dzidzia_bojowa
12.03.12, 22:20
Dzisiaj cały dzień bywszy w pracy i w rozjazdach nastawiłam w samochodowym radiu Trójkę a tam po trzynastej rozbawił mnie do łez pamiętnik młodej lekarki. Wróciwszy do domu dawaj szukać tego po różnych źródłach i ubolewam, że mało znalazłam albowiem to humor najwyższej próby.
"Będąc młodą lekarką kontynuuję moje osiągnięcia na wysuniętej placówce, w której ramach zaskoczył mię w przerwie śniadaniowej pacjęt o dużym stopniu wycieńczenia.
-Dzię dobry pani doktór
-Dzię dobry co panu dolega
-Jestem, pani doktór, pacjętem pooperacyjnym jamy brzusznej i podejrzewam, że operacja pozostawiła nieco do życzenia
-A skąd pan czerpie te wątpliwości?
-Albowiem rana się mnię gnoi, ciepłota ciała posiadam czterdzieści jeden, moczu nie oddaję i co chwilę mam zapaść. Teraz chyba czuję, że się zaraz zapadnę
-Proszę się zaraz zatem szybko położyć na leżance. Objawy, które pan zapodał istotnie mogą świadczyć o drobnych komplikacjach. A czegóż dotyczyła operacja?
-Dotyczyła perforacji jelita. Czy mogłaby mię pani doktór sprawdzić naocznie rentgenem?
-Niestety rentgen z powodu częstej awaryjności znajduje się w remącie. Spróbuję jednak sprawdzić pana badaniem rektalnym. Proszę przewrócic się na brzuch, zacisnąć zęby i nie oddychać.
-Już się przewracam.
Z samozaparciem rozpoczęłam palpację. Jakież było me zdumienie gdy mą dłoń w jamie brzusznej pacjęta uchwyciła nagle jakby druga dłoń i potrząsła nią w kordialnym uścisku
-No i co pani doktór stwierdza?
-Zaraz zobaczymy
Uchwyciłam mocno palec wskazujący niewidzialnego partnera i pociągłam do siebie. Z pacjęta wyszła wtedy rękawica chirurgiczna męska wypełniona talkiem.
-Coś już mam. Na wskutek chwilowej nieuwagi zaszyto ją panu w jamie.
-No proszę!
-Na tym jednak nie poprzestanę i poproszę o chwilę cierpliwości
-Może pani doktór na mnię polegać
W dalszym ciągu palpacji wyciągłam jeszcze z pacjęta co następuje: kłębek nici typu (...nie dosłyszałam...), opatrunek jałowy, chwytak do naczyń krwioniośnych i czepek pielęgniarski.
-Już po wszystkiem! Rekonwalescęcja nie powinna już natrafiać na hamulce.
-Byłem pewien, że coś mię zatkało. Czuję teraz, że życie we mnie wraca. Nawet mam ochotę udać się na stronę. Dziękuję stukrotnie a tu oto skromnie na dowód.
Pacjęt opuścił przychodnię a ja pogrążyłam się w susznej dumie. Jakże piękne jest życie młodej lekarki gdy zyska ona nowe deficytowe przedmioty do swej przychodni oraz gdy może naprawić mały błąd starszego nieznanego kolegi co jednak w niczym nie nadwyręża dobrze pojętej solidarności środowiska. Humary errarum est...error...mniejsza z tym. Do usłyszenia."
-