Rodziny wielodzietne

23.04.16, 14:28
Mieszkajac za granica czesto czytam wiadomosci z Polski i komentarze pod nimi. Oczywiscie jest dyskusja nad programem 500+ i nad tym jaki to zly program i jaka patologia z niego korzysta (w skrocie).
I zastanawiam sie skad sie wzielo przekonanie, ze rodziny wielodzietne to patologia, stwierdzenia typu "mnozenie sie bez opamietania", zeby zrobic dziecko to trzba mu umiec zapewnic byt, ze ludzie biedni nie powinni miec dzieci, ze wszystko wydadza na wode itp itd. Takie pogardliwe, obrazliwe, bez wyobrazni i krzty empatii, no po prsotu slow mi brak.
Mieszkam za granica i tutaj rodziny wielodzietne, nawet biedne, nie sa obrazane ani porownywane do patologii, wrecz przeciwnie, kazdy rozumie, ze nawet jak matka 10 dzieci zyje z socjalu to w ostatecznym rozrachunku to i tak sie panstwu oplaci, bo wiekszosc tych dzieci skonczy szkole i pojdzie do pracy (nawet byle-jakiej), przyczyni sie do rozwoju kraju, ktory nie bedzie musial sprowadzac taniej sily roboczej z obcych kultur, i bedzie placilo podatki np. na emerytury rodzicow jedynakow.
    • szpil1 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 14:49
      amb25 napisała:

      zeby zrobic dziecko to
      > trzba mu umiec zapewnic byt,

      Nie zgadzasz się z tym?

      > Mieszkam za granica i tutaj rodziny wielodzietne, nawet biedne, nie sa obrazane
      > ani porownywane do patologii,

      Ja też mieszkam za granicą w kraju w którym socjal miał się nieźle, ale ostatnio są ostre cięcia. I też są rodziny wielodzietne żyjące wyłącznie z socjalu, bo "im się należy". I - zaskoczę cię - komentarze są negatywne. I owszem, są te rodziny nazywane patologicznymi.


      wrecz przeciwnie, kazdy rozumie, ze nawet jak ma
      > tka 10 dzieci zyje z socjalu to w ostatecznym rozrachunku to i tak sie panstwu
      > oplaci, bo wiekszosc tych dzieci skonczy szkole i pojdzie do pracy (nawet byle-
      > jakiej), przyczyni sie do rozwoju kraju, ktory nie bedzie musial sprowadzac tan
      > iej sily roboczej z obcych kultur,

      Albo i nie pójdzie, a będzie powielać model rodziców.


      i bedzie placilo podatki np. na emerytury r
      > odzicow jedynakow.

      Skąd pewność, że rodzice jedynaków sami sobie nie odłożą na emeryturę?
      • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 16:24
        w Finlandii. Owszem tu tez sa rodziny ktore zyja z zasilkow, ktore sa patologiczne (bo takie sa wszedzie). Te komentarze glownie dotycza wielodzietnych rodzin z poza Europy.
        • ann.38 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 16:36
          amb25 napisała:

          > w Finlandii. Owszem tu tez sa rodziny ktore zyja z zasilkow, ktore sa patologic
          > zne (bo takie sa wszedzie). Te komentarze glownie dotycza wielodzietnych rodzin
          > z poza Europy.

          Skoro ktoś tam zamieszkuje legalnie, to bez sensu teraz podkreslać że spoza Europy i obce kultury itp. Chcesz dyskutować o wielodzietności czy o czym?
          • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 16:42
            Napisalam ci tylko, ze w odroznieniu od Polski, tutaj te negatywne komentarze dotycza glownie wielodzietnych rodzin cudoziemcow (ktorzy tu i tak nie maja latwo bo do pracy nikt ich nie chce) ale i one sa rzadki i nie sa takie zawistne czy pogardliwe jak polskie komentarze pod niektroymi artykulami.
      • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 16:31
        Czasami zycie tak sie ulozy, ze nie jestes w stanie zapewnic nawet jednemu dziecku utrzymania.
        Wiekszosc dzieci jednak pojdzie do pracy. Rodzin, ktorych stylem zycia jest zycie z zasilkow jest niewiele i nie zawsze sa wielodzietne.
        A skad pewnosc, ze sobie odloza? Statystycznego Polaka nie stac na odkladanie na emeryture a system emerytlany jest "solidarny" - czyli placiemy ze skladek i dlatego przy malej dzietnosci Polakow stopa zastapienia wynosic bedzie za 20 lat. ok. 30%. Tak samo jak wiele mlodzych rodzin nie decyduje sie na drugie dziecko bo ich nie stac, wiec odlozoa sobie na emeryture?
    • ida_marcowa1 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 15:25
      jest różnica między świadomą decyzją o wielodzietności a bezmyslnym rozmnażaniem się. rodzina wielodzietna to fajna sprawa ale tez wiele wyzwań i ograniczeń. nie wiem jak jest gdzie indziej ale w moim otoczenie ci "świadomi" to zdecydowana mniejszość. pracowałam kilka lat w świtlicy środowiskowej i spostrzeżenia mam niewesołe - bezrobocie i zycie z zasiłków to styl zycie, nigdy nie podejmuja pracy bo i po co, dziewczyna kończy 18 lat i następnego dnia idzie "z buzią" po zasiłek bo jej sie nalezy. w ciągu roku zajdzie w pierwszą ciążę a potam przyjda kolejne ( każde z innym ojcem). czy to jest model rodziny, obywatela ktory należy wspierać? no ja mam watpliwości... mam tez swiadomośc, że rykoszetem dostaje sie tym, ktorzy podjęli taka decyzje w pełni świadomie, niewiele chcą od państwa, uczą dzieci szczunku do pracy, innych ludzi i siebie nawzajem. świat nie jest sprawiedliwy a stereotypy powszechne :)
      • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 16:37
        Owszem jest roznica szczegolnie w pogradliwym tonie jakim jest "bezmyslne rozmanazanie sie".
        Tak taki rodzaj nalezy otoczyc szczegolna opieka i pomoca, zeby pomoc matce a potem dzieciom znalezc inne wzorce i pokazac im mozliwosci. Oczywiscie nie wszystkim mozna pomoc, ale zycie z socjalu czasem nie jest wyborem a jedyna mozliwoscia. Jakos nie bulwersuje mnie to ze kazde dziecko ma innego ojca.
        Kto wezmie do pracy mloda samotna matke bez szkoly z malymi dziecmi i da jej pensje za ktora sie utrzymac albo przynajmniej taka zby jej na przedszkole starczylo? Co ona z dziecmi zrobi? A socjalu jej wszyscy zazdroszcza...
        • vi_san Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 21:55
          Znam trzy przypadki rodzin wielodzietnych z wyboru. I nikt o nich nigdy nie mówi "patologia". Są to osoby całkiem przyzwoicie sytuowane, które NIE ŻYJĄ z zasiłków. W jednym przypadku [znam bliżej jednego z sześciorga rodzeństwa] wszystkie dzieci [obecnie już ludzie dorośli] pokończyły studia, pracują i co najmniej dwoje z nich powieliło model licznej rodziny. W drugim - dzieci na razie się uczą, ale nie ma mowy o jakichś nałogach czy temu podobnie, wszystkie dzieciaki zadbane, ogarnięte, w domu nie jest bogato, ale i nie ma biedy... Trzeci przypadek - dziewczyna dwa razy trafiła bliźniaki, a potem [fakt, nie planowanie] zaszła w kolejną ciążę - tym razem pojedynczą. I też radzą sobie dobrze, dzieci są zaopiekowane, pomocy od nikogo nie wołają. Jednak oszałamiająca większość rodzin bardzo licznych - to właśnie środowiska patologiczne, często wręcz kryminogenne. I tak, takich znam znacznie więcej. I dla wielu z nich życie z zasiłków, socjalnego, funduszy zapomogowych itp - to właśnie jest sposób na życie, a nie jedyna możliwość. Ot, pierwszy z brzegu przykład: panna ma w tej chwili 4 dzieci, dwoje pierwszych każde z innym tatusiem, dwójka kolejna z jednym - mieszka z nim od 7 lat, żyją itd, ale ślubu nie borą, bo po co, ona jako samotna matka ma ulgi, jej facet pracuje na czarno, bo gdyby wykazał dochody to by mu ściągali za alimenty, a tak baba bierze z funduszu itd. I to jest, niestety, u nas standard.
          Oczywiście, że nastolatki z dzieckiem nikt nie zatrudni. Zwłaszcza, że zazwyczaj szkoły nie skończyła więc guzik umie, a w każdym razie nie ma papierów na to, że umie. Ale nikt we mnie nie wmówi, że nastolatka zachodząca w ciążę z kimkolwiek świadomi8e decyduje się na rodzicielstwo! A skoro nie świadomie - to = właśnie "bezmyślne rozmnażanie"...
    • ann.38 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 15:57
      Nie słyszałam żeby ktoś mówił źle o rodzinie tylko z powodu wielodzietności. Jeżeli pojawiają się negatywne komentarze, to nawiązują one do sytuacji tej rodziny, np. brak możliwości zapewnienia godnych warunków dzieciom. Takie oceny pojawiają się bez względu na ilość dzieci. Zawsze trzeba uważać, aby uogólnieniami i stereotypami nie krzywdzić innych, ale to dotyka wielu grup ludzi, również rodziców jedynaków, że egoiści i materialiści a dzieci z wielodzietnej rodziny pracują na ich emerytury.
      A w jakim kraju mieszkasz?
      • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 16:32
        Przez przypadek odpowiedz znalazlo sie troche wyzej :)
        • wioskowy_glupek Re: Rodziny wielodzietne 23.04.16, 19:36
          "panstwu oplaci, bo wiekszosc tych dzieci skonczy szkole i pojdzie do pracy (nawet byle-jakiej), przyczyni sie do rozwoju kraju, ktory nie bedzie musial sprowadzac taniej sily roboczej z obcych kultur, i bedzie placilo podatki np. na emerytury rodzicow jedynakow. :

          Obudź się :D i oprzytomniej... 90% dzieci patologicznych rodziców lub niezaradnych to właśnie będzie kolejna patologia. Mam taką obok siebie... Matka opóźniona w rozwoju, ojciec przestępca i 5 dzieci... teraz już dorosłych... Upośledzony, prostytutka, przestępca i chuligan, w miarę normalna ale też raczej patologia + 1 jedyna dziewczyna normalna skończona szkoła i studia. Faktycznie bardzo opłacalne dla państwa. Z całej 5 na pewno 1 pracuje a 2 być może... Faktycznie bardzo opłacalne dla państwa.

          Żeby nie było, nie uważam że każda rodzina wielodzietna to patologia, natomiast każda której na kolejne dziecko nie stać i mnoży się bez opamiętania to patologia.
          • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 26.04.16, 07:23
            Nie wrzucajw szystkich do jednego wora. Ilosc rodzin wielodzietnych i "patologicznych" jest marginalna w porownaniu do ilosci rodzin wielodzietnych "noramalnych". W Polsce za rodzine patologiczna uznaje sie juz nawet rodzine biedna, nawet jesli dba o wlasne dzieci i robi na prawde wszystko co moze. Zamiast im pomoc dbiera sie dzieci...
            Znam kilka rodzin wielodzietnych (3+) w Polsce i za granica (3+ a nawet10+) i dzieci kazdej z tych rodzin chodza do szkoly a dorosle pracuja. Czesc z nich powiela schemat rodziny wielodzietnej.
            I to "mnozenie bez opamietania" - okreslenie ponizej krytyki. Nie zawsze chodzi o to co sie mowi ale w jaki sposob sie o tym mowi. Mozna mowic rzeczowo i bez negatywnego nastwaienia mozna mowic i z pogarda....
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rodziny wielodzietne 25.04.16, 02:04
      Również myślę, że jest różnica między tak zwanym "świadomym rodzicielstwem" a wielodzietnością wynikającą z przypadku, impulsu, rozhamowania, itp.
      To temat tabu, bo na końcu jest efekt w postaci dziecka czyli nowego życia, któremu się należy pełnoprawna opieka i szacunek. A wtedy znika element rodzicielstwa. Pozostaje tylko nowe życie, które zaczyna być odszczepione od elementu wychowawczego, wspierającego , więziotwórczego jakim jest relacja z rodzicem. Wielu rodziców, nie mając świadomości swego rodzicielstwa, działając pod wpływem impulsu lub instynktu, nie spełni tej roli, a nowe życie jakie powołali na świat, ani nie uświęci ich działania ani nie nadaje mu racjonalności. Mówię tu o osobach , które mają dzieci 2+. Nie o tych, którzy mają 1, 2 dzieci, z tzw "wpadki", która jednak przywołuje ich do porządku i powoduje przyspieszenie procesu dojrzewania i podjęcie roli świadomego rodzica.
      Świadomie wielodzietne rodziny ponoszą ogromny trud swojej decyzji, która jest wielokrotnie oglądana, sprawdzana,metaforycznie wpisywana w exel . Ci rodzice zdają sobie sprawę z ograniczeń, na które się godzą, wiedzą jak utrzymać swoje dzieci, jaki świat im stworzyć i czy ich na to stać. Bo oni sami chcą te dzieci utrzymać, Inaczej wygląda świat rodzin dzieci z nieświadomego rodzicielstwa. Tych powyżej 2+. Tam jest nieracjonalne myślenie, ze "Bóg dał, Bóg wyżywi" . Część z tych rodziców podejmie swoje pozytywne role, część jednak zdeprywuje swoje dzieci i nada im stygmat patologicznej więzi. Czy warto ten schemat wspierać , nawet za cenę przyrostu naturalnego i szacunku dla dziecka ??
      Czy można pominąć zdobycze rozwoju nauki i wiedzy medycznej? Zaprzeczyć świadomej antykoncepcji ? Powierzyć wszystko instynktowi seksulnemu? Bo tego nie należy pomijać, ale łatwo o tym zapomnieć, że na końcu tego instynktu, pojawia się byt ważny i bardzo określony .
      Dlatego, nie warto bezmyślnie propoagować wielodzietności. Warto zastanowić się nad jej wieloznaczności, funkcją i wpływem na życie przede wszystkiem dzieci z takich rodzin powstających.
      I nie bać się demaskować tabu, co jest zupełnie inną czynnością niz patologizacja rodzin wielodzietnych.
      No i trzeba pamiętać czym jest popęd seksualny i czy zawsze ma w sobie uwznioślone rodzicielstwo czy też chęć zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych, w których dziecko jest przypadkowym bonusem lub elementem szkodliwego ryzyka. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • tully.makker Ekspertka z bozej laski sie znów wypowiedziala 25.04.16, 09:43
        Mówię tu o oso
        > bach , które mają dzieci 2+. Nie o tych, którzy mają 1, 2 dzieci, z tzw "wpadki

        Dwie wpadki sa OK, dopiero od trzeciej zaczyna sie patologia. A dlaczego? Bo tak pani ekspert sobie wymysliła.
      • differentview Re: Rodziny wielodzietne 25.04.16, 11:05
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Tych powyżej 2+. Tam jest nieracjonalne myślenie, ze "Bóg dał, Bóg wyżywi" .
        > Część z tych rodziców podejmie swoje pozytywne role, część jednak zdeprywuje s
        > woje dzieci i nada im stygmat patologicznej więzi. Czy warto ten schemat wspier
        > ać , nawet za cenę przyrostu naturalnego i szacunku dla dziecka ??

        generalnie zgadzam sie ale z drugiej strony ilu rodzicow zdeprywuje emocjonalnie swoje dzieci i stworzy patologiczna wiez mimo posiadanych funduszy i mimo posiadania tylko jednego lub dwojki dzieci? czasem w totalnej patologii( alkoholizm, skrajna bieda, niewydolnosc rodzicielska) rodza sie swietne, utalentowane dzieciaki, ktore jednak nie powiela schematu rodzicow; ale ogolnie zgadzam sie, ze myslenie bog dal dziecko, bog da na dziecko wiec rozmnazajmy sie ile razy nam przyjdzie ochota na seks jest patologicznym mysleniem pozbawionym odpowiedzialnosci, oczywiscie mysleniem, ktore ma swoje korzenie w kk.
        • edw-ina Re: Rodziny wielodzietne 25.04.16, 12:13
          Nie tylko w KK (nie żebym ich tłumaczyła), to po prostu pogląd z czasów, kiedy była bardzo wysoka śmiertelność noworodków i dzieci. Wcale nie częstym był przypadek, kiedy kobieta rodziła 9-10 dzieci, z których dorosłości dożywało 1-3.
          • differentview Re: Rodziny wielodzietne 25.04.16, 15:08
            smiertelnosc noworodkow od co najmniej 70 lat jest znikoma wiec nie sadze zeby aktualanie jakas 30 latka, ktora rodzi 8 dziecko miala swiadomosc co bylo cztery pokolenia wstecz i to nasladowala; glowny powod to nie uzywanie srodkow antykoncepcyjnych, alkoholizm, zerowanie na zasilkach na dzieci( w krajach gdzie takowe sa), zwiazki przemocowe no i wlasnie nawiedzenie religijne; oczywiscie nie mowie o zdrowych rodzinach wielodzietnych, w ktorych rodzice mierza sily na zamiary- takie rodziny sa fantastyczne, sama chcialabym miec taka rodzine- choc juz raczej nie w tym zyciu;)
      • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 26.04.16, 07:58
        A nie zauwazyla Pani, ze w swiadomosci spoleczenstwa dokonuje sie wlasnie "patologizacja rodzin wielodzietnych", jak to Pani ladnie okreslila? Ci, ktorzy najczescie krytykuja rodziny wielodzietne (wlasciwie nie krytykuja, ale obrazaja, bo krytyka nie musi byc obrazliwa) nie zastanwiaja sie nad jej wieloznacznoscia, dla nich wielodzietnosc=patologia. Pisze sie i pokazuje najczesciej wlasnie te "patologiczna" strone wielodzitnosci, nie pokazuje sie rodzin, ktore sobie radza. Bo to nikogo nie interesuje. W ten sposob ksztaltuje sie opinie spolecznstwa. W Polsce to wrecz wstyd mniec wiecej niz dwojke (czytajac rozne komentarze, artykuly mozna dojsc do tego wniosku).
        Tak, schemat rodzin wielodzietnych ( w Polsce juz 2+) nalezy wspierac. Patologia to niewielka czesc rodzin wielodzietnych, Pani jako specjalistka powinna to wiedziec. Porownujac mojego jedynaka do tych dzieci z rodzin wielodzietnych, to taka rodzina wielodzietna wplywa na rozwoj psychospoleczny dziecka znacznie lepiej niz bycie jedynakiem. Najlepszy przyjaciel mojego dziecka byl z rodziny wielodzitnej (niestety wyjechali) a ono uwielbialo przebywac z tymi chlopakami. Dzieci z rodzin wielodzietnych maja mnostwo "miekkich" umiejetnosci, ktorych moje dziecko musi uczyc sie w szkole. Mam znajoma rodzine wielodzietna, w ktorej jedno z dzieci ma autyzm. Smiem twierdzic, ze w innym srodowisku, bedac jedynakiem, chlopak nie zrobilby takich psotepow jak w rodzinie wielodzietnej. Uwazam, ze rodzina wielodzietna (a takze wielopokoleniowa) jest dobra dla dzieci.
        Nie razi mnie krytyka rodzin wielodzietnych. Razi mnie sposob w jaki wielu ludzi to robi. Z pogarda i poczuciem wyzszosci. Znam duzo rodzin wielodzietnych i w Polsce i za granica. Czesc zosala rodzinami wielodzietnymi z przypadku, czesc z wyboru, czesc ze wzgledow religijnych, ale zadna z nich do "patologi" nie nalezy, dzieci sa zadbane, chodza do szkol a dorosle pracuja. I nie uwazam, ze rodzina wielodzietna, nawet biedna, jest gorsza od mojej gdzie jest tylko jedno dziecko.
        • hermenegilda_zenia Re: Rodziny wielodzietne 26.04.16, 19:14
          Nikt nie patologizuje rodziny nawet wielodzietnej, jeżeli widzi gołym okiem , że dzieciaki są odżywione, ubrane i zaopiekowane, a rodzice pracują na ich utrzymanie, zamiast egzystujować latami jako bezrobotni wyciągający łapy po zasiłki od państwa, bo to się bardziej opłaca i nie trzeba się narobić. Natomiast niestety nie ma co udawać, że takich cwaniaków jest w Polsce sporo i będzie jeszcze więcej "dzięki" programowi 500 +. Zresztą trudno mówić w przypadku rodziny z 18 dzieci, że to świadome rodzicielstwo, chyba nie zaprzeczysz, bo rodzic świadomy wie bez sprowadzenia na świat osiemnastki, że każde z tych dzieci będzie miało swoje potrzeby nie tylko materialne, ale i emocjonalne, i siłą rzeczy dwoje rodziców może im nie sprostać, bo po prostu nie będzie miało czasu, żeby każdemu dziecku poświęcić indywidualnie choć chwilę. Wątpię, czy przy takiej liczebności rodziców stać na opłacenie zajęć dodatkowych, rozwój czy jakiekolwiek wsparcie w zdobywaniu wyższego wykształcenia, jakoś nigdy nie są to rodziny prezesów spółek, tylko prostych ludzi często po podstawówce, z marnymi szansami na wybicie się ze swojego środowiska i tyle. W przypadku dzieci nie powinno chodzić o ilość a o jakość rodzicielstwa, i przykro mi, ale tak mam poczucie wyższości, że nie jestem bezmyślnym płodzimierzem, bo "jakoś to będzie", "dał Bóg dziecko, da i na dziecko", a gadanie o tym, że te dzieci będą na kogoś pracowały jest naiwne i w sumie śmieszne, no ale można się pooburzać z perspektywy "jeszcze" zamożnej w zasiłki Finlandii na tę złą Polskę i Polaków, co nie doceniają trudu rodziców dwudziestoosobowej gromadki.
      • ada1214 Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 10:29
        > . Tam jest nieracjonalne myślenie, ze "Bóg dał, Bóg wyżywi"

        Bardzo mi sie tu przypimina scena z "Kochankowie mojej mamy"- gdzie Janda mowi do swojego chyba 8 ltniego syna: Idz zorganizuj sobie jakis obiad
        Zgadzam sie z Pania Agnieszka w calej rozciaglosci.

        Od siebie moge dodac, ze- bedac wyczulona na kwestie niezaspokajania potrzeb emocjonalnych dzieci- patrze bardzo nieprzychylnym okiem na idee wielodzietnosci. Autorka wspomina ze dziecku nalezy zapewnic byt. Otoz dziecku nalezy zapewnic duzo, duzo wiecej niz byt (jedzenie, dach nad glowa i ubrania). W zasadzie ten "byt" to jest pestka w porownaniu do ich potrzeb emocjonalnych, co pochlania mnostwo czasu i uwagi rodzicielskiej. Nikt mnie nie przekona ze w naszym zabieganym swiecie mozna w satysfakcjonujacym stopniu zaspokoic potrzeby emocjonalne 5 dzieci. Doba ma tylko 24 godziny. NA ematce co rusz pojawia sie jakis zrozpaczony wpis "pomozcie mam trudne dziecko". Moim skromnym zdaniem naprawde "trudnych" dzieci jest b. niewiele; w przytlaczajacej wiekszosci to sa dzieci zaniedbane emocjonalnie.
        • loslob Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 11:51
          Zgadzam się z tym. Bo znam osoby z wielodzietnych rodzin 5++, gdzie dzieci nie chodziły głodne, rodzice się troszczyli i stawali na głowie żeby jedzenie było, nie pili, ale na nic więcej już czasu ani środków nie mieli. Rozmowy z dziećmi? Nie było. Czas by wysłuchać problemów? Nie było. Wspólne zabawy? Jaka zabawa, jak tyle obowiązków do zrobienia by dom z taką ilością ludzi jakoś funkcjonował? Najważniejsze było wpojenie dzieciom posłuszeństwa i obowiązkowości, żeby rodzicom pomagały, żeby opiekę nad młodszymi dziećmi przejęły starsze, nawet do tego stopnia, że 20latki oddawały rodzicom część pierwszej pensji, żeby rodzice mieli na utrzymywanie kolejnych kilkulatków, albo to starsi bracia zabierali młodszych na wycieczki by cokolwiek poza domem zobaczyły, bo przecież rodzice już mieli serdecznie dość zajmowania się kolejnymi dziećmi i nie zawracali sobie głowy tym, by dzieci poza domem socjalizować.
          Zaniedbanie emocjonalne dzieci w wielodzietnej (5+) rodzinie jest ogromne.
          I nikt mi nie wmówi, że rodzice są w stanie zaspokoić tę naturalną u dziecka potrzebę bliskości, czułości, miłości, obecności rodzica - jeśli napłodzą sobie taką masą dzieci.
          Jeszcze ok, gdy to w bardzo bogatej rodzinie. Gdy są najęte opiekunki do zabawy, gosposia do gotowania, a rodzice są tylko od bycia z dziećmi. To może dzieci nie mają takich tragicznych deficytów i poczucia odrzucenia, niechcenia, lub bycia "pionkiem" nic nie znaczącym w rodzinnym tłumie, ciągle odrzucanym przez rodzica który albo nie ma czasu, albo się mu przeszkadza i pod nogami niepotrzebnie plącze..
          Czy to normalne, że np 7 letnie dziecko płacze ze wzruszenia bo pierwszy raz w życiu dostało Nowy ciuszek tylko dla siebie, a nie musiało zdzierać resztek po starszym rodzeństwie? Bo ilekroć wcześniej coś chciało dla siebie to słyszało - starsi potrzebują bardziej, nie nudź?
          Czy to normalne, że 6 latek jest odpowiedzialny za opiekę nad 2 latkiem bo rodziec nie ma czasu i jest zmęczony potrzebą obsługi kolejnego dzieciaka więc zagania starsze dzieci do obowiązków które to rodzic powinien spełniać?
          Czy to normalne, że sfrustrowana nadmiarem obowiązków matka wydziera się na 8 latka bo ten założył bratu-niemowlakowi pieluchę w odwrotną stronę? Choć ta matka nigdy wcześniej nie wytłumaczyła dziecku(bo kiedy?) jak taką pieluchę zakładać? I choć to nie należy do obowiązków dziecka, na boga!
          Czy to normalne, że to dzieci 14-stoletnie wychowują kilkuletnie rodzeństwo albo odpowiedają za gotowanie obiadów dla całej rodziny, bo rodzice zabiegani, przemęczeni, sfrustrowani, każde dziecko wie, że przecież "trzeba rodzicom pomóc"?
          Czy to normalne, że 10latek zamiast na kolonie w lecie, idzie do prac polowych bo każda para rąk potrzebna by dużą rodzinę obsłużyć i rodzic nie pozwala na wyjazdy kolonijne, bo szkoda pieniędzy na fanaberie 1 dziecka?
          Nie polecam nikomu życia w rodzinie 5 +. Deficyty emocjonalne, szczególnie młodszych dzieci, które są zwyczajnie przez rodziców podrzucone starszym na wychowanie- są nie do powetowania.
          Starsi zaś w drugą stronę- obarczeni w dzieciństwie obowiązkami które powinni realizować rodzice, a nie dzieci. Dzieciństwo ma być czasem rozwoju, zabawy, szukania naturalnych zdolności, wspierania dzieci, by w dorosły świat wyleciały z szeroko rozwiniętymi skrzydłami.
          W wielodzietnych rodzinach jest to często czas ciężkiej pracy, braku miejsca na indywidualność, na rozwój, na myślenie o swojej przyszłości.
          I cóż z tego, że z takich rodzin wyrosną często dzieci pracowite, odpowiedzialne, pokończą studia? Jak deficyty uwagi, zaniedbanie z dzieciństwa, powoduje że żyje im się cholernie ciężko. A w wieku 40 lat sa jak utyrane woły robocze, wszak już od 35 lat ciągle pracują..

          I nie chodzi o myślenie rodziców "Bóg dał, Bóg wyżywi". Czasem chodzi o fanatyzm i społecznie wpojoną głupotę, że zabezpieczać się nie wolno, regulować poczęć nie wolno, a cokolwiek się zdarzy to trzeba nieść swój krzyż, nawet niechciany. Szkoda tylko- że w przypadku płodnych rodziców, ten krzyż z nimi niosą hurtem to małe dzieciaki, które na poglądy rodziców żadnego wpływu nie miały, a zostają na resztę życia z poczuciem deficytów i zaniedbania emocjonalnego.

          Więc z łaski swojej - kto nie żył faktycznie w wielodzietnej rodzinie - to niech się nie wypowiada jaki to super miód dla dzieci, bo widział u sąsiadów..
          • ada1214 Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 12:10
            No wlasnie.
            Ja z moim synem mnostwo rozmawiam, spedzamy razem czas. Mamy nasze wspolne sekrety. Jest duzo chwil, kiedy ma mnie na wylacznosc. Widze i wiem, ze tego potrzebuje.
            Kiedy ukladam go do snu, czasami prosi, bym zostala chwile i "tankuje" milosc. Prosi, zeby go przytulic, wrecz mowi pokaz mi jak mnie kochasz. Nigdy nie uciekam, nie pokazuje ze juz musze isc bo pranie czeka.
            Dobra, ale pranie mozna rozwiesic nastepnego dnia. A co jesli oprocz niego mialabym jeszcze 3 do ogarniecia w tym samym czasie? I kazde chce zeby przytulic, kazde chce sie nasycic miloscia?
            Rodzenstwo, tak, pewne deficyty bliskosci moze zalatac, ale nie ma takiej opcji by zastapilo rodzicow. To jest zreszta szkodliwa wizja- bo rodzicow nikt nie powinien zastepowac w ich rodzicielstwie.
            Nie mowie rzecz jasna, ze skoro ja mam jedno dziecko, to inni tez nie powinni miec wiecej niz 1. Ktos kto ma np. wiecej energii moze spokojnie "obsluzyc" emocjonalnie dwojke. Ale np 4? 5 i wiecej? Szczerze watpie. Wlasciwie nie watpie, tylko zdecydowanie twierdze, ze sie nie da. No chyba, ze jak piszesz, ma sie sluzbe w domu a samemu tylko spedza sie czas z dziecmi, z kazdym po troche na zmiane.

            A tak ogolniej, drazni mnie u ludzi nieuzasadniony, bezmyslny optymizm. Podejmowanie sie dlugofalowych projektow bez chwili zastanowieia, czy podolam. Niewazne, czy chodzi o budowe domu, na ktory nie starczy srodkow by wykonczyc, czy o splodzenie takiej ilosci dzieci, ktore potem zostaja emocjonalnie zaniedbane.
            • loslob Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 12:19
              Myślę, że maksymalnie 4 (a 5 to już maxmax) dzieci rozłożona na 20-25 lat prokreacji jest do ogarnięcia bez wielkich uszczerbków dla tych dzieci. Ale 7? 10? Nie ma szans na zdrowe wychowanie, bez dużych deficytów i skutków ubocznych dla tych dzieci.
              Optymalnie to dla mnie 2 albo 3 z większą różnicą wieku rozłożona w czasie tak, by rodzice mieli czas się nimi zajmować.



              • ada1214 Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 13:34
                loslob napisała:

                > Myślę, że maksymalnie 4 (a 5 to już maxmax)

                Hojna jestes :D
                Ja nie moge powiedziec, ze znam chocby jedna 5-dzietna rodzine, gdzie dzieci (wszystkie) sa nalezycie zaopiekowane. Nie mowimy o kasie tylko o czasie. MOze takie sa, ale ja takich nie spotkalam.
                • loslob Re: Rodziny wielodzietne 29.04.16, 10:49
                  Ta piątka to już taka granica granic mi się wydaje, choć już przy czwórce można się zatrzymać na dobre. Właściwie nie mam nic przeciw zabronieniu posiadania większej niż 5 ilości dzieci ;)
                  Wyobrażam sobie, że ktoś ma dom, duże podwórko, jeden rodzic może nie pracować, więc robią sobie dość szybko w wieku 20-kilku lat trójeczkę dzieci, albo się zdarzą bliźniaki, odchowają, dzieci do szkoły chodzą, a przed 40tka jeszcze się zdecydują na jedno bo nadal rodzice mają dla niego czas i siły.
                  Znajoma "wpadła" z trzecim dzieckiem mając 45 lat. To najmłodsze dziecko jest najfajniejszym człowiekiem z całej trójki. Więc z jednej strony fajnie mieć młodych rodziców a z drugiej czy młody zawsze znaczy zaangażowany i mądzre wychowujący? Niekoniecznie.
                  Za to na pewno nie będzie miała siły do opieki nad dziećmi matka która przez 20 lat jest ciągle albo w ciąży albo w połogu, co 2-3 lata powija nowego potomka, nie ma czasu zadbać o siebie a co dopiero o dziecko. Czas i zaangażowanie to ona miała może dla pierwszych dwóch dzieci. Dziecko czwarte piąte i kolejne z tak hurtowej produkcji musi sobie radzić samo. Tu nie ma mowy o wychowywaniu - bardziej odbywa się "chów" - trzeba nakarmić i niech rosną, a gdy urosną niech idą z domu, bez wsparcia, i niech sobie sami radzą byle w domu tłumu już nie robili.

                  Zmiany w podejściu do dzieci zresztą widać choćby gdy rodzic ma jedno dziecko - na ogół trzęsie się nad nim i bardzo przeżywa wszystko co z dzieckiem związane, a pojawia się drugie dziecko- i nagle rodzic jest dużo bardziej wyluzowany, nie leci już na każdy płacz, nie histeryzuje bo dziecię spadło z łóżka przy zabawie, bo jakoś już wie, że tak przy dziecku się zdarza i to nie koniec świata. Niektórzy rodzice powinni mieć dwójkę, żeby jedynaka sobą nie zamęczyć :P Ale niektórzy absolutnie nie powinni mieć więcej.
                  • ada1214 Re: Rodziny wielodzietne 29.04.16, 15:26
                    Dziecko czwarte piąte i kolejne
                    > z tak hurtowej produkcji musi sobie radzić samo.

                    Albo wykorzystuje sie kogo tylko sie da.
                    Sama bylam wykorzystywana jako nianka. Wbrew mojej woli. Moja ciotka, siostra mojej mamy zrobila sobie 5. A ja - sama bedac dzieckiem (ale najstarszym) musialam sie nimi zajmowac. Wozic w wozku, usypiac, zabawiac, pilnowac, wysikiwac. Nienawidzilam tego, bo podczas gdy moje kolezanki i koledzy bawili sie w najlepsze, ja bylam jako tania sila robocza. Oczywiscie periodycznie (dzieki Bogu)- bo to bylo kuzynostwo. Gdyby to bylo moje rodzenstwo, to pewnie przez 365 dni w roku az do doroslosci musialabym tak zasuwac. Prze-ra-ba-ne. Szczerze i gleboko wspolczuje najstarszym dzieciom z kilkuosobowego rodzenstwa.
    • julita165 Re: Rodziny wielodzietne 26.04.16, 17:15
      Z moich obserwacji wynika, że rodziny wielodzietne ( o ile za takie uznać te z 3 dzieci ) to nie żadna patologia a wręcz ludzie sukcesu. Osobiście znam parę z 3 dzieci i każdemu życzyć takich warunków życia ( dobrze prosperująca firma, ciekawe hobby, podróże po świecie, piękny dom, pani do pomocy w domu i przy dzieciach ). Druga para - on ma dobra pracę, ona małą firmę, mają ładne mieszkanie, jeżdża z dziećmi normalnie na wakacje i na narty. Para z 4 dzieci - materialnie nieco gorzej, zwłaszcza kiepskie warunki mieszkaniowe ( tzn kiepskie na tak liczną rodzinę ale nie żadna nora ), ona co prawda nie pracuje ale on pracuje na uniwersytecie, chyba nawet zrobił już habilitację. Mam syna w prywatnym przedszkolu, kosztuje jak pewnie można się domyśleć słono, jest 3 albo 4 dzieci, które mają po rodzeństwa więc skoro rodziców 3 dzieci stać na taką placówkę to chyba źle nie mają. Wręcz ostatnio odnoszę wrażenie że wśród dobrze sytuowanych, ustawionych ludzi jest moda na 3 dzieci.
      • foringee Re: Rodziny wielodzietne 26.04.16, 18:32
        Bo trójka dzieci to jest tak w sam raz. Zawsze tyle chciałam mieć. Dla mnie wielodzietność się zaczyna od 5-tki. Na co najmniej 4-ki w dzisiejszych czasach. Z 3-ką ogłaszać się wielkim wielodzietnym? No prooooszę....
        I proszę, przestańcie się licytować z tym, kto ile dzieci ma i czy to oznaka sukcesu czy patologii. Tym bardziej przy rozważaniach dotyczących trójki..
        Nie życzę żadnemu dziecku, i jedynakowi i szóstce, wychowywać się w rodzinie gdzie nie ma pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, gdzie rodzice nie mają czasu dla dzieci(bo są w pracy, lub z powodu np religii nie zabezpieczają się i mają zbyt dużo dzieci by je wszystkie ogarnąć), gdzie dzieci nie mogą rozwijać talentów bo od małego muszą pomagać rodzicom w utrzymaniu reszty rodziny, a przede wszystkim tam, gdzie rodzice są zaburzeni lub są nałogowcami i dzieci są od małego zdane tylko na siebie.
      • foringee Re: Rodziny wielodzietne 26.04.16, 18:33
        A wracając jeszcze do twojej opinii "wielodzietna 3-ka to ludzie sukcesu" to mam wystarczająco dużo anty-przykładów na tą teorię.
        • julita165 Re: Rodziny wielodzietne 27.04.16, 09:56
          Na pewno, mnie chodziło raczej o zaznaczenie, że nieprawdziwe i po prostu głupie jest wyciąganie wniosków co do ludzi tylko na podstawie tego ile mają dzieci.
    • heniek.8 Re: Rodziny wielodzietne 27.04.16, 07:15
      amb25 a ile masz dzieci jezeli można wiedzieć?

      prawdopodobnie przejmujesz się pisaniną troli (komentarze na portalach jako głos z Polski - hue hue) bo ze względu na osobistą sytuację przyciągają cię wiadomości o rodzinach wielodzietnych.
      dla innych jest to sprawa bardziej przezroczysta

      a swoją drogą język fiński ma podobno kilkanaście przypadków i jest dość skomplikowany - może jeszcze nie znasz go na tyle dobrze żeby poczytać komentarze fińskich trolli o wielodzietnych na onet.fi czy gazeta.fi :)
      • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 09:23
        Jedno.
        Inny glos zPolski do mnie nie dociera. Nie mam polskeij telewizji, bo mieszkamw rejonie chronionym architektonicznie. Dzis przeczytalam "o mnozeniu sie jak szczury..." z okazji programu 500+.
        Mam np. znajoma, ktora dostala 500 zl na jedno dziecko, i dzieki temu moze je zapisac do przedszkoal, bo ma na czesne. I jest tym oburzona i psy wiesza na decydentach, ze dostala pieniadze, bo bez nich tez jakos by sobie poradzila a tak oni sa tacy zli bo jej dali i ona musiala wziasc... Ja tego po prsotu nie rozumiem... i pewnie nie jest jedyna ktora tak mysli...
        Ja studiowalam, pracuje i pisze w jezyku finskim (dla Polakow nie jest on nie do przesjcia), czasem robie tlumaczenia (ale to dzialanosc uboczna, nie jestem tlumaczka). Sa tez negatywne komentarze, oczywiscie, ale on nie sa takie obrazliwe, nie ma w nich tyle zawisci ani nikt nie zaklada z gory, ze jak w rodzinie jest 10 dzieci to im musi byc zle i niedobrze a rodzice na pewno chleja i "rozmanazja sie bez opamietania". Ja bym chciala byc czlonkiem takiej rodziny (znam dwie i sa fajne).
        Finowie maja to do siebie, ze w kazdej sytuacji znajduja najpierw dobre storny, a dopiero potem te zle. Polacy widza tylko te zle i pewnie stad te komentarze. Ja juz sie odzwyczailam od tego ciaglego znajdowania minusow i wieszaniu psow na innych ktorzy dostali wiecje niz ci ktorzy narzekaja.
        • panizalewska Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 10:36
          A to zabawna hipokryzja jest :D Żeby dostać te 500+ to trzeba najpierw o nie POPROSIĆ, czyli pójść do urzędu i złożyć podanie. Nikt nie wciska pod przymusem :D Więc czemu koleżanka taka oburzona? Pełny absurd! Mi 1000+ konkretnie ratuje tyłek, ale wolałabym np ludzki system podatkowy, żeby godnie zarabiać we własnej małej firmie, niezależnie od ilości dzieci
        • heniek.8 Re: Rodziny wielodzietne 29.04.16, 07:15
          amb25 napisała:

          > Finowie maja to do siebie, ze w kazdej sytuacji znajduja najpierw dobre storny,
          > a dopiero potem te zle.

          ja słyszałem że Fin-ekstrawertyk tym różni się od Fina-introwertyka, że kiedy rozmawiają ten pierwszy patrzy na buty swojego rozmówcy, a introwertyk na swoje :)
          także może i trolują/hejtują niemrawo ale i tak szkoda czasu na czytanie komentarzy gimbusów :D
          • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 29.04.16, 07:48
            Dobre. Tego dowcipu o Finach nie slyszalam :)
    • mail-na-gazecie Re: Rodziny wielodzietne 27.04.16, 10:07
      Co Wy tak z tą patologią? A to że ludzie w wieku od 25 do 35 roku w ogóle nie maja dzieci to nie patologia? Ja widzę więcej takich przypadków. I nie przemawia do mnie ich tłumaczenie,że są tak dojrzali i odpowiedzialni,że na jedno czy dwoje dzieci ich nie stać. Wygodnictwo i tyle.
      • hermenegilda_zenia Re: Rodziny wielodzietne 27.04.16, 16:25
        Nie, nie patologia, bo przynajmniej tacy swoimi wyborami życiowymi nie obciążają państwa, budżetu oraz innych współobywateli tego kraju, uważając że to właśnie oni mają utrzymywać wesołą gromadkę i jakoś to będzie.
        • 1.kinia Re: Rodziny wielodzietne 27.04.16, 17:53
          Teoretycznie tak. W praktyce- wszystko do czasu. Chyba, że na starość planują samobójstwo.
        • amb25 Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 09:26
          Obciazaja, bo kto bedzie pracowal, zeby gospodarka sie rozwijala i bylo na emerytury, swiadczenia zdrowotne i rozne inne swiadczenia, ktore dostaje sie od panstwa?
          • differentview Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 10:02
            amb25 napisała:

            > Obciazaja, bo kto bedzie pracowal, zeby gospodarka sie rozwijala i bylo na emer
            > ytury, swiadczenia zdrowotne i rozne inne swiadczenia, ktore dostaje sie od pan
            > stwa?

            te osoby placa cale zycie podatki, ktore miedzy innymi ida na edukacje nie ich dzieci, sluzbe zdrowia dla nie ich dzieci itd; wiec bardziej obciaza Panstwo patologiczna rodzina bedaca cale zycie na zasilkach, wychowujaca dzieci w pewnym modelu, ktory moga powielic ( choc nie musza) niz osoba bezdzietna, ktora pracuje i placi podatki; poza tym Ziemi grozi przeludnienie wiec w ogole nie rozumiem tego nawolywania do intensywnego rozmnazania sie; gdyby ludzi przetrzebila jakas globalna zaraza to wtedy- jasne, rozmnazajmy sie zeby przetrwac jako gatunek ale w obecnej sytuacji? rozumiem 3, 4 czy nawet piatka dzieci ale 10??? to moze 20, przez caly okres plodny, dlaczego nie?:/
      • heniek.8 Re: Rodziny wielodzietne 27.04.16, 18:50
        większa patologia to rozliczanie innych za to czy mają dzieci
        autorka żali się że jej przygadują że ma za dużo
        ty przygadujesz innym że za mało
        a tymczasem i do trolli których czyta amb i do ciebie odpowiedź jest "nie twoja sprawa trolu" :)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rodziny wielodzietne 28.04.16, 23:44
      amb25 w kolejnym swoim wpisie napisała:
      " to taka rodzina wielodzietna wplywa na rozwoj psychospoleczny dziecka znacznie lepiej niz bycie jedynakiem"
      oraz
      "Uwazam, ze rodzina wielodzietna (a takze wielopokoleniowa) jest dobra dla dzieci."

      Trudno mi się zgodzić z tymi twierdzeniami, patrząc z perspektywy doświadczeń psychoterapeutycznych oraz obserwacji życia .
      Jest w rodzinach wielodzietnych oczywiście inaczej, ale nie lepiej niż w rodzinach z jednym dzieckiem. To mit wprowadzony do obiegu życia społecznego, dodatkowo niesłuszny bo piętnujący jedynaków.
      A to właśnie jedynacy są bardziej skłonni do dzielenia się swoimi dobrami z innymi, bo nie muszą ciągle ich chronić przed rodzeństwem. Są bardziej nastawienie na relacje, bo bardziej ich pragną, oceniają pozytywnie. Dla dzieci z rodzin wielodzietnych relacje bywają opresyjne. dzieci te mają większą skłonność do rywalizacji oraz tendencje do zajmowania wyróżnionych ( dziecko najstarsze i najmłodsze ) lub niedocenionych ( często dzieci środkowe ) pozycji, co łączy się z frustracją lub niezasłużoną gratyfikacją. Itp, itp.....
      Podałam tu jedynie przykłady negatywne, po to aby polemizować z tezą "amb25". Są po stronie rodzin wielodzietnych i dobre rzeczy. Chodzi mi jednak o podkreślenie, że i jedne i drugie rodziny mogą w równym stopniu patologizować dzieci tyle, że w innych miejscach.
      Nie warto , zatem popadać w idealizację lub dewaluację którejkolwiek z nich. Jeśli chodzi o to, co przeżywają w nich dzieci. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • foringee Re: Rodziny wielodzietne 29.04.16, 01:19
        "Są bardziej nastawienie na relacje, bo bardziej ich pragną, oceniają pozytywnie. Dla dzieci z rodzin wielodzietnych relacje bywają opresyjne. dzieci te mają większą skłonność do rywalizacji oraz tendencje do zajmowania wyróżnionych ( dziecko najstarsze i najmłodsze ) lub niedocenionych ( często dzieci środkowe ) pozycji, co łączy się z frustracją lub niezasłużoną gratyfikacją"

        o, to jest słuszne spostrzeżenie,
        w rodzinach wielodzietnych potrzeby towarzyskie często zaspakajane są wewnątrz rodziny bo jest kilka dzieci do towarzystwa, więc te dzieci mniej się aktywizują na zewnątrz, nie nawiązują innych kontaktów, albo nie mają czasu albo warunków na zapraszanie kolegów, te relacje z rodzeństwem też nie zawsze są miłe ani chciane.
      • ada1214 Re: Rodziny wielodzietne 29.04.16, 08:22
        I znowu musze sie zgodzic z P. Agnieszka.
        Dodatkowo, zastanawia mnie takie ciche domniemanie ze rodzenstwo zawsze kocha sie i lubi (ta teza nie zostala tu wyraznie wyartykulowana, ale jest oczywiste, ze aby twierdzic, ze rodzina wielodzietna jest korzystna dla psychiki dziecka, konieczne jest, aby miedzy rodzenstwem byla szczera milosc i przyjazn).
        Doprawdy, czy nie widzieliscie nigdy przypadkow, gdzie rodzenstwo zaledwie z trudem sie toleruje, albo wrecz po prostu nie lubi?
        • verdana Re: Rodziny wielodzietne 29.04.16, 14:20
          Trochę to przypomina mi pewną panią profesor, alergologa, która twierdziła, ze w domu, gdzie jest dziecko, nie ma prawa być zwierząt, bo ona stale spotyka się ze strasznymi alergiami na zwierzęta. Cóż, zdrowi mali właściciele zwierząt do niej nie przychodzili.
          Do psychoterapeutów nie przychodzą zazwyczaj ani jedynacy ani siódme dzieci z kolei, które dobrze sie ze sobą czują. I ludzie bywają różni - altruistyczni i wredni, jedynacy i z tuzinem rodzeństwa. Nie zastępujmy jednego mitu wrednego jedynaka drugim mitem altruistycznego jedynaka. Badania nad skłonnością do dzielenia sie mogą badać także przyswojenie pewnych norm - zadbani jedynacy częściej mówią i robią to, czego oczekują od nich inni. Albo dzielą się, bo rozpaczliwie pragną akceptacji. Nie mówię, że tak jest - tylko ze wyjaśnienie wyników może byc bardzo różne.
          Podejrzewam, że czasem niepracująca matka piątki czy szóstki ma więcej czasu dla dzieci niż pracująca matka jedynaka. Poza tym dzieci jednak bawią się ze sobą, co paradoksalnie zmniejsza ilość pracy przy dziecku i pozostawia więcej czasu na zwykłe kontakty z tym dzieckiem. Jako posiadaczka pary dzieci wiem, ze miałam dla nich - właśnie dlatego, ze było ich dwoje i zajmowały sie sobą przez sporą część dnia więcej czasu na pogadanie, niż dla trzeciego, który urodził się po latach i był faktycznym jedynakiem. Bo tego ostatniego trzeba było jednak częściej zabawiać, wymyślać, co mógłby robić itd.
Pełna wersja