trzecikot
07.08.10, 13:29
Na początek "O klasztorach panieńskich":
"Po klasztorach męskich należałoby pisać o zakonach białej płci, których
niemało znajduje się w Polszcze i Litwie, jako to: dominikanki, bernardynki,
franciszkanki, karmelitki, sakramentki, wizytki, norbertanki, benedyktynki,
cysterski. Ale że nieświadom jestem ich obyczajów i ustaw zakonnych, przeto
nic o nich pisać nie mogę, chyba to jedno, że niektóre klasztory panieńskie,
sprzykrzywszy sobie opiekę swoich prowincjałów, udały się pod protekcją
biskupów diecezalnych i pod ich zwierszchnością zostają, i że ksieni ołobocka,
z domu Koźmińska, przyjąwszy partią Rogalińskiego, nie chciała uznawać
komisarzem Iłowieckiego.
A gdy razu jednego ten opat chciał przez moc jej klasztor odwizytować, z
dobraną pomocą kilkunastu osób świeckich, panna ksieni, mając na ten koniec w
pobliskich mięszkaniach klasztoru zasadzoną szlachtę, podstarościch i chłopów
z dóbr, wygnała go z całą jego kalwakatą z dziedzińca klasztornego, do którego
wjechał był naglej i prędzej, nim się go spodziewano. O co zabrnąwszy z
Iłowieckim w proces wielki do nuncjatury i Rzymu, tak się mocno broniła, że do
samej śmierci tej panny nie mógł jej przezwyciężyć; i odtąd żadnego księdza
cystersa ani kapelanem, ani spowiednikiem klasztornym nie cierpiała,
zasięgając takowych posługaczów duchownych z różnych innych klasztorów za
reskryptami rzymskimi.
Była to panna garbatego ciała, ale umysłu wysokiego, z którą każdy, kto miał
interes, musiał dobrze zapocić czoła, nim doszedł końca: tak była mocna i
obrotna. W tym godna pochwały, że wiele panien szlacheckich przystojnie
edukowała swoim kosztem i niczego nie żałowała, cokolwiek jej przyjaciół robić
mogło, których też miała wszędzie po dostatku."