zocha16
13.07.09, 17:40
Dylemat to chyba za dużo powiedziane. Wyżalić się chciałam. Jak
niektóre z Was wiedzą mam prawie 4 letniego synka, w końcu
zdiagnozowanego (zaburzenia Integracji Sensorycznej), rozpoczęliśmy
terapię, ale przed nami długa droga.
Młody bywa bardzo agresywny w stosunku do innych, do dzieci też. Wie
że źle zrobił i przeprasza. Problem polega na tym, że w państwowym
przedszkolu cały rok mieliśmy problemy ze względu na jego
zachowanie. Fakt faktem, że nie tylko wina młodego tutaj była, ale
również jego wychowawczyni nie skorej do współpracy tylko
traktującej go jak przeszkodę, która rozwala jej całą grupę.
Na wakacje przeniesliśmy syna do przedszkola prywatnego, wszystko
super, Panie świetne, bardzo chętne do pomocy i współpracy. I tu
pojawia się dylemat. Młody tak dzisiaj podrapał po twarzy
chłopczyka, ze ten ma ślady. Panie będą musiały się tłumaczyć przed
rodzicem tego dziecka. Sama będąć rodzicem, rozumiem, że tamten
będzie wściekły, bo jak to płace taką kasę, a dzieciak nie jest do
końca bezpieczny (ja to jak najbardziej rozumiem). No i boję się, że
ze względu na bezpieczeństwo innych dzieci podziękują nam za
współpracę.
Małemu nie bardzo służy już ze względu na same zaburzenia duża grupa
dzieci tak jak w państwowym przedszkolu (25 osób) - za dużo bodźców
z którymi sobie nie radzi.
No i taka jestem ogólnie rozżalona. Bo z jednej strony wiem, że mam
dziecko z zaburzeniami, wiem, że w państwowym przedszkolu będzie mu
gorzej puki co, że będzie ciężko mu sie odnaleźć szczególnie przy
braku współpracy ze strony nauczyciela (przerabialismy to przez cały
rok), a drugiej strony rozumiem, że rodzice takiego prywatnego
przedszkola gdzie w grupie jest max 10 osób moga się zbuntować i
powiedzieć, albo nasze dzieci, albo mój młody.....
I co ja mam zrobić. Zabrać go z przedszkola i wynająć opiekunkę ?,
bo już sama nie wiem.