Mąż własnie mi opowiedział.Wczoraj wieczorem poszedł na ryby.Lowi na skałach w
miescie, jest tam miejsce na grilla,piknik,basen z kamieni i własnie skały z
których można łowić w morzu.Godzina 23.00, mąż siedzi sobie na skałe,nad sama
wodą i łowi ryby,dalej na trawie jacyś młodzi robia sobie grilla.Nagle moj mąż
słyszy nad głową sapanie,jęki.Jakaś parka się seksi,nie widzą mojego M, bo on
siedzi i skała go zakryła.3 minuty pozniej parka sie ubiera,żartuje i wtedy
moj M wstaje (widać go już do do pasa) i zaczyna zmieniać haczyk.Parka w
szoku,chłopak skamieniał w trakcie zapinania spodni.M mówi im haj i zarzuca
wędke.Parka ucieka i za chwilkę słychac od strony grilla glośny smiech

Chyba
pochwalili sie znajomym spotkaniem z wędkarzem