Dodaj do ulubionych

Chyba zaczynam żałować

29.11.12, 00:16
Przyszła pora na mnie. Czytam forum od wielu lat, nie sądziłam, że kiedyś będę musiała napisać.

Ale do rzeczy. Związek od dwóch lat, mieszkamy razem nieco ponad pół roku. Ja, on i mój synek. Prawie sześciolatek. Biologiczny tatuś niemal nieobecny. Obecny partner coraz ważniejszy w życiu synka.

Miało być pięknie. A jest średnio, a może czepialska jestem? Mój partner jest dobrym człowiekiem, szanuje mnie, kocha, jest dla mnie wsparciem, dobry, fajny człowiek. Tylko że.. Od kiedy mieszkamy razem czuję, że wszystko jest na mojej głowie. Jestem mamą, partnerką, sprzątaczką, kucharką, praczką, logistykiem i księgową. Wszystko praktycznie robię sama, choć jak wydam polecenie, mój pan bez protestów wykonuje. Żadnego zaraz, nie teraz itp. Ale mam już dość ogarniania wszystkiego sama. A wręcz jestem wkur..zona.

Pracuję, on też. On ma normowane godziny pracy, ja nie. Mogę pójść do firmy na pare godzin i jak nie mam co robić, ewakuować się. On pracuje fizycznie, ja w zasadzie głową - żyję z pisania. Do domu wracam padnięta, pan też. Ja zabieram się za obiad, ogarnianie bałaganu z dnia poprzedniego, on zasiada przed telewizorem lub kompem. Kładę dziecko spać i biorę się za dodatkowe zlecenia, on ogląda telewizję.

Zarabiam dużo więcej od niego. On co miesiąc daje mi równowartość najniższej krajowej na rachunki, życie, utrzymanie. Nie ma więcej, bo tyle zarabia. Moja głowa, by przetrwać do końca miesiąca. Nie interesuje się, z czego żyjemy. Około 20 kończy się kasa z naszych wypłat. Dalej walczę tylko ja, łapię dodatkowe zlecenia, robię je w nocy, gdy on smacznie śpi. Teraz tez śpi, a ja czuję, że łapię stan depresyjny.

Jestem ciągle zmęczona, w ciągłym biegu, żeby ze wszystkim zdążyć, a zdarza mi się słyszeć, że zajmuję kompa, a on chciały pograć!! Nie mam czasu dla siebie, gry robię pilne zlecenie nie mam też czasu dla synka.

Tak, wiem, to się nazywa pasożytnictwo. Tylko, że on jest dobrym tatą zastępczym, mój synuś bardzo go lubi i widzę, że stał się kimś ważnym w jego życiu. Powoli zaczyna nazywać go swoim tatą. Są chwilę, gdy mam ochotę skończyć to wszystko, ale nie moge zrobić tego mojemu dziecku, które wreszcie ma stabilizację, spokój, własny kawałek podłogi i kogoś, kogo powoli zaczyna traktować, jak ojca.

I pytanie. Co robić? Ratować? Jak? My prawie ze sobą nie rozmawiamy, bardziej jak współlokatorzy niż partnerzy. Czasem mam ochotę na wielką awanturę, ale przy synku się hamuję. Ogólnie, najważniejsze dla mnie, to, co będzie lepsze dla dziecka? Nie mogę mu teraz rozwalić życia. I tak miał gorszy start niż dzieci wychowywane w pełnych rodzinach. Ale ja się w końcu zamęczę.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 00:21
      a nie jest tak, ze pozwalasz mu na wszystko, zeby tylko go utrzymac, zeby nie zwial?
      Chore i na dluzsza mete tak sie nie da.
      Sama na siebie wzielas wszystkie obowiazki, podejrzewam, ze dobrowolnie. No to rownie dobrowolnie musisz sie nimi podzielic.
      • annybe Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 00:37
        No coś w tym jest. Próbowałam brać na przetrzymanie. Góra ciuchów w łazience rosła, chata zarastała brudem, w zlewie stos naczyń, lodówka pusta. Jemu to nie przeszkadza. Tu nie chodzi tylko o podział obowiązków, ale podejście do życia. Mamy po 30 lat, ja zostałam niejako zmuszona do dorosłości, a on jest wiecznym chłopcem. Telewizja, gry w nawalanie czołgów, wypad na miasto itp. To jest sens jego życia. A ja robię całą resztę. Wiem, czego nie robię. Nie mówię mu tego, co mi nie pasuje, z czym mi źle itp. Dopiero teraz widzę, jaka jestem naiwna. Mówi, że kocha, ale oprócz słów niewiele więcej jest. Mam wrażenie, że mam drugie dziecko, a nie partnera.
        • e-kasia27 Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 01:14
          Skoro mu nie mówisz, to skąd on ma wiedzieć, że ci to nie pasuje??
          Jeśli bez szemrania robi wszystko, co mu powiesz, to o co ci chodzi?
          Ustal co ma konkretnie danego dnia zrobić i to zrobi.
          Faceci na ogół sami z siebie nie widzą, że coś trzeba zrobić, bo jak sama napisałaś, jemu to nie przeszkadza.
          Chcesz, żeby pozmywał, to powiedz, żeby to zrobił.
          Jeśli chcesz, aby uprał, to powiedz, żeby to zrobił, tylko nie zapomnij powiedzieć, że trzeba kolorami rozdzielić i na jaką temperaturę nastawić!

          Takie jest podejście do życia większości normalnych facetów, a jeśli mają inne, to albo homo..., albo przemocowiec, albo jeszcze coś gorszego...

          Normalny facet, to zawsze trochę dziecko, trzeba nim pokierować, jak mu powiesz, co ma zrobić, to zrobi, jak nie powiesz, to sam na to nie wpadnie.
          No chyba że to najmłodszy syn w rodzinie i miał starsze siostry, wtedy jest szansa, że one go wyszkoliły i będzie lepiej wiedział, czego może od niego oczekiwać żona.

          Jeśli nie, to sama musisz zadbać o wyszkolenie na temat tego, czego ty konkretnie od niego oczekujesz - małymi kroczkami, po kolei, stopniowo, żeby nie zawalić go od razu nadmiarem obowiązków, bo może nie podołać. I nie ganić, jak coś źle zrobi, tylko chwalić, za to co zrobi super.


    • tonik777 Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 08:04
      On zarabia najniższą krajową (czyli jakieś 1100 zł netto) a Ty dużo więcej (ile?) od niego i 20go kończy wam się kasa? Powinnaś przeanalizować strukturę waszych wydatków i odkryć na co wam uciekają pieniądze. Jak dalej nie dopinasz budżetu to może alimenty na dziecko od biologicznego ojca. Budżet domowy powinien być tak skonstruowany, że wydatki stałe pokrywane są z dochodów stałych (bez uwzględniania dodatkowych zleceń).
      Z a partnerem powinnaś po prostu porozmawiać. Skoro on robi to co mu powiesz bez marudzenie, to myślę, że dasz radę się z nim dogadać. Tylko nie mów mu konkretnie co ma robić tylko ogólnie ustalcie, że Ty np. gotujesz, a on sprząta po obiedzie.
      • anula36 Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 08:58
        pozostaje chyba stac z batem i pilnowac co ma zrobic:)

        Z jednej strony prawie ojciec, z drugiej strony no kurcze jaki wzor twoj syn z tego tatusia czerpie- ze milosc polega na zajechaniu kobiety na smierc? Ciekawe z czego bedziecie zyc jak Ci zdrowie siadzie i kto sie wtedy zajmie twoim synem?
        • princy-mincy Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 09:10
          ze milosc polega na zajechaniu kobiety na smierc?


          Ty tak serio? sama sie zajezdzasz, skoro nie mowisz mu, czego od niego oczekujesz
          facet sam z siebie sie nie domysli
      • a.nancy Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 13:11
        tonik777 napisał:

        > On zarabia najniższą krajową (czyli jakieś 1100 zł netto) a Ty dużo więcej (ile
        > ?) od niego i 20go kończy wam się kasa? Powinnaś przeanalizować strukturę waszy
        > ch wydatków i odkryć na co wam uciekają pieniądze.

        chwilunia
        "dużo więcej" - niechby znaczyło "dwa razy więcej" - czyli 2200, czyli mniej niż średnia krajowa. razem mieliby 3300 na 3 osoby, majątek to nie jest niestety :(
    • ga_ga_aga Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 09:14
      Jak będziesz chciała, żeby twój syn pograł w piłkę, wynajmiesz mu halę sportową? Jak chcesz mieć męski wzorzec dla dziecka, będziesz utrzymywać w domu faceta dla niego?
      Nie zgodze się z opinią, że faceci już tacy są, że trzeba im paluchem pokazać i jak krowie na miedzy wyłożyć, że jak komp potrzebny do zarabiania pieniędzy, to nie ma co się upominać o czas na gierki. Tak to się nastolatek zachowuje, ale nie dojrzały 30-latek. Wygląda na to z twojego opisu, że ten pan w twoim domu to raczej chłopczyk, który dobrze się sprawdza jako towarzysz zabaw dla twojego małego synka, ale nie chce / nie potrafi być partnerem życiowym dla ciebie.
      Mężczyzna, który wiąże się z kobietą z dzieckiem musi zdawać sobie sprawę z tego, jakie obowiązki bierze na siebie. Twój men tylko mieszka z kobietą z dzieckiem, ale bez zobowiązań jak widać, za to z pretensjami, że ma nie ma dostępu do kompa! No wybacz, ale ja bym takiemu zaproponowała, że możecie się spotkać na boisku koło domu, to sobie z twoim dzieckiem piłkę pokopią, ale nie mieszkanie pod wspólnym dachem.
    • edw-ina Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 09:41
      Ale to jest klasyczna opowieść z cyklu: ja mu nie powiem, ale on powinien się domyślić. Może i powinien, ale co szkodzi powiedzieć? Posadzić faceta przed sobą, pokazać rachunki, opłaty i wyliczenia i powiedzieć, że nie starcza forsy. Że ty ratujesz budżet pracą po nocach i potrzebujesz większego zaangażowania pana. W finanse, w dom itp. Ustalić podział obowiązków domowych i go egzekwować. Ale czekanie, że ktoś, kto do tej pory nic nie musiał robić, raptem wpadnie na pomysł, że zacznie ci pracę z rąk wyrywać jest marzeniem i marzeniem pozostanie.
      Ostatnio pojawiło się kilka analogicznych wątków na forum i mam jedną refleksję - budujecie związki, w których nie rozmawia się ze sobą. Co to przyniesie na dłuższą metę? Samą frustrację i niedomówienia.A kiedy dochodzi do tego myślenie, co kto powinien (on powinien to zrobić, ona tamto, on powinien być taki, a ona inna), to już w ogóle kopiecie sobie grób małą saperką. Mówić, mówić i jeszcze raz mówić!!!! Bez złości, bez podniesionego głosu, bez żądań. Zwyczajnie: kochanie nie zapomnij proszę zrobić prania; wracając z pracy zrób zakupy i przygotuj proszę jakiś obiad; nasz budżet nie wytrzymuje takiego trybu życia, kiedy moglibyśmy usiąść, żeby to przegadać i jakoś naprawić.
      I kilka rad praktyka:
      - my na trudne rozmowy umawiamy się. Osoba, która inicjuje mówi: mamy taki i taki problem. Musimy o tym porozmawiać. Kiedy moglibyśmy to zrobić? - zwykle staramy się, aby był przynajmniej jeden dzień na przemyślenie tematu. Dodatkowo ja, jako osoba łatwo wybuchająca, potrafię zrobić sobie listę z przemyśleniami związanymi z tematem, bo nauczyłam się, że w emocjach zapomina się o wielu aspektach wątku.
      - pewne rzeczy robić jak najczęściej razem. Np. duże zakupy. Dzięki temu każde czuje się odpowiedzialne za aprowizację domu, nie ma akcji: ach ile to kosztuje! I każde ma świadomość, co jest potrzebne do domu. Tak samo jest np. z gruntownymi porządkami czy większymi pracami w ogrodzie.
      - popracować nad logistyką. Tj. sprawdzić, kto ma do czego bliżej. Np. mój mąż ma niedaleko pracy dwa sklepy sieci, w których często się zaopatrujemy. Ja, aby do jakiegoś trafić, musiałabym nadrabiać kilkanaście kilometrów, co jest stratą czasu i pieniędzy. Dlatego wolę wysłać mu sms-a z listą zakupów, niż jechać samej. Analogicznie ja mam po drodze centrum ogrodnicze i zwożę wszelkie specyfiki ogrodowe, odbieram M rzeczy z pralni itp.
      - podzielić kto i za co ponosi główną odpowiedzialność.
      - ROZMAWIAĆ ZE SOBĄ NA BIEŻĄCO.

      powodzenia
    • premeda Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 10:48
      Nie należy liczyć na to, że facet sam się domyśli. Raz oni mają dużo większą tolerancję na brud (kobniety sprzątanie mają trochę w genach, ktoś pierwotnie, musiał w końcu ogarniać te jaskinie). Dwa to na ogół dziewczynkom mamy mówią posprzątaj, a potem rozliczają z tego czego się nie domyśliły. Chłopcy słyszą: wurzyć śmieci, odkurz przedpokój, zmyj naczynia itp., dlatego do dorosłego faceta też trzeba mówić konkretami. Najlepiej sprawdza się wspólne sprzątanie z "poleceniami" wydawanymi na bieżąco ale uwaga tutaj jest haczyk, bo facet siedzący na kanapie, gdy ty sprzątasz jest wkurzający ale równie wkurzający jest facet plączący się pod nogami. Trzeba samemu się ogarnąć. Co do finansów radzę rozmowę i wspólne znalezienie wyjścia, z tym, że na dziecko należą się alimenty od biologicznego ojca. To pasożytnictwo sobie sama wymyśliłaś, a nie zachodzi realnie.
    • jematkajakichmalo Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 16:01
      Mozesz sprobowac raz porzadnie tupnac noga i sprowadzic go na ziemie. Rozmawiac, rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac. Jak to nie poskutkuje to juz niestety nic nie pomoze. Mam kolezanke, ktoa miala bardzo podobny przypadek (roznica, ze dziecko bylo ich wspolne). Pamietam jak pan mial niewiele ponad 30 lat i ona juz sie skarzyla... trwalo to iles lat, oboje skonczyli niedawno 45 i niestety nic sie w tej kwestii nie zmienilo!!! Pan byl, jest i nadal bedzie malym chlopcem, ktory podnieca sie nowym telefonem, telewizorem czy gra komputerowa.... Ja tylko nie wiem po co ona nadal z nim jest :( chyba tylko "przez zasiedzenie".
      • jematkajakichmalo Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 16:05
        Nie musze chyba pisac, ze pan nic w domu nie robi. Nawet jakby chcial to i tak ma dwie lewe do wszystkiego. Nie interesuj go absolutnie nic. Przyniesie pieniadze z pracy i mysli, ze ny tym jego rola sie konczy.
        • marzeka1 Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 16:13
          Mam tylko jedno pytanie: DLACZEGO mu wprost, w twarz tego wszystkiego nie powiesz, jak się czujesz, jak to odbierasz???

          Poza tym z "wiecznym chłopcem" prędzej garba się dorobisz, niż stworzysz udany związek- to facet dobry na romans, a nie na wspólne codzienne życie.
          • buddy_valastro Re: Chyba zaczynam żałować 29.11.12, 19:10
            Przeciez robilas to wszystko co robisz w domu wczesniej, zajmujac sie samotnie dzieckiem. Skad wiec nagle zmeczenie i niewyrobka?
            • triss_merigold6 Re: Chyba zaczynam żałować 30.11.12, 20:56
              Bo facet w domu syfi zwykle bardziej niż dziecko i więcej żre, co oznacza większe zakupy, więcej gotowania, sprzątania potem etc.
              • buddy_valastro Re: Chyba zaczynam żałować 02.12.12, 19:36
                Dobre :) Moj mniej zre i zdecydowanie mniej brudzi niż dzieci, wiec osad mam spaczony.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Chyba zaczynam żałować 30.11.12, 17:34
      Wątków i wpisów na podobny czy niemal identyczny temat jest na tym forum bardzo dużo.
      I tyle sam rad ciągle takich samych. Wygląda na to, że sama rozmowa, powiedzenie o pretensjach, zmęczeniu, oczekiwaniach, nie wystarcza i niewiele zmienia lub zmienia na krótko.
      Myślę, że dzieje się tak dlatego, że te argumenty i przeżycia nie trafiają na odpowiedni grunt.
      Trzydziestoletni mężczyzna, który nie widzi i nie analizuje samodzielnie najbliższej mu rzeczywistości , nie zmieni się pod wpływem przekazanej mu wiedzy. Bo gdyby prowadził obserwacje i wyciągał wnioski musiałby podjąć przynajmniej rozmowę na temat funkcjonowania swojego otoczenia
      Przecież widzi ile co kosztuje, ile trzeba na utrzymanie, jedzenie, ile obowiązków wykonuje się w domu, kto to robi, kto ma więcej czasu a kto mniej.
      Nie można cały czas iść za , w jakimś sensie prawdziwą tezą, że mężczyźnie trzeba wszytko powiedzieć , bo jak się nie mówi to on nic nie wie. To trochę uwłaczające rozumowi mężczyzny.
      Musi Pani przeanalizować psychologiczną sytuację Waszego związku. Zobaczyć czy rozmowa pomoże. Obawiam się jednak,że partner taki jest. Co najwyżej może się Pani próbować dowiadywać dlaczego, jak on widzi Waszą rzeczywistość, jak mu się ona wydaje i jaki on się sobie w niej widzi.
      Może to pomoże podjąć decyzję, bo zobaczy Pani czy można liczyć na zmianę.
      Problem dziecka jest ważny, ale na razie to Pani jako dorosła osoba musi podjąć decyzję i sprawdzić ile może Pani unieść dla dobra syna. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka