madzia.7
19.09.10, 18:54
moj maz jest prostym, dobrym czlowiekiem nie wymagajacym za duzo od zycia..innych i siebie..a mnie to chyba wkurza.! nie wiem do konca w czym lezy problem...dzisiaj w nocy znowu go wyzwalam od "niedorajdow zyciowych", powiedzialam, ze gdyby nie synek to juz bym z nim nie byla!..i ze nie widze juz w nim mezczyzny..wszystko co idzie nie tak upatruje ze to Jego wina..jestem jednoczesnie zla na siebie, bo przeciesz sama chcialam zeby byl moim mezem..jestesmy zaledwie 1,5roku po slubie...mamy po 31lat a mam wrazenie ze to nie bylo przemyslane...bylo pieknie przed i po slubie do momentu porodu..jak synek przyszedl na swiat zaczely sie jazdy- bardziej z mojej strony- jestem bardzo nerwowa..i zawsze wyzywam sie na mezu...
ostatnio synek znowu ma problemy ze spaniem, budzi sie w srodku nocy i nie chce zasnac..ja przemeczona jestem zla i wkurzona....
wydaje mi sie ze nie kocham meza, nie pociaga mnie on w sensie jako mezczyna ale nie chodzi mi o aspekt fizyczny a bardziej psychologiczny...
maz ma juz od roku problemy z praca..ledwo co wrocil do pracy znowu okazuje sie ze zima zapowiada sie bez projektow wiec znowu bedzie na postoju bez pracy..i tu nie chodzio o aspekt finansowy a wkurza mnie ze siedzi w domu i nic nie zrobi- w sensie pojdzie na kurs zeby rozwinac sie zawodowo i zmienic np. prace czy cos w tym stylu zrobic..chcialabym zeby mial zainteresowania, zeby sie rozwijal a on nie jest takim czlowiekiem..
zawsze sobie mowilam ze stopien wyksztalcenia nie jest istotny ale chyba jednak jest..ja sie ciagle rozwijam a on stoi w miejscu i nic nie robi...
jest domatorem, siedzi w domu, wiekszosc naszych znajomych z ktorymi sie spotykamy to moi znajomi..on chyba z nikim sie nie spotyka..jedynie do pracy i z pracy do domu..na palcach policze kiedy wyszedl...wszystko absolutnie wszystko dzieje sie z mojej inicjatywy...
nie wiem co teraz z tym wszystkim zrobic...jest moim mezem, mamy synka i tego nie da sie zmienic..co zrobic zeby bylo miedzy nami dobrze? oddalamy sie tak szybko od siebie a ja przestaje go szanowac. pewnie za jakis czas bedzie mi obojetny.. :(