06.02.13, 22:02
Ostatnio, częściej niż dotychczas, stykam się, także na tym forum, z pojęciem ” depresja”. Tak z głupia frant zrobiłam sobie trzy testy „na depresję” dostępne w internecie i do teraz wychodzę z szoku. W każdym z nich wynik wahał się w granicach 24-26 punktów co równało się „głębokiej depresji”. Powiem szczerze - nie czuję się na "głęboką depresję”, ale niewykluczone, że mam błędny obraz tego jak funkcjonuje człowiek dotknięty głęboką depresją. Od lat mam problemy ze snem, czuję się wyzuta z energii, nic mi się nie chce, wszystko mnie drażni, ale kładłam to na karb zmian jakie zaszły w moim życiu po urodzeniu dziecka z niepełnosprawnością sprzężoną i rezygnacji z pracy zawodowej. Łączyłam to raczej z powtarzalnością różnych aspektów życia domowego, żeby nie powiedzieć nudą, niż z czymś tak poważnym jak depresja. Stąd też wynika moja prośba - proszę napiszcie jak sytuacja wyglądała u Was, jakie miałyście objawy, kiedy poczułyście że to może być „to”? W piątek mam umówioną wizytę u psychologa, akurat nie związaną w moimi przemyśleniami, ale z pewnością podzielę się nimi z panią psycholog. W przyszłym tygodniu planowałam wizytę u psychiatry, chciałam się skonsultować co do pewnego leku. Nie wiem...czy już ma się bać;-) ?
Obserwuj wątek
    • pibelle Re: Depresja. 06.02.13, 22:07
      A daj linka do jakiegoś takiego testu. Jak mi wyjdzie podobnie to nie masz, bo ja nie mam na pewno :)
      • joanna35 Re: Depresja. 06.02.13, 22:20
        Proszę , oto link
        pokonajdepresje.pl/test-na-depresje/
        • verdana Re: Depresja. 06.02.13, 22:31
          Nie czujesz się źle - nie masz depresji, choćby Ci w teście wyszło 100%.
          • joanna35 Re: Depresja. 06.02.13, 22:41
            Ja czuję się źle, ale nie aż TAK źle. Najbardziej dobija mnie ten brak energii, bo zawsze 'chciało mi się chcieć".
        • pibelle Re: Depresja. 06.02.13, 22:32
          Hmm, w pierwszym mam 14 punktów. To jakby coś Ci jest. Tylko ja myślałam, że ciężka depresja to już jak się z łóżka nie wstaje czy z domu nie wychodzi miesiącami. Albo w ogóle gaz czy sznurek.
          • joanna35 Re: Depresja. 06.02.13, 22:38
            Ja myślalam tak samo:-(
            • pade Re: Depresja. 06.02.13, 22:44
              a jak z płaczliwością?
              • joanna35 Re: Depresja. 06.02.13, 22:46
                Nie, tego objawy nie mam.
            • sorvina Re: Depresja. 06.02.13, 22:47
              Niektórzy nie czują, że mają depresję, bo nauczyli się "radzić sobie" z nią przykrywając ją np. złością. Ciągle podirytowani są przez to, ale złość daje motywację do działania, której bez tego nie ma. Pozwala to jakoś przetrwać, ja tak funkcjonowałam kilka lat, ale na dłuższą metę to męczenie się. Niby człowiek żyje i działa, ale nic go nie cieszy.
              Przyda się terapia.
              • joanna35 Re: Depresja. 06.02.13, 22:52
                Sorvino, mogłabyć napisać coś więcej?
                • sorvina Re: Depresja. 06.02.13, 23:52
                  Depresja jest bardzo nieprzyjemnym stanem. Składa się na nią wiele przykrych odczuć: smutek, poczucie beznadziei, bezsensu, bezradności itp. Złość jest przyjemniejsza, daje poczucie siły i wolę do działania. Czasem ludzie broniąc się przed jakąś przykrą/nieakceptowaną emocją/stanem, maskują ją czymś innym np. złością. Wymaga to skupiania uwagi na tym co może wywołać stan złości lub chociaż irytacji, co na dłuższą metę owocuje większą ilością konfliktów, problemów itp. bo musimy mieć na co się złościć. Ale gdy już mamy to absurdalne czujemy się lepiej, bo mamy po pierwsze jakiś "fajniejszy" kiepskiego samopoczucia, po drugie mamy jako takie poczucie siły i jesteśmy w stanie się zmobilizować do działania. Bez tej złości nie chciało by nam się nic. To oczywiście nie jest świadomy mechanizm.

                  Jak się na terapii przebiłam przez złość to dopiero wyszedł smutek i pojawiły się łzy. Jak się wypłakałam i zrozumiałam, że brak chęci do działania wypływał z tego, że w tym działaniu nie było MNIE, że w ogóle w moim życiu nie było MNIE bo żyłam zadowalając innych nie dając sobie prawa do własnej radości, to mogłam zmienić podejście i wtedy zaczęła się pojawiać pozytywna energia i wola do działania. Nakręcanie się irytacją nie było już potrzebne.
                  • sorvina Re: Depresja. 07.02.13, 12:08
                    Dodam jeszcze, że wg wielu badaczy depresji, jest ona związana z tłumioną złością, która zostaje skierowana na siebie. Natomiast uświadomienie i wyrażenie tej złości (prawdopodobnie jeszcze z okresu dzieciństwa) to była by już terapia depresji, wymagałaby przełamania tabu - przyznania się do tej złości i wyrażenie jej poda adresem właściwej osoby. Łatwiej jest jednak złość skierować na innych (niezwiązanych z pierwotną złością), przynosi to już jakąś ulgę i pozwala w miarę funkcjonować. Tylko, że ta złość nie jest związana z nimi, więc trzeba się nakręcać na jakieś drobiazgi, że niby to co inni robią jest powodem tej złości.
                    Wtedy można unikać zaglądania w siebie, a nasze prawdziwe emocje mogą nas przerażać. Natomiast taka metoda nic nie uzdrawia i ma wiele skutków ubocznych, które przede wszystkim odczuwa nasze otoczenie.

                    Np. ja odczuwałam olbrzymią bezsilność wobec rodziców, nie mogłam wyrazić złości za przemoc, której doświadczałam, więc tłumiłam ją w sobie, starając się być grzeczną dziewczynką i po kolei rezygnując z kolejnego kawałka mojego życia, bo rodzice chcieli bym robiła coś innego. Efekt - depresja i zmuszanie się do zrobienia czegokolwiek. Gdzieś na studiach zdarzyło się kilka przykrych dla mnie sytuacji, gdzie ktoś zrobił mi coś niefajnego. Ja odkryłam, że nie chcę wybaczać, szukać rozwiązania, bo ta złość daje mi power. Chodzę sobie i nakręcam się myślami - jak taki i owaki mógł to zrobić (zupełnie nie interesuje mnie jego perspektywa) i w międzyczasie robię wszystko co mam do zrobienia. Później zaczęłam też irytować się na drobiazgi, jak trzeba było sobie szybko podnieść ciśnienie i postawić na nogi, to zawsze coś się znalazło. Na zakończeniu toksycznego związku przejechałam 2 lata. Jednak zaczynając budować nowy - pełen miłości związek szybko zrozumiałam, że dalej tak się nie da. Bo to partner jest pod ręką i to na niego muszę się wkurzać by mieć siłę coś robić, ale on nie zasłużył na takie traktowanie. Postanowiłam więc problem wyleczyć u korzeni na terapii. Z sukcesem.
                    • joanna35 Re: Depresja. 07.02.13, 13:25
                      Dziękuję Ci za ten wpis - brzmi bardzo znajomo, niestety. Właśnie dlatego założyłam ten wątek, ponieważ suche informacje na temat depresji do mnie nie przemawiały a pasowały też tylko wybiórczo, a poza tym zawsze mi się wydawało, że tyle obrazów tej choroby ile osób nią dotkniętych.
    • rotkaeppchen1 Re: Depresja. 07.02.13, 10:22
      Dla pewności zbadaj taczyce - ft3, ft4 i tsh. Ja miałam depresje 15 lat z przerwami. Przerobilam podczas terapii całe swoje życie - pomogło mi na wszystko (i z tego się bardzo ciesze!!!) ale nie na depresje. Okazało się, ze depresja była symptomem niezdiagnozowanej niedoczymnosci tarczycy. Odkąd suplementuje hormon tarczycy - 3 lata- nie mam depresji. Ponoć 20% pacjentów leczonych na depresje ma problemy z tarczyca. Dlatego warto sie przebadać.
      • joanna35 Re: Depresja. 07.02.13, 20:11
        Na zmęczenie i bezsenność skarżę się mojej internistce od lat i problemy z tarczycą to jest to co najpierw zawsze przychodzi jej do głowy( ostatnie zresztą też;- ) Dotychczas wyniki były zawsze dobre, ale powtórzę je jeszcze raz. Czy w Twoim przypadku na niedoczynność u Ciebie wskazywały od razu wyniki ww. badań czy robiłaś jakieś bardziej szczegółowe badania?
        • rotkaeppchen1 Re: Depresja. 08.02.13, 08:19
          Problem w tym, ze u mnie stwierdzono lekka niedoczynnosc (tsh 3,5) i zamiast zbadac jej przyczyny (choroba hashimoto zdiagnozowana 10 lat pozniej), dano mi jod, co na dluzsza mete jeszcze bardziej pogorszylo sprawe.
          Zbadaj ft3, ft4 i tsh, mozesz wrzucic tu wyniki. Tsh wg najnowszych norm nie powinno przekraczac 2 u osoby, ktora nie suplementuje hormonow tarczycy. A ft3 i ft4 powinny byc w 3 lub 4 cwiartce normy i mniej wiecej na rownym (procentowo) poziomie. Gdyby u mnie zbadano wtedy przeciwciala choroby hashimoto (anty-TPO), zamiast jodu, dano by mi hormon tarczycy (tyroksyne). A przez 15 lat zycia z niedoczynnoscia organizm poniosl cala mase szkod, nie wspomne o moich psychicznych szkodach i zupelnie innym przebiegu zycia, niz ten, jaki sobie planowalam (m.in. poronienie 8 lat temu, niemoznosc skonczenia studiow - dopiero teraz, w wieku 32 lat koncze, itd).
    • a.nancy Re: Depresja. 07.02.13, 12:50
      próbowałam zrobić ten test, ale uważam, że jest niewspółmierny. za wiele pytań, na które odpowiedzi zależą od ogólnego podejścia do życia (np. "popełnię samobójstwo" - osoba wierząca będzie być może mniej skłonna do takiej decyzji, ale to nie znaczy, że nie może mieć depresji!), obrazują rodzaj myślenia magicznego (np. "zasługuję na karę", "winię siebie za wszelkie zło, jakie istnieje" - dla mnie - racjonalnie - to nieracjonalne bzdury, ale to nie znaczy, że jest mi łatwiej w życiu!), itp.
      • mwiktorianka Re: Depresja. 07.02.13, 16:32
        sorvina dzięki za ten wpis, jakbym czytała o sobie.Test na 29 punktów co mnie wcale nie dziwi bo jest naprawdę źle.
        • mwiktorianka Re: Depresja. 07.02.13, 16:43
          Dziewczyny czy ma może, któraś doświadczenie z antydepresantami?
          Jakiś czas temu byłam u psychiatry i chciał mi dać leki, ale się nie zgodziłam, stwierdziłam, że wolę terapię.
          Powiedzcie jaki jest sens w farmakologicznym leczeniu depresji jeśli jej źródło nadal w naszym życiu istnieje?
          Może rzeczywiście warto wspomóc się lekami, tylko co po odstawieniu? Problemy znikną?
          • joanna35 Re: Depresja. 07.02.13, 16:52
            Ja brałam przez jakiś czas Bioxetin, później Cital. Czy mogłabyś napisać o swoich objawach?
          • rotkaeppchen1 Re: Depresja. 07.02.13, 17:16
            Jezeli depresja nie ma podloza w innej chorobie, np chorej tarczycy, jak najbardziej wazna jest farmakoterapia oraz jednoczesna terapia. Trzeba wiedziec, jak dlugotrwala depresja dziala na mozg. Dzieki lekom antydepresyjnych wszystko wraca na swoje miejsce a terapia pozwala dojsc do zrodel depresji i na podjecie pracy nad samym soba. Warto tez zdecydowac sie, jaka forme ma przyjac terapia, czy grupowa, czy indywidualna, w zaleznosci od upodoban i jaka forme terapii indywidualnej reprezentuje terapeuta. Ja np trafilam raz na pania psycholog pracujaca metoda autoanalizy - po trzech spotkaniach podziekowalam za wspolprace ;-)
            • joanna35 Re: Depresja. 07.02.13, 17:22
              A terapia, którą z metod, dała w Twoim przypadku najlepsze wyniki?
              • rotkaeppchen1 Re: Depresja. 07.02.13, 19:50
                Mnie najwiecej dala zdecydowanie terapia grupowa - jestem dda i wsrod osob z podobnymi problemami latwiej jest sie otworzyc. Terapia indywidualna byla niejako dodatkiem. Polegala na normalnej rozmowie, psycholozka pomagala mi, zadawala pytania, stawiala tezy, itd... Normalna rozmowa a anie, ze sie mowi, psycholog nic i w koncu nie ma sie nic wiecej do powiedzenia...
                A co do lekow, najlepiej dziala na mnie Efectin ER.
                • joanna35 Re: Depresja. 07.02.13, 20:03
                  Na czym polegała terapia grupowa? Czy to jest wymiana doświadczeń w rozmowie czy też są w jej ramach jakieś treningi/ćwiczenia? Ile osób liczyła Twoja grupa? Psycholożka do której jutro się wybieram prowadzi terapię integratywną. Czy ktoś korzystał z tego typu terapii? Jakie wrażenia? I jeszcze jedno - czy jest różnica, jeśli chodzi o skuteczność i podejście terapeutki między terapią państwową a prywatną?
                  • rotkaeppchen1 Re: Depresja. 07.02.13, 20:39
                    Spotkania w otwartej a po roku zamknietej grupie, raz w tygodniu dwie godziny, prowadzil terapeuta. Podawal konkretny temat rozmowy i moderowal spotkanie. Oczywiscie wymiana doswiadczen, natomiast w grupie zamknietej byly juz treningi. Tak samo w terapii w klinice nerwic, w ktorej bralam udzial.
                    Dla pewnosci zbadaj tarczyce, od tego powinno sie zaczynac wywiad w sprawie depresji... a lekarze tego nie robia.
          • fiamma75 Re: Depresja. 07.02.13, 19:16
            odpowiednio dobrane + terapia pozwalają na wyjście z depresji.
            naprawdę nie ma powodu się męczyć z lęku przed braniem leków.
            Gdy człowiek bierze leki, łatwiej mu pracować nad sobą i choć problemy nie znikną, zmienia się ich postrzeganie i można funkcjonować bez leków.
            • mwiktorianka Re: Depresja. 07.02.13, 22:22
              Joanna moje objawy to od lat obniżony nastrój, a ostatnie kilka m-cy brak chęci na robienie czegokolwiek, najczęściej zmuszam się aby cokolwiek zrobić (choć tu bywa różnie bo są dni, że funkcjonuję w miarę normalnie).Do tego myśli o śmierci, o samobójstwie lub typu mógłby mnie spotkać jakiś wypadek lub choroba żebym umarła. Brak sensu dalszego życia, motywacji do działania. Przestało mi zależeć na rzeczach, które były dla mnie jeszcze nie dawno ważne np. małżeństwo. Libido ostatnio zerowe, a nigdy takie nie było.
              Może jednak zgodzić się na antydepresanty.
              • joanna35 Re: Depresja. 07.02.13, 23:08
                Myślę , kochana, że to dobry pomysł. Dobre parę lat temu psychiatra przepisał mi Cital. Podobno zwykle te leki zaczynają działać po ok. dwóch tygodniach, ja już na trzeci dzień czułam się tak jak za wolnych, nieskomplikowanych czasów. Niestety, wtedy cena Citalu była obłędna i zmieniłam go na Bioxetin, który może az takiego kopa;-) nie dawał, ale nastrój poprawiał całkiem dobrze. Dwa lata temu wróciłam do Citalu, który obecnie działa na mnie duzo łagodniej , ale jestem z niego zadowolona. Niemniej, musze iść do psychiatry zapytać czy mogę kontynuować przyjmowanie tego leku. Pomijając pierwszy raz potem leki zapisywał/zapisuje mi lekarz pierwszego kontaktu. Najlepsze w tym wszystkim jest to, ze mimo, że wiedziałam, ze te leki stosuje się w depresji, w ogole nie łaczyłam tego ze swoją osobą. Myślałam, że to takie sobie obniżenie nastroju spowodowane sytuacją życiową.
              • mrs.solis Re: Depresja. 08.02.13, 01:14
                Ja nie wiem nad czym ty sie jeszcze zastanawiasz mwiktorianka. Podoba ci sie trwanie w takiej egzystencji jaka masz teraz? Myslisz o samobojstwie , a jednoczesnie boisz sie tych antydepresantow, jakby byly faszerowane cyjankiem. Ja tez sie balam. Myslalam, ze zmienia jakos moja osobowosc albo cos w tym stylu, ze nie bede soba. Nic takiego sie nie stalo. Leki postawily mnie na nogi. Mysli o samobojstwie latwo pod wplywem jakiegos impulsu moga przerodzic sie w czyny. Ja zglosilam sie do lekarza po tym jak probowalam skonczyc ze soba w Wigilie (majac kochajacego meza i male dziecko).
              • rotkaeppchen1 Re: Depresja. 08.02.13, 08:23
                A z tarczyca ok?
    • tully.makker Re: Depresja. 08.02.13, 09:27
      Chroniczna depresja, pozbawiajaca zycie wartosci, ale nie powodujaca gwaltownego cierpienia odmiana depresji to dystymia:
      pl.wikipedia.org/wiki/Dystymia
      O tym akurat niewiele napisze, bo nie mam takich doswiadczen, ale moge napisac jedno - depresja endogenna jest choroba, dajaca calkiem konkrtne fizyczne objawy i powiazana ze zmianami w mozgu Nalezy ja leczyc u lekarza! Czesto z uzyciem lekow. Terapia moze pomoc, ale nie wyleczy depresji, tak jak nie wyleczy grypy czy nowotworu.
      • sorvina Re: Depresja. 08.02.13, 09:58
        Ja, moja mama oraz kilkoro znajomych na przestrzeni swojego życia zmierzyło się z depresją, różnie podeszli do jej leczenia, różne mają też efekty. To trochę za mało na wiarygodną próbę kontrolną, jednak coś pokazują.
        - W przypadku ciężkiej depresji - silnie obniżonego nastroju, myśli samobójczych, braku sił by cokolwiek robić, leki są konieczne by postawić na nogi. W takim momencie, przed przywróceniem równowagi biochemicznej mózgu terapia nie ma większego sensu. Tzn. da wsparcie, ale to nie będzie jeszcze uzdrawianie problemu, bo na razie będzie on przykryty objawami depresji.
        - W przypadku lżejszej depresji również warto wspomóc się lekami, przynajmniej przez jakiś czas by poczuć jak to jest czuć się "normalnie", nie ze sztucznie zaniżonym przez depresję samopoczuciem. Tutaj jednak ważniejsza staje się terapia. Znane mi osoby, które postawiły na leki, ale olały terapię, po jakimś czasie potrzebowały coraz silniejszych leków i tak naprawdę nigdy nie wyszły z depresji. Nie nauczyły się myśleć i działać inaczej.
        - sama terapia bez leków może pomóc w łatwiejszych przypadkach, ale trudniej będzie funkcjonować na co dzień. Jeśli ktoś ma bardzo silną wolę i zamordyzm (jak ja) to może, ale szybciej i łatwiej może być z lekami. Mnie się udało, ale tak sobie patrzę na koleżankę, która dzięki lekom przechodzi przez to lżej i zastanawiam się po co sobie zafundowałam taki hardcore.

        tully.makker napisała:

        > Terapia moze pomoc, ale nie wyleczy depresji, tak jak nie wyleczy grypy
        > czy nowotworu.

        Nie do końca się zgodzę. Obecnie coraz więcej lekarzy dostrzega, że większość chorób ma podłoże psychosomatyczne, a książki np. ta co ją wklejała paris, czy podobna Luisy Hay, nie są takie głupie i z tego co widzę sprawdzają się nie tylko u mnie. Ja doskonale wiem kiedy zachoruję i na co, po tym w jakim stanie są moje emocje i co przerabiam - zalegająca złość - zatoki, niemożność wyrażenia czegoś - gardło. Działa jak w zegarku i przechodzi bez leków gdy przerobię psychicznie dany problem. Oczywiście gdy organizm już mocno choruje i jest bardzo dużo zmian, to trzeba iść do lekarza, bo sam sobie nie da rady. Nie ma co lekceważyć siły psychiki, ale nie ma co też jej przeceniać zajmując się tylko nią.
        • tully.makker Re: Depresja. 08.02.13, 10:08
          O, ja nie neguje komponentu psychicznego w roznych chorobach, aczkolwiek bylabym ostrozna w fomulowaniu takich wnioskow:

          Ja doskonale wiem kiedy zachoruję i na co, po tym w jakim stanie są m
          > oje emocje i co przerabiam - zalegająca złość - zatoki, niemożność wyrażenia cz
          > egoś - gardło. Działa jak w zegarku i przechodzi bez leków gdy przerobię psychi
          > cznie dany problem.

          Dla mnie sa to kompletne bzdury, wybacz. Stres moze prowadzic do obnizenia odpornosci i podatnosci na infekcje, oczywiscie zgoda, ale to czysty szamanizm nie podparty zadnymi konkretnymi badaniami naukowymi. I obawialabym sie, ze w twoim przypadku to raczej czysta autosugestia.
          • sorvina Re: Depresja. 08.02.13, 10:45
            Lecząc się "czysto biologicznie" przez lata żarłam antybiotyki tak, że uodporniłam się na większość z nich, chorowałam co chwile, od lekarza dostając kolejne recepty i informację, że widać musi tak być, że to rodzinne itp. Teraz choruję znacznie rzadziej i krócej, radzę sobie też bez antybiotyków. Niech sobie będzie szamanizm i autosugestia, co za różnica skoro działa i o to mi chodzi. Ja mam podejście, że bzdurą jest trzymanie się ładnej, naukowej teorii, która niestety nie działa, niż stosować metody, które działają, nawet jeśli nie do końca rozumiemy dlaczego. Wolę być zwariowanym zdrowym człowiekiem, niż racjonalnym klientem szpitala.
            To, że większość naszych lekarzy nie bierze pod uwagę pracy z psychiką w terapii choroby, to nie znaczy, że jest to jedyne podejście a reszta to czysty szamanizm.

            Psychoneuroimmunologia w wydaniu terapii simontonowskiej jest od jakiegoś czasu dostępna w Polsce, jeśli wolisz od strony naukowej poczytać o wpływie stresu i silnych emocji na zdrowie ludzi, to sobie poczytaj: www.simonton.pl/node/3 . I masz rację, że pod wpływem stresu siada nam odporność i człowiek choruje na to na co jest podatny, tylko, że ten rodzaj podatności też z czegoś wynika, nie tylko genów. Większość osób ma geny raka czy innych chorób, ale trzeba połączenia wielu czynników by na nie zachorować. Jednym z nich jest psychika i pewne szkodliwe nawyki myślowe. I naprawdę nie trzeba "szamańskich" książek by dostrzec, że pewne typu charakterologiczne zazwyczaj mają podobne problemy zdrowotne. Za charakterem i emocjami stoi też dany styp życia, który powoduje podobne zaniedbania w ciele itp. Wszystko się przeplata, jednak bez zmian na poziomie psychiki - zachowań i emocji, choroby "naukowo" wyleczone mają tendencję do nawrotów. Można oczywiście tak leczyć się całe życie, ale może warto poszerzyć metody terapii o terapię psychiki?
          • mwiktorianka Re: Depresja. 08.02.13, 10:53
            wiecie ja nie miałam pojęcia do tej pory, na jakiej zasadzie działają antydepresanty.
            Bałam się tez tego, że jak raz zacznę to będę musiała już non-stop jechać na lekach bo po odstawieniu będzie tylko gorzej.
            Źródło moich obaw leży w dzieciństwie, mam przykre wspomnienia, ale nie chciałabym tu o tym pisać.
            Idę w najbliższym czasie do psychiatry, po leki i skierowanie na terapię.
            Tarczycę zbadam, podejrzewam jednak, że to nie to ponieważ moje problemy mają swoje bardzo konkretne źródło.
            • rotkaeppchen1 Re: Depresja. 08.02.13, 14:00
              Ja też tak myślałam - bardzo konkretnie - jestem dda. Mimo świętego prawa do depresji z tego wynikającej, przyczyna leżała nieco poniżej głowy ;-)
              A leków się nie bój. Nowoczesne antydepresanty nie uzależniają! Fizycznie a psychicznie można się uzależnić od wszystkiego.
          • pade Re: Depresja. 08.02.13, 19:29
            Żadne bzdury. Ja mam to samo. Bardzo często ze złości dławiło mnie w gardle albo traciłam głos. Struny głosowe zbadane, gardło też. Nic tam nie ma, a boli albo drapie. Wygadanie się spotkane ze zrozumieniem plus rozwiązanie problemu-dolegliwosci mijają.
            I tez wiem, kiedy będę chora.
            Po drugie, całkowicie zgadzam się z Sorviną w kwestii leczenia depresji.
            Ja leków nie wzięłam , przestraszyłam się po tym, jak usłyszałam od bliskiej mi osoby, jak się czuła przez pierwsze dwa tygodnie brania i o tym, jak się czuje, gdy zapomni wziąć dzienną dawkę.
            To nie dla mnie.
            Na razie dużo czytam, rozmyślam i zmieniam priorytety. Z ciemnej dziury wyszłam, póki co.
            Tyle, że moja depresja na pewno nie miała nic wspólnego z fizjologią, raczej z problemami w życiu osobistym.
            • tully.makker Re: Depresja. 08.02.13, 21:09
              Bardzo często ze złości dławiło mnie w gardle alb
              > o traciłam głos. Struny głosowe zbadane, gardło też. Nic tam nie ma, a boli alb
              > o drapie. Wygadanie się spotkane ze zrozumieniem plus rozwiązanie problemu-dole
              > gliwosci mijają.

              No jasne.Mnie tez np boli zoladek jak sie denerwuje. Czy raczej bolal, dopoki nie zrobilam gastoskopii, nie wyleczylam Helicobactera, i nie dostalam zalecen terapeutycznych dotyczacych mojego refluksu miedzy dwunastnica a zoladkiem. A diagnozowano mi nerwice wegetatywna, tymczasem okazalo sie, ze stres nasilal dolegliwosci zwiazane z infekcja. Nikt nie neguje takich zaleznosci. Ale teza ze alergia na kota wiaze sie z wyparciem impulsow seksualnych... prosze was. Alergie na koty zdiagnozowano u mnie, a potem u mojego syna w wieku 3 lat, jak tylko zaczyna sie robic testy. Jakie impulsy seksualne wypieraja trzylatki?
    • mala.mama77 Re: Depresja. 08.02.13, 14:23
      Dziewczyny, zwlaszcza sorvina - podzielcie sie informacjami, gdzie szukac terapii, jaka terapie warto wybrac i dlaczego. Ja zazywalam cital i bylo mi duzo lepiej, mysle, by sie wziac za siebie ponownie. Sorvina zwaszcza napisala cenne dla mnie uwagi na temat zlosci, noz ja caly czas sie wsciekam albo nie mam sily na nic ani ochoty. Ta zlosc zwlaszcza powoduje, ze odstraszam ludzi od siebie....
      • mwiktorianka Re: Depresja. 08.02.13, 18:48
        Też jestem DDA, niestety.
        Co do tej złości, o której pisze sorvina, też tak mam i dopóki nie przeczytałam tego co napisała, nie miałam pojęcia, że ten mechanizm tak działa.

        Co do terapii to ja byłam w Poradni Zdrowia psychicznego Synapsis (są chyba w każdym większym mieście).
        To była tylko jedna wizyta u psychiatry- bardzo miła i rzeczowa pani doktor. Właśnie ona zaproponowała mi leki, ale wówczas się nie zgodziłam.Chciałam aby skierowała mnie na terapię, ale u nich nie było miejsc bo to koniec roku był i zaproponowała abym szukała w innych ośrodkach.
        Teraz wybieram się ponownie, zgodzę się na wspomaganie farmakologiczne i pójdę dodatkowo na terapię, mam nadzieję, że maja terminy teraz. Z tego co wiem są bardzo oblegani.

        Dziewczyny czy, któraś z was była chodziła na terapię grupową? Słyszałam różne zdania na ten temat i nie wiem czy się decydować.
        Z drugiej strony dwukrotnie przeszłam indywidualną i w sumie nie zauważyłam zbyt dużych efektów, więc może warto spróbować grupowej?

    • joanna35 Re: Depresja. 08.02.13, 20:59
      Byłam dzisiaj u psychologa i tym samym rozpoczęłam terapię, chociaż jak długo ona potrwa czas pokaże, bo po dzisiejszej wizycie mam mocno mieszane uczucia wobec pani. Poczekamy zobaczymy. Co do testu to pani powiedziała, że był on opracowywany dla mieszkańców Ameryki, natomiast ja mam skorzystać z umówionej na kwiecień wizyty w gabinecie psychiatrycznym . Następną wizytę u psychologa mam za dwa tygodnie.
      • mwiktorianka Re: Depresja. 09.02.13, 01:26
        Powodzenia.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Depresja. 10.02.13, 10:31
      Nie zrobię tu wykładu na temat depresji. Są jej różne odmiany i różne źródła. Określa to lekarz psychiatra. Często terminu depresja używa się na określenie pewnego stanu w którym występuje wiele cech, które wygodniej opisać jednym słowem. Ale zawsze warto się nad nimi zastanowić jeśli taki stan trwa długo np: 3 miesiące, nie mija, psuje życie, każe rezygnować z wielu rzeczy i jest to stan odmienny zdecydowanie niż dotychczas. I dlatego to co Pani opisała o sobie warte jest pomocy. Utrata napędu życiowego, bezsenność, znużenie to są objawy które nie polepszają jakości życia. A życie ma być przyjemne, nawet jak doświadczamy zewnętrznych trudności. Stan przygnębienia nie pomaga ich przezwyciężać, czuć się dobrze z samą sobą. Dlatego wybór pójścia na terapię i do psychiatry bardzo słuszny. Nie zawsze się samemu uda z tego wyjść. Są tacy i inni. Nie oznacza , że Ci co sobie nie poradzą bez pomocy to życiowi słabeusze. Po prostu nie zawsze wiadomo gdzie nacisnąć. Każdy ma to miejsce gdzie indziej a terapia pomaga je odszukać . Najgorsza rada jaką można usłyszeć lub samemu sobie udzielić to jest : weź się w garść.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka