oby.watel
29.10.15, 20:11
Wiadomo, że JOW-y preferują duże partie. Dowodem jest Anglia i senat. Na szczęście w wyborach do sejmu nikt nie jest preferowany, dlatego samodzielnie będzie rządzić partia, która dostała niecałe 40% głosów.
Ten niebywały sukces ma wielu ojców i matek, ale jednego prawdziwego tatusia. Bowiem dzisiejsze zwycięstwo PiS-u nie byłoby możliwe bez niemal 15 lat wytężonej pracy u podstaw, bez chwili wytchnienia i kompromisów.
Zaczęło się niewinnie. Ponieważ sondaże dawały SLD ogromną przewagę koalicja AWS-UW poprawiła nieco ordynację wyborczą zmieniając sposób liczenia głosów dzięki czemu przy 41,04% poparcia SLD musiało się zadowolić skromnymi 216 mandatami i szukać koalicjanta. Po dojściu do władzy, SLD wrócił do sprawdzonych metod, które wreszcie dziś, w 2015 roku zdały egzamin i partia, która dostała 37,58% głosów otrzymała 235 mandatów w sejmie i będzie mogła rządzić samodzielnie.
Potem SLD podziękowało Millerowi, któremu sprawnie udało się zmarginalizować partię cieszącą się ogromnym poparciem. SLD pod wodzą Olejniczaka zaczynało mozolnie odbudowywać pozycję, powoli odzyskując poparcie. Towarzysze, wśród których prym wiodła Senyszyn, Oleksy i inni postanowili położyć temu kres. Wybrali więc na przewodniczącego niebywale Napieralskiego, a gdy ten zmarginalizował lewicę dostatecznie postawili na sprawdzonego członka Biura Politycznego KC PZPR, który dał się poznać po tym, że nie był w stanie skończyć.
Ponieważ dla Millera ważniejszy był własny interes niż interes formacji, więc nie zgodził się, by inne ugrupowania wystawiały wspólnych kandydatów z list SLD wymuszając powstanie koalicji. To, wraz z niewielką pomocą wyborców pozwoliło wreszcie skończyć jak mężczyzna. Musi co prawda zrezygnować z funkcji wicepremiera w rządzie PiS-u, ale za to umożliwił mu samodzielne rządy. Gdyby bowiem SLD startowała jako partia poparcie na poziomie 7% dałoby jej ok 50 mandatów, a to oznaczałoby kilkadziesiąt mandatów dla PiS-u mniej.
Biorąc to wszystko pod uwagę tow. Leszkowi Millerowi należy się pomnik ze spiżu.
Nie można także pominąć roli, jaką odegrał Palikot. Jego nawrócenie z prawicowego liberała na lewicowego radykała dodatkowo uwiarygodniło koalicję i zasługuje przynajmniej na tablicę pamiątkową.
Można pokusić się o modyfikację słów bohatera. Otóż prawdziwego mężczyznę nie poznaje się po tym jak zaczyna, ale po tym co wykończy. Szydło wyszło z worka - skończył się definitywnie sezon ogórkowy...