mojerobaczki
29.09.13, 14:28
Jestesmy malzenstwem od 10 lat.
4 lata temu mielismy kryzys ja sie wyprowadzilam do znajomych, po 5 miesiacach zeszlismy sie.
Urodzila sie corka..... czasu mielismy dla siebie co raz mniej...:( ale rozmzwialismy, przytulalismy sie dbalam o niego....
Od 2 miesiecy czulam ze cos jest nie tak w jego zachowaniu jest gdzies daleko nie interesuje go dom.....
2 tygodnie temu przyznal sie, pojawil sie ona kolezanka z pracy.
Przezylam wielki szok, zal, smutek,bol....
Nie potrafil wybrac miedzy mna a nia.Nie wiedzial co wybrac chcial byc zemna i z nia...
Ale rozmawialismy duzo niestety u mnie sie pojawila nerwica, serce bardzo dawalo znac o sobie.... kilka razy wyladowalam w szpitalu i chyba sie wystraczyl ze sytuacja wymknela sie za daleko.
Usiadl sobie na tylku, powiedzial ze potrzebuje czasu, nie wie co do mnie czuje ale wie ze moze byc jeszcze dobrze tylko potrzebny jest czas zeby wszystko poukladac ze na chwile obecna sa najwazniejsze dzieci. Caly czas stara sie mnie wspierac podniesc na duchu....
zdraza sie coraz wiecej sytuacji ze wraca swoim zachowaniem do takiego jaki byl usmiecha sie zartuje,dyskutuje na rozne tematy zemna rozsmiesza...ale widze tez ze czasami jest gdzies daleko myslami co mnie bardzo boli.....
I nie wiem co zrobic... moge mu dac czas mimo ze popadam w depresje.....
Czy mam mu dac odejsc do niej? tylko mogl to zrobic wiec chyba sam nie chcial do konca skoro zostal....
Dobre dusze doradzcie mi cos..... bo