Dodaj do ulubionych

jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka

03.01.14, 23:27
Wiem ze to pytanie brzmi troche dziwnie, ale mam w domu nastolatke (tuz przed matura) i morze klopotow. Nauka praktycznie zero, amibcje zero, szemrane towarzystwo (okradli nas), chlopak z wyrokiem za handel narkotykami, mojemu dziecku tez sie zdarzylo ukrasc. Klopoty zaczely sie na poczatku liceum, wczesniej nie bylo moze idealnie ale calkiem ok. Przy czym nie jest to moje dziecko jest czlowiekiem niezdolny do refleksji nad swoim postepowaniem, doskonale wie gdzie robi bledy a nawet ich zaluje, ale przychodzi 'pokusa' i caly rozum znika, robi nastepna glupote.
Tlumacze sobie ze zycie mojego dziecka nie jest moim zyciem, ze to jej wybory (jest juz dorosla), ze tak naprawde poza rozmowa nie wiele moge pomoc i zrobic, ale chyba nieskutecznie bo jestem klebkiem nerwow. Wiem ze powinnam sie emocjonalnie odizolowac od problemow doroslego (przynajmniej metrykalnie) w koncu dziecka, ale jak?
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 03.01.14, 23:42
      dzieciak przed maturą = szkolny nie jest dorosłym człowiekiem
      jacyś kretyni wymyślili, ze 18 lat to dorosłość, prawo do głosowania, samostanowienia (nieraz robienia głupot). Dorosłość to umiejętność zarobienia na siebie i odpowiadania za swoje postępowanie
      teraz to musztarda po obiedzie, trzeba było reagować na owym "początku liceum" a pewnie już w gimnazjum (gdzie co głowa to pomysł, a co pomysł to gorszy/głupszy), panna w oczy Ci powie, że jest dorosła i może robić co jej się żywnie podoba
      • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 00:13
        probowalam, zmienila szkole (liceum) + psycholog + tysiace rozmow. Nie mam pomyslu co jeszcze moglabym zrobic. Do konca gimnazjum poza umiarkowana chcia do nauki, nie bylo problemow wychowawczych.
      • amb25 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 24.10.16, 10:59
        I co jej pomoga rozwazania typu "trzeba bylo". Bylo minelo, jest tu i teraz. Masz pomysl na chwile obecna ?
    • zuzi.1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 00:34
      robiłaś jej testy na narkotyki, czy bierze? wydaje mi się, że tu nie ma co się izolowac emocjonalnie, tylko mocno wsperac, rozmawiac, tłumaczyc, rozmawiac, tłumaczyc i tak do skutku, jak odpuscisz i uznasz, że jest "dorosła" to wyląduje jako degenerat, szkoda dziecka..., jak jeden psycholog nie pomógł, to szukaj kolejnych, może bardziej do niej trafią plus sama rozmawiaj, podstawa to dobra, ciepła i zyczliwa relacja rodziców z dzieckiem...czy były jakieś zawirowania w domu typu rozstania, rozwody, zmiany męzów, partnerów itp?
      • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 00:43
        nie bylo zawirowan rodzinnych, maz jakos to spokojniej znosi. Psycholog - no coz praktycznie ja zmusilam, byla kilka razy uznala ze taka pomoc nie jest jej potrzebna. Jak zmusic kogos kto nie czuje takiej potrzeby do pomocy psychologa, nie mam pomyslu.
        Ja musze nabrac do tego dystansu bo za chwile zwariuje, juz i tak zyje na lekach.
      • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 00:47
        narkotykow nie bierze, sprawdzalam zawsze jest czysta. Probowala raz czy dwa (sama o tym powiedziala) ale uznala ze to nic dla niej atrakcyjnego.
        • zuzi.1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 00:52
          w jakim celu kradła?
          • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 01:03
            potrzeby (kawa, papierosy, kino, sukienka ogolnie zycie 'na poziomie') wieksze niz mozliwosci (kieszonkowe). Daje tyle ile moge 200-250zl miesiecznie, jej znajomi czesto maja wiecej. Nawet jak cos sobie zarobi (probuje) pieniadze sie jej 'rozplywaja' natychmiast, nawet probowala przeanalizowac na co, doszla do wniosku ze 'tak jakos sie wydalo'.
            • zuzi.1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 01:17
              w takim razie, zeby jej pomóc sama musisz najpierw pomóc sobie (jak w samolocie, pamiętasz kolejnosc pomocy?) czy te leki przepisał Ci lekarz? czy pomagają? jesli do końca nie pomagają to trzeba isc do psychiatry i poprosic o mocniejsze na wyhamowanie neg. emocji i musisz zaangazowac męza w sprawy córki, on też musi się starac dziecku pomóc, jak się emocj. ogarniesz, wówczas będzie Ci łatwiej działac, taka rozedrgana nie jestes w stanie spokojnie myslec
              • roza660 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 20:02
                Zuzi nie wierzę ,w to co widzę,matkę do psychiatry,bo córka uczyć się nie chce i ma zero ambicji? Matka ma pomóc sobie,a potem córce to jest fajna teoria.W praktyce z takim dzieckiem jest jak z alkoholikiem:musi chcieć i to jest podstawa,bez tego nic się nie wskóra,bo matka jest petentem u córki,która sama decyduje o swoim życiu.Matka może i powinna zadbać o swoje zdrowie psychiczne i niech panna sięgnie dna,to się odbije:jak zawali maturę nakazać podjęcie pracy i przestać finansować dorosłą wg prawa osobę.Za wykroczenia wobec prawa też każesz matce odpowiadać za córkę?
                • karrioka Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 05.01.14, 15:47
                  > Zuzi nie wierzę ,w to co widzę,matkę do psychiatry,bo córka uczyć się nie chce
                  > i ma zero ambicji?

                  W co nie wierzysz?
                  Matka, żeby poradzic sobie z kłopotami rodziny (bo kłopoty dziecka/spowodowane przez dziecko to kłopoty całej rodziny) musi byc idealnie bezpieczna wewnętrznie a nie rozedrgana i depresyjna. przecież jest człowiekiem, a nie cyborgiem.
                  • roza660 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 06.01.14, 17:28
                    To bezpieczeństwo dadzą matce leki wypisane przez psychiatrę....problem jest córki,a nie matki,nie przeżyjesz życia za kogoś,nawet za własne dziecko,hipotetycznie jakby tej matki nagle zabrakło to świat córki przestał by istnieć? sama by musiała rozwiązać problemy i to szybko się ogarnąć...
            • aankaa Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 19:26
              potrzeby (kawa, papierosy,...)
              no sorry, osiemnastolatka kradnie żeby mieć na papierosy ???
              to chyba nie tylko z nauką "nie halo"
      • matisson Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 07.01.14, 16:20
        Własnie, test na prochy i jak coś to na odwyk - bo jak nie to i tak już jest stracona. I prędzej czy później własną matkę wciągnie w bagno.
    • danaide Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 18:23
      Zupełnie nie pomogę, bo sama mam malucha, a jako nastolatka byłam przeciwwagą Twojej - ale jak to jest teraz u nastolatek z motywacją? Z ideałami, wzorcami? Kto je kreuje, kto je kreował gdy były jeszcze dziećmi? Mieć czy być? Co jeśli ona nie kupuje Twojej wizji świata jako "nieatrakcyjnej"? Czy Ty jesteś dowodem na atrakcyjność/wartość/prawdziwość - cokolwiek - głoszonych poglądów?
    • boski_adonis Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 20:25
      Po pierwsze - robic swoje tzn jako rodzic i czekac do matury. Tłumaczyc, kontrolowac, pilnowac pieniędzy w domu,zachęcac do nauki,rozmawiać, wszystko co robiłas dotąd.Nie widze powodów,zeby podejrzewac Cie o najgorsze. Nie jestesmy rodzicami doskonałymi, choc wiele osób jest o tym przekonana, takze na tym forum. Jestesmy z reguły zwyczajnymi rodzicami i mamy zwyczajne problemy z nastolatkami, wieksze , mniejsze lub bardzo duze , ale nie jakos szczególnie wyjatkowe.
      Głeboko wierze,że zle postepujace dzieci sa dziecmi, ktore mogła wychowac kazda matka , nie tylko w rodzinie patologicznej ale takze w dobrej. Zycie pokazuje wiele takich przykładów,a pojecie "czarnej owcy" w rodzinie zawiera dośc pospolicie obserwowane w rodzinach zjawisko.
      Sugestia ,zeby szukać pomocy u psychologa czy psychiatry dla osoby, ktora nie chce terapii, czuje sie wg własnego mniemania dobrze i jest pełnoletnia wydaje mi sie po prostu smieszne. Niby jak matka ma zaciagnąc dorosłe dziecko do psychologa jak ono tego nie chce? Siłą? I co ma byc przedmiotem terapii? Upodobanie do fajek, dyskotek, modnych ciuchów i zycia ponad stan? To nie choroba.. Jesli tak , to leczyc trzeba pewnie połowe mieszkańcow globu między 16 a 40 rokiem zycia.
      Oczywiście mamy tutaj naganne zachowania i karane przez prawo. Raczej na nich bym sie skupił. Tylko pytanie gdzie zaprowadzic 18 latkę, ktora nie chce sie zmieniac i robi to co robi?
      Ile pań psychologów w poradniach wszelkiej masci ( bez naciagania na bezskuteczną terapię ) podejmie sie terapii dla handlarza narkotyków i powiedzmy dosadnie domowej złodziejki? Ile takich pań moze wykazac sie realnymi sukcesami prowadzonej terapii?Mam przykre uczucie,ze ludzi, ktorzy sa na bakier z prawem dopiero po jakims szczególnie przykrym dla nich doswidczeniu są w stanie zmienic się. Na pewno nie zrobia tego pod wpływem perswazji, terapii, rozmów chocby najszczerszych. Sorry ja w to nie wierzę.
      To moze iśc na policję? Jesli tylko napisałabys,ze poszłaś na policje zaraz by sie uruchomiła karuzela zaleceń na forum- idz do psychologa, zrób coś z córka lub ze sobą, bo to Twoja wina ,ze córka lubi tańczyc i pic za Twoje pieniądze i ma chłopaka handlarza. tak pisza osoby, ktore nigdy nie były zakochane w niewłasciwej osobie, zauroczone kimś złym, brnące w jakies bagno. Słowem - osoby bez własnych doswiadczeń .
      Osobnik 18 letni z pewnoscia jest głupi, niedoświadczony, przekonany o własnej zaradnosci i mozliwosci wychodzenia z kłopotów . Jest tez zarazem pełnoletni, co jakby nie patrzec troche ogranicza mozliwośc działania rodzica.
      Czy sa jakies inne sposoby oprócz tych uzytych lub zaproponowanych?
      Nie bardzo je widzę. Moim zdaniem jak na wstepie , rób swoje. Jak przypuszczam jestes wyczerpana fizycznie i psychicznie i pewnie nie dasz rady długo tak ciagnąć. Ustal sobie termin do matury. Zmuszaj do nauki, nawet jesli matura zakończy sie porazką. Zrób wszystko co w Twojej mocy,zeby wytrzymac do matury. A potem zmień Wasze relacje. Po pierwsze wydaje mi sie,ze pogodziłas sie juz ,ze córka byc moze nie bedzie zyła tak jak Ty chcesz czyli wg dobrych wzorów.
      Drugi krok to przestac sie zachowywac jak rodzic opiekun. Po prostu ona musi albo sie dostosowac albo opuscic twój dom. Tak jak to sie dzieje wszędzie na swiecie. Tylko w Polsce rodzice chca kontrolować swoje dzieci bez końca, nawet w małzeństwie. Umówmy sie wg prawa 18 latek po maturze jest uznawany za osobe dorosła, kotra jak nie chce sie uczyc ma obowiązek podjąc prace zarobkową. Ma obowiązek dokładac sie do kosztów utrzymania .
      Ja wiem,ze to nie musi byc magiczna kuracja, ale o dziwo osoby po maturze, ktore nagle odkrywają,ze starzy nie gonia do nauki, nie martwia się poznymi powrotami i niezjedzonym obiadkiem tudziez brakiem ciepłych bucików na zimę i nastolatki odkrywaja Ameryke,ze cos wokól nich sie zmienia.
      Rzeczywiscie zmienia sie- sa dorosli i maja sobie zapewnic kawałek chleba, dach nad głowa , jakąś pracę. To nie rodzice mają szukac im pracy, spłacac ich kredyty itd. Rodzice moga im pomóc, zapewnic wsparcie w potrzebie, ale nie wyręczyć we wszystkim i dac sie wyrżąć jak szmatę.Brak granic to chora miłość.
      Rodzice powinni zając sie rownież swoim zyciem. No i bez wzglednie nie dawac kasy na imprezkki. Jak ktoś jest dorosły i niezalezny - to niezalezność obejmuje aspekt finansowy , bez wzgledu na to jakie to bolesne. Pieniadze trzymac na koncie, nie podawać PIN do karty, miec małe limity wypłat dziennych.
      Warto zauważyc,ze jak młoda osoba nie chce zycia zgodznie z zasadami obowiazujacymi w domu i wykańcza psychicznie rodziców to nalezy wszystkim dobitnie przypomniec, ze dom rodzinny to dom rodziców w ktorym mieszkac moga ich dzieci na zasadach , kotre dyktuja rodzice a nie dzieci .
      Dzieci ciagle sie usprawiedliwia,ze nie ma dla nich pracy. Owszem praca jest np. w domu starców w Niemczech. Tam przyjma młoda silną zdrowa dziewczynę. Wiele osób w róznym wieku wykonuje taka prace i zyje.Naprawde wielu młodych ludzi bez srodków do zycia zarobkuje za granicą np. przy zbiorach i nie oczekują ,ze starzy będą na nich łożyć. Cóz bystrzejsi załapali,ze lepsza droga jest edukacja i zgodne współzycie z rodziną, ale nie kazdy to rozumie.
      Naprawdę miedzy uczniem lat prawie 19 (np.w czerwcu 2014 r.) a osoba dorosłą w wieku 19 lat, (we wrzesniu 2014r) mamy kolosalna róznicę. Pierwszy jest dzieckiem swoich rodziców i uczniem a drugi dorosłym , ktory mieszka z rodzicami i szuka pracy budujac samodzielnie swoje zycie dokonuje samodzielnych wyborów, ktorych za niego rodzicom podjąć nie wolno. Taka drobna róznica.
      • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 21:44
        mysle ze moje dziecko mimo ze robi strasznie duzo glupstw nie jest zlym czlowiekiem, raczej bardzo zagubionym. Pogubila sie w wartosciach, w celach. Cigale jednak mam nadzieje ze to co jej wpajalismy przez lata jakos znowu wezmie gore, po tym okresie chmurnym i durnym. Tak wlasnie robie, pilnuje nauki (mimo awantur ze sie znowu wtracam) czekam do matury, jak zda to dobrze (pewnie zda ale slabo) jak nie to trudno.
        Mam tylko troche watpliwosci czy zawsze siegniecie dna powoduje odbicie ;-(
        Chcialbym jakos mniej tym wszystkim sie przejmowac bo wiem ze podchodzac spokojnie moze moglabym wiecej pomoc. A tak zwykle rozmowa konczy sie awantura, bo obie strony ponosza nerwy i robi sie jeszcze gorzej.
        • annakate Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 04.01.14, 22:38
          No to pomóż jej ustawić hierarchię celów w zyciu - jeśli nie musi się martwic o dach nad głową, zapełnienie lodówki, nowe buty i inne takie przyziemne rzeczy - to ma zmartwienia, skąd wziąć na fajki i przehulanie. Zastosuj "program minimum" i uprzedź o tym - ty dajesz z siebie córeczko niewiele, to i dostaniesz niewiele - nie dawaj/nie kupuj nic poza jedzeniem, nie pierz jej, nie podtykaj pod nos kanapeczek. Zadne nowe ciuchy, żadne pieniądze na rozrywki, używki etc. Nie chcesz sie dostosować do reguł panujących w tym domu - prosze bardzo, świat stoi otworem. Tu możesz mieszkać pod pewnymi warunkami, po 18. urodzinach obowiązek alimentacyjny rodziców przestaje być bezwarunkowy. Uprzedź, że jeżeli jeszcze raz zostaniecie okradnięci zmienisz zamki i złozysz zawiadomienie na policji. Przestań pytać, pilnować nauki bo tak naprawdę nie jesteś w stanie tego zrobić - nie masz żadnego wpływu na to, czy panna nawet jak ma przed nosem książkę, to cokolwiek zostanie jej w głowie.
          Bez zimnego prysznica obawiam się, że niewiele do niej dotrze.
        • amb25 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 24.10.16, 11:09
          Mojej znajomej dziecko (wlascwie nastolatek) przysparzal duuzo problemow i nic nie pomagalo. Otarlo sie o sad, ale na szczescie okazalo sie, ze to nie on byl winny (pobicie, zostal wskazany przez ofiare, bo czasem mu dokuczal, a pobity chlopak bal sie wskazac prawdziwego sprawcy, zrobil to dopiero na sali sadowej). Ale ta rozprawa sadowa tak chlopakiem wstrzasnela ze zmienil sie i problemy sie skonczyly... Teraz uczy sie w liceum, dorabia sobie w fabryce w weekendy i zdal juz mature z chemi na max liczbe punktow (u ans matury zdaje sie inaczej niz w Polsce) i idzie na studia.
          Zobaczyl, ze moze poniesc odpowiedzialnosc inna niz szlaban, odciecie komputera i kieszonkowego...
    • karrioka masz w domu dziecko 05.01.14, 15:45
      za które mimo wszystko jestes odpowiedzialna.

      zamiast sie odcinac od córki, odetnij ją od szkodliwego środowiska. i idż z córką na terapię rodzinną.
      lepiej późno niz wcale.
      • boski_adonis Re: masz w domu dziecko 05.01.14, 17:29
        Poprosze o wyczerpujacy instruktaz w kwestii "idz z córka na terapie rodzinną" w sytuacji, gdy córka nie zamierza isc na terapie rodzinną- jak to w praktyce wykonać?
        Taka szczególowa instrukcja byłaby przydatna takze innym, ktorzy mogliby iśc na terapie rodzinną z alkoholikiem , ktory nie chce sie poddać terapii, mężem , ktory zdradza i nie zamierza naprawiac swojego małzeństwa, z babcia lat 80 , ktora ma starcza depresję, ale nigdzie nie pojdzie - bo nie.,
        Jak to zrobic - zaciagnąć za włosy, grozic nozem, szantazowac, błagac,prosić ( skoro to nie daje efektu) , apelowac do ...... ( no własnie do czego?) .
        A co robić jak sie już uda zaciagnąć na terapię, a osoba majaca byc podmiotem terapii w ogóle nie wspołpracuje, bo uwaza ,ze to nie ona ma problem tylko ten, kto ja na terapie zaciągnął?
        Pytanie drugie- czy terapeuta moze prowadzic skuteczną ( a nie nastawiona na zysk) terapię dorosłej , młodej osoby, ktora sobie terapii nie zyczy, ale jest bo "przyprowadziła" ja mama?
        Tu sygnały od córki sa wyrazne- wszak próba udziału w terapii juz była, i co gorsza bez skuteczna.

        • sebalda Re: masz w domu dziecko 05.01.14, 17:41
          A ja z kolei prosze o wyczerpujący nstruktaż, jak zmusic dorosłe dziecko do nauki. Stac z batem? Pytam serio, bo bardzo mnie taka rada zaintrygowała.
          • mamapodziomka Re: masz w domu dziecko 05.01.14, 17:48
            Powaznie obawiam sie, ze ciagniecie za wlosy, bicie batem, oraz wszelki przymus bezposredni w stosunku do osoby pelnoletniej jest takze nielegalny??
          • mama_nastolatki1 Re: masz w domu dziecko 05.01.14, 19:11
            co do terapi nie mam pojecia, nie dosc ze nie chce to jak juz poszla (rok temu, po wielu namowach) to bylo to calkiem bezsensu, taka terapia by zadzialac wymaga szczerosci, na ktora moja corka nie ma ochoty. Znakomicie wyczula co pani psycholog chcialaby uslyszec, stworzyla chyba calkiem fajna wersje siebie, pani psycholog byla zadowolona ze pomogla, corka ze pani psycholog jest zadowolona i ze mama sie odczepila.
            Co do nauki - trafila na fajnych korepetytorow (o dziwo sama kilka tygodni temu wyszla z propozycja korepetycji), z sympatii dla nich stara sie nie nawalac, chociaz nie zawsze. W szkole nadal prawie nic nie robi. No i ze akurat sama moge w niektorych przedmiotach pomoc to staram cos tam nauczyc, wytlumaczyc ale wyraznie tego nie lubi, wiec zwykle efekty nie sa dobre.
          • boski_adonis Re: masz w domu dziecko 10.01.14, 20:56
            Ja zmuszałem dorosłe dziecko , ktore nie chciało sie uczyć - brakiem kieszonkowego i rezygnacją z Internetu opłacanego przeze mnie .
            Uważam,ze mozna próbowac zmuszać do nauki szukając róznych, zgodnych z prawem sposobów. A skoro Sebalda zna tylko bat - to jest mi miło ,ze mogłem przedstawić inne mozliwości "zmuszania" do nauki.
            • verdana Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 11:23
              Dwoje moich dzieci zaczęło się uczyć dokładnie w tym momencie, kiedy przestałam zmuszać. Bardzo polecam ten sposób przy dzieciach dorosłych i dobiegających do dorosłości.
      • mama_nastolatki1 Re: masz w domu dziecko 05.01.14, 19:30
        jak? 4 miesiace przed matura zmienic szkole? No i 18- latce nie mozesz po prostu powiedziec ze ma zmienic szkole, musialaby tego chciec. Moze gdybym zaporoponowala szkole na Hawajach to by byla zainteresowana, ale to dla mnie ze wzgledow oczywistych nie jest mozliwe.
      • annakate Re: masz w domu dziecko 05.01.14, 23:07
        No właśnie nie jest już odpowiedzialna - władza rodzicielska skończyła się w dniu 18 urodzin. I uważam, że dopóki córka nie poczuje, że jest za coś we własnym życiu odpowiedzialna i na własnej skórze nie poczuje skutków chybionych wyborów będzie żyła w tyleż miłym co fałszywym przekonaniu, że wszystko jest ok, tylko matka się czepia nie wiadomo o co.
        • verdana Re: masz w domu dziecko 06.01.14, 21:08
          Pomyśl:
          -twoja córka obraca się w towarzystwie szemranym, ale nie bierze. Bardzo dobrze to rokuje na przyszłość, oznacza, że jest o wiele rozsądniejsza niż myślisz
          -poprosiła o korepetycje i na tych korepetycjach jednak się stara. To jakoś moim zdaniem nie oznacza kompletnego olewania nauki
          -psycholog nie widzi problemu, bo córka go oszukała. Skąd ta pewność, że oszukała? Skąd wiesz, co córka powiedziała psychologowi? Jesli dowiedziałaś sie o tym od psychologa, to nie trafiła do dobrego specjalisty. A może jednak nie oszukała i naprawdę problem nie jest taki duży, jak Ci się wydaje, tylko typowy dla wieku?
          -co do kradzieży - czy okradała Was, czy kogoś innego? Co ukradła? Raz, czy więcej razy?
          • mama_nastolatki1 Re: masz w domu dziecko 06.01.14, 22:54
            Co do psychologa to raczej opinia mojej corki, ze mozna bylo kobiecie wlasciwie wszystko wcisnac, a wiem ze potrafi byc i mila i przekonujaca, zdolnosci do manipulacji jej nie brakuje ;-) Moje dziecko ma przeblyski zdrowego rozsadku, co widze i doceniam, jednak przewazaja zachawania, w ktorych nie przewiduje konsekwencji. I to nie chodzi tylko o typowe zachowania nastolatkow typu: jutro powazny sprawdzian ale kolega zadzwonil ze jest impreza -wybieram impreze - oczywiscie, Ukradla kilka razy (ostatnio nie tylko nas), za kazdym razem chyba autentycznie tego zaluje, ale jednak robi to ponownie. Ostatnio z wlasnej inicjatywy probowala zarobic i oddac pieniadze.
            Naprawde nie rozumiem dlaczego umie unikac powtarzania pewnych bledow (narkotyki, alkohol, informowanie o poznych powrotach etc) a innych nie.
            • verdana Re: masz w domu dziecko 07.01.14, 13:26
              Wiesz, z tego co piszesz wyłania się całkiem miła dziewczyna, z którą masz wcale nie taki najgorszy kontakt - przyznaje Ci się, co mówiła psychologowi, chce zwrócić to, co ukradła, ma wyrzuty sumienia, czyli raczej nie jest zdemoralizowana.
              Natomiast jedno jest pewne - ona potrzebuje pieniędzy. Być może tu jest rozwiązanie zagadki. Problem w tym, na co potrzebuje tych pieniędzy - czy na własne drobne wydatki, czy na coś powazniejszego. Być moze ktoś od niej te pieniadze wyłudza, albo jest zastraszana? Bo nastolatka, która jest na tyle odpowiedzialna, ze nie ćpa, informuje o powrotach (czyli jednak mysli o rodzicach), chce zwrócić kasę - najprawopodobniej nie kradnie tak całkiem bez powodu. Nie zastanawiałaś się, czy aby po prostu nie musi?
              Warto by porozmawiać z córką o pracy - w jej wypadku dorobienie sobie w weekendy może załatwiłoby problem, o ile oczywiście sprawa nie jest powazniejsza.
              • mama_nastolatki1 Re: masz w domu dziecko 07.01.14, 22:35
                Nie wyglada na nadmiernie zestresowana, nikt jej nie szantazuje -jezeli to masz na mysli. Pracowala juz troche, teraz przed matura pewnie bedzie trudno to kontynuowac, bo ma spore zaleglosci, ktore jakos na tych korepetycjach i w weekendy musi nadrobic. Rozmawialysmy o pracy na wakacje.
                Problem w tym ze czesto jak juz wydaje mi sie ze sie dogadujemy, nagle wywija jakis numer, wpedzajac mnie w czarna rozpacz.
                • zuzi.1 Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 12:22
                  Jaki jest Twój mąż? jaki ma charakter, osobowosc, czy jest ojcem realnie obecnym emocjonalnie w zyciu córki i Twoim czy tylko obecny ciałem, a nie duchem, jak uważasz, dlaczego nie przejmuje się tym co się z jego córką dzieje, tak jak Ty, co mówi o swoim zdaniu na temat tej sytuacji? Czy kiedykolwiek angażował się w takie sytuacje rodzinne aktywnie?
                • verdana Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 13:01
                  Spokojnie. "Wywijanie numerów" to nie jest demoralizacja i z tego się wyrasta.
                  Skąd wiesz, ze nikt jej nie szantażuje, albo nawet nie szantażuje - tylko np. daje kasę chłopakowi na alkohol (albo na podręczniki)? Albo masz z córką doskonałe kontakty i wiesz o niej niemal wszystko, a wtedy nie ma co denerwować sie wybrykami, albo jednak - co podejrzewam - nie wiesz wszystkiego.
                  Sama piszesz, ze dziewczyna potrafi przepięknie udawać przed psychologiem. To nie jest zdolność, która ujawnia się tylko w gabinecie. Mój syn kłamał w niektórych sprawach tak koncertowo, ze nie było szans, aby to dostrzec.
                  • mama_nastolatki1 Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 15:04
                    to ze funduje kawe czy doladowanie karty telefonicznej swojemu przyjacielowi tego akurat jestem pewna. On jeszcze gorzej radzi sobie finansowo (od zbuntowanych rodzicow, ktorym tez nawywinal sporo numerow, nie dostaje ani grosza) ma tylko to co czasami zarobi, chociaz trzeba przyznac ze w tych nieczestych chwilach jak ma jakies pieniadze to on jej tez cos zafunduje. Mimo ze zachowanie chlopaka nie zawsze mi sie podoba, to trzeba przyznac ze jakos tam sie wspieraja, chociaz nie zawsze w dobrych pomyslach ;-)
                    I co twoj syn przestal klamac? Jezeli tak to kiedy? I kiedy sie wyrasta z tego wywijania numerow, pewnie wczesniej osiwieje do konca ?
                    Ps do zuzi: maz chyba podchodzi do zachowania naszego dziecka zwykle spokojniej, chociaz i jemu sie zdarza zrobic niezla awanture z dzieckiem.
                    • verdana Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 15:37
                      Kłamał w spawach szkolnych. Odpuścił wtedy, jak przestałam na niego wrzeszczeć, ze kłamie. Mąż wrócił z wywiadówki, poikazał stopnie, a ja zamiast tradycyjnej awantury powiedziałam "aha" i tyle. Starszy nastolatek stanął, rozpłakał się , poszedł do pokoju i więcej nie skłamał w tej sprawie. Wiem, ze to brzmi jak ze złego filmu, ale tak było. Starszy przestał kłamać, jak się szkoła skończyła i szczęśliwie się wyprowadził, wiec się odczepiłam. Z tym, ze oczywiście, nie ma co liczyć, że dorosłe dziecko będzie mówiło nam prawdę i tylko prawdę.
                      Coś Ci powiem - ja wiem, ze to jest teraz strasznie denerwujące i w ogóle, ale z tego co piszesz wynika, ze córka to dobre dziecko, tylko z wyskokami. Podejrzewam, że za parę lat będziesz z niej cholernie dumna.
                      I jedno Ci powiem (doszłam do tego przy trzecim dziecku dopiero) - awantury nie działają. W ogóle.
                      • igge Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 18:37
                        mój 17 latek ma jedynkę z analizy na okres i bez awantur :(
                        Kieszonkowego nie dostaje i tak, za korepetycje nie chcemy i nie będziemy płacić, niech się sam weźmie do nauki, zresztą on o to nie prosi, pozwoliliśmy na Sylwester składkowy bez nadzoru dorosłych i potem następnego dnia jak chciałam z zamrażalnika wyjąć natkę do zupy córce - znalazłam z zaskoczeniem tam butelkę żubrówki :(
                        Syn sporo czasu spędza na kompie i jakoś nie umiem wyegzekwować zakazu kompa, zakazu, który dostał ze względu na tę jedynkę z matmy. Verdana pisze, że zachowania Twojej córki są ok ale mi wydają sie niepokojące. Nie wyobrażam sobie, żeby dziecko ukradło mi pieniądze bez względu na powód. Aha, syn palił też raz trawkę i pijał w klubie/ na imprezie alkohol, to pierwsze wkurzyło mnie bardzo a to drugie mocno niepokoi.
                        • verdana Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 19:02
                          Jako nieletnie dziecię podbierałam matce pieniądze, moje dzieci też podbierały. Niepokojące rzeczywiście jest okradanie innych (nie, nie piszę, zę okradanie matki jest OK, ale to zupełnie inny gatunek przestępstwa). Pytanie tylko, czy to było wyciągnięcie drobnych z kieszeni czy portmonetki, czy sporej sumy z miejsca, gdzie przechowuje się pieniądze. Czy sprzedanie czegoś z domu - to pierwsze jest bardzo powszechne, to drugie - juz nie.
                          Tyle, ze wyrzuty sumienia + próba zarobienia i zwrócenia oznaczają, że córka nie jest zdemoralizowana, a raczej rozpaczliwie potrzebuje kasy.
                          Zakaz komputera ze względu na jedynkę z matematyki jest absurdalny...
                        • mama_nastolatki1 Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 21:14
                          Sama mam ochote czasami skasowac kieszonkowe corce w rewanzu za paskudne zachowanie, lecz boje sie ze nie majac zupelnie pieniedzy dzieciak wpakuje sie w jeszcze wieksze klopoty, tak bylo z jej przyjacielem, ktory w koncu zaczal dealowac marihuana.
                          ps jeszcze jakis czas temu tez bym napisala 'nie wyobrazam sobie by moje dziecko....' no coz rzeczywistosc przerosla moja wyobraznie ;-) i mam wrazenie ze to nie jest tylko moje rodzicielskie doswiadczenie.

                          • iaia80 Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 21:51
                            Jako nastolatka:
                            - podbierałam rodzicom pieniądze
                            - olewałam naukę i wagarowałam namiętnie
                            - piłam, paliłam, imprezowałam
                            - zdarzało mi się iść do szkoły bezpośrednio z imprezy, która się przeciągnęła do rana…
                            - kłamałam niezwykle przekonująco
                            Obecnie jestem stateczną mamusią trójki dzieci z domem pod miastem, dobrą pracą w mieście.
                            I coraz bardziej się boję, co będzie, jak moje córki będą nastolatkami….

                            • verdana Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 22:21
                              Mój syn, przez którego o mało nie osiwiałam z powodu "sukcesów " szkolnych prowadzi obecnie zajęcia na uczelni i narzeka, ze nie rozumie, dlaczego studenci sie nie uczą:)
                              • igge Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 22:43
                                gratuluję Verdano ! :)
                                ja tylko na razie chciałabym mieć pewność, żeby moj nastolatek za rok zdał maturę i dostal się na jakiekolwiek wybrane studia (państwowe, nie prywatne), ale on na razie totalnie nie ma pomysłu na jakie, może być fizyka a może historia a może nie wiadomo co i czy w ogóle
                                Teraz to on się interesuje tańcem i dziewczynkami :). A takie było idealne dziecko w gimnazjum.
                                • verdana Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 22:48
                                  Mój młodszy zdał maturę dobrze, ale niestety, cholera, wybrał jeden z niewielu kierunków , gdzie jest tłok i jest na prywatnych, choć moim zdaniem, bardzo dobrych. Bo wiedział za dobrze, co chce:) Rodzicom nie dogodzisz.
                                  Maturę można poprawiać w nieskończoność, o czym warto pamiętać.
                                  • verdana Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 22:50
                                    Ps. Moja córka w gimnazjum zaczęła interesować sie filmem, a przede wszystkim serialami telewizyjnymi. Czytała coraz mniej, oglądała coraz więcej.
                                    NIC w życiu jej się tak nie przydaje, jak te "mało ambitne" zainteresowania, nawet dwa fakultety:)
                                    • igge verdana :)))))))) n/t 11.01.14, 00:11
                            • igge Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 22:35
                              he, he :) a ja nie :)
                              nie piłam, nie paliłam i stosunkowo rzadko imprezowałam do rana :)
                              Mój syn nie pali bo wiedziałabym, mam bardzo wrażliwy węch (wyniuchalam niechcący kiedyś co i gdzie robił ze swoją dziewczyną w naszym domu pod naszą nieobecność :)) niechcący, po zapachach) Raczej nigdy nie klamie. On w ogólenie ma oporów przed mówieniem nam o wszystkim choć jest powściągliwy i małomówny i w swoim świecie.
                              Ja znowu nie wyobrażałam sobie nigdy, że jako stara, gruba, brzydka matka będę z 17 letnim dzieckiem śpiewać heavy-metal i tańczyć house i inne klubowe kawałki przed ekranem playstation i wokół choinki :)
                              Pewnie jeszcze niejedno to czego sobie nie wyobrażam się stanie choć trafił mi się wyjątkowo spokojny dzieć.
                              VERdano, jeśli zakaz kompa z powodu jedynki jest absurdalny to w sumie odpuszczę sobie wyrzuty sumienia z powodu jego nieprzestrzegania i jałowe rzadkie przypominanie o nim jak "mały" siedzi przed kompem. Jaka powinna być adekwatna reakcja na jedynkę na okres (mam w nosie, że podobno pół klasy ma z analizy jedynki) ??
                              Ja nie daję kieszonkowego ale jak chce na konkretne potrzeby/kaprysy/zachcianki np dziś 150 zł na dżinsy, jakiś czas temu na wyjście do klubu, kosmetyki - to raczej nie odmawiam. Ale on sam ma, moim zdaniem, bardzo niewielkie finansowe wymagania, liczy się z możliwościami rodziny, zdaje sobie sprawę, że ostatnio np majątek wydaliśmy na serię jego wizyt u dentysty.
                              Swoją kasę dostaje na urodziny, pod choinkę itd. Opory mam przed finansowaniem alkoholu, drinków w klubach np ale sama kupiłam szampana na jego imprezę Sylwestrową więc jestem chyba niekonsekwentna. Właściwie w tym wieku to człowiek nie ma żadnej możliwości zmusić do czegokolwiek prawie dorosłego (choć niesamodzielnego i będącego na utrzymaniu rodziców) człowieka, pozostaje tylko rozmowa z nastolatkiem i hmm, dobry przykład.
                              • verdana Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 22:44
                                Absolutnie nie powinnaś mieć w nosie, jeśli pół klasy ma jedynki z analizy (matematycznej?). Można mieć w nosie, jeśli cała klasa ma jedynki z powodu nieprzeczytania lektury. Ale nie wtedy, gdy najwyraźniej nauczyciel albo nie umie wytłumaczyć tematu, albo ma wymagania od czapy. Adekwatna reakcja rodziców na to, ze połowa klasy ma jedynki z matematyki, to wezwanie matematyka na zebranie i zapytanie, co sie dzieje. W wypadku klasy mojego syna szkoła dała dodatkowe lekcje z INNYM nauczycielem. Po czym się okazało, ze jakoś uczniowie cudownie ozdrowieli z "lenistwa" i zdali maturę.
                                • zuzi.1 Re: masz w domu dziecko 08.01.14, 23:23
                                  verdana napisała:"Adekwatna reakcja rodziców na to, ze połowa klasy ma jedynki z matematyki, to wezwanie matematyka na zebranie i zapytanie, co sie dzieje. W wypadku klasy mojego syna szkoła dała dodatkowe lekcje z INNYM nauczycielem. Po czym się okazało, ze jakoś uczniowie cudownie ozdrowieli z "lenistwa" i zdali maturę."

                                  Dokładnie, moja koleżanka tak kiedyś zrobiła, matematyczka "cudownie" ozdrowiała po zebraniu, na którym sporo nieprzyjemnych rzeczy na temat swoich metod "wykładania" przedmiotu usłyszała od kilku rodziców. Trzeba drążyc temat, isc porozmawiac z wychowawcą, ale najpierw z innymi rodzicami, co oni i ich dzieci sądzą na temat nauczyciela i gdzie leży przyczyna tak słabych wyników. A potem zaprosic nauczyciela na zebranie i porozmawiac.
                                • igge Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 00:25
                                  verdano, jak rodzice chcieli kiedyś porozmawiać na zebraniu z panem od analizy to wychowawca (uczy geometrii) powiedział, że nie da rady bo nauczyciel analizy nie jest wcale pracownikiem szkoły/liceum tylko pracownikiem uczelni jakiejś i nie ma obowiązku przychodzić na zebrania. Generalnie ja nie mam sumienia obwiniać o cokolwiek nauczyciela bo widzę, że syn nie siedzi specjalnie wytrwale nad książkami i np nie naciska na zakup pięciu podręczników do analizy, które pan ewentualnie polecił. Wiele miesięcy temu kupilam z listy 7 dwa i on nawet tych dwóch nie przeczytał, więc niestety uważam, że syn nie przyklada się do nauki, zresztą oni nie korzystają specjalnie z podręcznikow wcale. A dzieciaki z jego klasy to w większości gimnazjalni laureaci olimpiad matematycznych (on w gimnazjum był finalistą czegoś fizyczno-chemicznego). Uważam, że jeśli pół klasy jakoś nie ma jedynek to dlaczego i on nie może się bardziej postarać, popracować, poczytać, poćwiczyć...Jak nie zda to wyrzucą go z klasy bo chyba nie ze szkoły (??). On oczywiście nie przejmuje się wcale bo przecież ocena z matmy na koniec roku to średnia z geometrii, analizy i rachunku prawdopodobieństwa więc może na jakąś słabą dwójczynę mu się uda wyciągnąć. pozdr serdecznie
                                  • igge Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 00:39
                                    PS: Druga żona mojego ojca bardzo chce zasponsorować mojemu synowi korepetycje z matmy :) ale nie zgodziliśmy się, niech się dzieć sam uczy. Syn dzisiaj przez telefon znienacka oznajmił, że idzie do klubu z kolegami i że chciałby zabrać nieoczekiwanie znalezioną po jego Sylwestrze w naszym domu butelkę żubrówki w zamrażalce ze sobą do kolegi mieszkania i tam przed klubem zrobić sobie jakieś drinki. Zdecydowanie zabroniliśmy i syna teraz nie ma, tańczy, ale wódka w lodowce została na szczęście. On generalnie się nas słucha bo nie wiem co zrobiłabym gdyby nie posłuchał ? Ja mu zdobywania alkoholu nie będę ułatwiać, po moim trupie.
                                    Ale z drugiej strony boję się nocnych samotnych powrotów na przedmieścia nocnym autobusem i ...dziś pierwszy raz syn zgodził się, żeby ojciec po niego pojechal samochodem. Miał też nocować u nas kolega (zamknięta bursa) ale za daleko mieszkamy i u kogoś innego przenocuje. Może zamiast zakazu kompa powinnam zakazać chodzenia na imprezy/ do klubu??? Aż weźmie się za naukę i pprawi analizę (na razie chwali się, że ma aż 3 :))) z informatyki)
                                    • igge Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 00:59
                                      Jest w domu. Wrócił z klubowej imprezy i ...zrobiłam pierwszy raz kontrolę trzeźwości. Bezpośrednią tzn węchową (koleżanka regularnie robi telefoniczną :) w trakcie wyjść swojego 19 latka). Mimo protestów zaciągnęłam się zapachem w poblizu jego twarzy/ust (nie chcial bestia chuchnąć) - i leciutko poczułam coś na kształt 1 drinka z wódką i jednego piwa.
                                      Mojemu synowi szczęka opadlą ze zdziwienia bo, bingo, podobno ilość i jakość dokładnie zgadłam i zaplanował na przyszłość miętówkę zażyć.
                                    • mama_nastolatki1 Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 13:09
                                      tak z ciekawosci o jakim dziale matematyki ty piszesz? Klasyczna analiza matematyczna (rachunek rozniczkowy i calkowy) nie jest w programie nawet rozszeroznej matematyki szkolnej. Geometria analityczna, funkcje?
                                      Zakaz wychodzenia i imprezowania odcina dzieciaka od znajomych realu, ale poglebia za to siedzenie w wirtualu, sama nie wiem co gorsze.
                                      ps jezeli dzieciakom ostala sie butelka wodki po imprezie to chyba musieli jej mniec sporo?
                                      • morekac Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 15:14
                                        Nawet jeśli nie jest (za moich czasów był, być może jest to jakaś klasa z bardzo rozszerzoną matematyką, może w nowym rozszerzeniu z matematyki to zresztą jest), to do opanowania tego na poziomie umożliwiającym zdanie z tego matury/dostanie się na studia nie wymaga x podręczników dla szkół wyższych.

                                        ps jezeli dzieciakom ostala sie butelka wodki po imprezie to chyba musieli jej
                                        > mniec sporo?
                                        Może po prostu mało pili? ;-)
                                  • morekac Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 11:09
                                    Igge, żeby zdać maturę rozszerzoną z matematyki wcale nie trzeba być uczonym przez jakiegoś nawiedzonego gościa z uczelni wyższej, polecającego 5 podręczników.
                                    Cóż, przy takim zestawie uczniów - uzdolnionych z pewnością matematycznie, bez zaległości itp. - to wybacz, ale to, że połowa klasy ma pały, świadczy bardziej o nauczycielu, jak uczniach.
                                    Do przyzwoitego nauczenia się matematyki na maturę rozszerzoną takim uczniom wystarcza jeden przyzwoity podręcznik, w miarę sensowny nauczyciel i zbiór zadań.
                                    Jeśli chcesz synowi pomóc bez rozmów 'dyscyplinujących' z nauczycielem od analizy - to lepiej mu korki załatw, przynajmniej będziesz wiedziała, że się tego w miarę przyzwoicie nauczy, nawet jeśli nie wpłynie to specjalnie na jego oceny teraz.
                                    • verdana Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 11:29
                                      Nie ma gorszych nauczycieli, niż nawiedzeni goście z uczelni, którzy nie mają pojęcia o nauczaniu nastolatków. Dla wielu z nich dostosowanie sie do poziomu uczniów jest poniżej honoru. Nie rozumieją, zę nie mają do czynienia ani z dorosłymi ludźmi, ani ze studentami zainteresowanymi przedmiotem. Nie potrafią tłumaczyć na poziomie szkolnym wydaje im się, ze "przecież to oczywiste". Bardzo wielu nauczycieli akademickich absolutnie nie nadaje sie do nauczania, a każdy, kto poleca 5 podręczników, powinien z miejsca zostać odesłany do domu.
                                      Analizy matematycznej syn nie nauczy się raczej sam. Pozwól mu na te korki.
                                      • morekac Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 12:02
                                        Były też wspomniane prześwietne podręczniki do analizy, polecone przez nauczyciela. Mam tylko jedno pytanie do Igge: czy usiłowałaś przeczytać jeden z tych 2 zakupionych podręczników i zrozumieć cokolwiek?
                                        Muszę przyznać, że wiele lat temu usiłowałam zagłębić się w podręcznik od analizy matematycznej, używany wówczas na UW. Był 'przerażający' i nic z niego nie rozumiałam (żeby nie było: jednak skończyłam ten sam mat-fiz, co właścicielka podręcznika, z podobnymi rezultatami, matematykę zdawałam też z sukcesem na studia na kierunek 'nieścisły' - nadmieniam o tym, żeby ukrócić przypuszczenia, że skończyłam klasę humanistyczną i byłam matematyczną sierotą).
                                        Bardzo dużo osób od niej z roku miało z tej analizy poprawki, komisy czy warunki, pomimo że aby się tam dostać, należało mieć coś w okolicach oceny bdb z egzaminu wstępnego z matematyki i ogólnie średnią z egzaminów w okolicach 4,5 - egzamin wstępny łatwy nie był. A pomimo to ci ludzie nie byli w stanie nauczyć się tej analizy tak, żeby na egzaminie nie poległa przynajmniej połowa roku...
                                        • igge Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 18:55
                                          dzięki dziewczyny, człowiek podnosi się na duchu dzięki temu forum :)
                                          syn jest w mat-fiz w specjalnej matem. klasie, do której byl specjalny egzamin na uzdolnienia matem (miał chyba 50%) Może bez namysłu wybraliśmy szkołę, po najmniejszej linii oporu, taką gdzie max pktów było potrzebne i tyle.
                                          Jestem matematyczną sierotą, dnem zupełnym. Długo nie mogłam zaakceptować faktu, że on lubi matmę i jest dla niego łatwa, jak widać przestał być genialny matemat. w liceum i owszem ma braki i luki bo niektórych zagadnień on w rejonowym gimnazjum w ogóle nie omawiał a jego koledzy z klasy i owszem ale korki uznałabym za naszą wychowawczą porażkę (co prawda ja całe życie miałam korki z matmy) bo on naprawdę się nie uczy, nie stara, nie wkłada wysiłku i do licha po co mu była najtrudniejsza matematycznie klasa w mieście jeśli teraz mam mu fundować korki z matmy. Jego wychowawca, ten od geometrii mówił, żebym o maturę nie martwiła się bo jest "łatwa". (Gdyby nie zdał) bardziej szkoda mi kolegów, klasy bo dzieciak dobrze w niej się czuje choć sukcesów naukowych żadnych nie ma i nic dziwnego, nie jest pilny, pracowity, sumienny etc Woli jeździć na łyżwach calą sobotę zamiast jakiejkolwiek nauki, olewa oceny. Nauczyłam (od małego) go tego ;( a podstawowka i gimnazjum rozleniwiły.
                                          Sorry za zaśmiecanie watku. Też myślę, że autorka rozsądnie podchodzi do kłopotów z córką.
                                          Serdecznie pozdrawiam.
                                          • morekac Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 23:33
                                            I wiesz, że młody ma jakieś tam braki, sama całe życie szkolne korkowałaś się z matmy, aż furczało i pomimo to z pełną świadomością odmawiasz mu pomocy, nawet nie zapytawszy go pewnie, czy jednak nie byłyby mu potrzebne. Komu robisz na złość? Synowi czy sobie?
                                            Przykro mi, ale w matematyce często nie sposób iść dalej z powodu niedokształcenia na etapach wcześniejszych - i być może niezależnie od wkładanego wysiłku nie jest w stanie sam tego uzupełnić, albo wysiłek jest nieproporcjonalny w stosunku do efektów.W związku z tym rozsądniej jest jednak pójść na łyżwy...
                                            • zuzi.1 Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 23:56
                                              Dokładnie, zgadzam się z morekac, a traktowanie korków jako porażki syna czy porażki rodzicielskiej, to jakaś pomyłka, korki są po to aby dziecku pomóc, gdy sobie z czyms do końca nie radzi, mogą byc potrzebne na kilka m-cy aby dzieciak zrozumiał pewne rzeczy, których sam zrozumiec nie potrafi i których rodzice, rownież mu nie wytłumaczą. Przeciez to dla jego dobra, nie rozumiem upierania się na tym, że korki to samo ZUO ;)
                                            • igge morekac 12.01.14, 10:12
                                              może masz rację, trochę trudno odzwyczaić się od tego, że młody sam w szkolnych sprawach jest sterem i okrętem, takie "genialne" samodzielne dziecko i ma nagle jedynkę z analizy (pan od analizy powiedział dzieciom, że jedyną opcją jest co najwyżej zmiana klasy jak za trudne coś a syn twierdzi, że to co robią na lekcji jest rzeczywiście trudne i tyle), Syn trochę myśli o zmianie klasy a trochę sam postanowił bardziej wziąć się za naukę (bez podręczników bo do analizy nie ma, te stare 2 książki, które kupilam podobno tyczyły się pierwszych 3 miesięcy zeszlego roku) i zobaczymy co z tego wyniknie. W każdym razie idąc za Waszymi radami zaproponowaliśmy mu korepetycje ale na razie zdecydowanie nie chce. dzięki za opinie
                                              • verdana Re: morekac 12.01.14, 10:43
                                                [b]Prawdopodobnie nie uczy się analizy, bo sam nie da rady. Proszę Cię, weź jakiś trudny podręcznik do czegokolwiek i spróbuj sama sie uczyć, zobaczymy, jak szybko sie zniechęcisz.
                                                Zastanawiam się, dlaczego tak bardzo nie chcesz tych korepetycji. Czy dlatego, aby syn nauczył się, ze jednak nie jest tak dobry, jak mu się wydaje? Czy żeby mu pokazać, zę wszystko w życiu trzeba osiągać samemu, a jeśli ma się trudności, to nie ma co liczyć na pomoc? Czy po to, aby uniemożliwić mu studia matematyczne, bo z trudem pogodziłaś się, zę z matematyki jest dobry? Czy w ramach zemsty za rozczarowanie, ze taki zdolny, a ma jedynkę?
                                                Nie istnieje absolutnie ŻADEN dobry powód, by nastolatkowi, który nie zaliczył jednego trudnego przedmiotu nie udzielić pomocy. Za wyjątkiem pokazania nastolatkowi, że jeśli nie spełnia wszystkich oczekiwań rodziców, to może na nich nie liczyć. Bardzo zła droga. Zastanów się, czy nigdy nie potrzebowałaś pomocy, bo w czymś nawaliłaś i czy zawsze, jak nawaliłaś, to rodzina uznawała, ze fajnie będzie, jak będziesz miała przez to poważne przykrości.
                                                --
                                                • igge verdana 12.01.14, 11:51
                                                  przeczytałam to synowi (który zaskoczony, że ośmielam się o nim pisać na forum) i po Twojej Verdano odpowiedzi córa stwierdziła, że nawet na forum widać, że jestem złym, złym człowiekiem :) Poważnie: dziękuję, bardzo liczę się z Twoimi ocenami sytuacji rodzinno-dzieciowych.
                                                  Syn zdecydowanie na moja prośbę o zgodę na pomoc i korepetycje odpowiada "na razie nie"
                                                  Przecież nie zmuszę go bo jak.
                                                  Teraz już nie ja nie chcę mu pomoc ale on tej pomocy nie chce przyjąć.
                                                • igge Re: verdano 12.01.14, 12:17
                                                  jeszcze raz uważnie przeczytałąm Twój post. dzięki za niego.
                                                  Na pewno nie poczułam/liśmy żadnego rozczarowania jedynką syna. Już w zeszłym roku miał dwójkę chyba na koniec więc nawet nie było szoku, zdziwienia. Na pewno martwi troszkę nas fakt poświęcania tyle czasu na przyjemności. Ale generalnie nie mamy z dziećmi trudności, mamy przyjazne stosunki, po prostu szkoła, oceny nigdynie leżały w kręgu naszych najważniejszych wartości. Zdrowie dzieci jest chyba na pierwszym miejscu, ich dobrostan psychiczny, emocjonalny. Pewnie każda matka/ojciec tak mowi ale to fantastyczne dzieciaki niezależnie od swoich porażek/osiągnięć w szkole. JAkoś nie wierzę, że oceny mają jakikolwiek wpływ na szczęście (i sukces) w dorosłym życiu.
                                              • morekac Re: morekac 12.01.14, 11:17
                                                Ponaciskaj jeszcze, zwłaszcza jeśli znowu coś przylufi... Bo naprawdę może być tak, że uniósł się po prostu dumą, zwłaszcza jeśli do tej pory komunikat był typu "Korki to po naszych trupach", a teraz nagle rzuciliście: A miej te korki w cholerę.
                                                Daj mu na spokojnie zmienić zdanie.
                                                BTW: do tych nieszczęsnych podręcznków, bez względu na to stan ich aktualności - jednak zajrzyj. Będziesz wiedziała, dlaczego normalny człowiek słabnie po 5 stronach.
                                                • igge Re: morekac 12.01.14, 12:01
                                                  tak robię/zrobię, dzięki.
                                                  Nie rzucilismy mu"miej korki w cholere" :)
                                                  Naprawdę zależy nam na dobru dziecka, jak każdym rodzicom. Otrzymał poważną i pomocną propozycję, z troską i nie lekceważeniem jego problemu. Oboje z nim krótko ale treściwie porozmawialiśmy, zaoferowaliśmy szczerą i zatroskaną pomoc. Odrzucił na razie. Zwykle raczej od zerówki nie interesujemy sie jego szkołą, nie zaglądamy do e-dziennika. Córka czasem wymagała pomocy on nie. Ale na pewno wie, że może na nas liczyć. jeszcze raz dzięki
                        • amb25 Re: masz w domu dziecko 24.10.16, 11:16
                          zakaz kompa - ja znalazlam swietny program do tego (platny, wersja probna jest na 30 dni). Wczesniej wyegzekowawnie zakazu kompa bylo moredega - i dla niego i dla mnie. Co prawda moj nastolatek ma dopiero 14 lat, ale program dziala doskonale, pomimo, ze dziecko ma prawa admnistratora na komputerze. Poszukaj w necie i zainstaluj mu cos takiego jesli uwazasz, ze potrzebuje.
                • boski_adonis Re: masz w domu dziecko 10.01.14, 21:02
                  Piszesz:
                  Problem w tym ze czesto jak juz wydaje mi sie ze sie dogadujemy, nagle wywija j
                  > akis numer, wpedzajac mnie w czarna rozpacz.

                  Miałem okazje widziec takie postępowanie - było formą manipulacji, ale to nie musi być zasada ogólnie obowiazujaca.
                  Dogadujemy sie - czyli dziecko mówi Ci to co chcesz słyszec, zeby Cie udobruchac albo coś ugrać. Potem robi co uwaza. Nie wiem czy tak jest w Waszym przypadku, ale tak czesto bywa w relacji z nastolatkami ( zwłaszcza bystrymi) jako rodzice chcemy byc w dobrych relacjach z dziecmi i czasem sie poddajemy tej manipulacji.
                  • igge Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 00:44
                    Boski adonis, ciekawe co piszesz o nastolatkach, mogłbyś coś jeszcze o tej manipulacji napisać?? Plissss. Mnie się wydaje, że dzieci nie manipulują mną chyba wcale ale może nie dostrzegam tego?
                  • mama_nastolatki1 Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 12:52
                    ja mysle ze czasami to jest czysta manipulacja (obiecam cos by nareszcie starzy przestali marudzic ale wcale nie mam zamiaru tego zrobic), bardzo czesto dziecko chce by relacje z matka i ojcem byly przynajmnie poprawne i robi co obiecala (np zawsze zawiadamia nas kiedy wroci i gdzie jest) bo to sie jej po prostu oplaca. Wiadomo ze jak jestem zla to dodtakowego kina poza kieszonkowym raczej nie zasponsoruje. A niekiedy chyba jej autentycznie zalezy na tym bym sie przynajmniej nie denerwowala, tak altruistycznie, bez liczenia na sponsoring i przywileje.



                    • verdana Re: masz w domu dziecko 11.01.14, 13:00
                      Zupełnie na marginesie.
                      Mam wrażenie, ze jesteś świetną mamą. Bo córka sprawia problemy, a z Twoich postów wyłania się sympatyczna dziewczyna - czyli widzisz jednak "problemy" osobno i córkę, jako całość, osobno. Nie widzisz w niej tylko kłopotliwej osoby, ale i fajną dziewczynę.
                      Poza tym z Twoich postów wyłania sie dziewczyna licząca sie z uczuciami innych, z całkiem dobra umiejętnością odróżniania dobra od zła + targana wyrzutami sumienia.
                      Ja bym stanęła na głowie, aby dowiedzieć sie, dlaczego taka dziewczyna okradła kogokolwiek nieznajomego, bo to tak nie pasuje do tego, co o niej piszesz, ze podejrzewam jednak coś więcej, niz wyłącznie chęć posiadania więcej kasy na wydatki.
                      --
    • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 13:21
      wiem że czasami pytacie o ciąg dalszy. Więc dopisze. Jak w życiu - bez spektakularnego happy endu ale też i totalnej klęski (chociaż może inaczej to ocenicie). Dalej walczę z samą sobą i miotam się między chęcią pomagania, kontrolowania i izolowania się emocjonalnego od problemów mojego dziecka. Nadal czekam na odpowiedzialność i dojrzałość z jej strony.
      Nasza córka zdała maturę, dostała się na studia- dość trudne więc nawet nie byliśmy bardzo zdziwieni, że sobie nie poradziła, pocieszyliśmy, doradziliśmy zmianę kierunku. Studiuje, coś zalicza, coś nie, ale widać że nawet jej zależy. Nie kradnie, stara się nie pożyczać od znajomych. Ale pojawił się nowy problem a właściwie kontynuacja starego, rozrywkowego styl życia z jego całym sztafażem: kluby, zioło, lejący się alkohol i życie mocno ponad stan. Pracuje trochę, ale dochody zbyt małe więc 'znalazła' proste rozwiązanie długi w firmach pożyczkowych (nie mogę wyjść z podziwu jak te firmy mogą dawać tysiące złotych osobom bez dochodów, zabezpieczeń 'na dowód' w ciągu kilu minut). Początkowo przerażeni (rzeczywiste oprocentowanie tych kredytów to nawet 2000% robi wrażenie) próbowaliśmy jakoś pomoc spłacać, ale przestaliśmy – rezultat firmy windykacyjne zasypują nasz dom listami. Czy na niej robi to wrażenie? Chyba nie bardzo, chociaż wie już dobrze, że na naszą pomoc z długami nie może liczyć. Czasami ma refleksje ‘przesadziłam’ i ‘nie wiem co z tym zrobić’.
      Tak wiec jest lepiej ale i gorzej, czasami wydaje mi się że jesteśmy w takim ciągu jak z przemocowcem, na początku tygodnia jest nauka, studia, jakoś się dogadujemy, wydaje się ze będzie już dobrze a pod koniec tygodnia wielkie BUM, znowu zabawa do upodlenia, z piciem, klubami, szemranym towarzystwem (ale za to bardzo zamożnym, co mojej córce, wyraźnie jakoś imponuje) i nowymi długami i 'mamo wybacz, wiem, że żle robię' (pewnie sporo w tym manipulacji ale i odrobina szczerego żalu, że znowu nas zawiodła). A ja coraz częściej myślę ze nie mam ochoty już wybaczać, że jestem strasznie zmęczona tym dojrzewaniem mojego dziecka.
      Ps uprzedzając pytania – wyprowadziła się na jakiś czas w domu (bardzo chciała), ale właśnie wróciła – nie bardzo sobie radziła, w końcu mieli chyba dosyć współlokatorzy którym zalegała z opłatami. Nie miałam sumienia jej nie wpuścić, gdy po raz kolejny poprosiła o 101 szansę. Mocno się zastanawiam czy dać dziś 102, czy jednak nie.
      • dmuchawcelatawce Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 14:15
        Zabezpieczcie sie jakos zebyscie nie musieli odpowiadac za dlugi corki. Nie wiem czy jest jakas mozliwosc prawnaw tym zakresie ale to pierwsze zrobcie. Potem zeby was nie skusilo(np. jak corka bedzie miala w koncu jakis wyrok zeby mimo wszystko zaplacic za nia). Jest juz calkowicie dorosla, ma przeszlo 20 lat, to na prawde juz nie jest wiek na dajaca sie usprawiedliwic burze hormonow. jak corka mieszka u was to zabezpieczcie majatek zeby was nie okradala (albo jej znajomi) np. jeden pokoj zamykany na klucz z ew. cennymi rzeczami, do ktorych corka nie ma dostepu.
        Podobna sytuacje maja/mieli moi znajomi, tez corka juz od dawna dorosla a szalejaca jak nastolatka (ze stwierdzonym borderline) , tez bylo szalenstwo, placenie za nia, odbierania ja nieraz po 150km autem z roznych podejrzanych imprez, koncertow itp. Niezla jazda, poza tym dziewczyna szalenie mila i lubiana. Rodzina (cala, lacznie z niesprawiajacym klopotow 16letnim synem) poddala sie rodzinnej grupowej terapii, gdzie ogolnie uczono rodzine wlasnie takiego oddzielenia sie od corki, nie placenia za jej dlugi, nie odbierania jej po nocach z dziwnych miejsc (co dla matki bylo horrorem, bo wiadomo,zerodzic woli odebrac dzieciaka niz narazic go na niebezpieczenstwo). Z tego co wiem to pomimo, ze mija juz rok to oni dalej sa na tej terapii (intensywnej (2 razy w tygodniu po 5 godzin) ale jest lepiej. Setki rozmow terapeutow z dziewczyna uswiadomily dziewczynie,ze taka postawa rodzicow nie jest przeciwko niej.W kazdym razie jest znaczna poprawa.
        • boski_adonis Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 24.10.16, 19:34
          W Polsce za długi dorosłych dzieci rodzice nie odpowiadają . Nie ma "zabezpieczenia" prawnego . "Za długi syna Tomaszka nie odpowiadam" mogła probowac ogłosić w gazecie Barbara Niechcic, ale dzisiaj to się juz nie uda. Pytanie brzmi jak zabezpieczyc sie przed wizyta komornika ( np. w asyscie policji) i jak wytłumaczyc mu,ze np. telewizor, z ktorym komornik próbuje wyjsc nie jest własnościa córki, skoro dowód zakupu ( paragon) został wyrzucony 4 lata temu a na dokładke nie był imienny? Komornik bierze a my mamy udowodnić,ze to nasze a nie naszego dziecka, ktore ów TV mogło sobie kupic pracując jako student w czasie wakacji przy truskawkach.
      • aqua48 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 15:22
        mama_nastolatki1 napisała:

        > Ps uprzedzając pytania – wyprowadziła się na jakiś czas w domu (bardzo chciała)
        > , ale właśnie wróciła – nie bardzo sobie radziła, w końcu mieli chyba dosyć wsp
        > ółlokatorzy którym zalegała z opłatami. Nie miałam sumienia jej nie wpuścić, g
        > dy po raz kolejny poprosiła o 101 szansę.

        Czyli znowu pozamiataliście bałagan jaki zostawiła za sobą. Jeśli chcesz i czujesz taką potrzebę to po prostu wynajmij córce pokój i płać za nią rachunki za ten wynajem do jakiegoś terminu ustalonego z córką - np ukończenia studiów w terminie. To byłaby wydatna pomoc i być może też dla niej jakaś motywacja. Ale nie pozwalaj jej już mieszkać z Wami w domu. I nie bierz na siebie jej zobowiązań.
      • ada1214 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 17:51
        Skruchy i "silnego postanowienia poprawy" tu nie widac wiec dawanie kolejnych szans to tak jak zapraszanie alkoholika na drinka. Radze terapie dla wspoluzaleznionych. Dla Ciebie, bo zachowujesz sie jak wspoluzalezniona. Moze to normalne, nie wiem, nie mam jeszcze doroslego dziecka.
      • ada1214 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 17:56
        nie mogę wyjść z podziwu jak te firmy mogą dawać tysiące złotych osobom b
        > ez dochodów, zabezpieczeń 'na dowód' w ciągu kilu minut


        uslugi lichwiarskie maja sie dobrze od setek lat, wiec najwyrazniej ten biznes sie oplaca. Jeden moze utopi, ale drugiego ogoloca z dorobku zycia i juz jest na plus.
      • enith Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 19:05
        Wiesz, że możesz mieć komornika na karku przez długi córki? Jest zameldowana u was, do waszego mieszkania przychodzi korespondencja, u was mieszka. Jak przyjdzie komornik zająć ruchomości, miej w pogotowiu dowody, że jesteście tych ruchomości jedynymi właścicielami. Komornik ściągnąć długi może wyłącznie z majątku córki (chyba, że coś jej żyrowaliście, ale pewnie nie), ale w rozgardiaszu komornikowskim zdarzały się zajęcia majątku nie należącego do dłużnika. A potem dochodź się swoich praw, trać czas, nerwy i pieniądze. Po co się na coś takiego narażać? Więc pierwsza rzecz to wizyta u prawnika, który wam powie, jak się zabezpieczyć przed finansową niefrasobliwością córki, a druga rzecz to terapia dla współuzależnionych. Macie, jako rodzina, całościowo, bardzo poważny problem, który może ciągnąć się latami i mieć poważne konsekwencje dla wszystkich zainteresowanych. Wy możecie stracić dorobek całego życia, by ratować córkę przed wyrokiem za długi. A chwilówki to równia pochyła, można napaskudzić sobie w życiorysie na wiele lat, a nierzadko ludzie dochodzą do takiej ściany, że jedynym sensownym wyjściem wydaje się im odebranie sobie życia, ucieczka z kraju czy inne drastyczne kroki. Tu trzeba działać natychmiast.
        • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 19:27
          na razie rozpoznaliśmy skalę problemu (duża) w poniedziałek jestem z meżem umowiana z prawnikiem, mam nadzieje że cos doradzi. Niestety nawet wpisanie w KRD nie działa, trudno uwierzyć ona nie splaca tych dlugów od miesięcy a ciągle nowe frmy się zgłaszają z propozycjami pożyczek, z maili, które nam pokazała wynika, że kilka dziennie.
          • satoja Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 24.10.16, 10:44
            "Się zgłaszają?" Tu przecież nie ma nic dziwnego. Jeśli córka wyszukiwała wcześniej informacje o firmach pożyczkowych to google ma jej maila zapamiętanego jako zainteresowanego tego typu firmami i będzie na jaj maila przychodziła masa tego typu reklamowego spamu.
      • boski_adonis Re: dwa lata pozniej , a dalej nie wiadomo, co ... 24.10.16, 18:57
        Ciesze się,ze napisałas - mozemy w ten sposób przekonac sie , co były warte nasze rady. A z drugiej strony przykro,ze problemy nadal sa.
        Czytam rady, ktorych udzieliłem 2 lata temu. Sugestie,zeby nic nie zmieniac w relacjach czasu matury i zachecac do nauki były słuszne. Matura zdana. Nie jestem zaskoczony , bardziej zaskakuje mnie fakt podjecia studiów.To dowód na to,ze córka głupia nie jest i wie co robi.A takze ,ze ma mozliwosc zrealizowania planów , ktore wymagaja wyrzeczeń, starań i wysiłku.
        Chyba w złą godzinę napisałem "To nie rodzice mają szukac im pracy, spłacac ich kredyty itd."
        Macie kredyty z chwilówek i to jest prawdziwy dramat . Przepraszam za czarne proroctwo, ale to bedzie wasz najwiekszy dramat i problem.Przy nim upodobanie do imprez i fakt ukończenia studiów lub nie moze byc zupełnie drugorzędny .
        Dobrze napisała Enith 23:
        "Macie, jako rodzina, całościowo, bardzo poważny problem, który może ciągnąć się latami i mieć poważne konsekwencje dla wszystkich zainteresowanych. Wy możecie stracić dorobek całego życia, by ratować córkę przed wyrokiem za długi" .
        Zasadniczo w Polsce nie idzie sie za chwilówki do więzienia, wiec wg mojej opinii będziecie nekani przez lata, bo firmom chodzi o odebranie wypłaconych pieniędzy a nie karanie więzieniem.
        Komornik zacznie pukac do waszych dzrzwi i nie bedziecie miec spokoju. .Miałem okazje widzec na własne oczy jak wygladały sprawy rodziny studenta , ktory zadłuzył sie w ten sposób na ponad 100 tys zł , z czego faktyczne długi nie wyniosły chyba więcej niz 40 tys, reszta odsetki , koszty sadowe i komornicze, bo z czasem firmy windykacyjne beda oddawac w trybie uproszczonym sprawy do sadu( co jest dla widnykatorów tanie , szybkie i niekłopotliwe i nie wymaga klasycznej rozprawy sadowej ) , a wy nawet nie będziecie o tym wiedziec,ze sprawy sa w sadzie lub u komornika jesli córka sie nie przyzna. Owa rodzina przez miesiace przezywała stres związany z koniecznościa wyprzedawania majatku, pozbywania sie oszczędnosci itp. Zaoowocowało to chorobami , cierpieniem psychicznym , lękiem , leczeniem psychiatrycznym matki, podejrzliwoscia i silnym poczuciem krzywdy. I przestało byc wazne czy dziecko skończy studia czy nie , bo nagle trzeba było zacząc zadawac sobie pytania skąd na to wszystko wziąć? Z czego zyć ? Co sprzedać ?Tłumaczenia, łzy i obietnice i prosby o wybaczenie zeszły na drugi plan wobec jednego pytania. Dlaczego ta rodzina tak cierpi psychicznie i nie spi po nocach, skoro kasa poszła na wódke, imprezy i zabawe młodzieńca, ktory teraz siedzi i płacze , bo nie tak miało być?I co z tego,ze płacze, trzęsie sie z nerwów, boi odebrac telefon, otworzyc drzwi .Kazdy rodzic chce dziecku pomóc, ale w takiej sytuacji czesto nie ma pieniędzy na spłacanie tych długów albo ktos nie wytrzymuje psychicznie i upada na duchu .Rodzice dorosłego dziecka nagle odkrywaja,ze nie uda sie odkręcic wszystkiego co zrobił młody dorosły.Jedna osoba ( najczęsciej matka) nie daje rady tego unieśc i wówczas zaczyna sie prawdziwe "odpępowienie" czyli dziecko musi zacząć liczyc sie ze skutkami swoich czynów i rozumiec, ze rodzice nie chronia przed swiatem, bo ów swiat puka w pierwszej kolejnosci do dorosłego dziecka a nie do jego mamy.
        Niestety moim zdaniem zaden prawnik Wam nie pomoze. Długi zaciagniete trzeba spłacic nawet jesli podpisało sie lichwiarskie umowy . Prawnik moze ewentualnie pomóc w negocjowaniu warunków spłaty zadłuzenia, rat.Na domiar złego nie ma ZADNEJ prawnej mozliwosci powstrzymania dorosłej osoby od brania pozyczek. Ubezwłasnowolnienie całkowite załatwia te kwestie, ale częsciowe juz nie .
        Zgadzam sie zEnith 23:
        "Jeśli chcesz i czujesz taką potrzebę to po prostu wynajmij córce pokój i płać za nią rachunki za ten wynajem do jakiegoś terminu ustalonego z córką - np ukończenia studiów w terminie. "
        Będe krytyczny - nie wierzę w teksty i 'mamo wybacz, wiem, że żle robię' i szczery zal poparty następna pozyczką. No, moze córka juz sie zorientowała, ze spirala długu zaciska się i zaczeła brac pozyczki na poczte spłacania poprzednich.Ja bym proponował zebrac wszystkie pisma z firm widnydkacyjnych i ogarniąc skale zadłuzenia.To wasz najwiekszy problem, ktorego cięzaru chyba jeszcze nie znacie , ale ukryty wypłynie i moze zmienic wasze relacje w rodzinie diametralnie .
        Mam głeboka nadzieje,ze wszystko to co napisałem okaze sie fałszywym proroctwem na wyrost, ktore pod zadnym pozorem sie nie spełni .Zycze duzo sił psychicznych i zdrowia fizycznego.Mam nadzieje,ze wyjdziecie z tego niepoturbowani .Mysle,ze córka bedzie musiała podjąc prace podczas studiów, aby zacząc spłacac te długi.
        • enith Re: dwa lata pozniej , a dalej nie wiadomo, co .. 24.10.16, 20:14
          "Macie kredyty z chwilówek i to jest prawdziwy dramat . Przepraszam za czarne proroctwo, ale to bedzie wasz najwiekszy dramat i problem. Przy nim upodobanie do imprez i fakt ukończenia studiów lub nie moze byc zupełnie drugorzędny."
          Nie, Boski Adonisie, to nie jest czarne proroctwo tylko fakty. Tak, jak to opisałeś, wygląda w Polsce egzekucja komornicza. Ja też, na miejscu rodziców delikwentki, najmniej martwiłabym się jej studiami, a najbardziej tym, że cały mój i męża dorobek życiowy, środki i zabezpieczenie na starość mogą nam zostać odebrane. Że nachodzić mnie będzie komornik, a ja będę musiała walczyć o to, żeby udowodnić, że to co jest moje, jest moje. Nikomu, absolutnie nikomu nie życzę jazd, jakie z egzekucją komorniczą się wiążą. To są prawdziwe tragedie życiowe, które często kończą się fatalnie.
          Nie wiem, co poradzić autorce wątku, poza zrobieniem wszystkiego, by bronić majątku przed nieuprawionym zajęciem. Chyba najlepiej byłoby wyprowadzić i wymeldować córkę z rodzinnego mieszkania, opłacić jej gdzieś pokój i pozwolić, by w końcu wzięła odpowiedzialność za swoje postępowanie.
          • mama_nastolatki1 Re: dwa lata pozniej , a dalej nie wiadomo, co .. 24.10.16, 23:23
            aż tak żle nie jest, bo długi są spore ale nie przekraczają naszych możliwości finansowych, moglibyśmy je jakoś spłacić. Problem jest w tym, że każda spłacona pożyczka uwiarygadnia ją jako dobrego kredytobiorcę czyli ułatwia zaciąganie nowych, a spłacona naszym a nie jej wysiłkiem spowoduje pewnie, że pojawia się nowe długi. Jak na jej mozliwości te długi są ogromne, by jej szybko spłacić musiałby zrezygnować całkowicie z studiów i zając się tylko pracą, tego zrobić nie chce ( też tego byśmy nie chcieli) i tu się zapętlamy. Ona musi jakoś zapanować nad przyczyną powstawania długów tj. życiem ponad stan, no ale z tym jest największy problem.
            • allut5 Re: dwa lata pozniej , a dalej nie wiadomo, co .. 25.10.16, 00:06
              Brzmisz jak osoba gotowa do płacenia długów córki, bez względu na jej zachowania. Nie pozwolisz jej dorosnąć ani ponieść konsekwencji jej zachowań.
              Córka pracuje, więc niech sobie załatwi w tej pracy część etatu i weźmie zwykły kredyt w banku, rozłożony na wiele lat- by spłacić już chwilówki i zatrzymać duże odsetki. Może wziąć rok "warunku" i pojechać za granicę zarobić tyle by swoje długi spłacić. Może przejść na zaoczne, uczyć się w weekendy a w tygodniu pracować.
              Ale wiem , nie_da_się .
              Ważniejsze żeby koniecznie chodziła w tygodniu na studia a całe weekendy balowała trwoniąc kasę i zadłużając się. Na to energia i kasa musi być. I tak spłacicie, bo ma wasze_realne_przyzwolenie na taki styl życia, choć twierdzicie co innego. Zwalniacie ją z odpowiedzialności, przy was może być małym dzieckiem.
            • boski_adonis Re: dwa lata pozniej , a dalej nie wiadomo, co .. 25.10.16, 12:28
              Najpierw było tak:
              "Początkowo przerażeni próbowaliśmy jakoś pomoc spłacać, ale przestaliśmy – rezultat firmy windykacyjne zasypują nasz dom listami"
              "na razie rozpoznaliśmy skalę problemu (duża) w poniedziałek jestem z meżem umowiana z prawnikiem, mam nadzieje że cos doradzi"
              Potem długi okazały sie nie takie straszne, a rodzice skłonni do ich płacenia.Groza sytuacji jakos zmalała.
              W sumie nie wiadomo rdzice płacą czy nie płacą?
              Po co wobec tego isc do prawnika? Mam wrazenie,ze chodzi o to,zeby "uczynic dziecko grzecznym" czyli sprawdzic czy mozna zrobic coś ,zeby córka nie zaciagała długów, jakos prawnie jej to uniemozliwić, przy pomocy osób z zewnatrz .Rodzice zrobia jak zwykle ( płacą , zgadzaja sie na łamanie obietnic) , a prawnik, psycholog maja spowodowac,zeby córka była taka jak chce rodzice?
              To nie prawda, ze "każda spłacona pożyczka uwiarygadnia ją jako dobrego kredytobiorcę " Pozyczke mocno zadłuzonej osobie da kazda firma typu "Provident" z radoscia, bo ich oferta jest skierowana do niesolidnych kredytobiorców, ktorzy w banku nigdy nie dostaliby kredytu.
              Czy ona musi zapanowac nad przyczyna powstawania długów? Patrząc z jej strony absolutnie nie musi. Bo i po co? Lepiej isc do klubu napić sie i upalić .Napisałas wczesniej "kluby, zioło, lejący się alkohol "
              Córka zyje jak lubi i jest wielce prawdopodobne,ze to jej odpowiada, bo na dobra sprawe musi jedynie znosić drobne uciązliwosci w postaci narzekania rodziców.Powiedzenie "przepraszam" za złamane obietnice, długi nie stanowi duzego wysiłku a zapewnia mozliwośc pozyskiwania srodków finansowych na imprezy ( choc pozornie pieniadze ida z pozyczek, faktycznie ida z kieszeni rodziców).
              Z postów wynika ,ze z dorosłym dzieckiem sa duze problemy albo ,ze z dorosłym dzieckiem sa bardzo małe problemy i własciwie rodzice mogą je rozwiązac . Na cos sie trzeba zdecydować.
              Widzę,ze sprawa skończenia studiów jest dla Was bardzo wazna i jestescie skłonni isc na duze ustepstawa, zeby tylko studia zostały ukończone. Jestescie chyba zakładnikami tego studiowania a córka zgrabnie manipuluje waszym lękiem .
              • mama_nastolatki1 Re: dwa lata pozniej , a dalej nie wiadomo, co .. 25.10.16, 19:25
                Windykatorzy i komornicy zasypują nasz dom na razie tylko listami ale pewnie się też pojawią osobiście, wolę być na to przygotowana, stąd wizyta u prawnika, musimy tez jakoś opanować 'hodowanie' długów, bo córka te długi spłacać będzie pewnie latami. Córka musi podjąć sama negocjacje z firmami pożyczkowymi, a jak się okazuje po wczorajszej rozmowie z prawnikiem wcale nie jest to takie proste.
                Problemy z naszym dorosłym dzieckiem są i to poważne, ale ja te powagę widzę właśnie w stylu życia, w dużej beztrosce graniczącej z głupotą. I to styl życia powinien się zmienić, stad nasza decyzja o nie spłacaniu długów, a nie dlatego że nas na to nie stać, dla niej to horrendalnie ogromna suma (pracuje dorywczo), dla nas znacząca ale nie rujnująca. Czy się zmieni nie wiem. Trochę zawsze taka była, chociaż co mnie dziwi np. do pracy podchodzi bardzo poważnie, był czas gdy pracowała od 5 rano i chyba nigdy się nawet nie spóźniła. Oczywiście wolałabym żeby skończyła studia, jak pewnie większość rodziców. Czy jestem zakładnikiem tego studiowania - musze się nad tym zastanowić. Pewnie trochę tak, chociaż mam wrażenie, że akurat na tych studiach jej zależy.
                Nawet firmę Provident powinien zastanowić wpis w KRD/BIG o niespłacanych pożyczkach, zwłaszcza wtedy gdy te pożyczki są na nieduże sumy za to liczne, ktoś kto nie może spłacić 200 zł tym bardziej nie spłaci 2 tysięcy. Najwyraźniej jednak biznes działa świetnie, nawet wtedy gdy udziela się pożyczek tak niesolidnej finansowo osobie jak moja córka. Podobno te firma maja ok 30% takich klientów jak ona, wygląda że te 70% solidnych im wystarczy.
                • boski_adonis Re: dwa lata pozniej , a dalej nie wiadomo, co .. 26.10.16, 10:59
                  Prawdę mówiąc firmami pozyczkowymi i zasadami jakimi sie kierują nie ma sensu sie na tym etapie zajmować.Biznes ten ma sie dobrze a pozyczki zostały juz wziete.Wszak zródłem zysku dla pozyczkodawcy nie jest 200 zł pozyczone jako chwilówka, ale mordercze odsetki , ktore z tej kwoty w krótkim czasie uczynią kwote np. 1000 zł i dadzą firmie zysk. Moim zdaniem o negocjacjach zalezy w 90 % przypadków zapomniec, tego rodzaju firmy nie są zainteresowane negocjacjami , one zwykle nawet nie odpowiadaja ani na maile czy listy polecone z prośbą o zmiany warunków spłaty . Milczą a odsetki rosną.
                  Jak przypuszczam macie juz pewnie za soba pierwsze wizyty w kancelariach komorniczych , bo tutaj nie ma co czekac az komornik pojawi sie w domu a i miozliwosc rozłozenia na raty długu, kosztów sadoych i kosztów egzekucyjnych jest wieksza. W sumie lepiej było płacic długi jeszcze na etapie windykacji, ale kazdy kieruje sie swoimi zasadami.
                  Nie ukrywam,ze ciekaw jestem czy w jakis dobry sposób uda sie wam z tego wybrnąc. To byłaby tez informacja dla innych rodziców jak sobie radzić

                  • ada1214 Re: dwa lata pozniej , a dalej nie wiadomo, co .. 28.10.16, 19:11
                    Czytam z zainteresowanie co Wy piszecie. Z pozyczkami na lichwiarski procent nigdy nie mialam nic wspolnego, ani z komornikami. Chwala Bogu. Ale jestem zdumiona, ze tak latwo mozna zatopic swoja rodzine. Naprawde komornik wchodzi na adres zameldowania i zabiera co popadnie? A gdyby mieszkala z kolezankami?
    • iziula1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 15:53
      Bardzo zły tytuł wątku i zły cel obrałaś. 18 latka to nie dorosła osoba, to jeszcze nastolatka na finiszu lub w środku nastoletniej burzy w której sprawdza granice i ustala kim jest.

      Przeszłam już jedną taką "burze dorastania" syna. Ponieważ były to pierwsze nasze doświadczenia (bo z pierworodnym synem) uczyliśmy się przeżyć ten okres metodą prób i błędów.
      Najważniejsza lekcja jaką wyciągnęliśmy to,że w tym okresie dziecko potrzebuje nieograniczonej miłości, cierpliwości i zaufania. Że należy rozszerzyć granice wolności i zaufania. Że mimo tego,że widzimy w naszym dziecku prawie dorosła osobę to nadal jest to dziecko, które potrzebuje wsparcia, rady, wysłuchania. Lub po prostu bycia po jego stronie.
      Dziś łatwiej mi o tym mówić, bo z synem jesteśmy już po "burzy dojrzewania". Syn zdał maturę, dostał się na politechnikę, zachowuję się dojrzalej, co nie oznacza że zawsze zgodnie z naszymi, rodziców oczekiwaniami. Ale to też lekcja dla nas - nasz syn idzie własną drogą i nie wiele już możemy. I tu potrzeba ogromnej pokory wobec tego faktu. Nasze dziecko jest już nie nasze, trzeba dać mu odejść i żyć po swojemu.

      W twoich wątkach widzę ogromną troskę o córkę, zaangażowanie, które na dłuższą metę jest męczące i dla ciebie i córki. Czy jest możliwość abyś jej zaufała, na tyle by mogła sama określić swoje granicę dobrego i złego?
      Czy jest możliwość abyś przestała oczekiwać,że twoja córka będzie TAKA JAK TY TO SOBIE WYOBRAZIŁAŚ a zaakceptować ją właśnie taką? Popełniającą błędy.
      Z twoich opisów wynika,że córka z tobą rozmawia, jest otwarta, popełnia błędy ale przyznaje się do nich, chce zadośćuczynić. To dobre cechy. Pochwal ją za to,
      I skup się na tym co dobre i daj jej trochę więcej wolności.
      • iziula1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 15:55
        O matko! Nie sprawdziłam daty wątku. ;)
        • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 19:15
          tak wątek z przed dwu lat z ciągiem dalszym, Izo ależ ja akceptuję córkę bo to w sumie miły dzieciak, ja nie akceptuję pewnych jej zachowań, bo jak sobie wyobrażasz akceptowanie wracania po dwu dniach picia czy też kolejną informację o długach. Ona ma ogromną potrzebę bycia akceptowana przez rówieśników, a akceptuje się znacznie łatwiej tych którzy są do nas podobni - wystarczy przejechać przez Warszawę w nocy w piątek by zobaczyć że taki styl spędzania czasu wśród 20 latków jest bardzo popularny. Rodzice dorastającego/dorosłego dziecka często stają przed wyborem: postępować łagodnie jak radzi Iza czy wręcz przeciwnie – ostro nalegać na wyprowadzenie z domu jak radzi Aqua. Wcale nie jestem przekonana, że dziecko wyrzucone za drzwi nabierze rozumu gdy zetknie się z realnym światem – moje nie nabrało, ani też, że łagodna perswazja i życzliwość coś zmienią - też to ćwiczę.
          I co ja mam dziś zrobić, córka po 1.5 dnia balowania jakby nic zjawiła się pod drzwiami ze swoim tekstem ‘bardzo was przepraszam’, a była wyraźna umowa, że ten weekend spędza w domu (nie miała pieniedzy na clubbing i chyba sporo nauki na przyszły tydzień). Nie wpuściłam, starając się być konsekwentna - ale wiem że jest bez pieniędzy, jutro ma ciężki dzień na uczelni (a w końcu zależy nam na jej wykształceniu) i nie bardzo ma gdzie pójść? Tak rozmawiałam z psychologiem, może źle trafiłam ale nie wiele pomogła (poszukam innego), wysłuchała, doradziła cierpliwość i patrzenie na problemy z boku. Czy naprawdę można patrzeć z boku jak dziecko się stacza?
          • iziula1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 23.10.16, 19:28
            Mój post dotyczył sytuacji z przed dwóch lat.
            Nie zerknełam na datę. Więc moje rady dotyczą zupełnie innej sytuacji.

            Dziś twoja córka ma 20 lat.
          • verdana Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 24.10.16, 12:06
            Widzę tu kilka problemów, ale napiszę tylko o jednym.
            Traktujesz córkę jak dziecko, nie jak osobę dorosłą. Też mam syna studenta i nie wiem, ile ma nauki, czy ma ciężki następny tydzień - chyba, ze coś powie w czasie sesji. Nie wiem, czy sie uczy, kiedy sie uczy, nie wiem, kiedy ma kolokwia- i co robi przed nimi. Nie "umawiam się" , gdzie spędzi wieczór czy weekend, chyba, ze jesteśmy umówieni na konkretną pracę, albo wizytę. Jeśli nie - to jego plany sa tylko jego planami, ma powiedzieć, że wychodzi i tyle. Psycholog miał częściowo rację - dorosła kobieta, która w domu traktowana jest jak dziecko, dzieckiem pozostaje.
            Wydaje sie, że wspólne mieszkanie w tym wypadku jest błędem.
            • boski_adonis Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 24.10.16, 19:18
              Wydaje mi sie, ze Twoj syn jednak jest trochę inny , ale moze sie mylę. Odrebne mieszkanie byłoby dobrym pomysłem, ale ma jeden mankament- kosztuje więcej niz wspolne mieszkanie w domu rodziców. Nie wiem skąd córka autorki postu brała pieniadze na utrzymanie w wynajmowanym lokum. Jakas próba rozwiazania problemu była, nie wyszło i rodzice postanowili dac szansę. Rodzice zwykle daja szansę, taka ich natura. Moze jako rodzice "dajemy sie nabrać" ja to rozumiem, ale teraz problem odrebnego zamieszkania moze byc kwestią "ratowania" nie tylko dziecka, ale rodziny . Teraz wydaje mi się,ze długi moga utrudnic podjecie tematu oddzielnego mieszkania albo paradoksalnie pomóc , bo rodzice tez musza jakos zyć, a w spirali długów zyc spokojnie nie będa. Ja tej dziewczyny nie nazywałabym dzieckiem . Czy tak sie zachowuje dziecko ? Tak sie zachowuje człowiek lekkomyslny, nie liczacy sie z rodziną, egocentryczny i egoistyczny. Bez wzgledu na wiek ludzie prowadza hulaszczy tryb zycia , trwonia pieniądze i zaciagaja długi. Dlaczego ? Moze dlatego,ze młodzi i głupi a moze dlatego,ze po prostu tacy są.Wydaje mi sie,ze rodzice wyjda z tej opiekuńczej roli jak zaczna spłacac długi , bo zwyczajnie psychicznie nie dadzą rady.Takie mam przypuszczenia.
              • verdana Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 24.10.16, 21:29
                Oczywiście, że jest inny - tylko zawsze pozostaje pytanie, czy nie jest to częściowo skutkiem wychowania. Dziewczyna zachowuje się trochę właśnie jak dziecko, nie tylko liczy, ze rodzice wyciągną z kłopotów, ale opowiada im się, umawia, że będzie grzecznie siedziała w domu, a potem buntuje sie jak nastolatka. Zamiast powiedzieć "Wychodzę, bo się umówiłam" .
                Biorąc pod uwagę całokształt, znacznie więcej może rodziców kosztować mieszkanie córki w ich domu, jak przyjdzie komornik...
                • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 24.10.16, 22:56
                  To prawda że to moje dziecko bywa mocno lekkomyślne, z drugiej strony np. nigdy nie zawala pracy (dorabia sobie) w tym jest naprawdę obowiązkowa, taka mieszanka dziecka i dorosłego. Długi zaczęły powstawać jako wynik połączenia ograniczonych środków finansowych (trochę od nas, trochę z pracy) i nieskrępowanego, bogatego życia towarzyskiego, a towarzystwo w jakim się obraca jest chyba mocno rozrywkowe i zamożne. Spłata pierwszej pożyczki była naszym największym błędem, uwiarygodniliśmy córkę jako kredytobiorcę i umożliwiliśmy branie następnych, błędu nie powtórzymy. Teraz zetknięcie się z twardą rzeczywistością, że długi trzeba spłacać a w związku z tym życie towarzyskie mocno ograniczyć jest jedynym wyjściem w jej sytuacji, dlatego na klubowanie reaguję mocno alergicznie. Pieniadzę jakie ma z pewnościa są nie wystarczające na klubowanie co weekend, przez cały weekend. W starym powiedzeniu, że co z oczu to z serca, jest sporo prawdy więc wolałbym by się wyprowadziła, ale boję się powtórki z przed kilku miesięcy, najpierw nasza panna musi jednak uporządkować sprawy fianansowe.
                  • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 25.10.16, 14:50
                    Mozna nie kontrolować dorosłego dziecka, które jest jeszcze w rodzinie, gdy wcześniej nie było radykalnych kłopotów. Gdy one są i były wymusiły na "mamie - nastolatki" inny styl rodzicielskich, gdzie kontrola stała się jednym z narzędzi wychowawczych. Czym innym jest dyskusja czy to dobre i skuteczne narzędzie. Niewątpliwie daje poczucie wpływu, a to już ważny element kojący, gdy pojawiają się kłopoty z dzieckiem. Rodzic takiej ulgi potrzebuje, stąd chętnie sięga po kontrolę, nawet jeśli to jest przeciwskuteczne i nielogiczne.
                    To ogólnie.
                    A konkretnie : wydaje się, że Pani córka ma skłonność do zachowań rebelianckich i ryzykownych i może to być jeszcze pozostałość nastoletnich zachowań. A może już ta
                    skłonność pozostać i mieć różne dorosłe odmiany.
                    Lepiej tego nie wspierać, bo będzie Pani jak te firmy pożyczkowe. Widząc co się dzieje nadal inwestują w takiego klienta. Teraz wspierać córkę tylko w tych obszarach, do których jest Pani zobowiązana. Studia i podstawowe utrzymanie. Na kieszonkowe powinna już sama zarobić, ale to jest do Pani uznania. I tyle, choćby Panią serce bolało. Reszta jest po stronie córki. Agnieszka Iwaszkiewicz
                    • verdana Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 25.10.16, 15:23
                      Narzędzia wychowawcze wobec osoby dorosłej są przeciwskuteczne. Przekonują, ze za siebie nie odpowiada. W dodatku to "poczucie wpływu" - jak widać zresztą, prowadzi na manowce, bo jest iluzoryczne. A generuje kolejny kłopot - córka jest nie tylko nieodpowiedzialna, ale zbuntowana. Zgadzam się, że nalezy przestać wspierać, ale i przestać wychowywać.
                      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 25.10.16, 18:31
                        verdana napisała:

                        > Narzędzia wychowawcze wobec osoby dorosłej są przeciwskuteczne. Przekonują, ze
                        > za siebie nie odpowiada. W dodatku to "poczucie wpływu" - jak widać zresztą, pr
                        > owadzi na manowce, bo jest iluzoryczne.

                        Teraz to już jest dorosła osoba, więc narzędzie to nie działa. Ale wcześniej mogło pomagać.
                        Poza tym to jest narzędzie bardziej służące rodzicowi, niż dziecku. Oczywiście są momenty, w których dziecko wymaga naturalnej kontroli, ale o tym tu nie mówimy.
                        Czasem rodzice sięgają po różne formy kontroli z lęku, z bezradności, z ze specyficznie pojętych potrzeb dziecka.
                        Nawet jak kontrola prowadzi w efekcie na manowce, na chwilę daje ulgę, która czasem bywa bezcenna.
                        Nie proponuję tu kontroli wychowawczej jako polecanego narzędzia. Opisuję mechanizm w którym rodzice mogą po nią sięgnąć. Czasem trzeba ich też w tym rozumieć. Agnieszka Iwaszkiewicz
                        • kaskaz1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 28.10.16, 15:02
                          Pewnie niedługo wpadnie na pomysł że może zarabiać jako dziewczyna do towarzystwa.
                          Szybki zarobek, łatwo spłaci długi....
                          • aguar Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 28.10.16, 18:45
                            No ja się właśnie zastanawiałam, dlaczego ona wciąż sama za siebie płaci zamiast znaleźć sobie dobrze sytuowanego chłopaka wśród tych bogatych znajomych.
                          • boski_adonis Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 28.10.16, 19:56
                            Kaskaz1
                            Niepotrzebnie sugerujesz ,ze bycie zadłuzonym jest równoznaczne z poszukiwaniem łatwego zarobku.Po co to?
                            • verdana Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 28.10.16, 20:04
                              Po to, żeby z satysfakcją pomyśleć, ze ktoś ma kłopoty, a one dobrze wychowały dzieci. No i nie ma osób nieodpowiedzialnych, jak nieodpowiedzialna to zapewne dziwka, jeszcze dziwne że nie zasugerowały, że kradnie i należy do mafii. .
                            • kaskaz1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 29.10.16, 07:58
                              Bycie zadłuzonym wynika z wiekszych wydatków niz dochody.
                              Mozna ograniczyc wydatki, mozna wejsc w długi , mozna próbowac zwiększyć dochody.
                              W lepszy lub gorszy sposób.
                              Nie, nie było moim celem dos.anie komukolwiek.
                              Ot, skojarzenie.
                          • enith Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 29.10.16, 14:34
                            Nie snułabym aż tak czarnych wizji (z prostytucją), ale przyznam, że w trakcie czytania tego wątku przyszła mi do głowy pewna myśl: dziewczyna żyje ponad stan, jest kompletnie nieodpowiedzialna, buja się po Polsce po imprezkach z narkotykami z ludźmi nie wiadomo (a może wiadomo?), spod jakiej ciemnej gwiazdy. Skąd pewność, że pieniądze na ten styl życia pochodzą wyłącznie z chwilówek, a nie np. z pożyczek od jakichś szemranych kolesi, których na pęczki w polskich klubach? O takich pożyczkach rodzice dowiedzą się nie z wezwań do zapłaty, tylko w chwili, gdy kolesie z bejzolami "zapukają" im do drzwi, a następnie wezmą sobie, co chcą w ramach spłaty długu.
                            No i ja się wciąż zastanawiam, co takiego stało się z tą dziewczyną, że zaimponował jej taki styl życia? Zawsze była taka rozrywkowa? Zawsze ciągnęło ją do dużych pieniędzy, choćby po trupach? Ta fascynacja przecież skądś się wzięła.
                            • mama_nastolatki1 Re: jak emocjanlanie 'odizolowac' sie od dziecka 29.10.16, 15:47
                              Nie wiem czy firmy lichwiarskie to jedyny problem.
                              Czy zawsze była taka? Zawsze była nieco bardziej dziecinna niż jej rówieśnicy - to z pewnością. Jako dziecko, a nawet jeszcze kilka lat temu, miała świetny kontakt z tatą, lubili razem spędzać czas - tata przekonał ja do wielu sportów, do których mnie się nie udało. Problemy chyba zaczęły się w liceum, gdy niezbyt lubiana dziewczynka w gimnazjum (chyba w kontaktach z innymi dziecmi przeszkadzała ta jej niedojrzałość), została zaakceptowana przez grono dość rozrywkowych znajomych. To wtedy zaczęło się jej bogate życie towarzyskie, którego najwyrazniej bardzo potrzebowała. Ale nawet dziś nie jest tak ze ona nie ma przebłysków zdrowego rozsądku. Tak jak juz pisałam np gdy już pracuje jest niezwykle solinym pracownikiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka