no właśnie. Bo i na nas ktoś kiedyś bedzie narzekał. Piszcie, czego
absolutnie nie bedziecie mogły zaakceptować. I nie odpowiadajcie, że
wszysto Wam pasuje, bo to nieprawda. Ja pewnie bedę - niestety -
wtrącać się do wychowania, jeśli mój syn będzie dzieciom na zbyt
wiele pozwalał - ja jestem zwolenniczką dyscyplny. A no i dziecko
obowiązkowo trzeba hartować, czyli trzymać w zimnie.

Poza tym -
równiez niestety - żeby synowa była dobra, to musze ją polubić.
Jeśli bedzie to dziewczyna niewzbudzająca mojej sympatii.... to
kurde, raczej da się to odczuć (nawet jeśli się będę starać). I
absolutnie nie zgodze się na ciągłą opiekę nad wnukami;P. Wyjątkiem
będę rocznice i urodziny (a niech im będzie).
Przyznawać sie jak na spowiedzi!