Ja dziś wysłałam dziecia na wakacje

Wstałam o 7:30, obudziłam dziecia, przygotowałam nam śniadanie, o 8
dziadkowie przyjechali, zapakowali małego i jego dwie (!) torby do
samochodu, pomachałam na pożegnanie i ... wróciłam do łoża.
Wstałam o 10 - siedzę na necie, zaraz idę mieszkanie ogarnąć,już się
cieszę, bo do następnej soboty będzie czysto

A potem nie robię
NIC, NIC, NIC, NIC, nawet gotować nie muszę przez ten tydzień , bo
mam cośtam gotowego na te czasy w zamrażarce.
Juuuupiiiiiii

Nawet nie wiecie jak mi dobrze na samą myśl
PS ( głównie do Matysiaczka):
A, i żeby nie było, że ja jakaś wyrodna matka jestem, ja bardzo
kocham swoje dziecko