Dodaj do ulubionych

A'propos rocznicy...

02.06.09, 12:34
Za dwa tygodnie mamy i pewno bedzie lipa sad Jak zwykle nie mamy co z
maloletnim zrobic, wiec bedziemy swietowac pod osloną nocy... A ja bym tak
chciala choc jeden dzien sam na sam z tym malzonem marnotrawnym spedzic...
Polezc gdzies na spacer po wydymach czy gdzie indziej, powspominac,
poodswiezac dawne motylki itp... sad I chuj, no sad
Obserwuj wątek
    • tabakierka2 Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 12:36
      podrzuć bratu na wieczórwink
      albo teściowej! niech się wykaże trochę!!!
      • hellious Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 12:41
        Bratu nie podrzuce, bo oni dzieciakow w ogole nie pilnuja i juz raz sobie leb u
        nich rozwalil skaczac z oparcia fotela. Nie usmiecha mi sie odbierac polamanego
        dziecka od nich. Tesciowa by za pol godziny dzwonila zeby go zabrac bo sie drze,
        jak zwykle, wiec nie chce mi sie w ogole zaczynac, bo i tak bysmy musieli od
        razu wracac... Ile razy go tam zostawialam, tyle razy za pol godziny musiałam
        wracac...
    • moninia2000 Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 12:37
      Nie martw sie na zapas! Naprawde nie macie NIKOGO, kto moglby pomoc?
      No to nawet moze jakas zaufana kolezanka albo opiekunka, jak juz
      malec zasnie moze wpasc?
      Trzeba dbac o wspolny czassmile
      Choc my z mezem na codzien nie mamy pomocy, wiec rozumiem. Na
      rocznice chyba swietowalismy z mala, jesli dobrze pamietam, ale jak
      tylko mozemy (np.jest u nas tesciowa) to ulatniamy sie (a jest to
      rzadko)...
      Przejrzalas juz wszystkie opcje?
      Moze ktos Wam pomoze?
      • hellious Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 12:41
        na opiekunke nie ma kasy...
        • moninia2000 Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 12:55
          A jakas kolezanka, kumpela, przyjaciolka, ktora ma dziecko?? Jakas
          mama znajoma z innym dzieciem??
          No ktos musi byc!
          A jak nie ma, to...zmienic podejscie i bawic sie z maymsmile
          • hellious Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 12:56
            pozostaje nam zmienic podejsciesmile Kolezanka jedna jest, i owszem. Nawet by sie
            chetnie zajela, ale wyjezdza w przyszlym tygodniu do Belgii na dwa miesiace do
            chlopa na wakacjesad
    • bernimy Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 12:40
      Z "babunią" wcześniej niech mąż pogada, ma okazję się wykazać i
      nacieszyć wnukiem uncertain
    • karra-mia Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:14
      to może wieczorem jak uśpicie młodego, zaproście babcię, zeby
      posiedziała z nim, a wy zróbcie sobie wieczorno-nocny spacer po
      wydmach...jeszcze romantyczniej
      • hellious Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:15
        Babcia z nim w nocy nie posiedzi, bo na 4 rano do roboty idzie.
    • carrymoon Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:24
      tak już któryś z kolei wątek czytam o tym, że nie ma gdzie dziecka zostawić.
      Hmm jestem samotną mamą. Często moja mała śpi u mojej koleżanki też samotnej,
      która ma córkę w podobnym wieku. Jej córka u mnie też sypia.
      Za chwile jadę do szkoły odebrać młodą i jej koleżankę z klasy. Co drugi tydzień
      dziewczynki spędzają całe popołudnie u mnie co drugie u koleżanki z klasy. Tym
      razem jest to pełna rodzina z babcią na dokładkę.
      Jak potrzebuje dzwonie i juś. Sama rewanżuje się podobnym podejściem.
      Małą zaczęłam na popołudnia podrzucać jak miała ok 5 lat.

      Czy ten układ to jakiś ewenement? Dziwi mnie to. Czy może samotne mamy potrafią
      sobie organizować wiele spraw.

      Tak się zastanawiam.

      Acha rodziców koleżanki małej z klasy poznałam w zasadzie w szkole, teraz są w
      zerówce. Znajomość jest krótka ale zaprzyjaźniliśmy się. Czyli znajomych można
      znaleźć jak się chce.
      • carrymoon Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:25
        • karra-mia Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:30
          carry wybacz, ale nie podrzucę mojego młodego jakiejś znajomej,
          którą znam kilka miesięcy, bo nie i już.
          • carrymoon Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:33
            skoro jej nie ufasz to zrozumiałe smile
            ale może za kilka kolejnych miesięcy ją poznasz na tyle, że zostawisz i wtedy
            zorganizujecie sobie wieczorek bez powodu smile
      • hellious Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:26
        Ale dwulatki zazwyczaj do szkoly nie chodza smile
      • karra-mia Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:26
        CytatMałą zaczęłam na popołudnia podrzucać jak miała ok 5 lat.


        ale dzieć hellki, zresztą mój np też, nie ma jeszcze 5 latwink
        • carrymoon Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:29
          no jest to problem ale też do rozwiązania. W takiej sytuacji koleżanka
          przychodziła do mnie ze swoim dzieckiem albo na odwrót ja do niej.

          Nie musi być to cała noc przecież. Czasem wystarczy parę godzin.
          Mnie dziwi brak innych znajomych z dziećmi w podobnym wieku żeby można było
          właśnie takie wymiany organizować.
          Jasne, że maleńkie dziecko trudniej zostawić. Ale czas gdy jest aż tak małe
          szybko mija i po prostu trzeba przeczekać.
          • karra-mia Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:31
            mam znajomych z dziećmi w tym samym wieku, nawet są dwie sąsiadki
            bliskie, ale podrzucę im młodego na góra 3 godziny jak już, ale nie
            na caly wieczór, albo co gorsza na cały dzień i chodzi mi o komfort
            znajomej, mój i mojego dziecka. no nie i juz.
            • hellious Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:35
              Ja mam jedna kolezanke z dzieckiem w tym samym wieku. I bratowa z dwojka. Ale :
              1. kolezanka wyjezdza, co juz pisalam
              2. nasze latorosle dluzej niz 3 h ze sobia nie wytrzymuja, i zaczynaja sie
              mordowactongue_out
              3. bratowa wyznaje zasade, ze czterolatek jest idealna nianka dla roczniaka i
              dwulatka i zostawia ich samych w pokoju i robi sobie cos zupelnie gdzie indziej
              4. Ja nie zostawiam swojego szoguna samego, bo wiem do czego jest zdolny dlatego
              odpada pomysl z punktu 3.
              • carrymoon Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:42
                Hell no w tym przypadku jest zbieg nieszczęśliwych przypadków,

                Szkoda, że koleżanka wyjeżdza smile miałabyś chociaż 3 godziny luzu. Niby nic ale
                czasem wystarczy

                Co do bratowej to tez bym nie zostawiła. O zostawieniu dziecka samego nawet nie
                pomyślałam, ja swojej 7-mio latki samej nie zostawiam.
                • hellious Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:46
                  A zeby bylo smieszniej, bratowa ostatnio dala mi propozyje. stwierdzila, ze ja
                  moge isc do pracy, dziecko zostawic jej. Jak sie zapytalam , jak ona sobie
                  wyobraza robic na pokojach ( u mojej babci, wynajmuje letnikom) i zajmowac sie
                  trojka zywych sreber, powiedziala, ze pusci ich na podworko, i sobie beda
                  latactongue_out Zdziwila sie, ze mi sie ta opcja nie podobatongue_out
            • carrymoon Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:35
              wiesz mama tej koleżanki z klasy też na początku miała takie obiekcje
              ale jak co dwa tygodnie miała wolne popołudnie bez wyrzutów sumienia, że kogoś
              wykorzystuje to zaczęła to doceniać.
              Nie mamy wzajemnie wyrzutów sumienia bo każda z nas na ten czas wolny
              zapracowuje w "swoim" tygodniu.
    • emigrantka34 Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 13:49
      U nas podobnie - druga rocznica minela; nie dosc, ze osobno, to
      chujowo.
    • semida Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 14:01
      hell my też mamy za 2 tyg.Którego masz?Może obchodzimy w tym samym dniubig_grin
      • hellious Re: A'propos rocznicy... 02.06.09, 14:01
        14smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka