Moje dziecko z samiutkiego rana podniosło mi ciśnienie tak skutecznie, że nie
było mowy o pospaniu dłużej( poszłam spac o 4 rano). Nie wiem dlaczego
zostawiłam telefon na stoliku nocnym zamiast wyyysssooookooo na pólce... Młody
z rana się do niego dorwał i zaślinił tak strasznie, że wyświetlacz wygląda
jak takie gierki zręcznościowe na wode dla dzieci

Pod szybką wszystko pływa
w ślinie. Taki numer wyciął mi już drugi raz w ciągu 3 tygodni ( 3 tyg. temu
odebrałam tel z servisu po tym jak mi go obślinił i wyświetlacz padł) Niestety
wysuszenie samo nic nie da, bo ślina to nie woda i skleja w środku elementy
wyświetlacza. Szczęście w nieszczęściu, że naprawa nie będzie kosztowała
więcej niz 15 euro. A ja może w koncu wyrobie odruch kładzenia telefonu wysoko
poza zasięgiem łapek Michała. ( młody7 zmysłem wyczuwa gdzie telefon lezy i
że właśnie go połozyłam na kilka chwil niżej niz zwykle. Nie wiem jak to sie
dzieje, że potrafi z drugiego pokoju przylecieć owczy,m pędem i od razu
sięgnąc po telefon, jakby widział wcześniej gdzie go kładę. Mężowego telefonuu
nie rusza, mimo, że b. podobny (moim zdaniem atrakcyjniejszy dla dziecka, bo
czerwony) buuuu
Czy jakakolwiek firma zajmuje sie produkcją telefonów wodoszczelnych? A
przynajmniej o wzmocnionej szczelności niż standardowa?