Dodaj do ulubionych

babcia, której pomyliły się role

28.06.11, 12:42
Czy teściowa może wymagać od nas, żebyśmy przywozili jej 3-letniego synka niemal codziennie? Nie mam zwyczajnie na to ochoty. Jak mały wraca od niej to jest rozklejony, płaczliwy, przewrażliwiony na swoim punkcie, tam robi to na co ma ochotę czyli przez większość czasu ogląda bajki i to jakieś okropne, mówiłam żeby mu takich nie puszczali ale oni w to nie wnikają, tylko pytają wnusia co chce i to jest ich wyznacznikiem. Poza tym babcia karmi go samym ciastem i czekoladą, mamy z synkiem problem z jedzeniem niesłodkich rzeczy i też mówiłam żeby nie dostawał nic słodkiego dopóki nie zje jakiegoś obiadu czy warzywa, ale to niemożliwe bo tam stoły są zawsze zastawione ciastami, a jak mały tam przyjeżdża na dzień dobry musi dostać czekoladkę –lub jeszcze lepiej, lizaka. I znów na nic moje prośby żeby zamiast słodyczy dawali mu owoce.

Dlaczego oni do nas nie przyjeżdżają? Niby nie mają nigdy czasu (teściowa nie pracuje, wiecznie siedzi w kuchni, teść większość dnia spędza w domu) – ale prawda jest taka, że ona wie, że sobie tu nie poszaleje, bo w swoim domu umiem tupnąć nogą a ona u siebie może go nosić na rękach, karmić łyżeczką, ubierać, rozbierać jak lalkę. Jak widzi z daleka, że mały chce sam np. ubrać buty to leci mało nóg nie połamie żeby go wyręczyć (co dość komicznie wygląda bo teściowa jest osobą otyłą).

Z teściami żyłam zawsze dobrze (7lat znajomości, w tym 4 małżeństwa), aż do momentu kiedy musiałam iść w drugiej ciąży do szpitala (pół roku temu). Jeszcze jakiś czas wcześniej mówiłam, co by było gdybym musiała iść do szpitala, na co teściowa mi odparowała że gdzieś by małemu pościeliła i jakoś by u niej spał. Zmroziło mnie to i pytam z wielkimi oczami czemu nie mógłby spać w domu, ze swoim tatą? Też zrobiła wielkie oczy, że oczywiście że by mógł tylko tak powiedziała. Po prostu to było dla niej tak oczywiste, że robiłaby mu za mamę, tata nieważny.

W szpitalu spędziłam w sumie 2m-ce, mały na dzień do babci potem z tatą do domu, ale ostatni miesiąc mąż zrezygnował z pracy, jakoś sobie finansowo daliśmy radę. A potem urodziły nam się bliźniaczki i po powrocie ze szpitala jeszcze na 2dni dałam go do babci(byłam po cesarce), i postanowiłam że zostanie już ze mną w domu. No i się zaczęło. Teściowa stawała na głowie, żeby mąż mnie przekonał żeby małego jej posyłać, a jak nie poskutkowało to zaczęła się obrażać, że my nie chcemy jej pomocy bo tak mi ciężko przy bliźniaczkach. Dodam, że miałam duuuużo do odbudowania w mojej relacji z synkiem. Po miesiącu nasze relacje wróciły do normy, ale nie mam zamiaru go tam posyłać na jej żądanie. Wydaje mi się, że wystarczy że pojedziemy tam razem w niedzielę i zostawię go jak wyjeżdżam z małymi np. do lekarza, do mechanika. Zresztą ostatnio miałam wyjechać z małymi na cały dzień do lekarza i mąż zawiózł go o 5 rano, ale mój wyjazd się skrócił i przyjechałam po niego o 11, to usłyszałam „nie. Jedź do domu, jak (M) będzie wracał z pracy, to go zabierze.” Ja na to, że skoro już jestem to go zabiorę, zresztą jutro go też przywiozę bo też mam wyjazd. A ona wpadła w panikę, zaczęła prawie piszczeć że on jej nie przeszkadza, niech siedzi i niech go (M) częściej przywozi itp. A mały się tego nasłuchał i za babcią mówi że ze mną nie pojedzie. Ale wpakowałam go do samochodu i zabrałam. A ona z nosem przyklejonym do szyby samochodowej powtarzała: „kiedy do babci przyjedzieeeesz, przyjeżdżaj do babci” – tak robi za każdym razem kiedy odjeżdżamy. Po tym nie mogłam się pozbierać przez 2 dni.

Jeszcze co do niej – jest kobietą zaniedbaną, sfrustrowaną szarą monotonią, odkąd ją znam była przy kości, ale przez ostatnie lata bardziej się roztyła, przestała dbać o fryzurę, jej codziennością jest nadskakiwanie swoim trzem dorosłym synkom –darmozjadom, w dodatku jeden pije, ma 31 lat, dostał od rodziców dom ale odkąd mój mąż się z niego wyprowadził gdy kupiliśmy sobie działkę, przeniósł się do rodziców a tam jeździ tylko na imprezy. Ciągle zachodzę w głowę, jak mój mąż się tam uchował.

Nawet trochę mi jej żal, ale wzdrygam się na myśl o tym, że ma brać udział w wychowaniu mojego dziecka.
Ostatnią rzeczą jakiej chcę jest robienie jakiejś rodzinnej awantury, czy odcinanie dziecka od babci, którą kocha ale powoli mam tego dość. Mam gdzieś te jej żądania, ale moje zlewanie prowokuje bardziej desperackie kroki z jej strony. Nie wiem czy jest jakaś rada dla mnie ale chociaż mi lepiej że się wygadałam :)
Obserwuj wątek
    • pearl3434 Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 13:34
      Ty jestes matka i ty decydujesz o swoim dziecku.Babcia ma byc tylko babcia.Wyznacz granice i trzymaj sie tego chocby nie wiem co.Dasz palec-wezma reke.W tym przypadku widac,ze babcia bardzo kocha wnuczka( pomimo tych slodyczy itp),ale pomylily jej sie role.Trzeba poprostu pogadac i powiedziec,ze jak nie bedzie respektowac twoich prosb to sie skoncza wizyty co kilka dni.Zreszta moim zdaniem raz na tydzien wypad do babci to jest akurat(chyba,ze cos nagle wypadlo,wiadomo) zdrowo.I nie daj sie nabierac na fochy i podchody podszyte"jakie to dziecko biedne,bo bez babci"Moja mama tez raz w tygodniu ma wizyte wnuczkow i to wystarczy dla zdrowia psychicznego.:)) Jak chce brac malego( 4 lata) na weekend to czasami puszczam.Ale jak sie rozpedzila,ze chciala go co tydzien to powiedzialam,ze moje dziecko ma dom i ma gdzie mieszkac.Krotko i na temat.Z tesciowa na szczescie nie mam zadnych klopotow,bo za daleko kobieta mieszka;)Trzymaj sie:)
      • konwalka Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 13:38
        babcie, którym wydaje się, że sa matkami, to chyba dość czesty problem
        też mam wrażenie, że często chcą przejąć kontrolę nad wychowaniem
        • morekac Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 08:02
          Babci wcale nie pomyliły się role, bo wszak wcale nie zamierza młodego wychowywać, a tylko poutulać i poczuć się niezbędna, może lepsza?
      • mala-mila Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 14:07
        jakbym czytala o wlasnej matce:) tylko ze wlasnej matce latwiej powiedziec NIE, ja akurat z tesciowa nie rozmawiam w ogole, wyslalabym meza na taka ewentualna rozmowe. Moja matka ma dodatkowo ZAWSZE RACJE wiec wszelkie proby zwrocenia uwagi koncza sie tygodniowym fochem na mnie ew. meza i wtedy jest spokoj;P
        na szczescie mojemu dziecku przeszla fascynacja babcia i tym, ze moze tam robic wszystko (doslownie) oraz jesc przez tydzien same frytki zapijajac cola (a od 3 lat walczymy u niego z zaparciami...) teraz do babci idzie na chwile, moze posiedziec, pograc chwile na komputerze (glowny punkt dnia:) ale za godzine jest znudzony i wraca szczesliwy do domu, do kolegow czy na podworko. Co wiecej, kiedy babcia proponuje wspolny wypad - do kina, na karuzele czy do mcdonaldu, to jest wielki placz ze ON NIE POJEDZIE Z BABCIA:)
        czasem go wywalam na sile (z czystego egoizmu) i wraca zawsze zadowolony, ale jakos tak milo mi sie robi na sercu ze nie leci do niej jak pszczola do miodu;)

        jak potrzebowalam pomocy mamy to godzilam sie na to co robi z moim dzieckiem, bo nie mialam innego wyjscia (no poza wynajeciem niani, ale mimo wszystko wieksze zaufanie do wlasnej matki mam) i czasem po weekendzie u niej od poniedzialku do czwartku syn dochodzil do siebie, czyli zaczynal zachowywac sie normalnie a nie jakby mial 3 lata mniej (czyt. sam sie ubieral, jadl, potrafil SAM zajac sie soba dluzej niz 2 minuty, zasypial po dobranocce itp...)
        ale na teksty typu przywiez mi synka na tydzien, albo po co ciagniesz go na zakupy jak moze ze mna zostac mowilam ze ma rodzicow/ojca ktory tez umie sie nim zajac i dziekuje ale nie.

        nawet teraz jak sobie przypomne ile sie nadenerwowalam (delikatnie mowiac) to az mam ciarki:P

        3maj sie kobieto i nie daj sie - to "tylko" tesciowa;) jak nie potrafi odnalezc swojego miejsca w szeregu to jej a nie twoj problem
    • marzeka1 Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 14:27
      "Czy teściowa może wymagać od nas, żebyśmy przywozili jej 3-letniego synka niemal codziennie?"- nie, tym bardziej widzisz, jak dziecko na to reaguje, jak się zachowuje itp. Jest takie magiczne słowo "NIE", najwyżej się obrazi i będzie obrażona- rzecz do przejścia i przeżycia.
      Ty nie masz dziecka odcinać od babci, babcia może do dziecka przyjechać, ty możesz raz w tygodniu wpaść z dzieckiem- jest wiele opcji do rozważenia obok codziennego dowożenia, a tam - pozwalania dziecku na wszystko.
    • burza4 Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 14:42
      Krótko i treściwie. Matka jest od wychowywania dziecka w tym również od jego ochrony przed szkodliwym wpływem innych.

      Teściowa może wymagać, matka może jej wymagania zlać z góry. Nie twoją rolą jest zapewnianie rozrywki w pustym i jałowym życiu teściowej. Spotkania raz na tydzień to i tak jak dla mnie dużo za dużo.
      • ada16 Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 14:44
        Podobny wątek był niedawno na e-dziecku:
        forum.gazeta.pl/forum/w,566,126393588,126393588,Czy_to_juz_obsesja_.html
    • triss_merigold6 Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 14:45
      Babcię z buta. Nie musisz przywozić jej dziecka ani codziennie ani nawet raz w tygodniu. Jeśli pragnie kontaktu z wnukiem to się pofatyguje. Ty jesteś matką i Ty decydujesz.
      • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 15:09
        A mnie uderzyło coś innego. Taka frontalna krytyka samej teściowej, przy okazji jej synów (z jednym wyjątkiem;): "Jeszcze co do niej – jest kobietą zaniedbaną, sfrustrowaną szarą monotonią, odkąd ją znam była przy kości, ale przez ostatnie lata bardziej się roztyła, przestała dbać o fryzurę, jej codziennością jest nadskakiwanie swoim trzem dorosłym synkom –darmozjadom".
        Rozumiem niezadowolenie z niestosowania się do próśb co do karmienia czy dawkowania telewizji, ale tutaj wszystko jest źle, nawet fryzura. Ja rozumiem, że miło by było mieć odpicowaną, elegancką babcię, do tego elokwentną i nowoczesną, ale może taka nie miałaby wtedy tyle czasu i chęci bycia z wnuczkiem. To, że babcia jest przywiązana do wnuczka, to w moim odczuciu nie jest jakaś straszna zbrodnia. Dla mnie to byłoby wręcz plusem takiej teściowej. Teściowa tutaj co najwyżej prosi, nie wymaga, nie widzę jej szczególnej toksyczności. Jest pomocna, jest chętna. A że nie chce przyjeżdżać do zdecydowanie wrogo nastawionej synowej,mnie jakoś nie dziwi. Ponadto może nie jest już młoda, odchowała kilkoro dzieci, może nie ma siły dojeżdżać, nawet jeśli to nie jest daleko, u siebie czuje się swobodnie, w domu synowej - pewnie nie. Czy nikt nie pomyśli przez chwilę o odczuciach takiej starszej pani?
        • mantis_after_dinner Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 16:49
          analiza dydaki byla badzo trafna

          Teściowa tutaj co najw
          > yżej prosi, nie wymaga, nie widzę jej szczególnej toksyczności. Jest pomocna, j
          > est chętna.
          - jasne. a jak dostaje odpowiedz odmowna, to w potencjalny konflikt wciaga dziecko. No prosze cie!

          u siebie czuje s
          > ię swobodnie, w domu synowej - pewnie nie.
          - u siebie czuje sie swobodniej, bo tam ONA kontroluje sytuacje i obowiazuja jej reguly. Na przyklad, mozna strzelic focha, bo jest sie u siebie. Jakby byla u synowej i strzelila focha, to logika nakazywalaby opuscic przybytek (a tym samym wnusia), a nie o to jej chodzi.

          Czy nikt nie pomyśli przez chwilę o
          > odczuciach takiej starszej pani?
          - nie.
        • triss_merigold6 Skoro ma siłę 28.06.11, 17:37
          Skoro ma siłę oporządzać 3 dorosłych synów i męża, to ma siłę, żeby przyjechać raz w tygodniu.
          Przywiązanie można okazywać na różne sposoby, dorośli ludzie panują nad sposobem okazywania emocji (a przynajmniej starają się). Mnie akurat odrzuca od egzaltacji.
          Powiedz mi, jakim cudem mogłaby wymagać? Prosić też można w sposób zrównoważony i stosowny do sytuacji.
    • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 15:40
      Teściowa może wymagać ale ty nie musisz jej wymagań spełniać. Dziecko jest twoje i męża - wy za nie odpowiadacie.
      W domu teściowej jest problem alkoholowy i zachowuje się ona dość typowo: tkwi w domu czeka aż ktoś w tym domu się zjawi i wpasowuje go w swój schemat uwiązania przez opiekę. Syn alkoholik w domu jest jej potrzebny by mogła tkwić w swojej roli. Poza domem nie może pełnić swojej roli matki-polki-poświęcającej się bo podlega ocenie obcych. W domu może być brudna - wychodząc z niego musiałaby o siebie zadbać bo co by ludzie powiedzieli, podlegałaby ocenie która by mogła naruszyć jej hermetyczny świat. Ma też przekonanie że to kobieta jest od wychowywania dzieci a nie mężczyzna stąd jej odpowiedź że w razie twojej choroby dziecko śpi u niej, alienuje mężczyzn, synów - traktuje ich jak niedorosłych - dlatego też mają problem z dorośnięciem ci słabsi emocjonalnie którzy się nie odcieli od toksycznego domu odpowiednio wczesnie.
      Możliwe , że teściowa ma depresję, strach przed odrzuceniem, zżera ją frustracja z całego nieudanego życia (czy teść był alkoholikiem?)
      Wasza rola jako rodziców dziecko wychować. Dając je teściowej też je wychowujecie i nie do niej miejcie pretensje, bo ona wychowuje tak jak sama umie. To płatnej opiekunce możecie zadyrygować że ma robić przy dziecku to i to a nie tamto i tamto. Teściowa dziecko kocha tak jak umie. Gdyby umiała lepiej to dziś nie miałaby patologii w domu i nie byłaby sfrustrowana.
      Ja bym proponowała podejsc do tematu od drugiej strony: ograniczyć częste oddawanie do niej dziecka, za to komplementowac ją i zachęcać i przywozić do was, żeby czuła się potrzebna i użyteczna i chciana i kochana - nie w schemacie domu patologicznego z alkoholem. Żeby nie robiła nieświadomie z dziecka kolejnego członka "swojego" uzależnionego stada funkcjonującego wg niezdrowych reguł.
      • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 16:05
        Matko, ale trzeba mieć wyobraźnię, żeby tak pojechać. Na Boga, to że autorka napisała, że jeden z braci pije i (o zgrozo!) jeździ na imprezy, nie oznacza jeszcze z automatu, że tam jest problem alkoholowy. Znam całą sporo 30-latków, ktorzy mieszkają z rodzicami i chodzą na imprezy, a nie są patologią;) Teściowa swoje lata ma, to, że nie chodzi już tak często do fryzjera nie znaczy, że jest brudna. Dla jednych brak makijażu i nieułożone przez fryzjera włosy są dowodem zapuszczenia, dla innych jeszcze nie. Zresztą to akurat nie powinno w ogóle podlegać ocenie.
        Kobieta nie chce jeździć do domu synowej, bo ta jest do niej wrogo nastawiona, w domu czuje się swobodniej i bezpieczniej, wcale mnie to nie dziwi. Autorka najpierw mówi o żądaniach, ale potem w szczegółowym opisie jawi mi się raczej kobieta ugodowa, coś nadmienia, ale na widok reakcji synowej zaraz się wycofuje. Nie tak wygląda postawa roszczeniowa.
        I te dywagacje o depresji, patologii, prawdopodobnym alkoholizmie teścia. Śmieszne. Może pomyliły Ci się, Dydaki, wątki, bo tak dopisujesz, że to aż dziwne. Projekcje?
        >Żeby nie robiła nieświadomie z dziecka kolejnego
        > członka "swojego" uzależnionego stada funkcjonującego wg niezdrowych reguł.
        Naprawdę gratuluję wyobraźni, jak to sobie można dowolnie dośpiewać, jak czytać między wierszami, jedno zdanie o nadskakiwaniu (w opinii autorki zaznaczę) synom, a już uzależnione stado? Może powinnaś pomyśleć o karierze pisarskiej z taką wyobraźnią?
        • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 16:10
          Pożyjesz to zrozumiesz.
          • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 16:47
            dydaki napisała:

            > Pożyjesz to zrozumiesz.
            Pożyłam, jestem w wieku bliżej tej teściowej niż autorki i właśnie dlatego wiem, że nie można wyciągać daleko idących wniosków z krótkiej, fragmentarycznej, subiektywnej oceny. Zapala mi się czerwona lampka, jak młoda kobieta zarzuca starszej, że jest otyła i zaniedbana, bo rzadziej chodzi do fryzjera. Znam tez sporo kobiet, dla których trzydziestolatek wychodzacy na imprezy i mieszkający z rodzicami to alkoholik, a w rzeczywistości to normalny młody mężczyzna. Teściowa nadskakuje synom? A wiemy, jak wygląda to nadskakiwanie? Nam to oceniać? Robić z tego od razu patologię i dom ludzi żyjących w chorym ukladzie? Znasz tych ludzi, widziałaś, jak to wygląda?
            Autorka jest osobą wyjątkowo krytycznie nastawioną do tej rodziny, z daleka pachnie mi to subiektywizmem i uprzedzeniem. Model odmienny od jej preferencji jest natychmiast skreślony. Jeśli mój syn się ożeni z laską, ktora bedzie mnie oceniała na podstawie tego, jak często chodzę do fryzjera i ile ważę, to chyba też jej nie pokocham, a już na pewno nie będę chciała odwiedzać ich na jej terenie.
            Ciekawe jest też to, że nie pisze, co na to wszystko mąż. Czy też taki uprzedzony?
            • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 19:55
              Właśnie widać, że w tym temacie bronisz swojej pozycji jako potencjalnej babci i teściowej a kompletnie nie czujesz sytuacji autorki ani dramatu w rodzinie teściowej. A już twoja pochwała alkoholizmu to cud miód mitomania.
              Autorka nie musi wylewnie kochać teściów ani dostosowywać życia do ich potrzeb.
              Za to jej obowiązkiem jest jak najmądrzej wychować dzieci. Także stawiając granice działaniom które wg niej dzieciom mogą szkodzić.
              • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 20:14
                Dydaki napisała:
                A już twoja pochwała alkoholizmu to cud miód mitomania.

                ??? Co, proszę? Moja pochwała alkoholizmu? W ktorym miejscu? Czy Ty w ogóle wiesz, co piszesz, czy dalej tworzysz swoje teorie całkowicie oderwane od rzeczywistości?
                Masz ojca alkoholika albo męża i teraz nie tylko każdego pijącego okazjonalnie, ale też każdego, kto nie piętnuje takiego picia, traktujesz jak pijaka? Masz problem DDA? Wspólczuję.
                Dramat w rodzinie teściowej? Autorka pisze o piciu szwagra i byłym piciu teścia, tam nie ma zdania o dramacie, skąd taki skrajny pesymizm? To musi być jednak DDA. I te wnioski o brudzie teściowej, gdy tylko jest mowa o rzadkim chodzeniu do fryzjera. To nie jest tworzenie wyimaginowanej rzeczywistości? Coraz bardziej współczuję.
                • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 20:22
                  Projektuj sobie dalej swoje wymysły jeśli to ci do dobrego samopoczucia potrzebne.
                  I koniecznie daj znać jakie masz świetne stosunki z synową jak już pozwolisz synkowi z którąś się związać.
                  • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 23:00
                    dydaki napisała:

                    > Projektuj sobie dalej swoje wymysły jeśli to ci do dobrego samopoczucia potrze
                    > bne.

                    Nie odpowiedziałaś, zatem można domniemywać, że trafiłam;)
                    Napisałam poprzedni post z sugestią o Twoim DDA po to, by wykazać, jak łatwo wymyślać koncepcje, sądząc po pozorach. Po pozorach oceniłaś kobietę, ktorej nie znasz, a która została opisana przez synową, która jej ewidentnie nie lubi, po pozorach oceniłaś mnie, pisząc, że pożyję, to zobaczę, nie wiedząc, że rozmawiasz z osobą, która już dość długo żyje, niewykluczone, że dłużej od Ciebie. Ty możesz się bronić i odeprzeć moje próby wmówienia Ci czegokolwiek, teściowa autorki tego zrobić nie może. Weź to pod uwagę i na przyszłość spróbuj może ważyć swoje wypowiedzi, a nie szastać koncepcjami i wymysłami. Raz trafisz, drugi raz nie, a autorce lub autorowi namieszasz w głowie. Łatwo jest oceniać innych, trudniej wczuć się w pewne sytuacje i próbować zrozumieć obie strony, także te z pozoru nieciekawe i niepopularne. Teściowa też człowiek. Ciekawe skądinąd, na jakiej podstawie oceniłaś, że będę pozwalać lub nie synowi się z kimś wiązać. Bardzo ciekawe.
                    • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 23:09
                      Bredzisz kobieto w swoim zarozumialstwie. To ty rzuciłaś się na mnie oceniająco i agresywnie w tym wątku. Kreujesz się na jakąś mentorkę rozdając łaty na prawo i lewo a wszystkie takie "nie wychodzące z twojego ogródka". Jest to dość śmieszne, tym bardziej gdy na jedno zdanie dostaje się potok twojego słowotoku "umniejszającego". Autorkę od razu oceniłaś jako tę złą. I współczuję przyszłej synowej bo nieźle jej dasz w kość jeśli będzie chciała "po swojemu" własne dzieci wychowywać. To po prostu widać.
                      Nie muszę być DDA żeby mieć o alkoholiźmie wiedzę, za to ty mając alkoholików w rodzinie udajesz że nie ma tego problemu i lata chlania teścia to taki tam drobiazg wynikający z potrzeb zawodowych. Słabo się robi czytając takie głupoty.
                      • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 11:09
                        Widzisz Dydaki, jest między nami różnica. Ja napisałam o Twoim domniemanym DDA, bo chciałam wykazać, jak łatwo oceniać po pozorach i wysnuwać teorie z kosmosu. Chciałam też pokazać, że Ty możesz się bronić, oczerniana zaocznie osoba na forum, do ktorej autor czy autorka czuje niechęć - nie.
                        Natomiast Ty od razu z grubej rury o mnie, o moich problemach, o moim życiu, ktore tutaj nijak nie jest tematem do rozważań, bo nijak ma się do opisywanych problemów.
                        Mój teść jest cudownym, ciepłym człowiekiem, nigdy go nie widziałam pijącego, bowiem gdy weszłam do tej rodziny on od dawna nie pił. Nie mam w rodzinie alkoholików, jak próbujesz tutaj wmówić, pisząc nota bene w liczbie mnogiej choć wspomniałam jedynie, że teść kiedyś pił, ale może wiesz o czymś, o czym ja nie wiem.
                        Zastanow się trochę nad sobą i gdy uderzasz, sprawdź najpierw, czy nie uderzasz na ślepo i czy nie dostaniesz rykoszetem.
                        • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 11:31
                          Tak tak. Twój cudowny teść wychował cudownego syna a twojego męża który cię bije i gnoi od lat. Na pewno byli wspaniałą kochającą czułą rodziną i te wartości przekazali synowi. Dlatego też taka "mądra" jesteś i wszystkim wokoło dajesz "dobre rady" bo sama masz idealne życie z "mądrego" wyboru . Fałsz i mitomania. Ale wiem, że w pewnym wieku już nic nie dotrze do od lat uzależnionego od destrukcji umysłu. Norma to "gdyby pił i bił" to by wtedy było źle. Ale jeśli tylko bije to przecież jest ok. Nie będę ci współczuć, bo współczuć można komuś kto coś robi by trudną sytuację zmienić. A nie komuś kto tkwi w g... i nic nie robi za to chętnie poucza innych jak mają żyć.
                          • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 12:05
                            Jednak przesada i dopowiadanie sobie niestworzonych historii to Twoja domena, Dylaki. Gdzie wyczytałaś, że mój mąż mnie bije?
                            Ty mi nie wspólczujesz, Twoje prawo, a mi Ciebie żal, z takim nastawieniem do ludzi daleko nie zajedziesz.
                            • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 12:54
                              Zamiataj pod dywan dalej, bo jeszcze mąż przeczyta i będzie jazda w domu.
                    • motylewbrzuchu123 Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 00:22
                      Sebaldo, raczej trafiłaś:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,121305834,,Co_byscie_zrobili.html?v=2
                      Zdaje się, że Dydaki jest siostrą alkoholika.
                      • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 10:51
                        Oj musiałaś się strasznie podniecić szperając po archiwach. Tylko jak widać nie wiesz nadal co to jest DDA więc może poszperaj żeby się czegoś nauczyć. Zaś Sebalda niech przestanie udawać świętą-wszystkowiedzącą-poukładaną i przypomni sobie te nicki pod którymi opisywała swoją chorą sytuację w domu i głęboką patologię emocjonalną którą stworzyła nieświadomie dzieciom. Nie dziwię się, że tak ostro broni teściowej bo broni samej siebie i całego swojego życia- zamiataczki pod dywan z przemocą i alkoholem w tle. Może pora na solidną terapię dla siebie a nie leczenie kompleksów na forach.
        • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 16:43
          " Dla mnie to byłoby wręcz plusem takiej teściowej. Teściowa tutaj co najwyżej prosi, nie wymaga, nie widzę jej szczególnej toksyczności."
          No i właśnie o to mi chodzi! teściowa prosi, błaga bo wredna synowa nie chce jej dzieciaka na całe dnie zostawiać. stoi z nosem przyklejonym do samochodowej szyby, a ja zabieram wnusia z jej objęć. Ja taki szantaż emocjonalny nazwałam delikatnie wzmaganiem.

          Pisząc post na pewno chciałam skrytykować jej nadskakiwanie dorosłym synom, ale jestem tak samo pewna że nie chciałam skrytykować jej wyglądu; raczej opisać jej stan psychiczny i w domyśle stwierdzić, że wolę żeby miała tą fryzurę niż dowartościowywała się kosztem mojego dziecka.

          Pisząc, że mój szwagier pije, miałam na myśli że jest alkoholikiem, a te jego "imprezy" odbywają się w towarzystwie innych alkoholików, ale czasem pije sam. Teść kiedyś pił, strasznie, ze 20 lat temu, ale sam przestał, bez żadnej terapii. Sama nie wiem skąd Dydaki tak dobrze rozgryzła problem tej rodziny po kilku słowach.

          I jeszcze jedno, klnę się na wszystkie świętości że do czasu tej ostatniej sprawy kiedy nie chciała mi dziecka oddać, byłam zawsze dla niech maksymalnie kulturalna, uśmiechnięta i grzeczna, nawet jak mi się coś nie podobało. Nawet podczas tego "zajścia" nic takiego jej nie powiedziałam, tylko żeby tak się nie martwiła bo przecież go jutro przywiozę. Nie umiem być wobec nich chamska.
          • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 16:56
            Kto to jest alkoholik? Może zacznijmy od definicji.
            Mój teść pracował w komunie jako dostawca, musiał kombinować, by utrzymać żonę i 4 dzieci, to kombinowanie też polegało na piciu i to "strasznym" piciu. I też po przejściu na emeryturę przestał pić, bez terapii. Jeśli przestał pić bez terapii, nie byl nigdy alkoholikiem.
            Mój mąż pije piwo niemal w każdy weekend. Pije przed telewizorem albo ze znajomymi. A czasami nie pije. Obserwuję go od ponad 20 lat i nie nazywam go alkoholikiem, bo gdy nie ma ochoty na alkohol, zwyczajnie nie pije. Picie, gdy ma się ochotę napić, a nie gdy musi się napić, to jest ta różnica. Sama tez lubię się w piątek napić piwa lub wina, czasami też w sobotę, jestem alkoholiczką? Chodzę od czasu do czasu na piwo z koleżankami z pracy. Powinnam się leczyć?
            Prośby i błagania nie zawsze oznaczają szantaż emocjonalny. Może ta kobieta zwyczajnie bardzo kocha Twoje dziecko, a jej wnuka. Też mam takie plany na przyszłość, by bardzo kochać swoje wnuki.
            • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 20:21
              Nie przeczę, ze go kocha, co nawet wynika z tytułu tego wątku! Jeżeli piszę że szwagier jest alkoholikiem to nie dlatego, że chcę dopiec teściowej czy Waszemu pokoleniu, ale dlatego, że nim naprawdę jest. O Twoim piciu wina czy piwa się nie wypowiem, bo Cię nie znam, ale szwagra wybryki widziałam na własne oczy i wiem co mówię. Jak zacznie pić w pt po południu, to czasem -nie raz i nie dwa!- musi brać urlop w poniedziałek, bo mu się weekend wydłużył. Prowadzenie auta po pijaku to norma. Ale nie o tym był ten post bo to już nie moja sprawa. Post był o moim dziecku.

              A mąż? umie to olewać. Mówi, ok, kiedyś go przywieziemy i zaraz zapomina, spływa to po nim jak po kaczce. Zresztą wobec mnie jest bardziej natarczywa, bo to ze mną "konkuruje" o względy dziecka.
              • annb Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 08:41
                Jako dziecko byłam narażona na widok krewnego który lubił popijać.
                Pan ten po latach pić przestał więc niektórzy mogą uznać iż alkoholikiem nie był.
                Ale to nie jest ważne.
                Dłuuuugo miałam żal do rodziców że mnie na widok zachowań człowieka który traci kontrolę narażają. W sumie do tej pory to we mnie siedzi.
                Układ jak u Ciebie -babcia i synowie.
                Nic miłego/fajnego i zero poczucia bezpieczeństwa.

                Ja się przeraźliwie bałam jak widziałam że wujek zaczyna pić.
                Nie bił, nie awanturował się .
                Nic z tych rzeczy.

                Ale ja, jako dziecko nie czułam się bezpieczna.

                Twoim matczynym obowiązkiem jest zadbanie o to, aby Twoje dziecko czuło się bezpiecznie.
                I ty to wiesz .

                W tym kraju zaprzecza się własnym odczuciom.Przykre
                Jeśli Ciebie coś uwiera i coś Ci się nie podoba, to tak jest
                To nie są Twoje urojenia i widzimisię.
                • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 10:12
                  Mały nie widzi wujka pijącego, bo ten -jak napisałam jeździ pić do swojego domu, który dostał od rodziców. Ja widziałam jego wybryki jeszcze za czasów, kiedy mieszkał z moim mężem, ze słyszenia wiem że nic się nie zmieniło ale ani ja ani moje dziecko nie mamy do czynienia z pijakiem w akcji
            • cahir4 Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 09:51
              > Mój mąż pije piwo niemal w każdy weekend. Pije przed telewizorem albo ze znajom
              > ymi. A czasami nie pije. Obserwuję go od ponad 20 lat i nie nazywam go alkohol
              > ikiem, bo gdy nie ma ochoty na alkohol, zwyczajnie nie pije. Picie, gdy ma się
              > ochotę napić, a nie gdy musi się napić, to jest ta różnica. Sama tez lubię się
              > w piątek napić piwa lub wina, czasami też w sobotę, jestem alkoholiczką? Chodzę
              > od czasu do czasu na piwo z koleżankami z pracy.

              Wiesz, ja też lubię. Ale nie przyszłoby mi do głowy, że to jest dowód na to, że alkoholizm nie istnieje. To jest któryś z kolei wątek, w którym gwałtownie udowadniasz, że opisywana osoba nie jest alkoholikiem/nie ma problemu alkoholowego, bo Ty przecież lubisz wypić, a nie masz. A co to ma , kurna, do rzeczy?

              • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 10:54
                Nigdzie i nigdy nie napisałam, że alkoholizm nie istnieje. To absurd. Wiem, że to bardzo poważny problem na dużą skalę, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, wiem, jak wiele rodzin cierpi z tego powodu, nie jestem dzieckiem, nie umiem też zaczarować rzeczywistości. Niemniej obserwuję też zjawisko przerysowywania problemu w niektórych przypadkach. Osoby, które zwyczajnie nie lubia alkoholu w każdym pijącym, nawet tylko okazjonalnie, widzą alkoholika. Czasami zwyczajnie szafuje się tym określeniem. Trzeźwe, racjonalne spojrzenie na różne przejawy picia nie oznacza niezauważania, bagatelizowania czy zaprzeczania tematowi. Jak czytam, że 30-latek chodzi na imprezy i tam pije, to nie myślę od razu, że jest alkoholikiem, gdy dowiem się, że pije od lat regularnie, nie umie się obyć bez picia, zapożycza się, żeby pić, rzuca często pracę z powodu picia, wtedy dopiero mogę się zgodzić, że jest uzależniony.
                Chodzi o umiar, o to, by nie popadać w przesadę w osądzaniu każdego, komu zdarzy się od czasu do czasu wypić i określaniu go alkoholikiem. Na tej zasadzie zdecydowana większość populacji to alkoholicy. Nie bronię alkoholików, ale chodzi o zdrowy rozsądek.
                • annb lekki OT 29.06.11, 11:42
                  Ależ nie trzeba zapozyczać się aby pić czy rzucać pracy.
                  Czerwona lampka powinna się zapalić kiedy dochodzi do rytuału
                  Kiedy weekend jest oczekiwany już od srody gdyż miła mysl o odstresowującym drinku siedzi z tyłu głowy.

                  a wracając do domu-tutaj mamy wujka dziecka, który ukrywa się z piciem.
                  Pije we własnym domu.Nie u matki.Ale pije.

                  jak mówi ksiadz Natanek-coś się dzieje.


                • aandzia43 Re: babcia, której pomyliły się role 03.07.11, 00:23
                  Trzeźwe, racjonalne spojrzenie na różne przejaw
                  > y picia nie oznacza niezauważania, bagatelizowania czy zaprzeczania tematowi. J
                  > ak czytam, że 30-latek chodzi na imprezy i tam pije, to nie myślę od razu, że j
                  > est alkoholikiem, gdy dowiem się, że pije od lat regularnie, nie umie się obyć
                  > bez picia, zapożycza się, żeby pić, rzuca często pracę z powodu picia, wtedy do
                  > piero mogę się zgodzić, że jest uzależniony.

                  Trzeźwe, racjonalne spojrzenie na różne przejawy picia oznacza jakąś tam wiedzę na ten temat, a przede wszystkim świadomość złożoności problemu i jego różnych oblicz. Ty zaś masz wyraźną tendencję do bagatelizowania sprawy picia i brak tendencji do zapoznania się z niezwykle istotnymi niuansami alkoholizowania się, które tak naprawdę czynią wielką różnicę w diagnozie, czy ktoś jest czy nei jest alkoholikiem. "Każde dziecko" wie, że nei każdy alkoholik rzuca pracę czy zapożycza się ;-)
      • annb dydaki-dobrze napisałas 28.06.11, 21:45

        całkowicie się z Tobą zgadzam
        Przypomina mi się to co kiedys usłyszałam -my, jako społeczeństwo jesteśmy współuzaleznieni, dlatego nie widzimy problemu alkoholizmu.Nie ogarniamy schematów tylko je wypieramy
        Smutne
    • tully.makker Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 16:56
      Podrzxuc jej moze cala trojke na tydzien ;-)))

      A tak powaznie - tesciowa moze oczywiscie miec takie pragnienia czy oczekiwania, i moze nawet je wyrazac, jesli chce, ale TY nie musisz sie do nich stosowac. Latwiej jest zniesc oczekiwania innych ludzi, kiedy mamy swiadomosc, ze ostateczna decyzja w naszych sprawach nalezy do nas, niezaleznie od tego, co inni mowia.
      • aggu Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 19:57
        Jakbym czytała o mojej teściowej...

        Pewnego dnia mały (wtedy 2-3-latek) napluł jej na twarz, a ona siedziała wpatrując się w niego rozmarzonym wzrokiem. Miałam wrażenie, że przez bagno przepłynie, żeby tylko na wnusia z bliska popatrzeć. Żałosne to było. Cały czas walka o bycie ukochaną babcią właśnie przez wciskanie czekolady, ciastek, lodów w takich ilościach, że mały nie raz po powrocie od niej w nocy wymiotował.

        Taka teściowa jest niereformowalna, wszelkie prośby prowadzą do spięć. Albo pokiwa głową, a i tak zrobi po swojemu. Potrafi po kryjomu dziecku przechodzącemu właśnie jelitówkę wsadzić do buzi marcepan w czekoladzie...

        Ja rozwiązanie zaadaptowałam optymalne - raz w tygodniu mały spędza popołudnie do wieczora u dziadków - to stały rytuał, zawsze plan tygodnia układam tak, żeby to konkretne popołudnie było zarezerwowane dla dziadków. Babcia nie musi się "prosić", ja nie muszę syna "wydzielać". Odbieram wieczorem i nawet nie pytam, co jadł i w jakich ilościach, żeby się nie denerwować. I odkąd młodsza była w stanie się komunikować babcia dostała wiadomość, że od teraz jak bierze wnuczka, to wnuczkę też. Żeby młodsza nie czuła się gorsza.

        Zapraszanie do siebie bym chyba odpuściła, u mnie skończyło się na codziennych wizytach...
    • kropeczka455 Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 22:37
      kar01cia napisała:
      > Z teściami żyłam zawsze dobrze (7lat znajomości, w tym 4 małżeństwa),
      > aż do momentu kiedy musiałam
      > iść w drugiej ciąży do szpitala (pół roku temu).

      Nieprawdopodobne w ciagu pół roku teściowa tak gwałtownie sie zmieniła skoro przez 11 lat miałyście dobre relacje. Może zmiana nastąpiła w Tobie???

      > W szpitalu spędziłam w sumie 2m-ce, mały na dzień do babci
      > potem z tatą do domu, ale ostatni miesiąc mąż zrezygnował z pracy,
      > jakoś sobie finansowo daliśmy radę.
      > A potem urodziły nam się bliźniaczki i po powrocie ze szpitala jeszcze na 2
      > 2 dni dałam go do babci (byłam po cesarce), i postanowiłam że zostanie już
      > ze mną w domu. No i się zaczęło.
      > Teściowa stawała na głowie, żeby mąż mnie przekonał
      > żeby małego jej posyłać, a jak nie poskutkowało to zaczęła się obrażać,
      > że my nie chcemy jej pomocy bo tak mi ciężko przy bliźniaczkach.
      > Dodam, że miałam duuuużo do odbudowania w mojej relacji z synkiem.
      > a po urodzeniu bliźniąt
      Teściowa ma dobre intencje. Jako babcia kocha wnuka, biorąc go do siebie uważa ze w ten sposób odciąża Was pomagając Tobie i synowi.
      Diabeł tkwi w szczegółach!!!!
      Wygląda mi na to że po prostu jesteś zazdrosna o synka????
      Dziwne ze mając babcie chętna do pomocy Twój mąż rezygnuje z pracy aby zająć się synkiem kiedy jego mama leży w szpitalu w sytuacji kiedy maja sie urodzić bliźnięta.
      A szkoda, babcie sa od rozpieszczania a miłość babci do wnuka jest bezinteresowna. Szkoda aby Twój syn na tym ucierpiał. Babci należy powiedzieć co leży ci na sercu. Szkoda, po prostu szkoda psuć dobre relacje w rodzinie.
      • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 23:04
        A bo to niektórym ciężko dogodzić. Jak teściowa zadbana, ma swoje życie, nie daj Bóg ma jeszcze przyjaciela po śmierci męża i lata z koleżankami na kawę, czasami odmawiając opieki nad wnukiem, to wyrodna matka i babcia. Jak kobiecina kocha wnuka i jest gotowa w każdej chwili się nim zająć, pomóc, to też źle, bo kocha za bardzo i stosuje szantaż emocjonalny, prosząc o pozostawienie go na dłużej. Zawsze, kurna, coś:P
      • cahir4 Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 09:34
        > > A potem urodziły nam się bliźniaczki i po powrocie ze szpitala jeszcze na
        > 2
        > > 2 dni dałam go do babci (byłam po cesarce), i postanowiłam że zostanie ju
        > ż
        > > ze mną w domu. No i się zaczęło.
        > > Teściowa stawała na głowie, żeby mąż mnie przekonał
        > > żeby małego jej posyłać, a jak nie poskutkowało to zaczęła się obrażać,
        > > że my nie chcemy jej pomocy bo tak mi ciężko przy bliźniaczkach.
        > > Dodam, że miałam duuuużo do odbudowania w mojej relacji z synkiem.
        > > a po urodzeniu bliźniąt

        > Teściowa ma dobre intencje. Jako babcia kocha wnuka, biorąc go do siebie uważa
        > ze w ten sposób odciąża Was pomagając Tobie i synowi.

        Taa... Ty się chwilę zastanów. Czym jest i jakie skutki emocjonalne rodzi separowanie dziecka od matki tuż po urodzeniu się nowego rodzeństwa? Na czyją korzyść jest to działanie? Bo napewno nie na korzyść dziecka. Coś w klimacie: mama ma nowe dzieci a tobą babcia się zajmie... Nikt, kto ma odrobinę empatii i komu zależy na dziecku nie zaproponuje czegoś podobnego. Jak bardzo chce pomóc to, nie wiem, zaproponuje, że obiad przywiezie, pranie zrobi, młodsze w wózku powozi, ale zabranie starszaka...

        > A szkoda, babcie sa od rozpieszczania a miłość babci do wnuka jest bezinteresow
        > na.

        Mit. W tym wypadku jest jak najbardziej interesowna. Zresztą wiele się przewija takich wątków, w których dziecko jawi się jako zabaweczka, której celem istnienia jest sprawianie przyjemności babci. Babci należy dziecko dawać, bo przecież ma ona do niego prawo. Takie wzruszajace starsze panie nie tylko nie liczą się uczuciami matek (matki, to taki rodzaj surogatek, które rodzą im wnuki), ale przede wszystkim nie liczą się z uczuciami i dobrem rzekomo kochanych przez siebie wnuków. Taka babcia będzie szczęśliwa, kiedy wnuk nie będzie szczęśliwy - wolno mu być szczęśliwym tylko z babcią. I to rozpieszczanie wcale nie jest bezinteresowne - to próba kupowania sobie uczuć dziecka, często kosztem dobra tegoż dziecka. Taka babcia nie kocha dziecka - ona kocha poczucie, że jest dla dziecka najważniejsza.
        • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 10:35
          Dziękuję. Sama bym tego lepiej nie ujęła.
          Nasunęła mi sie jeszcze jedna myśl, jak jedziemy do mojego domu rodzinnego, to dorośli siedzą przy stole czy ławie, omawiają swoje sprawy, dziecko biega po pokoju, ktoś-babcia, dziadek, wujek- do niego przyjdzie, pomoże mu poukładać klocki, coś z nim porysuje i jest tak normalnie. Przy posiłku jest traktowany jak każdy inny członek rodziny, ma swój talerz, swoje krzesło.

          U teściów - jak tv jest wyłączony - dzieciaka sadza się w fotelu żeby babcia mogła siedzieć pod nim i adorować, nosi na rękach, wpycha ręką lub łyżeczką jedzenie do buzi po prostu traktuje go jak maskotkę dla własnej przyjemności. Dziecko nie może się po nosie podrapać samo.
      • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 09:42
        |A gdzie ja napisałam, że ona się zmieniła? Napisałam, że miałam dobre relacje dopóki nie wróciłam ze szpitala i zastałam babciomamy, której nie w smak było że musi oddać dziecko prawdziwej mamie. Do tej pory wisiały mi mankamenty tej rodziny, bo nie uderzały bezpośrednio we mnie.
        Czy jestem zazdrosna o synka? Nie, wiem że mamy swój język, dużo uwagi mu poświęcam i wie kto jest jego mamą, ale denerwuje mnie postawa osoby, która w jego obecności podważa mój autorytet i -tak jak sebalda słusznie zauważyła - nie wymaga, a prosi, prosi, błaga i żebrze o codzienne kontakty z wnukiem,"nie mając siły" go odwiedzić nigdy w domu. A gdy przywiozę go na 6 godzin, gdy był tam 3 dni z rzędu, nie chce mi go oddać. Ale co ja będę kalkowała - proszę o uważne czytanie mojego pierwszego postu.
    • juz_gdzie_indziej Re: babcia, której pomyliły się role 28.06.11, 23:08
      Babcie może SOBIE wymagać, ale Ty rób tylko to, co uznasz za dobre dla Synka i dla całej Waszej rodzinki. Moja Teściowa też cały czas prezentowała (i nadal prezentuje) postawę roszczeniową - "Daj mi ją na weekend / wieczór / tydzień" (a najlepiej na zawsze). Nie dość, że dać to można tabliczkę czekolady, a nie dziecko, to jeszcze należy zachować umiar i zdrowy rozsądek.
      No, ale ponieważ nie umiała, to teraz jesteśmy już przeszło 1000 km dalej.
      Aha, i nadal rości sobie wyłączność na telefoniczno-skypowe kontakty w wnuczką (7 lat), bo przecież ona=Babcia tak tęskni, mimo, że mała ma też jeszcze dwie inne Babcie i ulubione Ciocie, z którymi też chciałaby pogadać (tylko, że one zachowując się normalnie nie mają szansy się przebić). Z własnych doświadczeń - ustal granice i TWARDO ich wymagaj.
    • garibaldia Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 00:49
      Trafiła ci się teściowa "gastronomiczna". Niestety znam podobny typ. Sens życia to codzienny przymus działania na linii : śniadanie-obiad-podwieczorek-kolacja-pranie-sprzątanie-mycie garów. Niewolnictwo z własnego wyboru. I wiecznie w domu, nie odwiedza nawet własnych dzieci które się z domu wyprowadziły. Życie się kręci wokół tych ktore zostały w domu w marazmie i narzekactwie. Pełnokuchennowieloczynnościowa. Niestety ona się już nie zmieni. Osoba którą znam nie umie dbać o siebie, o swoje zainteresowania, przyjemności, (nie pójdzie do fryzjera jeśli nie ma wielkiej okazji, na przykład wesela w rodzinie), nie pojedzie do sanatorium, za to musi dbać o innych czy tego chcą czy nie....zawsze znajdzie wymówkę by tylko nic się nie zmieniło. To przykre. Co więcej niestety może też tego samego schematu oczekiwać od innych kobiet w rodzinie...
      Syn 30+ który ma swoje mieszkanie ale woli mieszkać u rodziców? To nie jest normalne... Jakieś emocjonalne ubezwłasnowolnienie, brak wiary tych synów we własne możliwości, podcięte skrzydła.... Nie wiem co się w tej rodzinie działo.. często przemoc emocjonalna ma taki skutek w dorosłych dzieciach...
      Popatrz na teściową ze współczuciem bo myślę , że jest nieszczęśliwą osobą, ale nie musisz jej zadawalać dzieckiem ani jej nadskakiwać. Kontaktu bym nie zrywała a bardziej ustalała jasne zasady, była bardziej stanowcza, spokojno-stanowcza, ktoś wyżej napisał, że w ustalone dzeici odwiedzają dziadków i jest ok, mówisz że zawsze jesteś miła dla teściów, bądź też asertywna i może powiedz co ci przeszkadza, nie krytykując jej ale mówiąc o sytuacjach gdzie masz inne zdanie. Spokój i dystans i nie uleganie szantażom. Miły głos, odpowiedź stonowana ale z pozycji osoby odrębnej i decydującej o dziecku. Ty mąż i dzieci jesteście teraz rodziną. Samo twoje pytanie "czy teściowa może wymagać żebyśmy przywozili codziennie synka..." trąci mi czymś dziwnym, ustawieniem się twoim jako tej drugiej po teściowej w kwestii decyzji o dziecku, niepewności jak ma być normalnie... Z takiej pozycji nie naprawicie dobrze relacji. Bądź asertywna.
      • tully.makker Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 14:03
        > Syn 30+ który ma swoje mieszkanie ale woli mieszkać u rodziców? To nie jest no
        > rmalne... Jakieś emocjonalne ubezwłasnowolnienie, brak wiary tych synów we włas
        > ne możliwości, podcięte skrzydła.... Nie wiem co się w tej rodzinie działo.. cz
        > ęsto przemoc emocjonalna ma taki skutek w dorosłych dzieciach...

        Mam znajomego, dobrze zarabiajacy menagier w korporacji, ktory w wieku 35+ sprzedal swoje mieszkanie i przeprowadzil sie z powrotem do rodzicow, bo w sumie sie nie oplacalo samemu mieszkac. Rodzice robili wrazenie normlanych, tylko on jakis uposledzony byl...
        • garibaldia Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 14:27
          Ja mam znajomego bardzo dobrze zarabiającego szefa banku, ma dwa mieszkania, dom 400m2 ktory ciągle dopieszcza, trzy samochody w garażu w tym jeden dla "przyszłej żony"....
          Pan ten ma 45 lat, jeździ z mamusią na wakacje, sylwestra spędza z mamusią, jego 3 pokojowe mieszkanie i dom stoją puste a on mieszka z mamusią w mieszkaniu 2 pokojowym... Mamusia sprząta, myje własnoręcznie okna w jego mieszkaniach też... gotuje obiadki koniecznie ze świeżych własnoręcznie obranych jarzynek...
          Na pierwszy rzut oka normalne osoby - głębiej poznać to układy , że włos się jeży.
    • amb25 Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 08:39
      Babci,ktorej pomylily sie role..
      A moze po prostu to Ty czujesz sie niepewna i zagrozona w swojej "roli" matki...
      Male dzieci tak maja - moj po powrocie z przedszkola albo od babci tez byl nie do znesienia (przy babci to byl aniolek - jak as nie bylo w poblizu - zatalo mnie jak to podejrzalam - nie poznalam wlasnego dziecka). I to nie bylo zwiazane z babcia - przy rodzicach dzieci zachowuja sie iaczej i robia wszystko, zeby otrzymac od rodzicow (ktorzy go opuscili na x-godzin) jak najwiecej uwagi. A marudzenie i placz dzialaja najlepiej... bo ktora matka sie oprze placzacemu maluchowi....
      Co do telewizora i slodyczy - tu niestety duzo zalezy od babci...
      • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 10:13
        Kiedy zaczynałam pracę i byłam jeszcze młoda, bardzo irytował mnie jeden starszy, upierdliwy pan, który wszystkim dawał się we znaki swoimi wymaganiami i humorami. Kiedyś z koleżanką komentowałyśmy jego ostatni wyskok, a inny nasz kolega, też już niemłody, ale chodząca łagodność, powiedział jedno zdanie: A skąd pani wie, jaka pani będzie w jego wieku? Nie powiedział tego złośliwie, ot tak, refleksyjnie raczej. Przemyślałam to zdanie i od tej pory patrzyłam z większą wyrozumiałością na tamtego starszego pana.
        Jesteście matkami, macie małe dzieci, jesteście młode, żadna z Was nie myśli nawet przez sekundę, że kiedyś też będziecie babciami. Skąd ta pewność dziś, że też nie będziecie miały lekkiego fisia na punkcie swoich wnucząt? Jakie mechanizmy będą rządziły Waszymi emocjami za 20 lat? Troche wyobraźni by się przydało, a i odrobina empatii też nie zawadzi.
        Amb25 idealnie zauważyła typowe zachowania małych dzieci po wyjściu od babci, to absolutna norma bez względu na to, jak długo i z jak rozpieszczającą babcią dziecko przebywa.
        • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 11:26
          > Amb25 idealnie zauważyła typowe zachowania małych dzieci po wyjściu od babci, t
          > o absolutna norma bez względu na to, jak długo i z jak rozpieszczającą babcią d
          > ziecko przebywa.
          g* prawda. Mądra babcia nie robi dziecku mętliku w głowie i trzyma pewne zasady bardzo ważne dla rodziców.

          Oświadczam uroczyście, że jeżeli rodzicom moich wnuków wywinę kiedyś podobny numer, mają absolutne prawo sprowadzić mnie do parteru. Choć na pewno zadbam o to, by mieć zajęcie, pracę, a na emeryturze hobby i swoje życie a nie będę całymi dniami wystawała w oknie czekając aż ktoś mnie zabawi i zaangażuje w swoje życie. Jak wyjdzie w praktyce - zobaczymy, ale żadne niepowodzenia życiowe nie dają prawa seniorom do wpychania się w układy rodzinne ich najbliższych.
          • truskaweczka78 Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 11:40
            Jedyne, co mogę Ci napisać to: NIE POZWÓL SOBĄ MANIPULOWAĆ.
            A to mówi samo za siebie. i jeszcze jedno przysłowie dla babci: CO ZA DUŻO TO NIE ZDROWO.
            I niech pilnuje swojego nosa.
        • cahir4 Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 12:08
          Sebalda, zainspirowałaś mnie. Wzorem Swifta sporządzę na piśmie postanowienia na czas, kiedy będę stara. Konkretnie, kiedy będę babcią. Kopie przekażę rodzicom swoich ewentualnych wnucząt.

          Skąd ta pewność dziś, że t
          > eż nie będziecie miały lekkiego fisia na punkcie swoich wnucząt? Jakie mechaniz
          > my będą rządziły Waszymi emocjami za 20 lat?

          Może będę miała sklerozę albo Alzhaimera i będę nie do wytrzymania. Może tak być. Ale gdybym dzisiaj dawała sobie prawo do bycia w przyszłości koszmarną babunią, bo będę stara i wszystko będzie mi wolno, to by świadczyło, że już dzisiaj nie wszystko ze mną w porządku.

          >Troche wyobraźni by się przydało,
          > a i odrobina empatii też nie zawadzi.

          Zawsze i wszędzie. Jednakowoż, wybacz szczerość, Twoja empatia jest bardzo wybiórcza. Na przykład nad sytuacją i uczuciami dziecka nie zastanawiasz się wcale. (O niewdzięcznej i uprzedzonej autorce wątku nie wspomnę, bo jej, siłą rzeczy, empatia się nie należy).

          > Amb25 idealnie zauważyła typowe zachowania małych dzieci po wyjściu od babci, t
          > o absolutna norma bez względu na to, jak długo i z jak rozpieszczającą babcią d
          > ziecko przebywa.

          No to mam dzieci nienormalne. Powiem więcej, gdyby stale się tak zachowywały, także po wyjściu z przedszkola, a o tym też pisze amb25, byłby to dla mnie sygnał, że coś jest nie tak.
          • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 14:05
            Koszmar tutaj opisywanej babuni polega głównie na tym, że za bardzo kocha wnuczka. Toż to zbrodnia nie do wytrzymania. Nie mam teraz czasu szukać wątków, w ktorych młode kobiety mają za złe swoim matkom tudzież teściowym, że te mają jeszcze czelność mieć swoje życie i nie chca się stale zajmować wnuczkiem. I tak źle, i tak niedobrze. Gdyby autorka miała tylko za złe teściowej, że przekarmia dziecko i pozwala na ciągłe oglądanie telewizji, na pewno dałabym jej rady, jak sobie z tym poradzić i napisałabym krytyczny komentarz na temat tak postępującej babci, ale autorka ma za złe teściowej także to, że ta jest za gruba i nie chodzi często do fryzjera, oraz to, że za bardzo angażuje się emocjonalnie w zajmowaniem się wnuczkiem, że ośmiela się prosić o pozostawianie jej wnuczka częściej, szczególnie w chwilach, gdy ta pomoc jest naprawdę pożądana, przydaje się. Autorka podrzuca malego na kilka godzin, po czym wraca wcześniej i jest bardzo oburzona, że babci jest przykro, że zabiera jej się wnuczka wcześniej. No zgroza normalnie. Dostaje wnuczka tylko jak to jest na ręke autorce, o zrobieniu jej przyjemności spontanicznym przywiezieniem dziecka już nie ma mowy, to dopiero byłaby rozpusta.
            Empatia należy się poszkodowanym, w moim odczuciu autorka w niczym poszkodowana nie jest, jej pretensje są zaledwie w niewielkim stopniu uzasadnione, jak mam jej wspólczuć? Czego? A dziecku czego mam wspólczuć? Otaczającej go miłością, oddanej babci? Historia z leżeniem u stóp dziecka babci wydaje mi się mocno przerysowana. Jedni są mniej, drudzy bardziej wylewni, nie mam nic do osób wylewnych, wolę ich nawet od wyrachowanych i oziębłych, tak już mam, czy coś ze mną nie tak? Nie mogę mieć takiego podejścia? Wujek pije poza domem, zatem kolejna teoria o zgubnym wpływie tej "patologicznej" rodziny tez upadła, nadal nie rozumiem, czego mam wspólczuć temu dziecku? O jakich uczuciach tego dziecka piszesz, nad czym mam się zastanowić w związku z nimi? Autorka coś pisała o ranionych uczuciach małego? Nie pamiętam?
            Mam wśród znajomych najwięcej 30-latek z kilkuletnimi dziećmi. Niemal wszystkie te dzieci zachowują się tak, jak opisała to Amb25. To naturalne zachowanie kilkulatka, czyta się zresztą o tym często na Wychowaniu czy innych forach dziecięcych. Oczywiście dla osób, ktore nie dopuszczają żadnej formy protestu dziecka, jego wyrażania emocji, to jest niedopuszczalne, dla normalnej matki to jak najbardziej zrozumiałe i łatwe do spacyfikowania w sposób sensowny i rozsądny.
            Nie zazdroszczę tych nienormalnych dzieci, jednak mimo wszystko wolę te normalne, okazujące emocje, także te trudne.
            • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 15:49
              Autorka coś pisała o ranionych ucz
              > uciach małego? Nie pamiętam?
              Nie. Przecież mały jest bardzo szczęśliwy, może jeść bez ograniczeń czekoladę, oglądać wykrzywione gęby w kreskówkach, hehe a nawet BIĆ babcię i dziadka (czego nie pochwalają ale nie mają serca być stanowczy wobec niego), wszystko to na co rodzice mu nie pozwalają. To raz.

              autorka ma za złe teściowej także to, że ta jest za gruba i nie ch
              > odzi często do fryzjera
              Czepiłaś się jak rzep. Nie obchodzi mnie jej fryzura dopóki przez zaniedbanie siebie nie próbuje pocieszać się moim dzieckiem. To dwa.

              młode kobiety mają za złe swoim matkom tudzież teściowym, że te mają jesz
              > cze czelność mieć swoje życie i nie chca się stale zajmować wnuczkiem.
              Niech sobie mają. Ja podziwiam starszych ludzi, którzy umieją się zająć sobą, swoim towarzystwem, swoim hobby a babcia NIE MA z założenia w obowiązkach niańczenia wnuków. Jakby zaszła taka potrzeba, wzięłabym opiekunkę albo mąż kilka razy w miesiącu skróciłby godziny swojej pracy (dg). Ale wtedy to by dopiero była niewdzięczna synowa!!!!! Żeby obcą babę brać do dzieci, ignorując babcię!!!
              To trzy.

              > Autorka podrzuca malego na kilka godzin, po czym wraca wcześniej i jest bardzo
              > oburzona, że babci jest przykro,
              nie że jest przykro tylko odmawia oddania dziecka matce co babci zdarzyć się nie powinno. A jeżeli to nie jest dla Ciebie oczywiste, to dalsza dyskusja nie ma sensu. Tylko współczucia dla Twojej synowej, bo przy takim Twoim podejściu na pewno będzie "niewdzięczna" i "uprzedzona"

              A, kilka dni wcześniej mały pojechał do babci na popołudnie, "spontanicznie"
              • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 16:15
                > nie że jest przykro tylko odmawia oddania dziecka matce co babci zdarzy
                > ć się nie powinno.
                Kar01ciu, ja rozumiem, że moje wypowiedzi są Ci nie w smak, ale jednak musisz się jakość trzymać faktów i pisać spójnie. Raz piszesz, że babcia wymaga, potem, że prosi nachalnie, teraz znowu piszesz, że odmawia oddania dziecka matce. Siłą trzyma małego? To już może zostań przy tym szantażu emocjonalnym, bo jest bardziej prawdopodobny. Ale z tego, co piszesz, świetne sobie z nim radzisz.
                Mylisz pojęcia. Synkowi mogą szkodzić działania pod tytułem przekarmianie słodyczami czy zbyt częste oglądanie telewizji, i z tym się zgodziłam w kilku postach, ale uczuciowo jeszcze nic złego mu się nie dzieje, a jedna z pań napisała o narażeniu uczuć małego. W tej chwili on jest rozpieszczany miłością babci, to cała krzywda. Ja swoje dzieci w tym wieku też rozpieszczałam miłością (co nie znaczy, że je rozpieszczałam bez umiaru we wszystkich obszarach), dziś nie mam z nimi najmniejszych problemów. Naprawdę wiem, co mówię.
                Ja wiem, że Ty wolałabyś mieć profesjonalną opiekunkę, ale jesteś pewna, że Twój syn też by wolał?
                A co do mnie, to się mylisz. Jestem bardzo leniwa i wygodnicka, wnuki będę na pewno bardzo kochała, ale nie będę się wyrywała ze stałą opieką, jestem kobietą z pomysłami na emeryturę, do fryzjera nie chodzę zbyt często (nie siwieję), ale o włosy dbam, o figurę też:) Choć to nie są najważniejsze kwestie w moim zyciu:) A syn tak jak nie wdał się nigdy w złe towarzystwo, bo ma dobrze poukładane w głowie, bezdusznej kobiety też raczej sobie nie weźmie, jakoś dziwnie spokojna o to jestem:P
                • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 30.06.11, 13:54
                  > u:) A syn tak jak nie wdał się nigdy w złe towarzystwo, bo ma dobrze poukładane
                  > w głowie, bezdusznej kobiety też raczej sobie nie weźmie, jakoś dziwnie spokoj
                  > na o to jestem:P

                  Mitomanko, kłamczyni, przestań mydlić oczy ludziom i dawać głupie rady by wychowywali dzieci tak jak sama to zrobiłaś: "Dzieci? Znerwicowane, poranione, skonfudowane z powodu pogardy wobec ojca i braku szacunku wobec matki, ktora nie umiala podjąć poważnych decyzji. Dzieci, ktore w swoje dalsze życie poniosą straszne wzorce, syn, ktory jeśli będzie szanował swoją żonę, to będzie cud, córka, ktora związała się z dużo starszym, ale za to wyjątkowo łagodnym i spokojnym mężczyzną (znowu wybór jak najbardziej różny od ojca), ktora nigdy nie wierzy w swoje siły, bo ojciec zazdrosny o moją miłość do niej (pierworodnej) zawsze dawal jej do zrozumienia, że nie jest dość dobra."
                  cytować dalej? opanuj się kobieto w tworzeniu sobie dwóch twarzy bo to już o poważną schizę się ociera.
                  • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 30.06.11, 14:52
                    Dydaki, a Ty nie koloryzujesz? Nie tragizujesz? Pisałam tak jakiś czas temu i byly to bardziej moje obawy, niż realne kwestie. Z pogardą dla matki pojechałam nieźle, aż mi się teraz chce śmiać. Może chciałam specjalnie przerysować, żeby nastraszyć jakąś laskę, ktora się łudziła, że przemocowiec się zmieni? Dzieci codziennie mnie zaskakują rozsądkiem i zdrowym podejściem do wszystkich problemów, zahartowały się, nadal nie mam z nimi najmniejszych problemów wychowawczych, czego każdej matce życzę. Większość matek ma jakieś obawy w stosunku do dzieci, często niepotrzebnie, na wyrost. Tak było w przypadku mojego starego opisu.
                    Mialam się przed Tobą nie tłumaczyć, ale Twoje podniecenie z mojego powodu aż mnie bawi. Ja jednak naprawdę jestem popularna na forum, że tez Ci się chciało tak szukać, ile przy tym satysfakcji, żeby komuś dokopać, co? Masz świadomość, jakie świadectwo sobie tym wystawiasz?
                    • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 30.06.11, 15:12
                      Wybielaj się, udawaj, zamiataj pod dywan nadal. Rób sobie ładne wizerunki karm się nimi jaka to ty świetna, zgodna, dobra, cudowna, mądra i rozwazna jesteś. Jak całe życie rodzinny syf.
                      Jesteś popularna bo siedzisz tu non stop, rozdajesz pouczenia jak niezrealizowana nauczycielka. I kłamiesz, że "masz swoje życie". Twoje życie to awantury z mężem i trzymanie się dzieci by jakiś sens życia mieć. Ty JUŻ WIESZ, jak wspaniałe związki będzie miał nastoletni na razie syn. Ty JUŻ WIESZ że nie wybierze głupiej dziewczyny, ty JUŻ WIESZ jaką będziesz wspaniała babcią wnucząt i jak sobie wychowasz synową. A dużo bardziej prawdopodobne jest, że zostaniesz w roli teściowej z tego wątku. Nie mającej życia poza dziećmi i ich dziećmi. Wybór twojej córki już to potwierdza, jak dzieciaki dostały w kość i to nie tylko od twojego męża ale też od ciebie, jak im swoją głupotą i niedojrzałością spapraliście przyszłe życiorysy, czego przemożnie starasz się do głowy nie dopuścić. Twoje życie-twój syf. Niemniej pouczające wszystkich wywody na forach w porównaniu z tym co sama dokonałaś jako realna osoba - są po prostu żałosne i niesmaczne.
                      • sebalda Re: babcia, której pomyliły się role 30.06.11, 15:28
                        Forum jest otwarte, nie jesteś moderatorką, nie możesz mi zabronic pisać. Ale jednocześnie naprawdę nie masz obowiązku czytać moich postów, jeśli aż tak Cię denerwują, nie ma takiego przymusu. To raczej ja moge domniemywać, że się nudzisz, więc sprawdzasz moje posty, analizujesz je, wyszukujesz, podliczasz. Mnie by się nie chciało.
                        Swoją drogą ciekawe, na jakiej podstawie piszesz, że nie mam swojego życia? Bo tak domniemywasz, tak Ci pasuje do Twojej teorii? Tak sobie wykoncypowałaś? Bo innej, realnej podstawy nie masz, sorry.
                        A co do córki, to też trafiasz jak kulą w płot, ale nie chce mi się już z Tobą gadac, jesteś z tego gatunku ludzi, do ktorych żadne rozsądne argumenty nie trafiają, jak sobie coś ubzdurają, to choćby im wykazać coś czarno na bialym, to oni swoje i tak wiedzą najlepiej. Strasznie wkurzający gatunek, na szczęscie ja też nie muszę Cię czytać, co niniejszym mam zamiar od zaraz wdrożyć:P W przeciwieństwie do Ciebie, nie kręci mnie opluwanie innych i wynajdywanie na nich haków.
                        • dydaki Re: babcia, której pomyliły się role 30.06.11, 16:17
                          Tak tak. Wszyscy już tu wiemy, że masz idealne życie upływające w sielance z kochanymi dzieciątkami którym zafundowałaś słodkie beztroskie dzieciństwo i nawet ta kończyna uszkodzona podczas awantury domowej to musi być wymysł chorej wyobraźni forumowiczów, niewątpliwie! :PPP
                          Kłam dalej. Tuszuj. Takie osoby jak ty zakłamują sobie rzeczywistość całe życie i potrafią żyć w jakiejś równoległej rzeczywistości byle tylko trzymac się pasujących im złudzeń i udawać że nic się nie dzieje. Ba! one potrzebują tyrana w domu bo mają dzięki niemu tło na którym wizję swojej dobroci mogą wybłyszcz... tak samo nią tyranizując. Nie dopuszczając do świadomości faktów aż kujących w oczy bo i po co... jeśli IM jest tak WYGODNIE. I pora, żebyś sobie uświadomiła że dla własnej wygody i lenistwa w tym "czymś" siedzisz, bo ci się OPŁACA.
                          To baw się dobrze i wymyśl jakąś nową "ładną" kreację jak się kolejna i kolejna popsuje.
                  • tully.makker N 30.06.11, 16:23
                    No to malo eleganckie bylo...

                    na forum czesto piszemy pod wplywem emocji, nawet skrajnych. To, jak widzimy swiat w danym moemncie, nie musbyc obeiktywnym obrazem. sama mam tendencje do wyolbrxzymiania aktualnych uczuc, czy to pozytywnych, czy negatywnych, wiec akurat to moge zrozumiec.

                    A to, ze corka sebaldy wyciagnela wnioski z malzenstwa rodzicow i znalazkla sobie partnera o odmiennym podejsciu, to swiadczy dobrze o jej przystosowaniu spolecznym IMHO.
                    • sebalda Re: N 30.06.11, 20:30
                      Dzięki, Tully. Przekonywanie takich osób jak Dylaki to daremny trud, jeszcze Tobie się oberwie, naprawdę nie warto wdawać się z takimi osobami w dyskusje. Określenie "pięknie się różnić" to dla takich czysta abstrakcja. Kultura dyskusji, rzeczowe argumenty, obiektywizm? Zapomnij. Dawno nie widzialam takiej zaciętości i braku hamulców, cóż, bywa. Niektórzy nie mogą odreagować stresów w realu, to się wyżywają, bezkarnie kopiąc nieznane osoby. Ja jestem uodporniona, ani mnie to ziębi, ani grzeje, niech jej będzie na zdrowie:P
                      Pozdrawiam:)
                      • dydaki Re: N 30.06.11, 21:45
                        bla bla bla. zamiataj, zamiataj, zamiataj pod dywan, oczerniaj wszystkich wokoło a wybielaj siebie. sąsiedzi jeszcze policji nie wezwali?
                      • tully.makker Tak na przyklad 30.06.11, 22:11
                        Gdybym wczoraj pisala o mim najstarszym, wylalabym wiadro pomyj na jego lenistwo i spieprzenie sobie przyszlosci - dzis odebral mature i gratuluje mu dobrego wyniku, zwlaszcza mimo niewielkiej ilosci czasu poswieconego na nauke.
                    • dydaki Re: N 30.06.11, 21:53
                      tully.makker napisała:

                      > No to malo eleganckie bylo...
                      > na forum czesto piszemy pod wplywem emocji, nawet skrajnych. To, jak widzimy sw
                      > iat w danym moemncie, nie musbyc obeiktywnym obrazem. sama mam tendencje do wyo
                      > lbrxzymiania aktualnych uczuc, czy to pozytywnych, czy negatywnych, wiec akurat
                      > to moge zrozumiec.



                      dla mnie każdy niech sobie pisze co chce, ale jak już pisze to niech chociaż wie co i gdzie z siebie wypsknął, a nie wciska ciemnoty innym i posądza innych publicznie o kłamstwa na swoj temat gdy mu jawne mitomaństwo wytkną.



                      > A to, ze corka sebaldy wyciagnela wnioski z malzenstwa rodzicow i znalazkla sob
                      > ie partnera o odmiennym podejsciu, to swiadczy dobrze o jej przystosowaniu spol
                      > ecznym IMHO.

                      wątpię. leczenie niedostatków z dzieciństwa "byle tylko był inny niż..." nie świadczy o przstosowaniu społecznym ale nieprzerobieniu trudnych emocji zafundowanych przez rodziców.

                      • aandzia43 Schemat powtarzany mimo świadomego unikania go 03.07.11, 00:16
                        > > A to, ze corka sebaldy wyciagnela wnioski z malzenstwa rodzicow i znalazk
                        > la sob
                        > > ie partnera o odmiennym podejsciu, to swiadczy dobrze o jej przystosowani
                        > u spol
                        > > ecznym IMHO.
                        >
                        > wątpię. leczenie niedostatków z dzieciństwa "byle tylko był inny niż..." nie
                        > świadczy o przstosowaniu społecznym ale nieprzerobieniu trudnych emocji zafundo
                        > wanych przez rodziców.

                        No tak, "żeby był inny" to może być niezły początek naprawiania życia, ale taki sam w sobie wybór nie świadczy na pewno o przerobieniu problemu i rzeczywistym sukcesie w wychodzeniu z paskudnych schematów z dzieciństwa. Czasem to tylko nerwowy, jednorazowy rzut w przeciwnym kierunku po którym nie następują dalsze sensowne kroki. Następuje za to gotowanie niczego nie zauważającej żaby, która nie zauważyła również, że pierwotna odmienność partnera od tatusia to gra pozorów. "Zupełnie inny" od toksycznego tatusia okazuje się po paru latach jego kopią. Ten smutny schemat obserwowałam u niejednej dziewczyny na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Sama zresztą mu uległam.
                        Nie życzę takiego obrotu sprawy u córki Sebaldy. Ja bym się uważnie przyglądała każdemu partnerowi córki nei tylko na początku i nei tylko w warstwie deklaracji. Szansa, że mimo zarzekania się dziewczyna wejdzie w związek przypominający związek jej rodziców jest spora. Sorry Sebalda, wiem co mówię, sama obświecam konkurentów do względów mojej latorośli m.in. pod kątem ewentualnych wad męskiej części naszej rodziny :-)
            • cahir4 Re: babcia, której pomyliły się role 30.06.11, 00:06
              > Empatia należy się poszkodowanym, w moim odczuciu autorka w niczym poszkodowana
              > nie jest, jej pretensje są zaledwie w niewielkim stopniu uzasadnione, jak mam
              > jej wspólczuć? Czego? A dziecku czego mam wspólczuć? Otaczającej go miłością, o
              > ddanej babci?

              Tego, czym otacza go babcia, nie nazwałabym miłością, ale o to mniejsza w tej chwili. Jeśli nie rozumiesz, w jaki sposób działa (a właściwie stara się działać) na jego szkodę, to ciężko mi będzie to wytłumaczyć, bo wymaga to jednak wczucia się w emocje dziecka i zrozumienia jak wygląda sytuacja z jego punktu widzenia. A tu sytuacja wygląda tak:
              - matka znika na miesiąc, dziecko jest w swoim domu z tatą
              - wyjeżdża na dwa dni do babci
              - wraca do domu - jest w nim mama, ale... także dwie małe obce istoty, które tę mamę bardzo absorbują

              Najgorsze, co można w tym momencie zrobić starszemu dziecku, to pozbyć się go z domu (wszystko jedno babcia czy przedszkole), żeby móc się spokojnie zająć młodszymi. Ostatnia rzecz, jakiej ono potrzebuje, to werbalny i niewerbalny komunikat: mama ma teraz nowe, ważniejsze dzieci, a ty jej przeszkadzasz. A babcia do tego przecież dąży: komunikat, który wysyła synowej brzmi mniej więcej tak: masz teraz nowe dzieci to się nimi zajmij, a jego oddaj mnie. I moim zdaniem jest to dużo bardziej szkodliwe niż czekolada i głupie kreskówki.

              W interesie dziecka jest w tym krytycznym dla relacji rodzinnych momencie spędzanie czasu z matką i siostrami. Kochająca babcia potrafiłaby to zrozumieć. Ta chce wnuka "dla siebie" i gdyby jeszcze potrafiła być w tym egoizmie szczera - chcę, bo chcę, bo to ja potrzebuję jego obecności, byłoby to mniej szkodliwe. No ale przecież babcia nie robi tego dla siebie, skądże, ale żeby "pomóc", dla dobra autorki wątku niby to robi - a z tego wynika dla dziecka jasny przekaz - mamusi jest lepiej, jak ciebie z nią nie ma.

              ośmiela się prosić o pozostawianie jej wnuczka części
              > ej, szczególnie w chwilach, gdy ta pomoc jest naprawdę pożądana

              Przez kogo jest pożądana? Bo jakoś nie przez tych, którzy mają być tej pomocy beneficjentami. Mdli mnie od podobnej hipokryzji - robię to, co mnie jest potrzebne, żebym czuła się dobrze i będę ci wmawiać, że to dla twojego dobra i powinnaś być mi wdzięczna, za narzucanie ci tego, czego wcale nie pragniesz.

              To naturalne zachowanie kil
              > kulatka, czyta się zresztą o tym często na Wychowaniu czy innych forach dziecię
              > cych. Oczywiście dla osób, ktore nie dopuszczają żadnej formy protestu dziecka,
              > jego wyrażania emocji, to jest niedopuszczalne, dla normalnej matki to jak naj
              > bardziej zrozumiałe i łatwe do spacyfikowania w sposób sensowny i rozsądny.
              > Nie zazdroszczę tych nienormalnych dzieci, jednak mimo wszystko wolę te normaln
              > e, okazujące emocje, także te trudne.

              Nieco się pogubiłam. Matki dopuszczające protest dziecka pacyfikują wyrażane przez nie emocje, a te, które nie dopuszczają protestów nie pacyfikują? Ty lubisz dzieci okazujące emocje, czyli te nie spacyfikowane dzieci nienormalnych matek czy spacyfikowane normalnych?

              Widzisz, są takie matki (także ojcowie, ba, babcie i dziadkowie też), którzy uważają, że stałe przeżywanie przez dzieci trudnych emocji, zwłaszcza jeśli wywołuje je jeden czynnik, nie jest sytuacją normalną i pożądaną. Dla takich matek (ojców itd.) opisywane zachowania wskazują, że dzieje się coś niepokojącego, z czym dziecko sobie nie radzi. I starają się coś z tym zrobić.
              • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 01.07.11, 08:34
                > Nieco się pogubiłam. (...) Ty lubisz
                > dzieci okazujące emocje, czyli te nie spacyfikowane dzieci nienormalnych matek
                > czy spacyfikowane normalnych?

                Ale się uśmiałam :)))))
    • ira_07 Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 14:22
      Wymagać to sobie może, Ty nie musisz się zgadzać;)

      Nie rozumiem co ma do rzeczy, że kobieta jest zaniedbana i gruba?

      Z jednej strony narzekasz i nie chcesz, by wychowywała Twoje dziecko, z drugiej sama je tam zawozisz jak nie masz z kim zostawić. Może po prostu wynajmij opiekunkę i pokaż babci, że Twoje zasady ma szanować i kropka.
      • konwalka uwaga ogólna 29.06.11, 15:07
        Babcie ze swoim nagle reobudzonym instynktem macierzyńskim bardzo rzadko chcą tak naprawdę "pomagać młodym". Najczęściej chcą przejąć dziecko, niestety
        Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale to raczej koncert życzeń i zaspokojenie własnych potrzeb, aniżeli odciążęnie zmęczonych rodziców. W okrzyku "ja go wezmę na noc" nie ma raczej podtekstu :a wy sie potarzajcie jak za narzeczeństwa, tylko "wreszcie będę go miała"
        Nie cierpię takich zachowań i tępię je bezceromonialnie
        • amb25 Re: uwaga ogólna 30.06.11, 07:34
          A ja nadal nie rozmiem, skad u was tyle strachu i niepewnosci? Mam wrazenie, ze podswiadomie czujecie sie gorsze i koniecznie chcecie udowodnic swoja wyzsosc? Skad u Was ta potzeba konkurencji? Moze byscie sie nad tym zastanowily (przepraszam jesli kogos urazilam).
          Zgadzam sie, ze babciom czesto nie chodzi o pomoc mlodym tylko o obcowanie z wnuczkiem (niekoniecznie o przejecie go) i to nic zlego. To fajne, ze jest drua kobieta na swiecie, ktora za twoje dziecko oddalaby zycie.
          A nawet jesli chcialyby przejac wnuczka, to przeciez wy jestescie matkami i jest to niemozliwe, wiec po co walczyc z checiami babci (wiatrakami) - nie lepiej wkrzystac je dla wlasnej wygody? Moze to oportunizm, ale sprawdza sie znakomicie :) I obydwie strny sa zadowolone.
          Wszystkie te mamy majace pretensje do babc, ze za barzo zajmuja sie wnuczkami, powinny przedewszystkim wzmocnic swoje ego. Bo to ono szwankuje.
          Jesli chcecie, zeby babcie szanoway wasze uczucia, szanuje ich uczucia, a nie traktujcie jak szmaty - babcia jest dobra tylk wtedy kiedy mi pmaga opiekujac sie moim dzieckiem (oczywiscie tylko w sposob taki jak JA chce) a w innym wypadku powinna siedziec cicho i robic to co JA jej powiem albo udawac, ze jej nie ma.
          • cahir4 Re: uwaga ogólna 30.06.11, 08:52
            > A ja nadal nie rozmiem, skad u was tyle strachu i niepewnosci? Mam wrazenie, ze
            > podswiadomie czujecie sie gorsze i koniecznie chcecie udowodnic swoja wyzsosc?
            > Skad u Was ta potzeba konkurencji? Moze byscie sie nad tym zastanowily (przepr
            > aszam jesli kogos urazilam).

            Nie wiem, czy apel obejmował także mnie, ale jeśli o mnie chodzi to nie uraziłaś, ale ubawiłaś. :D Nieodmiennie zachwycają mnie na forach internetowych przejawy takiego toku myślenia: jeśli nie rozumiem czyjegoś poglądu, to znaczy, że jego nosiciel ma problemy i powinien się leczyć, iść na terapię, a w najlepszym przypadku głęboko zastanowić nad sobą. Trzeba wszak być niespełna władz umysłowych i/lub emocjonalnych, żeby mieć pogląd inny niż ja.
            • ada16 Re: uwaga ogólna 30.06.11, 10:35
              Jest jeszcze jeden aspekt "pracy " takiej babci . Nie wiesz , co ona mówi do Towjego dziecka , gdy jest z nim sama.
              Moje dziecko po powrocie od babci potrafiło powiedzieć , ze mamy bałagan w domu ( babcia powiedziała...), albo dziecko biegło do swojego pokoju wyrzucać zabawki , bo babcia powiedziała, ze ma za dużo.
              Dziecko po powrocie nie chciało samo jeść, samo się ubierać , babcia obsługiwała.

              Nie każda babcia jest idealna i nie każdą "pomoc" można przyjmować bezkrytycznie.

              • sebalda Re: uwaga ogólna 30.06.11, 10:44
                > Nie każda babcia jest idealna i nie każdą "pomoc" można przyjmować bezkrytyczni
                > e.
                Ale tutaj nikt nie mówi o bezkrytycznym przyjmowaniu. W tym przypadku jednak to nie są tylko uwagi, ale frontalny atak na samą teściową, na jej styl życia, brak zadbania, nadmierną wylewność, brak godności, bo błaga. Wszystko jest źle. A niektóre wypowiadające się tutaj osoby jeszcze dośpiewują kolejne hipotezy. Na pewno babcia nastawia dziecko przeciwko matce, na pewno. Mimo wszystko zalecam więcej umiaru, po co dolewac jeszcze oliwy do ognia? Autorka już wystarczająco jest uprzedzona do teściowej, bardziej juz chyba nie można.
              • tully.makker Re: uwaga ogólna 30.06.11, 16:18
                Jest jeszcze jeden aspekt "pracy " takiej babci . Nie wiesz , co ona mówi do To
                > wjego dziecka , gdy jest z nim sama.
                > Moje dziecko po powrocie od babci potrafiło powiedzieć , ze mamy bałagan w dom
                > u ( babcia powiedziała...), albo dziecko biegło do swojego pokoju wyrzucać zab
                > awki , bo babcia powiedziała, ze ma za dużo.


                No szok, babcie ma wlasne zdanie i smie je wyrazac.
                • ada16 Re: uwaga ogólna 01.07.11, 09:10
                  Tu nie chodzi o własne zdanie.
                  Raczej o to , ze babcia ma MI coś do powiedzenia i nie robi tego wprost ( bo wie, ze ja mam własne zdanie ) , tylko mówi to do dziecka, które bezkrytycznie przyjmuje zdanie babci.
                  Jest mu przykro, jak babcia mówi np. ze u nas jest bałagan , ale nie umie się babci sprzeciwić.

          • kar01cia Re: uwaga ogólna 01.07.11, 09:00
            Mam wrazenie, ze
            > podswiadomie czujecie sie gorsze i koniecznie chcecie udowodnic swoja wyzsosc?

            Absolutnie nie. Mam ze swoim synkiem swój język, swój świat, swój plan dnia i swoje porządki i nie chcę żeby jakaś babciomama mi to zmieniała! Jak pisałam, jesteśmy z teściową baardzo różne i dziecko może samo się w tym pogubić, jeśli dwie tak różne osoby będą miały na niego porównywalny wpływ.

            Ja chcę wzmagać w nim samodzielność, partnerstwo w każdym aspekcie codzienności, a teściowa już tak ma że usługuje swojemu potomstwu, nie oczekując żadnej pomocy. Ja angażuję go np. w przygotowywanie posiłków- oczywiście na możliwości i chęci trzylatka, żeby to była nasza wspólna zabawa; sam umie już cały się ubrać, to nic że czasem prawo na lewo, zawsze jest chwalony; zachęcam, żeby sprzątał ze mną swoje zabawki, a później z wypiekami na twarzy prowadzi tatę do pokoju, mówi "ale mam czysty pokoik", jakbym zrobiła to sama nawet by nie zauważył.

            Wolę, żeby chodził do przedszkola (już niedługo) niż spędzał dnie u babci, bo w przedszkolu jest ustalony plan dnia i dużo aktywności, nie bierne przyjmowanie tego co w tv i na talerzu ;) Babcię zawsze można zwyczajnie odwiedzić.

            babcia jest dobra tylk wtedy kiedy mi pmaga opiekujac si
            > e moim dzieckiem
            umiem wziąć los w swoje ręce i babcia mi żadnej łaski nie robi. Jakby zaszła taka potrzeba, z uśmiechem na twarzy bym sobie sama poradziła bez babć, tak jak wychowała nas moja mama- najbliższa babcia 400km
            • kar01cia Re: uwaga ogólna 01.07.11, 09:24
              Jakby zaszła ta
              > ka potrzeba, z uśmiechem na twarzy bym sobie sama poradziła

              Źle napisałam. Już dawno bym to zrobiła, gdyby nie zależało mi na dobrych stosunkach w rodzinie.
            • tully.makker Re: uwaga ogólna 01.07.11, 13:05
              Mam ze swoim synkiem swój język, swój świat, swój plan dnia i s
              > woje porządki

              Wybacz, ale to jest chore.
              • kar01cia Re: uwaga ogólna 01.07.11, 14:01
                Są ludzie, którym dobrze mieszka się z rodzicami lub w większej komunie, są też tacy, którzy cenią sobie swoją prywatność i odrębność. Mój dom- moja twierdza.
                Mój mąż jest jedyną osobą, od której oczekuję współudziału w wychowaniu dzieci. Chore, że moje prywatne życie nie zależy od osób trzecich???
                • sebalda Re: uwaga ogólna 01.07.11, 15:45
                  Izolacja versus różnorodność.
                  To ja jednak wybieram różnorodność, ktora uczy też tolerancji i pomaga rozumieć złożoność świata.
                  Nie ochronisz dziecka przed wpływami innych, im dłużej będziesz go chciała izolować, tym trudniej mu będzie później zaistnieć samodzielnie w świecie.
                  Tutaj rzeczywiście widać jakąś dziwną zazdrość o dziecko, myślałam, że to tylko typowa niechęć do teściowej, a to typowa zaborczość.
                  Każda przesada jest chora, rozumiem zdziwienie Tully i popieram.
                  • kar01cia Re: uwaga ogólna 01.07.11, 16:48
                    Izolowane dziecko bywa u babci min. 2x w tygodniu + za miesiąc idzie do przedszkola. To takie nieizolowane bywa w ogóle w domu? Heh mały wczoraj "spontanicznie" spędził u babci popołudnie (bez mojej w tym korzyści) i wrócił z wiadomością, że kiedyś musi pojechać do babci na noc. w ramach izolacji naturalnie ani mi się to śni, co ku mojej uldze poparł mój mąż. Izolowane dziecko ma swoje łóżko w swoim pokoiku.

                    zazdrość? nie muszę być zazdrosna, wiem kim dla dziecka jestem. Zaborczość? Jeżeli chodzi o wychowanie dziecka -tak, uzurpuję sobie do tego prawo. Jeżeli chodzi o czas spędzany z dzieckiem, niech Czytelnik oceni.
                    • sebalda Re: uwaga ogólna 01.07.11, 16:56
                      Przeczytaj sobie jeszcze raz swoją wypowiedź:
                      "Są ludzie, którym dobrze mieszka się z rodzicami lub w większej komunie, są też tacy, którzy cenią sobie swoją prywatność i odrębność. Mój dom- moja twierdza.
                      Mój mąż jest jedyną osobą, od której oczekuję współudziału w wychowaniu dzieci. Chore, że moje prywatne życie nie zależy od osób trzecich???"
                      Mój dom - moja twierdza to izolacja. Ja już abstrahuję od babci, ale przeczulenie na punkcie prywatności (skądinąd pisanie o swoich problemach na publicznym forum trochę temu przeczy) może być niedobre. Tylko mąż może uczestniczyć w wychowaniu dziecka? Chyba żartujesz. Piszesz o przedszkolu. Tam będa go wychowywały przedszkolanki i inne osoby tam pracujące, mały polubi jakąś panią kucharkę albo inną pomoc, to dopiero byłaby zgroza. Potem będzie na niego wpływalo środowisko. Wizyty u kolegów tez będziesz mu tak dawkowała? A jak zje czekoladę u kolegi, to mama kolegi też będzie be?
                      Nikt nie mówi o mieszkaniu w komunie, ale o normalnych, częstych kontaktach i nieotaczaniu dziecka nadmierną kontrolą. Podkreślam - nadmierną.
                      • kar01cia Re: uwaga ogólna 01.07.11, 18:42
                        sorry, ale to co piszesz jest w ogóle bez sensu. kwestię izolacji już sobie chyba wyjaśniłyśmy. jestem świadoma wpływu przedszkola na dziecko, jak również obcowania jego z innymi dziećmi i paniami - moja izolacja tego nie obejmuje. Jakkolwiek jest to decyzja podjęta przeze mnie (i jego tatę) w ramach naszego wychowania -> czyli wyszłam na swoje.

                        Czy będę mu dawkowała wizyty? Dopóki dziecko ma kilka lat, to raczej ode mnie zależy ilość i długość wizyt u kolegów, mało tego odwiozę go osobiście do tego domu i osobiście z niego odbiorę - pod warunkiem, że będę miała zaufanie do osoby, której go powierzę. Nazywając to nadmierną kontrolą tylko się ośmieszasz.

                        przeczulen
                        > ie na punkcie prywatności (skądinąd pisanie o swoich problemach na publicznym f
                        > orum trochę temu przeczy)
                        może po prostu nie jestem przeczulona ;) sama sobie przeczysz

                • tully.makker cos ci sie mocno pomylilo. 01.07.11, 21:20
                  dziecko to nie przedmiot, czy wlasnosc. To czlowiek.
                  • sebalda Re: cos ci sie mocno pomylilo. 01.07.11, 23:55
                    tully.makker napisała:

                    > dziecko to nie przedmiot, czy wlasnosc. To czlowiek.

                    No właśnie ja coraz bardziej odnoszę wrażenie, że dla autorki dziecko to przede wszystkim ktoś (nie będę obrażała, pisząc "coś") do zaprogramowania. Ciekawa jestem, czy domy, do ktorych będzie odwoziła dziecko będą szczegółowo prześwietlane, rodzice lustrowani, poddawani dokładnemu wywiadowi środowiskowemu. Jeśli nie spełnią wyśrubowanych wymogów mamusi i tatusia - zapomnij synku o koledze Maciusiu, on i jego rodzice są be. Wiadomo, że małego dziecka nie można puścić samopas byle gdzie, ale tutaj dbalość o poprawność dość wygórowana. Oczywiście lepiej, by rodzice kolegów byli dobrze wykształceni i na wysokim poziomie kulturalnym, bo jeszcze dziecko zetknie się, broń Boże, z pospolitością, zaburzy to jego cudownie ułożony z mamusią świat.
                    Tak, wiem, pojechałam, ale ta cała potrzeba dbania o prywatność i budowania dziecku świata według ściśle określonych reguł wyznaczanych przez rodziców jakoś mnie przeraziła.
                    • kar01cia Re: cos ci sie mocno pomylilo. 02.07.11, 09:24
                      Ta dyskusja nie ma dalszego sensu. Tak, chcę zbudować świat dziecku według jakichśtam reguł, które mi i jego tacie się podobają. Na tym zasadniczo polega wychowanie. A według was najlepiej trzylatka puścić na imprezę i nie pytać o której wróci bo w przeciwnym razie będzie odizolowany od świata. Ta bajka o wywiadzie środowiskowym to już jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Jeśli oddałabyś swojego trzylatka byle komu - twoja sprawa.

                      Ja już się wirtualnie wyżyłam, spojrzałam na sprawę z dystansu, mogę głęboko odetchnąć i z uśmiechem i dyplomacją iść w swoją stronę. Więcej tu nie zaglądam, szkoda mi czasu. Żegnam
                      • tully.makker typowe 03.07.11, 10:32
                        Wszyscy maja mi potakiwac, bo jak nie, to sie obrazam.

                        Niektore dzieci maja naprawde pecha.
                        • kar01cia Re: typowe 03.07.11, 18:58
                          a jednak nie mogłam się powstrzymać :)
                          Jak ktoś mi nie potakuje to nie powinien mieć dzieci. To lepszy tok myślenia niż obrażanie :)
                          • tully.makker Re: typowe 03.07.11, 20:51
                            Jak ktoś mi nie potakuje to nie powinien mieć dzieci. To lepszy tok myślenia ni
                            > ż obrażanie :)

                            Ciekawe, czy jak twoje dzieci beda dorosle, tak jak moj najstarszy syn, bedziesz mogla sie pochwalic podobnymi sukcesami wychowawczymi jakimi ja sie moge pochwalic. Poki co trzymam sie swoich metod, bo wiem, ze dzieki nim wychowalam mlodego czlowieka ktory potrafi samodzielnie myslec, kierowac swoim zyciem i jest przygotowany do wejscia w swiat, a fakt ze ludzie maja rozne poglady nie budzi w nim przerazenia ani agresji.
                            • kar01cia Re: typowe 05.07.11, 12:32
                              wzruszające. ciekawe, co wzór cnót i prawości robi na forum o problemach rodzinnych... karmi swoje ego cudzymi problemami?
                              • tully.makker Re: typowe 05.07.11, 20:01
                                Lepiej sie uczyc na cudzych bledach niz na wlasnych.
    • asia_i_p Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 16:17
      Cholernie trudno w twoim poście oddzielić twoje zupełnie słuszne postulaty do decydowania o diecie i ilości oraz jakości oglądania telewizji twojego dziecka od twojej wyraźnej niechęci do teściowej (po co nam wiedzieć o jej otyłości, co to wnosi?). I to jest o tyle problem, że tak samo trudno może być to oddzielić, kiedy rozmawiasz o sytuacji z mężem i teściową.
      Może zanim zaczniesz jakąś rozmowę, przygotuj listę tego, czego chcesz, i tego się trzymaj, powstrzymując się od krytykowania tego, co jest? "Zależy mi, żeby syn zjadał pełen obiad i jakieś warzywo/owoc na drugie śniadanie" - zamiast "Nie dawaj mu tyle słodyczy". "Chcę z nim spędzać jak najwięcej czasu, żeby nie był zazdrosny o bliźniaczki" zamiast "Nie może ciągle siedzieć u ciebie"?
      Jeżeli możesz na codzień zajmować się dzieckiem, to niech jeździ do babci raz w tygodniu i wtedy po wyrzuceniu rzeczy jawnie niebezpiecznych (brutalne bajki, ewentualnie uczulające jedzenie) hulaj dusza, piekła nie ma. Najwyżej delikatne aluzje typu "Mamo, on po prostu uwielbia twoją zupkę warzywną/ sałatkę owocową" albo "Był zachwycony, kiedy poszliście razem na spacer".
      • konwalka Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 17:06
        asia i p, cenię Twoje stonowane wypowiedzi, spotykane na jematce
        dlatego w tym momencie powstrzymuję zagotowanie się i biorę oddech
        teraz odpowiedź

        wkladam tyle energii w wychowanie wlasnych dzieci, poskromiewnie wlasnych emocji przy nastolatku i ukierunkowanie niesmialego czterolatka, że najzwyczajniej nie chce mi sie wysilac sie na rzecz wychowania tesciowej i stosowania socjotechnik wobec starej kobiety
        pojutrze wyjezdzam na weekend
        moja tesciowa natychmiast zapowiedziala, że ona w takim razie bedzie do mnie przychodzic i pomagac mojemu ojcu w opiece nad dzieciakami, chwilowo bez matki
        wiec ja natychiast zapowiedziałam- ok, ale proszę wobec małego zachowywac sie w sposob nastepujący: jesli nie bedzie chcial iść na spacer. TO NIE IDZIECIE, koniec, kropka
        jesli odmowi zabawy na placu zabaw- to wracacie do domu
        i kilka jeszcze
        to nie chec pomocy, tylko jakies samozaspokojenie babcine, co w polaczeniu jej dyktatorsko-roszczeniowym charakterem podlanym sosem- ojezusiejakjakochamtedzieciakinasze stanowi zagrozenie dla zdrowia psychicznego dzieciaka
        zgadzam sie w stu proc natomiast, ze opis wygldau tewsciowej i jej nawykow jest poza tematem
        • asia_i_p Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 20:22
          Ale to nie jest wychowywanie teściowej - to jest stosowanie zasad porozumienia bez przemocy (zupki i sałatki owocowe pomijając, bo to już rzeczywiście jest manipulacja). Skupiam się na tym, co chcę osiągnąć, a nie na tym, co mi przeszkadza.
          • konwalka Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 20:38
            i tu się różnimy w poglądach- bo dla mnie to jednak przypomina proces wychowywania
            nie mam na to ochoty, więc nie bawię sie w dyplomację i mówię jak do dorosłej osoby - proszę robić tak i tak
            żadnych podchodów pt on tak uwielbia twoją zupę, tylko prosze nie dawac mu słodyczy i już
            nie mam ani siły ani ochoty rozdrabniać się przed kimś, kto z jakiejś przyczyny uzurpuje sobie prawa rodzicielskie do mojego dziecka
      • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 29.06.11, 17:45
        w takim razie pomińmy jej opis. Teraz dopiero widzę, jak to w moich ustach może wyglądać; nie chcę krytykować jej wyglądu, a jedynie wyrazić obawę, że z biegiem lat kobieta zatraca siebie dla swoich dzieci i wnuków
    • 1mzeta Jedno rozwiązanie 01.07.11, 12:57
      Teściowa to sobie może wymagać ale od teścia.
      Jej czas jeśli chodzi o wychowywanie takie prawdziwe i gruntowne dawno się skończył- miała swoje dzieci- miała pole do popisu. Inaczej sprawa by się miała jeśli ona zajmowałaby się waszym dzieckiem kilka godzin dziennie jako opiekunka-niania bo wy w pracy to wtedy można mówić o wychowywaniu dziecka.

      Ja na szczęście nie mam takiego problemu- nie mam teściowej ( zmarła zanim syn się urodził),a i moi rodzice respektują zasady, które ja z mężem ustaliliśmy odnośnie wychowania naszego dziecka.

      Napiszę tylko tyle- gdybym była na twoim miejscu to babcia wnuczka by nie widywała tak długo dopóki by nie zrozumiała,że to wy jesteście rodzicami i dziecko wychowywane jest wg. waszych zasad- piszę z doświadczenia bliskiej mi osoby gdzie dziadkowie swoje, rodzice co innego, a teraz efekt jest opłakany.
      Babci rozpuści do granic możliwości,a potem jak się okaże,że wam "nie wiadomo co wyrosło" to jednak nie stara już wtedy babcia będzie musiała ponosić tego konsekwencje tylko wy i lizaki nie pomogą.
      • zuzi.1 Re: Jedno rozwiązanie 03.07.11, 01:01
        Dokładnie tak, zgadzam się z Tobą 1mzeta. Autorko wątku rób swoje, kontaktów z babcią nie ograniczaj wnuczkowi, ale wymagaj od babci poszanowania najważniejszych ustalonych przez rodziców zasad wychowania dziecka. W sprawach mniejszej wagi babcia może miec wolną rękę, niech jej będzie... :)))
    • rudamalpa0 Re: babcia, której pomyliły się role 02.07.11, 15:02
      U mnie teść jest takim nadopiekuńczym. A sytuacje w ich domu b. podobne- jakby mogli to za przeproszeniem wypróżnialiby się za dziecko. Mam jednak trochę gorzej. Twój mąż stoi po twojej stronie- ja od 3 dni mam ciche dni przerywane kłótnią bo JA nie mam racji. Dziecię ma 15 miesięcy i nie może jeść nabiału. Do tego na początku kiedy się urodziła mówiliśmy, że nie będziemy karmić dziecka słodyczami. Teraz mężowi się odwidziało i nagle zmienił front bo jego rodzice najchętniej paśli by ją właśnie nimi. Owszem, muszę obiektywnie stwierdzić, że starają się kupować jej to co ja:np: batoniki owocowe czy piec na bezmlecznej margarynie. Ale już nie patrzą na to, że faszerują ją tymi duperelami przed kolacją. Olałabym to CHYBA, gdyby nie fakt, że dzieciak nabiału poza tym mlekiem aptecznym właściwie nie ma.Ale na tym się kończy bo przy kupowaniu obiadków (chociaż ja gotuję i dobrze o tym wie) etykiet nie sprawdza. Teść ma kozę no i panuje takie przekonanie, że kozie mleko takie dobre, że och i ach a on wylewa je psu może bym spróbowała. Bo kolegi wnuk też nie może nabiału i tamcic jeżdżą 40 km co 3 dzień po kozie mleko. Nie ważne, że widział, żę miesiąc wcześniej dokonałam takiej próby i nie przeszło- drążył i dyskutował dalej, że może uwaga: "za dużo rozwodniłam" (30mleka 120 wody). Poniosło mnie znowu- spytałam, czy on sądzi, że mi się przyjemnie na 2 gary gotuje i że jak ma ochotę to niech ją nakarmi tym kozim mlekiem i jak zobaczą jak dziecko ma sraczkę to mi może w końcu uwierzą. Rozmowę powtórzyłam mężowi a on ma do mnie pretensje, że ja konflikty wywołuje i każe mu się stawać między młotem a kowadłem.Czyli staje staje po ich tronie. Sytuacja ostatnia: Odstawiam powoli od smoczka (tylko do spania). tatuś jedzie z małą do teściów i mówi daj smoczka- mówię, że tylko do spania no wywiązała się kłótnia (teściowa stała obok i powiedziała no daj jej tego smoczka- nie wytrzymałam nerwowo i rzuciłam niech qrva do 3 lat chodzi z tym smoczkiem). Pojechali. . Fakt poniosło mnie- ale problem jest taki, że mamusia usłyszała jak przeklęłam a jak on czasem karmi dziecko i to nie chce jeść to nie raz mu się wyrwie- wówczas problemu nie ma.Wrócił mąż obrażony, że jakże mogłam i takie tam, do tego powyzywał od debili, tępaków i tumanówDo tej pory mi to w uszach dzwoni...I wiecie co? Odsuwam się na boczny tor. Od 3 dni śpię na podłodze i wyję.Będzie tak jak oni chcą- będę opiekunką a nie matką. Nie mam siły już walczyć. Co gorsza jestem w ciąży na utrzymaniu męża. Swoją kasę mam z wynajmu własnego mieszkania ale to raczej na waciki niż na życie. Głupia krowa ze mnie, że dałam się tak udupić. Moja ciąża najprawdopodobniej też będzie zagrożona w 2 i 3 trymestrze i już się boję jak to będzie wyglądało. Na nianię tatuś się nie zgodzi bo jest kochający apodyktyczny dziadek a ja z kolei nie mam ochoty na to, by dziecko było z nim. Straszny tu chaos ale może coś niecoś zrozumiecie...
      • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 03.07.11, 01:01
        Trzymam kciuki żeby się jakoś między Wami poukładało. Jednak w razie czego pamiętaj, że nie jesteś po prostu utrzymanką męża. Jeżeli macie wspólność majątkową, masz prawo do alimentów na dzieci a nawet w niektórych sytuacjach (nie wiem jakich, ale raczej Twoja tu pasuje) również na siebie - uwaga - nawet w trakcie trwania małżeństwa!!! A własne mieszkanie to skarb "na wszelki wypadek". Na Boga, rodzisz mu dzieci, opiekujesz się nimi w pierwszych latach życia, więc nie ma że jakaś kasa jest jego czy Twoja. Na wspólne potrzeby i już! Tyle że czasem trzeba o nią przed sądem walczyć, to duży minus.

        Dziecka nie oddawaj tak łatwo, co ja mówię, w ogóle nie oddawaj! nikt nie będzie Ci mówił jak masz mleko dla niego przyrządzać! Przede wszystkim najgorsze co można w tej sytuacji zrobić jest wywołanie kłótni. Wyjdziesz na awanturnicę, prowoderkę, nic nie wskórasz, a jeszcze dziecko będzie narażone na niezdrowe emocje. To wymaga siły woli, ale da się - powoli, spokojnie, kulturalnie powtarzać swoją rację. To jest nawet łatwe, jeżeli uświadomisz sobie, że mówisz świętą prawdę i służy ona dziecku i będziesz pewna swojego. Jak będą bardziej naciskać, jeszcze spokojniej ślicznie podziękować i odmówić mleka, bo dziecko miało już po nim biegunkę- albo nie, lepiej! powiedz że lekarz Ci kategorycznie zabronił przy jego skazie jest niedopuszczalne i już.
        Mówię Ci, zdębieją, jeśli zamiast pretensjonalnie będziesz odnosić się do nich kulturalnie "bardzo dziękuję, ja sama bym chciała ale nie mogę i już" i tak powtarzać do zrzygania w końcu może im się odechce. A ty nie będziesz winna zepsutej atmosfery.
        Na to, co jej dają jak Cię nie ma, niestety nie masz i nie będziesz mieć wpływu. Dopóki nie ma zdrowotnych tego konsekwencji, nawet bym nie wnikała- walka z wiatrakami. Ja już się poddałam. Jeżeli by były -niech się ze szczegółami dowiedzą, co potomkowi sprawili. A jak nie dotrze, to drugi raz, piąty i dziesiąty.

        Okres, kiedy byłam w szpitalu, i po powrocie, kiedy musiałam na nowo poznawać się z moim dzieckiem, był bardzo trudny. Teraz nie ma po tym śladu. Ale tak małe dziecko jak Twoje dużo szybciej zapomina niż mój wówczas niespełna 3latek i wszystko się da. Jeśli musiałabyś iść do szpitala, oddaj dziecko w ich ręce niech się nacieszą póki mogą ;) bo głową muru nie przebijesz. Ale pamiętaj, że prędzej Cię to czeka jeśli będziesz się stresować! Niech pan szanowny się zwlecze na podłogę, on ciężarny nie jest. Ew. można też spać razem ale osobno, niech Wasze emocjonalne problemy nie wpływają np. na jakośc Twojego snu, dbaj o siebie i pamiętaj że nieważne co się między Wami dzieje - zawsze, a szczególnie teraz najważniejszy jest Twój komfort.

        I zawsze bezwzględnie wymagaj dla siebie szacunku. Należy Ci się.
        • zuzi.1 Re: babcia, której pomyliły się role 03.07.11, 11:35
          Bardzo fajnie to napisałas Kar01cia, zgadzam się z Tobą i pozdrawiam :))))
          • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 03.07.11, 19:03
            dzięki, pozdrawiam :)
        • rudamalpa0 Re: babcia, której pomyliły się role 04.07.11, 08:20
          Dzięki Karolcia. Już jest tochę lepiej ale do normalności tak chyba prędko nie wróci...Czekam nadal na przeprosiny ale Pan uważa, że to moja wina i ja go sprowokowałam. No córz- będę czekać nadal- bo do tej pory (2 lata małżeństwa) to ja byłam tą pierwszą, która wyciąga rękę. Przepraszam nie usłyszałam nigdy. Jesteśmy na etapie troszeczkę dalszym od "służbowego" odzywania się. Zobaczymy jak to będzie a do Twoich rad postaram się dostosować- będzie ciężko bo jestem przeczulona na punkcie swojego dziecka. A i oglądać teściów postaram się jak najmniej- to mi też wyjdzie na zdrowie. Mam jeszcze pytanie- czy u Was też któreś z dziadków rwie się np. do usypiania dziecka pomimo protestów rodziców? Bo dla mnie to jakiś chory film...A już szczytem wszystkiego jest chęć usypiania, gdy ma się gości, których my nie znamy...Była taka sytuacja ale "hetera" czyli ja do niej nie dopuściła..
          • damodia Re: babcia, której pomyliły się role 04.07.11, 10:33
            Ja bym ci proponowała skorzystać z porad psychologa. Nie wiem w jakiej miejscowości mieszkasz ale przy centrach pomocy rodzinie, Interwencji kryzysowej, UM, są bezpłatne dyżury psychologów. Myślę, że może to ci pomóc poukładać myśli i swoje emocje. Bo to co opisałaś pachnie mi początkami przemocy domowej, a ty się ustawiasz jak klasyczna ofiara. TY śpisz na podłodze? dlaczego siebie ustawiasz w pozycji pokazowego cierpietnictwa? Plus twoja finansowa zależnośc od męża.... nie wygląda to dobrze. Proszę, idź do psychologa popracuj nad swoimi reakcjami na to co się tam u was dzieje.
            • damodia Re: babcia, której pomyliły się role 04.07.11, 10:58
              Chodzi mi o to, że powinnaś mieć tam osobę z ktorą w zaufaniu i bezstronnie przedyskutujesz problemy i kryzysy. To może ci bardzo pomóc i znajdziesz sposób na polepszenie swojego życia i lepszą komunikację z mężem. Nie możesz tam zostac taka sama sobie z malejącym z dnia na dzień poczuciem własnej wartości.
          • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 05.07.11, 15:14
            nie zrozumiałam, dzieje się to u was czy u nich?
            do usypiania sie nie rwą, póki co dziecko śpi w domu, a oni nas nie odwiedzają. choć babcia zaczęła się już dopominać żeby czasem nocował u niej. pomijając fakt, że my, rodzice, nie chcielibyśmy, żeby nocował poza domem, babcia i dziadek śpią na pojedynczych łóżkach po 90 cm, resztę również jedynek zajmują wujkowie, polówki nie mają. Na czworo dorosłych ludzi są 4 pokoje, w tym jeden dzienny - nie wiem, gdzie i w jakim celu chciałaby tam go upchnąć. brrr

            I już są chętni do odwożenia go do przedszkola (mimo, że idzie za miesiąc). żeby tata go do nich przywoził rano, a oni odwiozą. Niech ktoś mi powie, że to nie jest wtrącanie się w czyjeś życie. oj, my to się mamy...
            • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 05.07.11, 15:22
              "Na czworo dorosłych ludzi są 4 pokoje"

              co ja mówię! przecież ich tam jest pięcioro
            • kropeczka455 Re: babcia, której pomyliły się role 05.07.11, 16:07
              kar01cia napisała:
              > I już są chętni do odwożenia go do przedszkola (mimo, że idzie za miesiąc). żeb
              > y tata go do nich przywoził rano, a oni odwiozą. Niech ktoś mi powie, że to nie
              > jest wtrącanie się w czyjeś życie. oj, my to się mamy...

              Jesteś wyjątkowo przewrażliwiona. Z Twoich słów zionie wiele nienawiści. doszukujesz ciągłego się wtrącania, szukasz problemu. Współczuje Twemu mężowi, który jest miedzy młotem a kowadłem. Są to przecież jego rodzice, zapewne jest mu przykro ale nie mówi dla świętego spokoju. Kiedyś tez będziesz babcią, twój syn uczą się od Ciebie jak postępuje sie z babcia swych dzieci.
              • kar01cia Re: babcia, której pomyliły się role 05.07.11, 17:11
                Mój mąż nie jest aż taki biedny. Nie nadaję mu, bo wiem, że znalazłby się między młotem a kowadłem. Do ponarzekania znalazłam sobie to forum. Kiedy teściowa się obrażała np. po moim powrocie ze szpitala, to raczej ona powodowała spięcia, nie ja, że chciałam pobyć z dzieckiem i poznać się na nowo. On jej wtedy tłumaczył, o co chodzi. w sprawie nocowania poza domem oboje mamy to samo zdanie. o spięciu, kiedy przyjechałam po dziecko i usłyszałam "nie" w ogóle mu nie powiedziałam, bo nic ny z tą informacją nie mógł zrobić - tak jak piszesz między młotem a kowadłem. Podkreślam, że cały czas zależy mi na dobrych stosunkach, chociażby dla dobra dzieci i komfortu męża i nie chcę dać po sobie poznać, że męczy mnie taka nadopiekuńczość.
                wychodząc za męża, nie spodziewałam się jeszcze kogoś innego w moim życiu codziennym, tak jak moi rodzice nie męczą nas prośbami o odwiedziny czy przywożenie dziecka co dwa dni . Spotykamy się dużo rzadziej, i czasem widzę skrywaną niechęć męża gdy kontakty stają się czestsze, i nie mam mu tego za złe. Gdy on czasami widzi moją niechęć, dobrze mnie rozumie. Oboje bardzo sobie cenimy, że mamy własny dom, niezależny od jednych czy drugich rodziców.

                Naprawdę nie widzę powodu, żeby zamiast dziecko odwozić prosto do przedszkola codziennie robić slalom dom-dziadkowie-przedszkole, niby czemu miałoby to służyć?

      • zuzi.1 Re: babcia, której pomyliły się role 03.07.11, 01:03
        Tobie rudamalpo naprawde wspólczuję, naszarpiesz się nerwowo na maksa...w takim układzie.
      • tully.makker Ludzie sie roznia 03.07.11, 10:40
        Ludzie sie roznia. Wszedzie - w rodzinie, w pracy, wsrod przyjaciol i znajomych. Ja, obcujac na codzien ze swoja wlasna rodzina widze, ze mimo staran obu stron niiewiele potrzeba, by sie wzajemnie wkurzac. Na szczescie tesciowie sa daleko, wiec moge to olac, ale niektore wizyty bywaja nieprzyjemne, glownie dla chlopa, ktory z kolei bardzo sie przejmuje idiotycznym czasami zachowaniem swoich bliskich.

        Ale warto pracowac nad tym, by nadmiernie sie nie przejmowac. Widziec, co jest wazne, a co mozna odpuscic. Dla wlasnego szczescia i spokoju ducha.
      • choclate_brown Re: babcia, której pomyliły się role 05.07.11, 17:33
        Oj, faktycznie ciężka sytuacja. Najlepiej żebyś porozmawiała z mężem i przekonała go żeby trzymał twoją stronę. Przecież jesteś matką, to ty powinnaś decydować o swoim dziecku... U mnie teściowie też chcieli się wtrącać do wychowania syna ale miałam to szczęście, że mąż popiera mnie we wszysktim i stanął za mną murem. W końcu udało nam się przekonać dziadków że to RODZICE podejmują decyzję i że nie mogą robić nic za naszymi placami. Mam nadzieję że u Ciebie wszystko się jednak ułoży.
        • truskaweczka78 Re: babcia, której pomyliły się role 06.07.11, 10:59
          choclate_brown napisała:
          Najlepiej żebyś porozmawiała z mężem i przekonała go żeby trzymał twoją stronę.

          Wiesz, czasem trudno, żeby synuś zrozumiał, bo akurat tak jest wygodnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka