Dodaj do ulubionych

Ręce mnie opadli... i wszystko inne też....

05.09.09, 23:28
8 miesięcy temu wprowadziliśmy się do naszego domu. To, na co była kasa
wykończyliśmy, resztę mieliśmy zrobić z tzw. czasem.
Bilans 8 miesięcy: podrapana samochodami, pobrudzone brudnymi łapami ściany,
wyglądają jak u meliniarzy (droga farba). Pomalowane kredkami ściany na klatce
schodowej (dowiedzieliśmy się, że córka potrafi rysować twarze wink). Tak
okropnie brudne kanapy (okrycia zmieniane już 4 raz w ciągu tych 8 miesięcy),
że nie chciałybyście na nie spojrzeć. Porysowane panele. Ujebane (sorki, ale
na pewno nie ubrudzone) szyby we wszystkich oknach. A przed chwilą.... przed
chwilą odkryłam, że kran w łazience jest... nie wiem co. Odkręcony??
Ukręcony????? Kiwa się i wisi. I umywalka się kręci.
Ja mam dosyć.
Palcem nie tknę przez najbliższe 5 lat, będę mieszkała w melinie, a nie ruszę
palcem.,
Aha, abażur od lampki nocnej młodszych właśnie wykopałam spod schodów,
schodząc z góry.
Czy tylko ja mam takie dzieci?????? Bo mi się wydaje, że TAK.
O BOŻE.
Obserwuj wątek
    • figrut Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 05.09.09, 23:41
      Miałam tak tongue_out Ściany pomalowane kredkami, upierdzielone przy włącznikach
      brudnymi łapami, panele pomalowane markerem (złazi po paście "biwak") i białe
      drzwi wymalowane kolorowymi pisakami. Teraz już na szczęście się uspokoiło, ale
      ścianę w pokoju i tak będę musiała pomalować, choć dwa miesiące temu
      odświeżałam. Ścianom w kuchni i jadalni nic nie jest. Nadal wyglądają jak dzień
      po malowaniu, choć malowane były w ubiegłym roku. Tylko na chwilę obecną podłogę
      mam zasypaną żołnierzykami, pontonami, czołgami i samolotami uncertain
    • slimakpokazrogi Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 05.09.09, 23:41
      po pierwsze nie maluję domu drogimi farbami. mój jeszcze nie
      porysował, ale cały czas czekam na to. meble mam w salonie z targu
      staroci - takie zawsze w zasadzie można odnowić w razuie czego i
      dalej będą wygladać tak samo... a komplet wypoczynkowy marzy mi się
      z jasnej skóry, ale kupię go dopiero jak młody skończy z 7 lat. Na
      razie są meble zdobyczne - w tym kanapa z wielką dziurą, którą młody
      systematycznie powiększa.... a więc gotowość bojową mam. Nie martw
      się. jeszcze z 5 lat i Twoje dzieci będą DUŻE.
    • gacusia1 No to moje sa aniolami.... n/t 06.09.09, 05:32

    • liwilla1 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 07:11
      hehehe math, moje sa malutkie jeszcze, ale mysle, ze maja pewien potencjal.
      starszak jak mial rok cichaczem wymalowal nam piekne szlaczki swiecowymi
      kredkami na wnekach okien polaciowych. ale talent ma po babci malarce, a
      sklonnosci po mamusi, ktora ku wielkiej zgryzocie rodzicow, natchniona starym
      serialem Zorro, wszystkie sciany do wysokosci metr dwadziescia zdobila czarnymi
      Zetkami wink
      math, wyrosna smile ciesz sie, ze masz kreatywne maluchy. IMO lepsze takie niz
      siedzace w kacie niemoty. wink
      • agik82 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 07:16
        math u mnie ściany ujebane dziecięcą radosną twórczością do takiej wysokości, do jakiej dostaną dzieci, a że dostają coraz wyżej, to niedługo nawet sufit upaprają! na dywanie i łóżku plamy z picia i jedzenia wszelakiego
        także nie nie jesteś samabig_grin
        • grave_digger Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 08:37
          próbowały malować po ścianach i owszem, ale kategorycznie zabraniam. i w tej
          kwestii jest coraz lepiej. chociaż ich pokój codziennie wygląda tak... że tylko
          nasrać na środku. resztę domu też lubią zapaskudzić, ale gonię. ciągle i
          namiętnie. a starszą uczę sprzątać swój pokój. też mi ten syf doskwiera. ciągle
          trzeba sprzątać. i fakt, że posprzątasz rano a wieczorem tego nie widać...
    • nutka07 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 09:06
      Mathiola wspolczuje.

      Nie mozesz zamknac ich we wlasnych pokojach i kategorycznie zakazac demolowania
      rezty domu?

      Jedzenie i picie tylko w kuchni albbo przy stole.

      Jak beda mazaly dalej poza swoim pokojem, zabierz im wszystkie kredki.

      Moje sa mlodsze. Jedyne co to mamy dywan do szorowanania po wielomiesiecznym
      zalewaniu piciem. Corka raz porysowala sciany w sypialni zaraz po przeprowadzce.
      Wszystkie, ktore mogla nawet kilku centymetrowy kawalek za sciana, szla dookola
      wink Piekne szlaczki w ksztalcie sprezyny. Maz w 'szoku' wink odrazu zlapal farbe
      (nie zdazylismy wyniesc) i zamalowal wszytko.

      Kanapy mamy skorzane, wiec mniejszy problem. Chcielismy zmienic na jasne alo
      moze faktycznie lepiej poczekac.

      Szyby, ktore sa w zasiegu malych raczek sa brudne.
      Nowe panele mamy tylko w porzedpokoju, cale szczescie ze reszty nie zmienilismy
      bo porysowane sa, az zal. Mamy tapety pomalowane miejscami na bialo, tam tez sa
      slady 'rysowania'. Corka wziela cos twardszego i efek jest jak po olowku. AAA
      zapomnialam o lawie wink no za droga i trwala to ona nie byla ale jednak szkoda.
      Jest do wyrzucanie. Warstwa z gory odchodzi miejscami, niewiem jak ona dziurki
      porobila ale potem podeszlo to woda, nastepnie bable no i teraz w miejscach
      babli nie ma warstwy gornej wink

      Probowala tez odrywac tapete w kuchni, ale w pore zareagowalam i tylko kawalek
      urwala.

      Poza tym jest ciagle burdel wink codziennie musze robic to samo.

      Aaa lampki. Abazury z lampek nocnych oczywiscie zostaly zepsute i porwane. Mamy
      nowe, do nowego wystroju sypialni wink

      Wcoraj na wieczor, kiedy myslalam, ze poloze sie w czystym mieszkaniu spac.
      Oczywiscie wyciagneli z szafki chusteczki i powyciagali z kilku opakowan, zeby
      nastepnie je podrzec.

      Corka za 17 dni bedzie miala 2,5 roku, syn za 2 tyg. rok.

      Wszelkie kredki, dlugopisy, mazaki sa poki co pod moja kontrola wink
      • hellious Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 09:17
        Moj jest jeden, wiec latwiej dziada upilnowactongue_out Ciesze sie bardzo, ze w
        korytarzu mamy cienme sciany, bo wszedzie indziej sa male lapki odbite...
        Pomalowany mamy tylko kawalek pod wieszkaiem na kurtki, to zima widac
        niebedzietongue_out Ogolnie jeszcze nie jest zle. Do wlacznikow jeszcze dlugo nie
        siegnie, wiec w miare czysto kolo nich tongue_out
    • guderianka Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 09:15
      Nie wiem czy tylko ty ale ja takich dzieci nie mam. Nie wiem na ile
      to kwestia wychowania a na ile usposobienia ale u nas nigdy nie było
      problemu z wandalizmem-bo to co piszesz to nawet nie zwykła
      dziecięca aktywność ale wandalizm. Uczymy dzieci od małego szacunku
      do miejsca w którym mieszkają do dbania o nie. Gdy córka miała fazę
      na malunki ścienne wydzieliłam kawałek ściany na którym mogła
      uprawiać radosną twórczość. Młodsza raz przejechała kredkami po
      ścianach-ewidentnie dla zabawy i bez zrozumienia czynu. Sladu w
      zasadzie nie ma, podłogi nie porysowane, kanapy czyste. Math- musisz
      uczyć je szacunku bo im dłużej tym gorzej będzie. Dzieciory będa z
      luzem podchodzić do syfu a ty będziesz zapitalać jak robocik uncertain
      • bei Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 09:24
        ...nie wiem, czy dzeci mam miałam inne, czy działa odruch, by zaraz
        doczyścić, domyc, (droga farba, to powinno wszystko szybko schodzić-
        troche płynu do mycia naczyn n agabkę i po problemie)
        Kanapy złamana biel, ściany kość słoniowa- bez zarzutu...
        • nutka07 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 10:22
          Kanape masz skorzana?
          • cura_domestica Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 12:21
            nutka napisała:
            > Kanapę masz skórzaną?

            A co w tym dziwnego? Też mam skórzaną wink

            Do wszystkiego się można przyzwyczaić wink
            Znam ten ból najgorsze jest to , że jak rano ogarniesz to wieczorem, ba...
            popołudniu dom wygląda jak po wojnie wink Mnie najbardziej suspicious wkurzają wiecznie
            upierniczone stoły , a mój mąż mówi : Chciałaś szklane to masz tongue_out
            • nutka07 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 13:21
              Pani Curo, gdzie Pani wyczytala zdziwienie w moim pytaniu? Gdyby Pani przeczytala moj poprzedni post, wiedzialaby ze tez mam skorzane ale czarne a chcemy jasne, zlamana biel albo krem. tongue_out

              A Ty jaki masz kolor? wink

              My mielismy lawe z szyba ale tesciowej w spadku oddalismy. Teraz jakos sie boje, mala wskakuje czasami na lawe i skacze.

              Moj maz wlasnie rano sie pytal dlaczego te nasze dzieci tak brudza? wink
    • bei Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 09:25
      ale wiem, o czym mówisz, bo nieraz wpadną dzieci znajomych...smile
      • babowa Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 11:27
        math, jakos to przezyjesz a za parte lat wspominac bedziesz z
        rozrzewnieniem tongue_out
        moje tak nie miały, wcale nie mazały po scianach, raz kiedys syn
        przejechał kredka wzdłuz przedpokoju i to wszystko
        nie znam bólu porysowanych scian, poobrywanych tapet za to mam
        znajomych których dzieci lubowały sie w takich własnie zabawach

        chyba trzeba wyluzowac na jakis czas, wyrosna

        syn jedynie psuł wszelkie zabawki, rozrecał najbardziej poskrecane i
        niszczył ksiazeczki

        wspólczuje ci tych scian i ogólnego rozgardiaszu, i wyobrazam sobie
        co musisz czuc, tym bardziej ze dopiero sie wprowadziliscie

        wez oddech i pomysl ze jeszcze tylko ze 2, góra 3 lata i w koncu
        bedzie oksmile
        chyba ze znowu bocian do was zawita tongue_out
        • rybalon1 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 11:50
          no to ja mam syna ma 5 lat ale strat nie zanotowałam jeszcze ale był od małego
          uczony, że do malowania/rysowania jest kartka a nie podłoga czy ściana w
          mieszkaniu, wie że u siebie ani tym bardziej u znajomych nie można niczego
          niszczyć. Oboje z męzem pracujemy i nie uśmiecha mi się latać non-stop z
          odkurzaczem , syn nauczony jest , ze jemy przy stole nad talerzem , pijemy tez w
          jednym miejscu nie latamy z jedzeniem/piciem po całym mieszkaniu. Musze przyznać
          , że jak idę czasem do kolezanki która ma 2 dzieci i pozwala im na prawie
          wszystko to faktycznie czuję sie jak w " melinie" (choc to normalna rodzina )
          bo musze patrzec na co siadam (krzesła bywają oblane piciem, usmarowane kanapką
          .......).
          No ja tam pedantka nie jestem ale dziecko chowam tak aby zniszczeń wielkich nie
          robiło i syfu dookoła siebie tez nie bo mi się poprostu nie chce tego sprzątać.
    • karra-mia Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 12:05
      no to mój taki nie jest
      do malowania służa kartki albo tablica
      brudna ściana jest tylko przy wylaczniku do łazienki, bo idac sobie
      umyc ręcę, oświeca sam światło tymi brudnymi łapkami, więc wybaczam
      dywan, kanapa czyste, meble całe, lampki też
      mlody ma narazie 3 lata, ale widzę, ze narazie zmierza to w dobrym
      kierunku, bo wie, że co moje to moje, a co jego to jego i sam
      sprzata po sobie.
      Math a może każ im umyć te sciany, to im się odechce.
    • mathiola Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 12:35
      Ja też tak nie miałam z pierwszym.
      Mam tak natomiast z drugimi.
      Wychowuję je tak samo.
      Nie pozwalam, uczę, tłumaczę, karzę.... co z tego jak tylko znikną mi z oczu,
      jedno drugiego próbuje prześcignąć w fajnych pomysłach.
    • bernimy Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 12:42
      Myślę, że taka demolka to nie jest typowe dziecięce zachowanie. Ale
      znam podobną rodzinkę (bliska mi), mają dzieki temu o czym opowidać,
      no niby są źli itd. ale w sumie z taką radością to opowiadają, że
      dzieci już tylko myślą, co następnym razem jeszcze można "podpalić"!
      Ja takie zachowania oceniam negatywne i albo się popycha dzieci do
      tego (choćby takimi opowiadaniami i niby narzekaniami) albo daje się
      dzieciom za dużo wolnego, na zajęcie się "samym sobą", bo rodzice
      muszą mieć czas dla siebie!
      U nas przy pierwszym jakimś wypadku dużo klaruję/tłumaczę/pokazuję
      co to spowodowało itd. aby nie było gorzej!
      I zupełnie nie rozumiem, skoro wiesz jak u Was jest, zmieniania obić
      4 razy w ciagu 8 m-cy tongue_out Zmieniłabym raz, ale na taki materiał, aby
      wytrzymał tornado!
      Postawiłabym jednak na rozmowę!
      • mathiola Bernimy 06.09.09, 13:14
        Ja nie zmieniałam obić 4 razy, tylko zmieniałam pokrowce smile Bo w przypływie
        zamroczenia kupiłam kanapę z jasnym pokrowcem, a w promocji dostałam drugi
        pokrowiec na zmianę.... też jasny. I po prostu muszę je prać tak często. Bo się
        brudzą. Bo dzieci z podwórka wchodzą przez taras do domu.... Niby mają zakaz
        wchodzenia na kanapę prosto z podwórka (mamy dużo błota i ziemi, a trawnik jest
        we wstępnej fazie rozwoju), niby go respektują, a kanapa i tak wygląda jakby nie
        była od 20 lat prana.
        • bernimy Re: Bernimy 06.09.09, 13:27
          Aaa!
          Co do wyglądu, mój dywan tak samo wygląda, też córcia ma dostęp z
          podwórka, ale co tam! Niech ma super dzieciństwo big_grin Zmienimy dywan
          jak wydorośleje, teraz tylko spieram te gorsze plamy tongue_out
        • nutka07 Re: Bernimy 06.09.09, 13:41
          Nie moga wchodzic drzwiami frontowymi i dalej lazienki? Jak w brudnych ubraniach
          siadaja to tez nie ma sie co dziwic.

          Ja do pewnego wieku przychodzilam brudna do domu, a jak mame spotkalam
          wychodzaca do sklepu to mnie nie chciala brac ze soba wink czasami dawala mi
          szanse na umycie sie wink. Myslalam wtedy, kiedy bede na tyle duza, ze nie bede
          sie tak brudzila.
      • sebaga Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 13:57
        >albo daje się
        dzieciom za dużo wolnego, na zajęcie się "samym sobą", bo rodzice
        muszą mieć czas dla siebie!

        ja musze mieć czas dla siebie, ale mały wie ze szkodzić nie wolno big_grin

        A tak na serio, przerazajace jest to co piszesz Mathiola. Ja miałąm
        takie piękne wyobrazenia co do Twojego domu, sielsko anielsko
        nowiutko itd. A ty mi tu o odrapanych ścianach big_grin
        Moje dziecię od zawsze miało wbijane do głowy, co mozna a czego nie i
        teraz (3,5 roku ma ) jest terrorystą jeśli chodzi o porządek. Chodzi
        i po wszystkich sprząta, jak mu coś kapnie to biegnie po ścierkę i
        trze smile itd Mój mąz twierdzi ze wychowałam potwora, ale szczerze
        mówiąc wolę to niz zniszczenia. Moi znajomi mają takie dzieci, które
        mażą po ścianach, w kanapie są setki kanapek. Dla mnie to koszmar.
    • jowita771 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 13:10
      Ja mam trochę porysowane ściany długopisem, ale to mnie nie wkurza za bardzo.
      Nie przeżyłabym natomiast domu upapranego jedzeniem, dlatego u mnie w domu
      dziecko je tylko w kuchni przy swoim stoliku.
    • triss_merigold6 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 13:11
      Nie. Bywa bałagan ale nie demolka. Rysowanie po rzeczach
      nieprzeznaczonych do rysowania jest wykluczone. Ale moje dziecko
      nigdy nie miało tendencji do robienia sajgonu to raz, a dwa, że było
      skutecznie tresowane.
    • dziub_dziubasek Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 13:31
      U mnie zwłaszcza wieczorem można się zabić o poroznoszone po chałupie
      samochodziki/piłki/grzechotki/klocki i co tam jeszcze moim dzieciakom do głowy
      przyjdzie. starszak już nie maże po ścianach, nie paskudzi szyb (nawet ochoczo
      je czyści ajaxem w sparyu), za to młodsza rośnie i wszędzie mam slady małych
      łapek i lada moment będą znowu malunki na ścianach. Planujemy generalny remont
      jak młoda nieco podrośnie smile
      • dlania Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 15:15
        Po pierwsze, toi ja mam miejskie czwarte pietro - zanim do mieszkania dzieci
        doczłapia to błoto sie odlepia i brud sie otrzepuje. Ale bez chwili
        zastanowienia zamienilabym sie na twój brudnawy domek praweie na wsi;-
        Po drugie, przyznam sie - ja sie dre. Nie lubie sprzatac, więc albo zaganiam do
        samodzielnego sprzatania po sobie, albo sie tak dre, że po kilku razach
        zapamietuja, co nie wolno.
        No, ale ja nie mam blizniaków...
        • sebaga Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 15:53
          > Po drugie, przyznam sie - ja sie dre
          big_grinDD

          ja się nie drę, wypracowąłam za to odpowiednie spojrzenie jak coś mi
          nie pasuje big_grin
        • mathiola dlania... 06.09.09, 21:55
          ... ja też się drę..... i to tak się drę, że dzisiaj poprosiłam mamę, żeby z
          nimi została na godzinkę, a ja wypieprzyłam do lasu, sama.... Żeby odzyskać
          równowagę.
          Ja robię wszystko tak samo, jak przy starszym. Jestem tak samo wymagająca, tak
          samo konsekwentna, tak samo..... kurde, no, nie cackam się z nimi, każę sprzątać
          po sobie, szorować, likwidować szkody, tłumaczę, pokazuję, znowu tłumaczę......
          Mam wrażenie, że one są z innej gliny ulepione, niż starszy, bo rozumieć to
          nawet i rozumieją, ale to jest jakby silniejsze od nich, czy co....... Popisują
          się przed sobą wzajemnie, eksperymentują, nakręcają się nawzajem, nie wiem co
          jeszcze. Dlaczego ja jeszcze siwa nie jestem??? Dziwne.
          A ja jestem sama, a one w grupie, przegrywam.
          • figrut Re: dlania... 06.09.09, 22:14
            > się przed sobą wzajemnie, eksperymentują, nakręcają się nawzajem, nie wiem co
            > jeszcze.
            Tu tkwi problem. U mnie jako, że różnica wieku niewielka, jest bardzo podobnie,
            choć wyrośli już trochę z tego. Oni się nawzajem nakręcają. Co z tego, że
            poprzednie rysy na ścianie musieli wymazać gumką (nie odpuściłam), jak znowu
            jeden drugiego namówi, a razem jak broją, to "nie ma winnego". Otwieram
            szufladę, a tam kocie chrupki wysypane i rozlane mleko. Pytam kto na taki durny
            pomysł wpadł i nie ma winnego "on chciał, on kazał, on postawił, on tam włożył
            kota żeby jadł" wszystko jest ON i zmienia się w zależności od palca
            wskazującego jednego ONA na drugiego ONA. Pytam się, kto wlał mleko do akwarium
            i znowu jest ON czyli ONI na zmianę. Córa takich ekscesów nie odstawiała.
            Wiedziała, że po ścianach się nie rysuje, nie łazi z piciem po całej chałupie.
            Problem zasyfionych podłóg jest i u mnie, a także kanapy na którą musiałam
            położyć narzutę, bo tą łatwiej uprać. Jak się mieszka w domu gdzie dzieciaki
            swobodnie mogą sobie na podwórko z domu wybiegać, a do tego trawy jak na
            lekarstwo, to podłogi wciąż są zasyfione. W bloku u mojej Mamy tak nie ma. Każde
            wyjście jest kontrolowane, więc łatwiej zatrzymać towarzystwo, aby buty zdjęło.
            Nie biegają w tą i z powrotem jak w domu z własnym podwórkiem.
          • epistilbit Re: dlania... 06.09.09, 22:14
            Mathiola a czy ty nie masz ich dość?
            Znaczy tych bliźniaków?
            Czy one nie wyczuwają, że mama jest słabsza, jest jedna,a oni we dwójkę i tą
            przewagę wykorzystują?
            • mathiola Re: dlania... 06.09.09, 22:31
              No pewnie, że mam ich dość big_grin
              Ale tak poważnie - nie, ja jestem z gatunku twardych bab, przed wami się wyżalę,
              ale z nimi jest krótko i zwięźle. Jest czas na przytulanie (przytulamy się
              często), na buziaczki (buziaczki są często), na zabawę (zabawa jest często) - i
              jest czas na prawdziwe życie i wściekłą matkę, która wymaga i wrzeszczy (no
              wrzeszczę, nie da się nie).
              Ja mam wrażenie, że one to wszystko robią "niechcący" i w dobrej wierze. Np. -
              aaa, bo nie dokończyłam wam historii z wczoraj, bo zanim odkryłam tą szkodę z
              umywalką, musiałam posprzątać w łazience na górze proszek do prania rozsypany po
              całej podłodze. Dzisiaj mnie tknęło, żeby dokładniej obejrzeć pole walki
              proszkowej i odkryłam, że szuflada od pralki jest calutka, po brzegi załadowana
              proszkiem do prania. Ile się zmieściło w szufladzie, to się zmieściło, reszta
              poszła po podłodze. Wysypałam, umyłam, posprzątałam, zwołałam gromadę na poważną
              rozmowę. I kiedy tylko zaczęłam temat proszku w pralce, córcia pyta: Bo proszku
              sypie się tylko troszkę? O tyle..? - Tak, sypie się tylko troszkę i tylko mama
              może ten proszek sypać. Dlaczego ty go nasypałaś? - Bo chciałam uprać.........
              Hm. No tak. Zaprzęgam ją do pomocy w gospodarstwie i się dziwię, że ona wychodzi
              przed szereg....... ehhhhhhhhhh......
              Ciężko jest.
              • epistilbit Re: dlania... 06.09.09, 22:36
                Ja nie sugeruję że ich nie kochasz big_grin
                Po prostu ich masz dwójkę. Dwa na jednego to.. no wiadomo
                I zniszczeń 2 razy więcej.
                Przedszkole nie wchodzi w grę?
                • mathiola Re: dlania... 06.09.09, 22:45
                  no właśnie nie wchodzi.... i tu jest pies pogrzebany.
                  Bo ja chcę do pracy, ale pracy nie mam. Żeby mieć pracę, muszę oddać dzieci do
                  przedszkola. Nie oddam, bo..... bo nie mam pracy..... Realia. Nie wiem,
                  pogubiłam się. Co ja mam biedna zrobić? uncertain Marzę o pójściu do pracy. A w naszym
                  miasteczku są dwa przedszkola państwowe, które istnieją od czasów, kiedy
                  miasteczko miało 5 tys. mieszkańców. Obecnie liczba mieszkańców potroiła się, a
                  przedszkoli tyle samo. Powstają prywatne, owszem, ale nie wywalę 1500 zł po to,
                  żeby przed kolejne pół roku siedzieć w domu i szukać pracy........ Może znajdę,
                  a może nie znajdę, a kasę płacić będzie trzeba.
                  • epistilbit Re: dlania... 06.09.09, 23:13
                    Ja, na Twoim miejscu, poprosiłabym znajomego z działalnością gospodarczą o
                    podstemplowanie że pracuję.
                    Wiem, wiem, uczciwość. Ale kocham siebie, lubię Ciebie tongue_out
                    Poza tym podania składa się w kwietniu, dzieci przyjmują we wrześniu, kiedy już
                    możesz mieć pracę.
                    • mathiola Re: dlania... 06.09.09, 23:19
                      I właśnie to zamierzamy zrobić. Tylko spóźniliśmy się z tym pomysłem o.... o
                      jakiś rok...... Bossszzzzz. Nic to, może uda się wcześniej. Bo ja muszę. Po
                      prostu już muszę. I oje dzieci chyba też już muszą.
                      Nieuczciwość? Jaka nieuczciwość? Po prostu życie w naszym kraju zmusza mnie do
                      uciekania się do różnych sposobów na przetrwanie.
    • anorektycznazdzira Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 06.09.09, 16:17
      Poza tym abażurem i szybami chyba wszystko się zgadza.
      Niestety czeka mnie cyklinowanie podłóg i gruntowne malowanie całej
      chaty, już od jakiegoś czasu, ale wykalkulowałam, że mi sie nie opłaca,
      więc żyję na melinie...
    • pati9.78 Re: Ręce mnie opadli... i wszystko inne też.... 07.09.09, 11:28
      Ja mieszkam od niespełna trzech lat w nowym ("starym")domu. U mnie
      też wszystko nadaje sie przy dwójce maluchów do generalnego remontu:
      pobrudzone ściany, poniszczone niektóre meble, progi, drzwi, tapety
      w niektórych miejscach naderwane itp. To uroki posiadania
      sześciolatka i dwulatki. Z generalnym remontem poczekam jeszcze ze
      dwa lata, w międzyczasie robie co prostsze "poprawki" Też mam czasem
      dosyć mieszkania w "melinie".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka