Dodaj do ulubionych

jak sie dopasowac???????????

19.09.10, 18:54
moj maz jest prostym, dobrym czlowiekiem nie wymagajacym za duzo od zycia..innych i siebie..a mnie to chyba wkurza.! nie wiem do konca w czym lezy problem...dzisiaj w nocy znowu go wyzwalam od "niedorajdow zyciowych", powiedzialam, ze gdyby nie synek to juz bym z nim nie byla!..i ze nie widze juz w nim mezczyzny..wszystko co idzie nie tak upatruje ze to Jego wina..jestem jednoczesnie zla na siebie, bo przeciesz sama chcialam zeby byl moim mezem..jestesmy zaledwie 1,5roku po slubie...mamy po 31lat a mam wrazenie ze to nie bylo przemyslane...bylo pieknie przed i po slubie do momentu porodu..jak synek przyszedl na swiat zaczely sie jazdy- bardziej z mojej strony- jestem bardzo nerwowa..i zawsze wyzywam sie na mezu...
ostatnio synek znowu ma problemy ze spaniem, budzi sie w srodku nocy i nie chce zasnac..ja przemeczona jestem zla i wkurzona....
wydaje mi sie ze nie kocham meza, nie pociaga mnie on w sensie jako mezczyna ale nie chodzi mi o aspekt fizyczny a bardziej psychologiczny...
maz ma juz od roku problemy z praca..ledwo co wrocil do pracy znowu okazuje sie ze zima zapowiada sie bez projektow wiec znowu bedzie na postoju bez pracy..i tu nie chodzio o aspekt finansowy a wkurza mnie ze siedzi w domu i nic nie zrobi- w sensie pojdzie na kurs zeby rozwinac sie zawodowo i zmienic np. prace czy cos w tym stylu zrobic..chcialabym zeby mial zainteresowania, zeby sie rozwijal a on nie jest takim czlowiekiem..
zawsze sobie mowilam ze stopien wyksztalcenia nie jest istotny ale chyba jednak jest..ja sie ciagle rozwijam a on stoi w miejscu i nic nie robi...
jest domatorem, siedzi w domu, wiekszosc naszych znajomych z ktorymi sie spotykamy to moi znajomi..on chyba z nikim sie nie spotyka..jedynie do pracy i z pracy do domu..na palcach policze kiedy wyszedl...wszystko absolutnie wszystko dzieje sie z mojej inicjatywy...
nie wiem co teraz z tym wszystkim zrobic...jest moim mezem, mamy synka i tego nie da sie zmienic..co zrobic zeby bylo miedzy nami dobrze? oddalamy sie tak szybko od siebie a ja przestaje go szanowac. pewnie za jakis czas bedzie mi obojetny.. :(
Obserwuj wątek
    • demonsbaby facet w końcu 19.09.10, 19:05
      nie wytrzyma ciśnienia, wyjdzie i nie wróci ...

      w jakim sensie jest on: NIEDOROBIONYM TŁUKIEM?
      1) zajmuje się dzieckiem / pomaga w domu?
      2) nie przejawia większego zainteresowania towarzystwem niż dom / ty/syn, który niedawno pojawił się na świecie?

      Brak jest czego? Rozrywki i chęci przekwalifikowania? Wymaga jedynie twojej i dziecka obecności, żeby być człowiekiem szczęśliwym?

      skoro był spełnieniem przed porodem .... przemyślałaś, że to na pewno z tobą jest wszystko w porządku? Z czym ta nagłe nastawienie jest spowodowane? Troską o bezpieczeństwo twoje i dziecka?
      Pracujesz?
      • madzia.7 Re: facet w końcu 19.09.10, 20:41
        1) zajmuje sie i pomaga w domu..czasem musze pokazac palcem co trzeba zrobic ale duzo robi..nie mam w tej kwestii nic do zarzucenia
        2)nie przejawia..dom, Ja syn wystarcza mu do szczescia

        nie wiem czego jest brak...moze rozrywki, checi przekwalifikowania na pewno brak..
        nie mowie ze ze mna jest wszystko w porzadku..jestem swiadoma swoich problemow z nerwami..czesto jestem zla..cos nie gra..tylko co...? czy to chodzio o meza a moze o cos innego? ale jak pisalam winny on jest zawsze w moim mniemaniu
        Ja pracuje, jestem zmeczona..duzo mam zajec..On czesciej ma czas zeby usiasc na kanapie..ja nigdy nie mam na to czasu- zwsze mam cos do zrobienia
        • demonsbaby pytam 19.09.10, 20:56
          nie bez powodu ...choćby dlatego, że ty sama zaczniesz sobie odpowiadać na to co ciebie męczy ...
          Podam ci przykład. Mój partner mówi do mnie: "pobrudziłaś się na twarzy" (akurat coś jadłam), zamiast się wytrzeć, dostałam (własne określenie) "bicia na gar" i musiałam rzucić komentarz "może od razu powiedz, że jestem odpychająca". Zupełnie niepotrzebne, efekt - ogłupiały rozmówca. Tyle, że w związku z tym co już przechodziłam w przeszłości, mimo, że czasami nad tymi zjawiskami nie panuję w zalążku, za chwilę potrafię przeprosić z tłumaczeniem "miałam bicie". A zaczepka była skutkiem, stresów w pracy dnia poprzedniego, zmęczenia po pracy przy "pracach domowych" (choć nikt mi nie kazał np. prasować po pracy i zajmować się dzieckiem w międzyczasie - mój wybór). Nawarstwiło się, nie znalazło ujścia i potem taki mały brzdęk.

          Możliwe, że u ciebie ma to związek:
          - z organizacją dnia;
          - brakiem zakomunikowania partnerowi w czym ma pomóc w domu / przy dziecku (co zrobić, mimo świadomości, że ty to na pewno wykonasz o niebo lepiej);
          - odpoczynku lub umiejętności wypoczywania - twój świat po przyjściu dziecka na świat się zmienił ...
          - etc.

          Może też być, że kierowana poczuciem bezp. rodziny (zabezpieczenia), boisz sie, ze mąz moze wam nie zapewnić jakiś wygód, itp.
    • demonsbaby z tą sferą 19.09.10, 19:11
      erotyczną, co się stało? Jest napastliwy czy raczej nie nalega na bliskość, skoro ty sobie nie życzysz / nie wykazujesz zainteresowania? Przestał ciebie zadowalać/ jakieś walory estetyczne mają na to wpływ (wygląd, zapach / co ciebie zniechęca)?
      • madzia.7 Re: z tą sferą 19.09.10, 20:44
        sfera jest erotyczna jest Ok..zawsze w tej kwestii bylo super..popsulo sie troche ale to glownie przez te problemy natury psychologicznej..poniewaz sie klucimy..ja czesto zla i wrzeszcze to rzadko sie kochamy...bo jak sie kochac skoro sie ciagle klucimy...
        • demonsbaby Re: z tą sferą 19.09.10, 21:00
          więc facet ciebie nie zaczął odpychać, a to źle nie rokuje ;)
          A myślałaś nad ewentualnie:
          - wypoczynkiem z mężem bez dziecka (2-3 dniowym urlopem);
          - wypoczynkiem bez męża i dziecka (j.w albo dłużej);
          - zwolnieniem tempa ze wszystkimi obowiązkami - w pracy i domu?

          Spróbuj racjonalizować "o co ci chodzi" ... komunikuj to mężowi w sposób zasadny - nie zaczepkami, kłótnią, skutkując ogłupiałym rozmówcą. Czy to przekwalifikowanie zawodowe ciebie uszczęśliwi?
    • triss_merigold6 Re: jak sie dopasowac??????????? 19.09.10, 19:14
      Może problem leży w tym, że po uwiciu gniazda dostrzegłaś, że mąż jest nieaktywny, niezaradny i mało przedsiębiorczy, a to odbiera poczucie bezpieczenstwa.
      • madzia.7 Re: jak sie dopasowac??????????? 19.09.10, 20:45
        jest malo przedsiebiorczy i malo zaradny..mieszkamy zagranica..jego poziom jezka obcego jest duzo slabszy od mojego..wiekszosc spraw zalatwiam wiec ja.
    • blue_romka Re: jak sie dopasowac??????????? 19.09.10, 20:04
      Znakomicie zdiagnozowałaś Waszą sytucaję, masz dużą samoświadomość.
      Piszesz o braku szacunku, braku miłości do męża. To mocne słowa. Z drugiej strony może to zniechęcenie jest spowodowane utrzymującą się niepewną sytuacją zawodową męża, a więc przejściowe? Skupiasz się obecnie na negatywach męża i sama się nakręcasz. Nie chcesz pamiętać, za co go pokochałaś, dlaczego za niego wyszłaś, czym Ci imponował, dlaczego lubiłaś z nim spędzać czas. To trochę nie fair.
      Może też ulegasz powszechnemu obecnie przekonaniu, że wartościowy jest tylko ten, kto robi karierę, brnie do przodu najchętniej po trupach, wyrywa na siłę, co mu się należy. Twój mąż jest raczej introwertykiem, który chce przejść przez życie spokojnie. Czy to naprawdę źle? Być może siłą napędową Waszego związku zawsze będziesz Ty, ale czy tak nie może być?
      • madzia.7 Re: jak sie dopasowac??????????? 19.09.10, 20:54
        nie to nie jest zle..jesli ktos chce przejsc przez zycie spokojnie..tylko dlaczego to nie moge byc Ja???? Ja musze o wszystkim pamietac..ja musze brac inicjatywe no bo On wszystko na spokojnie a zycie trzeba przezyc i wymaga to inicjatywy na codzien.,.On moze byc bierny a ja nie..no bo ktos musi pamietac o rodzinie i o codziennych obowiazkach...
        mysle za co go pokochalam...Jejku jakie trudne to pytanie...bylo nam dobrze razem...Byl dobry dla mnie..i nadal jest...bylo nam rewelacyjnie w lozku..byl spokojny i ustabilizowanz w sensie nie fifa rafa..nie wiem jak to na pisac
        • demonsbaby Re: jak sie dopasowac??????????? 19.09.10, 21:04
          madzia.7 napisała:

          > .
          > chyba ciagle brak mi czasu tylko dla siebie..najchetniej wyjechalabym gdzies na
          > 1-2 tygodnie...SAMA i robila cos tylko dla siebie..byle co..zakupy..spa..itp..
          > i chcialabym ten czas spedzic sama...moze jestem juz zmeczona..to tylko 10 mies
          > iecy od porodu..a zycie wydaje mi sie do d...py...

          jedż i odpocznij ...to mi się nasuwa, że organizujesz sobie każdy dzień w domu zbyt obciążając siebie. po prostu zwolnij tempo.
        • br_bardot Re: jak sie dopasowac??????????? 19.09.10, 21:07
          Nie martw się, ja od 5 lat spędzam czas z dziećmi, jakoś tak się złożyło:)
          ale w międzyczasie zrobiłam trochę dla siebie więc to nie jest tak, że teraz (mając dziecko)tylko dom rodzina praca. Masz to szczęście, że mąż zajmie się bez problemów NA SPOKOJNIE synem, więc poświęć czas sobie. Mam koleżankę, której rodzice żyją w podobnym 'układzie' do twojego. Tata domator spokojny, bardzo cieszył się z wychowywania córki, pracował, ale w domu robił baaardzo dużo i chętnie a mama pracowała, wychowywała, zajmowała domem, ale miała czas dla siebie- wyjścia, spotkania. Bardzo fajne małżeństwo.Może wykorzystaj te pozytywne strony a nie zamartwiaj się, że nie jest taki jak ty.
          • sprucexl a u mnie... 19.09.10, 21:31
            ...troche jest podobnie u mnie...maz mi dzisiaj powiedzial, zebym moze do psychologa poszla bo nie panuje nad soba. Jak juz jestem taka wsciekla na maksa, albo prosze go o cos juz 20min to wtedy nerwy mi puszczaja i mowie, ze jest idiota albo pajacem(wiem okropne)
            pol godz.prosilam, zeby wykapal synka, az w koncu go rozebral i siedzial z nim na lozku, maly domeczony sie darl, az go wzielam i powiedzial co za idiota z Ciebie, widzisz, ze nie ma sily.
            Takie sytuacje zdarzaja sie ostatnio bardzo czesto. Nie moge z nim jakos kontaktu nawiazac.
            A jak jest zle wyladowuje swoja zlosc na nim... brrr
        • blue_romka Re: jak sie dopasowac??????????? 20.09.10, 10:04
          Trudno Ci opowiedzieć o zaletach męża, bo skupiłaś się na jego wadach. Pomyśl o tym. Z drugiej strony rozumiem, że jesteś zmęczona przejmowaniem inicjatywy, decydowaniem za Was oboje. A czy jeśli wyznaczyłabyś mężowi zadania, to też by się z nich nie wywiązał? To również jest męczące, ale łatwiejsze niż robienie wszystkiego samej.
          Oczywiście zawsze możesz stwierdzić, że to facet nie dla Ciebie i się rozwieść, ale dla mnie to ostateczność.
          Natomiast odpoczynek, wyjazd Ci się jak najbardziej należą, koniecznie sobie coś takiego zorganizuj.
    • tully.makker Re: jak sie dopasowac?????????? ? 19.09.10, 21:51
      Wykastrowalas faceta. to co sie dziwisz. Ty jestes nadgorliwa, bierzesz wszystko na siebie, on wie, ze zrobisz za niego, ba, ze cokolwiek on zrobi, to ci bedzie zle.
      Dziwisz sie, ze jest jak jest.
      A ja nie.
    • monzdr raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 09:35
      Ty nie pytasz "jak się dopasować" tylko "jak dopasować męża do siebie".Chcesz go zmienić,zaprogramować,żeby odpowiadal Twoim wyobrażeniom.Nie szanujesz go?To bardzo źle.Poczytaj sobie,jakie problemy mają babki z mężami,może wtedy docenisz swojego domatora.Moim zdaniem powinnaś spróbować lepiej poznać swojego własnego męża,bo nie wierzę,żeby nie miał żadnych zainteresowań,uzdolnień,nic do powiedzenia.Może spróbuj znaleźć czas i chęci na jakieś wspólne zajęcia inne niż domowe.Poza tym jeśli mąż ma problemy w pracy,nie dokładaj mu jeszcze w domu.
      Wydaje mi się,że przemęczenie,stres i w ogóle cale zamieszanie z dzieckiem jest w dużej mierze przyczyną Twojego samopoczucia.Bardzo,bardzo wiele par przeżywa kryzys po narodzinach dziecka.Porozmawiaj szczerze z mężem.Jesteście rodziną i powinniście razem pracować nas Waszym szczęściem.
      • madzia.7 Re: raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 09:48
        masz racje..ja chce jego dopasowac pod siebie..a musimy sie obydwoje dopasowac..
        wiekszy problem jest ze mna..
        nie wiem co sie ze mna stalo..kiedys bylam szczesliwsza, mialam mniej ale bylam szczesliwsza, teraz jest do dupy...jestem zmeczona..nie relaksuje sie..nie mam czasu dla siebie i dla meza, caly czas poswiecem pracy, obowiazkom domowym i synkowi..troche znajduje czasu na treningi dla siebie i na spotkania ze znajomymi, z mezem malo czasu spedzam..On jest gdzies obok...juz nie rozmawiamy tak jak kiedys..powinnismy codziennie chociaz troche czasu wygospodarowac dla siebie ale zawsze jest cos innego...
        • monzdr rozumiem Cię świetnie! 20.09.10, 09:57
          Sama miałam bardzo podobnie.Po narodzinach synka mam problemy ze sobą,stałam się nerwowa,przewrażliwiona.Praca zawodowa,obowiązki domowe,to wszystko nagle zaczęło mnie przerastac.A mój mąż jest...spokojnym domatorem:)
          Moja pierwsza rada:odpuść trochę,wyluzuj,bo zwiariujesz.
          Druga rada:znajdź czas dla męża.Jesteście rodziną,nie zmarnujcie tego.To jest coś najważniejszego i najpiękniejszego na świecie.Jeśli masz dobrego,spokojnego,wiernego męża,to masz skarb.Spędzajcie czas we trójkę i we dwójkę-tylko z mężem.Potrzebujesz relaksu,odprężenia.Ale musisz wyjść z błędnego koła obowiązków i pracy.
        • demonsbaby madzia 20.09.10, 10:06
          gdybyś zadała pytanie "ile kobiet przechodziło kryzys" po urodzeniu dziecka - gwarantuję ci las rąk.
          Każda w mniejszym / większym stopniu (a już szczególnie pierworódka) odczuwała / odczuwa podobnie. To nic innego jak zemsta za organizację dnia. Ty chcesz zyć jak przed urodzeniem dziecka plus panować nad dodatkowymi obowiązkami wynikającymi z opieki nad domem i dzieckiem ... nie da się. A przynajmniej nie przez ten okres kiedy dziecko jest zalezne od ciebie. Stąd zgrzyty. Dodtakowo dopadają nas refleksje, których wcześniej nie dzieliłyśmy "troska o przyszłość" (już nie tylko naszą, ale i dziecka).
          Zobaczysz, zgodnie z etapami rozwoju dziecka, twój świat będzie się zmieniał. Zupełnie inaczej twoja opieka będzie wyglądać za lat 3 czy 5, a potem 8 i 10. Spokojnie...
          Przeyśl co możesz robić wyłacznie ty (czego mąz nie będzie w stanie) i te obowiązki wez na siebie - reszte ustalaj z męzem tak, żeby odciązyć siebie. Naucz się odpoczywać.
        • santo_inc Re: raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 12:17
          > masz racje..ja chce jego dopasowac pod siebie..a musimy sie obydwoje dopasowac.

          Bzdura.

          Jeśli facet jest taki, jak przed ślubem, masz psi obowiązek się do niego dopasować. On nie ma obowiązku dopasowywać się do Ciebie, gdy Ci po urodzeniu dziecka odbiła palma.
          • monzdr Re: raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 12:23
            santo_inc napisał:


            > Jeśli facet jest taki, jak przed ślubem, masz psi obowiązek się do niego dopaso
            > wać.
            Psi obowiązek to może mieć suka wobec psa,a nie żona wobec męża.Chamstwo nie czyni twoich wypowiedzi ciekawszymi czy bardziej godnymi uwagi.

            On nie ma obowiązku dopasowywać się do Ciebie,
            Małżeństwo polega na WZAJEMNOŚCI obowiązków.

            gdy Ci po urodzeniu dziecka
            > odbiła palma.
            Nigdy nie dowiesz się,co czuje kobieta po urodzeniu dziecka,jak trudno jej pogodzić wszystkie role i jak często się z tego powodu frustruje.
            Oni są rodziną i muszą się dla tej rodziny starać.Oboje.Gdyby wszyscy słuchali Twoich porad,nie byłoby już w Polsce jednego nie rozbitego małżeństwa.
            • santo_inc Re: raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 13:59
              > On nie ma obowiązku dopasowywać się do Ciebie,
              > Małżeństwo polega na WZAJEMNOŚCI obowiązków.

              Zgadza się.

              Małżeństwo to układ, z którego obydwie strony czerpią korzyści i do którego obydwie strony wkładają wysiłek. Niekoniecznie równy, niekoniecznie sprawiedliwy, ale obie strony muszą być tym usatysfakcjonowane.

              Jeśli są, to się decydują na małżeństwo.

              Jeśli później coś się zmienia, na przykład wątkotwórczyni odbija palma po porodzie, nie oznacza to automatycznie, że jej mąż ma się dostosować do jej absurdalnych wymagań, które się wtedy nagle pojawią.

              Skoro jej to pasowało przed dzieckiem, to musi się doprowadzić do porządku. Ona siebie! Nie ona jego! On oczywiście ma psi obowiązek jej w tym pomóc i ją w tym wspierać.

              > Nigdy nie dowiesz się,co czuje kobieta po urodzeniu dziecka,jak trudno jej pogo
              > dzić wszystkie role i jak często się z tego powodu frustruje.

              Jeśli nie wiedziała, co ją czeka, to tym bardziej chyba pretensje powinna mieć do siebie samej?

              > Oni są rodziną i muszą się dla tej rodziny starać.Oboje.Gdyby wszyscy słuchali
              > Twoich porad,nie byłoby już w Polsce jednego nie rozbitego małżeństwa.

              Dokładnie tak! Ale nie oznacza to, że on ma po kolei spełniać jej wszystkie nowe wymagania. Absolutnie nie! Ma ją wspierać w doprowadzeniu siebie do porządku.
              • monzdr zgadzam sie prawie całkowicie 20.09.10, 14:07
                poza jedna kwestią-nie wiedziała,co ją czeka po porodzie,więc jak może mieć pretensje do siebie?Nie może mieć pretensji do nikogo.To nie kwestia kierowania pretensji do kogokolwiek,tylko poukładania rodzinnych spraw w nowej sytuacji.Jak juz pisałam,powinna spróbować lepiej się z mężem dogadywać i docenić go(bo żadnej jego winy tu nie widzę).Po prostu przeżywają kryzys po narodzinach potomka,sama przez to przechodziłam.Podziwiam mojego męża,że ze mną wytrzymał.Oboje muszą się postarać i doprowadzić życie rodzinne do porządku.
          • demonsbaby Re: raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 12:37
            jak nikt i nic nie musi: rozumieć, pracować nad sobą i związkiem, wspierać i szukać rozwiązań, to instytucja jak: małżeństwo / układ partnerski, rodzina nie ma podstaw istnieć.
            • santo_inc Re: raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 14:02
              > jak nikt i nic nie musi: rozumieć, pracować nad sobą i związkiem, wspierać i sz
              > ukać rozwiązań, to instytucja jak: małżeństwo / układ partnerski, rodzina nie m
              > a podstaw istnieć.

              Ona musi pracować nad sobą. On musi pracować nad nią.

              Jeśli mi nie pasuje czerwony kolor samochodu, to go nie kupuję. A nie po zakupie zmuszam go, by sam z siebie zmienił barwę. Jak mi nie pasuje partnerka, która nie lubi spotykać się z ludźmi i poza mną świata nie widzi, to się z nią nie wiążę a nie po ślubie zmuszam ją do chodzenia na spotkania ze znajomymi. Przecież to proste.

              Układ partnerski nie polega na tym, że w sytuacji równowagi (wzajemna akceptacja), która zostaje zaburzona przez jedną stronę (odbija palma po urodzeniu dziecka), druga strona musi nagle przestawić swoją osobowość.
              • demonsbaby Re: raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 14:06
                i argumentacja jak najbardziej logiczna, pod którą się również podpisuję, ale wtrącę "ale" ... Świat uległ zmianie tyt. narastających obowiązków/ emocji / hormonów i braku zrozumienia co się dzieje naokoło, czego efektem jest "odbicie w krzywym zwierciadle". Druga strona tego nie rozumie, strona stawiająca zarzuty nie potrafi tego logicznie uzasadnić.... Kluczem jest KOMUNIKACJA, nie wściek, to fakt ... ale też nie oznacza, że druga strona ma się nie wysilać / zdobywać na pomoc w rozwiązaniu sytuacji.
      • br_bardot Re: raczej jak dopasować męża do siebie 20.09.10, 12:17
        Zgadzam się z Tobą całkowicie. Poza tym nasunęła mi się jeszcze jedna taka myśl, że on być może właśnie teraz potrzebuje Twojego wsparcia jak nigdy wcześniej, mężczyzna który nie może zarobić na rodzinę/traci pracę ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Pomimo tego, że mój m bardzo często okazuje brak szacunku, wiedziałam, że w tamtym okresie potrzebuje wsparcia i mówiłam będzie dobrze będzie dobrze, teraz jest pod górkę. I jest dobrze, ma dobrą pracę, ale widziałam, że szybko zamknął się wtedy w sobie. I wcale nie jest tak, że on nic nie chce, on o wszystkim na pewno myśli, tylko mężczyźni nie dzielą się tak każdą myślą z kobietą jak my, często mówimy szybciej niż myślimy. Przede wszystkim dałabym mu psychicznie odpocząć.
    • santo_inc kasa jest istotna! 20.09.10, 12:13
      > zawsze sobie mowilam ze stopien wyksztalcenia nie jest istotny ale chyba jednak
      > jest..ja sie ciagle rozwijam a on stoi w miejscu i nic nie robi...

      To nie chodzi o stopień wykształcenia, tylko o kasę. Boli Cię, że misiu nie zarabia pieniążków na Ciebie i dziecko, bo bardzo byś tego chciała.

      > jest domatorem, siedzi w domu, wiekszosc naszych znajomych z ktorymi sie spotyk
      > amy to moi znajomi..on chyba z nikim sie nie spotyka..jedynie do pracy i z prac
      > y do domu..na palcach policze kiedy wyszedl...wszystko absolutnie wszystko dzie
      > je sie z mojej inicjatywy...
      > nie wiem co teraz z tym wszystkim zrobic...jest moim mezem, mamy synka i tego n
      > ie da sie zmienic..co zrobic zeby bylo miedzy nami dobrze? oddalamy sie tak szy
      > bko od siebie a ja przestaje go szanowac. pewnie za jakis czas bedzie mi obojet
      > ny.. :(

      Rozwiedź się, bo robisz facetowi krzywdę. Jest jaki jest, jak chciałaś wyjść za niego za mąż, to trzeba to było zaakceptować a nie teraz płakać, że nie jest taki, jaki chciałabyś, żeby był.

      Typowe. Biorą sobie faceta, który nie spełnia ich oczekiwań, potem chcą go zmieniać na swoją modłę, a potem okazuje się, że "już nie jesteś taki, jak kiedyś"...
      • madzia.7 Re: kasa jest istotna! 20.09.10, 13:56
        kasa ulatwia w pewnym sensie zycie, ale czasem je komplikuje..
        bylam szczesliwsza jak mialam jej mniej..- serio! ale to nie wina Kasy..
        od kasy sie moze tylko w ty..ku poprzewracac, ale to zalezy od czlowieka..
    • nowy99 Re: jak sie dopasowac??????????? 20.09.10, 12:56
      U mnie jest podobnie, było podobnie.
      Pierwszy rok wielka miłość męża, do bólu, moje dokuczanie, później odejście jego no bo tyle tych na nie z mojej strony, stwierdził nic na siłę. A tu klops, wpadłam! Poprawiłam się jako ta przegrana, bo w ciąży. I jego to wkurzyło, jak mi po roku powiedział. Bo się zrobiłam nagle miła i grzeczna. Odszedł, gdy urodziłam, mówiąc, że już nie kocha. Obraziłam się, uniosłam honorem. Po 8 miesiącach - chciał powrotu, bo zrozumiał, że jednak chce żyć z nami, kocha itd. (no z tym kochaniem to nie wierzyłam), obroniłam praceę mgr (z dzieckiem na głowie) i nieśpiesznie zamieszkaliśmy razem. Po dwóch latach ślub, tylko cywilny bo nie ufałam trwałości tego związku, miałam duuużo żalu. Teraz, po 11 latach od tamtego ślubu ślub kościelny:) Urodziłam córcię, tym razem planowaną - co prawda między dziećmi 13 lat różnicy, ale się kochają i to był ostatni moment bo mamy 38 lat.
      Co do męża: jestem przebojowa, wręcz impulsywna więc ciągle pracuję nad tym by nie być nerwową i agresywną. Mąż od początku flegmatyk, oferma, dupa;) Tak to wtedy widziałam, moja mama też:) A teraz, po skonsumowaniu tych kilkunastu lat życia (problemów, radości, wychowania dość absorbującego i szalejącego syna, dorabiania się od zera) stwierdzam, że to co było jego wadą to okazało się być WIELKĄ ZALETĄ. Czyli: najcenniejsza cecha to że jest spokojny, nie nerwowy, nie agresywny, nie dokucza, nie odpowiada brzydko, nie rozkręca kłótni tylko wręcz ją olewa - tu okazuje się silniejszy charakterem, co mi imponuje. Nie podnosi głosu na mnie, na dzieci, nie bije dzieci - to wszystko odbieram jako wrodzoną kulturę i subtelność. Co w dzisiejszym świecie jest prawie niespotykane. Mąż zawsze chciał zarządzać, ja z mamą podśmiewywałyśmy się z tego, że taki flegmatyk? Dziś jest bardzo cenionym zarządzającym wysokiego szczebla, uwielbianym przez podwładnych, którzy idą za nim niemal na koniec świata. Nie ma wpracy wrogów, bo jest spokojny, kulturalny, miły i zawsze (ze strachu) się z kłótni wycofa szukając porozumienia.
      Myślę, że jeśli jesteś rzutką temermentną kobitką, to Z TAKIM SPOKOJNYM CZŁOWIEKIEM zajdziesz dalej w związku niż z charakternym i dominującym.
      Zarzuć jak najszybciej te obelgi pod jego adresem, bo dziś on nie ma pracy, jutro ma i wtedy sobie te przykrości odbije (nie daj Bóg z koleżanką w pracy, która doceni, pocieszy). Pamiętaj, że to też człowiek, może miota się z tym byciem na obczyźnie, ma jakąś deprechę. Ty jesteś jego przyjacielem i masz mu pomóc, choć pocieszyć, a nie kopać.
      Ja od swojego męża nauczyłam się spokoju, szacunku do partnera - tego, czego nie było w moim domu, bo mama dokuczała spokojnemu ojcu, nam, kłótnie były na co dzień, było ohydnie jak wspomnę. I ją dziś za to obwiniam.
      • madzia.7 Re: jak sie dopasowac??????????? 20.09.10, 13:53
        to do mnie dociera...
        jestem swiadoma jego plusow tak na codzien, ale jak juz mam dosc wszystkiego to wtedy mi tak odbija..u nas mama zawsze byla spokojna a Ojciec choleryk..ja troche tego charakteru choleryka odziedziczylam po Ojcu a maz za to jest spokojny...
        przemyslalam wszystko i chyba wiem jak sie z M dogadac..troche codziennych obowiazkow musimy rozplanowac, troche sie dogadac co do sposobu wychowania synka..wygospodarowac czas codziennie tylko dla nas..chociazby 15min sciskania sie na kanapie, albo wspolna gra w szachy, od czasu do czasu wyjsc bez dziecka.,..za malo rozmawiamy ostatnio ze soba..
        wolalabym zebym to ja miala problemy z praca a nie On..
        w zeszlym tygodniu synek zaczal zostawac z opiekunka i to tez cos nowego dla nas wszystkich..po przyjsciu z pracy caly weekend nie chcial odstapic mnie na krok, nawet u meza plakal, tylko u mnie sie uspokaial..
        gdybym miala wybor chcialabym byc z dzieckiem w domu nawet do skonczenia 3 lat przez dziecko- nigdy tak nie myslalam, nawet planowalam oddac synka do zlobka.. jak wiele sie zmienilo w moim mysleniu po porodzie..teskni mi sie za nim, szczegolnie teraz jak widze jak do mnie lgnie..ja wolalabym byc z nim w domu a tu niedlugo chyba maz bedzie z nim przez zime siedzial..troche mi sie myslenie zmienilo..cos w tym tez pewnie jest ze powoduje u mnie zlosc...
        wszystko sobie powoli ukladam...musimy dojsc do porozumienia..
        mamy tylko siebie...
        tak naprawde wiecej wysilku musze wlozyc ja..On jest tak jak piszesz

        najcenniejsza cecha to że jest spokojny, nie nerwowy, nie ag
        > resywny, nie dokucza, nie odpowiada brzydko, nie rozkręca kłótni tylko wręcz ją
        > olewa - tu okazuje się silniejszy charakterem, co mi imponuje.

        tak latwiej sie zyje..
    • paul_ina Re: jak sie dopasowac??????????? 20.09.10, 13:59
      hej, a ja Ci trochę zazdroszczę - mój mąż jest typem mówiąc wprost z owsikami w dupie, cały czas coś się dookoła niego dzieje - wyjazdy, podróże, imprezy, sport (paralotniarz, motocyklista, żeglarz) - do tego wszystkiego na maksa chce włączać we wszystko rodzinę, od kwietnia do września ani jednego wkndu nie spędziliśmy w domu.

      Ja też jestem i zawsze byłam aktywna, ale po urodzeniu dziecka jestem bardzo zmęczona trwającymi od 10 miesięcy pobudkami każdej nocy, a wyjazdy z maluchem to najpierw doba pakowania, a potem dwie doby rozpakowywania, czy jedziesz na miesiąc czy na dwa dni musisz wziąć wszystko, łącznie z wanienką i podgrzewaczem do słoiczków. Powiem Ci szczerze, że kilka razy aż płakałam, że nie chcę jechać, chcę zostać w domu i nic nie robić (tj. bawić się z Młodą) i wtedy się obrażał, że On wymyśla i organizuje, a ja nie chcę.

      W domu i przy dziecku niewiele pomaga. Mam wprawdzie panią do sprzątania i nianię, ale codziennie trzeba i tak ogarnąć, ugotować, uprać. Oboje tak samo pracujemy, ale tylko ja ślęczę nad garami.

      Więc moja droga, szanuj męża swego, mogłaś mieć innego. Widziały gały co brały.
      Jak mi się jeszcze jakaś mądrość ludowa przypomni, to Ci napiszę :)
    • filetta Re: jak sie dopasowac??????????? 20.09.10, 14:45
      Witaj Madziu!
      Minęło trochę czasu, a Ty nie poradziłaś sobie ze swoimi problemami. Niby teraz problem jest inny, ale tak naprawdę wciąż ten sam. Niezmienny, niestety. Nie martw się, ja również niewiele sama ze sobą zwojowałam, ale jest lepiej niż było.
      Niestety, prawda jest taka, jak napisała Tully - kastrujesz męża. Oczywiście jest to niezamierzone. Nie panujesz nad emocjami, sama nie wiesz, czego Ci brak, co nie daje Ci spokoju i to wszystko przelewasz na swojego faceta.
      Jak się dopasować? Przejdź terapię. Wtedy sama znajdziesz odpowiedź. Nikt inny jej nie zna.
      Pozdrawiam
      • verdana Re: jak sie dopasowac??????????? 20.09.10, 15:46
        Czarno to widzę...
        Wiesz dlaczego? Bo chcesz mieć dwóch facetów, zupełnie róznych, w jednym. jesteś rozczarowana facetem, bo nie umie się "zakrecić" wokół swoich spraw, nie zarabia dostaczetnie dużo, nie wykazuje inicjatywy. Sporo kobiet tak ma. Pociągają ich faceci, którzy robią karierę, podejmują śmiałe decyzje - słowem "przebojowi". To ta ostatnia cecha jest afrodyzjakiem - podejrzewam, ze dla Ciebie także.
        Tylko Ty byś chciała takze, aby w domu przebojowy facet wykazywał inicjatywę - i jednoczesnie natychmiast i bez szemrania wykonywał Twoje polecenia - bo Ty sama jesteś przebojowa. To Ty chcesz w domu mieć władzę - zarazem denerwujesz się, że musisz decydować i denerwujesz, jeśli Twoje polecenia nie sa respektowane. Żaden "przebojowy" facet tego nie wytrzyma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka