nie bądź taka upierdliwa, przecież wiadomo że nic złego ze ma własne
        plany. Wątek jest na zasadzie wygadania się, że mogłaby choć raz w rocznice sie
        zająć.
    • karra-mia Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 10:19
      Ja nie bardzo rozumiem problemu.
      Wasze dziecko, a nie babci i uważam, że babcia wcale nie musi
      siedzieć z dzieckiem, podczas gdy ty będziesz pracować. prawda? Ja
      też nie pracuję, jestem z synem w domu. Co prawda moja mama i
      tesciowa są jeszcze młode i pracuja, ale to nawet dobrze, bo
      wychowuję syna po swojemu, nikt mi się nie wtrąca (no poza teściową -
      ale to na inny watek).
      Uważam, że szydlo z worka wyszło, ale jeżeli chodzi o ciebie. Wiesz
      nie można zjeść ciastko i mieć ciastko i nie możesz wymagać, zeby
      babcia rzuciła w cholerę całe swoje dotychczasowe zycie i poświęciła
      się wnukowi. Ona swoje dzieci wychowała i teraz ma prawo korzystac z
      zycia tak? No chyba, ze babcia to już do niczego innego się nie
      nadaje, tylko do odchowania wnuczat, a później to już do trumny.
    • ez-aw Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 11:09
      Może jestem dziwna, ale nie rozumiem Cię.
      I to z takim tonem, ze dala nam mocno do zrozumienia, ze w kwestii
      > pomocy na opieka dziecka, gdybym dostała jakąś prace, nie możemy na
      > nią liczyć.
      A rozmawialiście kiedykolwiek z nią na ten temat? Czy chce zająć się dzieckiem, czy podoła? Z twojego listu wcale nie wynika, ze kobieta kiedyś jasno powiedziała że będzie się zajmować Waszym dzieckiem, byś mogła iść do pracy. Więc czemu się dziwisz, ze teraz nie chce? Wygląda mi na to, że to raczej Ty lub Wy mieliście takie nadzieje/wyobrażenia i teraz jesteście zawiedzeni.

      > Nie ma to kurwa jak nasze polskie babcie. . .
      Z tym też się nie zgodzę. Nie wszystkie polskie babcie tak chętnie zajmują się wnukami. Na forum często dziewczyny wypowiadają się ze radzą sobie same, bez pomocy babć. Mi jakoś nie przychodzi do głowy prosić mamę by zajęła się wnukiem. np, dziś potrzebuję spokój do nauki, wysłałam męża z dzieckiem do mamy (ustalone wcześniej). Ale to mąż będzie się zajmował dzieckiem - nie babcia.
      A jeśli chodzi o rocznice ślubu - my idziemy do knajpy z dzieckiem, alebo w jakiś inny sposób spędzamy razem czas, by to uczcić. To nasze dziecko i to my mamy się nim zajmować, a nie wyręczać babcia, bo chcemy się zabawić.
    • karshaj Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 11:24
      Mnie na przyklad wcale nie chodzi, zeby babcia siedziala z dziecmi codziennie
      po kilka godzin. Jak pojde do pracy, to dam dzieci do przedszkola, zdrowsze to
      bedzie dla wszystkich.
      Ale nikt nie zaprzeczy, ze milo by bylo dla wszystkich, gdyby babcia choc raz na
      miesiac zaproponowala( badz zgodzila sie na ewentualna prosbe, badz sama
      wyczaila ze wypada, bo np.jest rocznica slubu, urodziny moje lub meza) ze
      zostanie z dzieckiem w nocy. Nawet nie smala bym prosic moja, by posiedziala z
      dziecmi sama w ciagu dnia, wiem jakie to meczace, ktoras tu ma swietna
      sygnaturke o tym ze dzieci sa jak pierdniecia i ja sie z nia w 100% zgadzam.
      Ale chyba kazda z nas marzy, aby choc raz na miesiac wyjsc z melusiem sama,
      ubraz sie troszke lepiej niz w dres, oko pomalowac i cieszyc sie soba.
      Oczywiscie po wczesniejszym spelnieniu obowiazku kapania, usypiania i takie tam,
      dzieci by po prostu spaly, babcia tez, tylko ze musialaby czuwac.
    • kuzynkakrzysia Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 11:47
      > dzieciaki odchowane, 25 lat bezrobotna kura domowa, maz ja zostawil
      > wieki temu, siedzi w domu calymi dniami, oglada telenowele,
      > wieczorami dwa razy w tygodniu leci na balet i zakupy w centrum
      > handlowym.

      Ma do tego prawo, zazdościsz jej, bo piszesz to z takim żalem w oku.

      > Nie twierdze, zeby kolkiem z dzieciakiem siedziala dzien i noc. No
      > ale sie wypiela i tyle.

      Ma do tego prawo, babcie nie muszą opiekować się wnukami, natomiast mogą
      jeśli wcześniej ustali się z nimi warunki, nim się zeche podjąć pracę. Ona nie
      ma w "dowodzie" Twoich dzieci i jeżeli woli wygodny tryb życia to już jej sprawa .
    • deela Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 12:25
      no to kurwa powiem ci tak
      zes sie kurwa okocila masz bachora to sie nim zajmuj/WYNAJMIJ opiekunke/wyslij
      do miejscowego przedszkola
      a przyszla potencjalna jak ma chec isc na balety to niech idzie a tobie chuj do tego
      • kuzynkakrzysia Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 12:27
        za mało kurwa. Kurwa
        • deela Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 12:36
          wiem sad starzeje sie sad
      • ligiacris Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 12:58
        NO TO ZESMY SE KURWA POGADALY..
    • dlania Tak sie teraz zastanawiam 16.05.09, 12:35
      Co ma tytuł do treści wątku?wink
      • little_fish Re: Tak sie teraz zastanawiam 16.05.09, 12:55
        chyba chodzi o to, że autorce rypły sie plany pójścia do pracy smile
        a swoją drogą, jak czytam niektóre wątki, to sobie myślę "jak ja mam
        dobrze z dziadkami moich dzieciaków", no, ale to troche nie w temacie
      • ligiacris tak se mysle 16.05.09, 12:57
        Co czlowiek to opinia.
        I nie chodzilo mi o to, zeby przywiazac tesciowa sznurkiem do
        dzieciaka, aby mi siedziala z nia calymi dniami a ja w tym czasie se
        bede latac na balety. Milo by jednak bylo gdyby choc raz wybrala
        wnuczke nad swoimi baletami i telenowelami. Bo wpieprzac sie umie w
        sposob wychowania. I wielke oburzenie, ze dziecko nie chce dac jej
        buzi.A jak ma dac i lubic babcie, ktorej ciagle nie ma lub zamyka
        sie w pokoju by ogladac telenowele lub malowac paznokcie? Dzieki za
        slowa zrozumienia. Wiem, ze punkt widzenia zalezy od punktu
        siedzenia. Ja sobie siedze w brazylii, z tesciowa ktora przez 6
        miesiecy nie zparoponowala ze pojdzie ze mna i moim dzieckiem na
        spacer, ktora slodka babcia zaczyna byc tylko w obecnosci osob
        trzecich by ci mysleli ze jest najwspanialsza babcia na swiecie,
        ktora ostatnio obiecala, ze posiedzi w domu z mloda (zreszta poznym
        wieczorem jak ta juz dawno bedzie spac, wiec ani pieluch przewijac
        nie trza ani jedzenia robic nie trzeba, wystarczy byc w domu) i sie
        jej zapomnialo. . .
        Co do tych polskich babc, to tym co nie moga ne nie liczyc
        wspolczuje. Moja mama by posiedziala z mala, przyprowadziala z
        przedszkola, ugotowala jak jest gloda i przewinela pieluche.
        Stwierdzenie 'polskie babcie' nasunelo mi sie wlasnie przez pryzmat
        mojej mamy. Najwidoczniej moja mama jest unikatowa w tej kwestiismile
        No ale zaraz ktos napisze, dlaczego nie wroce do Polski...zlosliwie.
        Otoz bede sie tam zbierac, ale powodem nie jest moja mamasmile
        I nie wiem jaka ja bede babcia - poki co wole myslec, ze pomocna.
        Nie mam natury na zbytnie baletowanie... no ale nigdy nie mow
        nigdy...
        A i dzieciaka mi babcia nie zrobila, tylko sami chcielismy
        i 'cizkao' pracowalismy smile Ale wlsanie to tesciowa plakala nam w
        sluchawke jak to bardzo teskni i zaprasza nas do siebie do domu, do
        wsplnego mieszkania, jak to bedzie nam razniej, wspolnie, milo,
        rodzinnie i zawsze ktos pomoze. . .
        Koncze watek bo i gadac o tym by mozna miesiacami. Co kazda z was to
        inna historia i inna opinia - wiadomo. . .Tak sie tylko wygadac
        chciala i juz sie wygadalam .

        NO TO CZESC!

        wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma
        • deela Re: tak se mysle 16.05.09, 13:07
          w ogole nie wzruszyl mnie twoj los
          jestes typowym babskiem z postawa roszczeniowa ktora na potrzeby drugiego
          dlugasnego i NIC nie wnoszacego do sprawy ubralas w slowa - mogaby i byloby milo itp
          co nie znaczy ze nie musi jak nie ma ochoty i JUZ
          a do ciebie yo i tak nie dociera bo ty "wiesz ze nie musi ale moglaby i byloby
          milo...."
          jak grochem o sciane
          • lanka3 Re: tak se mysle 16.05.09, 14:59
            I to z takim tonem, ze dala nam mocno do zrozumienia, ze w kwestii
            pomocy na opieka dziecka, gdybym dostala jakos prace, nie mozemy na
            nia liczyc - no właśnie, chyba liczyłaś na stałą opiekę w czasie
            swojej pracy bo przecież teściowa sie nudzi w domu jako stała kura
            domowa. Powiem tak - mi rodzice pomagali w opiece nad córką, siostry
            też bardzo mi pomogły, ja pomagałam siostrom i zawsze zostałam z ich
            dziećmi, moja mama do dzisiaj pomaga mojej siostrze, moja siostra
            zostając babcią nie mogła doczekać sie żeby wreszcie mlodzi
            podrzucili jej swoje dziecko a ja na pewno chętnie pomogę córce, i
            poświęcę na to niejeden weekend, ale na taką postawę roszczeniową
            jak twoja to nóż się w kieszeni otwiera
            • lanka3 Re: tak se mysle 16.05.09, 15:02
              a co to są te balety? bo może każda teściowa i matka musi na nie
              latać a ja nie wiem co to takiego?
              • marta_i_koty Re: tak se mysle 16.05.09, 15:12
                Bachorem POWINIEN zajmowac się ten, co go splodził -
                inny najwyzej MOŻE- jesli oczywiscie chce..
                • kuzynkakrzysia Re: tak se mysle 16.05.09, 16:16
                  BACHOR - (hebr. bachur ‘młodzieniec’wink pot. pejoratywne określenie niesfornego
                  dziecka.
                  BACHOR -pogardliwie, z niechęcią o małym dziecku; dawniej: o zaniedbanym dziecku
                  chłopskim, także o dziecku żydowskim (przez pomieszanie z bachor II)

                  Dlaczego nazywasz czyjeś dziecko bachorem?
                  Czy było by Ci miło, gdyby Twoje dziecko ktoś tak nazwał?
                  • deela Re: tak se mysle 16.05.09, 16:17
                    nie wglebiaj sie w nic nie znaczace szczegoly bo o nich tu mowa
                    jak ci ulzy to mozesz mowic o moim bachor
                    mi to zwisa i powiewa
                  • marta_i_koty Re: tak se mysle 16.05.09, 22:36
                    kuzynkakrzysia napisała:

                    > Czy było by Ci miło, gdyby Twoje dziecko ktoś tak nazwał?

                    Gdyby nazwali mojego syna skurwysynem, tobym sie przejęła - określenie "bachor"
                    mi zwisa..
          • m0nalisa Re: tak se mysle 16.05.09, 21:36
            dziewczyny nie badzcie niesprawiedliwe, ja ja rozumiem.
            Ona nie ma roszczeniowej postawy, zal sie w nej wezbral i wkurwila sie dziewczyna.
            Nie macie tak czasem ze ze zmeczenia albo z bezsilnosci obwiniacie caly swiac
            chocby przez minute?
            Jest zmeczona, marzy o chwili spokoju, albo chcialaby wyskoczyc z mezem,
            tesciowa sie wypiela i ma zal.
            Ja tez bym taki moment miala.
            Ja mojej mamie dzieci raczej nie podrzucam- zdazylo sie pare razy kiedy mowilam
            jakie mam plany a ona sama mowila- przywiez ich do mnie sama szybciej zalatwi.
            Przychodzi czasem po Mateusza, zabiera go do siiebie. Ale sama nie prosze nigdy
            ( no sorry poprosilam jak jechalam rodzic i przepraszam na baletach bylismy jak
            nas rodzina odwiedzila w pazdzierniku )bo w sumie daje sobie rade. Ale wiem ze
            moge na nia liczyc a ona jest szczesliwa z moimi potworami.
            Ja wiedzac jaka jest moja mama (jesli chodzi o sprawe opieki ale sporadycznie
            oczywiscie) i nie miec jej w podoredziu , sama niemoznosc poproszenia mamy o
            zostanie z dziecmi raz na jakicz czas powodowalaby u mnie reakcje jak u
            wspomnianej foremki.

            Asss sie nabazgralam smile
    • aga9001 Re: Sprawa sie rypla 16.05.09, 15:47
      Wydaje mi sie, że podejmując decyzję o wyjeździe do innego państwa,
      każdy powinien zaorientowac sie w zwyczajach jakie tam panują
      (jeżeli tego nie wie wink Skoro znalazłaś teraz forum aby sie wyzalic,
      to przed podjęciem decyzji trzeba było poszukac kobiet które by Ci
      poopowiadała co nie co.
      Jeżeli metalnośc prawie teściowej odpowiada standardom tam
      obowiązującym to co sie dziwisz, że nie chce pilnowac dziecia. A co
      do pilnowania dzieci dla przyjemności rodziców dziecia to nie tylko
      za granicami babcie się wypinają.
      W sumie to nie ich dzieci, a rodzice jak chcą miec przyjemności to
      niech sobie radzą sami smile

      I nie jestem teściową smile żeby nie było. Moja teściowa też raczej nie
      pilnuje, bo nie ma ochoty :0 Więc radzimy sobie różnie
    • ligiacris ale mi sie watek rozwinal! 16.05.09, 17:45
      Do tych co mnie zwyzywaly i zlachaly:

      Spadam moje szanowne kolezanki bez kontynuacji watku, bo nie chce
      sie dowiedziec, ze oprocz wrednego babska o postawie rozczeniowej
      jestem wyrodna matka, ktora chce porzucic dziecko na rzcz podjecia
      pracy lub tez baletowania. Ide do mojego dziecka, bo na
      dopierdalanki, zwlaszcza od osob ktore nie maja zielonego pojecia o
      miomzyciu zwyczajnie nie mam czasu... tak jak nie mam czasu i checi
      pieprzyc trzy po trzy o jakies np. lipie. . .

      ps. a myslalam, ze dopierdalanki to tylko na emamie smile
      wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma
      • deela Re: ale mi sie watek rozwinal! 16.05.09, 21:35
        heh nastepna
        krzyz na droge
        • aga9001 Re: ale mi sie watek rozwinal! 16.05.09, 22:02
          Tu nie chodzi o jakies dopierdalanki tylko o dialog. To co mamy sie
          po glowach głaskac??
      • karra-mia Re: ale mi sie watek rozwinal! 16.05.09, 22:42
        się tak zastanawiam... pieprzą coś o jakimś dupolizaniu na maglu, a
        jak piszemy im, co myslimy, nazywamu rzeczy po imieniu, to się
        księżniczki obrażaja, bo im dopierdalamy.
        I bądź tu mądry i pisz wiersze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka