Dodaj do ulubionych

Kłopoty z psem i rodziną

15.07.16, 15:13
Nazywam się Krystian i mam 17 lat. Od dawna czułem potrzebę zwierzenia się komuś, porady, jednak twierdziłem, że potrafię sam sobie poradzić. Nie chciałem iść do psychologa, bo nie chciałem dopuścić do siebie faktu, że wychowywany jestem w patologicznej rodzinie albo mam problemy z psychiką. Zdecydowałem się na napisanie wątku głównie ze względu na psa, który mieszka z nami już 7 lat. Wzięliśmy go, kiedy miał dwa miesiące. Przez około pierwszy rok wszystko było w porządku, wychodziłem z nim na spacery, bawiliśmy się. Nigdy nie znęcałem się nad nim, wiedziałem, że zwierzę to nie zabawka. Pewnego dnia wróciłem do domu, pies leżał pod ławą, przechodziłem obok niego spokojnie, a ten rzucił się na mnie i pogryzł mi stopę. Razem z rodzicami stwierdziliśmy, że to normalne, że to tylko pies i takie rzeczy się zdarzają, że trzeba dać mu szansę. Niestety na nic, bo pies od tamtej pory zaczął gryźć mnie regularnie. Wiele razy chcieliśmy oddać go do schroniska, ale zawsze kończyło się tylko na krzyku i płaczu, że jest on z nami już tak długo i zdechnie z tęsknoty. Do szkoły przychodziłem z ranami, pogryziony, ludzie zaczęli zwracać na to uwagę. Stawałem się coraz starszy i obojętny na humory naszego psa, myślałem, że jak mnie ugryzie, to nic wielkiego się nie stanie, bo przecież nie jestem już dzieckiem, zagoi się. Pies niestety też dorósł, a jego ugryzienia nie były już powierzchownymi ranami, wiem, że potrafi zagryźć na śmierć, mimo że to kundel. Od mniej więcej pół roku coś się we mnie zmieniło, uświadomiłem sobie, że pewnego dnia mogę się przez niego nie obudzić albo siedząc samemu w domu rzuci się na mnie, zagryzie. Zamykam się w pokoju, pod drzwi podkładam różne rzeczy, żeby pies w nocy nie mógł do mnie wejść. Wykańczam się psychicznie, zawsze przechodząc obok psa, patrzę się na niego dokładnie, sprawdzam, czy się na mnie nie rzuca. Dodam jeszcze, że wychodząc z domu i do niego wracając staje pod drzwiami albo w innym miejscu, pokazuje zęby i warczy. Rodzice oskarżają mnie o to, że w przeszłości musiałem mu coś zrobić, za co mnie teraz nie lubi. Rzecz w tym, że nic złego nie robiłem, poza tym byłem jeszcze dzieckiem. Mówią, że przesadzam i to tylko i wyłącznie moja wina, bo dziwnie wobec niego się zachowuję, nie wychodzę z nim na spacery. Nie zwracają uwagi na to, że jeszcze pół roku temu wyprowadzałem go normalnie na spacer, nie zwracałem na niego uwagi i zachowywał się tak samo. Nie pomaga mi też moja nerwica natręctw, z którą zmagam się już od wielu lat, od jakiegoś czasu posiadam ponadto różne lęki, czuję się jak kompletny psychol. Najgorsze jest to, że rozmowy z rodzicami to jak gadanie do ściany. Uważają, że jestem psychiczny, zły, że ich nienawidzę i mogę się wynieść pod most. Za to rozmowy z dziadkami kończą się na tym, że przecież oni nie mogą nic zrobić, bo jeszcze moi rodzice powiedzą, że dziadkowie mnie buntują. Wychodząc do kolegów jestem normalną, wesołą osobą, jestem bardzo spokojny i grzeczny, nie zadaję się z patologią. W zeszłym roku pies ugryzł moją mamę w rękę, była na tyle zdeterminowana, że tego samego dnia pojechała z nim do schroniska. Pracownicy nie chcieli go przyjąć, ponieważ jest za stary i jedyną opcją jest obserwacja, za którą się płaci i uśpienie. Myślę, że nawet teraz, gdyby znowu ją ugryzł, nie oddałaby go, bo kocha go bardziej niż swoją rodzinę, on nie odstaje od niej na krok, cieszy się, gdy wraca z pracy. W tym momencie jestem u dziadków, ale wiem, że w końcu będę zmuszony wrócić do domu, bo w tym samym mieszkaniu żyje jeszcze ciocia z wujkiem i mała kuzynka, dla mnie zwyczajnie brakuje miejsca, jest to małe mieszkanie w bloku. Co do mojej nerwicy, to nie martwiłbym się o to tak bardzo, bo wiem, że jeśli tylko sytuacja uspokoiłaby się, psa nie byłoby już w domu, moja choroba też nie byłaby tak aktywna. Będąc u dziadków czuję się dużo lepiej, jestem spokojny i nie muszę martwić się o swoje życie, jednak wracając do domu, znowu zaczynają prześladować mnie straszne myśli. Nie wiem już co robić w takiej sytuacji, w nikim nie mam oparcia i nie mam też co zrobić, bo nie jestem jeszcze pełnoletni. Wie ktoś może jak powinienem postąpić?
Obserwuj wątek
    • heniek.8 Re: Kłopoty z psem i rodziną 15.07.16, 21:49
      pies uznał że stoisz niżej w hierarchii społecznej niż on
      to jest jak w subkulturze więziennej albo u innych małp - pies grypsuje czyli jest Człowiekiem,a ty masz mu się podporządkować bo jesteś frajerem.

      aby rozwiązać ten węzeł musisz stoczyć z nim alegoryczną walkę, po której staniesz się Człowiekiem a pies będzie twoją bitch

      w wieku 17 lat piszesz że jesteś "grzeczny"? troche późno, po tej walce cała rodzina łącznie z jej głową czyli Burkiem zrozumie że nie jesteś "grzeczny" i już nigdy nie będziesz

      nie będę podpowiadał tu technicznych sposobów rozegrania tej walki bo i tak wiele z tutejszych matron mdleje czytając moje posty
    • sonia_siemionowna Re: Kłopoty z psem i rodziną 16.07.16, 03:09
      Kiedys zajmowalam sie psim behawiorem, mam skonczony kurs. To tak tytulem zrodla moich informacji.

      Mozliwosci sa dwie, niekoniecznie wzajemnie sie wykluczajace: 1. Pies wyczuwa zaburzone relacje w rodzinie i usiluje przywolac Cie do porzadku. 2. Pies uwaza, ze w hierarchii jest wyzej od Ciebie i daje Ci to odczuc. Psy sa pod tym wzgledem rozne, niektore maja bardziej rozwinieta potrzebe dominacji i ustawiania otoczenia niz inne. Poniewaz pies jest z Wami od szczeniaka, zakladam, ze wychowal sie w Twojej rodzinie.

      Twoja nerwica jedynie wzmacnia u psa takie agresywne zachowania -pies widzi, ze dziala, bo mu schodzisz z drogi.

      Absolutnie nie polecam melody samca alfa, czyli silowej. To jest droga do nikad. Ale pies musi poczuc, ze karty rozdajesz Ty. Jesli mozesz sie przemoc, zacznij wyprowadzac go na spacer i cwiczyc z nim rozne komendy metoda pozytywnego wzmocnienia (nagroda to zarcie albo pilka, w zaleznosci, co go kreci). Mozesz go tez zaczal karmic ale kazdy mu usiasc zanim dasz mu miske I poczekaj z tym az Wasza relacja sie poprawi, inaczej ryzykujesz konfrontacje.

      Co to za rasa i czy jest kastrowany?

      Mozesz mi wyslac odpowiedz na skrzynke, jesli wolisz.
    • twojabogini Re: Kłopoty z psem i rodziną 16.07.16, 08:14
      Twój post, choć dotyczy psa, zawiera opis wielu różnych problemów. Spróbuję je wyodrębnić i zarysować plan działania, który poprawi twoje życie.

      Relacja z rodzicami
      Twoja relacja z nimi jest trudna - masz wrażenie, że "mówisz do ściany", nie słuchają cię. Ich wypowiedzi, które słyszysz są dla ciebie krzywdzące: psychiczny, zły, możesz się wynieść, nienawidzisz ich, na pewno skrzywdziłeś psa.

      Myślę, że problem między tobą a rodzicami sięga znacznie głębiej, niż sprawa psa. Na pewno da się wyczuć, że jesteś do swoich rodziców przywiązany. Ale także, że w domu brakuje ci poczucia bezpieczeństwa, oraz że nie masz poczucia, że twoim rodzicom na tobie zależy. Twój niepokój budzą też ich słowa - o wyniesieniu się z domu i te o twoim stanie psychicznym.

      Od pół roku sytuacja się zaostrzyła. Nasilił się twój lęk przed psem. Twoje zachowanie uległo zmianie - przestałeś go wyprowadzać na spacer, tarasujesz się w pokoju, czujesz, że zagrożone może być nawet twoje życie. Rodzice tego nie rozumieją. Twoje zachowanie oraz domaganie się usunięcia psa z domu są dla nich niezrozumiałe.
      Piszesz też o swojej nerwicy, o lękach, o natręctwach. Z twojej wypowiedzi wynika, że trwają one już jakiś czas, natomiast ostatnio się nasiliły ("od jakiegoś czasu posiadam różne lęki"). Są to sytuacje które przytrafiają się wielu ludziom. Współczesna medycyna pozwala sobie z nimi radzić, redukować lęk i napięcie wewnętrzne. Niestety wiele osób wciąż obawia się korzystania z profesjonalnej pomocy w przypadku zaburzeń natury psychicznej. Ich obawy powodują, że z czasem problemy narastają, rzadko jest bowiem tak, że samo przechodzi. Dzieci rodziców o takich przekonaniach mają trudno: gdy coś się z nimi dzieje rodzice bagatelizują objawy, nie szukają dla nich pomocy. Często też w przypadku nasilenia objawów oskarżają dziecko o świadomie złe zachowanie, złe intencje, czasem prezentują zachowania agresywne, zwłaszcza słownie.
      Sądzę, że do takich osób należą twoi rodzice. Po pierwsze dlatego, że już dawno powinieneś otrzymać pomoc z powodu nerwicy. To jak traktujesz możliwość otrzymania pomocy jest również pochodną tego co sądzą rodzice: "nie chciałem iść do psychologa bo nie chciałem dopuścić do siebie faktu (...), że mam problemy z psychiką", "posiadam różne lęki, czuję się jak kompletny psychol" "gdyby nie było psa w domu moja choroba nie byłaby tak aktywna" "zaczynają mnie prześladować straszne myśli". Swoje poglądy na chorobę bierzemy z domu rodzinnego. Czujesz, że dzieje się z tobą coś złego, ale wiesz że nie jesteś psycholem. Jesteś sobą i boisz się etykiety psychola. Sądzisz też, że rozwiązanie problemu obecności psa w domu rozwiąże twoje problemy, albo zmniejszy ich intensywność.
      Zaufaj mi, to tak nie działa. Oczywiście zaburzenia lękowe mają to do siebie, że nawet nieleczone czasem ustępują, lub stają się mniej dokuczliwe. Jednak podjęcie leczenia jest znacznie lepszym rozwiązaniem. Bo zawsze istnieje ryzyko, że rozhulają się do granic wytrzymałości, a życie z tak silnym lękiem staje się piekłem. Już teraz jest ci trudno. Nie musi tak być.
      Lęki i nerwice występujące na wczesnych etapach życia, przed osiągnięciem dorosłości poddają się lepiej korygowaniu. Część z nich wynika z sytuacji w domu rodzinnym i dlatego usamodzielnienie się (zakończenie edukacji, podjęcie pracy, z czasem po uzyskaniu niezależności finansowej zamieszkanie poza domem ) dla wielu osób jest ogromnym krokiem naprzód. Jednak brak leczenia czasem tak zaburza funkcjonowanie, że usamodzielnienie się przestaje być możliwe - lęki utrudniają edukację, pracę, samodzielność.
      Dlatego tak ważne jest, żebyś skorzystał z pomocy. Lekarzem zajmującym się lękami i zaburzeniami nerwicowymi jest zawsze psychiatra. Ważne, żebyś trafił do takiego, który nie zignoruje twoich problemów i postara się tobie pomóc. Możesz spróbować dwóch rzeczy:
      1. Rozmowa z rodzicami: moje lęki bardzo się nasiliły, nie daję sobie z nimi rady, pomóżcie mi, potrzebuję pomocy lekarza psychiatry. Reakcja rodziców może być różna - jeśli ich lęk przed twoją chorobą jest bardzo silny - mogą zacząć zaprzeczać, oskarżać cię i nie uzyskasz pomocy. Czasem jednak udaje się przekonać rodziców, że sytuacja jest poważna i dostać od nich wsparcie. czasem jedno z rodziców ma trochę inny stosunek do chorób niż drugie - wtedy łatwiej zacząć rozmowę od tego z rodziców, który reaguje mniejszą agresją, rzadziej wyzywa od psycholi, wykazuje większe zrozumienie.
      2. Poszukanie wsparcia w innym członku rodziny, o którym wiesz, że nie jest osobą uprzedzoną i jest w stanie zaufać ci, zrozumieć co przeżywasz i wesprzeć cię w szukaniu pomocy.
      3. Są także telefony zaufania, nie wszystkie są równie profesjonalne, ale warto próbować dzwonić, rozmowa to więcej niż forum. W stanach nasilenia lęku rozmowa pomaga.
      4. Jeśli czujesz się na siłach możesz zapisać się sam do najbliższej poradni zdrowia psychicznego i po prostu iść sam na wizytę.

      Spróbuj także wizyty u twojego lekarza - pediatry, czy lekarza rodzinnego w twojej przychodni. Opowiedz o swoich lękach, o tym od kiedy się nasiliły. Taki lekarz też może przepisać ci doraźnie małe dawki leku, który złagodzi stany lękowe.
      Żeby lekarzom było łatwiej ocenić twój stan, możesz zacząć spisywać swoje obserwacje o twoich stanach, twoje lęki, to co cię prześladuje. Pomoże też to tobie, uporządkuje twoje przeżycia.
      Czasem w przypadku silnych lęków warto skorzystać z możliwości pobytu na oddziale szpitala psychiatrycznego. Dzięki temu w bezpiecznych warunkach mogą zostać dobrane leki, lekarza też dowiedzą się więcej o tobie, niż spotykając się tylko w przychodni. Można się także wyciszyć, jeśli napięcia i lęki powstają w rodzinnym domu. Dla młodzieży jest to dobra opcja.
      Na pewno musisz wiedzieć, że w razie nasilenia lęków i myśli prześladowczych, tak, że nie można wytrzymać, że pojawiają się trudności z jedzeniem, komunikacją, snem, albo pojawiają się halucynacje słuchowe lub wzrokowe, myśli prześladowcze lub samobójcze - masz prawo wezwać karetkę pogotowia numer 112 lub 999. Nie czekaj gdyby działo się coś poważnego i nie obawiaj się hospitalizacji. Oddziały leczenia nerwic i zaburzeń lękowych są to oddziały dla osób, które tak jak ty zmagają się z takimi właśnie zaburzeniami. Więc spotkasz tam młodzież taką jak ty.
      Wiele szpitali i poradni organizuje także grupy wsparcia dla młodzieży. Warto pomyśleć o uczestniczeniu w takiej grupie.

      Problem psa
      W problemie z psem kumulują się problemy twojej rodziny. Ty się go bardzo boisz i oczekujesz pomocy rodziców. Rodzice negują twój lęk, oskarżają cię, niei szukają rozwiązań dla twojego problemu, zostajesz z nim sam. Tak samo dzieje się z twoimi lękami i zaburzeniami o których piszesz. Rodzice nie próbują ci pomóc. To nie znaczy, że cie nie kochają. To znaczy, że czują się bezradni, nie rozumieją jak wygląda życie z lękiem, obawiają się chorób psychicznych, może się wstydzą, nie szukają dlatego pomocy.
      To, że jesteś zostawiony sam z psem, którego się boisz i który cię atakuje samo w sobie jest problemem. Ale jest także ilustracją głębszego problemu. Jesteś zostawiony sam sobie z lękami, które cię atakują. Dlatego tak ważne jest żebyś poszukał dla siebie pomocy. Nie musisz być gryziony przez psa, ani "gryziony" przez lęki.
      Jest szansa, że kiedy podejmiesz leczenie rodzice zrozumieją, że nie jesteś zły, nie wymyślałeś nic - po prostu potrzebowałeś ich pomocy. W przypadku problemów młodzieży istnieje możliwość objęcia całej rodziny wsparciem terapeuty - nieodpłatnie w ramach NFZ. To jeszcze jeden z powodów dla których warto podjąć leczenie - szansa na dobry kontakt z rodzicami i zrozumienie przez nich z czym się zmagasz.

      To co napisałeś o sobie i swojej sytuacji świadczy o dużej sile twojego charakteru. Także o tym, że jesteś osobą uporządkowaną, potrafisz też analizować swoje przeżycia, nazywać i wyrażać swoje obawy. To są cechy, które bardzo pomagają w terapii. Twoje życie może być znacznie lepsze i wolne od lęku, dlatego skorzystaj z pomocy lekarza. Warto.

      Terapia obejmuje dobranie i przyj
      • verdana Re: Kłopoty z psem i rodziną 16.07.16, 10:03
        W tym wypadku pies powinien natychmiast zostać oddany. Rodzina, która dopuszcza , ze dziecko czy nastolatek jest gryziony przez psa, bo woli psa - ani nie powinna mieć psa, ani dziecka. Co oznacza, zę rodzice mają zrozumieć, że nastolatek nie jest "zły"? Jak wyleczyć nerwicę w wypadku, gdy jest ona całkowicie uzasadniona okolicznościami? Co pomoże lekarz, gdy dom nie jest i nie będzie bezpieczny? I nie tłumaczmy, ze rodzice kochają, skoro nie interesuje ich nie tylko stan psychiczny, ale zdrowie nastolatka.
        To raczej wymaga interwencji policji, niż lekarza.
        • differentview Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 08:16
          verdana napisała:

          > W tym wypadku pies powinien natychmiast zostać oddany. Rodzina, która dopuszcza
          > , ze dziecko czy nastolatek jest gryziony przez psa, bo woli psa - ani nie pow
          > inna mieć psa, ani dziecka.

          To moze dziecko tez oddac skoro rodzina zaburzona i nie powinna miec ani psa ani dziecka?
          • amb25 Re: Kłopoty z psem i rodziną 18.07.16, 07:49
            Zgadzam sie z Verdana. Sa pewne priotytety - bezpieczenstwo i zdrowie rodziny powinny stac wyzej niz zycie psa. Rodzice nic z tym psem nie robia, aby oduczyc go gryzienia. Oddanie go do schorniska, nie oduczy go gryzienia, ale dziecko bedzie bezpieczne. A jesli ten pies rzeczywiscie rzuci sie na chlopaka i go zagryzie to tez bedziesz tego samego zdania?
            Ja nie wiem co ten chlopak powinien zrobic, nie ma pojecia - wyprowadzic sie do dziadkow? Oczywiscie mowiac rodzicom, ze boisz sie psa i nie chcesz z nim przebywac pod jednym dachem. Skoro oni nie moga zapewnic mu bezpieczenstwa to chyba tak lepiej dla wszytkich.
    • miedzymorze Re: Kłopoty z psem i rodziną 16.07.16, 10:10
      Nie certolić się i uśpić psa, a dla siebie poszukać pomocy.
      Twoi rodzice dali ciała na całej linii, pies który ugryzłby moje dziecko wyleciałby z domu z prędkością światła.
      pozdr,
      mi
      • nammkha Re: Kłopoty z psem i rodziną 16.07.16, 20:18
        Tak bo zwierze to tylko rzecz, którą można zabić lub łaskawie pozwolić żyć u swego boku. A jak już ugryzie to tylko wina psa... nie znasz się na zwierzętach i na pewno jesteś z tych dla których liczy się tylko czubek własnego nosa.
      • differentview Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 08:14
        A moze nie certolic sie i uspic rodzicow? jak mozna miec tak prymitywne myslenie? Zwierze to nie rzecz i nie jest wina psa, ze trafil do domu, w ktorym sa zaburzone relacje
        • verdana Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 15:48
          Czyli innymi słowy - nastolatek nieważny, pies wazny. Pogryziony? ZestresowanY/ Jakie to ma znaczenie w obliczu życia i dobra psa? Najwyżej nastolatek będzie miał depresję, najwyzej któregoś dnia zostanie na tyle ciężko ranny, aby nie powrócić do zdrowia - to nie jest szczególnie istotne, bo idzie o życie, które jest dobrem nadrzędnym. Nie jest winą nastolatka, ze trafił do domu, w którym o niego nie dbają, ale w tym konflikcie on zostanie poświęcony.
          Lubię zwierzęta, ale bez przesady - w wypadku, gdy zagrożony jest człowiek, dobro zwierzęcia jest drugorzędne.
          • differentview Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 19:37
            Tak jak powiedzialam- pies, szczegolnie stary i mieszkajacy od kilku lat nie jest rzecza zeby go usypiac albo oddawac do schroniska. Gdyby pies byl na tyle agresywny zeby zagryzc nastolatka to raczej rodzice by tego nie bagatelizowali. Warczy na niego i podgryza mu stopy, to raczej jego nerwica natrectw i leki podsuwaja te straszliwe scenariusze. 17- latek moze pojsc do osiedlowego weta i porozmawiac z nim o takim zachowaniu psa, poradzic sie, napisac w necie do behawiorysty. Nie pieprz glupot ze lubisz zwierzeta jesli potrafisz napisac- uspic albo oddac- zalosna mentalnosc. Sama sie uspij.
            • verdana Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 20:14
              Rodzice nigdy nie bagatelizują problemów dzieci. Nigdy nie bagatelizują np. molestowania seksualnego, tylko dzieci kłamią, albo mają nerwicę natręctw i konfabulują. Jednym się wydaje, zę pies je gryzie, innym, ze ojczym obmacuje. Pies i ojczym sa w porządku, powinni zostać, a dziecko winno się leczyć. I nie, nie ma wypadków, że agresywny pies pogryzł kogoś z rodziny, a jesli nawet - to i tak pies nie jest niczemu winien i lepiej, by pogryzł raz jeszcze, niz został oddany.
              • differentview Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 20:56
                Watki i tematy Ci sie znow myla. Coraz mniej sensu w Twoich postach. Nie chce mi sie nawet komentowac. Tak oczywiscie, lepiej by znow pogryzl a w ogole najlepiej zeby zagryzl- dokladnie tak napisalam.
                • verdana Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 21:41
                  Nic mi się nie myli. Molestowanym dziewczynom wiele osób pisze, zę tylko im się wydaje, że są molestowane, bo mają nerwicę i przesadzają. Przecież niemożliwe, aby inni w domu molestowania nie widzieli. I nie mogą oskarżać tatusia, bo tatuś dobry człowiek, nie będzie się go wywalać z domu, bo stary.
                  Ty piszesz chłopakowi dokładnie to samo - tylko mu sie wydaje, że pies go gryzie, pies wcale nie gryzie, tylko on ma nerwicę. Jakby pies gryzł, to by oczywiście rodzice to zauważyli - jak rodzice nie widzą, to zjawiska nie ma. Ofiara jest pies, niesłusznie oskarżony.
                  W obu wypadkach osoba, która ma problemy zostaje sprowadzona do roli osoby, która nie wie, co mówi, a wiarygodnie sa jedynie rodzice, którzy przecież zareagują zawsze na krzywdę dziecka.
                  Wiedz jaka jest różnica? Że to facet. Facet nigdy nie jest ofiarą, jst z góry podejrzany i powinien sam sobie radzić.
                  Ja w ogóle nie bardzo wierze w tę całą opowieść - ale jeśli tak jest naprawdę, to własnie powiedziałaś chłopakowi, ze nikt mu i tak nie uwierzy, bo jest nastolatkiem z nerwicą, a jego rodzice mają rację.
            • marsylvik Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 21:57
              differentview napisała:

              > Gdyby pies byl na tyle agresywny
              > zeby zagryzc nastolatka to raczej rodzice by tego nie bagatelizowali.

              Tak tak, a gdyby dziadek kochał za bardzo, to też żadna mama raczej by nie zbagatelizowała, nie przeoczyła...

              Ludzie, którzy nie chcą widzieć, bo to za trudne, zbyt bolesne dla nich zobaczyć, że zrobili coś naprawdę złego, albo właśnie robią ale nie wiedzą za bardzo jak z tego wybrnąć - zwyczajnie nie widzą. Bagatelizują. Zaprzeczają. Obwiniają... ofiarę, że prowokowała.
              • differentview Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 22:13
                Dobra, byl walkowany temat molestowania w moim watku, nie musisz mi tlumaczyc oczywistosci. Ja sie odnosze do sposobu w jaki jest to wszystko napisane: " wiem, że potrafi zagryźć na śmierć, mimo że to kundel. Od mniej więcej pół roku coś się we mnie zmieniło, uświadomiłem sobie, że pewnego dnia mogę się przez niego nie obudzić albo siedząc samemu w domu rzuci się na mnie, zagryzie." No niestety, nie brzmi to dla mnie wiarygodnie. Co nie znaczy, ze ta sytuacja o ile realna nie wymaga interwencji behaviorysty, podawania psu lekow itd. Rady typu- uspic albo do schroniska to typowa prymitywna mentalnosc w traktowaniu zwierzat jak przedmiotow. Piesek sie znudzil- oddac, nasikal na dywan- schronisko, ugryz bo wczesniej sam zostal zbity- uspic. Pies nie jest niczemu winny- to jego stado i instynktownie zajal swoje miejsce w hierarchi. Nalezy to zmienic- jak juz pisalam 17 latek to nie 3 latek- moze sie na wlasna reke dowiedziec jak to zrobic- poczytac, porozmawiac z wetem itd.
                A zreszta wspomniana nerwica natrectw, leki i czucie sie jak kompletny psychol- to byc moze sa sprawy do pilnego zajecia sie- a jak je sie rozwiaze to i problem z psem moze samoistnie sie rozwiazac.
                • marsylvik Re: Kłopoty z psem i rodziną 18.07.16, 00:14
                  Nie znudził, nie nasikał na dywan. Gryzł, wielokrotnie, bynajmniej nie dlatego, żeby był krzywdzony.

                  Pisząc to nie myślałam o przekonywaniu Ciebie. Pisałam raczej z myślą o tym chłopaku, który, bez względu na jego obiektywną sytuację, realnie przeżywa koszmar.

                  Ja rozumiem, że oceniłaś którąś tam wypowiedź przed Twoją jako zbyt skrajną, a to co napisałaś to była reakcja. Nie rozumiem tylko, czemu nie zareagowałaś pisząc, że to jakieś przegięcie, tylko zamiast tego sama przegięłaś w drugą stronę...

                  Osobiście uważam stawianie dobra psa ponad zdrowie dziecka za absurd.
                  Uważam też, że leczenie nerwicy może rozwiązać sytuację z psem, choć nie musi.

                  Po ostatnim wpisie widzę jeszcze jeden, większy problem... W mojej ocenie matka manipuluje synem stosując szantaż emocjonalny. Pewnie nieświadomie, ale za to jak okrutnie: "wracaj, masz się bać, bo jak nie, to postaram się, żeby cię sumienie zżarło albo żebyś się poczuł zerem, masz wierzyć, że twój strach mnie krzywdzi, nie masz prawa się bać, bo to moje uczucia są ważniejsze i bardziej uprawnione od twoich". Być może to ten problem trzeba rozwiązać, żeby się z nerwicą skutecznie rozprawić, a nie problem psa. Pies to pies, w relacji z nim zdrowy człowiek jest jednak silniejszy.
                  • differentview Re: Kłopoty z psem i rodziną 18.07.16, 09:29
                    Ostatni wpis pokazuje raczej dalszy ciag zaburzen 17 latka. Rywalizacja z psem o uczucia matki, koniecznosc uspienia psa bo to jedyne wyjscie skoro jego "zycie jest zagrozone" oraz przekonanie, ze psa nie da sie "uporzadkowac" Psa nalezy w takie sytuacji zostawic w spokoju bo nie w nim jest problem a nastolatek powinien zajac sie swoja psychika. Zreszta brak reakcji na porady soni_siemionowa- tez swiadczy o tym, ze tu nie chodzi o ulozenie poprawnych relacji z psem tylko o wyeliminowanie rywala, ktorego rzekomo matka ceni bardziej niz nastolatka. Nawet zakladajac, ze matka tak sie zachowuje to nadal jest problem miedzy matka a nastolatkiem- a nie problem z bogu ducha winnym psem. Jesli relacje w rodzinie sa zaburzone to znikniecie psa nic nie rozwiaze- to chyba oczywiste?
                    • fraudes Re: Kłopoty z psem i rodziną 18.07.16, 09:53
                      Mnie, niestety, po drugim wpisie wydaje się bardziej, że to nudzący się podstawówkowicz :(
                      • differentview Re: Kłopoty z psem i rodziną 18.07.16, 10:22
                        Pewnie tak. Jednak mozna sobie wyobrazic taka hipotetyczna sytuacje. To, ze ludziom tak bezrefleksyjnie przychodzi do glowy- oddac, uspic zwierze jest przerazajace. Oczywiscie nie mozna wykluczyc, ze sa psy, ktore maja jakies zmiany neurologiczne i zadne metody nie pomagaja. Wtedy byc moze nie ma wyjscia. Ale to powinno byc ostatnie mozliwe rozwiazanie a nie pierwsze.
                        • heniek.8 Re: Kłopoty z psem i rodziną 18.07.16, 21:52
                          uśpić jako ostatnie możliwe rozwiąznie?
                          on ma dopiero 17 lat, przecież to jeszcze dziecko,
                          uśpić to dla niego znaczy "luli luli laj" a co dla ciebie w tym jest strasznego?
          • 3-mamuska Re: Kłopoty z psem i rodziną 26.07.16, 01:47
            Czyli innymi słowy - nastolatek nieważny, pies wazny. Pogryziony? ZestresowanY/ Jakie to ma znaczenie w obliczu życia i dobra psa? Najwyżej nastolatek będzie miał depresję, najwyzej któregoś dnia zostanie na tyle ciężko ranny, aby nie powrócić do zdrowia - to nie jest szczególnie istotne, bo idzie o życie, które jest dobrem nadrzędnym. Nie jest winą nastolatka, ze trafił do domu, w którym o niego nie dbają, ale w tym konflikcie on zostanie poświęcony.
            Lubię zwierzęta, ale bez przesady - w wypadku, gdy zagrożony jest człowiek, dobro zwierzęcia jest drugorzędne.

            Wiesz chłopak miał problemy i zaburzenia jeszcze przed psem.
            Pies nie gryzie bez przyczyny normalnie rodzic powinnen dojść przyczyny a nie od razu pozbywać sie psa.
            Bo nie jest wina ,psa ze trafił do takiego domu.
            W tym domu problem psa to wierzchołek góry lodowej. I od tego sie powinno zacząć zeby uzdrowić relacje.
            Oddanie psa pogłębi konflikt miedzy chłopakiem a rodzicami.
    • nammkha Re: Kłopoty z psem i rodziną 16.07.16, 20:16
      Dlaczego nikt nie doradzi, aby wezwać psiego behawiorystę aby poustawiał właściwie hierarchię w rodzinie. Trzeba było to zrobić jak pies był mały. Teraz może w sumie być za późno, albo i nie jeśli specjalista byłby dobry. Druga sprawa to to, że powinieneś iść do tego psychologa i porozmawiać, bo Twoja rodzina rzeczywiście jest patologiczna jeśli dla rodziców nie jest to problem że pies cię gryzie... Ale nie martw się jeszcze rok i pewnie pójdziesz na studia i wyprowadzisz się od nich. Na ten moment zrobiłabym awanturę w domu. Powiedziałabym, że boję się o własne życie, że jeśli nic z tym nie zrobią to zgłoszę na policję lub gdziekolwiek, a wtedy psa na pewno uśpią. Szkoda psa ale trudno jeśli ma takich nieświadomych właścicieli... chyba lepsze to niż miałoby dojść do tragedii.
      • verdana Re: Kłopoty z psem i rodziną 16.07.16, 22:20
        Dlatego, ze za psiego behawiorystę trzeba zapłacić, a rodzice nie są zainteresowani zmianą zachowania psa. Psycholog na to nie poradzi. Poza tym nie każdy idzie na studia, nie każdy studiuje w obcym mieście.
        W tej chwili awantura chyba jest najlepszym pomysłem + dokumentowanie pogryzień. Ja bym poszła na policję i zapytała, w jaki sposób osoba małoletnia może zrobić obdukcję. Warto też porozmawiać z pedagogiem szkolnym i wychowawcą.
    • mmkaa1 Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 09:45
      Twoja nerwica, lęki i stan psychiczny mogą być objawem bycia ofiarą w tej rodzinie. Zostales psychicznie zdominowany najpierw przez rodzicow, a potem to samo zrobil z Toba pies. Jestes zarowno z rodzicami jak i z psem w relacji dominator- ofiara. Mozesz popatrzec na obecna sytuacje jako mozliwosc ujrzenia prawdy, w jakiej zyjesz. Pies pokazal Ci co najpierw zrobili z Toba rodzice, jak sobie Ciebie podporzadkowali, a teraz to samo zrobil z Toba pies. Bardzo dobrze, ten pies moze uratowac Twoje dalsze zycie. To co odczuwasz, ogolnie mowiac zle samopoczucie pochodzi stad, ze Twoje psychiczne terytorium zostalo zajete przez wroga, dominatora, najezdzce. Pomysl o tej sytuacji jak o najezdzie wroga na terytorium, ktore chce podbic i przejac, by miecwladze i wynikajace z niej korzysci. Najazd i przejecie moze odbyc sie gwaltownie, moze tez subtelnie, jestes chlopakiem moze akurat tematyka wojen i podbojow Cie zainteresuje. Pocztaj o tym I przeloz taka wiedze na swoja sytuacje w rodzinie. Czlowiek, ktory nie jest zdominowany czuje sie wolny, spokojny, radosny. Zyje. Twoje emocje mowia Ci, ze dzieje sie krzywda.
      Jak sie ratowac? Gromadzic wiedze, zyskiwac swiadomosc. Jak najbardziej korzystac z pomocy psychologa. Czytac - o ile jestes w stanie czytac, bo niestety moze tak byc ze nie jestes w stanie sie skupic na niczym, tak dziala umysl zniewolony. Sztuki walki moze? Jest taka sztuka walki capoeira - stworzona przez niewolnikow w Brazylii. Ruch zmienia nastroj, to krok ku wyzwoleniu. Krok po kroku mozna swoja sile odzyskiwac, najpierw sile w ciele, a potem w umysle, woli. Trenowac stanowczosc na psie. Sile glosu.
      Moze byc tez tak, ze przechodzisz okres, kiedy powinienes przejsc przez tzw. bunt nastolatka, zebrac sily by przeciwstawic sie rodzicom i potem zaczac samodzielne zycie, moc podejmowac samodzielne wybory dotyczace dalszej drogi zycia. Tak to powinno wygladac - mlody mezczyzna musi zerwac z rodzicami, z ich swiatopogladem, stylem zycia, by stac sie samodzielnym.
      Martwisz sie, ze cos z Toba jest nie tak, ze moze jestes psycholem. Poczytaj np. Kazimierza Dabrowskiego i jego teorie o nerwicy - wartosciowi ludzie maja problemy, tylko psychopaci nie odczuwaja lekow i dyskomfortu psychicznego. Jestes ok.
    • krystiannn5 Re: Kłopoty z psem i rodziną 17.07.16, 13:56
      Na początku chcę wszystkim podziękować za tak wyczerpujące odpowiedzi, to dla mnie wiele znaczy, jak i podniosło mnie na duchu. Na tę chwilę sytuacja przedstawia się tak - wczoraj zadzwoniła do mnie mama, pytając się, kiedy wrócę, mówiła że ją zostawiłem, pytała się, czy ją nienawidzę i dodała, że jeśli faktycznie tak źle mi w domu, to mogę zostać u babci na stałe (oczywiście wszystko wypowiedziała z ironią i płaczem). Stwierdziłem, że wrócę nazajutrz do domu i postaram się ją trochę uspokoić. Po powrocie trochę porozmawialiśmy w całkiem miłej atmosferze, co słychać u babci, jednak nie poruszaliśmy tematu psa. Momentami, kiedy przebywał z nami pies w pokoju, mama wypowiadała do niego coś w stylu "Zobacz, Krystian wrócił!", tak jakby chciała mu uświadomić, że jestem członkiem rodziny i powinien cieszyć się na mój widok. On oczywiście na takie coś w ogóle nie reagował, patrzył się tylko "spod byka", pilnował swojego terytorium i swojej właścicielki. Widać, że trochę jej jednak na mnie zależy, stara się przyprowadzić psa do porządku, ale na nic jej starania. Kiedy będę wiedział, że mama jest spokojna i skora do rozmowy, porozmawiam z nią na poważnie o całej sytuacji, o mojej nerwicy, zapytam, czy jest w stanie mi jakoś pomóc. Nie wiem, czy zrobię to dziś czy jutro, muszę wybrać odpowiedni moment. Jeśli to nie pomoże, nie zaprzeczam, że podejmę się trochę bardziej drastycznych środków typu groźba policją. Myślę, że rozmowa z psychologiem może mi jak najbardziej pomóc, ale czuję, że kłopot związany z psem muszę rozwiązać sam. Tak jak już ktoś wcześniej wspomniał - nie jestem w stanie wyleczyć swojej nerwicy w przypadku, gdy jest ona całkowicie uzasadniona okolicznościami.

      @sonia_siemionowna

      > Co to za rasa i czy jest kastrowany?

      Pies to zwykły, choć dość spory kundel, został wykastrowany kilka lat temu właśnie ze względu na jego stosunek do mnie, ale niewiele to zmieniło.

      Rozumiem wszystkie osoby, które są przeciwko uśpieniu psa. Ja również nie chciałbym, aby taki scenariusz miał miejsce, ale w sytuacji, kiedy moje życie jest zagrożone i wiem, że psa nie da się już uporządkować, nie widzę innego wyjścia, moje życie jest dla mnie ważniejsze. Nawet gdyby odmienił go psi behawiorysta, nie miałbym pewności, że mu kiedyś nie odbije, moje lęki w takiej sytuacji również występowałyby. To tak samo jak z więźniem, który po wyjściu powinien być zresocjalizowany, jednak nigdy nie wiadomo, czy nie dopuści się kolejnej zbrodni.

      Jeszcze raz dziękuję wszystkim za pomoc, będę Was informował na bieżąco o dalszych postępach.
      • alpepe Re: Kłopoty z psem i rodziną 18.07.16, 07:32
        Pooglądaj w internecie Cesara Milana. Ważna jest zwykła postawa ciała. Ja pewne rzeczy robiłam w stosunku do psów instynktownie, ale to da się wyćwiczyć. Na pewno to trochę pomoże. Ja mam teorię, że pies może już być chory na głowę ze starości, ale uważam, że powinno się go uśpić, niezależnie od przyczyny jego zachowania.
        3maj się.
      • 3-mamuska Re: Kłopoty z psem i rodziną 26.07.16, 01:55
        Sorry ale moim zdanie sporo przesadzasz ze twoje zycie jest zagrożone. Mysle wlasnie ze przez twoje niewyleczone leki, i stad postawa twoja ofiary z konfliktem z psem. Doprowadziła do tego zenpies czuje sie niepewnie w twojej obecności broni matki i jest czujny zestresowany i agresywny.

        Pooglądaj zaklinacze psów.
        Tam wyraźnie jest pokazane ze najważniejsza jest postawa i pewność siebie.
        Zmiana nastawienia psychicznego.
        Dla psa jestem najsłabszym ogniwem rodziny.
        Zacznij pracować nad soba nie winiąc psa za swoje leki, bo one były przed psem.
    • fraudes Re: Kłopoty z psem i rodziną 18.07.16, 08:43
      Trzeci tydzień wakacji, dzieciaki się nudzą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka