Dodaj do ulubionych

jak tu być samarytaninem??

03.08.09, 10:53
ech. W sobotę jadąc samochodem zobaczyłam kotka. Młody jeszcze, potrącony
przez samochód. Leżał na środku jezdni, samochody go mijały a on jeszcze żył.
Zatrzymałam się, wziełam do samochodu i pojechałam do weterynarza.
Zapytał czy ma próbowac kotka ratować czy usypiać. Nie mam w tej chwili ani
warunków, ani możliwości przygarnięcia kota. Jego stan był bardzo ciężki.
Powiedziałam że nawet nie myslałam o ratowaniu tylko nie chciałam żeby sie
meczył i zdychał na środku rozgrzanej jezdni.
Weterynarz litościwie nie skasował za usługę tylko za leki potrzebne do
uśpienia i "utylizację" zwłok - zapłaciłam 60zł...... następnym razem i tak
się zatrzymam.... ale czy miasto nie powinno mieć jakiegoś funduszu na takie
sprawy??
Pretensji do weta nie mam bo jakby mnie nie skasował to musiałby z własnej
kieszeni wyłożyć.
Obserwuj wątek
    • l.e.a Re: jak tu być samarytaninem?? 03.08.09, 11:22
      Dobrze,że jesteś, szkoda,że takich jak Ty coraz mniej między innymi
      też pewnie przez te koszty, szkoda kociaka sad
    • princy-mincy Re: jak tu być samarytaninem?? 03.08.09, 11:34
      moze gdybys do schroniska zawiozla, tam uspiliby za darmo

      ja kiedys widzialam jak samochod potracil psa
      nawet sie skunks jeden nie zatrzymal
      zatrzymalam sie i zabralam futrzaka do zaprzyjaznionego weta
      mowie- niech pan ratuje jak jest co, inaczej niech pan uspi, ja
      teraz musze jechac, wroce tu za 3 godziny
      wrocilam, psiak byl juz po operacji, sporo mnie to kosztowalo, ale
      bylo warto
      dzis jest u moich znajomych, ktorzy maja duzy dom z ogrodem i
      stadnina koni pod miastem, zaden samochod juz go nie potraci
      • roksanaa22 Re: jak tu być samarytaninem?? 03.08.09, 11:42
        W moim mieście można dostarczyć zwierzę po wypadku do weta.Miasto
        pokrywa koszty pierwszej pomocy ale kontynuacji leczenia już
        nie.Zazwyczaj wet wzywa schronisko i zabierają psa czy kota.Co z nim
        dalej nietrudno zgadnąć...
      • opium74 Re: jak tu być samarytaninem?? 03.08.09, 11:43
        problem polegał na tym ze miałam bardzo mało czasu (dziecia zostawiłam na wsi u
        rodziny a do miasta wróciłam po sprzety niezbędne do noclegu z ww potomkiem na
        wsi - między innymi kasze na kolację) a schronisko jest na drugim końcu miasta.
        Też myślę że "może trzeba było spróbowac go ratować" ale:
        - koszty ewentualnego leczenia ogromne
        - ja nie mogłabym go zatrzymac i nie znam nikogo kto mógłby a ratować żeby
        trafił do przepełnionego schroniska....ech....
        • princy-mincy Re: jak tu być samarytaninem?? 03.08.09, 11:45
          sluchaj, zrobilas, co moglas w danym momencie
          nie wiadomo, czy przezylby operacje
          a tak przynajmniej nie cierpi
    • deodyma Re: jak tu być samarytaninem?? 03.08.09, 11:58
      u mnie w miescie jest tak, ze jak zaprowadzisz bezpanskie zwierze do
      weta, nie kasuje za to zadnych pieniedzy.
      2 lata temu zgarnelam bezpanska 6-8 msc suke, gdy szlam do
      laboratorium w szpitalu bedac jeszcze w ciazy a ona siedziala w
      krzakach, pod szpitalem i miala przetracona lape.
      najpierw zaprowadzilam ja do domu, kilka razy wwykapalam, bo taka
      byla brudna, zaprowadzilam do weta, odpchiliam, do dzis widze te
      wypadajace z niej pchly...
      dwa dni pozniej miala juz dom.
      mieszka u siostry mojej sasiadki i ma u niej, jak u pana boga za
      piecemsmile
    • joanna515 Re: jak tu być samarytaninem?? 03.08.09, 12:18
      Miałam podobną sytuację, na spacerze z dzieckiem( jeszcze wtedy nie swoim tylko
      podopiecznym) znalazłam płaczącą młodą kotkę, wyglądała jak 7 nieszczęść, i
      płakała mi w kołnierz i mruczała...no dwoiła się i troiła żebym jej pomogła wink
      to pomogłam, wzięłam na rękę, wózek pchałam drugą i do weterynarza...tam kobita
      mi mówi, że co ona może??? poleczyć ( za moje oczywiście) i mi oddać, sama
      schroniska nie ma! prywatnie też nie chce! i tak na mnie pokrzykiwała, że mnie
      skołowała wink i co miałam robić? no wzięłam do domu smile choć tego nie planowałam i
      nijak mi to nie leżało...operację zafundowałam i tym samym do mojego kocura
      koleżankę zdobyłam wink
      P.s. Cześć wszystkim! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka