Ciągła krytyka

29.03.16, 10:12
Witam,
mam problem z moim partnerem. Jesteśmy już ze sobą dosyć długo. Ogólnie jest całkiem dobrze. Ale... często mnie krytykuje. Nawet w błahych sytuacjach, zdarzało mi się słyszeć, że jestem bez mózgiem itp. Prowadziłam z nim prawdziwe wojny o, to i jest lepiej. Natomiast w kręgu znajomych czy rodziny czuję się czasami jak na sali rozpraw, gdzie muszę udowodnić, że nie jestem garbata. Ciągle na forum rodzinnym jestem rozliczana z tego, czego nie udało mi się osiągnąć. Nie zrobiłaś tego, tamtego. Za mało się rozwijasz. Kolejny zarzutem jest to, że się lenię, bo czytam książki... Do tego oczernia mnie za moimi plecami, kłamiąc. Wkłada mi w usta słowa, których nigdy nie użyłam, żeby pogrążyć mnie w oczach innych, a potem przy mnie jest słodki jak miód. Nie wiem co mam zrobić. Jedyne wyjście z tej sytuacji to dla mnie rozstanie... Zaczynam wątpić, że ludzie się zmieniają.
Proszę o radę, czy ma ktoś podobne przeżycia i co robić w takiej sytuacji...
    • ola_dom Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 10:15
      lomiankowna napisał(a):

      > Jedyne wyjście z tej sytuacji to dla mnie rozstanie...

      > Proszę o radę, czy ma ktoś podobne przeżycia i co robić w takiej sytuacji...

      Już sama napisałaś, co robić. I nie ma co zwlekać. Nie pozwalaj ani chwili dłużej upokarzać się takiemu bydlakowi.
    • differentview Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 10:24
      Twoj partner jest zakompleksionym dupkiem, ktory znalazl sobie sposob zeby Twoim kosztem dowartosciowywac swoje kompleksy. Jesli jestes taka beznadziejna, leniwa, bez mozgu, nie czytasz, nie rozwijasz sie to...co on w ogole robi w tym zwiazku? nie potrafi sobie znalezc kobiety, ktora bedzie madra, intelignetna, oczytana, stawiajaca na rozwoj? Ty oczywiscie nie jestes bez winy- tolerujesz to od dawna, toczysz wojny zamiast po prostu odejsc i znalezc partnera, ktory bedzie cie cenil. Musisz miec w sobie jakas sklonnosc do masochizmu, moze po czesci wierzysz, ze jego obelgi sa prawdziwe. Wiec jesli oboje macie tak zaburzone poczucie wlasnej wartosci nie dziwi, ze tak to sie latami kreci. Watpisz, ze ludzie sie zmieniaja bo sama nie chcesz sie zmienic, tkwisz w tym czekajac na cud, ktory sie nigdy nie zdarzy.
      • lomiankowna Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 10:54
        Masz rację. Tkwię w tym z dnia na dzień. To jak z alkoholikiem, jest dobrze, a potem wraca do tego co było. Nie wiem czemu, wszystko co sprawia mi przyjemność (np. czytanie książek, podróże) tak bardzo krytykuje. Nie angażuje się w wychowanie naszego dziecka. Jedyny jego wkład to finansowy i rzucone od czasu do czasu "kocham cię". Po urlopie wychowawczym wróciłam do pracy i nadal jest źle... bo dlaczego po 4 latach spędzonych z dzieckiem w domu nie dostałam jeszcze awansu na kierownika. I to tydzień analiza moich postępów i starań.... wykańcza mnie to.
        • najma78 Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 11:20
          Upps, a na forum rodzinnym to on tak cie rozlicza czy rodzina? Jesli rodzina to czyja, jego czy twoja? Tego rodzaju sytuacje nie wroza dobrze, to juz jest lub o krok dzieli od przemocy emocjonalnej.
          • lomiankowna Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 11:43
            On wytyka moje nie dociągnięcia przy swojej rodzinie. I jeśli oni mnie bronią, że się zwyczajnie czepia, to zaczyna kłamać i zmyślać na mój temat. Wiem, bo ostatnio podsłuchałam jego rozmowę z ojcem. Czy jest aż tak zakompleksiony? Odnosi duże sukcesy zawodowe, a mimo to ciągle mu mało.
    • panizalewska Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 11:25
      Moi starzy mają podobne przeżycia - już od 35 lat. Taki ubaw po pachy to obserwować, że zbiera się na wymioty. Oczywiście mój ojciec się nie zmienia, ale... matka też. Dalej toleruje aroganckiego chłopa. Więc jak nie chcesz co roku biadolić w ten deseń, to się rozstań. Bo ludzie się AŻ tak nie zmieniają sami z siebie na lepsze. Na gorsze to prościej, ale na lepsze to już trzeba włożyć wysiłek, mało komu się chce.
      • krokodil123 Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 11:46
        On cię nie krytykuje, on cie obraża.

        Ktoś może do mnie powiedzieć coś w rodzaju: Lepiej to zrobić tak a nie inaczej. Tym razem źle coś zrobiłaś. Nie zgadzam się z twojego zdania czy podobne. Ale jak mi powie "Jesteś bez mózgiem" nawet ani na sekundę nie będę się zastanawiać czy ja tego mózgu mam, czy nie mam, czy może Panu wystarcza albo nie......Będę myślała tylko o tym jak najszybciej tego "mądrego" człowieka uwolnić od mojej obecności tak, aby znalazł pasującą do siebie partnerkę.
    • anonim_ka Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 11:39
      Niektórzy tak mają :(( byle co je , toksycznie myśli , dlatego zionie JADEM .

      Lektura może wywołać u Ciebie intensywne mieszane uczucia.
      Nie zrażaj się. PRZECZYTAJ do KOŃCA i przemyśl.
      W każdym z nas drzemie umniejszacz-nie budź go!
      "Umniejszanie-to działania ludzi zadających innym bolesne ciosy psychiczne. A zwykle najwięcej szkód powodują podstępne rany psychiczne.Uderzenie w nos jest oczywiste i goi sie bez śladu. Zachwianie czyjejś samooceny"celną" uwagą w odpowiednim momencie- może zostawić ślad na całe życie.
      Aby poradzić sobie z Umniejszaczem trzeba go najpierw zidentyfikować.
      Metody działania takiej osoby są tak chytre, podstępne,
      przygniatające, że możesz mieć problem z ich dostrzeżeniem. Jeżeli znasz kogoś, w czyim towarzystwie czujesz się źle, niepewnie odczuwasz dyskomfort. Jeżeli bez przerwy wrzuca Cię w poczucie winy na pewno masz doczynienia z Umniejszaczem. Jest On inteligentną osobą-uśpi Twoją czujność troską i oczarowaniem, aby uśpić Twoją czujność.
      Życie w ciągłym stresie, związanym z koniecznością ustawicznego reagowania na Umniejszacza, może i często prowadzi do chorób psychosomatycznych a nawet samobójstw.

      JAWNE umniejszanie wartości
      Sprawia wrażenie istoty całkowicie pozbawionej sumienia,
      jakby zaraz mógł stracic panowanie nad sobą. Trzęsie się z oburzenia i przekonuje o swoich racjach. grozi konsekwencjami, które dotknęłyby Cię najbardziej.
      MNIEJ jawne
      Umniejszaczka podkreśla Twoje słabości. Wypomina dawne błędy. Usiłuje zmusić Cie do głośnego przynania się że to co robisz jest złe i że jestes złym człowiekiem. Swoim zachowaniem udowadnia, że to co zrobiłeś dobrze nie jst takie wspaniałe. Ma zawsze racje.Gdy wytkniesz jej jakieś wykroczenie, natychmiast zasypie Cię pretensjami o wszystkie Twoje uchybienia.Zazdrości Ci Twojej własności i Twoich dokonań.
      Umniejsza Cię publicznie.
      UKRYTE
      Sprawia wrażenie dobrego kumpla. Zawsze ma Ci do powiedzenia"w dobrej wierze" cos złego o Tobie. Plotkuje za plecami i jest bardzo zazdrosny. Prawi Ci komplementy, które w rzeczywistości przekazują sprzeczne informacje.

      Tragedią będzie jesli jest to rodzic, czy małżonek. Zauważ, że osoby związane z umniejszaczem nie są w najlepszej formie. Rodziny umniejszaczy często sprawiaja wrażenie "zaburzonych psychicznie", natomiast Umiejszacz ma sie swietnie i są pozornie -najzdrowszymi ludźmi na świecie. On MUSI kontrolować. Jest to sprawa życia lub śmierci jego Ego.Jeżeli uzna się za gorszego od Ciebie- będzie to bodźcem, aby Cię zniszczyć i w pełni kontrolować. Jeżeli zdarzy Ci się byc w dołku, mieć kłopoty itp zrobi wszystko aby tak pozostało.

      Ludzie, którzy doświadczają umniejszania POZWALAJĄ na to.
      Są zatem równie odpowiedzialni za szerzenie się tego zjawiska, jak ci którzy dopuszczają się umniejszania wobec innych. Ofiary też w niektórych sytuacjach stają się umniejszaczami...np w samoobronie."
      Jeśli zainteresowało Cię przeczytaj-warto
      Carter Jay -" Wredni ludzie"
      _________________
      • lomiankowna Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 11:53
        Dzięki! Wszystko się zgadza... Ja też zastanawiałam się, czy przypadkiem nie ma racji... Czasami czuję się jak w filmie pt. "zrobię z ciebie psychola i nieudacznika". I po każdym wytknięciu mojego błędu (np. źle pokrojonego pomidora) słyszę "jakie masz szczęście, że cię kocham"... a we mnie jest co raz mniej miłości. Przy jego "przemówieniach" czasami zwyczajnie nie wiem, co powiedzieć... Zostaję skazana na wieczne potępienie. Czy jest tam napisane, jak sobie radzić z takimi ludźmi? Chętnie przeczytam. Jeszcze raz dzięki!
        • zuzi.1 Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 15:01
          Takich ludzi należy unikać a nie próbować sobie z nimi radzić. Arogancki buc z tego pana jest, taki ma charakter i tego sie nie zmieni.Twoje argumenty splyna po nim jak po kaczce. Szkoda Twoich staran. Facet traktuje Cie przedmiotowo, bez szacunku i manipuluje.
    • tully.makker Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 21:07
      Panu kopa.

      Dziękuję za uwagę.
    • danaide Re: Ciągła krytyka 29.03.16, 22:21
      > Za mało się rozwijasz. Kolejny zarzutem jest to, że się lenię, bo czytam książki...

      I w dodatku pozbawiony zdolności logicznego myślenia.
      • solaris_1971 Re: Ciągła krytyka 30.03.16, 12:21
        Przede wszystkim powinnaś zacząć ignorować jego uwagi. Mowi Ci ze złe kroisz pomidory, za duzo czytasz, nie rozwijasz się - nie odpowiadaj nic. Najgorsze co mozesz zrobic to tłumaczyć mu ze te pomidory kroisz dobrze, ze czytasz bo lubisz i nie ma w tym niczego złego.

        Wspominałaś ze toczyłaś z nim wojny - moze to wlasnie o to chodzi, o wywołanie awantury. Jest awanturnikiem i lubi kłótnie i krzyk.
        Poza tym to wszystko co opisałaś to raczej przemoc emocjonalna.
        • lomiankowna Re: Ciągła krytyka 30.03.16, 13:15
          Jest typem narcyza i umniejszacza... Dopiero po pewnym czasie wychodzi prawdziwa natura. Bo na co dzień potrafi być cudowny, opiekuńczy, rzuca komplementami, ale przychodzi chwila w, której rujnuje moje poczucie wartości... Wyciąga sprawy sprzed jakiegoś czasu. Rozlicza mnie z tego, co zrobiłam, a czego nie zrobiłam. Poddaje nieustannej ocenie. Ostatnio umył okna (dwa), chociaż wcale go o to nie prosiłam i z tego powodu cały wieczór słuchałam jakim jestem brudasem i gdyby nie on to bym umarła w ciągu jednego dnia. Jego ojciec jest taki sam w stosunku do matki. Wiem, że ich relacje były bardzo złe, szczególnie w dzieciństwie. Teraz zachowują się jakby grali do jednej bramki. Przyznam, że cieszę się (i córka też) gdy go nie ma w domu. Nie ma kolegów, znajomych. Nikogo. A nawet jak ma to po pewnym czasie zaczyna ziać do nich nienawiścią. Moi znajomi zanim przyjdą pytają się czy jest w domu. Prawi uwagi na ich temat i czuje się zadowolony jak uda mu się komuś dopiec. Do tego wszyscy chcą mu zaszkodzić, zazdroszczą itp... Zastanawiałam się nad jakąś terapią, ale nie wiem, czy po tym wszystkim jeszcze coś do niego czuję...
          • sebalda Re: Ciągła krytyka 30.03.16, 14:58
            Właśnie opisałaś najbardziej klasycznego przemocowca emocjonalnego. Bo to nie tylko o tę krytykę chodzi, ale o całokształt. Huśtawki emocjonalne, czyli naprzemienne bycie milym i dołującym, brak przyjaciół albo szybkie zrażanie się do ludzi, wypominanie wszystkiego, wymaganie podziwu za wszystko i wypominanie, że gdyby nie on... I to poczucie, że inni chcą mu zaszkodzić, jakie to typowe.
            To nie jest choroba, żeby pomogła terapia, to rys charakteru, taki osobnik się nie zmieni.
            Zmienić się może jedynie ofiara takiego, powinna pracować nad poczuciem swojej wartości. Czasami to działa, ale z reguły wzbudza jeszcze większy opór u przemocowca, który eskaluje przemoc. Wtedy pozostaje wyłącznie rozstanie.
            • lomiankowna Re: Ciągła krytyka 30.03.16, 15:44
              Odkąd wróciłam do pracy i nabrałam większej pewności siebie on na moment odpuścił... Chyba nie wiedział co się dzieje. Zaczęłam ćwiczyć, wróciłam do czytania książek, znalazłam czas dla siebie. Mam świetny kontakt z naszą Córką, chodzimy razem do kina, teatru, czytamy razem książki, dużo rozmawiamy. I po pewnym czasie jemu zaczęło to przeszkadzać. W domu nie daje mi spokoju. W zasadzie nie mam chwili, żeby spokojnie usiąść. A jak usiądę to znak, że mogę go pomasować, albo podrapać po stópce... Tak jakby przeszkadzało mu, że robię coś co sprawia mi przyjemność. Co raz częściej myślę o rozstaniu. Mam Córkę, mieszkanie, pracę, rodziców pod bokiem. Wystarczy jeden krok...
              • zuzi.1 Re: Ciągła krytyka 30.03.16, 21:01
                Poczytaj:forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
    • molly_wither Re: Ciągła krytyka 02.04.16, 19:02
      Przykre,ale przedmowczynie maja racje. Mam taka osobe w najblizszej rodzinie. Ciagle zmienia partnerki,ale kazda z czasem jest glupia i nie nadaje sie do zycia. Jednoczesnie sam nie widzi w sobie wad. Ratuj sie uczieczka,ale tez pomysl o tym,jak wzmocnic swoje poczucie wartosci.
    • heniek.8 Re: Ciągła krytyka 02.04.16, 20:24
      kiedyś słuchałem sobie podcastu gościa z tego co pamiętam który zajmował się medytacją, zen i takimi tam.
      czyli facet niby uduchowiony, łagodny jak baranek itd,
      no i ten gość nie pamiętam w jakich okolicznościach, ale nagrał swoją rozmowę z żoną i po przesłuchaniu tego przyznał, że był zdumiony i rozczarowany sobą, tym jaki ton przybiera w rozmowie z nią. po prostu nie zdawał sobie sprawy z tego jaki jest obiektywnie i dopiero nagranie mu to uświadomiło.

      zrób więc eksperyment: zainstaluj sobie dyktafon, połóż smartfona tak żeby wyłapał wszystko z pokoju i normalnie spróbuj z nim pogadać - np. powiedz coś z czego się cieszysz czy coś takiego.
      nagrasz to (nie musisz wrzucać linka do nagrania tu na forum, rezultat jest prosty do przewidzenia: zuzia mu zdiagnozuje narcyzm ;)
      i posłuchajcie sobie tego razem i zobaczysz wtedy kilka rzeczy:
      - czy ty jesteś w porządku (ponieważ wiesz o nagrywaniu to raczej będziesz się starać, ale może coś jednak zauważysz)
      - czy on naprawdę tak jedzie jak po łysej kobyle
      - jaka jest jego reakcja na takie zachowanie - czy przyzna że jest nieprzyjemny i będzie z tego jakaś refleksja czy będzie szedł w zaparte że to przez ciebie czy coś tam
      • ada1214 Re: Ciągła krytyka 05.04.16, 16:21
        Heniek, dokladnie o tym samym pomyslalam.
        Nie kwestionuje faktu, ze faktycznie choda po swiecie osobniki ziejace jadem.
        Ale czesto jest tez tak, ze osoba, ktora czuje sie poszkodowana walnie przyczynia sie do powstania tej smierdzacej atmosfery. Naprawde samego siebie jest trudno uslyszec. Kiedys bylismy z mezem u psychologa. Ja oczywiscie bylam przekonana, ze mam nad glowa aurelole a moj maz odpowiada za cale zlo. Coz, gdy psycholozka bezlitosnie wypunktowala moj prowokacyjny ton i pogardliwy sarkazm zrozumialam, ze jestem w wielkim bledzie co do wlasnej osoby.
Pełna wersja