Dodaj do ulubionych

mąż i jego zagrywki

19.08.13, 08:07
help..potrzebuje troche pomocy juz nie daje rady ze swoim mezem.ja pracuje wreszcie udalo mi sie cos znalezc-jednak odkad pracuje czuje sie bardziej pewna siebie i nie pozwalam jemu na dogadywanie mi.Ostatnio ciagle mi dogryza mowi ze nic nie potrafie,jestem gruba locha,czsem potrafi zwyzywac mni od k...oczywiscie jak mowie zeby tego noie robil bo odejde to on mi mowi ze zaczynam cwaniakowac.i moge odejsc ale on mi nie bdzie placil alimentow.ciagle klocimy sie o byle co-wedlug niego to zawsze moja wina bo nie slucham jego.musi yc tak jak on chce.ciagle wypominanie ze rozwalam pieniadze-on mi wogole nie daj pieniedzy tylko na jedzenie-wiekszosc kasy to wydatki na jego jedzenie.
rzekomo mamy sie dorabiac i musimy zbierac pieniadze-tyle ze ciagle mnie straszy ze dom jst na niego i mnie moze eksmitowac-dom budowalismy razem ale na dzialce z darowizny przez jego matke.jak to pisze to mam dosc myslenia juz nawet o nim.on mnie wogole nie przytula,nie powie nic milego tylko przezwiska itp.
boje sie odejsc od niego-juz tyle razy mysle o tym-boje sie o moja praca narazie jest niepewna,pozatym co z domem-rachunki sa na niego podczas gdy to ja placialm za czesc materialow-na tym polu tez sa kłótnie-ciągle mi mówi że to on pobudowal a ja nic nie dalam prawie pieniedzy-z mojego punktu widzenia dolozylam sporo-ale wyposazenie plus pieniadze.czuje sie jak uwieziona przy nim.co ja mam robic z tym wszystkim.mamy dziecko i czsem tylko to juz mnie trzyma przy nim.
wiem sama nie jestem tez ez winy ale jak slysze wyzwiska czy cos innego to bronie sie i tez cos powiem,ale z duzo razy przemilczam-placząc pół nocy.
on jest po terapii alkoholowej-lubil wypic duzo-teraz pije tylko raz w tygodniu.
ciagle mi mowi ze mnie tak traktuje bo jestem gruba i sie mnie wstydzi-wstydzi jezdzic ze mna nad wode itp-wiec za kare nigdzie nie jezdzimy albo jak pojedziemy jest tylko naburmuszony-wiec mi sie odechciewa tych wyjazdów.wogole odechciewa mi sie juz byc z nim-nawet jak posprzatam dom on mowi ze to jest warte 10 zł bo przyszla by do niego mloda pani i jeszcze by sie z nim przespala za te 10 zł.czuje sie bezwartosciowa przy nim-jak postepowac aby odbudowac swoje poczucie wartosci.wiem ze mam tendencje do ycia ofiara i to mnie trzyma w tym zwiazku,bo ardzo sie boje samotnosci i tego czy dam rade..
Obserwuj wątek
    • lexi777 Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 09:27
      Może czas się przestać bać? Grozisz panu ale nie wyciągasz konsekwencji. W rezultacie nic się nie zmienia.Co do ładowania pieniędzy to niestety ładując w nie swoje tak się to kończy zawsze. Mozesz próbować odzyskać coś podczas rozwodu, albo dogadać się z panem. Tylko nie zasłaniaj się dobrem dziecka przy podejmowaniu decyzji-wątpię żeby dziecko miało dobrze przy takiej sytuacji w domu. Masz pracę, dostaniesz alimenty próbuj coś zmienić bo szkoda twojego czasu na tego pana. Albo czekaj na pogorszenie, jak dojdziesz do ściany to znajdziesz siłę.Tylko czy warto czekać....
    • marzeka1 Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 09:31
      JAK dziecko może trzymać przy takim panu? No JAK? To raczej dziecko powinno być impulsem do zmian, aby nie nasiąkało taką atmosferą w domu, nie widziało gnojonej matki.
      Poza tym pan może cwaniakować, ze alimentów nie zapłaci, jeśli pracuje, wejdą mu na pensję.
      Nie widzę ŻADNYCH zalet życia z kimś takim, twój błąd jest jeden: grozisz mu, ze odejdziesz- a groźby niespełnione sprawiają, że zaczyna się lekceważyć osobę, która grozi i nie spełnia tego, co mówi.
      I masz, poczytaj: Tekst linka
      • butch_cassidy Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 11:48
        marzeka1 napisała:

        >To raczej dziecko powinno być
        > impulsem do zmian,
        Chłopiec czy dziewczynka?
        Tzn. chowasz je na chamidło czy cierpiętnicę?

        > Poza tym pan może cwaniakować, ze alimentów nie zapłaci, jeśli pracuje, wejdą m
        > u na pensję.

        Aha... Bo w Polsce takich tatuśków nie zatrudnia się na czarno niby?

        grozisz mu, z
        > e odejdziesz- a groźby niespełnione sprawiają, że zaczyna się lekceważyć osobę,
        > która grozi i nie spełnia tego, co mówi.
        PRAWDA


    • noemi123 Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 12:02
      Jaka to terapia alkoholowa?
      Przecież to aktywny alkoholik.
      Po terapii alkoholowej w ogóle nie powinno się pic!! Ani grama alkoholu nawet w cukierku czy płynie do płukania ust.
      Więcej nie będę pisać.
      Tylko jako żona alkoholika powiem ci jedno:
      idź na grupę Al annon(przy każdym ośrodku pomocy społecznej), idź na terapię dla żon alkoholików, dowiesz się naprawdę co to jest uzależnienie, współuzależnienie, jak się bronić przed alkoholikiem, jakie masz rozwiązania bardzo łatwo dostępne i jak bronić się przed jego przemocą psychiczną, ekonomiczną a być może niedługo fizyczną.
      Nie przekazuje tego wzoru rodziny swojemu dziecku bo narazie to robisz, krzywdzisz dziecko i siebie i o tym nie wiesz.
      • ewa9717 Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 12:20
        A co cię trzyma przy takim gnoju, który pod zadnym względem nie jest mężem ani ojcem, za to traktuje cię jak scierkę?
        • marzeka1 Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 12:39
          No i jeszcze jedno: ktoś po terapii antyalkoholowej nie pije NIC, zero, w ogóle, czyli ciągle jesteś z alkoholikiem- kolejny powód, aby odejść i nie fundować takiego życia dziecku.
    • asfo Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 12:38
      On Ci bzdury opowiada, że nie będzie alimentów płacił (na dziecko musi płacić, a jeśli nie to można pozwać dziadków), że cię może z domu wyrzucić i że nic z tego do ciebie nie należy. Nawet jeśli działka była jego to sam dom, meble w środku itd. są wasze wspólne - i nie ważne, że na niego są rachunki - jeśli nie było innej umowy to majątek nabyty po ślubie jest wspólny. Podobnie z pieniędzmi - to co oboje zarobicie jest wspólne i należy do rodziny.

      Zamiast lamentować idź do prawnika żeby ci pomógł ustalić na czym naprawdę stoisz i jak się zabrać za rozwód, żeby wyjść na swoje - bo póki co to dajesz się nabierać na bajeczki które ci mąż opowiada, żeby cię zastraszyć.

    • madelaine35 Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 13:23
      Witam!
      Mój były mąż też się odgrażał przed moim odejściem, że nie będzie płacił alimentów, że mnie załatwi finansowo...i co? I płaci alimenty na dzieci -bo musi. Też mnie gnoił , podobnie jak Twój mąż Ciebie.Ja też mam tendencje do tycia....ale wolę być sama z dziećmi niż z takim chamem jak mój były mąż.I wiesz co, jestem szczęśliwa bo nikt mnie nie obraża, wydaje polecenia, dzieci widzą uśmiechniętą matkę.Pomyśl o tym,że najważniejszy w małżeństwie jest SZACUNEK.Głowa do góry, weź się w garść i odejdź od niego dla swojego świętego spokoju.
      Pozdrawiam
    • sorvina Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 13:45
      Twój mąż może i ograniczył picie, ale nie przestał myśleć jak uzależniony. Nadal przerzuca odpowiedzialność za swoje zachowanie na innych i potrzebuje czegoś/lub kogoś, kogo musi użyć, by poczuć się lepiej. On nie obraża cię, bo jesteś gruba, tylko bo potrzebuje cię obrażać, by nie czuć się samemu tak żałośnie. Naucz się rozróżniać powody od pretekstów. NIC nie jest powodem do obrażania drugiego człowieka. Twój mąż stosuje przemoc psychiczną i chce to robić. Jakbyś wyglądała jak modelka to znalazłby sobie inny pretekst do atakowania się. Dlatego wyjaśnianie, tłumaczenie się nie ma sensu. Trzeba postawić ostro granice, że w ten sposób nie będzie cię traktował. Ale wymaga to odwagi by wyciągnąć konsekwencje - inaczej jak forumki pisały, będzie cię lekceważył coraz bardziej.

      Również polecam terapie dla współuzależnionych i porady prawne. By wiedzieć na czym się stoi finansowo/prawnie i wzmocnić się - wyjść wyuczonego nawyku myślenia jak bezradna ofiara, uświadomić sobie, dlaczego z mężem jesteś, co cię naprawdę trzyma i zacząć to zmieniać. Tzn ewakuować się - dla siebie i dzieci. Bo na cudowną przemianę męża bym nie liczyła. Jemu jest wygodniej tak jak jest.
    • t1ffany Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 17:54
      Może ja mało empatyczna jestem, ale kobiety wychowujące latami dzieci u boku takich gnojów nie budzą mojej sympatii.
      Kiedyś po latach twoje dziecko przyjdzie i zapyta Cię czemu dzieciństwo było takim syfem, co wtedy odpowiesz? Że to wszystko wina ojca a Ty byłaś tylko ofiarą? Że chciałaś dobrze ale nie wyszło? Że nie odeszłaś żeby nie rozbijać rodziny? Że bałaś się braku pieniędzy?
      Masz już gotowe wymówki tego typu? Przydadzą Ci się.
      Co to znaczy że masz "tendencje do bycia ofiarą"? To ma być usprawiedliwienie? Przede wszystkim masz dziecko i choćby z tego powodu czas najwyższy dorosnąć i coś z tym zrobić.

      Piszesz o terapii alkoholowej po której małżonek pije już tylko raz w tygodniu. Bullshit, a nie terapia. Pan sobie robi klasyczną przerwę dla podratowania zdrowia, możesz być pewna że wróci do ostrego łojenia. Wychodzenie z choroby alkoholowej wygląda inaczej, z tym że choroba męża jest dla Ciebie mniejszym zmartwieniem. Dużo bardziej palące jest przestawienie TWOICH priorytetów z głowy na nogi.

      > mamy dziecko i czsem tylko to juz mnie trzyma przy nim.
      Ręce opadają :(

      • skwargosia Re: mąż i jego zagrywki 20.08.13, 12:41
        Nie budzą mojej sympatii osoby piszące takie wypowiedzi. Empatia nie ma tu nic do rzeczy.
        Pisać niestety może każdy , a mądrze i rzeczowo ktoś kto wie cokolwiek na temat. Dopóki sama na własnej skórze nie przeżyłam też takie samo zdanie miałam . Ciesz się , że nie masz takich doświadczeń.
        • t1ffany Re: mąż i jego zagrywki 20.08.13, 15:45
          > Pisać niestety może każdy , a mądrze i rzeczowo ktoś kto wie cokolwiek na temat
          > .


          Bez urazy ale pisz po polsku. I nie zakładaj proszę tego co ja przeżyłam.

          Jeżeli deficyty różnego rodzaju sprawiają, że rodzina którą założyłaś funduje twoim dzieciom piekło, zaś Ty nie masz siły/odwagi/ochoty niczego z tym zrobić to nie powinnaś mieć dzieci. Brutalne, ale prawdziwe.
          Nie każdy nadaje się do bycia rodzicem.

          Kobieta która rodzi n dzieci i spędza n lat przy mężu-przemocowcu nie jest tylko ofiarą. Jest współsprawcą. A ludzie krzywdzący dzieci nie budzą mojej sympatii. Wiem, że wyrwanie się z matni, będąc dodatkowo osobą współuzależnioną jest trudne, że dużo wygodniej jest nic nie zmieniać i udawać na zewnątrz że nie jest tak źle.

          Nachlany ojciec bijący dziecko sznurem od żelazka jest zjawiskiem obrzydliwym. Matka która udaje że tego nie widzi i wmawia sobie nic nie może zrobić jest zjawiskiem równie obrzydliwym.




          • skwargosia Re: mąż i jego zagrywki 22.08.13, 15:33
            Piszę po polsku , nie wiem czego nie rozumiesz w mojej wypowiedzi. Forum już takie jest , że pisać może właściwie każdy i właściwie wszystko. Jestem zapewne starsza od Ciebie i bardziej doświadczona życiowo więc nie oceniam surowo i nie dziwię się jak niedojrzałe dziewczę.
            A dzieci posiadam już dorosłe 25 i 21 lat wychowane o obecności ojca alkoholika więc wiem co piszę. Nie jesteś od decydowania kto może czy powinien posiadać dzieci z całym szacunkiem.
            Gdyby wszystko było jasne i proste w małżeństwie to wszyscy byliby szczęśliwi i nie byłoby tragedii i rozwodów. Nie wszystko jest czarne albo białe w tym życiu. Trudno jeżeli tego jeszcze nie wiesz.
            Życie z alkoholikiem to temat rzeka , problem polega na tym ,że nie jest on najczęściej cały czas pijany i bije dzieci sznurem od żelazka. Bywa normalny , trzeźwy i troskliwy.
            I jeszcze jedno - nigdzie nie napisałam , że należy udawać ,ze się nic nie widzi i usprawiedliwiać takie postępowanie . Pozdrawiam.
            • t1ffany Re: mąż i jego zagrywki 22.08.13, 17:07
              Pisać niestety może każdy , a mądrze i rzeczowo ktoś kto wie cokolwiek na temat.

              To nie jest po polsku. Jeżeli już masz dorosłe dzieci i dalej piszesz tak niegramotnie, to tym bardziej nie ma się czym chwalić. Ale mniejsza o to.

              Nie wszystko jest czarne i białe oraz nie każdy do wszystkiego się nadaje. Są ludzie którzy z różnych powodów nie nadają się na rodziców.
              Jeżeli nie jesteś na tyle dojrzała, by założyć wydolną wychowawczo rodzinę to nie rób dzieci, bo je krzywdzisz w ten sposób. Miałaś trudne dzieciństwo? Masz zaniżoną samoocenę? Przerabiasz jako dorosła syf wyniesiony z domu rodzinnego? To nie rób dzieci, przynajmniej do momentu gdy sobie w głowie poukładasz. To się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ.


              Kobiety które robią sobie dzieci na zasadzie "żywego pluszaka do kochania" są paskudnymi egoistkami. A kobiety, które "pluszaka" robią z alkoholikiem, przemocowcem czy innym patologicznym egzemplarzem są nie tylko egoistkami, ale również są współodpowiedzialne za krzywdę swoich dzieci.
              Jestem osobą małej wiary. Mało wierzę w cudownych mężów którzy nagle stają się potworami. Mało wierzę w brak możliwości odejścia od męża potwora. Mało wierze w to, że normalna kobieta bez deficytów zwiąże się sadystycznym gnojem. Dużo mocniej wierzę w istnienie niedojrzałych ludzi płci obojga którzy z takich czy innych powodów tworzą dysfunkcyjne rodziny i trwają w nich latami fundując piekło swoim dzieciom.

              Triss bardzo celnie napisała - nie ma ofiar, są ochotnicy. Chcesz zmarnować sobie życie u boku psychopaty? Proszę bardzo, ale nie sprowadzaj w ten grajdół dzieci, one niczemu nie są winne.

              Tyle się mówi o polityce pronatalistycznej, a ja bardzo żałuje, że państwo nie prowadzi czegoś na kształt mądrej polityki anty-natalistycznej. Jeżeli ktoś się nie nadaje intelektualnie, emocjonalnie czy jakkolwiek inaczej do bycia rodzicem, to państwo nie powinno zachęcać tylko zniechęcać do prokreacji. W tym kraju jest wielu ludzi którzy nie nadają się opieki nad chomikiem, a mają dzieci. To smutne.

              Wracając do meritum, matka która nie potrafi latami zakończyć patologicznego związku nie nadaje się na rodzica. Zachowując proporcje - czy bierną żonę pedofila gwałcącego swoje dzieci też byś usprawiedliwiała? Bo brak pieniędzy, bo brak mieszkania, bo współuzależnienie, bo groźby męża, bo co ludzie powiedzą, bo nie chce odbierać dzieciom ojca (sic!) - w obliczu zagrożenia dla dzieci wszystko to bullshit i wymówki. A wychowywanie się w patologicznym domu to jest zagrożenie dla dziecka, zagrożenie rzutujące na całe życie. Biedna misia nie potrafi w takiej sytuacji wziąć d*py w troki? To znaczy że posiadanie dzieci sakramencko przerosło biedną misie.

              Również pozdrawiam

              PS
              podaruj sobie uwagi o moim wieku i doświadczeniu


              • skwargosia Re: mąż i jego zagrywki 22.08.13, 19:49
                Nic nie poradzę na to ,że masz trudności ze zrozumieniem , bo piszę po polsku.
                Żadnych uwag na temat Twojego wieku i doświadczenia nie robię.
                Piszę tylko i wyłącznie wiedziona doświadczeniem życiowym , a nie mniej lub bardziej mądrym książkowym bełkotem.
                • t1ffany Re: mąż i jego zagrywki 22.08.13, 23:12
                  Piszesz po polsku, nie stosujesz aegizmu i spacji przed przecinkami też nie stawiasz. Ach te krasnoludki.

                  Jeżeli doświadczenie życiowe sprawia, że uważasz iż kobieta latami wychowująca dzieci z alkoholikiem/przemocowcem jest ok, to tylko współczuć. Ale coś mi mówi że klepiesz zwyczajne głupoty, niezależne od żadnego doświadczenia. Wychowując dziecko w patologicznym domu robisz mu krzywdę, aby to rozumieć nie potrzeba żadnych książek.
                  • skwargosia Re: mąż i jego zagrywki 23.08.13, 08:09
                    Piszesz w bełkotliwie belferskim stylu. Przed ,że stawia się przecinek , a po przecinku spacja niekoniecznie.Niech Twoje będzie ostatnie . Nie pozdrawiam.
                    • a.nancy Re: mąż i jego zagrywki 09.09.13, 16:44
                      skwargosia napisała:

                      > Przed ,że stawia się przecinek , a po
                      > przecinku spacja niekoniecznie.Niech Twoje będzie ostatnie . Nie pozdrawiam.

                      jaja sobie robisz :)
                    • the_dzidka Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 15:00
                      > Przed ,że stawia się przecinek , a po
                      > przecinku spacja niekoniecznie

                      CO?
                      Weź, kobieto, do ręki pierwszą lepszą książkę, zajrzyj do niej, i zobacz, jak to jest z tymi spacjami, bo niezależnie od wartości merytorycznej twoich postów w tym momencie się ośmieszasz.


                      .
                      • skwargosia Re: mąż i jego zagrywki 11.09.13, 12:03
                        Nigdy nie słyszałaś o przecinku przed , że ? Współczuję ...........
                        Co do merytorycznej części Twoich postów ... to przemilczę.
                        Przenieś się na jakieś forum dotyczące interpunkcji , to traktuje o życiu rodzinnym.
                        • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 11.09.13, 12:09
                          Słuchaj skwargosia to nie miejsce na Twoje wykłady na temat pisowni. Idź gdzie indziej wygłaszać swoje mowy bo na razie zaśmiecasz tylko wątek. Tyle jesteś tu potrzebna.
                        • p_wolf Re: mąż i jego zagrywki 11.09.13, 12:43
                          Swargosia, weź do ręki dowolną książkę lub jakikolwiek tekst drukowany, otwórz na dowolnej stronie i SPRAWDŹ po której stronie przecinka stawia się spacje.

                          I przestań się kompromitować.
                          • skwargosia Re: mąż i jego zagrywki 11.09.13, 14:15
                            Przenieś się na forum o interpunkcji. Będzie sensowniej.
                            • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 11.09.13, 15:43
                              proponuję zlekceważyć wypowiedzi swargosi, w piaskownicy pewnie siedzi i się nudzi. Temat odbiega zupełnie od tytułu wątku.
                              • skwargosia Re: mąż i jego zagrywki 15.09.13, 16:52
                                i słusznie , nie należy lekceważyć niczyich wypowiedzi, w piaskownicy siedziałam już bardzo , bardzo dawno w przeciwieństwie do wypowiedzi niektórych mądrali z tego forum.Przeczytaj kilka starszych wypowiedzi a dowiesz się kto odbiegł od tematu wątku.
                                • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 15.09.13, 18:19
                                  może to brzydko ale nie będę ciągnąć wypowiedzi odbiegającej od tytułu wątku
                    • babcia.stefa Re: mąż i jego zagrywki 12.09.13, 12:54
                      > po przecinku spacja niekoniecznie.

                      Może we wschodniopapuaskim. Albo dolnopusztuńskim.
              • gorajka Re: mąż i jego zagrywki 04.09.13, 10:26
                t1ffany
                poprawianie innych zacznijmy od poprawiania samego siebie
                zwracam uwage na niepoprawna forme Twojej wypowiedzi
                nie mowi sie "mniejsza o to" tylko "mniejsza z tym"

                bez komentarza!
                • t1ffany Re: mąż i jego zagrywki 04.09.13, 13:14
                  Pudło ;)))

                  "Cytat z Poradni Językowej Wydziału Polonistyki UJ:
                  (...)
                  mamy 2 warianty: mniejsza z tym i mniejsza o to, oba jak najbardziej poprawne, czego nikt nigdy nie kwestionował."

                  forumtlumaczy.pl/index.php?topic=19754.20;wap2

                  Coś chciałaś merytorycznie dodać czy tylko chodziło o "ciętą ripostę" która Ci wyszła tak jak wyszła?
              • talllar Re: mąż i jego zagrywki 04.09.13, 13:48
                > Nie wszystko jest czarne i białe oraz nie każdy do wszystkiego się nadaje. Są l
                > udzie którzy z różnych powodów nie nadają się na rodziców.
                > Jeżeli nie jesteś na tyle dojrzała, by założyć wydolną wychowawczo rodzinę to n
                > ie rób dzieci, bo je krzywdzisz w ten sposób. Miałaś trudne dzieciństwo? Masz z
                > aniżoną samoocenę? Przerabiasz jako dorosła syf wyniesiony z domu rodzinnego? T
                > o nie rób dzieci, przynajmniej do momentu gdy sobie w głowie poukładasz. To się
                > nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
                >
                co ci daje pisanie takich madrosci tutaj?
                uczucie wspanialej ekspertki, za darmo.
                kosztem tych kobiet. powinny cie podliczyc.

                czemu nie pracujesz w poradni rodzinnej/ mlodziezowej?
                eksperta uczucie mozesz skasowac, dopiero kiedy zrobisz jego robote w realu.
                zrobilas? zanim ktoras zaszlaw ciaze?
                >
                > Kobiety które robią sobie dzieci na zasadzie "żywego pluszaka do kochania" są p
                > askudnymi egoistkami. A kobiety, które "pluszaka" robią z alkoholikiem, przemoc
                > owcem czy innym patologicznym egzemplarzem są nie tylko egoistkami, ale również
                > są współodpowiedzialne za krzywdę swoich dzieci.

                > Jestem osobą małej wiary. Mało wierzę w cudownych mężów którzy nagle stają się
                > potworami. Mało wierzę w brak możliwości odejścia od męża potwora. Mało wierze
                > w to, że normalna kobieta bez deficytów zwiąże się sadystycznym gnojem. Dużo mo
                > cniej wierzę w istnienie niedojrzałych ludzi płci obojga którzy z takich czy in
                > nych powodów tworzą dysfunkcyjne rodziny i trwają w nich latami fundując piekło
                > swoim dzieciom.
                >
                > Triss bardzo celnie napisała - nie ma ofiar, są ochotnicy. Chcesz zmarnować sob
                > ie życie u boku psychopaty? Proszę bardzo, ale nie sprowadzaj w ten grajdół dzi
                > eci, one niczemu nie są winne.

                kobiety robia sobie dzieci z GIGANTYCZNEJ ILOSCI POWODOW.
                poza checia zdrowego kochania i wychowania.
                czemu tam cie nie ma? zeby do tego nie dopuscic?
                skoro tak cie to porusza.

                pisalam watek o jednym z takich powodow. zostal gorliwie skaoswany. kolejne forum do podbijania ceny za reklame. tobie tez gazeta placi? czy wystarcza ci podbijanie sobie samopoczucia swoja pisana prawoscia, odpowiedzialnoscia i madroscia?

                wow, jestem pod wrazeniem madrosci triss. zdaje sie ze byla w moim watku jedna z bardziej zulerskich komentatorek. rozwijasz sie duchowo i moralnie triss? wow.
                i intelektualnie. ochotnicy. nie wiem czy sie smiac czy plakac. nastepna neoficka ekpertka.
                • t1ffany Re: mąż i jego zagrywki 04.09.13, 14:22
                  Zaraz Ci żyłka pęknie z tej agresji.


                  > co ci daje pisanie takich madrosci tutaj?
                  > uczucie wspanialej ekspertki, za darmo.
                  > kosztem tych kobiet. powinny cie podliczyc.


                  Widzisz, tylko w tej konkretnej sprawie najbardziej bezbronnym podmiotem nie są ani niedojrzałe mamusie, ani przemocowi tatusiowie. Tu chodzi o dzieci.
                  Jeżeli społeczny odbiór (przykładowo) bicia kobiet będzie negatywny to tego bicia kobiet będzie mniej. Analogicznie, jeżeli niedojrzałe matki nie będą głaskane po głowie to być może w jakiejś perspektywie tego macierzyństwa będzie mniej.

                  > kobiety robia sobie dzieci z GIGANTYCZNEJ ILOSCI POWODOW.
                  > poza checia zdrowego kochania i wychowania.
                  > czemu tam cie nie ma? zeby do tego nie dopuscic?


                  Nie ma mnie na ulicy przy każdym złodzieju aby zapobiec kradzieży. Czy to znaczy że nie należy piętnować kradzieży jako złego zjawiska?

                  Dla mnie kobieta która trwa latami przy alkoholiku/przemocowcu (podstaw dowolny typ gnoja) i nie robi z tym nic, produkując dla oszukania sumienia bzdury w stylu "jestem z nim dla dobra dzieci" jest obrzydliwa. Po prostu. Można oczywiście dzielić włos na czworo i wałkować dlaczego ona jest taka (bo ciężkie dzieciństwo, bo wyuczona bezradność, bo kod kulturowy, bo zastraszona, bo tamto owamto) ale równie dobrze można wałkować dlaczego jej mąż jest gnojem - on też pewnie ma powody.
                  Jakie to ma znaczenie w kontekście piekła które serwują dzieciom? Żadnego, literalnie.

                  Dla mnie to jest wersja light "żony pedofila". Jeżeli decydujesz się na dzieci, to musisz posiadać minimum odpowiedzialności. Jeżeli bycie odpowiedzialną za los dzieci Cie przerasta i nie potrafisz w obliczu zagrożenia zebrać d*py w troki (bo ciężkie dzieciństwo, bo bezradność, bo owamto etc) to nie mnóż nieszczęścia i pozostań bezdzietna.
                  • heret-yczka Re: mąż i jego zagrywki 04.09.13, 17:39
                    t1ffany, z gory przepraszam za brak znakow diakrytycznych:-)

                    Z szacunkiem dla wszystkich bioracych udzial w tej dyskusji; zgadzam sie z Tiffany w kwestii bezmyslnego rodzenia dzieci. Zyjemy w czasach, w ktorych aby dostac przyzwoita prace trzeba przejsc przez sito testow psychometrycznych, aby moc prowadzic samochod trzeba zdac egzamin i tak by mozna bylo dlugo wyliczac.
                    Nie chce powtarzac tego co juz zostalo powiedziane i daleka jestem w osadzaniu autorki tego postu, niemniej jednak uwazam ze wiecej powinno sie robic w celu podniesienia spolecznej swiadomosci dotyczacej OGROMNEJ ODPOWIEDZIALNOSCI zwiazanej z posiadania dzieci!!!!
                    Rodzenie dzieci w moich oczach to najwiekszy akt egoizmu: koronny argument-nie pytamy dzieci o to czy maja ochote zmagac sie z trudami zycia czy nie aby potem i tak ( w przypadku ochrzczonych) spasc na samo dno piekiel...

                    Szczesliwie dla mnie i moich NIENARODZONYCH dzieci, dosc szybko doszlam do takich konkluzji w oparciu o obserwacje otaczajacego mnie swiata. Owszem sa fantastyczni rodzice wspaniale wychowujacy swoje dzieci i to w ich strone sie klaniam aby sie mnozyli ku uciesze calego spoleczenstwa:)
                    • t1ffany Re: mąż i jego zagrywki 04.09.13, 19:32
                      @heret-yczka
                      I chwała Ci za to że masz takie podejście. Nie wszyscy muszą mieć dzieci, nie wszyscy się do tego nadają. Podejście "urodzę i będę kochać moje dziecko nad życie a wszystko się jakoś ułoży" podczas gdy w głowie mamy bałagan a w życiu syf jest postawą tak egoistyczną że aż podłą.




    • triss_merigold6 Re: mąż i jego zagrywki 19.08.13, 21:17
      Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
      Boisz się samotności. Aha. No to nieś swój krzyż.
      Oczywiście, że dom jest na niego - jego działka. Ty możesz dochodzić zwrotu nakładów jakie poczyniłaś, pod warunkiem, że masz faktury i jesteś w stanie udokumentować swój wkład.
      Nie, cherie, pan nie jest po terapii alkoholowej. To kolejna głupota jaką pozwalasz sobie wmawiać.
      • koronka2012 Re: mąż i jego zagrywki 22.08.13, 19:11
        triss_merigold6 napisała:

        > Oczywiście, że dom jest na niego - jego działka. Ty możesz dochodzić zwrotu nak
        > ładów jakie poczyniłaś, pod warunkiem, że masz faktury i jesteś w stanie udokum
        > entować swój wkład.

        Nie musi koniecznie mieć faktur - są inne sposoby, np. wycena biegłego. No i nie musi dokumentować "swojego" wkładu, bo zakłada się, że wszystkie nakłady pochodzą z majatku wspólnego.
    • 71tosia Re: mąż i jego zagrywki 20.08.13, 11:41
      po pierwsze udaj sie po pomoc prawna. Nawet jak dzialka byla darowizna jego matki to dom powstal w czasie trwania zwiazku, wiec w jakies czesci nalezy do ciebie, to powinno byc brane pod uwage w czasie podzialu majatku w wypadku rozwodu. Alimenty na dziecko tez dostaniesz, maz moze w prawdzie ukrywac dochody ale ze ma jakis majatek to w pewnym momencie komornik moze mu go zajac na poczet alimentow. Maz nie moze cie ani dziecka ekmitowac z domu. Potrzebujesz skutecznej pomocy prawnej ale tez psychologicznej, moze na niebieskiej linii lub w osrodku interwencji kryzysowej doradza ci gdzie je uzyskac.
      No i na koniec, po prostu wystap o rozwod. nie dyskutuj z mezem na ten temat, nie dawaj mu szans by mogl 'zabezpieczyc' majatek i dalej gnebic cie psychicznie. Zadbaj o dokumenty, nagraj kilka awantur, wezwij policje przy intensywnej awanturze gdy maz jest pijany (niech ci zaloza niebieska karte) - to wszystko bedzie ci potrzebne przy rozwodzie.
    • narsen Re: mąż i jego zagrywki 20.08.13, 23:16
      Mój były mąż nie był alkoholikiem, był za to przemocowcem. Nie bił mnie, ale niszczył przedmioty, wrzeszczał bez powodu, wszystko go wkurzało. "Ku...wał" na prawo i lewo z byle powodu. Oczywiście cały czas zachowywał pozory. Wśród ludzi - inteligentny, czuły w domu był bestią. Kłamał bez przerwy, nie mogłam na nim polegać w żadnej kwestii. Może nie wyzywał, ale też mi mówił, że do niczego się nie nadaje, wyśmiewał skończone studia, obronionego magistra, nową pracę. Sam nie miał żadnej. Gdy wychodziliśmy z domu też się wiecznie wstydził za coś. Nie za mój wygląd, ale za to, że nasze dziecko źle się zachowuje, że ja za głośno mówię, że źle jestem ubrana, że "ludzie się gapią". Bzdura. To było tylko w jego głowie. Oczywiście mi oznajmił, że alimentów nie zobaczę. Od niego nie mam, mam z funduszu. A wiesz co jest najlepsze? Też się bałam samotności jak cholera. Sama z małym dzieckiem bez niczego. Ale nie mogłam go już po prostu znieść. Nie będę oszukiwać - płakałam jeszcze wiele razy za tym śmieciem, ale teraz jestem w nowym związku. Od już dość długiego czasu. Często łapię się na myślach - jak ja to mogłam znosić? Tyle czasu? Tyle lat? Mam w końcu normalnego faceta - jest spokojny, czuły, kochający, godny zaufania. Wychodząc z nim z domu nie czuję już strachu tylko podekscytowanie. Bo jest nam fajnie, normalnie. Spokojnie. Nikt mnie nie obraża, nie krytykuje, nie stopuje na każdym kroku. Mogę ufać tej drugiej osobie, wiem, że mnie nie okłamie. Dobrze się bawimy, spędzamy czas śmiejąc się jak dzieci niejednokrotnie. Nikt mi w domu nie "kurwuje", nie czuję strachu jak otwierają się drzwi. A co najlepsze nie dokucza mi to ciągłe kiedyś uczucie zawodu. Gorzkie i piekące zarazem. Matko jak gorzki jest smak zawodu na osobie, którą się kocha... Więc całym sercem proszę Cię - ratuj siebie. I dziecko. Znajdź w sobie siłę bo warto. Może za jakiś czas też będziesz wspominała tego gnoja tylko tak jak ja - z bezpiecznego dystansu. Zastanawiając się tylko nad tym po co tak długo przy nim trwałaś, skoro świat może być taki piękny BEZ niego.

      Serdecznie pozdrawiam.
      • paul_ina Re: mąż i jego zagrywki 22.08.13, 22:26
        Narsen, jak dobrze się czyta Twój post.
      • mamam2020 Re: mąż i jego zagrywki 26.08.13, 10:04
        Nersen - moja sytuacja była bardzo podobna do twojej. Miesiąc już nie mieszkamy razem, wyprowadziłam się i przymierzam się do złożenia pozwu rozwodowego. Nie trwałam w tym tak długo - bo około roku. Tyran wyszedł z niego jak urodziło się dziecko - wcześniej nie miał, aż tyle powodów do zdenerwowania i ja miałam czas żeby robić wszystko, żeby on się nie denerwował. Myślę, że powodem takiego zachowania jest to, że on pochodzi z rozbitej rodziny.
      • esencja08 Re: mąż i jego zagrywki 30.08.13, 22:15
        płakałam jeszcze wiele razy za tym śmieciem,

        Rozumiem, że mogłaś płakać z poczucia pustki, osamotnienia, bezradności czy bezsilności, ale żeby ZA NIM? Tego właśnie nie rozumiem w takich chorych układach....
        • narsen Re: mąż i jego zagrywki 01.09.13, 19:26
          Właśnie za nim. Piszę o tym co było powodem rozpadu związku. Jednak wcześniej a i w międzyczasie były świetne chwile i momenty. W końcu jakiś powód, dla którego wyszłam za niego za mąż był. Cieszę się, że udało mi się wyrwać z tego układu właśnie pomimo tego, że go kochałam. Bo kochałam. Tylko, że czasem miłość zdecydowanie nie wystarczy.
          • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 19:07
            narsen podziwiam Cię za odwagę, siłę, determinację, za to jak bardzo kochałaś życie i miałaś odwagę je ratować. Dzięki temu dziś możesz być siłą dla tych którzy mają jej zbyt mało.

            Ps. Wkurza mnie bardzo na tym forum jak niektóre mądrale skaczą sobie do gardeł. To też chyba pewien rodzaj przemocowców... Bo jak to inaczej wytłumaczyć gdy w wypowiedzi sensu brak.
        • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 19:01
          Kolejna która nie rozumie.. Złącz się z tamtymi mądralami na górze które tak debatowały o swoich mądrościach i nie zaśmiecaj wątku. Pozwól się wygadać tym które mają coś do powiedzenia, coś przeżyły a nie się seriali naoglądały i piszą fanaberie z nudów skacząc między fb, twiterem i klikając puste słowa z nadzieją że gdzieś znajdą akceptację swoich płytkich przemyśleń.
    • mamam2020 Re: mąż i jego zagrywki 26.08.13, 10:17
      Przede wszystkim potrzebna ci pomoc prawna. Jak mieszkasz w większym mieście to czasem organizowane są darowe porady prawne. Niestety za sprawy o podział majątku się płaci.
      a alimenty i tak będzie musiał płacić - niestety z tego co mi wiadomo nie są to duże kwoty.
      Masz jakąś pomoc rodziny?
    • mamam2020 Re: mąż i jego zagrywki 26.08.13, 10:18
    • tonik777 Re: mąż i jego zagrywki 03.09.13, 09:24
      Twoim problemem jest strach. Boisz się odejść, bo nie poradzisz sobie, bo włożyłaś pieniądze w dom i możesz ich nie odzyskać, a mąż to bezczelnie wykorzystuje. No to po kolei:
      1. Dlaczego masz sobie nie poradzić? Przecież pracujesz więc zarabiasz. Czyli masz jakieś środki finansowe. Nie masz żadnej rodziny (rodzice, rodzeństwo) ani znajomych, którzy by Ci pomogli?
      2. Czy pieniądze włożone w dom są wart poniżania do końca życia? Moim zdaniem to nie powinno mieć znaczenia dla decyzji czy odejść od męża czy nie. Przekalkulowałbym sobie jakby to było bez tych pieniędzy, ale nie odpuściłbym tego. Po rozstaniu walczyłbym o odzyskanie tych środków. Wiem, że to może być trudne i męczące, ale nie tylko dla Ciebie. Dla męża również.
      • angazetka Re: mąż i jego zagrywki 03.09.13, 09:50
        Moja babcia też włożyła pieniądze w dom i w związku z tym nie chciała słyszeć o rozwodzie z mężem pijakiem. A była samodzielną życiowo kobietą, pracującą na niezłym stanowisku. Efekt? Ich dzieci i wnuki są poranione psychicznie, a żal mają do obu stron tego chorego małżeństwa.
        • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 10.09.13, 10:03
          > Moja babcia też włożyła pieniądze w dom i w związku z tym nie chciała słyszeć o rozwodzie

          Patologia polskiej mentalności. Pieniądze ważniejsze od czyjegoś szczęśliwszego życia. Szlag mnie trafia gdy słyszę takie historie. Właśnie dlatego taką babcię powinno się puścić z torbami.
    • ppo Szukałaś bogatego, to masz za swoje! 03.09.13, 13:36
      Kto ma kasę, ten rządzi. Kobiety szukające księcia, który je będzie utrzymywał, szukają tak naprawdę PANA, któremu będą całkowicie podporządkowane. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
      • andalus Re: Szukałaś bogatego, to masz za swoje! 03.09.13, 14:43
        hmm, przypadkiem natrafiłam na ten post. Zdumiała mnie mało rzeczowa dyskusja między zwolennikami ( nazwę ich ) "widziały gały co brały" a tymi co w autorce widzą ofiarę.
        NIc nie jest czarno-białe, wiele osób nie wie o swoich "brakach" wynikających z życia np w rodzinie alkoholowej. Oni wiedzą, że było źle ale braków doświadcza się w życiu.
        Ponadto żadna terapia nie gwarantuje przepracowania problemu, bo to wychodzi w praniu.
        Sama przeszłam ciężkie chwile ze swoim alkoholikiem i przemocowcem. Wiem, że rozstanie wcale nie jest proste i mi zajęło sporo czasu ( 5 lat). w przypadku mojego męża, nie było podstaw aby sądzić, że to się tak może skończyć.
        Jednak dla autorki mam radę - możesz iść do Ala-non. Lecz ja tam nie otrzymałam pomocy.
        Konkretnej oczywiście. Korzystałam z pomocy Centrum Interwencji Kryzysowej ( prawnik i prsycholog), korzystałam z pomocy poradni dla współuzależnionych aby przepracować pewne rzeczy choćy np proces dochodzenia i realizacji decyzji.
        Pozew o rozwód w takim przypdaku to wypowiedzenie wojny, autorka musi być na nią przygotowana. Jeśli już oczywiście podejmie decyzję.Życzę jej z całego serca żeby była słuszna
    • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 03.09.13, 20:14
      Hej ponkaoponka. :) (fajny nick, swoją drogą :D)

      Przede wszystkim musisz sobie uświadomić, że jego zachowanie to nie Twoja wina.
      Jego alkoholizm to jest też jego problem, nie Twój. Nie usprawiedliwiaj go.

      Nie piszesz nic o własnej rodzinie. Masz gdzie zatrzymać się na jakiś czas?

      Dziecko Cię trzyma przy tym łobuzie bo uważasz, że dziecko ma przynajmniej pewny dach nad głową, prawda? Tymczasem może być jeszcze gorzej gdy np. zajdziesz w kolejną ciążę.
      Teraz jest dobry moment by zacząć myśleć o rozwodzie.

      Rozejrzyj sie w necie za infoliniami dla kobiet poszukujących pomocy lub porady prawnej albo lokalnymi punktami takiej pomocy gdzie możesz przyjść.
      Im więcej będziesz wiedziała o sprawach prawnych, tym pewniej będziesz się czuła (nic tak nie działa ogluszająco jak brak wiedzy na dany temat).

      Zanim zaczniesz działać, przypomnij sobie jaki był Twój mąż przed ślubem. Co przyrzekał na ślubie? Przypomnij mu, że sam też kiedyś przytyje, wyłysieje itp. Jak to mu nie da do myślenia, nie zastanawiaj się tylko zacznij działać...
      • l.i.l.a.b.a.j.ona PS. 03.09.13, 20:24
        Aa! I nie bój się ewentualnej samotności. Masz dziecko. Przy dziecku zapomnisz o strachu przed samotnością.

        Co do Ciebie to pamiętaj, że miłość zazwyczaj przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie...
    • wall-enrot Re: mąż i jego zagrywki 05.09.13, 10:46
      ten opis to jak jakaś komedia. Proponuję zamieścić też wypowiedź męża, bo jakoś mam przeczucie, że jest też druga strona medalu. I kobieto - ogarnij się ! dbanie o wygląd nie kończy sie wraz ze ślubem !
      • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 19:21
        wall-ernot słuchaj kolejna mądra osóbko o malutkim móżdżku. Nie mam już sił czytać wypowiedzi na Twoim poziomie emocjonalnym i intelektualnym. Nie jesteś tu od osądzania, weryfikowania czy opis nadaje się do półki z komediami czy dramatami. Po prostu zamilcz na wieki zamiast drapać się po tyłku jedną ręką a drugą wypisując takie niszczące czyjeś uczucia słowa. Nie masz pojęcia o życiu.
        Co do wagi człowieka. Jeśli się kogoś kocha... Chyba nie muszę kończyć. Rozejrzyj się tylko na ulicy. Mijasz pary gdzie jedno jest otyłe, inne na wózku, ktoś jeszcze łysy itp. Masz płytkie myślenie na temat związków. Kocha, szanuje się nie tylko za wygląd ale przede wszystkim za wnętrze. I przede wszystkim akceptacja czyjejś nie idealności. Nikt nie jest idealny. NIKT.
        • barbasia017 Re: mąż i jego zagrywki 12.09.13, 16:24
          Wall-enrot to facet. Autorka ma taki a nie inny nick, sama pisze, że mąż ją od loch wyzywa. Dagm spodziewałaś się czegoś innego po mężczyźnie? Kobieta ma nadwagę i wszystko jasne, można ją poniżać, wyzywać. Tylko te z wyglądem miss są godne szacunku, albo i nie, bo jak taka nie spojrzy na biedaka, to z pewnością poluje na dzianego.

          To, że ktoś nie jest ładny, to pestka, ale jak jest głupi, to dopiero dramat.
          • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 12.09.13, 16:30
            Nasz glob pustoszeje od ludzi wartościowych i wrażliwych a zapełnia się chłamem.. Dziś spotkać wartościowego człowieka to jak szukanie igły w stogu siana. Większość tylko ocenia, wyśmiewa... Żal..
    • maja2005 Samotność czy samodzielność? 05.09.13, 14:08
      Istnieje spora różnica w poczuciu bycia samotnym i samodzielnym. Przemoc domowa, uzależnienia powodują, że partnerzy zaczynają tracić poczucie własnej wartości (to powoduje np niekontrolowane tycie na skutek zmian w gospodarce hormonalnej lub znaczną utratę ciała). Takiej osobie wydaje się że jest bezradna na wszystkich polach, że nie będzie w stanie zaspokoić sama swoich potrzeb, że sobie nie poradzi jako samotna osoba. Kiedy staje przed faktem trudności związanych z samodzielnością, często zamiast szukać rozwiązania, natychmiast się poddaje.

      Ale to jest tylko subiektywne myślenie i nie ma nic wspólnego z prawdą. Trzeba walić się po głowie, wmawiać sobie, że to proste i dawać sobie prawo do zaspokojenia swojej potrzeby, nawet kosztem innych. Zdrowy egoizm jeszcze nikogo nie zabił, chora empatia zabiła wiele osób.
      • ligia-1 Re: Samotność czy samodzielność? 07.09.13, 23:17
        i ja jestem w podobnej sytuacji. Mój mąż moze nie pije ale wyzywa mnie i poniza przy kazdej okazji. Mamy dwójkę dzieci, najwspanialszych na świcie istotek. Podjęłam decyzję o rozstaniu, w wyniku czego mój mąz zabrał z konta wszystkie oszczędności i kupił sobie mieszkanie. To były de facto jego pieniądze, bo on dostał darowiznę od swojej babki która włożyliśmy w mieszkanie w którym obecnie mieszkamy. musiałam podpisywać papiery ze te nowe mieszkanie jest kupione z darowizny i że nie roszczę do niego żadnych praw mimo że nasze oszczędności w 50% pochodziły z moich zarobków/ zasiłku macierzyńskiego. Zostałam bez żadnych oszczędności. Jestem od 2,5 roku w domu z dziećmi i bardzo martwię sie o powrót do pracy, bo mogę nie mieć gdzie wracać. Mimo ze mieszkam w warszawie nie ma szału w nowych ofertach pracy w moim zawodzie. Do tego dochodzi fakt ze nie mam rodziny na która mogę liczyć, tylko jedna przyjaciółkę która czas wolny woli spędzać z nowo poznaną grupą wolontariacką. Maz sie jeszcze nie wyprowadził bo po pierwsze kupił mieszkanie w stanie deweloperskim i nie ma za co narazie go wykończyć, poza tym nie stac nas na rozwod w zwiazku z kupnem drugiego mieszkania. zastanawiam sie co gorsze klepac biede czy byc całe zycie popychadłem. Historia naszego małżenstwa jest długa, szkoda by wypisywac tu wszystko, powiem tylko ze wczesniej juz byly sygnały ze nie bede przy nim szczęsliwa i że on nie sprawdzi sie jako mąż i ojciec ale mimo wszystko slepo jak ta cma leciałam do niego, myslałam że miłosc wszystko pokona. A tu dupa...takie gadanie"widziały gały co brały" jest głupie, bo w niczym nie pomaga, osoby które popełniły w zyciu błąd są tego świadome. i co?teraz będziecie je krzyzowac na forum? ja kiedys tez jednoznacznie wygłaszałam takie teorie, ale zmieniłam swoje podejscie, bo jestesmy tacy na ile nas sprawdzono. Jak nie miałam dzieci nie miałam pojecia jakie to wyzwanie, tak samo dopóki nie zostałam meżatka będąca prawie 3 lata w domu z dziećmi( gdzie zawsze byłam aktywna zaowdowo) - nie wiedziałąm co będzie dla mnie wazne i jakie będe miała problemy z samotnością. Poza tym wiele cech wychodzi dopiero po slubie, urodzeniu sie dzieci. często wtedy mąz który robi w tym czasie kariere jak my zajmujemy sie dziecmi widzi jak bardzo jestesmy bezbronne i często tez zależne od niego, jego kasy i dopiero wychodzi szydło z worka. Sądząc po małym gronie moich znajomych nie urodziłam sie psychologioem, zawsze naiwnie podchodziłam do ludzi wierząc że nikt w gratisie nie ma zamiaru mnie skrzywdzić,. dzis wiem ze to błędne podejscie ale musiałam sie wiele razy sparzyc zeby to zrozumiec. Dlatego prosze was, nie osądzajcie nikogo, że popełnił jakiekolwiek błędy w zyciu i nie doradzajcie jednoznacznie ze założycielka wątku ma odejsc od męża bo jak zacznie brakowac jej na czynsz to pewnie żadna/ żaden z was- doradzających odejście od męża się nie dołoży. Nie mówie ze nie ma odchodzić, jesli ma takie możliwosci, wiem tylko że niestety dzis kasa jest podstawa bytu i nikt nie ogląda sie na samotne matki, wystarczy spojrzec na domy samotnych matek - jeden zagrzybiały prysznic na 50 osób.
        • andalus Re: Samotność czy samodzielność? 08.09.13, 08:19
          Po pierwsze nie uważam za zasadne uznawanie twierdzenia "widziały gały co brały". Zakłada,że człowiek w związku się nie zmienia. Że wychodzimy za mąż za kompletenie ukształtowanego człowieka a naszą winą jest, że nie odkryłyśmy jakiś tam jego wad. Jest to oczywista bzdura, bo zmienia nas wszystko łącznie ( lub zwłaszcza) dzieci, które pojawiają się na świecie.
          Mogę cię pocieszyć, że nawet jeśli zarabiasz więcej od męża decyzja o rozstaniu też może być trudna.
          W twoim przypadku mąż będzie płacił alimenty, to zawsze jakaś pomoc. W moim alimenty na dzieci to jakieś grosze starczające na sieciówkę. Niestety decydując się na rozwód musimy liczyć tylko na siebie. Masz czas szukaj, pracy. Nie oglądaj się na przyjaciółki. Wiem, że szału nie ma ale pomyśl, że masz znacznie większą motywację niż inni.Determinację, która jest twoim atutem. Mogę sporo na ten temat powiedzieć, bo tylko dzięki niej jestem w tym miejscu spokojna i z dziećmi.
        • ameliawaw Re: Samotność czy samodzielność? 10.09.13, 03:14
          Zgadzam się z liggią, jest ciężko samej z dziećmi. Odeszłam od podobnego partnera 3,5 roku temu. Zwolnili mnie z pracy po wychowawczym, znalazłam druga (gorzej płatną) na zastępstwo, też się skończyła. Teraz potwierdziła się diagnoza u mojego dziecka,że ma autyzm atypowy i co mam robić ? pracy nie mogę nawet szukać, bo dziecko może być 5 h w przedszkolu, przedszkola państwowego ani integr. nie mam, bo nie miejsc i on nie da rady, bo jest agresywny. Na rodziców i rodzinę nie mogę liczyć, bo mnie winią za wszystko (tzn że związałam się z psychopatą i mam takie dziecko). Nie daję rady sama z dzieckiem, Nic tylko się powiesić. mam 40+
          • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 10.09.13, 10:30
            Najpierw wyganiają jak najszybciej do ślubu (bo przecież 27-letnia panna w Polsce to już stara panna), a potem odwracają się i chrzanią głupoty chociaż wypadałoby pomóc.
    • mamaania83 Re: mąż i jego zagrywki 09.09.13, 13:26
      Ja mialam meza, ktory mnie ponizal i wyzywal. Teraz mam drugiego meza - kochanego i cudownego :) Za dwa miesiace bedziemy miec dzidziusia :) Z pierwszego malzenstwa mam trzyletniego synka, odebralam jego ojcu prawa rodzcielskie, bo zostawil mnie w ciazy i nigdy malego nie widzial. Synek mowi tato do mojego drugiego meza. Jestem wreszcie szczesliwa.
      • ligia-1 Re: mąż i jego zagrywki 09.09.13, 23:24
        mamaania83- mam nadzieje ze i ja kogoś poznam, póki co nie mam jak i gdzie kogoś poznać bo tylko w pieluchach siedzę i nie ma szans wyjść gdziekolwiek samej do kina czy na imprezę. Poza tym jakoś nie wydaje mi sie ze jest wiele chętnych osób do związku z rozwódką z dwójką małych dzieci. Gdzie Ty poznałaś swojego drugiego męża?
        • mamaania83 Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 19:32
          Hej. Wiesz co... w pracy, na uczelni, ale dobrym pomyslem sa portale internetowe. Tez myslalam tak jak Ty, ale dziecko nie dosc,ze nie jest przeszkoda, to skutecznie eliminuje wszystkich amatorow latwej rozrywki z naszego zycia. Mnie moj synek pare razy uchronil przed takimi mezczyznami :-)
        • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 19:33
          ligia-1 uszy do góry! Jak to nikogo nie poznasz? Ka swojego męża poznałam przez internet-portal randkowy, moja kuzynka, koleżanka, bratowa również! :) Nie piszę tego jako ściema wyssana z palca tylko szczerze. Są takie strony jak chociażby badoo, edarling itp. Poszukaj! :) W dzisiejszych czasach ciężko poznać kogoś w realu bo żyjemy w takim tempie.. Ludzie stali się nieufni, zamknięci w sobie, nie mający odwagi zagadać. Poznasz kogoś z czasem. Nawet nie wiesz ilu facetów szuka swojej połówki na całe życie. Powodzenia. Ps. No i oczywiście trzeba być też ostrożnym w tym poznawaniu bo wiadomo różni są też ludzie nie koniecznie ze szczerymi intencjami ale wierzę że mając oczy szeroko otwarte uda Ci się to co zamierzasz :)
    • brak.slow Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 11:30
      idź na forum "rozwód i co dalej"
      tam Ci doradzą w kwestiach finansowych. zapewne nie zatrzymalas zadnych kwitów odnosnie wydatków na dom. twój mąż jest bardzo sprytny, bo ty dawalas kase a on placił, bardzo to dobrze rozegral na swoją korzyść - on ma dowody ze placil.
      trzeba moja droga myslec. prawdziwa milosc zdarza sie rzadko. tu masz wyrachowany układ.
    • dagm-a88 Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 12:26
      Bardzo zainteresowałaś forumowiczów swoim wątkiem. Może się powtarzam i nie oświecę Cię nowym rozwiązaniem ale przede wszystkim żeby mieć siłę zmienić cokolwiek powinnaś zacząć od siebie, od swojego nastawienia, od zebrania sił, uświadomienia sobie że nie jesteś bezbronna. W tym celu koniecznie wybierz się na terapię all-anone. To nie żaden wstyd. To dowodzi faktom, że szukasz pomocy, że walczysz, że chcesz zmienić swoje życie. Wybierz się też do prawnika, który czarno na białym określi Twoje prawa co do majątku, alimentów itp. Po trzecie uświadom sobie jedno, że alkoholizm to choroba. Alkoholikiem zostaje się na całe życie i trzeba nauczyć się żyć z kimś takim. Poczytaj o tym jak zachowuje się alkoholik. W którejś z wypowiedzi przeczytałam, że nawet gdybyś miała figurę modelki on i tak będzie Cię poniżał szukając innego tzw. haczyka. Po prostu to jest jego cel, obezwładnić ofiarę by była mu poddana, posłuszna itd.. Sama jestem DDA i wiem jak wygląda sprawa od podszewki. Od kiedy wyprowadziłam się z domu nabrałam poczucia własnej wartości, postanowiłam zmienić swoje nastawienie, zaczęłam szukać pomocy. Moje życie się zmieniło, choć nadal pracuję nad sobą pracuję. I jeszcze jedno okazuj swojemu dziecku miłość, ono widzi co się dzieje i na pewno też czuje się zagubione. Bądź silna dla samej siebie i dla niego. Nie zmienisz wszystkiego w tydzień, miesiąc.. Zacznij od swojego nastawienia, koniecznie idź na terapię, naprawdę to pomaga. Może wybierz terapię indywidualną niż grupową, będziesz mogła swobodnie wygadać się, wypłakać terapeutce. Uwierz w siebie. Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło. :)
    • szczesliwydaleko Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 14:39
      Wejdz na bloga www.mojedwieglowy.blogspot.com moze pomoze. Wsparcie znajdziesz tez na www.uciekamydoprzodu.blog.pl Probuj. Trzymam kciuki I serdecznie Cie pozdrawiam.
    • fasolala Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 15:44
      Witaj,
      napisałaś, że dziecko Cię przy nim trzyma.

      To ja się wypowiem z perspektywy takiego dziecko. Dziecka, które 19 lat przemieszkało pod jednym dachem z alkoholikiem (ojciec ograniczał się do przemocy psychicznej i ekonomicznej, nie odważył się podnieść ręki) i matką, która siły nabrała dopiero po tym jak ja się wyniosłam do innego miasta. Po prostu znalazła prace w innym mieście, na weekendy jeszcze jeździła do domu, potem bez słowa przestała.

      Wybacz, ale smiać mi sie chce z takich wypowiedzi: "jestem z nim ze względu na dziecko" czy powtarzane w pewnych kręgach "kobieta mająca dzieci z alkoholikiem powinna przy nim trwać", "rodzice krzywdzą dzieci swoim rozwodem".
      KŁAMSTWA! Całe życie marzyłam, żeby rodzice się w końcu rozwiedli, żeby uwolnić się od tej patologii. Od koszmarnych warunków życia, bo kasa była wyłącznie na potrzeby ojca. Od poniżania mnie i wyzywania, od wyśmiewania. Każdy moja potyczka była wyśmiewana, powodowała zadowolenie, każdy mój sukces był deptany i powodował niesmak. Czy ty chcesz, żeby Twoje dziecko miało takie życie?

      Dzieciaka rozwód nie zniszczy psychicznie, zrobi to Twój mąż.
      Ja sobie moje zniszczenia uświadamiam dopiero teraz, po paru latach. Całe szczęście byłam silnym dzieciakiem, o tym jak bardzo ojciec mnie nienawidzi przekonałam się kiedy osobiście pozwałam go o alimenty. Moje zniszczenia nie są tak poważne. Ale nie wiesz, jak zareaguje Twoje dziecko.

      Nie męcz się, zabieraj dzieciaka i zrób wszystko, żeby jak najszybciej uwolnić się od tej patologii. Dziecko będzie ci wdzięczne bardziej niż myślisz.
    • madziam05 Re: mąż i jego zagrywki 10.09.13, 18:06
      więcej wiary w siebie... Kochana dasz radę.. tylko sama musisz w to uwierzyć.. ja odeszłam po dwóch latach ciągłego upokarzania, wysłuchiwania jaka to jestem beznadziejna.. oczywiście, że groził że się powiesi jak to zrobię, jak mi uprzykrzy życie, że nie dam sobie rady sama , z ogromnym kredytem, że nie dam rady spłacać go sama bez niego,bo jestem nic nie warta .. i co i daje sobie radę świetnie sama, nawet z tym kredytem.. jest ciężko, wiadomo ale spokój psychiczny rekompensuje mi wszystko.. trzymam w kciuki..
    • filetta Re: mąż i jego zagrywki 13.09.13, 18:24
      Żyjesz z alkoholikiem. To czy pije "dużo" czy "raz w tygodniu" - żadna różnica. Jest chory i tyle. Wcale nie jest po terapii. Gdyby terapia była skuteczna, nie tykałby alkoholu. Al-Anon to jest jakieś rozwiązanie, jeśli do końca zycia chcesz być z alkoholikiem, który raczej nigdy cię nie przytuli, ani Ci w niczym nie pomoże. On nie radzi sobie sam ze sobą, więc jakby mógł zajmować się rodziną. Jeśli dasz radę ciągnąć wszystko sama, znosić "razy" od niego i jednocześnie się nim zajmować, wychodzić ze współuzależnienia, pilnować majątku i finansów, chronić dziecko, to proszę bardzo. Ale nie liczyłabym na jakąkolwiek wdzięczność z jego strony. Może kiedyś to usłyszysz, a może nie. Bardzo możliwe, że usłyszysz pretensje od swojego dziecka, gdy już dorośnie. Gdy będzie musiało radzić sobie z problemami, które tobie i kochanemu tatusiowi będzie zawdzięczało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka