metanira
14.08.09, 13:28
Chodzi mi o takie całkiem absurdalne rzeczy, które mówi się w złości, kiedy
już brak racjonalnych argumentów, a które przeanalizowane na spokojnie budzą
jedynie śmiech.
No to ja zaczynam:
Ostatnio powiedziałam mężowi, że zdradzę go przy pierwszej okazji, jaka mi się
trafi.
"Kolega" z pracy, nota bene były viceprezydent wojewódzkiego miasta, tak
baaardzo wkurzył się na swoją żonę, że powiedział jej "ty chuju".