papiki
22.07.09, 23:09
cukier - biała śmierc, a jednak uratował moje dziecko. W trakcie
podróży powrotnej z wakacji okazało się, że córka ma chorobę
lokomocyjną. Śniadanie zwróciła, poiłam wodą, co by się nie
odwodniła, ale też zwracała. Coś mnie piknęło, żeby do wody dodawac
jej szczyptę cukru (był akurat pod ręką, jak również mocne duże
woreczki na mrożonki). Już po pierwszym napojeniu cukrzanym nektarem
mdłości minęły i na najbliższej stacji zakupiłam zwykłe herbatniki.
A były to pierwsze słodycze mojej 2,5 latki. A że ona alergiczna, to
następnego dnia pękła jej skóra przy płatkach nosowych, ale za to
nie zemdlała z głodu.
Magiczne kryształki...