Dodaj do ulubionych

Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy!

27.11.13, 13:18
Dzień dobry, postanowiłam napisać tutaj ponieważ mam poważny problem rodzinny a ze wstydu nie mogę o tym porozmawiać z przyjaciółmi.
Mam 35 lat, od 12 jestem mężatką, mamy 2 córeczki. Jesteśmy z mężem szczęśliwi, kochamy się i jest nam razem dobrze.
Z pozostałej rodziny mam tylko mamę i babcię oraz siostrę mamy. Problem, który jest w naszej rodzinie to narastający od lat konflikt, a właściwie dużo różnych konfliktów w których wspólnym ogniwem jest moja mama. Od lat było zawsze tak, że była na wojennej ścieżce z jakimś członkiem rodziny lub znajomymi. Zawsze była osobą, która miała bardzo duże wymagania wobec otoczenia i bardzo wygórowane mniemanie o własnej osobie. Uwielbia wszystko kontrolować i mówić każdemu co i jak robić, uważa że ma prawo każdego oceniać gdyż jest lepsza niż reszta otaczających ją ludzi. Na pozór jest bardzo kulturalną i delikatną osobą ( sama o sobie mówi per „dama” ) ale od zawsze w napadach złości leciały talerze/epitety/wyzwiska. Obiekt agresji był mieszany z błotem i czuł się jak śmieć. Nawet jak nie było jawnej awantury to swoją skrzywioną miną i roztaczaną wokół siebie atmosferą dosłownie mroziła otoczenie. Od dzieciństwa pamiętam uczucie ścisku w żołądku przy okazji świąt lub uroczystości jak mama miała zważoną minę. To się wcześniej czy później zawsze kończyło awanturą.
Aktualnie mama jest po rozwodzie z drugim mężem, który ją oszukał i zostawił w ciężkiej sytuacji życiowej ( w zimie na wsi w domu, odśnieżania, palenie , chora na raka babcia).
Mama po zostawieniu przez męża stała się nie do zniesienia. Dodatkowo ubolewała że będzie musiała sprzedać dom, gdyż go nie utrzyma i wszystko przepadnie, a to posiadłość od lat w rodzinie, zbudowana na miejscu starego domu, po dziadku i tak szkoda będzie to stracić i w ogóle.
Zaproponowałam jej, że możemy się zamienić na „lokale”. My mieszkamy w mieście, w sumie tylko 7 km od jej wsi. Mamy nowe luksusowe wielkie mieszkanie. Zgodziła się i wiosną odbyła się przeprowadzka w naprawdę dobre dla niej warunki. Przenieśliśmy wszystko, wszystkie meble, oświetlenie, dywany, nawet karnisze i klamki żeby tylko wszystko pasowało i było jak najlepiej.
My ponieśliśmy duże wydatki, doinwestowaliśmy trochę dom, zapłaciliśmy za przeprowadzkę, wszelkie małe remonty, przeróbki, dostosowania w obu miejscach, malowanie w domu itp. Pokrywamy oczywiście wszystkie koszty utrzymania domu a także mieszkania, czynsz + media. Pomagamy mamie w ten sposób.Nigdy nie potrafiła tego docenić, przyjeżdżała ciągle do nas, dosłownie osaczała. Wytykała co źle robimy, potrafiła biegać po domu i po swojemu otwierać okna, lub ustawiać żaluzje, nie liczyła się z nami kompletnie i jak jej zwróciłam uwagę, to usłyszałam że ona nie musi się przejmować bo jest u siebie. Ciągle też podkreślała, jaki piękny jest ten dom, otoczenie, jak to ona odżywa tutaj. Jaki to spotkał nas luksus i hojne potraktowanie z jej strony. Jednocześnie cały narzeka na brak pieniędzy. Ja przed przeprowadzką czując co może się dziać pytałam wiele razy czy jest zdecydowana i świadoma co robi.
Pomimo że wcześniej ustalone było, że będzie mogła zawsze przyjechać, to jednak w naszym odczuciu nadużywała tego i to świadomie.
W sierpniu była awantura bo ja stanęłam w obronie chorej i starej babci, którą mama po prostu pomiata od lat. W odpowiedzi oczywiście ślepa furia, masa epitetów pod moim adresem, babci , mój mąż który się nawinął i stanął po mojej stronie usłyszał że jest chamem i prostakiem, że nasza rodzina to dla niego za wysokie progi. Jego matkę nazwała wielką krową i prostaczką ( teściowa pilnuje naszej 2 letniej córeczki i przebywa u nas codziennie od rana do popołudnia a mama jej nie znosi ).Po tym wszystkim napisałam jej list, że chcę się przenieść z powrotem do siebie, skoro ona nie potrafi zaakceptować faktu że mieszkamy w jej domu, że moja teściowa się tam „panoszy” oraz poprosiłam aby w końcu spełniła prośby moje i babci od lat i poszła do lekarza, bo naszym zdaniem coś jest nie tak z jej nerwami. Zrobiła to i na drugie spotkanie z psychiatrą zaprosiła także mnie. Tam dała popis swoich manipulacji i gierek tak że nawet lekarza wyprowadziła z równowagi i powiedział on ,że chociaż jest zdrowa psychicznie to ma taki charakter, że jest złym duchem rodziny a mnie że mam się odciąć od niej bo inaczej rozwali moją własną rodzinę. Ja byłam także wcześniej sama u innego lekarza i po mojej relacji stwierdził on, że to nie wygląda na chorobę psychiczną ale na zaburzenia osobowości w kierunku psychopatii i że moim ratunkiem jest wrócić do siebie i ograniczyć kontakty do minimum.
Ostatnio mój mąż już nie wytrzymał napięcia i po kolejnej porcji przytyków, w tym narzekania na nasze dzieci , wybuchł i wykrzyczał kilka słów prawdy ale bez żadnego obrażania. Ona kazała mu wyjść z jej domu oraz powiedziała że została zbrukana tym zachowaniem i zaraz wezwie policję, nazwała go chamem i prostakiem. Zawsze tweirdziła że jest nie dość dobry dla mnie, szydziła, krytkowała otwarcie. Jesteśmy już naprawdę wyczerpani, nie u siebie,nie mamy spokoju.Jesteśmy pewni że wiosną mama stwierdzi, że chce wrócić do domu bo ona uwielbia życie na wsi. Ostatnio wpadła na pomysł żeby rozbudować dom i żeby mieszkała z nami, na razie odpuściła ale zapowiedziała, że na wiosnę wrócimy do tematu. Ona tak moim zdaniem kluczy i krąży i robi wszystko aby nam ten obecny stan obrzydzić, chociaż to my chcieliśmy uratować rodzinny dorobek przed sprzedażą i postawiliśmy na głowie wszystko. To wszystko jednak byłoby do przyzwyczajenia gdyby nie fakt, że cały czas „wisi” nad nami groźba że to wszystko i tak na marne bo mamie odwidzi. Po przeprowadzce powiedziała nam, że nie ma pieniędzy a gdyby sprzedała dom to miałaby masę na koncie, to my powinniśmy jej to w jakiś sposób wynagrodzić. Oczekuje od nas dużej kwoty 100 tys rekompensaty.
Jesteśmy zdecydowani na powrót do siebie, mąż nie chce być nadal narażony na wypraszanie z domu, obelgi itd. Ja od niego nie mogę i nie chcę wymagać dalszego znoszenia upokorzeń. Tym bardziej że mama buntuje nasze dziecko przeciwko teściowej, krytykuje ją itd.
Mój dylemat polega na tym, że najbardziej chciałabym już być u nas z powrotem ale boję się zostawić mamę na zimę tam samą z tym całym majdanem. Babcia dodatkowo też szantażuje mnie emocjonalnie ,że to będzie okrucieństwo.
Jestem naprawdę jak w potrzasku, nie wiem jak powinnam postąpić. Zbliżają się święta i nie wyobrażam sobie usiąść przy stole w takim składzie. Najchętniej bym uciekła na koniec świata od tych problemów, ale oczywiście tak się nie da. Muszę stawić czoła sytuacji i nie wiem czy jeszcze jest szansa na rozwikłanie tych wszystkich konfliktów narastających w rodzinie od lat.
Psychiatra proponował mnie i mamie terapię w tym celu ale odrzuciła propozycję, mówiąc że damy radę same a ponadto złożyła skargę na lekarza, że cham i potraktował ją skandalicznie.
Znikąd pomocy. Co robić ?
Obserwuj wątek
    • krokodil123 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 13:49
      "Mój dylemat polega na tym, że najbardziej chciałabym już być u nas z powrotem ale boję się zostawić mamę na zimę tam samą z tym całym majdanem. Babcia dodatkowo też szantażuje mnie emocjonalnie ,że to będzie okrucieństwo. "

      A przepraszam jaki jest ten "majdan" który jest tak straszny? I gdzie jest okrucieństwo?

      • mamamilenki78 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 13:55
        Chodzi o to że to dom na wsi, trochę na uboczu. Nieprzyjemnie tam samemu mieszkać. Trzeba odśnieżać kawał podwórka, mama nie ma pieniędzy na olej do pieca więc grzałaby kominkiem, czyli musi kupić drzewo i je nosić i w tym kominku palić. Już to przerabiała zeszłej zimy, jak mąż ją tam samą zostawił. Do tego ze swojej emerytury nie ma szans się utrzymać w tym domu, z opłatami itd.Przez jakiś czas może dobierać z oszczędności ale ma już tego niewiele i szybko "przeje". Ja i tak zawsze już będę złą córką, która ją na zmarnowanie zostawiła samą w zimie itd....
        • krokodil123 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 14:06
          No trudno, chyba jak mama nie pracuję i cały dzień siedzi w domu to znajdzie czas odśnieżyć podjazd, jak i się nie chce może sobie tylko półmetrową ścieżkę odśnieżyć-całe nie jest wymagane.
          A to drewno......to na godzinę po jednym kawałkiem niech wnosi do domu żeby się nie zmęczyć.

          Ile lat ma twoja matka? Sama pisałaś że jest zdrowa-to wszystko jest szantaż emocjonalny.
          • krokodil123 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 14:08
            I jak za duży dom i nie da redę -zawsze można sprzedać....a że scheda po rodziny to nie można mieć ciastko i zjeść ciastka. Albo cię na coś stać albo nie.
        • molly_wither Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 18:17
          No to chyba jedynym wyjsciem jest sprzedaz domu i kupno malego mieszkania dla mamy? A jezeli wam sie podoba zyciae na wsi i ten dom to kupcie go od mamy? Czyz nie?:)

          mamamilenki78 napisała:

          > Chodzi o to że to dom na wsi, trochę na uboczu. Nieprzyjemnie tam samemu mieszk
          > ać. Trzeba odśnieżać kawał podwórka, mama nie ma pieniędzy na olej do pieca wię
          > c grzałaby kominkiem, czyli musi kupić drzewo i je nosić i w tym kominku palić.
          > Już to przerabiała zeszłej zimy, jak mąż ją tam samą zostawił. Do tego ze swoj
          > ej emerytury nie ma szans się utrzymać w tym domu, z opłatami itd.Przez jakiś
          > czas może dobierać z oszczędności ale ma już tego niewiele i szybko "przeje". J
          > a i tak zawsze już będę złą córką, która ją na zmarnowanie zostawiła samą w zim
          > ie itd....
    • makaf Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 14:31
      Z taka osoba jak twoja matka wszystko zalatwia się na piśmie i przez notariusza. Głupotą z twojej strony było zamienić się na mieszkania bez "papiera" na to i na nakłady jakie poczyniliście. Przedstaw matce wyliczenia.
      Wróćcie do siebie, poróbcie zdjęcia domu i tego co w niego zainwestowaliście by miec dowody gdyby matka chciała sie nadal na was wyzywać i mścić za brak uległości.
      I wróccie do swojego mieszkania szybko - zanim je zniszczy, zadłuży lub zagnieździ się w nim na tyle, że bedziecie musieli ją z policja wypraszać.
      Chyba, że matka oficjalnie przepisze wam dom, doplaci za nakłady a wy w zamian darujecie jej swoje mieszkanie. Wszystko u notariusza z dokładnym wypunktowaniem co do końca roszczeń.

      I zrób wreszcie to, co psychiatrzy ci radzą. ODETNIJ SIĘ I NIE DAWAJ SIĘ MANIPULOWAĆ.
      Nie masz obowiązku ulegać szantazom.
      Ba! masz obowiązek zadbać o swoja rodzinę - tj męża, ewentualne dzieci.
      Bo za chwilę stracisz męża.

      Wybierz, czy chcesz resztę zycia być podporzadkowana matce czy może jestes jednak osoba dorosłą i potrafisz jej powiedzieć "nie".
      Nie musisz wcale z nią spędzać świąt.
      Nie musisz zamartwiac się że dom jest na uboczu. Zawsze tam był. A matka może go sprzedać i kupić sobie wygodne mieszkanie. Jest dorosła i robi co chce. Może dać parę złotych bezrobotnemu sąsiadowi ze wsi ktory codziennie jej odśieży i zrobi zakupy. Ale jako że jest osoba sprawną, to zwyczajnie z nudów jest w stanie cały dom sama ogarnąć majac czas do dyspozycji.

      Nie jestes jej niewolnicą. Choć cały czas jesteś jak marionetka na jej uwięzi.
      Sama chodź na terapię żeby wreszcie odciąć od niej pępowinę, umieć jej postawic granice.
      Bo albo jestes osobą dorosłą, asertywną, albo ciagle tym sterroryzowanym przez matkę małym dzieckiem ślepo jej posłusznym.

      Babcię zgłosić do tamtejszej opieki społecznej, hospicyjnej. Niech ktos z zewnątrz przynajmniej raz w tygodniu jej dogląda.
    • anoresk Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 14:39
      Mamomilenki
      Przeczytaj raz jeszcze co sama napisałaś. I jeszcze raz i jeszcze raz.Wstaw zamiast swojego imienia jakieś obce. I jak ta historia teraz wygląda ?
      Twoja matka zachowuje się względem ciebie jak obca osoba - jest nie tylko chamska , niegrzeczna i upierdliwa , jest także roszczeniowa i chce oszukać własne dziecko = CIEBIE - finansowo.
      Spójrz - matka przeprowadziła się do waszego mieszkania , które WY OPŁACACIE , natomiast wy ponosicie nie tylko koszty jej utrzymania ale także wasze koszty mieszkania w domu na wsi są większe i na dodatek REMONTUJECIE nie swoją własność. Dodatkowo matka oczekuje rekompensaty , która tylko i wyłącznie byłaby logiczną , gdyby zmiana własności odbyła się notarialnie a i wtedy należałoby wycenić obydwie nieruchomości i oddać matce różnicę.
      Matka manipuluje TOBĄ a ty się dajesz wrabiać kosztem własnego męża i dziecka. Naprawdę polecam tobie terapię , bo jesteś współuzależniona od matko chorych jazd i dajesz się niszczyć. MAsz 35 lat i musisz być odpowiedzialna za siebie i swoją rodzinę i zapewniam cię - jeśli pozwolisz , twoja matka zniszczy wszystko wokół ciebie i zostaniesz sama z nią , pomiatana i złamana.
      Ona cię nie KOCHA i nigdy nie będzie twoją matką , taka jakbyś chciała.
      Przeprowadżcie się do siebie i zakręćcie kurek z kasą - niech matka sprzeda dom , skoro nie może go utrzymać.Ogranicz do minimum kontakty i idż na terapię. Jeśli się wzmocnisz , możesz spróbować ułożyć kontakty z matką ale na SWOICH warunkach. Chociaż z góry uprzedzam - twoja matka nigdy się nie zmieni i zawsze będzie próbować sprowadzić cię do parteru.
      • paris-texas-warsaw Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 15:36
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,14890441,Pustelnik_Wiktor_od_10_lat_mieszka_samotnie_w_syberyjskim.html?i=3
        Wklejam Ci link, żebyś się nie martwiła. Naprawdę, nawet bez oleju w piecu można przeżyć, w kożuchu, w trzech swetrach, w co tam człowiek się okuta:) Kamiński z 12-letnim Melą bez nogi doszli na biegun i nadal żyją, Amundsen też coś takiego zrobił ze sto lat wcześniej. Nie martw się, wracaj do swojego przytulnego mieszkanka. Ja na Twoim miejscu nawet chwili bym się nie zastanawiała i tylko modliła o zimę stulecia, żeby baba się rozumu nauczyła:)

        Wg mnie Wasz główny błąd to była wymiana tych klamek, bo tacy ludzie wymagają pokoi bez klamek;)
        • paris-texas-warsaw Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 16:12
          Pod choinkę możesz mamie kupić książeczkę z bajką o złotej rybce, która też w końcu się wypisała ze spełniania życzeń chciwej baby:))))
        • zuzi.1 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 18:30
          Paris napisała:"Wg mnie Wasz główny błąd to była wymiana tych klamek, bo tacy ludzie wymagają pokoi bez klamek;)"

          Zgadzam się w 100%.
    • t1ffany Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 17:00
      Zaraz przyjdzie Molly i zakrzyknie: a kim wy jesteście żeby oceniać matkę? Matka dała geny więc należy jej się opieka. Po czym uśmiechnie się w duchu do siebie kontemplując własną wyższość moralną nad S. i resztą zepsutego świata ;)

      W pierwszej chwili chciałam coś napisać o stawianiu granic ale... czy osobę o takim rysie osobowości można zmienić? Czegokolwiek nauczyć? Do tego w tym wieku?
      Matki się już nie zmieni, tu warto skupić się na szacunku do samej siebie, swojego męża i dzieci.

      Dodatkowo ubolewał
      > a że będzie musiała sprzedać dom, gdyż go nie utrzyma i wszystko przepadnie, a
      > to posiadłość od lat w rodzinie, zbudowana na miejscu starego domu, po dziadku
      > i tak szkoda będzie to stracić i w ogóle.(...)> Mój dylemat polega na tym, że najbardziej chciałabym już być u nas z powrotem a
      > le boję się zostawić mamę na zimę tam samą z tym całym majdanem. Babcia dodatko
      > wo też szantażuje mnie emocjonalnie ,że to będzie okrucieństwo.


      Fundamentalnym pytaniem w tym wątku jest to, czy opisana motywacja zamiany mieszkań jest matki czy może też trochę Twoja? Boisz się o matkę czy boisz się że przepadnie rodzinna posiadłość?
      • mamamilenki78 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 17:34
        To prawda, stawianie granic nic już nie da- wypróbowałam i poległam.

        Jeśli chodzi moje lęki i strachy, cóż, oczywiście nie chciałabym aby mamie coś się stało, zwłaszcza przeze mnie. Jestem jednak pewna, że sobie poradzi i wiosną będzie tym powiewać niczym flagą z wyższością i oczywiście wypominać mi krzywdę i swoją "godną pożałowania sytuację".
        Jeśli chodzi o dom, będzie mi żal ale bez przesady. Nie aż tak aby złożyć w ofierze swoje własne życie rodzinne.
        Ponadto, jeśli mama i babcia złączą siły to mogą tam zamieszkać razem i go utrzymają spokojnie bo babcia ma zasoby. Pomyślałam że skoro babcia może ode mnie poświęceń wymagać to mogę i ja od nich, prawda?

        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Każda jest trafna i każda inny aspekt sprawy porusza. Dały mi do myślenia.
        • zuzi.1 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 18:28
          mamomilenki, współczuję, brak słów, kobieta jest totalnie zaburzona, ustalcie z mężem co Wam pasuje w tej sytuacji i wówczas postawcie mamie ultimatum, gdy nie będzie chciała współpracowac, wówczas zostawcie ją z babcią w ich domu, obie są dorosle i niech robią co chcą...najważniejsza w takiej sytuacji powinna byc Twoja rodzina mąż dziecko i Ty
        • akniwlam Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 18:38
          Uważaj na babcię, bo to ona jest jednym z narzędzi manipulacji Twojej mamy. To znaczy - z tego, co pisałaś, rozumiem, że jest Ci jej żal, że mieszka z Twoją mamą, która otacza ją tą "serdeczną" atmosferą. Ale niestety w ten sposób babcia staje się kartą przetargową Twojej mamy, jej atutem. Mama może wykorzystywać dobro babci jako zasłonę dymną dla własnych celów i własnych pragnień. Choćby właśnie z mieszkaniem: podejrzewam, że nie tak łatwo zdecydowalibyście się na zamianę mieszkania na dom, gdyby nie to, że żal Ci się zrobiło babci i mamy, że się nią musi opiekować w takich trudnych warunkach. Kiedy mama będzie próbowała coś od Ciebie wymusić "dla babci", "dla dobra babci" to wcale niekoniecznie musi to być zgodne z tym, czego babcia rzeczywiście by chciała.
          I niestety prawdę dziewczyny piszą, Twoja mama się nie zmieni, musiałaby tego sama bardzo chcieć, a wygląda na to, że nie chce. Bardzo to przykre dla Ciebie. Ale żeby ocalić swoją rodzinę, musisz postawić bardzo ostre granice: żadnego obrażania, najeżdżania na teściową, męża, Ciebie, manipulowania dziećmi. W przeciwnym razie koniec spotkania, wychodzimy (łatwiej to zrobić, jak się przyjeżdża do niej, a nie ona do Was z wizytą). Da się - z tego, co obserwowałam - wymusić na takiej osobie przez dłuższy czas poprawne zachowanie taką nieprzyjemną dla obu stron konsekwencją. Ale musisz stać się twarda jak skała, a to jest okropnie trudne. Faktycznie może przyda Ci się parę spotkań z psychologiem, żeby pomógł Ci to wszystko poukładać w sobie.
          Twoja mama zwłaszcza po porzuceniu przez męża (co na pewno b. zraniło jej dumę i miłość własną) może nieświadomie życzyć Tobie, żebyś Ty też została porzucona i działać w tym kierunku, próbować Was ze sobą skłócić. Musicie z mężem tworzyć przy niej jeden front, absolutnie żadnych różnic zdań, niczego, co mogłaby wykorzystać przeciwko Wam.
          Trzymaj się.
        • feronique Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 10:20
          Ja jeszcze dodam, że na wsiach często łatwo o jakąś drobną pomoc za kilka groszy od lokalnych pijaczków, pseudo-rencistów, czy też po prostu młodych ludzi, którzy chcą sobie dorobić. W związku z tym, gdyby mama i babcia zamieszkały razem, zawsze można znaleźć kogoś, kto wpadnie co kilka dni odśnieżyć czy wnieść stertę drewna do domu. A co do finansów... no cóż.... dom jest duży, zawsze można odnająć pokój, jeśli sytuacja będzie tego wymagała. Mama musi zaakceptować fakt, że jeśli chce utrzymać dom to musi nieco spuścić z tonu. Poza tym sama mówisz, że to bliziutko, więc w razie czego zawsze chyba możecie tam podjechać z mężem raz w tygodniu na godzinkę, pomóc trochę - jeśli mama ładnie poprosi, obieca, że będzie się zachowywać, no i jeśli to dla niej nie problem, że taki cham i prostak jak Twój mąż miałby jej drewno do domu wnieść.
      • molly_wither Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 18:22
        Bylas szybsza. Internetowe przekupy sa zawsze szybsze:)
        A powaznie - bardzo chcialabym wysluchac zdania matki autorki. Wowczas moglabym cos konstruktywnego i obiektywnego napisac.
        Co do opinii psychiatry - bardzo nieprofesjonalne. Polecilabym konsultacje u "normalnego" psychitry.
        Ps. Tifany - ja naprawde potrafie sie odgryzc.


        t1ffany napisała:

        > Zaraz przyjdzie Molly i zakrzyknie: a kim wy jesteście żeby oceniać matkę? M
        > atka dała geny więc należy jej się opieka.
        Po czym uśmiechnie się w duchu d
        > o siebie kontemplując własną wyższość moralną nad S. i resztą zepsutego świata
        > ;)
        >
        > W pierwszej chwili chciałam coś napisać o stawianiu granic ale... czy osobę o t
        > akim rysie osobowości można zmienić? Czegokolwiek nauczyć? Do tego w tym wieku?
        > Matki się już nie zmieni, tu warto skupić się na szacunku do samej siebie, swoj
        > ego męża i dzieci.
        >
        > Dodatkowo ubolewał
        > > a że będzie musiała sprzedać dom, gdyż go nie utrzyma i wszystko przepadn
        > ie, a
        > > to posiadłość od lat w rodzinie, zbudowana na miejscu starego domu, po dz
        > iadku
        > > i tak szkoda będzie to stracić i w ogóle.(...)> Mój dylemat polega na
        > tym, że najbardziej chciałabym już być u nas z powrotem a
        > > le boję się zostawić mamę na zimę tam samą z tym całym majdanem. Babcia d
        > odatko
        > > wo też szantażuje mnie emocjonalnie ,że to będzie okrucieństwo.

        >
        > Fundamentalnym pytaniem w tym wątku jest to, czy opisana motywacja zamiany mies
        > zkań jest matki czy może też trochę Twoja? Boisz się o matkę czy boisz się że p
        > rzepadnie rodzinna posiadłość?
    • koronka2012 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 18:25
      Masz do matki anielską cierpliwość, co jest dość typowe dla dzieci wychowywanych w toksycznych relacjach, po prostu podświadomie czekasz na znormalnienie matki.

      Ale to mrzonki, sama o tym wiesz, i jedyne co powinnaś zrobić, to po prostu się odciąć od tego wszystkiego, poczucia winy itd. Inaczej zwariujesz. Po pierwszym występie tego typu odcięłabym kontakty, bo wychodzę z założenia że życie niesie ze sobą dość stresu, żeby go sobie jeszcze dobrowolnie dokładać.

      O wspólnym spędzaniu świąt nawet bym nie myślała. Wyjedźcie sobie w góry, gdziekolwiek. Masz prawo do spokoju. Twoje dzieci mają prawo do normalnych świąt. Nie rób im tego, czego sama doświadczyłaś. Gwiazdka nie powinna się wszystkim kojarzyć z bólem brzucha z nerwów, bo znowu babcia z czymś wyjedzie.

      Matce to też dobrze zrobi, może zostając sama - oprzytomnieje (to jedyna szansa, choć i tak wątpię czy coś do niej dotrze).
      • alagas Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 19:50
        koronka2012 napisała:

        > Matce to też dobrze zrobi, może zostając sama - oprzytomnieje (to jedyna szansa
        > , choć i tak wątpię czy coś do niej dotrze).

        Zapomnij. Tacy ludzie nie przytomnieją, tylko wbijają się w poczucie krzywdy. Najgorsze są te "delikatne", co to oczekują ciągle opieki i pomocy. Potrafią nieźle zajść za skórę wiecznymi pretensjami, żalami, wymówkami, wiecznie niezadowolone i skwaszone. Wiem, bo miałam taką ciotkę. Zniszczyła swojego męża i syna, którzy wpadli w alkoholizm, rozwaliła rodzinę, teściową i szwagierkę nękała paszkwilami. Rzeczywiście najlepiej się odciąć od takich ludzi. Tylko, że trudno to zrobić, bo wszyscy dookoła mają poczucie, że nie można jej skrzywdzić, przecież trzeba się nią opiekować...
        Ktoś napisał, że w imię udanych świąt powinnaś jej na nie nie zapraszać. Ale jak znam życie, to jednak święta będą naznaczone zamartwianiem się, co robi i jak cierpi w samotności.
        • default Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 08:34
          alagas napisała:

          > Najgorsze są te "delikatne", co to oczekują ciągle opieki i pomocy. Potrafią nie
          > źle zajść za skórę wiecznymi pretensjami, żalami, wymówkami, wiecznie niezadowo
          > lone i skwaszone.
          > Rzeczywiście najlepiej się odciąć od takich ludzi. Tylko, że trudno t
          > o zrobić, bo wszyscy dookoła mają poczucie, że nie można jej skrzywdzić, przeci
          > eż trzeba się nią opiekować...

          Wypisz wymaluj moja matka. Mój ś.p. Ojciec całe życie na głowie stawał, by jej dogodzić, a w "podzięce" otrzymywał zawsze tylko krytykę, narzekanie i płacz "jakaż jestem z tobą nieszczęśliwa". Ojca i mnie wbiła w przekonanie o jej licznych ciężkich chorobach, więc odkąd pamiętam, trzeba było się z nią cackać i okazywać specjalne względy. Przez to Ojciec krył się ze swoimi chorobami (żeby kochanej schorowanej żony nie martwić) , które autentycznie miał i które go w końcu - zbyt późno leczone - zabiły.
          Prawie nigdy nie usłyszałam od matki, że jest zadowolona, szczęśliwa, że sprawiło jej coś przyjemność - a jeśli już coś takiego mówiła, to w taki specjalny sposób, np : "No jak to miło, że mnie zaprosiłaś - chociaż raz w życiu coś dobrego mnie spotkało, bo przecież jakie ja mam ciężkie życie i żadnych przyjemności, nie tak jak inni...." i tu następował teatralny szloch.
    • 71tosia Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 27.11.13, 20:12
      no coz mama sie raczej nie zmieni, wiec musisz ulozyc sobie zycie z taka mama jaka masz. Powrot do mieszkania chyba jest najlepszym wyjsciem, ona chyba nie jest przygotowana psychicznie by zrezygonwac z domu i zaakceptowac ze to jest twoj dom. Z czasem bedzie jeszcze gorzej, bo dom bedzie ciagle jej a mieszkanie zacznie byc jej i pole knfliktow stanie sie jeszcze szersze.
    • kamunyak Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 01:38
      Przecież sama wiesz co powinnaś zrobić.
      Twoja mama spokojnie tobą, i twoją rodziną, pomiata, bo wie, że zawsze wygra, że osiągnie swój cel.
      Przeprowadź się do swojego mieszkania.
      Potem, po pierwszsej awanturze, dla dobra swojego i mamy, zerwij z nią stosunki.
      Na kilka miesięcy, na rok. Jest nadzieja, iż mama wreszcie uzna, że jesteś silną dorosłą kobietą, ze swoją rodziną, i masz prawo do swojego życia i swoich decyzji.
      No, chyba, że masz ochotę zniszczyc swoje życie, czekać aż twój mąż będzie miał dosyć twojej mamusi i ciebie, i odejdzie. A twoja mamusia zniszczy ciebie i twoje córeczki.
    • annb Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 10:31
      Ratuj siebie, swoje dzieci, męza i małzeństwo
      Zakomunikuj mamie że wychodząc naprzeciw jej oczekiwaniom w dniu tym i tym nastąpi zamiana miejsc zycia
      spakuj siebei i dzieci, zamów woz przeprowadzkowy
      oprzenies się
      spakuj mame i w drugą stronę
      Oddaj klucze do domu a w swoim mieszkaniu wymień zamki
      I jeśli mama nie utrzyma domu to będzie to jej problem, nie wasz
      Dorosła jest i tak ją traktujcie
      • ada16 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 10:46
        Jeśli dobrze rozumiem, mama sama mieszkała w domu ,a teraz mieszka w Waszym mieszkaniu- babcia mieszka osobno?
        Na pewno musisz poluzować kontakty.
        Dąż do powrotu do swojego mieszkania, najlepiej jeszcze przed zimą , żeby mama przypomniała sobie niedogodności życia ( samotnego) w niemałym na pewno domu. I wówczas przyciąc pomoc finansową żeby nakłonić mamę do sprzedaży - za duzego dla niej - domu.
        Albo, jeżeli mieszkanie w domu przez Was jest ok- natychmiast przystąpić do sformalizowania praw własności tak, żeby mama nie była właścicelką mieszkania w którym Wy mieszkacie.
        Nie daj się !

    • odissee Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 12:46
      I ja się dopiszę.
      Gdy czytam takie wpisy (a choć się nie udzielałam dotychczas, czytam już od roku) - czytam o sobie. Autorka watku jest na etapie, jaki ja mam za sobą. Za sobą mam też bardzo poważną nerwicę, z paraliżami, utratą chwilową wzroku itp.; lata życia, gdy niemal wszelkie jego przejawy ustalane musiały być i akceptowane przez matkę; usługiwanie jej i tym kogo ona wskazała. Jej narzekania, "choroby", wiecznie skawaszona mina, starszenie śmiercią, wyżywanie się na moim mężu i dzieciach, przywłaszczanie sobie moich/naszych rzeczy. Opowieści jak to ona nas kocha, jak to ciężko pracowała, jakie trudne życie miała, wypominanie wszystkiego bez końca, kłamliwe opowieści, półprawdy, szczucie wszystkich na siebie nawzajem....
      Dzisiaj mam 50 lat, zszarpane nerwy i żal do siebie za straconeh lata. 2 lata temu wreszcie - nareszcie przejrzalam na oczy. Za późno, ale lepiej teraz niż nigdy. Nie wiem co mnie otrzeźwiło, tak jak nie wiem dlaczego udawało jej się tyle długich lat mieć nade mną władzę. A i jeszcze dzisiaj czasami jak ją widzę - zasuszoną starowinkę to mnie coś w sercu szarpnie. Musze wtedy przywoływać się do porządku, przypominać sobie jaki w tym starym, mikroskopijnym ciele trwa zły człowiek. Nie tylko, że nie kochający, ale i bez litości. Tak samo, jak zawsze bezwzględny, okrutny. Nic, poza tym, że jest bardzo stara się nie zmieniło. Niestety i nic się nie zmieni.
      Mam nadzieję autorko, że u Ciebie otrzeźwienie, może z pomocą terpaii, przyjdzie wsześniej, że nie zmarnujesz, jak ja tylu lat. Nie warto, wierz mi.
      • sorvina Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 13:46
        Ja cieszę się, że ocknęłam się na tyle wcześnie, że nie straciłam więcej lat życia, związku i zdrowia bardziej niż to się stało.
        Nie ma możliwości zaspokoić tak roszczeniowego potwora. Zawsze będzie mało, zawsze źle. Oddamy wszystko dbając o niego, rezygnując z dbania o siebie i swoje interesy coraz bardziej, to wyssie z nas ostatnią kroplę krwi i na koniec rzuci nam w twarz, że jesteśmy beznadziejnym człowiekiem i wyrodnym dzieckiem, w życiu nawet ciepłego słowa rodzicowi nie powiedzieliśmy. Albo coś innego, czego okrucieństwo i niesprawiedliwość może nas w końcu ocucić, ale lepiej by to zaszło dużo wcześniej.
        Ludzie mają tendencję do oceniania innych swoją miarką. Wierzą, że ludzie są raczej dobrzy, że starają się najlepiej jak potrafią, że jak mówią, że ich krzywdzimy, to pewne coś w tym jest. Zakładamy, że myślą i działają racjonalnie i "normalnie", czasem mają tylko gorsze dni, nie dają sobie rady z chorobą, starością itp.
        Ale jest pewien procent silnie zaburzonych osób (z pogranicza narcyzmu i psychopatii), których nie powinno się traktować tymi samymi kategoriami, bo oni działają w inny sposób. Nie mają empatii, uczucia wyższe są im obce, podobnie jak wszelkie normy i wartości. Liczy się ich interes, możliwość robienia sobie dobrze cudzym kosztem. Bez mrugnięcia okiem, a wręcz z wyraźnym zadowoleniem będą innych dręczyć, doprowadzając nawet do ich choroby/uzależnień/samobójstwa. Nigdy nie docenią tego co robimy, a będą nasze dobre chęci i poczucie odpowiedzialności za nich wykorzystywać by manipulować nimi aż dostaną to co chcą.

        Polecam przynajmniej ograniczenie kontaktu. Jednak najczęściej wiąże się to ze zwiększeniem ataków, manipulacji, oszczerstw i czasem nie ma innego wyjścia jak kontakt zerwać do końca, a pomoc udzielać co najwyżej na odległość.
        Kolejną ważną rzeczą, o której forumki pisały - nic na gębę, wszystko na piśmie. Autorka z mężem może skończyć wyrzucona z domu matki bez dostępu do własnego mieszkania, utrzymując obydwa. Bezpieczniej będzie cofnąć zamianę i być we własnym mieszkaniu, bo nawet przy przepisaniu domu na siebie, trzeba będzie znosić matkę dobijającą się "by ją do JEJ domu wpuścić".
        Kolejna rzeczy - radzę duuużo poczytać o manipulacjach i przemocy psychicznej by potrafić je rozpoznać i nauczyć się przed nią chronić. Dużo zrozumienia na temat działania i manipulacji takich osób może dać lektura materiałów po angielsku lightshouse.org/lights-blog/the-narcissistic-parent-survival-kit#axzz2lwUvoG6S zwłaszcza "You’re Not Crazy, It’s Your Mother".
        Czasem poziom prania mózgu przez taką matkę jest tak duży, że bez własnej terapii trudno się oderwać, bo wmówione poczucie winy i wstydu nas zje. Potrzeba wtedy terapeuty, który zna się na tego typu manipulacjach i potrafi pomóc nam odzyskać trzeźwe spojrzenie.

        Ogólnie współczuję, bo to bagno nie do pozazdroszczenia. Na 99,9% nie można uzdrowić relacji z matką. Można tylko nauczyć siebie i swoich bliskich przed nią chronić. A starsza pani żyje jak wybrała. Jak piszę ludzie - gdyby była życzliwsza to by i z babcią mogła się dogadać i sąsiadami, by podzielić koszty i załatwić pomoc. Ale od czego jest służba niewolnicza, znaczy dzieci....

        odissee napisała:
        >A i jeszcze dzisiaj czasami jak ją widzę -
        > zasuszoną starowinkę to mnie coś w sercu szarpnie. Musze wtedy przywoływać się
        > do porządku, przypominać sobie jaki w tym starym, mikroskopijnym ciele trwa zły
        > człowiek. Nie tylko, że nie kochający, ale i bez litości. Tak samo, jak zawsze
        > bezwzględny, okrutny. Nic, poza tym, że jest bardzo stara się nie zmieniło. Ni
        > estety i nic się nie zmieni.
        Zmienia się - na gorzej ;) Z czasem dochodzi przerobiona na własną modłę wersja rzeczywistości jak to ją zostawiliśmy, jak to MY jesteśmy bez serca, a ona przecież całe życie dla nas....

        Jednym z powodów zerwania kontaktu było to, że moja matka żerowała na tym moim "szarpaniu serca". Jestem bardzo empatyczna. Nawet jak widzę kogoś, kto był dla mnie największym wrogiem, ale teraz jest starym i schorowanym człowiekiem, to mi go żal, jestem gotowa odłożyć żale na bok i wyciągnąć rękę. A wtedy ona gryzie najmocniej jak się da. Wszystko co wyciągnęła ode mnie w chwili słabości, wykorzystuje zaraz by mnie oczernić, poniżyć. Najchętniej wbiła by mnie w ziemię, bym nawet nie miała sił pełzać. Gdy w grę wchodzi narcyzm, to poza podłością, jest pewien rodzaj charyzmy, uroku, który potrafi działać pomimo bólu i pamięci doświadczeń.
        Koleżanka, obdarzona równie czarującą matką, nazwała ją kiedyś "strzygą". Stwierdziła, że jest w niej coś tak nieludzko-potwornego, że nazywanie ją człowiekiem obraża ludzkość. Nie przeczę, że coś w tym jest...
        • odissee Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 14:15
          Nie uchwyciłam momentu, w którym zmieniło się na gorsze. A właściwie to było tak: całe moje dorosłe życie walczyłam o to, by móc żyć po swojemu. Bo że za swoje to oczywiste. To była ciagła walka, o wszystko. O to, że podła wyjeżdżam z mężem i dziećmi na wakacje (tydzień), a ona stara i chora może wtedy umrzeć (miała po siedemdziesiatce), że nie robię niedzielnych obiadów dla rodziny, że nie wtedy sprzatam, że jej nie woże do jej sióstr (170 km) kiedy ona ma ochotę. Ze pracuję, albo dla odmiany, że powinnam lepiej zarabiać. że powinnam jej pomagać, a właściwie jeszcze rodzeństwu, które pracą się nie kala. Ze za dużo pozwalam dzieciom, itp., itd.
          Gdy "wypowiedziałam" posłuszeństwo zaczął sie i trwa po dziś dzień koszmar obmowy i nastawiania przeciw mnie innych. Z tym, że z racji wieku i tego, że nigdy z nikim dobrze nie żyła, pole rażenia ma ograniczone. Kilkoro dalszych krewnych, jedno z rodzeństwa (które żyje z jej wysokiej emerytury) i jednych znajomych mam z "głowy". Reszta ją zna, aż za dobrze.
          JUż jest bezsilna. JUż nic nie może. Moje dzieci, już dorosłe, unikają jej jak ognia. A ja... no cóż. Mnie jest żal samej siebie.
          • sorvina Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 15:18
            odissee napisała:

            > Nie uchwyciłam momentu, w którym zmieniło się na gorsze.

            To właśnie ten moment:

            > Gdy "wypowiedziałam" posłuszeństwo zaczął sie i trwa po dziś dzień koszmar obmo
            > wy i nastawiania przeciw mnie innych. .....

            Piekło zaczyna się przy stawianiu granic, wypowiedzeniu posłuszeństwa, rezygnacji z podporządkowywania swojego szczęścia/życia sprawom rodzica. Gdy robimy to stopniowo, to poziom przemocy narasta skokowo.

            Dopóki delikatnie próbuje się stawiać granice, a przede wszystkim wytłumaczyć rodzicowi, że nas takie a takie zachowanie krzywdzi, to jest toksycznie ale stabilnie. Rodzic i tak robi swoje, wyżywa się na nas jak ma gorszy dzień i wykorzystuje do swoich celów, ale ogólnie jest nadal po jego myśli. Gdy wychodzimy ze schematu traktuje to jak zamach na siebie, swoje prawa i reaguje furią, nienawiścią i zmasowaną akcją "przywracania nas do porządku". Natomiast jest to zmiana ilościowa, a nie jakościowa - ZAWSZE było źle i podle, tylko w pewnym momencie jest tego tak wiele, że trudno udawać nawet przed samym sobą, że jest dobrze.

            Ja staram się z jednej strony dać sobie prawo do żalu i smutku, bo one czasem wracają, ale nie utkwić w nich. Życie toczy się dalej. Szkoda go na pozwalanie by przeszłość dalej nas bolała. Nie zmienimy jej, ale mamy wpływ na nasz stosunek do niej. Tyle taka osoba ma mocy ranienia nas, ile jej damy.

            Masz własną rodzinę, którą podejrzewam zbudowałaś na lepszych zasadach i masz kontakt z dziećmi - udało Ci się coś, czego Twoja matka i matka autorki nie potrafiła. Podejrzewam, że z przyjaciółmi, znajomymi też u Ciebie lepiej niż u niej. Jej może być żal, zniszczyła sobie życie rodzinne na własne życzenie, przy okazji krzywdząc wielu ludzi wokół. Siebie lepiej wspierać i doceniać - wykazałaś się niezwykłą siłą i odwagą, by nazwać rzeczy po imieniu i ochronić siebie. Sporo ludzi woli do końca życia się okłamywać.
            • odissee Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 20:25
              Sorvino; to, co wskazujesz jako negatywny przełom dla mnie było zmartwychwstaniem. Teraz mam lajtowo. Nie rozmawiam z nią, nie uczestniczy w moim, a ja w jej życiu. Obgaduje mnie/nas i czasem coś do mnie dotrze, ale jak pisałam efekt jest tylko taki, że "sprawdziła" mi ludzi z rodziny i otoczenia i wiem, dzięki niej, co kto wart. To co było wcześniej to był koszmar!!!! Staram się o tym nie myśleć, bo naprawdę nie mogę uwierzyć, że można było być tak złym i podłym człowiekiem, że można się zwyczajnie pastwić nad drugim, nad własnym dzieckiem.
              • sorvina Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 29.11.13, 13:05
                Odissee - ze strony Twojej mamy to była zmiana na gorsze - jej zachowanie przekroczyło dotychczasowe granice absurdu i podłości. To Twoje podejście sprawiło, że zrobiłaś z tego punkt zwrotny i to TY zmieniłaś swoje życie na lepsze. Znalazłaś w sobie siłę by nazwać rzeczy po imieniu i zawalczyć o swoje dobro. Wiele osób na Twoim miejscu wycofałoby się pod naporem rosnącej przemocy i zrezygnowało z prób stawiania granic a wtedy byłoby jeszcze gorzej.

                Każdy ma jakąś swoją granicę, swoje dno od którego musi się odbić. Dla każdego ilość upokorzeń, bólu i cierpienia, które potrafi znieść ciągle usprawiedliwiając rodzica, jest inna. Dlatego czasem się mówi, że naprawdę silne kobiety gorzej sobie radzą z przemocowcami, bo więcej potrafią znieść zamiast odejść od razu.

                Aby cokolwiek zmieniło się na lepsze, trzeba uświadomić sobie, że rodzic nas naprawdę krzywdzi i się nie zmieni i przestać budować swoje bezpieczeństwo i życie na próbach udobruchania go lub dotarcia do niego i zmienienia go, zamiast tego skupić się na sobie i samemu zrobić to, co niezbędny by zatroszczyć się o siebie i swoich najbliższych.

                Ostatnio tata nasłał na mnie ciotkę, która z pełnym zdziwieniem zapytała - ale jak to, nie tęsknisz za rodzicami? Zupełnie nie rozumiała, że odpowiedź brzmi - NIE! Bez nich jest mi znacznie lepiej. Odpadł stres, poniżenia, wyzwiska i inne atrakcje - za nimi mam tęsknić? Bo nie zbudowali nic pozytywnego za czym tęsknić by można. Natomiast tęsknie czasem za rodzicami jakich chciałabym mieć. Ale ci realni tacy nie byli i nie będą. Pierwsze pół roku po wyprowadzce nie mogłam uwierzyć, że mija godzina za godziną i nikt po mnie nie jeździ. Cisza. Spokój... A jak ostatecznie ustawiłam automatyczne odrzucanie połączeń i przestałam je wpuszczać za drzwi, to spokój mam ostateczny. Nauczyłam się przerywać rozmowy z dalszą rodziną, która usłyszała jakąś historię na mój temat i zamierza mnie nawrócić i przekonać do opieki nad moją "cudowną i nieszczęśliwą przeze mnie" matką. Mam świadomość, że pewnie pozwie mnie matka o alimenty, jak sąd zasądzi to będę płacić, choć mam świadomość, że problemy ma na własne życzenie - ale takie jest prawo. Ale nikt nie zmusi mnie do osobistego kontaktu i znoszenia przemocy z jej strony. Tak naprawdę brak kontaktu lepiej jej robi, bo wzięła się za siebie zamiast szantażować otoczenie stanem zdrowia, który sobie pogarszała nie współpracując z lekarzami - na obcych to tak nie działa jak na rodzinę, nikt jej nie wyręcza we wszystkim - w końcu MUSIAŁA zająć się sobą. Oczywiście foch jest i obraza majestatu, ale nagle okazało się, że nie jest z nią tak źle...
                • odissee Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 29.11.13, 19:49
                  Kurczę, przy wszystkich różnicach - jak moja matka.
                  Też wzięła się w garść - dokąd mogła mnie terroryzować, dokąd jej ulegałam - była codziennie umierająca, już 10 lat temu nie chodziła inaczej jak łapiąc się ścian, odkąd "wymówiłam " posłuszeństwo, mimo tego, że jest starsza biega jak fryga :) Odzyskała cudownie wzrok, słuch i pamięć.
                  Otrzeźwiły mnie jej słowa, stwierdzenia trochę rozciągnięte w czasie, ale ... oceń sama:
                  "może da Bóg, że chociaż jedno wróci kaleką" - na wieść że na niedzielę mąż z córkami pojechał na narty (a nie do kościoła)
                  "wreszcie masz czas i będziesz mnie wozić do K..." - to na informację, że straciłam prac e (firma ogłosiła upadłość), jedyne słowa, które świadczyły, że usłyszała że nie mam pracy!
                  "jedyną Twoją rodziną jestem ja i T... (mój brat) i my jesteśmy twoim obowiązkiem" - jakieś 2 lata temu (przypominam mam męża, 2 dzieci, inne rodzeństwo)
                  eh., nie mam siły pisać dalej.
                  Uratowałam się, ale jestem kaleką, niestety.
        • odissee Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 14:19
          "Jednym z powodów zerwania kontaktu było to, że moja matka żerowała na tym moim "szarpaniu serca". Jestem bardzo empatyczna. Nawet jak widzę kogoś, kto był dla mnie największym wrogiem, ale teraz jest starym i schorowanym człowiekiem, to mi go żal, jestem gotowa odłożyć żale na bok i wyciągnąć rękę. A wtedy ona gryzie najmocniej jak się da."

          Dokładnie!!!! I takie uderzenie - właśnie (jedno z wielu, ale już ostatnie) mnie otrzeźwiło.


    • amb25 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 13:03
      Ale co za probelm z ponowna przeprowadzka?
      Przeciez, jak piszesz, teraz utrzymujesz i dom (w tym jest ogrzewanie-olej) i mieszkanie (bo lacisz mamie czynsz i oplaty). Wiec ten olej mozesz jej placic nadal i oplaty. Koszty pozostana te same tylko miejsce zamieszkania sie zmieni. A odsniezac podworka nie musi - niech sobie sciezke wydepta od bramy do domu.
    • nammkha Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 13:15
      Droga autorko!

      Piszesz: "Znikąd pomocy. Co robić ?"

      Ale wcześniej napisałaś: "powiedział on (psychiatra) ,że chociaż jest zdrowa psychicznie
      > to ma taki charakter, że jest złym duchem rodziny a mnie że mam się odciąć od
      > niej bo inaczej rozwali moją własną rodzinę. Ja byłam także wcześniej sama u i
      > nnego lekarza i po mojej relacji stwierdził on, że to nie wygląda na chorobę p
      > sychiczną ale na zaburzenia osobowości w kierunku psychopatii i że moim ratunki
      > em jest wrócić do siebie i ograniczyć kontakty do minimum.

      Więc co znaczą twoje słowa, znikąd pomocy? Pomoc już dostałaś, jeden i drugi specjalista powiedział co sądzi o twojej relacji z matką, a ty nadal udajesz, że jest jeszcze jakieś inne rozwiązanie. Nie ma. Musisz iść na terapie i wyleczyć się z poczucia winy i odpowiedzialności za matkę i dać jej kopa w d.... W przeciwnej sytuacji wasza relacja się nie zmieni, być może twoja rodzina się rozpadnie, albo napiszesz za rok kolejny list do życia rodzinnego.

      Pozdrawiam,
    • 1noga.od.stolu Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 28.11.13, 20:37
      Mamomilenki, widziałam Twój wpis w moim wątku. Powiem Ci, że bardzo podobne było zachowanie mojej mamy jeszcze niedawno, gdy miała siłę jątrzyć i konfliktować wszystkich. Znam Twój ból, ale musisz chyba ochłodzić kontakty. Ja w pewnym momencie tak zrobiłam, bo już pare lat temu bym ześwirowała, zresztą samam byłam też poważnie chora. Przestałam odbierać wszystkie telefony, tylko coniektóre. Zrobiłam przerwę w odwiedzinach chyba dwumiesięczną. Gromy leciały na mnie jaśniste do rodziny i znajomych, jaką to ma wyrodną córkę, nawet telefonów nie odbiera, nie odwiedza. Ale wiedziałam, że moja pomoc nie jest jej niezbędna, tata sobie wtedy radził jeszcze całkiem dobrze.
      Ciekawa jestem, co postanowiłaś. Trzymam kciuki
    • mamamilenki78 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 02.12.13, 15:48
      Witajcie po przerwie. Zebrałam się na odwagę i porozmawiałam z mamą.Oznajmiłam jej, że żyć na jej warunkach nie chcę i zaproponowałam przeprowadzkę na początku stycznia. Stwierdziła, że skoro ma to "uzdrowić" relacje w rodzinie, które są złe z powodu mojego mężą i tego że on ambicjonalnie nie może znieść, że mieszka w jej domu - to zgoda.Po kilku dniach łaskawie mi odparła, że może się przenieść najwczesniej w połowie marca ( bo wcześniej ciemno i zimno), pod warunkiem że zapewnimy jej opał ( bo ona nie ma pieniędzy a może byc jeszcze potrzebny ) oraz że będziemy płacić ratę kredytu za dom a ona odda jak sprzeda dom ! Mama zwąchała się już w międzyczasie z ciotką, z którą nie rozmawiała od m-cy i teraz we 3 razem z babcią będą mnie piętnować, jaka to ja jestem okrutna,zimna i bezwzględna córka.....
      • asfo Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 02.12.13, 16:16
        Możesz wyjaśnić, jak wygląda ta sprawa od strony formalnej? Kto ma prawo własności do czego i skąd się bierze ten jakiś kredyt?

        Jeśli Twoja matka nie jest zameldowana w Twoim mieszkaniu i nie jest jego właścicielką to masz prawo ją stamtąd zwyczajnie usunąć. Może pora jej o tym przypomnieć i wprost poinformować, że jeśli nie spuści z tonu to zwyczajnie przestaniesz na nią wydawać jakiekolwiek pieniądze i wymusisz przeprowadzkę w trybie natychmiastowym. Niestety obawiam się, że na takie osoby działa tylko bezwzględne postawienie pod ścianą - nie licz na to, że jakieś Twoje uczucia, czy Twoje dobro będzie tu brane pod uwagę.
        • zuzi.1 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 02.12.13, 19:41
          Dokładnie, w taki sposób zachowującej się mamie można powiedziec po prostu:przykro mi moja droga, ale sprawa nie może czekac do marca, bo mąż stawia warunek, że albo teraz się wyprowadzasz albo rozwód, a ja nie zamierzam się z Twojego powodu rozwodzic, więc sama rozumiesz, że nie mam innego wyjscia...;) sposobem taką panią trzeba potraktowac, a w sprawie spłacania kredytu poradziłabym się prawnika, w jaki sposób zabezpieczyc formalnie zwrot kasy. Takiej osobie nie można ufac.
        • mamamilenki78 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 03.12.13, 09:02
          Formalnie wygląda to tak, że mama jest właścicielką domu i ma jeszcze 50 tyś kredytu hipotecznego do spłaty ( zaciągnęła go gdy zabrakło gotówki na wykończenie ). Oczekuje że będiemy za nią płacić, bo ona z emerytury ( 1500 pln ) nie da rady spłacać raty ( 500 pln ) i reszty opłat. Wg mnie to ona w życiu nie utrzyma domu i siebie i albo połączy siły i dochody z babcią albo musi dom sprzedawać JUZ. I to jej powiedziałam, ale nie spodziewam się konstruktywnych propozycji z jej strony. Chyba skończy się tak jak piszecie, chociaż przykro mi że mam być taką bezwzględną jędzą, chociaż wiem że walczę o swoje. Ale w środu serce boli, bo bardzo chciałabym mieć lepszą matkę :(
          • aqua48 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 03.12.13, 09:46
            mamamilenki78 napisała:

            >Wg mnie to ona w życiu nie utrzym
            > a domu i siebie i albo połączy siły i dochody z babcią albo musi dom sprzedawać
            > JUZ. I to jej powiedziałam, ale nie spodziewam się konstruktywnych propozycji
            > z jej strony.

            Zawsze możesz jej zaproponować, że zgodzisz się na spłacanie kredytu tylko jeśli matka wcześniej NOTARIALNIE uczyni Cię współwłaścicielką domu..Matka raczej się na takie rozwiązanie nie zgodzi, ale wtedy przerzucisz na nią ewentualną odmowę.

            > przykro mi że mam być taką bezwzględną jędzą, chociaż wiem że walczę o swoje.

            Mylisz pojęcia, bezwzględną jędzą jest Twoja matka, TY dbasz o SWOJĄ rodzinę i małżeństwo..A do tej pory nieba byś matce przychyliła. Czas postawić granice wyzyskowi. I nie przejmować się tym co o całej sprawie pomyśli ciocia Jadzia i kuzyn Edzio, którzy ostatni raz widzieli Cię jak miałaś dwanaście lat. Ważny jest Twój mąż i dzieci, z którymi jesteś na co dzień.
          • filetta Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 03.12.13, 10:10
            Oczekuje że będiemy za nią płacić, bo ona z emerytury ( 1500 pln ) nie da
            > rady spłacać raty ( 500 pln ) i reszty opłat. Wg mnie to ona w życiu nie utrzym
            > a domu i siebie i albo połączy siły i dochody z babcią albo musi dom sprzedawać
            > JUZ.

            Czy nie może połączyć dochodów z babcią, by utrzymać dom, siebie i ją? Jakie dochody ma babcia? Mam dziwne przeczucie, że problemy finansowe to jedna wielka ściema, by "wisieć" na was, a gdyby spojrzeć obiektywnie i dokładnie policzyć, to na wszystko wystarczy.
            Przykro mi, rozumiem cię, bo miałam podobne doświadczenia, może nie aż tak potworne. Gdy się postawiłam rodzicom, też w początkowej fazie czułam się jak bezwzględna jędza, ale to było krótkotrwałe i nieadekwatne. Z czasem to minęło, bo akurat miałam to szczęście, że do moich staruszków coś dotarło i zaczęli mnie traktować jak córkę i człowieka.
            • sorvina Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 03.12.13, 11:02
              Podejrzewam, że owszem - sytuacja finansowa mamy nie jest świetna, jednak ona nie robi NIC by poradzić sobie z sytuacją we własnym zakresie. Mogłaby dogadać się z babcią, mogłaby sprzedać dom, może wynająć kawałek a do pomocy przy cięższych wynajmować za grosze lokalnych panów z ławeczki. Ale musiała by chcieć, musiałaby się ruszyć, narazić na jakieś niewygody, trzymać język za zębami - współpracować z ludźmi zamiast robić sobie dobrze ich kosztem bez ograniczeń. No i przede wszystkim ponosić konsekwencje swojego postępowania.
              A po co, skoro mogła do tej pory mieć wszystko i robić co chciała koszem córki? Wystarczyło pomanipulować poczuciem winy, odpowiedzialności, postraszyć upokorzeniem obgadywania i dostawała wszystko co chce. Dopiero gdy przestanie to działać, ona zmuszona zacznie szukać realnych rozwiązań. Współczuję autorce tego w jakim zostanie przestawiona świetle, bo nie ma mowy o uczciwości i dostrzeżeniu, że córka wiele pomagała i tylko w pewnym momencie stawia granice - takie osoby stawiają sytuację na zasadzi - wszystko albo nic - albo robisz wszystko tak jak chce, albo jesteś wyrodnym dzieckiem.

              Warto by autorka przestała oceniać się w ten sposób, bo to nie prawda - to są tylko manipulacje. To mama jest wredną jędzą w tej sytuacji, ona tak naprawdę oskarża autorkę i jej męża o zło, które sama robi. Bo nie chce dostrzec go w sobie. Natomiast odkręcenie takiego myślenia trochę trwa. W pewnym sensie autorka przeszła pranie mózgu. Mama wmówiła jej, że dobre to jest to co służy mamie, a złe to co służy autorce. I że tyle rzeczy autorka POWINNA. A to nie są uniwersalne normy moralne, tylko przekonania wpojone przez rodzica, który hodował dziecko "dla siebie". Dlatego warto przy poczuciu winy, wątpliwościach wpierw zweryfikować czy one w ogóle mają obiektywną podstawę.

              Także najważniejsze jest przepracowanie w sobie nastawienia do mamy, by jej słowa i nagonki podburzonej rodziny na nas nie wpływały.
              Równolegle IMHO warto skonsultować się z prawnikiem i podjąć decyzję w oparciu o to co autorce się opłaca, zakładając, że mama może jeszcze nie jeden numer odwalić i nawet robić wszystko by tego domu po swojej śmierci autorka nie dostała "za karę". Bo tu nie o racjonalne zachowanie chodzi ale o urażoną dumę, a to potężna siła destrukcyjna u takich osób.
    • hippo28 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 13.12.13, 09:29
      Jak to czytam to, aż mi się słabo robi, Twoja matka Cie wykorzystuje na maksa! daj sobie z nią spokój i walcz o swoją rodzinę czyli męża i dziecko.Ja przechodziłam przez takie same piekło, nie zmienisz jej. Ze mną nie gada moja matka, ojciec, brat i babka. Nawet nikt mi nie powiedział że zmarł brat mojej matki, jak zadzwoniłam do ojca to powiedział że nie mówili bo się do nich nie odzywam. Jest jescze milion innych przypadków gdzie zawsze ja coś źle robię, mówię ale ja mam to już w d.. Szok normalnie! Dziewczyno ocknij się! To się nie zmieni
    • hippo28 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 13.12.13, 13:10
      Chciałam jeszcze dopisać, że ja potrzebowałam 10 lat żeby zobaczyć, że mama chce dobrze ale tylko dla siebie.Tak jak poprzednie osoby pisały że jest pewna granica i czlowiek wtedy dostaje olśnienia i nie chce dłużej być tak traktowanym. W zeszłym roku spędziliśmy wigilię bez moich rodziców, nawet nie podzieliłam się z nimi opłatkiem po prostu nie mogłam,ale z wnukami pojechałam do babci. W tym spedzimy wigilię równiez sami ale już nie zawożę dzieciaków do babci. W zeszłym było strasznie przykro w tym już nie będzie mi tak przykro, bo kiedy wyciągam do nich rękę dostaję kubeł zimnej wody na łeb. Jak mój syn miał 3 latka złożyłam pozew do sądu o separację, prawie się rozwiedliśmy, mama bardzo ingerowała w moje życie. Dziękuję tylko mojemu mężowi że miał tyle cierpliwośći chociaż nie było łatwo.Naprawdę dużo można pisać ale po co, i tak jej nie zmienię. Na każdych imprezach rodzinnych matka ma focha, na komunii synka też miała, zepsuła swoim zachowaniem całą uroczystość.Mieli na nas zapisać dom w zamian że na starość się będziemy nimi opiekować, nie zapisalina nas, chcieli tylko na mnie. W tej chwili się budujemy i nie chce od nich nic, bo potem maja powody żeby mnie atakować.Poradzę sobie w życiu.
      Mamomilenki78 nie poddawaj się!masz wsparcie w mężu a to jest najważniejsze.Pozdrawiam
      • aandzia43 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 14.12.13, 16:06
        Nie bardzo rozumiem, dlaczego zapisanie domu tylko n ciebie, a nie na ciebie i męża traktujesz jak wyraz złej woli i paskudnego charakteru rodziców. To tak na marginesie, nie komentuję reszty postu.
    • agata781 Re: Naprawdę poważny problem z mamą.Pomocy! 15.12.13, 09:36
      Z mojej mamy raczej nie była aż taka jędza ja z twojej,ale też dała popalić.Mój mąż się śmiał że to taki nasz domowy"Fidel Castro"Mieć zawsze rację,focha na kogoś z rodziny,kogoś kim można dyrygować .To ona(a nie ojciec)była od wymierzania kar cielesnych w domu.Ojciec pracował poza domem więc na jej sposób wychowania nie miał większego wpływu.Dziś dochodzę do wniosku że to po prostu było regularne bicie:a to smyczą mojego psa,drewnianą łyżką od mieszania zupy,a to samotny kapeć się nawinął pod rękę czy trzepaczka do dywanów.
      No i oczywiście manipulowanie naszymi emocjami i wiecznym poczuciem winy że "nie zrobiło się czegoś dla mamy.
      Dopiero od mojego męża dostałam potężne wsparcie emocjonalne,na tyle silne że nauczyłam się stawiać matce.A kiedy ona zauważyła że jej foch i złości nie odnoszą dawnego skutku to zwolniła"tempo"Niestety po jej śmierci(2 miesiące temu)dowiedziałam się dość boleśnie jak odreagowała nasz brak posłuszeństwa absolutnego.Mieszkanie było tak zagracone wszelkimi zbędnymi pierdołami i ŚMIECIAMI że dopiero na dniach skończyłam sprzątać dwupokojowe mieszkanie (strych zostawiam sobie na wiosnę)
      Ale ja zasadniczo nie o tym.Odetnij się od mamy i babci.Wiem z doświadczenia że babcia też może być motorem napędowym do takiego zachowania.Moja babcia potrafiła najpierw szczuć mnie i siostry na mamę a później mamę na nas.Ja musiałam jeszcze zwrócić uwagę kogo babcia faworyzowała,bo był gwarant że właśnie to tych osób moja mam poczuje szczerą nienawiść.A może Twoja mama tak bardzo chce wrócić na wieś bo przecież zrobiliście tam jakiś remont,więc w razie sprzedaży zyska większą cenę tanim kosztem(waszego wkładu finansowego)Przyznam szczerze że ewentualne "uratowanie"domu na wsi przed sprzedażą nie jest wart Waszych nerwów i stresu jaki szanowna mama Wam funduje.
      Za przeproszeniem :Skoro jest taka cwana i mocna w gębie to poradzi sobie z babcią w domu na wsi.Będzie musiała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka