Dodaj do ulubionych

Ze sztuką, to jak z Chińczykami

24.03.12, 20:00
Damo, Tyś mi drogowskazem.
Obserwuj wątek
                      • witekjs Re: Dlaczego ze sztuką jak z Chińczykami? 26.03.12, 21:14
                        /to powinno, chyba trafić do Twojego Bloga, jak cała nasza rozmowa/


                        Miła Illmatar
                        Jak niezwykle ciekawie i z ogromna pasją, piszesz do nas o Twojej sztuce :-)
                        Przykro mi, że nie potrafię z Tobą rozmawiać o niej i to w tak trudny, dla mnie sposób - pisząc.
                        Zbyt mało widziałem i chyba zbyt mało czytałem, aby ośmielać się publicznie występować.
                        Jestem, co prawda "Jankiem muzykantem", który od dzieciństwa, w różnych okresach życia dużo rysował i trochę rzeźbił, w niewielkich blokach plasteliny, ale to zdecydowanie za mało.
                        W czasach gdy brakowało dużych rycin, i nie było Internetu, bywało to bardzo pomocne na wykładach.
                        Nie musiałem już, na szczęście rysować obrazów z mikroskopu, co robił wspaniale Ramon Santiago y Cajal :-)
                        Od czasów studenckich jestem zachwycony drzeworytami japońskimi i sztuką chińską, również.
                        Myślę, że moje, chyba w nadmiarze, przesyłanie Wam linków do tematów, z bliskiego pogranicza mojego zawodu, być może środkiem zastępczym.
                        Uważam, że rozmawianie tutaj o swoich, stricte fachowych dylematach np. diagnozy, byłoby w mojej sytuacji, niestosowne.
                        Tak jak to zdarza się młodym lekarzom, "u cioci na imieninach". ;-)
                        Są jednak zawody, o których rozmowa staje się pasjonująca, atrakcyjna i nie kłopotliwa, dla wszystkich.
                        Tym bardziej, że dodawane ilustracje bywają piękne, a nie wstrząsające dla laików.
                        Mnie trudno jest, nawet rozmawiać np. o objawach czy emocjach, bo rzeczowa rozmowa, nie może toczyć się publicznie.
                        Jak widzisz, w tym na, czym się trochę znam, mam nazbyt wiele ograniczeń, w rozmowach publicznych.
                        Pewnie dlatego tak mało mówię w Forum... :-)

                        Pozdrawiam Ciebie i wszystkich, Naszych miłośników Artystów i sztuki.


                        Witek }:-})=


                        http://en.wikipedia.org/wiki/Santiago_Ram%C3%B3n_y_Cajal

                        en.wikipedia.org/wiki/Santiago_Ram%C3%B3n_y_Cajal
                        • witekjs Re: Dlaczego ze sztuką jak z Chińczykami? 27.03.12, 11:00
                          W mojej opowieści powyżej, miałem na myśli wykłady mojego profesora, malarza amatora, u którego pracowałem przez kilka lat po studiach.
                          Naśladowałem Go skromnie na prelekcjach, przed ćwiczeniami ze studentami.
                          Prawie wszystkie swoje rysunki i kopie japońskich drzeworytów porozdawałem.
                          Od wielu lat już nie mam, żadnych artystycznych wytworów.
                          Żałuję, że bardzo rzadko chodzę do galerii.
                          Bardzo lubię plakaty, nie tylko polskie.

                          Pozdrawiam. Witek

                          Tutaj moje zbiory w Biblioteczce Kawiarenki Filozoficznej:

                          POLSKA SZKOŁA PLAKATU - POLISH POSTER SCHOOL
                          forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,131564907,_POLSKA_SZKOLA_PLAKATU_POLISH_POSTER_SCHOOL.html
                          SZKOŁA POLSKIEGO PLAKATU - c.d.
                          forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,131639357,SZKOLA_POLSKIEGO_PLAKATU_c_d_.html

                          forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,59191202,POLSKA_SZKOLA_PLAKATU_POLISH_POSTER_SCHOOL.html

                          Sztuka Plakatu Podstawy
                          forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,131645788,Sztuka_Plakatu_Podstawy.html
    • witekjs Re: Ze sztuką, to jak z Chińczykami 25.03.12, 01:06
      almetyna_ilmatar napisała:

      > Damo,
      > Tyś mi drogowskazem.

      >
      >
      U mnie ze sztuką jest, jak u dużej części, nie tylko żoliborskiej yntelygiencji pracowitej.
      Raczej, nie znam się na niej za bardzo...
      Nie wprowadza mnie to w kompleksy, bo nie miałem możliwości uczyć się o niej na UW, czy ASP.
      Nie mam również salonów, w których mógłbym demonstrować swój gust i wiedzę o sztuce.
      Chyba wszystko sprowadza się do smaku wykształconego w domu.
      Trudno mi oceniać Ją i dyskutować, nie tylko z artystami.

      Pozdrawiam. Witek }:-})=
        • witekjs Re: Ze sztuką, to jak z Chińczykami 25.03.12, 11:53
          chickenshorts napisał:

          > Nie przejmuj sie, Witku... Sam mistrz, a moze i Mistrz, im, artystom, nigdy do
          > konca nie wierzyl, a kto jak kto... ale Hockney?....
          > www.koopfilms.com/hockney/articles.html
          > Jest gdzies ciagle w sieci jego film na ten temat, ale nie moge go znalezc...

          Witaj. Dziękuję Ci bardzo.
          Dzięki tej pracy, nareszcie wiem wiele, dla mnie niezrozumiałych rzeczy. Nie muszę już z otwarta gębą słuchać jedynie tego, co mi artyści, czy za przeproszeniem, różni krytycy sztuki, z nadęta mina wciskają.
          Znów potwierdziło się to, z czego jestem, nie tylko tu znany, że wszelką wiedzę można posiąść w piśmiennictwie, znalezionym dzięki dr Google.
          Oczywiście posiadając ze dwa, zagraniczne języki.

          Pozdrawiam. Witek
            • witekjs Re: Ze sztuką, to jak z Chińczykami 25.03.12, 20:22
              almetyna_ilmatar napisała:

              > Wiedzę to sobie można posiąść, niewątpliwie. Ze sztuką jednak ten kłopot, że on
              > a się odwołuje także, a może najpierw do zmysłów. Jak je posiąść przez internet
              > ?
              >
              Miła Illmatar. Wiedzy z internetu również nie"posiądziesz" ;-). Ja sobie jawnie żartowałem.
              Tak się wydaje różnym durniom, którzy przeczytawszy szereg haseł z Wikipedii, prowadzą dysputy, np na temat różnych schorzeń i ich leczenia.

              Pozdrawiam. Witek }:-})=

              http://www.chineseartnet.com/meindex.htm

              www.chineseartnet.com/meindex.htm

              • witekjs "Hockney trzyma się mocno" - Wprost Nr 13, 2012 27.03.12, 10:33
                "Hockney trzyma się mocno" - Wprost Nr 13, 28 marca - 1 kwietnia 2012. str.88
                We wczorajszym Wprost jest krótki artykuł o 75-letnim Hockneyu, gdzie między innymi piszą, że "w londyńskiej galerii zaprezentowano prawie 50 prac, które artysta namalował czubkami palców na ekranie swojego iPada. Jak sam mówi-nie rusza się bez niego w plener."

                Witek
                • chickenshorts Re: "Hockney trzyma się mocno" - Wprost Nr 13, 20 29.03.12, 03:16
                  witekjs napisał:

                  > "Hockney trzyma się mocno" - Wprost Nr 13, 28 marca - 1 kwietnia 2012. str.88
                  > We wczorajszym Wprost jest krótki artykuł o 75-letnim Hockneyu, gdzie między in
                  > nymi piszą, że "w londyńskiej galerii zaprezentowano prawie 50 prac, które arty
                  > sta namalował czubkami palców na ekranie swojego iPada. Jak sam mówi-nie rusza
                  > się bez niego w plener."


                  YES! Nawet zaczal z tego slynac...

                  Bte, P, W. Moze to P. zainteresuje (szczserze mowiac liczylem na Artystke, ale jak to z Artyskami...) Pan Hockney jest gluchy jak pien, i podobno jego szczegolne 'widzenie' rzeczywistosci ma cos z tym wspolnego [More researrch needed]

                  Cshorts
                  > Witek
                  • witekjs Re: "Hockney trzyma się mocno" - Wprost Nr 13, 20 29.03.12, 11:22
                    chickenshorts napisał:

                    > witekjs napisał:
                    >
                    > > "Hockney trzyma się mocno" - Wprost Nr 13, 28 marca - 1 kwietnia 2012. st
                    > r.88
                    > > We wczorajszym Wprost jest krótki artykuł o 75-letnim Hockneyu, gdzie mię
                    > dzy in
                    > > nymi piszą, że "w londyńskiej galerii zaprezentowano prawie 50 prac, któr
                    > e arty
                    > > sta namalował czubkami palców na ekranie swojego iPada. Jak sam mówi-nie
                    > rusza
                    > > się bez niego w plener."
                    >
                    >
                    > YES! Nawet zaczal z tego slynac...
                    >
                    > Bte, P, W. Moze to P. zainteresuje (szczserze mowiac liczylem na Artystke, ale
                    > jak to z Artyskami...) Pan Hockney jest gluchy jak pien, i podobno jego szczego
                    > lne 'widzenie' rzeczywistosci ma cos z tym wspolnego [More researrch needed]
                    >
                    > Cshorts
                    > > Witek

                    Research, bardzo ciekawy, oczywiście związany nie tylko z Hockneyem, jest w trakcie :-)
                    Dzisiaj i jutro pracuję po południu.
                    Nie wiem kiedy skończę, wstępne opracowanie.
                    Tymczasem wysyłam jeden, związany z Hockneyem link.

                    Pozdrawiam. Witek }:-})=

                    http://www.hockneypictures.com/

                    www.hockneypictures.com/


        • dupetek Re: Ze sztuką, to jak z Chińczykami 25.03.12, 21:58
          Też mi sensacja:) Dziwię się S. Sontag, że się w to angażowała. Ludzie zawsze wspomagali się techniką, dotyczy to również twórców. Leonardo da Vinci również eksperymentował z camera obscura i nikt nie robił z tego afery. Częściej jednak pracowano na oko, bez "aparatury", no i rzeżby w dawnych czasach nic nie było w stanie wspomóc. Dziś już można kopiować w technice 3D.

          Trochę rozumiem Twoje rozczarowanie i poczucie oszustwa:), bo ja np. bardziej lubię oglądać szkice lub nie dokończone prace zamiast skończonych dzieł. Tam widać proces poszukiwań, potknięcia i błędy. Przykładem szkice: Leonarda np. takie

          https://2.bp.blogspot.com/-RuwpSDDyf3I/TnYdD6pXJXI/AAAAAAAAAC4/yKjp0onYZyY/s320/leonardo_rearing_horse.jpghttps://foto.krasnoturinsk.ru/cpg/albums/userpics/10007/nor_%D0%F3%EA%E8.jpg

          i Michała Anioła

          https://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRU3x9lZ5Q30aNWUjuPmLqKaHD0p-OTOqw5iRZJtt-30ayeVfhk
    • witekjs Re: Ze sztuką, to jak z Chińczykami 25.03.12, 17:49
      Moim ulubionym artystą i satyrykiem jest Pan Andrzej Mleczko.
      W komentarzach można przeczytać, ze nie jest to powszechne...

      Pozdrawiam. Witek

      forum.gazeta.pl/forum/w,904,134536508,134555189,Re_Andrzej_Mleczko_Malo_nie_zostalem_morderca.html
      • magdolot Re: Dupetku, zapraszam 29.03.12, 11:30
        Nie rozumiem o guście jako poziomie znajomości przekładającym się na oceny.
        [usiłowałam się wpisać na blogu, ale literki jakoś nie fchodzą niektóre]
        Mój poziom znajomości jest żaden, w najlepszym przypadku dorywczy, a gust - ofszem - mam. W dodatku własny. I jakiś krytyk mi może pierdolić godzinami, że coś WIELKIE jest, a jak mię nie tronca, to mię nie tronca i kropka.

        Pilnowacze dzieł sztuki lubią moje wizyty, bo to miła odmiana w trawiącej ich nudzie jest, a Szatanek czuje się mną skrępowany, bo w muzeum nie zachowywam się jak należy, z odnośnym namaszczeniem, ino se reaguję i już. I zupełnie nie kumam gości ze słuchawkami na uszach, co grzecznie pełzną od dzieła do dzieła słuchając, co mają o tym myśleć i czuć.

        Edynburg - z galerii narodowej wyszłam z okrzykiem "Rubens wymiata!" i z konstatacją, że Szkoci zwierzątka malują genialnie, nawet zastrzelone, a reszta im nie wychodzi. Zawlekłam także Szatanka przed autoportret Rembrandta z komentarzem, że ten facet potrafił namalować prawdziwą twarz ze syfami i fszystkim, a ten młotek obok, to jeno alabaster i to nigdy nie żyło... i jakże taki pacykarz musi fkurzony być, jak se Rembrandta obejrzy! Z modern art wyciągnęłam Szatanka za uszy z komentarzem, że tu tylko trawnik jest OK.

        W Wiedniu Egon Schiele mnie zakochał bardzo i warzywka Edwarda Westona, a z wystawy Dalego wyszłam z zachwytem... dla Luizy Burgeois.

        W Paryżu dostałam pierdolca na punkcie Caldera i oglądając film z "Cyrku" rozrechotałam sztywne towarzystwo, co go na klęczkach z namaszczeniem oglądało... a Szatanek najpierw strasznie się fstydził za matkę, a potem mu przeszło.
        www.youtube.com/watch?v=t6jwnu8Izy0
        Potem stwierdziłam, że Wasyl Kandinsky miał wyobraźni zero i powinien był nas ze Szatankiem wynająć do nazywania dzieł, złapałam Rodina na kiksie anatomicznym z satysfakcją dziką. Mając impresjonistów na dotyk obmałpiałam z zachwytu na światło w Moulin Galette Renoira i mu palmę przyznałam, a Szatanek se wytaszczył "Le chat noir"...

        Ostatnio olałam wystawę wielkiego Angola, bo ekipa co przyjechała ze Stolycy skomentowała, że woli wymiętolone kulki autorstwa mojego kumpla, co przez gmachem są, niż nadęte dzieła Angola. A z kumplem tym nastoletnio zwiedzałam Centre Pompidou pierwszy raz... i w odróżnieniu od reszty klasy chichotaliśmy se na całego. A ponieważ teraz jest Artystą on, to nie mam obaw, że moje opcowanie ze SZTUką przez wielkie SZTU odbywam modelowo. Prawdziwą wielkość dziecięco wyczuwam i już.

        • illmatar Re: Dupetku, zapraszam 31.03.12, 21:31
          magdolot napisała:

          > Nie rozumiem o guście jako poziomie znajomości przekładającym się na oceny.

          Magdolocie, miło mi, że zajrzałaś. Ja co prawda ten wpis "Do Dupetka" wykasowałam, bo wydał mi się zupełnie bez szans na oddźwięk jakikolwiek, ale temat jest.
          Chyba to co tu piszesz dotyczy jednak innej sprawy. Użyłam słowa gust w znaczeniu bardzo szerokim i zapewniam Cię, że nie w takich jak Ty (powiedziałabym: niezależnych duchem) odbiorców sztuki celowałam, tylko w tych standardowych. Pewnie za mało jasno to wyraziłam, ale i tak tekst, jak na mnie, zbyt długi. Brak mi trochę cierpliwości na obszerne elaboraty.

          Miałam kiedyś koleżankę w pracy, polonistkę o wielkim wyczuciu literackim i wyrafinowanych upodobaniach (ten "gust"). W jej domu wisiały zachody słońca w najgorszym stylu, jelenie na rykowisku i gołe baby spod sztancy. To było szokujące. Nie to, że wisiało co wisiało, tylko że wisiało u takiej osoby. A ona nie tylko literaturę młodzieży przybliżała, ale też i sztukę, bo tak było w programie licealnym.

          Teza ogólna jest taka: że o "guście się nie dyskutuje, każdy ma swój i po sprawie". Jasne, że każdy ma swój. Ale. "Po sprawie" to wcale nie jest.
          Po pierwsze ten masowy "każdy" konsument kultury nie tyle ma swój osobisty gust, tylko grupowy. (Temat z zakresu socjologii i nauk pokrewnych).
          Po drugie każdy gust prowadzi do oceny. A nad oceną można dyskutować.

          Oczywiście wcale się nie musi, bo mało kogo to interesuje.
          • magdolot Re: Dupetku, zapraszam 02.04.12, 14:50
            A belfra we mnie interesuje chyba szalenie co się w ludziach zabija, żeby one się robiły tak stadne i układne, żeby se masowo odebrać dawały swoje własne myślenie i czucie... Czy to masowa obróbka skrawaniem, czy coś jeszcze?

            Z całego roku niedoszłych artystuf ja jeden wyszedłem czeguś zadowolony z wykładu o osobowości kreatywnej. Reszta była zbulwersowana raczej. Panienka rok wyżej oprócz poezyj, produkowała masowo płótna z nadgnitymi kobietami. Jak się dziwiłam, czemu, mi wyjaśniono przystępnie, że takie nadgnite są modne.

            Małż do tej pory umi narysować kaczora Donalda w bereciku, co się go w podstawówie od innych dziecek nauczył na pamięć. Ja nigdy nie umiałam. Szatanek miał w przedszkolu gliniarstwo i tak samo uczyli, kurwisyny jedne, utoczyć wałeczek tak, ucho do króliczka uklepać tak... i dziatki produkowały potworki od sztancy. To jest dopiero horror! Lekcja "kreatywności", kurwia twarz!

            I tylko się pocieszam, że Centre Pompidou dla dziecek jest za darmochę, a moja przyjaciółka ma prawdziwą pracownię gliniarską i się daje szczawiom wyszaleć do syta, a jej zajęcia zwracają dzieckom coś, co polska szkoła konsekwentnie morduje...

            Mnie chcieli np. zamordować Heinego przedstawiając go jako romantycznego cacusia z różową kokardką i jakże byłam zachwycona odkrywszy sobie na boczku, że facet miał jaja i cudnie niewyparzony był...

            Czy masowy gust bierze się tylko z obróbki skrawaniem? I fszyscy jesteśmy zaprogramowani na lubienie dużych oczek i pyzatych policzków itp. Co jeszcze? Jak sądzisz, o Pani Illmatar?

            Idę robić placek. Pieczenie to chyba jedyna rzecz z którą odruchowo nie eksperymentuję...
            • dupetek Re: Dupetku, zapraszam 02.04.12, 15:43
              Się wetnę Latająca, jeśli można.

              W ludziach nic się nie zabija, raczej się ludzi nie otwiera!!! To że ludzie są stadne, to jest jak najbardziej naturalne. Ludzie potrzebują pewnych ram żeby móc funkcjonować, tymi ramami jest szeroko rozumiana kultura. U dzieci jest to jeszcze bardziej widoczne, bodajże E.T. Hall opisywał doświadczenie z maluchami, gdzie na ogrodzonym terenie bawiły się beztrosko, a zostawione w otwartej przestrzeni z jednym drzewem, skupiały się bojaźliwie w pobliżu tego drzewa. Wspólny język, podstawowe zasady społeczne, wspólna estetyka itd. pozwalają dzieciom czuć się bezpiecznie.

              Co do edukacji artystycznej, to się zgadzam, bo w naszym szkolnictwie tzw. plastyka i muzyka są traktowane jak piąte koło, godziny z tych przedmiotów uzupełniają pensum matematyczek, wuefistek i innych. Zresztą, zły nauczyciel potrafi zniszczyć zainteresowanie/kreację ucznia w każdym przedmiocie.
              • magdolot Re: Dupetku, zapraszam 03.04.12, 13:33
                Ale DLACZEGO takich nauczycieli jest multum, a małe dziecka wyobraźnię mają?

                Nie, Dupetku. Obróbka skrawaniem nie do przecenienia jest. Owszem, z pewnością nikt z nas wyrzutkiem i odmieńcem być nie lubi i predyspozycje do życia społecznego posiadamy od zawsze, ale są jakieś granice strugania i moim zdaniem zdrowo je przekraczamy w ramach wychowania. Bezlitosnej obróbce skrawaniem podlega lwia część dzieci i potem z nich wyrastają niby poeci [co uważają że poezja to dużo przepięknych i pretensjonalnych słów majonych trzykropkami] i nibymalarze [produkujący modnie nadgnite kobiety]... tudzież krytycy, psiakrew. Krytycy i teoretycy sztuki są rozjechani bardziej niż artyści. Uwielbiam czytać wypociny o skandynawskim chłodzie muzyki Garbarka... itepe, ale je w dupie trzymam, bo mam własne uszy.
                I ci przeżuci artyści zostają znowu przeżuci przez krytykę i w podręczniku lądują, a potem do cna przeżuty pedagogicznie nauczyciel serwuje tę papkę przeżuwanym dzieciom... i tak się to żucie multiplikuje do obłędu.

                A Chińczycy tu na miejscu są, jak se wspomnę co pisał o nich Kapuściński, że kulturowo oni są śrubki w maszynie i tak są chowani, że parszywego indywidualizmu nie toleruje się i się go bezlitośnie wyplenia, bo aspołeczny jest. Inaczej by muru nie zbudowali, biedaczki. A w ostatnim dodatku psychologicznym Polityki jest o książce chińskiej matki o tresowaniu dziecek sakramenckim i jak się robi wirtuoza zapierdalaniem od pieluch.
                Ten amalgamat Illmatar nie od czapy jest i to chyba spostrzeżenie głębsze niż stereotyp skośnookiej buźki... Tresura w chińskim teatrze, gdzie te same postaci powtarzają te same gesty wyuczone od pieluch od tysięcy lat z upiornym perfekcjonizmem.

                Znafcuf poproszę o przykłady wielkich indywidualności artystycznych rodem z Chin, bo żadnych nie kumam, ale ja żem profanka.
                • dupetek Re: Dupetku, zapraszam 03.04.12, 15:27
                  Głównie na ten fragment Twojego wpisu odpisałem Latająca:
                  >A belfra we mnie interesuje chyba szalenie co się w ludziach zabija, żeby one się robiły tak stadne i układne, żeby se masowo odebrać dawały swoje własne myślenie i czucie... Czy to masowa obróbka skrawaniem, czy coś jeszcze? <

                  Nie widzę tu zabijania, tylko jak napisałem wyżej brak otwierania! Można zachęcić/zainteresować/zmobilizować dziecko do przeczytania książki, nauki matematyki itp., ale można go również zostawić samopas, co po blokersach oceniając dzieje się często.


                  A co do Chin, to taka kultura po prostu! Pomimo, że może nam się nie podobać, to nie przesadzajmy z krytyką - oczywiście pomijam obecny ustrój polityczny. Ta kultura istnieje kilka tysięcy lat i ma uzasadnienie historyczne, geograficzne itp. Dzięki takiemu modelowi społeczeństwa stworzyli Chiński mur i utrzymywali państwowość, co na otwartych terenach Azji nie było proste. Konfucjanizm i Taoizm od zarania kształtujący sposób myślenia Chińczyków nie stawiały na indywidualizm. Wynalazków anonimowych trochę jednak Chiny dały ludzkości.
                  Nie oceniajmy innych kultur przez pryzmat naszej, postulował jako jeden z pierwszych nasz rodak B. Malinowski!
                  • magdolot Re: Dupetku, zapraszam 04.04.12, 03:24
                    > Nie widzę tu zabijania, tylko jak napisałem wyżej brak otwierania! Można
                    > zachęcić/zainteresować/zmobilizować dziecko do przeczytania książki, nauki mat
                    > ematyki itp., ale można go również zostawić samopas, co po blokersach oceniając
                    > dzieje się często.

                    Ależ one SĄ otwarte i wystarczy im nie przeszkadzać, ale się cięgiem dowiadują że są niegrzeczne, infantylne i zwyczajnie głupie. Moim zdaniem wyjście na artystę to taki koleś jest, co w sobie nie dał dziecka zajebać ze szczętem i trochę mu zostało. Tylko taki koleś może mieć SWÓJ WŁASNY głos. Blokersuf to się pozostawia telewizoru. Sama goniłam obejrzeć jak mój margines mówi wiersz na akademii. Koleś 2 lata przerośnięty, a tato i 4 starszych braci po wyroku. Mówił, bo to był Bursa, a nie Mickiewicz. Bo fajną babkę od polskiego miał, ale ją wyrzucili. Na zajęciach z gier i zabaw "uczyliśmy" się prowadzenia twórczych zajęć Labanem i opowieści ruchowej. Jak pani [gupio i za szeroko] rzucała hasło "jesteście psami", to panienki chodziły na czworakach robiąc hau, hau, a ja obsikiwałam latarnie, prosiłam o aporcik, gryzłam się z innymi psami... i, kurwa, zawsze byłam o włos od wywalenia za drzwi, choć to JA robiłam co trzeba. Jako rodzic w szkole społecznej na brąchy rodziców odwieczne o poziom nauczycieli, rzekłam im ja kiedyś, że z każdego przedmiotu by chcieli mieć indywidualność pedagogiczną, a jakby się jakaś zdarzyła, to pierwsi by ją wylali. Po namyśle przyznali mi rację...
                    I dlatego widzę Van Gogha raczej jako upartego chłopczyka, co smarował te swoje wstrętne i do niczego niepodobne paćki w kąciku z uporem maniaka, choć matusia płakała, żeby uczciwy chleb i rodzinę, a tatuś się srożył że nie chce iść na prawo, ani zostać dentystą.

                    > A co do Chin, to taka kultura po prostu! Pomimo, że może nam się nie podobać, t
                    > o nie przesadzajmy z krytyką - oczywiście pomijam obecny ustrój polityczny. Ta
                    > kultura istnieje kilka tysięcy lat i ma uzasadnienie historyczne, geograficzne
                    > itp. Dzięki takiemu modelowi społeczeństwa stworzyli Chiński mur i utrzymywali
                    > państwowość, co na otwartych terenach Azji nie było proste. Konfucjanizm i Taoi
                    > zm od zarania kształtujący sposób myślenia Chińczyków nie stawiały na indywidua
                    > lizm. Wynalazków anonimowych trochę jednak Chiny dały ludzkości.
                    > Nie oceniajmy innych kultur przez pryzmat naszej, postulował jako jeden z pier
                    > wszych nasz rodak B. Malinowski!

                    A kto tu "przesadza z krytyką"?!
                    O Chińczykach pisałam a propos amalgamatu i protestu Ave. I amalgamat dosyć sensownie rozwinęłam. I poproszę o królika w prekambrze - przykład na wielką współczesną chińską artystę, co mi z wywodu zostawi zgliszcza. Bo nie znam żadnego, co by nie był rzemiechą artystyczną. Perfekcyjne rzemiosło jest sztuką, ale chyba nie w tym znaczeniu o którym tu mówimy. I albo ja się gruntownie mylę jako profan dziki, albo nie mamy o co się martwić na zapas, bo ich bardzo dużo, ale my fszak z naszym indywidualistycznym pojebaństwem zawsze się im przydamy, jak tego im brakuje.

                    A może im ichnia cywilizacja siadła i dobre ma za sobą? A może im nie służy małpowanie Zachodu? A może wolność wybiórcza [ do robienia kasy].

                    Ostatnio miałam dużą przyjemność przysłuchiwać się rozmowie legendarnego tłumacza m.in. z tybetańskiego i świeżo oczarowanej, co jeździ po klasztorach i spokoju szuka. I ona się nie mogła nadziwić, że on tam nie był i w dodatku potrzeby nie czuje. A on tu se wyciągnął esencję z ichniej kultury w rozkwicie i po cholerę miałby jeździć po zgliszczach i oglądać landszafty...

                    Tępe Rzymiany nauki żadnej nie miały, a pogwizdane Greki jak nasrał nauki i sztuki. Greki nie miały imperium i się wiecznie żarły, ale nawet podbite zapładniały debili. To ciekawe sprawy są.

                    Chodzą mi po głowie dwa genialne Japończyki. Kurosawa i Murakami. Murakamiego kocham i zachwycam się nim... i im cholernie współczuję, bo stamtąd wieje porażającą samotnością. Samotność Buendiów jest swojska. Ale tłum Japończyków wydzierających sobie stanik Madonny mnie mrozi jeszcze bardziej...
                    Nie oceniam, próbuję zrozumieć, choć jestem wytworem kultury mej własnej i indywidualizmu mi ciągle nie dość. I wolę taką sytuację rozpełechaną, w której się ciągle dzieje i czasem klękamy przed jakimś badziewiem z rozpędu, a potem załatwia je czas... ale wciąż coś zostaje.

                    Jak byłam w USA, to mój znajomy inżynier od mostów samych doktorantów z Korei miał. Masy. I to byli ludzie dorośli, niezależni i dzieciaci już. I tam rodzina polega na tym, że oni się mają domyślać, czego by sobie życzyli ich rodzice, to robić i tak żyć. I ci rodzice się nawet nie zniżą do wyrażenia życzeń, latorośl ma się ich domyślić i spełnić je co do joty. I nie mówię tego bynajmniej o dzieciach tych doktorantów, to też, ale o doktorantach mówię! Tam chłopczyk uparcie paćkający w kąciku zamiast budować mosty, zamachem na pryncypia jest i potworem nie do pomyślenia. Brrrrr!

                    Kto z Państwa Szanownego żyje zgodnie z chęciami Rodziców? Kto spełnia co do joty fanaberie ich? Kto się nigdy nie uparł, że nie i wielka kropa?
                    • almetyna_ilmatar Re: Dupetku, zapraszam 04.04.12, 13:29
                      Podziwiam Magdolocie Twoją jasność myśli w samym środku nocy. Ja czekam na właściwą mi porę, żeby odpowiedzieć Tobie i Dupetkowi. Mam nadzieję, że ona nadejdzie jakoś niebawem, bo rozmawiacie tu bardzo ciekawie. Zupełnie jak w turnieju szachowym bez limitowania czasu.
            • almetyna_ilmatar Dupetku, Magdolocie, Dworzanie, zapraszam 02.04.12, 17:27
              Zawstydziłam małej wiary i przywróciłam wpis na blogu.
              Jeśli zechcecie tam zajrzeć, będę zachwycona.
              Czy wyrażacie zgodę na przeniesienie jeszcze i tych treści, które tu właśnie daliście? Byłaby jakaś ciągłość, a bywalcy FzD chyba nie obrażą się, że wszystkich zapraszam do siebie?
      • dupetek Re: Dupetku, zapraszam 29.03.12, 11:33
        No to lecimy do Almetyny na odczyt i tłok robić:) Nie wiem czy dziś odpiszę, bo trochę zakręcony jestem w czasoprzestrzeni. Tego głupka, który wymyślił robotę, to powinni zlinczować zanim się odezwał!
        • witekjs Re: Dupetku, zapraszam 31.03.12, 16:42
          Niedawno widzieliśmy tutaj obraz Kandinsky'ego - Wielka brama Kijowska i rozmawialiśmy o Hockneyu.
          Może zainteresuje Was, że należą oni do najwybitniejszych malarzy z synestezją.
          W pracy magisterskiej, SYNESTHESIA AND ART, Konstantina Orlandatou można obejrzeć ich obrazy inspirowane muzyką.

          Witek

          Here are some of the opera sets that Hockney designed - str.31-33

          For the Opera:
          The Rake’s Progress
          Igor Stravinsky
          For the Opera:
          Magic Flute
          W.A. Mozart
          For the Opera:
          Tristan und Isolde
          Richard Wagner
          For the Opera:
          Turandot
          Giacomo Puccini
          Die Frau Ohne Schatten
          Richard Strauss

          www.scribd.com/doc/47826568/6/Painting-Visual-Arts
          en.wikipedia.org/wiki/List_of_people_with_synesthesia




          • witekjs Re: Dupetku, zapraszam 31.03.12, 21:57
            Trochę przykro mi, że nikogo z Was, nie zainteresowała synestezja, o której materiały zbieram od dawna i jestem coraz bardziej, tym zjawiskiem zafascynowany.


            www.neuronauka.org/wp-content/uploads/2011/10/Synestezja.pdf
            tajemnicemedycyny.pl/pomieszanie-zmyslow/
            • illmatar Re: Dupetku, zapraszam 31.03.12, 23:15
              Niech Ci będzie mniej przykro, mnie interesuje. Czy wiesz, że synestezja u Nabokova była prawdopodobnie związana z cierpieniem:

              http://i40.tinypic.com/20qffd1.jpg

              To fragment z "Muzykofilii" Olivera Sacksa. Na Następnej stronie jest przypis:
              "syn Nabokova, Dimitri twierdził, że ojciec nie rozpoznawał żadnej muzyki (...)"
              Jeśli tak, to widzenie barw niewiele dobrego mu przyniosło.
              • witekjs Re: Dupetku, zapraszam 01.04.12, 11:34
                illmatar napisała:

                > Niech Ci będzie mniej przykro, mnie interesuje. Czy wiesz, że synestezja u Nabo
                > kova była prawdopodobnie związana z cierpieniem:
                >
                > http://i40.tinypic.com/20qffd1.jpg
                >
                > To fragment z "Muzykofilii" Olivera Sacksa. Na Następnej stronie jest przypis:
                > "syn Nabokova, Dimitri twierdził, że ojciec nie rozpoznawał żadnej muzyki (.
                > ..)"

                > Jeśli tak, to widzenie barw niewiele dobrego mu przyniosło.
                >

                Cieszę się bardzo, że odezwałaś się do mnie, jak wiesz nie mogę napisać do Twojego ciekawego bloga.
                Wydaje mi się, że niemało rozmów z forumowiczami FzD, mogłabyś tam cytować.
                Cytowany przez Ciebie fragment wspaniałej książki Sacksa, opisany jest w rozdziale o amuzji /str.121 - 144/.Kilka wierszy powyżej Sacks pisze o bardzo ciekawym objawie, który kilkakrotnie zaobserwował u siebie.Od lat,ma migrenę klasyczną, z aurą wzrokową, nagle dołączyły się do niej objawy amuzji.Nigdy nie miałem pacjenta, który mówiłby o swojej amuzji wtórnej, np po udarze.Nigdy też, żaden z pacjentów z aurą migrenową, nie wspomniał o okresowo pojawiającej się amuzji
                Uświadomiłem sobie, że muszę o to zacząć pytać, bardzo jestem ciekawy efektów..
                Również nie miałem kontaktu z pacjentami synestetykami, 'nie jest to bowiem przypadłość, z którą idzie się do lekarza'. Sacks dopiero, jak zaczął pytać, zorientował się, że wcale nierzadcy wśród jego pacjentów, byli synestetycy. Bardzo ciekawie pisze o synestezji na str.195-213 w Muzykofilii
                Jak Ci pisałem w ostatnim czasie znalazłem, nowe bardzo ciekawe prace o synestezji w języku
                angielskim.
                Zbiory w Biblioteczce, to nie tylko moje hobby, te materiały mogę wykorzystywać w swojej pracy. Chyba dzisiaj, nowe prace dodam do zbiorów w Biblioteczce Kawiarenki

                Oto jedna z ostatnich:
                www.doctorhugo.org/synaesthesia/art/index.html
                Pozdrawiam. Witek }:-})=
                  • witekjs Re: Dupetku, zapraszam 03.04.12, 13:39
                    Witaj Miła Illmatar :-)
                    Przed chwilą dotarło do mnie, że wróciłem z nazbyt ekscytującej "podróży" i już jestem
                    Co prawda, po 14.00 muszę jechać do pacy, ale potem jestem gotów do dalaszych rozmów z Naszymi Artystami.
                    Doprowadziły do tego, że chcę zaprosić, po kilku latach Małgosię, na wystawę malarską.
                    Zacznę od 100leciaz ZPAP.
                    www.poland-art.com/index.php/wystawy/warszawa/zpap-warszawa/5942-nowe-otwarcie
                    www.poland-art.com/index.php/wystawy/warszawa/zpap-warszawa/5942-nowe-otwarcie
                    Następnie koniecznie chcę pójść na wystawę Jana Lebensteina, ale to dopiero od 27kwietnia.
                    www.poland-art.com/index.php/wystawy/warszawa/galeria-atak/6025-jan-lebenstein
                    Potem ponownie Zachęta i Muzeum Narodowe.
                    Może coś jeszcze zaproponujesz ?
                    Pozdrawiam serdecznie. Witek }:-})=
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka