bswm 05.08.09, 20:06 www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,6876915,Sfrustrowane_panie_domu.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mathiola Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 20:10 Czytałam w papierowej... Pozakreślałam pewne akapity i chcę, żeby mąż to przeczytał. Bo boję się, że ja mu nie najlepiej to tłumaczę. Odpowiedz Link
slimakpokazrogi Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 20:30 kurde, no to ja sfrustrowana nie jestem ale do tego trzeba się ciut opierdalać. na razie nie pracuję, ale trzymam się dzielnie - nie gotuję obiadów dla męża, nie piekę wędlin ani ciast i uprawiam seks Odpowiedz Link
bswm Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 20:33 A ja pracuję i nie gotuję ani nie piekę, nie mamy dzieci, myślę, że gdybym pracowała i zajmowała się domem, byłabym sfrustrowana jak cholera. Odpowiedz Link
slimakpokazrogi Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 21:50 bswm, ale Ty inna kategoria jesteś, jak nie masz dzieci życie się wtedy nieco różni... Odpowiedz Link
gacusia1 Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 20:44 Ja nawet nie zamierzam mojemu do czytania dawac,bo tylko zapyta "Co to,kurwa jest za babskie czytadlo?" i pieprznie w kat. A moja frustracja siegnie zenitu .-P i tak sobie ostatnio myslalam,ze chce to trzecie dziecko ale tylko wtedy,gdy bylabym samotna matka z trojka dzieci i dwoma kotami .-D Nie musialabym tracic nerwow i wpadac w coraz to glebsza depresje budzac sie dwudziesty raz do dzieciaka w nocy i patrzac,jak stary tylko poduszke na uszy naciaga bo przeciez do pracy rano musi wstac A ja? Ja przeciez tylko w domu siedze. Fuck! A perspektywa powrotu do pracy mnie powala na lopaty. Odpowiedz Link
ez-aw Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 21:37 Musze dać mężowi do przeczytania. Ja na co dzień sfrustrowana nie jestem. Ale bywają takie dni. Niech przeczyta, może lepiej zrozumie. Odpowiedz Link
mathiola Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 22:14 widzisz gacusia... to nie zawsze tak musi być, że baba sfrustrowana, bo mąż nie pomaga. Mój mi pomaga przy dzieciach bardzo. Aż za bardzo, zważywszy, że to on tyra... I daje mi wolną rękę z wyjściami, kiedy czuję potrzebę... i kiedy tylko jest, odciąża mnie jak może.... A z drugiej strony mam - a bardziej miałam - na głowie i barkach tyle, że dorosły chłop by nie udźwignął. Do tego myśl, że to co robię mnie gubi, znikam, nie ma mnie coraz bardziej i bardziej, istnieję jako matka i żona, a nie ma mnie jako mnie, nie ma mojej kariery, nie ma moich perspektyw, nie ma moich zwycięstw i moich planów, nie ma tego wszystkiego, co było, zanim wpadłam po uszy w macierzyństwo.... Z drugiej strony nie umiem oddać pałeczki wychowywania innej osobie, sama chcę ogarniać cały świat, sama chcę robić wszystko, co dotyczy mojego domu i moich dzieci, sama chcę podejmować decyzje i je realizować, sama, wszystko sama i oczywiście najlepiej jak się da, bo po łebkach nie lubię i nie umiem....... I tak oto zaliczyłam płakanie na garem zupy, walenie drzwiami, szarpanie dzieci, wrzaski i krzyki, myśli o ucieczce a najlepiej samobójstwie... i w końcu leczenie depresji i nerwicy. I po raz pierwszy otwarcie o tym napisałam, bo po przeczytaniu tego artykułu widzę, że to nie moja słabość (a słabości nie lubięęęęęę) tylko.... hmmm... no właśnie - co? Choroba cywilizacyjna wynikająca z odwrócenia ról społecznych? Nie wiem. Wiem, że niemal pod każdym akapitem mogłabym się podpisać. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 22:29 A ja pracuję zawodowo i mam dziecko głównie samodzielnie. I mogę się podpisać pod tekstem z zaznaczeniem, że dotyczy mojego życia kiedy pracowałam po urodzeniu dziecka mniej, bo weekendowo i w domu. Myślałam, że szajby dostanę. Teraz zlewam i mówię, żeby otoczenie zachowało swoje cenne uwagi dla siebie. Na tatusia dziecka i aktualnego - jak tylko są - obowiązki dziecięce zwalam bezpardonowo. Nie prasuję. Nie piekę ciast. Nie jeżdżę do chłopa po ekokarmę. Sprzątanie ograniczam przeważnie do kuchni i zgarnięcia nogą zabawek na kupę. Zaoszczędzony czas poświęcam w weekend na drzemkę. Odpowiedz Link
mathiola Triss 05.08.09, 22:43 Ja nie piekę ciast, nie sprzątam, póki nie śmierdzi, cenne uwagi otoczenia staram się zlewać (różnie to bywa), nie prasuję, dużo czytam, robię coś dla siebie, dużo wybywam z domu, kiedy mi śruba puszcza... a jednak... mam 3 dzieci, z czego bliźniaki, nie planowałam, nie chciałam, wiadomo, że kocham, ale łeb mi puchnie... do niedawna pracowałam w domu, czasem jeszcze coś skrobnę z doskoku, ale to nie to samo, co wyjść codziennie na kilka godzin i zająć się tylko pracą... z drugiej strony wiem, że to nie lekarstwo, bo pracowałam jako matka jedynaka i byłam wtedy wtedy sfrustrowaną pracującą matką... Każdy model życia może doprowadzić do frustracji. Pracująca, niepracująca... Z dziećmi jest po prostu czasem trudno. Ja tylko odliczam dni, bo im starsze tym łatwiej, wiem, że kiedyś to minie, na razie muszę przetrwać. Generalnie czuję się z nimi dobrze w domu (teraz już - po terapii dużo więcej rozumiem, kontroluję się....) No łbów im nie pourywam, są, to trzeba je wychować (jak najlepiej oczywiście), ale jak one już odrosną, jak pójdę w tango...... przysięgam..... Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Triss 06.08.09, 12:15 Qrczę nawet wolę sobie nie wyobrażać trójki dzieci w tym bliźniaków. Powiem tak - nigdy więcej pracy zawodowej wykonywanej w domu. Dom mnie rozprasza a otoczenie nie widzi wtedy pracy tylko owo "siedzenie w domu". Niekiedy jestem sfrustrowaną pracującą matką jedynaka. Najczęściej wtedy kiedy odbieram dziecko po południu z przedszkola już w drodze widzę, że jest jakiś niewyraźny i rozwija się niewiadomoco. Odpowiedz Link
morepig Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 22:33 dobry artykul, fajnei napisany. mnei juz to minelo, chyba mialam ukryta depresje a moze po prostu nikt jej nie zauwazyl, pani psycholog mi tak powiedziala 2 lata temu... przeszlo Odpowiedz Link
gonia28b Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 22:36 a ja nie muszę dawać czegoś takiego mojemu mężowi do przeczytania... mój mąż doskonale rozumie (i między innymi dlatego ze mną jest), że kobieta z klasą posiada nieco szersze horyzonty, aniżeli dobrze upieczony schaboszczak, zupka z jarzynek z targu dla dziecka, czy też okno, które jest tak czyste, że właściwie go nie widać. nie chodzi tu w sensie dosłownym czy kobieta znajduje czas i siłę na spotkania z kumpelami, na kosmetyczkę i na seks z mężem, a i nie chodzi też o to, że należy mieć trochę bałaganu w domu i jeść co popadnie wedle zasady "przecież się nie otrujemy" tu chodzi o rodzaj, gatunek życiowych ludzkich potrzeb... Odpowiedz Link
mathiola Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 22:51 oczywiście że rozumie (dlatego ze mną jest) ale tak czytelny tekst jednak rozjaśnia mózgownicę na wypadek kolejnych ewentualnych fochów o bzdury. Odpowiedz Link
gonia28b Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 06.08.09, 11:00 wiesz, czytałam trochę powyżej o tych niby różnorakich "modelach życia", które mogą być frustrować. a ja myślę, że to też nie chodzi o żaden konkretny model życia - ważne jest, żeby się z meżczyzną swojego życia umieć dopasować. on musi sobie zdawać sprawę z tego, że to również jego mieszkanie i powinien dbać (na tyle na ile jest w stanie) w podobnym stopniu, co jego żona, ale też wiadomo, że na domu i na dzieciach świat się nie kończy... generalnie każdy żyje sobie tak jak mu pasuje - jedni się "specjalizują" w dopieszczaniu mieszkanka a inni wolą inne ekstremalne zawody nie ma więc jednej uniwersalnej recepty na dobre życie... a z mojego własnego doświadczenia jak jest? no cóż... jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy gorąco, ponieważ nagle zostaliśmy bez możliwości zarobkowania na życie - ja nie pracowałam, bo szukałam takiej pracy jaka mi się będzie podobać, a mąż zarabiał na tyle dobrze, że spokojnie utrzymywaliśmy się z jego comiesięcznych dochodów. Ale się skończyło. Nagle okazało się, że oboje jesteśmy bez pracy. Teraz oboje pracujemy. Nie jest nam łatwo, bo ja pracuję w hipermarkecie, więc tego czasu dla siebie mamy naprawdę niewiele, bywa i tak, że przez klika dni pod rząd po prostu się mijamy - widzimy się tylko w łóżku, śpiąc. Ale ten czas wspólny jaki nam pozostaje tym bardziej staramy się efektywnie wykorzystać... Odpowiedz Link
emigrantka34 Re: Sfrustrowane panie domu - czytałyście? 05.08.09, 22:58 Czytalam w papierowej ale ostatnio mam jakies takie dziwne wrazenie, ze nic nie jest mnie w stanie zaskoczyc (w sensie zdenerwowac). Starzeje sie albo mam depresje (albo jedno i drugie . Odpowiedz Link