krystiannn5
15.07.16, 15:13
Nazywam się Krystian i mam 17 lat. Od dawna czułem potrzebę zwierzenia się komuś, porady, jednak twierdziłem, że potrafię sam sobie poradzić. Nie chciałem iść do psychologa, bo nie chciałem dopuścić do siebie faktu, że wychowywany jestem w patologicznej rodzinie albo mam problemy z psychiką. Zdecydowałem się na napisanie wątku głównie ze względu na psa, który mieszka z nami już 7 lat. Wzięliśmy go, kiedy miał dwa miesiące. Przez około pierwszy rok wszystko było w porządku, wychodziłem z nim na spacery, bawiliśmy się. Nigdy nie znęcałem się nad nim, wiedziałem, że zwierzę to nie zabawka. Pewnego dnia wróciłem do domu, pies leżał pod ławą, przechodziłem obok niego spokojnie, a ten rzucił się na mnie i pogryzł mi stopę. Razem z rodzicami stwierdziliśmy, że to normalne, że to tylko pies i takie rzeczy się zdarzają, że trzeba dać mu szansę. Niestety na nic, bo pies od tamtej pory zaczął gryźć mnie regularnie. Wiele razy chcieliśmy oddać go do schroniska, ale zawsze kończyło się tylko na krzyku i płaczu, że jest on z nami już tak długo i zdechnie z tęsknoty. Do szkoły przychodziłem z ranami, pogryziony, ludzie zaczęli zwracać na to uwagę. Stawałem się coraz starszy i obojętny na humory naszego psa, myślałem, że jak mnie ugryzie, to nic wielkiego się nie stanie, bo przecież nie jestem już dzieckiem, zagoi się. Pies niestety też dorósł, a jego ugryzienia nie były już powierzchownymi ranami, wiem, że potrafi zagryźć na śmierć, mimo że to kundel. Od mniej więcej pół roku coś się we mnie zmieniło, uświadomiłem sobie, że pewnego dnia mogę się przez niego nie obudzić albo siedząc samemu w domu rzuci się na mnie, zagryzie. Zamykam się w pokoju, pod drzwi podkładam różne rzeczy, żeby pies w nocy nie mógł do mnie wejść. Wykańczam się psychicznie, zawsze przechodząc obok psa, patrzę się na niego dokładnie, sprawdzam, czy się na mnie nie rzuca. Dodam jeszcze, że wychodząc z domu i do niego wracając staje pod drzwiami albo w innym miejscu, pokazuje zęby i warczy. Rodzice oskarżają mnie o to, że w przeszłości musiałem mu coś zrobić, za co mnie teraz nie lubi. Rzecz w tym, że nic złego nie robiłem, poza tym byłem jeszcze dzieckiem. Mówią, że przesadzam i to tylko i wyłącznie moja wina, bo dziwnie wobec niego się zachowuję, nie wychodzę z nim na spacery. Nie zwracają uwagi na to, że jeszcze pół roku temu wyprowadzałem go normalnie na spacer, nie zwracałem na niego uwagi i zachowywał się tak samo. Nie pomaga mi też moja nerwica natręctw, z którą zmagam się już od wielu lat, od jakiegoś czasu posiadam ponadto różne lęki, czuję się jak kompletny psychol. Najgorsze jest to, że rozmowy z rodzicami to jak gadanie do ściany. Uważają, że jestem psychiczny, zły, że ich nienawidzę i mogę się wynieść pod most. Za to rozmowy z dziadkami kończą się na tym, że przecież oni nie mogą nic zrobić, bo jeszcze moi rodzice powiedzą, że dziadkowie mnie buntują. Wychodząc do kolegów jestem normalną, wesołą osobą, jestem bardzo spokojny i grzeczny, nie zadaję się z patologią. W zeszłym roku pies ugryzł moją mamę w rękę, była na tyle zdeterminowana, że tego samego dnia pojechała z nim do schroniska. Pracownicy nie chcieli go przyjąć, ponieważ jest za stary i jedyną opcją jest obserwacja, za którą się płaci i uśpienie. Myślę, że nawet teraz, gdyby znowu ją ugryzł, nie oddałaby go, bo kocha go bardziej niż swoją rodzinę, on nie odstaje od niej na krok, cieszy się, gdy wraca z pracy. W tym momencie jestem u dziadków, ale wiem, że w końcu będę zmuszony wrócić do domu, bo w tym samym mieszkaniu żyje jeszcze ciocia z wujkiem i mała kuzynka, dla mnie zwyczajnie brakuje miejsca, jest to małe mieszkanie w bloku. Co do mojej nerwicy, to nie martwiłbym się o to tak bardzo, bo wiem, że jeśli tylko sytuacja uspokoiłaby się, psa nie byłoby już w domu, moja choroba też nie byłaby tak aktywna. Będąc u dziadków czuję się dużo lepiej, jestem spokojny i nie muszę martwić się o swoje życie, jednak wracając do domu, znowu zaczynają prześladować mnie straszne myśli. Nie wiem już co robić w takiej sytuacji, w nikim nie mam oparcia i nie mam też co zrobić, bo nie jestem jeszcze pełnoletni. Wie ktoś może jak powinienem postąpić?